RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Seks w Samochodzie

Seks w samochodzie

Poniedziałkowy ranek i wczesne popołudnie spędziłam w biurze. Czas szybko zleciał, a w domu byłam dopiero około szesnastej. Po drodze zrobiłam zakupy. Byłam po lunchu ze wspólniczką, więc nie musiałam martwić się robieniem czegoś na obiad.

Po powrocie do domy moja automatyczna sekretarka piszczała i migała wyświetlając, że mam dziewięć nowych wiadomości. Wszystkie jak się okazało od Karola. Gdy odbierałam szóstą, czy siódmą zadzwonił. Prosił mnie o spotkanie. Wiedział, że jestem sama i chciał ten czas wykorzystać. Zgodziłam się na kolację na mieście. Miał zjawić się po mnie za godzinę.

Miałam czas na prysznic i dobór stroju. Prosta czarna sukienka z leciutko prześwitującego materiału. Gładkie pończoszki, do których dobrałam czarny pas wykonany z delikatnej siateczki i czarne jedwabne stringi. Długo zastanawiałam się czy zakładać biustonosz, a jeśli już, to jaki. Po namyśle wybrałam czarny, sztywny staniczek, ćwiartkę. Taki, który jedynie podtrzymuje piersi pozostawiając brodawki odsłonięte.

Kolacja była smaczna, a czas spędzony na rozmowie z Karolem nie uważam za zmarnowany. Bawiłam się dobrze i wracając do domu czułam się odprężona. Wracaliśmy po zmroku, a Karol korzystając z ciemności głaskał mnie po kolanie i udzie. Gdy drugi raz zdarzyło mu się zahaczyć kołem o pobocze poprosiłam go by poczekał na powrót do mnie, lub zatrzymał się gdzieś w ustronnym miejscu. Zjechaliśmy w pierwszą boczną leśną drogę, jaka się nadarzyła. Do domu było najwyżej dziesięć minut, ale Karola najwidoczniej podnieciła perspektywa seksu w samochodzie.

Jego mercedes nie należy do małych aut, jednak zdecydowanie moja sypialnia byłaby o niebo lepszym miejscem na figle. Ciasne wnętrze auta miało jednak swój niezaprzeczalny urok, a połączone z ciemnością lasku i wręcz brutalnym pośpiechem Karola sprawiło, że cała scena nabrała rumieńców. Karol dosłownie rzucił się na mnie rozpinając płaszczyk i ukryty z boku suwak sukienki. Przy lekkim szumie pracującej klimatyzacji rozebrał mnie w absolutnej ciszy do samej bielizny. Odwrócona do niego pośladkami zostałam ułożona na złożonym fotelu w pozycji kolankowo-łokciowej. Nie zdejmując majteczek wsunął we mnie palce a po chwili język. Lizał mnie zachłannie jak spragniony pies wodę. W pewnym momencie chwycił za delikatne paseczki bielizny i jednym ruchem zerwał ją z moich bioder. Odwrócona na plecy oparłam stopy o sufit i odleciałam, gdy delikatnie zaczął ssać łechtaczkę. Karol skończył na moim brzuszku. Trzy szybkie ruchy dłonią i mój pępek zamienił się w małe jeziorko wypełniające się spływającym spod piersi nasieniem. Zużyłam całą paczkę chusteczek, by zebrać jego podarunek. Ubieranie w panujących warunkach wydawało mi się na tyle kłopotliwe, że zarzuciłam jedynie na siebie płaszczyk. Sukienka nadawała się do prania. Któryś ze strzałów Karola nie trafił widocznie celu. Miałam podartą pończoszkę a porwane majteczki zaginęły w tajemniczych okolicznościach.

Przygoda w lasku zaostrzyła mój apetyt, jednak wbrew pozorom pośpiechu, w jakim się wszystko działo, zajęła też sporo czasu. Było późno i wiedziałam, że Karol nie może przyjąć mojego zaproszenia do domu. Mimo to odegrałam niezaspokojona kobietę rozczarowaną tym, że kochanek nie może jej poświecić tyle czasu ile by pragnęła. Specjalnie postawiłam Karola w tak niezręcznej sytuacji, by wzbudzić w nim lekkie poczucie winy. Klejąc się do niego tuż za drzwiami domu prosiłam bi mi tego nie robił, a gdy grzecznie po raz kolejny tłumaczył się, że nie może ze mną zostać na noc poprosiłam go by poświęcił mi nieco więcej czasu jutro rano. Mówiąc to klęknęłam przed nim. Rozpięłam spodnie, zsunęłam do kolan bieliznę i misternym fellatio doprowadziłam go do spazmów. Grzecznie połknęłam wszyściutko co udało mi się wyssać. Dając buzi na dobranoc zapowiedziałam, że jutro oczekuję rewanżu.

Słomiana Wdowa

Ubrana jedynie w kusy sweterekW  piątek zostałam słomianą wdową. Do czwartku jestem w domu sama jak palec. Robert wyjechał na dwudniowe seminarium połączone ze szkoleniem, obejmującym jakąś nowinkę w jego działce, do Niemiec. W nagrodę za dobre wyniki w sesji zabrał ze sobą Martę. Samo szkolenie ma odbyć się w poniedziałek i wtorek, jednak korzystając z okazji mąż postanowił pokazać naszej młodziutkiej kochance grzeszne uroki nocnych klubów, wyzwoloną atmosferę w pauschalclub (rodzaj klubu swingerskiego) czy prawdziwy, wielopiętrowy, legalny burdel oferujący prawdziwe zepsute i moralnie naganne atrakcje. Ze względu na obowiązki i dwa ważne spotkania w przyszłym tygodniu nie mogłam im towarzyszyć. Żałuję, ostatni mój i Roberta wypad do Kolonii był mocnym przeżyciem.

To, że zostałam sama nie oznacza, że planowałam samotnie spędzać czas. Jeszcze w piątek wprosiłam się do Beaty na noc. Zasiedziałam się u niej wieczorem dając się ‘upić’ Karolowi. Gdy ten zaoferował się, że mnie odwiezie, Beata zaproponowała mi nocleg. Przyjęłam zaproszenie mówiąc, że trochę boję się spać sama w domu, gdy nie ma męża. Od Beaty dostałam kusą nocną koszulkę na ramiączkach. Miałam spać w pokoju gościnnym na dole. Beata i Karol sypiają w osobnych sypialniach. Planowałyśmy z Beata spędzić część nocy razem, gdy tylko wspólnie ‘ułożymy’ Karola do snu.

Zgodnie z przewidywaniami Beaty Karol odwiedził ją w sypialni zaraz na początku nocy. Po godzinie, gdy Beata ‘zasnęła’ zjawił się u mnie. Nie zapukał, nie odezwał się słowem, po prostu wszedł na palcach. Przy zgaszonym świetle i zasłoniętych roletach poruszał się wyjątkowo sprawnie. ‘Spałam’ na brzuszku, gdy wszedł do mojej sypialni. Był naprawdę delikatny. Nie powstrzymałam się od mruczenia, gdy jego palce przesuwały się po moich łydkach w górę ciała. Jak w półśnie reagowałam na jego dotyk mrucząc i wypinając ku górze biodra, gdy palcami muskał szczelinkę pomiędzy udami. Bawiło mnie odgrywanie półśpiącej, lekko odurzonej alkoholem i podnieceniem kochanki. Był jak zwykle delikatny i pełen pasji. Miałam kłopoty by powstrzymać głośniejsze jęki czując jak język wsuwa się pomiędzy moje pośladki. Po boskiej minecie zakończonej gryzieniem poduszki w amoku spuścił się prosto na moje plecy. Podczas drugiej rundy dłońmi uniósł moje pośladki ku górze. Wypięta poczułam jego język zdobywający moją drugą dziurkę. Cierpliwie nawilżał mnie i rozszerzał palcami. Jęcząc do poduszki pieściłam palcami łechtaczkę. Gdy byłam bliska orgazmu wszedł we mnie i eksplodował. Masturbowałam się przyciskając biodrami dłoń do materaca. Nawet nie zauważyłam kiedy zostawił mnie pieszczącą się w pościeli. Zniknął tak samo cicho jak się pojawił.

Beata zjawiła się w kilka sekund po tym, jak Karol zniknął w swojej sypialni. Zastała mnie dyszącą z biodrami ciągle przyciśniętymi do prześcieradła. Siadając na brzegu łóżka położyła dłoń na moim pośladku. Byłam mokra od jego nasienia. Rozcierając je po moich pośladkach i plechach zapytała się jak było. Zgodnie z prawdą wyjęczałam drżącym głosem ‘cudownie’. Kontynuowała zabawę w pytania. Wsuwając w moją pupę palec zapytała się czy lubię dawać mu od tyłu. Odpowiadając na to i kolejne pytania uczyłam jak wsuwa we mnie drugi, a potem trzeci palec. Słownictwo stawało się coraz bardziej wulgarne a moje podniecenie po raz kolejny zaczęło sięgać zenitu. Wsuwając we mnie czwarty palec nazwała mnie kurwą.

- Lubisz to kurwo!?

Tak. Odpowiedziałam, a jej dłoń nagle wsunęła się we mnie po nadgarstek. Gdyby nie poduszka Karol usłyszałby ryk rozkoszy i bólu poprzedzający dziki koncert tłumionych niezdarnie jęków towarzyszący mojemu i jej orgazmowi. W trakcie całej naszej zabawy Beata masturbowała się wyraźnie podniecona odgrywaną sceną.

Gdy zmęczone leżałyśmy obok siebie zapytałam z ciekawości:

- Przyszedł do ciebie?

- Tak – Odpowiedziała.

- Kochaliście się?

- Tak

- Jak było?

- Dobrze. Zadbał o mnie.

- Jak się kochaliście?

- Nie kochaliśmy się. Wylizał mnie a potem spuścił się mi na piersi.

- Na co masz ochotę? – Zapytałam się siadając na niej okrakiem.

Przyciągnęła mnie do siebie i na ucho wyszeptała swoje pragnienie, jak najbardziej skrywany sekret. Tego jeszcze nie próbowałyśmy. Przynajmniej nie w zaproponowanej formie.

- Jesteś po lewatywie? – Zapytałam

- Nie – Odparła lekko zasmuconym głosem

- Może przełożymy to na jutro? U mnie. – Zapytałam

- Dobrze kochanie. – Odparła przewracając mnie na pościel i dosiadając mojej twarzy okrakiem. Pachniała piżmem a jej nabrzmiałe wargi wyły wilgotne i lekko kwaśne. Kochałam ją aż do jej orgazmu. Uciekła mimo moich próśb by została ze mną jeszcze trochę.

Po śniadaniu Karolowi udało się porozmawiać ze mną chwilę sam na sam. Tłumaczył się ze swoje wizyty. Jakby lekko zaniepokojony tym, że mogłabym mieć mu ją za złe. Był słodki a poprzedniego dnia sprawił mi autentyczną radość. Korzystając z chwili sam na sam powiedziałam ‘dziękuję kochanie’. Niecałe dziesięć sekund zajęło mi wysupłanie jego członka ze spodni i zamknięcie go pomiędzy moimi ustami. Mimo dwóch kochanek zeszłej nocy strzelił tak szybko, jakby nie widział kobiety od roku. Zaskoczył mnie obfitym wytryskiem. Ssałam go obejmując dłońmi za biodra. Jego mały członek bez trudu mieścił się w ustach. Wtulona ustami w zamek jego spodni czułam jak kolejne porcje nasienia spływają do mojego gardła. Wypuściłam go, gdy stał się wiotki. Wiedziałam że każda chwila zwłoki może zakończyć się drugą turą, na którą nie mieliśmy czasu. Gdy wsunął dłoń w moje majteczki delikatnie wyjęłam ją z mojej bielizny. Oblizując palec którym mnie spenetrował poprosiłam zalotnie by wpadł do mnie w niedzielne przedpołudnie. Mówiąc to wsunęłam jego dłoń z powrotem pod spódniczkę. Dalszą zabawę przerwało nam pojawienie się Beaty.

W sobotę Beata spełniła swoją fantazję. Po bardzo starannej lewatywie i wspólnej lawendowej kąpieli nadszedł czas na odprężający masaż połączony z pieszczotami odbytu. Odziana w rękawiczkę (mam zbyt dłubie paznokcie) delikatnie otworzyłam ją. Choć podczas lewatywy miałam wrażenie, że nie wsunę w nią nawet dwóch palców, to po odpowiednich zabiegach bez trudu wsunęłam się w nią daleko za nadgarstek. Jęczała, szlochała, piszczała a pomimo to jej biodra ciągle parły na moją dłoń. Orgazm nastąpił gdy tkwiłam w niej do połowy łokcia. Za drugim razem weszłam nawet głębiej, ale na tym musiałyśmy poprzestać. Była zupełnie wykończona i rozdygotana. Doskonale ją rozumiałam. Za pierwszym razem, gdy doświadczyłam tak głębokiej penetracji, nie mogłam samodzielnie stać na nogach przez dobre dziesięć minut. Po prysznicu poszłyśmy zdrzemnąć się odrobinę tuląc się do snu delikatną wzajemną palcówką. Wypuściłam Beatę dopiero po obiedzie. Oficjalnie byłyśmy razem na zakupach.

Na dziś, dla Karola, przygotowałam niespodziankę. Zazwyczaj dla niego zakładam zmysłową bieliznę, buty na wysokim obcasie, gorseciki, pasy do pończoch itp. Dziś nie miałam na sobie nic innego niż cieniutki sweterek z ledwo zakrywający pośladki. Powitałam go bosa rzucając mu się na szyję. Obejmując mnie trafił dłońmi na nagie pośladki. Nie zwracając uwagi na kwiaty zaprowadziłam go na kanapę, gdzie poczęstowałam go kawą i whisky. Siedząc mu na kolanach prowokacyjnie machałam wyprostowanymi stopami kręcąc się ile tylko można na jego udach. Rozmawialiśmy o wczorajszym dniu gdy zamknął oczy, odchylił się na oparcie i głośno wzdychając spuścił się w spodnie. Zachowując się jakbym tego nie zauważyła dalej kręciłam się na jego udach aż do momentu gdy wyraźnie poczułam wilgoć na skórze. Uśmiechając się pogroziłam mu palcem. Ściągnęłam mu do kolan spodnie z bielizną. Jego mały purpurowy członek sterczał jak patyczek pośród morza zarostu pokrytego gęstym budyniem nasienia. Siadłam na skraju kanapy zarzucając stopy na jego uda. Palcami stóp rozmazałam budyniowatą w konsystencji spermę po podbrzuszu. Stopami pieściłam jego jądra, ocierałam się nimi o członek, starałam się go chwycić pomiędzy paluchem a kolejnym palcem. Miałam mało czasu na zabawę. Jak zwykle był szybki i po raz kolejny spuścił się pomiędzy moimi stopami.

Pod prysznic zaciągnęłam go w samej koszuli i skarpetkach, ciągnąc go za sobą na smyczy krawata. Pod prysznic weszłam w sweterku. Myłam go dłońmi i gąbką pozwalając, by mój strój coraz bardziej nasiąkał wodą. Gdy skończyłam pozwoliłam mu zdjąć ze mnie opięty ciasno na piersiach sweter, a potem adorować moje łono w pozycji klęczącej. Gdyby nie uchwyty w kabinie, to mój orgazm mógłby se skończyć upadkiem na podłogę. Odleciałam tak bardzo, że rozkoszując się piorunującym doznaniem o mało co nie straciłam przytomności.

W sypialni kochaliśmy się w pozycji 69. Nieco niecodziennej, bo leżąc na nim zamiast członkiem zajmowałam się wyłącznie jądrami. Zwyczajnie połknęłam je. Oba naraz, co było wyjątkowo trudne ze względu na ich wielkość. Spuścił się w moje ucho i włosy a gdy uwolniłam z ust jego kulki dosiadłam na odwróconego jeźdźca jego twarzy. Nie wytłuściłam go z łóżka dopóki nie zaspokoił mnie trzykrotnie. Masturbując go, ssąc i pieszcząc piersiami doprowadzałam go do wrzenia kilkukrotnie. Ostatni raz zaspokoiłam go ustami. Był całkowicie wiotki, co sprawiło mi nieco problemów. Na szczęście odpowiednio ssany i lizany po główce odżył na tyle by w heroicznym zrywie zrobić się nagle półtwardym i trysnąć małą mętną kropelką nasienia, która szybko znalazła się na moim języku.

Na dziś mam dość seksu. Czuję się zaspokojona i odprężona.

Wieczorem rozmawiałam przez telefon z Robertem i Martą. Zaliczyli klub nocny z pokazem seksu na żywo a Marta dodatkowo pokaz męskiego streaptisu. Robert zdradził mi, że Marta odważyła się skryć głowę pod ręcznikiem modela. Niby nic szczególnego, jednak Marta po powrocie do hotelu podobno zgwałciła Roberta połykając go aż po same jądra (z dość chaotycznej relacji obojga). Ciekawe do tej pory nigdy nie udała się jej ta sztuka.

W planach mają jeszcze zabawę karnawałową w pauschalclub lub wizytę w jednym z klubów FKK. Dla Marty będzie to na pewno nowe, wielkie przeżycie. Poza tym Robert ma ochotę na czarną dziewczynę, lub dwie. Dostał moje błogosławieństwo. Marcie poleciłam masaż tantryczno-erotyczny (w wersji z głębokim masażem pochwy i masażem odbytu) koniecznie w wykonaniu co najmniej dwóch a najlepiej czterech dziewczyn. Robert znajdzie odpowiednie miejsce. Marta powinna przygotować się na niesamowite dwu i pół lub trzygodzinne przeżycie czegoś co po prostu nie da się opisać słowami.

Jego Fantazje

Robert najwyraźniej o czymś marzy… Dostałam właśnie cztery odnośniki do filmów. Pozbawione jakiegokolwiek komentarza.

  1. Nieco akrobacji
  2. Ciekawy pomysł na seks oralny
  3. Zabawa w dojenie
  4. Głębokie gardło inaczej – już tego z powodzeniem próbowaliśmy. Dla Marty będzie to pewnego rodzaju nowość!

Myślę, że możemy z Martą zaspokoić jego pragnienia…

Party na Dziewięć Osób.

Pantofelki

Jestem po odprężającej, czterogodzinnej drzemce i kojącej lawendowej kąpieli. Zasłużyłam na odrobinę relaksu. Organizacja swingującego weekendu na dziewięć osób, a potem uczestniczenie we wspólnych i indywidualnych zabawach wyczerpało mnie jak mało która praca. Jestem bardzo zadowolona, bo nasze starania nie poszły na marne. Spotkanie było sporym sukcesem, a dzięki atmosferze bawiliśmy się wręcz cudownie. Gdyby nie fakt, że musiałam ograniczyć się jedynie do Roberta i dziewcząt, mogłabym śmiało powiedzieć, że było to najlepsze ze spotkań jakie kiedykolwiek zorganizowaliśmy w naszym domu.

Goście zjawili się w miarę punktualnie. Jedynie podróżujący z Wrocławia Kasia i Krzysiek mieli pewne problemy by trafić do naszego domu. Przy małej pomocy Roberta, który wyjechał im na spotkanie obeszło się bez dłuższego błądzenia.

Po zakwaterowaniu w pokojach gościnnych, odświeżeniu się i przebraniu zaczęliśmy spotkanie od wina i kolacji przy szwedzkim stole ustawionym pod ścianą salonu. Była to wspaniała okazja do rozmów, rozluźnienia atmosfery i układania planów na noc.

Miałam na sobie czarną, prześwitującą sukienkę i pantofelki na obcasie. Ponieważ Robert specjalnie na spotkanie podniósł temperaturę w domu zrezygnowałam z halki i pończoszek. Po przejrzeniu się w lustrze do kosza z bielizną trafiły też majteczki. Zbyt bardzo były widoczne pod spodem. Robert tradycyjnie wybrał dla siebie jedwabne bokserki, czarne spodnie i białą rozpiętą pod szyją koszulę. Marta miała okazję by założyć zwiewną sukienkę w kolorze indygo z odważnym rozcięciem sięgającym mocno powyżej połowy uda. Chodząc odsłaniała misterny ściągacz pończoszki, a przy bardziej zdecydowanych ruchach także nieokryty bielizną pośladek.

Po mniej więcej godzinie, gdy goście nasycili apetyt a atmosfera stała się lepka od erotyzmu przygasiliśmy światła. Robert puścił wznowiony niedawno na DVD klasyczny film S&M z 1976 roku „The Image”. W zapasie było jeszcze drugie DVD „Marquis de Sade’s Justine” z 1968 roku, którego głównym atutem była Romina Power. Wspólne oglądanie było pretekstem do odważniejszych zabaw. Całując się z Justyną w obszernym fotelu widziałam półnagą Martę siedzącą pomiędzy Robertem i Maćkiem a na przeciwko ich Anię i Kasię przed którymi klęczeli Krzysiek i Grzesiek. Gdy zabawy stały się bardzo odważne Robert ogłosił małą przerwę. Po chwili konsultacji Kasia, Ania, Krzysiek i Grzesiek zdecydowali się na saunę i jacuzzi. Robert z Maćkiem i Martą chcieli jeszcze trochę zostać w salonie, a potem przenieść się na poddasze. Ja zaproponowałam Justynie przejście do głównej sypialni i wspólną kąpiel.

Mmmmmm… Choć będąc z kobietami poznałam już większość tajemnic Safony, to mimo wszystko noc z Justyną była daleka od rutyny. Jej entuzjazm i niespożyta energia sprawiły, że spędziłam jedną z najmilszych nocy w towarzystwie kobiety. Naturalna, odważna, bezpruderyjna, otwarta. Wspominając nasze zabawy rumienię się lekko. Podczas zabaw w większym gronie trzymamy się żelaznej zasady. To co dzieję się za drzwiami sypialni, pozostaje za nimi. Spróbowałyśmy kilku naprawdę ekscytujących pomysłów. Cieszę się, że odważyłam się na nie. Nie sądziłam do tej pory, że Justyna ma aż tak spore doświadczenie z kobietami ;) .

Sobotę rozpoczęliśmy wspólnym, późnym śniadaniem. Po doprowadzeniu domu do ładu, zmianie pościeli, ręczników i nastawieniu zmywarki zapakowałam dziewczyny do mojego samochodu. Było południe. Zaczęłyśmy od plotek w kawiarni, wizyty w perfumerii, rajdzie po sklepach w jednej z galerii a skończyłyśmy na wspólnym obiedzie w przytulnej orientalnej knajpce. W czasie naszej nieobecności panowie wybrali się poszaleć na zabawkach Roberta, dwóch quadach. Tym starym i nowiutkim nabytku prosto z niemieckiego salonu Hondy. Obiad tak jak my mieli zjeść gdzieś na mieście. Znając gust Roberta i spółki podejrzewałam od początku że pójdą do jakiegoś pubu.

Razem spotkaliśmy się dopiero o czwartej po południu w naszym domu. Była okazja do wspólnej sauny, niewinnych igraszek w jacuzzi i gier towarzyskich w salonie. Po drodze zawiązały się nowe układy na noc. Tym razem podzieliliśmy się w dwe grupy. Ja z mężem i Kasia ze swoim oraz pozostałe dwie pary razem z Martą. Odstąpiliśmy drugiej grupie naszą sypialnię. Poza antycznym łóżkiem w ‘loszku’ na poddaszu, tylko to w naszej sypialni jest w stanie swobodnie pomieścić tyle osób.

Pierwszy raz służyłam razem z uległym mężczyzną. Hmmm, nie wiem czy to jest dokładnie to co mnie najbardziej w BDSM pociąga, jednak czas gdy dostałam się pod zdecydowaną dłoń Pani Kasi wspominam bardzo ciepło. Bardzo, jeśli można tak powiedzieć, spodobała mi się jej technika. Przy pomocy kilku klamerek i odrobiny szpagatu sprawiła, że moje piersi promieniowały cudownym bólem. Podwieszona za brodawki patrzyłam jak pieści dłonią Roberta. Stał metr za mną, a Ona masturbowała go stojąc przytulona do jego pleców. Obserwowałam ich w ustawionym specjalnie na tą okazję babcinym lustrze. Lizana od przodu przez Krzyśka miałam orgazm czując, jak Robert spuszcza się na moje pośladki. Zakneblowana nie mogłam nic powiedzieć, gdy Kasia nasunęła Krzyśkowi prezerwatywę. Trzymana przez Roberta w pasie poczułam jak Ona pomaga dłonią Krzyśkowi wsunąć się w moją moją pupę. Oboje z Krzyśkiem mieliśmy związane za plecami dłonie. Choć nieco poluźniono szpagat przywiązany do moich brodawek, to mimo wszystko musiałam bardzo uważać na każdy ruch.

Z całej nocy najbardziej zapamiętałam właśnie ten fragment i technicznie doskonały fisting, jakim obdarzyła mnie w nagrodę za dobrą służbę.

Nasze spotkanie zakończyliśmy późnym niedzielnym przedpołudniem. Obiecaliśmy się zrewanżować Kasi i Krzyśkowi rewizytą we Wrocławiu. Może już za dwa tygodnie? Bardzo nalegali, a my nie mielibyśmy niczego przeciwko powtórzeniu kilku eksperymentów w obecności Marty.

W Weekend Swingujemy

tamponNie miałam ochoty pisać… Dopadł mnie wyjątkowo zły nastrój. Przeważnie mój comiesięczny cykl nie budzi we mnie żądnej krwi bestii, jednak tym razem dałam się wszystkim we znaki. Robert nauczony doświadczeniem starał się nie wchodzić mi w drogę.

Karol dostał po łapach. Powinien lepiej czytać subtelne znaki i mowę ciała, a już na pewno zrozumieć mniej zawoalowane ‘nie’. Nie jestem fałszywą cnotką i mówiącą ‘nie’ mam na myśli ‘nie’. Trzeba było widzieć minę zbitego psa, gdy stanowczo mówiąc po raz kolejny ‘nie’ wyciągnęłam jego dłoń spod mojej sukienki. Kwiaty przesłane kurierem nieco załagodziły moją złość.

Najspokojniej do mojego podłego nastroju podeszła Marta. Chyba zresztą mnie rozumiała. Od jakiegoś czasu wyregulowały nam sie cykle tak, że obie mamy menstruację mniej więcej w tym samym czasie. Beata potraktowała nas ze stoickim spokojem i nieco matczyną troską.

Suma summarum wrócił mi humor wraz z końcem okresu. W sam raz na weekendowe swingers-party. Wszystko gotowe. We wtorek zafarbowałam swój intymny meszek na piękny burgund a przedwczoraj Marta wydepilowała mnie w zgrabne ‘V’. Dziś rano skóra wyglądała już gładko i naturalnie.

Mam jeszcze trochę do zrobienia przed przyjazdem gości. Postaram się napisać nieco więcej w niedzielę wieczorem.

« Nowsze Wpisy - Starsze Wpisy »

Strona 90 z 118« Pierwsza...3060...87888990919293...Ostatnia »