RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Poniedziałki to szczególne dni tygodnia. Przeważnie nie mam do nich sentymentu, jednak wczorajszy na pewno zapamiętam. Nie często zdarza mi się mieć orgazm w gabinecie stomatologicznym, czy uczestniczyć w podobnie udanym spotkaniu z przyjaciółkami.

Zaczynając od początku. Miałam wczoraj usuwany kamień z zębów. Nie lubię tego, choć nie jest to ani bolesne (no może tylko troszkę) ani uciążliwe. Zwyczajnie tego nie lubię i już. Leżąc na fotelu zaciskałam mimowolnie, w obronnym geście, uda. Nawet nie spodziewałam się tego, że okaże się to aż tak podniecające. Stres, stymulacja i odrobina wyobraźni sprawiły, że pod koniec krótkiej przecież procedury powstrzymywałam się przed orgazmem. Nie miałam odwagi zrobić tego na fotelu, przy moim stomatologu i dwóch asystentkach. Dopiero gdy skończyło się czyszczenie, jeszcze zanim uzgodniłam w recepcji następną wizytę, zamknęłam się w łazience i zasłaniając jedną dłonią usta drugą doprowadziłam się kilkoma oszczędnymi ruchami do orgazmu. To moja druga tego typu wpadka. Lata temu, gdy miałam usuwane zęby mądrości, miałam orgazm w chwilę po wybudzeniu się z narkozy. Przynajmniej tak to wglądało według przyjaciółki która mi towarzyszyła.

Wieczorem spotkałam się z czterema przyjaciółkami w mieszkaniu jednej z nich. To moje bardzo bliskie przyjaciółki i czasami zdarza się nam troszeczkę wspólnie narozrabiać. Wczoraj narozrabiałyśmy więcej niż odrobinę i wcale nie mam tu na myśli tego, że dwie z nas odrobinkę za dużo wypiły. Zgodnie stwierdziłyśmy na koniec, że było to najlepsze nasze spotkanie od co najmniej czterech lat!

Biorąc pod uwagę nadchodzące Święta i termin mojego porodu, obecny tydzień jest dla mnie i Jacka czymś w rodzaju pożegnania przed dłuższa abstynencją. Spotykam się z nim dziś na mieście a jutro planuje pożegnalny trójkąt z Robertem. W Święta, aż do Nowego Roku, nie będzie już okazji do spotkania się.

W poprzedni weekend zrobiłam mu niespodziankę zabierając go do Wrocławia. Korzystając z nieobecności rodziców mogłam bez skrepowania cieszyć się nim w pachnącym jeszcze remontem domu. Spędziliśmy cudowne chwile kochając się tak często, jak tylko to było możliwe. Sprawiłam mu tez niespodziankę zabierając go w niedzielę wieczorem na mocny pokaz bardzo wyrafinowanego seksu.

Długi dojazd zrekompensował naprawdę wyjątkowy show. Już wcześniej gościłam na podobnym z Robertem, jednak tym razem spektakl wyjątkowo skłaniał się ku różnym odmianom fetyszyzmu. Kiedyś oglądaliśmy kochające się pary, ale nawet wyuzdany seks w ich wykonaniu, czy pokaz miłości lesbijskiej, choć dobrze zaaranżowane nie wykraczały niczym poza to co uważa się za klasyczny seks.

Z Jackiem trafiliśmy na doskonały pokaz femdom. Mocny, zmysłowy, z piękną dojrzałą Dominą i dwoma atletycznie zbudowanymi niewolnikami. Jacek miał potężną erekcję i jestem pewna, że w przyszłości spróbuje wcielić się w rolę dominującej partnerki. Nawet zastanawiam się, czy po porodzie nie spróbować założyć mu męskiego pasa cnoty… Możliwe, że miałby na to ochotę.

Jakby kontynuacją pierwszego pokazu była lekcja bukake. Fascynujące widowisko z odwróconymi rolami. Dominująca młoda dziewczyna, najwyżej dwudziestolatka. Drobna, szczupła, wiotka, a małych piesiach i długich czarnych włosach dosłownie doprowadziła publiczność do ekstazy. Jacek był jednym z porwanych przez nią, spośród obecnych, mężczyzn. Chyba najmłodszym z całej piątki. Naprawdę było na co patrzeć, gdy pieszcząc ich członki umiejętnie doprowadziła ich prawie jednocześnie do orgazmu. Nasienie spływające po czarnym kostiumie z lateksu wyglądało zupełnie surrealistycznie. Jacek był zafascynowany, zawstydzony i dumy jednocześnie. Nieco mniejsze wrażenie zrobił trójkąt dziewcząt, choć gdy doszło do fistingu Jacek nie starał się nawet zamaskować potężnej erekcji. Sprawiło mi przyjemność obserwowanie jak walczy z podnieceniem jakie wywołała kochając się na naszych oczach trójka młodziutkich kobiet. Nie zostaliśmy dłużej. Mi również udzieliło się jego podniecenia. Całą drogę powrotną pieścił mnie pomimo ostrzeżeń, że to niebezpieczne. Wjeżdżając do garażu nie miałam na sobie bielizny, miałam rozpiętą bluzkę a sterczący z rozporka członek Jacka był owinięty moją pończoszką, którą go masturbowałam pod koniec drogi.

Kochaliśmy się tak jak na scenie. Przepasana straponen wbijałam się pomiędzy jego pośladki a on jęcząc masturbował się dłonią. Zanim pozwoliłam mu się dotykać, założyłam u nasady członka pierścień uciskowy. Kiedy strzelał był wielki, nabrzmiały i poprzecinany pulsującymi żyłkami. Długi wytrysk wyglądał raczej na powolny wyciek lawy niż na erupcje wulkanu. Opadliśmy z sił i dopiero po długim prysznicu wróciliśmy do miłosnych zapasów. To była dziwna noc. Kochaliśmy się prawie bez słów, a ja byłam zdecydowanie dominującą stroną, choć to mi zazwyczaj przypada rola uległego z dwojga partnerów.

Rano role się odwróciły. Wzięłam prysznic, umyłam włosy i odświeżana wślizgnęłam się z powrotem do łóżka. Spieszyłam się, gdyż miałam przed południem umówione spotkanie. Chciałam dać mu tylko buziaka na powitanie, a skończyło się na przyjemnie szorstkim seksie z trzymaniem za mokre włosy, klapsami i bardzo wyczerpującym fizycznie stosunku na pieska, po którym spuścił się w moje otwarte usta pozwalając by klika stożek trafiło także na piersi, twarz i we włosy.

To był dobrze spędzony czas. Szkoda, że nie mogliśmy zostać o jeden dzień dłużej.

Nagroda


 

W  środę Jacek zasłużył na nagrodę. Miałam ochotę by mąż z kochankiem wsunęli się równocześnie do mojej pochwy. Chciałam poczuć jak się ruszają we mnie, jak ich pchnięcia splatają się, synchronizują, i znowu gubią wspólny rytm.

Wierzyłam, że poznałam na tyle Jacka, że nogę przewidzieć co jest w stanie zaakceptować. Nie pomyliłam się. W ogóle nie wahał się wciskając swój członek w zajętą przez penis Roberta dziurkę. Był niesamowicie podniecony i tak sztywny, że bez większego problemu utorował sobie drogę.

Korzystając z rozmiarów męża wybrałam pozycję półsiedzącą. Robert siadł na brzegu łóżka a ja dosiadłam go odwrócona do niego plecami. Kiedy odchyliłam się do tyłu Jacek wszedł pomiędzy moje szeroko rozłożone uda. W obecnym stanie była to jedyna wygodna pozycja, w jakiej mogliśmy się kochać w ten sposób, Ze względu na specyfikę wybranej pozycji Jacek był praktycznie jedyną aktywną stroną. Pochylony nade mną oparł dłonie o materac a ja zaplotłam ręce na jego szyi.

Dał mi niesamowity orgazm. Tak mocny, że moja pochwa ożyła ściskając ich w sobie. Świat zawirował. Jacek z głośnym jękiem strzelił we mnie a po chwili doszedł Robert unosząc mnie lekko ku górze i kończąc kilkoma mocnymi wyrzutami bioder. Gdyby nie brzuszek naciągnęłabym Jacka go na siebie, oplotła dłońmi i udami i trwała tak aż do uspokojenia się oddechu. Kiedyś na pewno tak zrobię. W środę mogłam go tylko zamknąć w ramionach, całować i szeptać w przerwach na oddech by ze mnie nie wychodził.

Tamtego wieczoru kochaliśmy się jeszcze tylko raz. Jacek niestety nie mógł zostać na noc.

Dziś spotykamy się ponownie. Gdy tylko przyjedzie wyruszamy do Wrocławia. Tylko ja i on. Jadę, bo mam coś tam do załatwienia w poniedziałek rano. Rodzice są na wakacjach, więc nie będę musiała ukrywać kochanka. Robert zostaje z dziewczynkami w Warszawie. Mamy z Jackiem aż, i tylko dwa dni dla siebie. Mam zamiar sprawić by je bardzo dobrze zapamiętał. Szykuje coś specjalnego.

Z Wrocławia wracamy dopiero we wtorek rano. To chyba ostatnia okazja na tego rodzaju wyjazd. Wprawdzie czuję się świetnie, to jednak praktycznie za niespełna dwa tygodnie mogę już rodzić w szeroko rozumianym ‘terminie’ (± 10 dni). Bardzo, naprawdę bardzo liczę na to, że to szczęśliwe wydarzenie nastąpi jednak po Świętach, planowanym w nie ślubie znajomego, i po Nowym Roku.

We Troje z Jackiem

 
Jestem bardzo zadowolona! Spotkanie Jacka z Robertem poszło dobrze, a nawet bardzo dobrze. Okazało się, że Jacek gra w bilard i to gra całkiem dobrze. Po kolacji musiałam uzbroić się w sporą dawkę cierpliwość, gdy panowie zaciekle bawili się kijami i bilami. W normalnych warunkach nie miałabym aż tak dużego zrozumienia, jednak okoliczności były szczególne, a mi zależało by się ze sobą w jakiś sposób zbliżyli. Whisky przy bilardzie przeciągnęło się do późna, a w międzyczasie zdążyłam zaparzyć obu moim ‘sportowcom’ kawę, zrobić przekąski, uśpić ponownie jedna z córek i przygotować do zabawy duże jacuzzi.

Przed północą moje pokłady zrozumienia uległy wyczerpaniu. Wzięłam prysznic i przebrana w płaszcz kąpielowy oświadczyłam, że czekam na nich w jacuzzi. Dołączyli po niespełna dziesięciu minutach. Nie mieli więc czasu na krygowanie się jak dziewice. Rozebrali się na moich oczach z gracją jaka jedynie dostępna jest brzydszej płci i po szybkim tuszu, nie zważając zupełnie na poskładanie rozrzuconych byle jak ubrań, wskoczyli do wody.

Prawdę mówiąc nie wytrzymaliśmy zbyt długo w kąpieli. Lubię pieszczoty w wodzie, nawet te intensywne, ale już sam stosunek zdecydowanie lepiej wychodzi na suchym lądzie. Po ledwie pół godzinnym figlowaniu byliśmy już u nas w sypialni.

Jak było? Z czysto egoistycznego punktu widzenia na pewno nie tak dobrze jak na przykład z Adamem, Rafałem, czy innym doświadczonym w układzie k+2m partnerem. Jacek był z początku odrobinę onieśmielony obecnością męża i zapewne także rozmiarem jego członka. Mój kochanek nie powinien mieć absolutnie żadnych kompleksów, jednak w męskiej naturze leży współzawodnictwo a na polu wielkości członka nie miał z mężem po prostu żadnych szans. Na szczęście wzięłam sprawy w swoje ręce, dosłownie, i po chwili miał zupełnie co innego w głowie.

Narzuciłam ostre tempo. Żadnych tantrycznych pieszczot, masowania stóp, czy karku, delikatnych pocałunków. Chciałam by mnie zerżnęli i powiedziałam im to wprost. Wystarczająco długo czekałam na tą chwilę. Odrobin w pełnym cieszeniu się seksem z dwoma partnerami przeszkadzał mi spory brzuszek, jednak i tak udało się mi totalnie odlecieć. Finał nawet przeszedł moje oczekiwania a Jackowi zupełnie przestał przeszkadzać fizyczny kontakt z mężem, którego tak starannie unikał do tej pory. Leżąc plecami na mężu wsunęłam go sobie w odbyt, a Jacek trzymając mnie za zgięcia kolan wszedł we mnie od przodu. Poza lekkim u niesieniem bioder, by umożliwić Robertowi swobodę ruchów i pieszczeniem łechtaczki podczas la grande finale pozostałam bierna pozwalając moim kochankom na pełną swobodę ruchów. Pierwszy doszedł Robert, ja tuż po nim a w chwilę po nas Jacek wypełnił mnie ciepłym nasieniem kończąc efektowną serią mocnych pchnięć. Podczas galopady jaka mi sprawił jego jądra uderzały o tkwiący w mojej pupie członek męża i nie wydaje mi się by Jacek odczuwał jakikolwiek dyskomfort z tego powodu. Po wspólnym prysznicu i małej przekąsce złożonej z serów i butelki świetnego czerwonego wina (zgrzeszyłam wypijając kieliszek) zaczęłam drugi akt od podwójnego fellatio po którym panowie nagrodzili mnie długą sesją seksu oralnego i pettingu krocza z użyciem olejku z pestek winogron. Po kilku orgazmach byłam miło zmęczona i wyczerpana. Panowie również opadli z sił. Leciutko pijana winem i uniesieniami poszłam spać. Jacek został na noc, jednak spał w gościnnej sypialni. Po pierwsze nie czułby się dobrze śpiąc z nami, przynajmniej jeszcze nie teraz. Po drugie nie wyobrażałam sobie przespanej nocy ściśnięta pomiędzy dwoma mężczyznami.

Wstałam wcześnie i mimo iż nie był to długi sen czułam się bardzo wypoczęta. Obudziłam Roberta pieszczotami i po chwili przekomarzania się zgodziłam się na układ śniadanie za fellatio. Co ciekawe, gdy odwiedziłam Jacka w jego sypialni, ten okazał się równie przewrotnym satyrem, choć mamiącym nie wizją jajecznicy na bekonie i szynce z pieczarkami i pomidorami a pięknymi słówkami. Cel jednak był dokładnie ten sam…

Cóż, dla mężczyzn fellatio jest zdecydowanie podprawione nutą dominacji i chęci posiadania. Wrażenie to chyba potęguje się szczególnie wtedy, gdy partnerka wykonuje je z uśmiechem i autentyczną przyjemnością, połykając na końcu nasienie. Przepraszam za tą lekko nie na temat dygresję ale akurat przypomniała mi się reakcja chłopaka z liceum, gdy na siedemnaste urodziny zrobiłam mu szczególny prezent, jak i reakcja poprzedzającego Roberta partnera, gdy po raz pierwszy kochałam go ustami. Obydwoje mieli przede mną partnerki i uprawiali z nimi seks oralny, jednak byli zaskoczeni tym, że dziewczyna może ‘zrobić loda’ bez dopraszania się o niego, z radością, a na końcu połknąć wszystko z uśmiechem na twarzy i otwarcie przyznawać się, że lubi ‘to’ robić. Myślę, że dobre fellatio jest naprawdę sztuką, której trzeba się nauczyć, i do której oboje partnerzy powinni dojrzeć… Nie ma prawie nic gorszego niż szczeniak zmuszający dziewczynę psychicznym szantażem do fellatio, a potem traktujący ją jak szmatę jedynie dlatego, że to zrobiła. Z drugiej strony pamiętam słowa kolegi, który powiedział że czuje się brudny, gdy na studenckiej imprezie został zaciągnięty do pokoju przez dziewczynę w której się od dawna podkochiwał, a ta bez żadnego wstępu, czy jednego pocałunku zrobiła mu loda i wyszła zostawiając go ze spuszczonymi spodniami.

Zostawiając wspomnienia. Spotykamy się ponownie jutro, także na noc. Mam ochotę by kochali mnie wtuleni równocześnie w moją pochwę. Zawsze lubiłam ta pozycję, nawet bardziej niż równoczesny stosunek w obie dziurki ;) . Chyba Jacek jest już na tyle oswojony z nami.

Dziś za to mamy Mikołajki. Po powrocie Roberta do domu dziewczynki dostaną drobne prezenty i czekoladowe mikołajki. Jedna z niewielu okazji, gdy pozwolę im spałaszować bezkarnie taka ilość czekolady i nie będę zła, gdy się nią upaprzą. Dla męża za to mam specjalny prezent. Wymieniłam intymny kolczyk na kółko do którego przyczepię wieczorem krótki łańcuszek z małym czerwonym dzwoneczkiem. Ma śliczny, czysty dźwięk.

Sobota we Troje


 
Naprawdę nie mamy szczęścia planując spotkanie z Jackiem.

Najpierw stchórzył mój kochanek, odwołując w ostatniej chwili spotkanie. Kiedy udało mi się wszystko naprawić i ustalić datę kolejnego spotkania spotkania rozchorowała się starsza z córek. Najpierw podejrzewałam problemy z brzuszkiem, potem rhinowirusa a skończyło się na anginie. Dziś nie mamy już wymiotowania i gorączki próbującej sprawdzić górny zakres skali na termometrze. Mała czuje się też lepiej i nawet zaczyna broić, co jest najlepszym znacznikiem poprawy jej stanu.

Ponieważ sytuacja wydaje się opanowana, zaprosiłam Jacka na sobotę, na późną kolację. Dziewczynki pójdą wcześniej spać, co nie będzie w obecnej sytuacji wielkim problemem, a my będziemy mieli chwilę czasu dla siebie.

Bardzo liczę, że wszystko tym razem pójdzie tak jak planuję.

Wymogłam na Robercie, że nie będzie się wygłupiał, czy wspominał o nieudanym pierwszym spotkaniu. Od rejterady kochanka mąż miał niezły ubaw i do dzisiejszego poranka żartował sugerując różne czarne scenariusze kolejnego spotkania. Nie będę opisywać wszystkich pomysłów męża, jak można by przekształcić kolację w wyjątkowo niekomfortową dla Jacka sytuację. Mąż sugerował na przykład wybuch zazdrości, chorobliwą ciekawość co do szczegółów naszego współżycia, sugerowanie erotycznego zainteresowania Jackiem, czy opowiadanie o urojonym fetyszyzmie polegającym na przykład na przebieraniu się w moją bieliznę, czy też oglądaniu mnie z kochankiem z pozycji widza w teatrze.

Najbardziej właśnie obawiam się pierwszego wrażenia jakie na sobie zrobią panowie. Nic nie wyjdzie z trójkąta, jeśli nie będzie między nimi jakiejś nici porozumienia i wzajemnego szacunku.

« Nowsze Wpisy - Starsze Wpisy »

Strona 7 z 118« Pierwsza...45678910...306090...Ostatnia »