RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Doskonały Poranek

woman on bed

Mmmm… Życie jest piekę. Zwłaszcza, gdy rano maż pozwoli ci się wyspać karmiąc i zajmując się dzieckiem, a po przebudzeniu dostajesz do łóżka śniadanie. Pierwszy raz od dawna spałam do dziewiątej, a po przebudzeniu nie musiałam się absolutnie niczym zajmować i jedyna decyzją jaką musiałam podjąć, to aromat olejku do kąpieli jaki preferują tego poranka.

Jest prawie dwunasta a ja siedzę w płaszczu kąpielowym i ręcznikiem na włosach w kuchni, popijając mocne espresso i sprawdzając pocztę. Robert z córką na spacerze. Po nim mała jedzie do dziadków. Odebrać ją mamy dopiero jutro, po wspólnym obiedzie. Noc mamy zamiar spędzić u Adama i Kasi.

Po bardzo męczącym dla nas obojga tygodniu, chętnie spędzimy czas z naszymi przyjaciółmi oddając się relaksującemu seksowi.

We wtorek mamy z Robertem ‘odebrać’ mieszkanie Marty. Widziałam je w piątek. Wszystko wygląda idealnie, jednak zdecydowałam się na drobną zmianę oświetlenia w sypialni, co zostanie zrobione w poniedziałek. We wtorek remont zostanie zakończony i jeśli nie będę miała dodatkowych uwag to do piątku mieszkanie zostanie posprzątane i umeblowane. Ze starych mebli wyrzuciłam tylko łóżko, gdyż nie pasowałoby do całkowicie odmienionej koncepcji sypialni. Nowe, będzie dla Marty niespodzianką. W projekcie jaki widziała nie było opisane w detalach. Jej sypialnia otrzyma bliźniaczy z naszym apartamentem mebel, ale o lekko mniejszym tłumieniu falowania. Myślę, że będzie nim zachwycona. Osobiście wolę dobry, średnio twardy materac. Marta od początku była zakochana łóżkiem wodnym w naszym mieszkaniu… Cóż, każdy ma inne preferencje. My po pół roku zabawy z nim zdecydowaliśmy się na zakup bardzo dobrego materaca, przenosząc zbędny mebel do apartamentu.

Mam ochotę na espresso z dużą ilością spienionego mleka. Czas kończyć poranne zabawy przy komputerze i zabrać się za wybieranie stroju na spotkanie z przyjaciółmi.

Zmiany

Pozycja misjonarska, wariant 'na pagonach'

Lubię sobotnie poranki. Zwłaszcza takie jak dzisiejszy. Marysia wyjątkowo spała dziś prawie do ósmej. Przyzwyczajeni do wczesnego wstawia obudziliśmy się tuż przed siódmą i mieliśmy sporo czasu dla siebie.

Najmilsze było to, że po przebudzeniu mąż wyszeptał mi do ucha:

- Kocham Cię!

Jego uśmiech i pocałunek dopełniły reszty.

- Udowodnij mi to.

Powiedziałam przyciągając go ku sobie. Po kilku sekundach namiętnych pocałunków jego głowa znalazła się pomiędzy moimi udami. Delikatnie całował wewnętrzną ich stronę powoli zbliżając się do celu. Był wyjątkowo delikatny i nie popełnił błędu wielu młodych kochanków rzucających się bezpośrednio na łechtaczkę. Zamiast tego jego język i usta zwiedziły dokładnie jej okolice sprawiając, że wijąc się pod nim drżałam z podniecenia czekając by złożył na niej pocałunek. Gdy to nastąpiło zaczęłam powoli odpływać. Zadowolony z efektów swojej pracy przerwał pieszczoty. Błyskawicznie zrzucił z bioder spodnie od pidżamy, jednym sapnięciem zdjął ze mnie kusą koszulkę i szeroko rozchylając dłońmi uda wszedł we mnie. Kochaliśmy się w jednym z wariantów klasycznej pozycji misjonarskiej. On na górze podpierając się dłońmi opartymi o łóżko, a ja pod nim z szeroko rozłożonymi udami i łydkami zaplecionymi na jego ramionach. Uwielbiam tą pozycję! Kilka pierwszych ruchów wykonał ostrożnie, powolutku przyzwyczajając mnie do niesamowicie głębokiej penetracji. Czułam wręcz jak rozciąga mnie, by w kolejnym podejściu schować się we mnie do samego końca. Od tego momentu każdy ruch był nieco szybszy, a pchnięcie gwałtowniejsze od poprzedniego. Ułożenia naszych ciał sprawiło, że bezpośrednia stymulacja łechtaczki podczas stosunku była bardzo ograniczona. Gdyby nie to nie wytrzymałabym dłużej niż kilka sekund i nie dotrwałabym do momentu, gdy nasz akt przybrał na gwałtowności. Gdy dochodziłam kochał mnie z taką pasją, że całe łóżko, mimo wyjątkowo solidnej konstrukcji, trzęsło się w rytmie jego pchnięć a moje piersi falowały jak morze podczas sztormu. Miałam cudowny orgazm w trakcie którego Robert doszedł do swojego w dzikim finiszu okraszonym moim krzykiem rozkoszy. Ciągle drżałam, gdy opadł na mnie. Oboje byliśmy spoceni i bez tchu. Nie było dogrywki. Zwyczajnie leżeliśmy jeszcze chwilę, po czym odwróciliśmy się spleceni ze sobą tak, bym to ja znalazła się na górze.

Zaczęliśmy rozmawiać, i bardzo się cieszę, że doszło do tego teraz, zanim nie zrobiliśmy oboje czegoś naprawdę głupiego. Nie będę omawiać szczegółów. Doszliśmy do wniosku, że nieco zbyt bardzo rozluźniliśmy nasze zasady. Po odejściu Marty (jeszcze nie znamy jej decyzji) staraliśmy się znaleźć nową formułę dla naszego układu, zapominając, że dwoje to wystarczająca liczba do szczęścia. Cieszę się, że Robert znalazł odwagę, by powiedzieć, że jest zazdrosny o moje spotkania z Patrycją, a ja by przyznać się, że nieco za bardzo nagięłam nasze zasady. Zanim przerwała nam Marysia postanowiłam zakończyć znajomość z Patrycja a Robert przełożyć wyjazd do Andrzeja, by przez najbliższe dwa tygodnie zająć się wyłącznie sobą. Później wrócimy do starych zasad i przywilejów. Robert nie będzie miał nic przeciwko moim jednonocnym przygodom z kobietami pod warunkiem, że będą to sporadyczne eksperymenty, a ja dalej będę tolerancyjna dla jego wyjazdów do Andrzeja. Chcemy tez na jakiś czas odłożyć na półkę poszukiwania partnera do trójkąta. Zamiast tego skoncentrujemy się na zacieśnianiu naszych relacji z Adamem i Kasią.

Jedyna ofiara całego zamieszania jest Patrycja. Napisałam jej, że wyznałam wszystko mężowi… To chyba definitywnie kończy nasz krótki romans. Andrzej przyjął telefon Roberta ze swoiście stoickim spokojem. Trochę pożartował ze mną na temat trzymania krótko męża. Nieco zaskoczyłam mu odpowiadając, że nie mam nic przeciwko temu, by spotykali się od czasu do czasu, pili na umór i rżnęli młode kozy o ile nie będzie z tego dzieci i kłopotów. Nie musiałam owijać w bawełnę. Wszak znamy się od bardzo dawna i to także z tej dość intymnej strony. Uśmiał się i wymusił na mnie obietnicę, że następnym razem odwiedzimy go całą rodziną.

Pozycja misjonarska, wariant 'na pagony'

Spotkanie Przy Kawie

Kochanki

Wczoraj wieczorem spotkałam się z Patrycją przy kawie. Spędziłyśmy ze sobą nieco ponad godzinę. Jeszcze nigdy w tak krótkim czasie nie powiedziałam tylu kłamstw.

Grając rolę nieco zagubionej, niepewnej własnej seksualności mężatki stworzyłam całkowicie odmienną od rzeczywistości wizję mojego małżeństwa. Jedynymi prawdziwymi informacjami było to, że doszło do niego z miłości i że mamy małe dziecko. Reszta znacząco odbiegała od prawdy. Po pierwsze skłamałam, że mąż był moim pierwszym i do tej pory jedynym mężczyzną. Przyznałam się wprawdzie do niewinnego fantazjowania o przyjaciółce na studiach, jednak moje realne doświadczenia opisałam jako kilka pocałunków i sporo i fantazjowania o niej podczas masturbacji. Skłamałam też, że moje pożycie z mężem stało się mało satysfakcjonujące po narodzinach córki, i że zaabsorbowany prowadzeniem firmy mąż nie wydaje się już tak bardzo zainteresowany moją osobą jak kiedyś.

Czułam się dość niezręcznie kłamiąc o prawie każdym aspekcie mojego życia i zwyczajnie nie potrafiłam tego ukryć. Na szczęście Patrycja zinterpretowała moje zakłopotanie jako naturalną nieśmiałość towarzyszącą trudnym zwierzeniom.

W rozmowie wróciłyśmy do TAMTEJ nocy. Wyznałam, że jeszcze nigdy nie przeżyłam czegoś takiego i do tej pory nie wiem co o tym myśleć. Wyglądając na bardzo zawstydzoną przyznałam się, że był to mój pierwszy raz z kobietą, a wypity wcześniej alkohol sprawił, że straciłam głowę. Dalej opowiadałam o rozterkach jakie sprawiły mi jej listy i telefony. O tym, że po tamtej nocy wstydziłam się sama przed sobą zdrady, i tego jak wielką przyjemność sprawił mi seks z kobietą. O próbach przekonania się, że zrobiłam to pod wpływem alkoholu, powodowana chwilowym impulsem…

Chciałam by mnie uwiodła. By przekonywała mnie, że to co się stało było naturalną reakcją na od dawna tłumiony pociąg do kobiet. Zrobiła dokładnie to, na co miałam nadzieję. Była w tym dobra. Przez chwile czułam się jakbym odnalazła starszą siostrę :)

Osiągnęłam to co chciałam, podobnie jak i Patrycja. Ona próbowała mnie uwieść, do czego nie miałam żadnych wątpliwości od samego początku naszej korespondencji, a ja chciałam by mnie uwiedziono. Nie chciałam być dla niej kolejną kobietą z którą uprawiałaby weekendami seks. Chciałam, by się o mnie starała, uwodziła i oswajała. Lubie czytać jej listy. Są na swój sposób podobne do erotyków Gałczyńskiego. Nie mówią niczego wprost, jednak bez wątpienia przesączone są swoistym, intymnym erotyzmem.

Przyjęłam jej zaproszenie na sobotnie popołudnie. Mamy spotkać się jutro o szesnastej. Przed dwudziesta muszę być w domu.

W przyszłym tygodniu Robert znika na cały weekend. Andrzej wprawdzie zaprosił nas oboje, jednak był to czysto kurtuazyjny gest. Nie chcę przeszkadzać mężowi w dwóch dniach wspominania grzesznej młodości przy sporej dawce alkoholu. Podobno Andrzej ciągle jest z bliźniaczkami. Ciekawe, sądziłam, że znudzi się nimi równie szybko jak poprzednimi dziewczętami. Chyba rzeczywiście są aż tak niesamowite, jak twierdził podczas ostatniej wizyty u nas.

Weekend na Mazurach

foursome

Pogoda była na tyle zachęcająca, że weekend spędziliśmy na Mazurach. Wyjechaliśmy z domu wczesnym piątkowym popołudniem, podrzucając po drodze Marysię do rodziców Roberta. Zanim opuściliśmy nasze okolice Robert zabrał mnie w pewne miejsce, gdzie po chwili oczekiwania na sposobną chwile udało się nam odbyć stosunek na stojąco. Jeszcze nigdy nie robiliśmy tego w takim pośpiechu. Robertowi wystarczyła mniej niż minuta od chwili gdy wszedł we mnie do orgazmu. Było to szalone doświadczenie. Gdy tylko udało się nam skryć przed oczami innych odwrócił mnie, zsunął majteczki do połowy ud, zwilżył śliną i wszedł we mnie. Wszystkie te czynności zajęły mu najwyżej pięć sekund. Dobrze, że przewidująco założyłam grubsze, bawełniane majteczki, gdyż inaczej miałabym poważne problemy z powrotem do samochodu. Wchodząc do auta byłam zmuszona zdjąć z siebie bieliznę. Była całkowicie przemoczona, a ja dodatkowo potrzebowałam całej paczki chusteczek by doprowadzić się do jako takiego stanu. Świntuch zmoczył mnie calutką a minuta seksu z duszą na ramieniu, nie dała mi szansy na orgazm. Byłam podniecona, ale zabrakło kilkunastu sekund dodatkowej stymulacji, by zbliżyć się do własnego katharsis. Wynagrodziłam to sobie gdy wyjechaliśmy za miasto masturbując się bezwstydnie na siedzeniu obok kierowcy. Po lekkim odchyleniu oparcia rozłożyłam szeroko uda podciągając do góry sukienkę sukienkę. Nie spieszyłam się z własna przyjemnością i zanim dotarłam na szczyt minęło długich dziesięć minut pieszczot, palcowania się i jęków. Gdy poprawiałam ubranie zauważyłam jak silną erekcję ma Robert. Jego spodnie przypominały namiot. Choć to wyjątkowo nierozważne odsunęłam maksymalnie do tyłu fotel, odpięłam pasy i klęcząc na podłodze uwolniłam jego nabrzmiały członek. Było to dość skomplikowane zadanie, lecz w końcu uporałam się z jego spodniami i bielizną. Po kilkudziesięciu sekundach intensywnej stymulacji ustami Robert zaczął cichutko jęczeć. Nie chcąc nadmiernie ryzykować poprosiłam go by wjechał w jakąś boczną dróżkę. Do czasu, gdy udało mu się znaleźć dogodny zjazd ssałam go lekko pieszcząc językiem, by utrzymać imponującą erekcję. Gdy tylko wyłączył silnik połknęłam go po same jądra. Odsunął się ku tyłowi jęcząc, co pozwoliło mi zająć nieco wygodniejszą pozycję. Nie był w stanie zbyt długo opierać się intensywnemu fellatio. Finiszując pomagałam sobie dłonią masturbując go i ssąc jednocześnie. Gdy strzelił połknęłam go ponownie lekko ściskając jądra. Podczas orgazmu kilkukrotnie wsuwała go sobie głęboko w gardło, by na końcu ustami dotknąć jego podbrzusza. Na drogę wróciliśmy po kilku minutach odpoczynku. Do następnego dnia Robert miał odpoczywać oszczędzając siły. Nie oznaczało to jednak że miałam pościć.

Po dotarciu na miejsce dzień upłynął nam przygotowanie domu na przyjazd gości, odebraniu zamówionego pieczywa, i jutrzejszego obiadu od gospodyni opiekującej się domem, lekkim przemeblowaniu salonu i przygotowaniu wszystkiego na sobotniego grilla na ognisku. Kasia z Adamem mieli zjawić się wczesnym przedpołudniem. Noc przeznaczyliśmy na odpoczynek. Zanim jednak poszliśmy spać Robert odwdzięczył mi się za niespodziewany seks w samochodzie długim, zmysłowym masażem zakończonym najlepszą minetką jaką miałam od miesiąca. Miał miłą dla oka erekcję, lecz mając na względzie sobotnie swingowanie we czworo zdecydowałam się jedynie pocałować nabrzmiałą główkę i obiecać mu więcej zabawy następnego dnia. Zasypiałam wtulona w jego pierś, trzymając w dłoni leciutko mięknący członek.

Adam i Kasia przyjechali tuż po dziesiątej. Dali nam akurat tyle czasu, by wyspać się i odprężyć w gorącej kąpieli. Korzystając z okazji ogoliłam Robertowi penis i jądra, zostawiając tylko ładnie przystrzyżony trójkącik włosków. Wyglądał bardzo apetycznie.

Goście przyjechali, gdy owinięta płaszczem kąpielowym przygotowywałam śniadanie. Nie speszona moim bardzo nieformalnym strojem przywitałam się z nimi zapraszając na śniadanie. Jajecznica z cebulka, pomidorem i szynką smakowała wszystkim, a prawdziwą furorę zrobiły lekko podgrzane w piekarniku miejscowe bułeczki.

Przebrałam się dopiero po śniadaniu. Wybrałam lekkie lniane spodnie wiązane w pasie i pasującą do nich bluzeczkę z naturalnego lnu. Zrezygnowałam całkowicie z bielizny. Dopiero wieczorem planowałam założyć mój nowy, różowy komplecik i sukienkę. Miałam ochotę na odrobinę beztroskiej swobody.

Dzień minął nam szybko. Tym co odróżniało nasze spotkanie od typowego swingers-party, był całkowity brak pośpiechu by skonsumować nasz czworokąt. Zamiast wskoczyć natychmiast do łóżka spędziliśmy ze sobą bardzo miłe popołudnie. Byliśmy na wspólnym spacerze, a gdy panowie pojechali do lasu na quadach popływałyśmy łódką po jeziorze. Wspólny obiad był tylko przygrywką do prawdziwej grillowej orgii planowanej na wieczór. Z Kasią przygotowałyśmy dla siebie sałatkę z kurczakiem. Panowie za to zachwycali się pierogami z kapustą i grzybami i zupą grzybową, jakie zamówiłam razem z dostawą pieczywa u naszej gospodyni. Sama skusiłam się na odrobinę i przyznam, że obie potrawy były wyśmienite.

Po obiedzie poszłyśmyz Kasią na górę z zamiarem udania się na krótką drzemkę. Panów zostawiłyśmy z całym kuchennym bałaganem i przygotowaniami do wieczornego ogniska.

Spałam dwie godziny. Po przebudzeniu czułam się niesamowicie wypoczęta. Poprzednia noc i popołudniowa drzemka sprawiły, że byłam gotowa na długie , nocne harce. Odświeżona natryskiem, ubrana we wcześniej przygotowaną bieliznę, sukienkę i delikatny zapach ulubionych perfum Roberta zjawiłam się na dole. Kasia spała o kilkanaście minut dłużej niż ja.

Grillowanie na ruszcie rozstawionym na żarze po ognisku udało się Robertowi wspaniale. Polędwiczka z ziemniakami pieczonymi w popiele i sałatką z młodych warzyw smakowała wspaniale. Choć nie gustuję w piwach, to do tego posiłku pasowało ono idealnie. Po szaszłyku nie byłam już w stanie skusić się na nic więcej. Panowie mieli jeszcze kiełbaski, żeberka i kukurydzę. Po drugim piwie zaszumiało mi w głowie, chyba podobnie jak Kasi.

Kolacje zakończyliśmy w salonie, przy espresso i whisky. Pokój przystosowany był do wspólnej zabawy, a podłoga wyłożona miękkimi matami przykrytymi prześcieradłami i mnóstwem różnej wielkości poduch i poduszek.

Może nieco pod wpływem alkoholu, lub naśladując scenę z lecącego właśnie na ekranie filmu z kolekcji Roberta pocałowałam Kasię, a ona odwzajemniła mój pocałunek. Stojąc twarzą w twarz rozebrałyśmy się nawzajem nie skąpiąc pocałunków i pieszczot. Panowi wtuleni w nasze plecy pomogli nam pozbyć się ostatnich fragmentów bielizny. Dłuższą chwilę pieściłyśmy się nawzajem dłońmi wsuniętymi pomiędzy uda partnerki. Kasia miała ślicznie wydepilowane podbrzusze, z miłym w dotyku wąskim trójkącikiem włosków rozciągających się aż na wargi. Bardzo kobiecy, a jednocześnie schludny sposób na intymną fryzurkę. Nasze pieszczoty przerwał Rober mocno obejmując Kasię za piesi. Uśmiechnięta zostawiłam jęczącą w objęciach męża partnerkę i odwróciłam się ku Adamowi. Z miną profesjonalistki rozebrałam go naga a następnie wtuliłam się w jego usta moimi. W moje plecy wtuliła się Kasia a w jej Robert. Pieszczona dłonią przyjaciółki delikatnie masturbowałam jej męża własną. Za moimi plecami Robert wszedł w Kasię. Czułam jak przyciska ją do mnie w rytmie miarowych pchnięć. Po chwili wylądowaliśmy na podłodze. Dosiadłam Adama na jeźdźca a Robert wziął Kasie na pieska ustawiając ją tak, by twarz znalazła się nad twarzą jej męża. Ujeżdżałam Adama obserwując jak naprzeciw mnie Robert mocnymi pchnięciami kołysze Kasią. Jej piersi falowały jak boje w sztormową noc. Przez cały czas, aż do orgazmu Kasi Adam namiętnie całowała usta żony. Kasia zawyła z rozkoszy gdy Robert sięgnął dłonią pomiędzy jej uda. Ja po chwili poczułam jak Adam spuszcza się we mnie. Zamknęłam oczy, palcami odnalazłam łechtaczkę i w kilku dzikich ruchach biodrami eksplodowałam.

Przez większość nocy kochaliśmy się we czworo w salonie przerywając zabawę tylko by się odświeżyć, lub posilić owocami, lub winem.

Razem z Kasią starałyśmy się nie nadwyrężyć naszych panów by mieć pewność, że obie dostaniemy to, czego najbardziej chciałyśmy. Pierwsza swoja fantazję k+2m spełniła Kasia wtulona na boku pomiędzy obu panów. Bardzo głęboko przeżywała swoją przyjemność z Robertem wtulonym od tyłu w jej pupę i mężem kochającym ją od przodu. Ja splotłam się w podobnym układzie nieco później, jednak z tą różnicą, że obaj panowie celowali w jedna dziurkę. Nareszcie znalazłam odpowiednią pozycje, by mieć obu partnerów naraz w swojej szparce. Sekretem było wykorzystanie kanapy i odpowiednie ułożenie Adama tak, by po wejściu na niego okrakiem i przytuleniu się do piersi, zrobić Robertowi miejsce pomiędzy naszymi udami. Nie kryję, że w odwrotnej konfiguracji, z Robertem pod spodem i Adamem od tyłu, nie udałoby się nam. Wygląda na to, że partner wchodzący od tyłu musi mieć dłuższy niż przeciętny członek, by nie wypadać ze mnie za każdym ruchem. To było lepsze od fistowania!!! Całkowity odlot i naprawdę niesamowity orgazm. Moi partnerzy byli pod wrażeniem siły z jaką zacisnęłam się na nich podczas szczytowania. Kocham pozycje w których jestem ciasno opleciona, tak, że aż brak mi tchu. Chyba właśnie tego elementu brakuje mi najbardziej podczas fistingu, który choć oferując potężne doznania nie mógł się równać z moim nowym ulubionym sposobem na powalający orgazm.

Po wyczerpującym seksie i prysznicu miałam ochotę jedynie służyć pomocą, gdy panowie z Kasią próbowali różnych, możliwych pozycji na jakie pozwala układ dwóch mężczyzn i kobiety. Kasia miała sporo frajdy gdy obaj panowie zaspokajali ją ustami.

Spaliśmy na dole. Po zmianie prześcieradeł, przyniesieniu kołder i ułożeniu materacy jeden na drugim położyliśmy się we czworo spać. Ja z Kasią w środku, a panowie, tak by tworzyć mieszane pary za nami. Rano obudziliśmy się prawie równocześnie zaczynając dzień miłym seksem we czworo. Zwrócone z Kasią twarzami do siebie pieściłyśmy się nawzajem dłońmi a nasi partnerzy wtulali się od tyłu. Adam zaczął klasycznie, lecz skończył już w mojej drugiej dziurce. Podobnie chyba Robert. Było to bardzo przyjemne w połączeniu z dłonią Kasi delikatnie pieszczącą moje podbrzusze, kolczyk a w końcu samą łechtaczkę.

Zanim poszliśmy pod prysznic i na śniadanie panowie wypróbowali na nas przywiezione gadżety. Zakneblowane i związane zostałyśmy doprowadzone dwukrotnie do orgazmu palcami i wibratorami. Leżąc przywiązana brzuszkiem do ławy dostałam delikatne lanie od Roberta, po wymierzeniu którego mąż pozwolił skorzystać ze mnie Adamowi, zaspokajając się w tym samym czasie pomiędzy piersiami Kasi. Niewinna próba BDSM okazałą się całkiem ciekawą sesją we czworo. Najważniejsze, że Adam i Kasia, nie przywykli do takich klimatów, odnaleźli się w nich bez najmniejszych problemów.

Pożegnaliśmy się przed południem. Adam i Kasia nie mogli zostać na kolejną noc. My także musieliśmy wracać. Po małą. Dziadkowie przekonali się, że nasz skarb nie przepada za gumowymi surogatami mojej piersi.

To był najlepszy weekend od porodu. Także dlatego, że po raz pierwszy uprawiałam seks nie nasłuchując i nie martwiąc się o sen Marysi.

Ideał…

perfection

Czysta DOSKONAŁOŚĆ!!! Polecam w pełnym rozmiarze (proszę kliknąć na obrazek)

« Nowsze Wpisy - Starsze Wpisy »

Strona 60 z 118« Pierwsza...30...57585960616263...90...Ostatnia »