
ogoda była na tyle zachęcająca, że weekend spędziliśmy na Mazurach. Wyjechaliśmy z domu wczesnym piątkowym popołudniem, podrzucając po drodze Marysię do rodziców Roberta. Zanim opuściliśmy nasze okolice Robert zabrał mnie w pewne miejsce, gdzie po chwili oczekiwania na sposobną chwile udało się nam odbyć stosunek na stojąco. Jeszcze nigdy nie robiliśmy tego w takim pośpiechu. Robertowi wystarczyła mniej niż minuta od chwili gdy wszedł we mnie do orgazmu. Było to szalone doświadczenie. Gdy tylko udało się nam skryć przed oczami innych odwrócił mnie, zsunął majteczki do połowy ud, zwilżył śliną i wszedł we mnie. Wszystkie te czynności zajęły mu najwyżej pięć sekund. Dobrze, że przewidująco założyłam grubsze, bawełniane majteczki, gdyż inaczej miałabym poważne problemy z powrotem do samochodu. Wchodząc do auta byłam zmuszona zdjąć z siebie bieliznę. Była całkowicie przemoczona, a ja dodatkowo potrzebowałam całej paczki chusteczek by doprowadzić się do jako takiego stanu. Świntuch zmoczył mnie calutką a minuta seksu z duszą na ramieniu, nie dała mi szansy na orgazm. Byłam podniecona, ale zabrakło kilkunastu sekund dodatkowej stymulacji, by zbliżyć się do własnego katharsis. Wynagrodziłam to sobie gdy wyjechaliśmy za miasto masturbując się bezwstydnie na siedzeniu obok kierowcy. Po lekkim odchyleniu oparcia rozłożyłam szeroko uda podciągając do góry sukienkę sukienkę. Nie spieszyłam się z własna przyjemnością i zanim dotarłam na szczyt minęło długich dziesięć minut pieszczot, palcowania się i jęków. Gdy poprawiałam ubranie zauważyłam jak silną erekcję ma Robert. Jego spodnie przypominały namiot. Choć to wyjątkowo nierozważne odsunęłam maksymalnie do tyłu fotel, odpięłam pasy i klęcząc na podłodze uwolniłam jego nabrzmiały członek. Było to dość skomplikowane zadanie, lecz w końcu uporałam się z jego spodniami i bielizną. Po kilkudziesięciu sekundach intensywnej stymulacji ustami Robert zaczął cichutko jęczeć. Nie chcąc nadmiernie ryzykować poprosiłam go by wjechał w jakąś boczną dróżkę. Do czasu, gdy udało mu się znaleźć dogodny zjazd ssałam go lekko pieszcząc językiem, by utrzymać imponującą erekcję. Gdy tylko wyłączył silnik połknęłam go po same jądra. Odsunął się ku tyłowi jęcząc, co pozwoliło mi zająć nieco wygodniejszą pozycję. Nie był w stanie zbyt długo opierać się intensywnemu fellatio. Finiszując pomagałam sobie dłonią masturbując go i ssąc jednocześnie. Gdy strzelił połknęłam go ponownie lekko ściskając jądra. Podczas orgazmu kilkukrotnie wsuwała go sobie głęboko w gardło, by na końcu ustami dotknąć jego podbrzusza. Na drogę wróciliśmy po kilku minutach odpoczynku. Do następnego dnia Robert miał odpoczywać oszczędzając siły. Nie oznaczało to jednak że miałam pościć.
Po dotarciu na miejsce dzień upłynął nam przygotowanie domu na przyjazd gości, odebraniu zamówionego pieczywa, i jutrzejszego obiadu od gospodyni opiekującej się domem, lekkim przemeblowaniu salonu i przygotowaniu wszystkiego na sobotniego grilla na ognisku. Kasia z Adamem mieli zjawić się wczesnym przedpołudniem. Noc przeznaczyliśmy na odpoczynek. Zanim jednak poszliśmy spać Robert odwdzięczył mi się za niespodziewany seks w samochodzie długim, zmysłowym masażem zakończonym najlepszą minetką jaką miałam od miesiąca. Miał miłą dla oka erekcję, lecz mając na względzie sobotnie swingowanie we czworo zdecydowałam się jedynie pocałować nabrzmiałą główkę i obiecać mu więcej zabawy następnego dnia. Zasypiałam wtulona w jego pierś, trzymając w dłoni leciutko mięknący członek.
Adam i Kasia przyjechali tuż po dziesiątej. Dali nam akurat tyle czasu, by wyspać się i odprężyć w gorącej kąpieli. Korzystając z okazji ogoliłam Robertowi penis i jądra, zostawiając tylko ładnie przystrzyżony trójkącik włosków. Wyglądał bardzo apetycznie.
Goście przyjechali, gdy owinięta płaszczem kąpielowym przygotowywałam śniadanie. Nie speszona moim bardzo nieformalnym strojem przywitałam się z nimi zapraszając na śniadanie. Jajecznica z cebulka, pomidorem i szynką smakowała wszystkim, a prawdziwą furorę zrobiły lekko podgrzane w piekarniku miejscowe bułeczki.
Przebrałam się dopiero po śniadaniu. Wybrałam lekkie lniane spodnie wiązane w pasie i pasującą do nich bluzeczkę z naturalnego lnu. Zrezygnowałam całkowicie z bielizny. Dopiero wieczorem planowałam założyć mój nowy, różowy komplecik i sukienkę. Miałam ochotę na odrobinę beztroskiej swobody.
Dzień minął nam szybko. Tym co odróżniało nasze spotkanie od typowego swingers-party, był całkowity brak pośpiechu by skonsumować nasz czworokąt. Zamiast wskoczyć natychmiast do łóżka spędziliśmy ze sobą bardzo miłe popołudnie. Byliśmy na wspólnym spacerze, a gdy panowie pojechali do lasu na quadach popływałyśmy łódką po jeziorze. Wspólny obiad był tylko przygrywką do prawdziwej grillowej orgii planowanej na wieczór. Z Kasią przygotowałyśmy dla siebie sałatkę z kurczakiem. Panowie za to zachwycali się pierogami z kapustą i grzybami i zupą grzybową, jakie zamówiłam razem z dostawą pieczywa u naszej gospodyni. Sama skusiłam się na odrobinę i przyznam, że obie potrawy były wyśmienite.
Po obiedzie poszłyśmyz Kasią na górę z zamiarem udania się na krótką drzemkę. Panów zostawiłyśmy z całym kuchennym bałaganem i przygotowaniami do wieczornego ogniska.
Spałam dwie godziny. Po przebudzeniu czułam się niesamowicie wypoczęta. Poprzednia noc i popołudniowa drzemka sprawiły, że byłam gotowa na długie , nocne harce. Odświeżona natryskiem, ubrana we wcześniej przygotowaną bieliznę, sukienkę i delikatny zapach ulubionych perfum Roberta zjawiłam się na dole. Kasia spała o kilkanaście minut dłużej niż ja.
Grillowanie na ruszcie rozstawionym na żarze po ognisku udało się Robertowi wspaniale. Polędwiczka z ziemniakami pieczonymi w popiele i sałatką z młodych warzyw smakowała wspaniale. Choć nie gustuję w piwach, to do tego posiłku pasowało ono idealnie. Po szaszłyku nie byłam już w stanie skusić się na nic więcej. Panowie mieli jeszcze kiełbaski, żeberka i kukurydzę. Po drugim piwie zaszumiało mi w głowie, chyba podobnie jak Kasi.
Kolacje zakończyliśmy w salonie, przy espresso i whisky. Pokój przystosowany był do wspólnej zabawy, a podłoga wyłożona miękkimi matami przykrytymi prześcieradłami i mnóstwem różnej wielkości poduch i poduszek.
Może nieco pod wpływem alkoholu, lub naśladując scenę z lecącego właśnie na ekranie filmu z kolekcji Roberta pocałowałam Kasię, a ona odwzajemniła mój pocałunek. Stojąc twarzą w twarz rozebrałyśmy się nawzajem nie skąpiąc pocałunków i pieszczot. Panowi wtuleni w nasze plecy pomogli nam pozbyć się ostatnich fragmentów bielizny. Dłuższą chwilę pieściłyśmy się nawzajem dłońmi wsuniętymi pomiędzy uda partnerki. Kasia miała ślicznie wydepilowane podbrzusze, z miłym w dotyku wąskim trójkącikiem włosków rozciągających się aż na wargi. Bardzo kobiecy, a jednocześnie schludny sposób na intymną fryzurkę. Nasze pieszczoty przerwał Rober mocno obejmując Kasię za piesi. Uśmiechnięta zostawiłam jęczącą w objęciach męża partnerkę i odwróciłam się ku Adamowi. Z miną profesjonalistki rozebrałam go naga a następnie wtuliłam się w jego usta moimi. W moje plecy wtuliła się Kasia a w jej Robert. Pieszczona dłonią przyjaciółki delikatnie masturbowałam jej męża własną. Za moimi plecami Robert wszedł w Kasię. Czułam jak przyciska ją do mnie w rytmie miarowych pchnięć. Po chwili wylądowaliśmy na podłodze. Dosiadłam Adama na jeźdźca a Robert wziął Kasie na pieska ustawiając ją tak, by twarz znalazła się nad twarzą jej męża. Ujeżdżałam Adama obserwując jak naprzeciw mnie Robert mocnymi pchnięciami kołysze Kasią. Jej piersi falowały jak boje w sztormową noc. Przez cały czas, aż do orgazmu Kasi Adam namiętnie całowała usta żony. Kasia zawyła z rozkoszy gdy Robert sięgnął dłonią pomiędzy jej uda. Ja po chwili poczułam jak Adam spuszcza się we mnie. Zamknęłam oczy, palcami odnalazłam łechtaczkę i w kilku dzikich ruchach biodrami eksplodowałam.
Przez większość nocy kochaliśmy się we czworo w salonie przerywając zabawę tylko by się odświeżyć, lub posilić owocami, lub winem.
Razem z Kasią starałyśmy się nie nadwyrężyć naszych panów by mieć pewność, że obie dostaniemy to, czego najbardziej chciałyśmy. Pierwsza swoja fantazję k+2m spełniła Kasia wtulona na boku pomiędzy obu panów. Bardzo głęboko przeżywała swoją przyjemność z Robertem wtulonym od tyłu w jej pupę i mężem kochającym ją od przodu. Ja splotłam się w podobnym układzie nieco później, jednak z tą różnicą, że obaj panowie celowali w jedna dziurkę. Nareszcie znalazłam odpowiednią pozycje, by mieć obu partnerów naraz w swojej szparce. Sekretem było wykorzystanie kanapy i odpowiednie ułożenie Adama tak, by po wejściu na niego okrakiem i przytuleniu się do piersi, zrobić Robertowi miejsce pomiędzy naszymi udami. Nie kryję, że w odwrotnej konfiguracji, z Robertem pod spodem i Adamem od tyłu, nie udałoby się nam. Wygląda na to, że partner wchodzący od tyłu musi mieć dłuższy niż przeciętny członek, by nie wypadać ze mnie za każdym ruchem. To było lepsze od fistowania!!! Całkowity odlot i naprawdę niesamowity orgazm. Moi partnerzy byli pod wrażeniem siły z jaką zacisnęłam się na nich podczas szczytowania. Kocham pozycje w których jestem ciasno opleciona, tak, że aż brak mi tchu. Chyba właśnie tego elementu brakuje mi najbardziej podczas fistingu, który choć oferując potężne doznania nie mógł się równać z moim nowym ulubionym sposobem na powalający orgazm.
Po wyczerpującym seksie i prysznicu miałam ochotę jedynie służyć pomocą, gdy panowie z Kasią próbowali różnych, możliwych pozycji na jakie pozwala układ dwóch mężczyzn i kobiety. Kasia miała sporo frajdy gdy obaj panowie zaspokajali ją ustami.
Spaliśmy na dole. Po zmianie prześcieradeł, przyniesieniu kołder i ułożeniu materacy jeden na drugim położyliśmy się we czworo spać. Ja z Kasią w środku, a panowie, tak by tworzyć mieszane pary za nami. Rano obudziliśmy się prawie równocześnie zaczynając dzień miłym seksem we czworo. Zwrócone z Kasią twarzami do siebie pieściłyśmy się nawzajem dłońmi a nasi partnerzy wtulali się od tyłu. Adam zaczął klasycznie, lecz skończył już w mojej drugiej dziurce. Podobnie chyba Robert. Było to bardzo przyjemne w połączeniu z dłonią Kasi delikatnie pieszczącą moje podbrzusze, kolczyk a w końcu samą łechtaczkę.
Zanim poszliśmy pod prysznic i na śniadanie panowie wypróbowali na nas przywiezione gadżety. Zakneblowane i związane zostałyśmy doprowadzone dwukrotnie do orgazmu palcami i wibratorami. Leżąc przywiązana brzuszkiem do ławy dostałam delikatne lanie od Roberta, po wymierzeniu którego mąż pozwolił skorzystać ze mnie Adamowi, zaspokajając się w tym samym czasie pomiędzy piersiami Kasi. Niewinna próba BDSM okazałą się całkiem ciekawą sesją we czworo. Najważniejsze, że Adam i Kasia, nie przywykli do takich klimatów, odnaleźli się w nich bez najmniejszych problemów.
Pożegnaliśmy się przed południem. Adam i Kasia nie mogli zostać na kolejną noc. My także musieliśmy wracać. Po małą. Dziadkowie przekonali się, że nasz skarb nie przepada za gumowymi surogatami mojej piersi.
To był najlepszy weekend od porodu. Także dlatego, że po raz pierwszy uprawiałam seks nie nasłuchując i nie martwiąc się o sen Marysi.