RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Sposób na Stres

 
Po kilku mniej, lub bardziej udanych próbach dotykania się, zaczęłam się regularnie masturbować. Z początku trudno mi było odnaleźć dawną przyjemność z dotyku własnych palców, ale po kilku ‘treningowych’ sesjach moje ciało zaczęło reagować jak dawniej.

Bardzo tego potrzebowałam. Do tej pory właśnie w ten sposób radziłam sobie ze stresem. Gdy czuję silny stres najłatwiej jest mi go rozładować właśnie poprzez masturbację. Robię tak odkąd pamiętam. Co ciekawe, seks z partnerem/partnerką nie jest rozwiązaniem. By kochać się muszę być odprężona, gdyż inaczej trudno jest mi się całkowicie zatracić. Niejednokrotnie zdarzało się, że po ciężkim i stresującym dniu masturbowałam się tuż przed pójściem do łóżka, by móc w pełni cieszyć się urokami seksu.

Ten rodzaj masturbacji wymaga samotności i odpowiedniej oprawy. Tylko w ostateczności robię to na chybcika, na przykład siedząc w łazience na brzegu jacuzzi. Wolę zacisze sypialni, dotyk chłodnej satyny na nagim ciele i powolną wędrówkę zwilżonych oliwką palców.

Niekiedy lubię się pieścić w swojej pracowni. Wygodnie ułożona w fotelu, zrelaksowana cichym szumem komputerów, czy dźwiękiem pracującego właśnie plotera. Robert świetnie zna moje nawyki i wie, że są chwile gdy nie należy mi przeszkadzać. Gdy masturbuję się nie jest to zaproszeniem do seksu, czy okazją do pofiglowania. To moje kilka minut sam na sam ze sobą, w trakcie których odrywam się od rzeczywistości powracając do niej ukojona orgazmem.

Chwilkę temu obudziłam się po drzemce, jaką zakończyła się moja przedpołudniowa sesja autoerotycznego relaksu. Na nowo czuję się pełna energii, radosna i wypoczęta. Wieczorem chcę nauczyć Roberta jak powinien mnie teraz dotykać. Lubię go uczyć! Pokazać wpierw jak sama się pieszczę, a potem kierując jego dłonią podpowiadać jak silny, czy jak delikatny powinien być dotyk palców.

Od wczoraj są u nas rodzice. Mama jest nieocenioną pomocą. Tato również, choć jego samotna wyprawa na zakupy do hipermarkety wymagała kilkukrotnej konsultacji telefonicznej, który z produktów powinien kupić, gdy dawano mu zbyt skomplikowany wybór.

Poprosiłam Roberta by wieczorem zaprosił moich rodziców do sauny i jacuzzi. Sama z oczywistych względów nie będę im towarzyszyła. Szkoda, gdyż wspólny czas w saunie był zawsze świetną okazją do interesujących i szczerych rozmów. Przynajmniej później będę im mogła towarzyszyć w jacuzzi… Jedynie mocząc stopy, ale zawsze to już coś :) . Będę się dziwnie czuła w płaszczu kąpielowym pośród kąpiących się nago osób. W domu jest dość ciepło, jednak nie na tyle, bym siedziała nago na brzegu basenu. No i jeszcze nie czuje się na tyle komfortowo by pokazać własne ciało. Wprawdzie nie muszę się wstydzić figury, czy biustu to jednak mój brzuszek wciąż przypomina balonik z którego właśnie spuszczono powietrze. Od przyszłego tygodnia mam zamiar zacząć ćwiczyć. Obiecałam sobie że przed końcem lutego wrócę do dawnego wyglądu.

Wróciliśmy do Domu

 
Tuż po Nowym Roku, po raz trzeci, zostaliśmy rodzicami.

Udało mi się dotrwać do 2012, choć jeszcze w 2011 przeżyliśmy fałszywy alarm. Wprawdzie nie doczekałam do zakładanej przeze mnie daty, jednak byłabym niewdzięcznicą, gdybym uważała to za jakikolwiek powód do marudzenia.

Poszło szybko. Zdecydowanie szybciej niż w poprzednich ciążach. Nie mogę wprawdzie twierdzić, że byłam tym zaskoczona, jednak docierając do szpitala miałam już znaczące rozwarcie, a wody odeszły mi chwilę po tym jak znalazłam się w swoim pokoju. Rodziłam wspólnie z mężem. Maciuś przyszedł na świat szybko, zaledwie po kilkunastu minutach wspólnego wysiłku. Rodziłam w pozycji kucznej, wspierając się na Robercie. Nie chciałam od początku ani znieczulenia zewnątrzoponowego, ani środków przeciwbólowych jakie zaproponowano mi w późniejszej fazie porodu. Nie były potrzebne. Sam poród kojarzył mi się z orgazmem wywołanym intensywnym fistingiem.

Znacznie gorzej czułam się natomiast w kilka godzin po nim. Urodziłam szybko, więc moje ciało miało dość mało mało czasu na dostosowanie się do główki dziecka. Wprawdzie jak i przy poprzednich porodach nie doszło do pęknięcia, czy nacinania pochwy, jednak byłam po wszystkim mocno poobijana. Zauważyłam to dopiero gdy opadły emocje. Spora w tym zasługa Maciusia. Choć obie córeczki nie należały do małych, to Maciuś zdecydowanie pobił je obie wagą i długością. Moja śliczna kruszynka zdecydowanie wrodziła się do męża.

Po kilku dniach razem stwierdzam też, że je jak smok! W porównaniu do Martusi nie bawi się piersią, nie marudzi, że trzeba nad nią popracować, nie zniechęcał się gdy początkowo miałam mało pokarmu. Dzięki jego uporowi mam tak pełne piersi, że z trudem mieszczą się w poprzednich biustonoszach. Co ciekawe, odstawiona jakiś czas temu Martusia z powrotem zaczęła się domagać piersi. Jak zwykle bardziej dla zabawy i komfortu, niż z prawdziwej potrzeby. Niemniej mam teraz troje dzieci chętnych do ssania. Dwoje małych i jedno bardzo duże, które także marzy o zabawie moim biustem. Tylko Marysia zachowuje się rozsądnie, zainteresowana bardziej braciszkiem i okazją do przytulenia się do niego i mnie, niż tym by dobrać się do moich obolałych już brodawek.

We wtorek spodziewamy się przyjazdu moich rodziców. Tato zostanie dwa-trzy dni, mama chce zostać co najmniej dwa tygodnie, by pomóc mi przy dzieciach. Z początku rozważaliśmy pomysł mojej przeprowadzki do Wrocławia, do drugiego domu, jednak uznaliśmy to za szaleństwo. Musiałabym zabrać całą trójkę ze sobą, a tam nawet z pomocą mamy nie dałabym sobie rady bez Roberta. Poza tym nie mam zamiaru pozbawiać się towarzystwa męża. Nie wyobrażam sobie bym mogła skupić się tylko na dzieciach zaniedbując nasze wzajemne relacji.

Chwilowo o seksie nie mam co marzyć. Nawet jeśli czasami mam ochotę na pieszczoty, to szybko przechodzi mi ona gdy tylko próbuję się dotykać. Moje ciało jeszcze jest zbyt obolałe, bym mogła się cieszyć nawet najprostszą formą masturbacji. Przechodziliśmy z Robertem już przez to dwukrotnie. On wie, że w swoim czasie sama przyjdę do niego po pieszczoty, a ja nie zamykam się przed jego potrzebami. Gdy dziś nad ranem otworzył oczy po nieprzespanej nocy, spędzonej na ustawicznym przynoszeniu i odnoszeniu Maciusia do i z naszego łóżka, zadbałam, by nie poczuł się zapomniany. Wprawdzie przypominało to raczej randkę nastolatków, niż wyrafinowaną sztukę miłości, niemniej aż jęczał z rozkoszy gdy pozwoliłam mu pieścić moje piersi a następnie zwilżyłam języczkiem jego sterczący członek i zrobiłam mu dobrze dłonią. Zupełnie jakbyśmy mieli po ‘naście’ lat. Tak właśnie wyglądał mój pierwszy ‘seks’ z chłopakiem. Ściągnęłam z siebie bluzkę i biustonosz, pozwoliłam mu dotykać swoich piersi a gdy poprosił o więcej doprowadziłam go dłonią do orgazmu. Myślę, że poziom emocji jakie odczuwał wówczas mój chłopak był porównywalny dla dojrzałego mężczyzny z pikantnym stosunkiem z atrakcyjną, nową partnerką, czy pierwszym trójkątem z dwoma kobietami. Wprawdzie nie podejrzewam, by Robert odczuwał dziś rano podobnie silne emocje, jednak jestem pewna że i tak przerosło to jego marzenia… Moim największym w tej chwili jest przespać się, bez budzenia, sześć godzin. Zadowoliłabym się nawet czterema.

Robert pomaga jak może, po raz pierwszy wstaje w nocy do dziecka, a mimo to jestem wykończona… I niesamowicie szczęśliwa.

Rozwiązanie

Chciałbym podzielić się nowiną, że Maciuś przyszedł już na Świat. Agnieszka urodziła po Nowym Roku, a sam poród odbył się bez żadnych komplikacji. Oboje, dziecko i mama, czują się wyśmienicie i spodziewamy się ich w domu już pod koniec tygodnia.

Myślę, że Aga podzieli się większą ilością szczegółów po powrocie.

Robert

Podsumowanie Mijającego Roku

Ponieważ nie wiem, czy będę mogła to zrobić w okolicach Sylwestra, pokusiłam się podsumować mijający rok już dzisiaj.

Robiąc to jednym zdaniem…

To był bardzo dobry rok dla mnie i Roberta.

Rozwijając nieco moją poprzednią wypowiedź podsumuję najpierw sprawy zawodowe, gdyż to znacznie łatwiejsze zadanie.

Oboje z Robertem odnieśliśmy małe sukcesy. Mimo niewątpliwych trudności i wyzwań związanych z kryzysem Robert rozwinął swoją firmę. Choć inwestycje pochłonęły początkowo sporą część zysku, to w efekcie końcowym zamyka rok na dużym plusie. Mi ze wspólniczką poszło świetnie, choć prawdę mówiąc mam wyrzuty sumienia, że nie mogłam poświęcić się firmie tak bardzo jak w ubiegłych latach. Nadchodzący rok nie zmieni tej sytuacji. Szczęściem obu nam odpowiada obecne status-quo. Znaleźliśmy też wspaniałą współpracownicę. Jeśli nic się nie zmieni zaproponujemy jej partnerstwo. Tyle o sprawach zawodowych.

W życiu osobistym najważniejszym wydarzeniem jest trzecie dziecko, którego spodziewamy się lada dzień. Wymarzony przez męża chłopczyk. Mając już dwie cudowne córki, chyba poprzestaniemy na nim i nie będziemy dalej poszerzać rodziny, choć szczerze mówiąc nie mówimy stanowczego nie kolejnym dzieciom. Nic jednak nie planujemy. Naprawdę muszę odpocząć od rodzenia. Mam już ponad trzydzieści lat, za kilka kolejnych myślenie o dziecku stanie się lekko abstrakcyjnym. Na pewno nie zdecyduję się na nie po czterdziestce! Tak więc poprzestajemy na trójce, jednak za dwa lata przemyślimy z mężem tą kwestię raz jeszcze.

Nasze życie erotyczne w tym roku było bogate we wrażenia. Nie zdarzyło się nic takiego, czego byśmy żałowali po fakcie, choć podjęliśmy kilka ryzykownych eksperymentów. To naprawdę duży plus! Zyskaliśmy kochanka, straciliśmy kochankę. Poznaliśmy kilkoro nowych partnerów, utraciliśmy intymny kontakt z kilkoma innymi. Co cieszy zacieśniliśmy więzi z najbardziej lubianymi parami, odświeżyliśmy nieco nasz krąg najbliższych znajomych, spróbowaliśmy czegoś nowego.

Nie udało się nam natomiast uczestniczyć we wszystkich dużych swingers-party. Z czterech jakie się odbyły (licząc sylwestrowe) zaliczyliśmy tylko dwa. Obiecaliśmy sobie nadrobić zaległości w przyszłym roku, choć jeszcze nie wiemy, czy będę chciała uczestniczyć w pierwszym z planowanych na 2012 spotkań.

Porażką zakończyło się poszukiwanie stałej partnerki do trójkąta. Zależało nam na niezależnej, dojrzałej kobiecie w mniej więcej naszym wieku. Raczej nie typowej kochance a bardziej ‘przyjaciółce z benefitami’. Niestety nie spotkaliśmy takiej kobiety, a nasza dobra przyjaciółka, którą miałam początkowo na myśli w tej roli, zdecydowała się na związek z nowym partnerem. Szkoda, zważywszy jak dobrze wspominamy pojedynczy epizod jaki nam się przydarzył na Mazurach.

W nadchodzący rok patrzymy z optymizmem. Jakie mamy plany. Ja chcę utrzymać kochanka i partnera do trójkąta k+2m. Z Robertem planujemy dalsze poszukiwania kochanki do trójkąta, lub czworokąta z Jackiem. Zrewidowaliśmy nieco wcześniejsze plany i obecnie poszukujemy dziewczyny, która zastąpi nam Dagę, czy jeszcze lepiej Martę. Ponieważ to mój prezent dla Roberta, to on wybrał preferowany typ urody. Szukamy (zaczniemy gdy dojdę do siebie po połogu) szczupłej 20-24 letniej brunetki. Raczej wysokiej, o średnim lub drobnym biuście. Chętnie o długich włosach i ciemnej karnacji. Niezależnej, pracującej lub ewentualnie studiującej, chcącej z nami zamieszkać na rok, lub co najmniej pół roku. Otwartej na różne formy seksu, w tym swingowanie i BDSM.

Mam jeszcze jedno silne postanowienie! W marcu mam zamiar wyglądać świetnie w poniższym kompleciku:

Only HeartsWhisper Cropped Cami (oyster)


 
Only HeartsWhisper Thong (oyster)

Gdy skończę karmić zastanowię się nad ewentualną korektą biustu, jednak to już dotyczy 2013 roku.

Dziś odpoczywam po Świętach i Weselu przyjaciela. Jutro wybieram się na spotkanie z przyjaciółkami. Tymi samymi z którymi broiłam tuż przed Świętami. Nie powinnam o tym wiedzieć, ale to będzie moje ‘baby shower’. Liczę na dobrą zabawę, zwłaszcza, że Sylwestra mogę spędzić w domu lub nawet w szpitalu.

Wesołych Świąt

 

Chcielibyśmy życzyć wszystkim odwiedzającym naszą stronę Wesołych i Pogodnych Świąt.

 
Agnieszka i Robert

« Nowsze Wpisy - Starsze Wpisy »

Strona 6 z 118« Pierwsza...3456789...306090...Ostatnia »