
piątek zostałam słomianą wdową. Do czwartku jestem w domu sama jak palec. Robert wyjechał na dwudniowe seminarium połączone ze szkoleniem, obejmującym jakąś nowinkę w jego działce, do Niemiec. W nagrodę za dobre wyniki w sesji zabrał ze sobą Martę. Samo szkolenie ma odbyć się w poniedziałek i wtorek, jednak korzystając z okazji mąż postanowił pokazać naszej młodziutkiej kochance grzeszne uroki nocnych klubów, wyzwoloną atmosferę w pauschalclub (rodzaj klubu swingerskiego) czy prawdziwy, wielopiętrowy, legalny burdel oferujący prawdziwe zepsute i moralnie naganne atrakcje. Ze względu na obowiązki i dwa ważne spotkania w przyszłym tygodniu nie mogłam im towarzyszyć. Żałuję, ostatni mój i Roberta wypad do Kolonii był mocnym przeżyciem.
To, że zostałam sama nie oznacza, że planowałam samotnie spędzać czas. Jeszcze w piątek wprosiłam się do Beaty na noc. Zasiedziałam się u niej wieczorem dając się ‘upić’ Karolowi. Gdy ten zaoferował się, że mnie odwiezie, Beata zaproponowała mi nocleg. Przyjęłam zaproszenie mówiąc, że trochę boję się spać sama w domu, gdy nie ma męża. Od Beaty dostałam kusą nocną koszulkę na ramiączkach. Miałam spać w pokoju gościnnym na dole. Beata i Karol sypiają w osobnych sypialniach. Planowałyśmy z Beata spędzić część nocy razem, gdy tylko wspólnie ‘ułożymy’ Karola do snu.
Zgodnie z przewidywaniami Beaty Karol odwiedził ją w sypialni zaraz na początku nocy. Po godzinie, gdy Beata ‘zasnęła’ zjawił się u mnie. Nie zapukał, nie odezwał się słowem, po prostu wszedł na palcach. Przy zgaszonym świetle i zasłoniętych roletach poruszał się wyjątkowo sprawnie. ‘Spałam’ na brzuszku, gdy wszedł do mojej sypialni. Był naprawdę delikatny. Nie powstrzymałam się od mruczenia, gdy jego palce przesuwały się po moich łydkach w górę ciała. Jak w półśnie reagowałam na jego dotyk mrucząc i wypinając ku górze biodra, gdy palcami muskał szczelinkę pomiędzy udami. Bawiło mnie odgrywanie półśpiącej, lekko odurzonej alkoholem i podnieceniem kochanki. Był jak zwykle delikatny i pełen pasji. Miałam kłopoty by powstrzymać głośniejsze jęki czując jak język wsuwa się pomiędzy moje pośladki. Po boskiej minecie zakończonej gryzieniem poduszki w amoku spuścił się prosto na moje plecy. Podczas drugiej rundy dłońmi uniósł moje pośladki ku górze. Wypięta poczułam jego język zdobywający moją drugą dziurkę. Cierpliwie nawilżał mnie i rozszerzał palcami. Jęcząc do poduszki pieściłam palcami łechtaczkę. Gdy byłam bliska orgazmu wszedł we mnie i eksplodował. Masturbowałam się przyciskając biodrami dłoń do materaca. Nawet nie zauważyłam kiedy zostawił mnie pieszczącą się w pościeli. Zniknął tak samo cicho jak się pojawił.
Beata zjawiła się w kilka sekund po tym, jak Karol zniknął w swojej sypialni. Zastała mnie dyszącą z biodrami ciągle przyciśniętymi do prześcieradła. Siadając na brzegu łóżka położyła dłoń na moim pośladku. Byłam mokra od jego nasienia. Rozcierając je po moich pośladkach i plechach zapytała się jak było. Zgodnie z prawdą wyjęczałam drżącym głosem ‘cudownie’. Kontynuowała zabawę w pytania. Wsuwając w moją pupę palec zapytała się czy lubię dawać mu od tyłu. Odpowiadając na to i kolejne pytania uczyłam jak wsuwa we mnie drugi, a potem trzeci palec. Słownictwo stawało się coraz bardziej wulgarne a moje podniecenie po raz kolejny zaczęło sięgać zenitu. Wsuwając we mnie czwarty palec nazwała mnie kurwą.
- Lubisz to kurwo!?
– Tak. Odpowiedziałam, a jej dłoń nagle wsunęła się we mnie po nadgarstek. Gdyby nie poduszka Karol usłyszałby ryk rozkoszy i bólu poprzedzający dziki koncert tłumionych niezdarnie jęków towarzyszący mojemu i jej orgazmowi. W trakcie całej naszej zabawy Beata masturbowała się wyraźnie podniecona odgrywaną sceną.
Gdy zmęczone leżałyśmy obok siebie zapytałam z ciekawości:
- Przyszedł do ciebie?
- Tak – Odpowiedziała.
- Kochaliście się?
- Tak
- Jak było?
- Dobrze. Zadbał o mnie.
- Jak się kochaliście?
- Nie kochaliśmy się. Wylizał mnie a potem spuścił się mi na piersi.
- Na co masz ochotę? – Zapytałam się siadając na niej okrakiem.
Przyciągnęła mnie do siebie i na ucho wyszeptała swoje pragnienie, jak najbardziej skrywany sekret. Tego jeszcze nie próbowałyśmy. Przynajmniej nie w zaproponowanej formie.
- Jesteś po lewatywie? – Zapytałam
- Nie – Odparła lekko zasmuconym głosem
- Może przełożymy to na jutro? U mnie. – Zapytałam
- Dobrze kochanie. – Odparła przewracając mnie na pościel i dosiadając mojej twarzy okrakiem. Pachniała piżmem a jej nabrzmiałe wargi wyły wilgotne i lekko kwaśne. Kochałam ją aż do jej orgazmu. Uciekła mimo moich próśb by została ze mną jeszcze trochę.
Po śniadaniu Karolowi udało się porozmawiać ze mną chwilę sam na sam. Tłumaczył się ze swoje wizyty. Jakby lekko zaniepokojony tym, że mogłabym mieć mu ją za złe. Był słodki a poprzedniego dnia sprawił mi autentyczną radość. Korzystając z chwili sam na sam powiedziałam ‘dziękuję kochanie’. Niecałe dziesięć sekund zajęło mi wysupłanie jego członka ze spodni i zamknięcie go pomiędzy moimi ustami. Mimo dwóch kochanek zeszłej nocy strzelił tak szybko, jakby nie widział kobiety od roku. Zaskoczył mnie obfitym wytryskiem. Ssałam go obejmując dłońmi za biodra. Jego mały członek bez trudu mieścił się w ustach. Wtulona ustami w zamek jego spodni czułam jak kolejne porcje nasienia spływają do mojego gardła. Wypuściłam go, gdy stał się wiotki. Wiedziałam że każda chwila zwłoki może zakończyć się drugą turą, na którą nie mieliśmy czasu. Gdy wsunął dłoń w moje majteczki delikatnie wyjęłam ją z mojej bielizny. Oblizując palec którym mnie spenetrował poprosiłam zalotnie by wpadł do mnie w niedzielne przedpołudnie. Mówiąc to wsunęłam jego dłoń z powrotem pod spódniczkę. Dalszą zabawę przerwało nam pojawienie się Beaty.
W sobotę Beata spełniła swoją fantazję. Po bardzo starannej lewatywie i wspólnej lawendowej kąpieli nadszedł czas na odprężający masaż połączony z pieszczotami odbytu. Odziana w rękawiczkę (mam zbyt dłubie paznokcie) delikatnie otworzyłam ją. Choć podczas lewatywy miałam wrażenie, że nie wsunę w nią nawet dwóch palców, to po odpowiednich zabiegach bez trudu wsunęłam się w nią daleko za nadgarstek. Jęczała, szlochała, piszczała a pomimo to jej biodra ciągle parły na moją dłoń. Orgazm nastąpił gdy tkwiłam w niej do połowy łokcia. Za drugim razem weszłam nawet głębiej, ale na tym musiałyśmy poprzestać. Była zupełnie wykończona i rozdygotana. Doskonale ją rozumiałam. Za pierwszym razem, gdy doświadczyłam tak głębokiej penetracji, nie mogłam samodzielnie stać na nogach przez dobre dziesięć minut. Po prysznicu poszłyśmy zdrzemnąć się odrobinę tuląc się do snu delikatną wzajemną palcówką. Wypuściłam Beatę dopiero po obiedzie. Oficjalnie byłyśmy razem na zakupach.
Na dziś, dla Karola, przygotowałam niespodziankę. Zazwyczaj dla niego zakładam zmysłową bieliznę, buty na wysokim obcasie, gorseciki, pasy do pończoch itp. Dziś nie miałam na sobie nic innego niż cieniutki sweterek z ledwo zakrywający pośladki. Powitałam go bosa rzucając mu się na szyję. Obejmując mnie trafił dłońmi na nagie pośladki. Nie zwracając uwagi na kwiaty zaprowadziłam go na kanapę, gdzie poczęstowałam go kawą i whisky. Siedząc mu na kolanach prowokacyjnie machałam wyprostowanymi stopami kręcąc się ile tylko można na jego udach. Rozmawialiśmy o wczorajszym dniu gdy zamknął oczy, odchylił się na oparcie i głośno wzdychając spuścił się w spodnie. Zachowując się jakbym tego nie zauważyła dalej kręciłam się na jego udach aż do momentu gdy wyraźnie poczułam wilgoć na skórze. Uśmiechając się pogroziłam mu palcem. Ściągnęłam mu do kolan spodnie z bielizną. Jego mały purpurowy członek sterczał jak patyczek pośród morza zarostu pokrytego gęstym budyniem nasienia. Siadłam na skraju kanapy zarzucając stopy na jego uda. Palcami stóp rozmazałam budyniowatą w konsystencji spermę po podbrzuszu. Stopami pieściłam jego jądra, ocierałam się nimi o członek, starałam się go chwycić pomiędzy paluchem a kolejnym palcem. Miałam mało czasu na zabawę. Jak zwykle był szybki i po raz kolejny spuścił się pomiędzy moimi stopami.
Pod prysznic zaciągnęłam go w samej koszuli i skarpetkach, ciągnąc go za sobą na smyczy krawata. Pod prysznic weszłam w sweterku. Myłam go dłońmi i gąbką pozwalając, by mój strój coraz bardziej nasiąkał wodą. Gdy skończyłam pozwoliłam mu zdjąć ze mnie opięty ciasno na piersiach sweter, a potem adorować moje łono w pozycji klęczącej. Gdyby nie uchwyty w kabinie, to mój orgazm mógłby se skończyć upadkiem na podłogę. Odleciałam tak bardzo, że rozkoszując się piorunującym doznaniem o mało co nie straciłam przytomności.
W sypialni kochaliśmy się w pozycji 69. Nieco niecodziennej, bo leżąc na nim zamiast członkiem zajmowałam się wyłącznie jądrami. Zwyczajnie połknęłam je. Oba naraz, co było wyjątkowo trudne ze względu na ich wielkość. Spuścił się w moje ucho i włosy a gdy uwolniłam z ust jego kulki dosiadłam na odwróconego jeźdźca jego twarzy. Nie wytłuściłam go z łóżka dopóki nie zaspokoił mnie trzykrotnie. Masturbując go, ssąc i pieszcząc piersiami doprowadzałam go do wrzenia kilkukrotnie. Ostatni raz zaspokoiłam go ustami. Był całkowicie wiotki, co sprawiło mi nieco problemów. Na szczęście odpowiednio ssany i lizany po główce odżył na tyle by w heroicznym zrywie zrobić się nagle półtwardym i trysnąć małą mętną kropelką nasienia, która szybko znalazła się na moim języku.
Na dziś mam dość seksu. Czuję się zaspokojona i odprężona.
Wieczorem rozmawiałam przez telefon z Robertem i Martą. Zaliczyli klub nocny z pokazem seksu na żywo a Marta dodatkowo pokaz męskiego streaptisu. Robert zdradził mi, że Marta odważyła się skryć głowę pod ręcznikiem modela. Niby nic szczególnego, jednak Marta po powrocie do hotelu podobno zgwałciła Roberta połykając go aż po same jądra (z dość chaotycznej relacji obojga). Ciekawe do tej pory nigdy nie udała się jej ta sztuka.
W planach mają jeszcze zabawę karnawałową w pauschalclub lub wizytę w jednym z klubów FKK. Dla Marty będzie to na pewno nowe, wielkie przeżycie. Poza tym Robert ma ochotę na czarną dziewczynę, lub dwie. Dostał moje błogosławieństwo. Marcie poleciłam masaż tantryczno-erotyczny (w wersji z głębokim masażem pochwy i masażem odbytu) koniecznie w wykonaniu co najmniej dwóch a najlepiej czterech dziewczyn. Robert znajdzie odpowiednie miejsce. Marta powinna przygotować się na niesamowite dwu i pół lub trzygodzinne przeżycie czegoś co po prostu nie da się opisać słowami.