RSS dla
Wpisów
Komentarzy

@syntonia

syntonia: Hej, ciekawi mnie pewna kwestia, co by było gdyby któregoś dnia, któreś z was, na przykład Twój mąż oznajmił, że chce zrezygnować z takiego modelu małżeństwa tzn. od tej chwili jesteście swoimi jedynymi partnerami seksualnymi. Pytanie być może brzmi jako czysto hipotetyczne, ale czasem dochodzi do znacznej zmiany poglądów na różne sprawy, zresztą temperament też się zmienia. Jak np. Ty Agnieszko zareagowałabyś na taką propozycję??

Gdyby maż ogłosił to w taki sposób jak opisałaś, byłabym szczerze zaskoczona i najpierw chciałabym poznać przyczyny jego decyzji zanim mogłabym cokolwiek postanowić.

Szczerze mówiąc nie wierzę, by takie postanowienia rodziły się nagle i bez symptomów. Znamy się na tyle dobrze, że musiałabym zauważyć zmiany w zachowaniu męża znacznie wcześniej. Z drugiej strony wiem, że mąż nie podjąłby podobnej decyzji bez rozmowy ze mną i bez próby wypracowania jakiegoś kompromisu. Robert wie jakie mam potrzeby (a ja rozumiem jego), na przykład to iż nie potrafię zrezygnować z kobiet, czy to że czasami potrzebuję więcej niż jednego partnera by zaspokoić swój temperament.

Gdyby jednak doszło do opisywanej sytuacji zrezygnowałabym z innych partnerów, jednak potem starałabym się poznać przyczyny takiej decyzji i dojść do jakiegoś kompromisu o ile byłby możliwy.

Niewolnik

Mając w ubiegłym tygodniu pochłoniętego sprawami firmy Roberta i cierpiącego na nadmiar wolnego czasu Jacka zabawiłam się w Katarzynę II Wielką.

Pomysł właściwie podsunął mi sam Jacek, a dokładniej jego łóżkowe preferencje w sytuacjach gdy jesteśmy ze sobą jedynie we dwoje. O ile w towarzystwie Roberta, lub gdy wspólnie swingujemy, zachowanie Jacka nie odbiega od tego co zazwyczaj obserwuje u innych mężczyzn, to gdy jesteśmy sami zmienia się ono diametralnie. W sytuacjach gdy jesteśmy jedynie we dwoje Jacek przejawia mocno fetyszystyczne pragnienie bycia uległym. Z początku jego zachowanie kładłam na karb różnicy wieku i doświadczenia, jednak z czasem i rosnącym zaufaniem coraz otwarciej prosił mnie o rzeczy, które jednoznacznie sugerowały potrzebę uległości a nawet zawierały fascynację kobiecą dominacją. Nie chodzi mi tylko o to, że lubi pieszczoty odbytu, uwielbia być kochany straponem, czy ma obsesję na punkcie moich stóp uwielbiając je lizać je jak i prosząc bym go nimi pieściła. Takie zachowanie nie byłoby aż tak niezwykłe na tle doświadczeń z niektórymi mężczyznami. Z Jackiem miałam wrażenie że pragnie czegoś więcej, choć obawia się o to poprosić. Zaryzykowałam i podczas jednej z intymnych schadzek zaproponowałam mu wspólne obejrzenie ‘niesamowicie podniecającego mnie’ filmu erotycznego. Film kupiłam zawczasu przez internet posiłkując się tematycznymi stronami/listami dyskusyjnymi. Die Alleinherrschaft Der Domina Hera było strzałem w dziesiątkę!!! Jacek był zafascynowany a mi wpadł do głowy pomysł na miniony tydzień.

Po pierwsze umówiłam Jacka z moją kosmetyczką na całkowitą depilację ciała z wyłączeniem członka i moszny. Tymi zajęłam się później sama używając wosku na zimno i pęsetki. Po drugie zaopatrzyłam się w kilka ciekawych gadżetów dla niego i dla mnie. Ponieważ dawno nie byłam na zakupach zaszalałam sprawiając sobie kilka par butów w tym wysokie szpilki o jakich w ciąży mogłam tylko pomarzyć. Znacznie mniejszym wydatkiem były dwa nowe, czarne komplet bielizny, pończoszki, dwa pasy do pończoch i miękki gorset spełniający też rolę pasa do pończoch. W domu, specjalnie z myślą o Jacku, odszukałam sznurowane kozaczki Vagabond sprzed kilku lat. Śliczne, ale sprawiające mi zawsze problemy ze znalezieniem okazji, na jaką mogłyby się nadawać. Częściej nosiłam je w sypialni niż na mieście.

Po kilku przymiarkach miałam gotowy strój dla siebie, a nawet dwa. Pierwszy zestaw składał się z gorsetu, płytkich, obcisłych szortów z prześwitującej koronki, pończoszek i sznurowanych kozaczków na dość wysokim obcasie. Dopełnieniem były długie balowe rękawiczki i szpicruta. Drugi komplecik to płytki biustonosz, satynowe stringi, samonośne pończoszki i szpilki na bardzo wysokim obcasie. Wszystko czarne. Dodatkiem do tego stroju była skórzana palcata.

Jacek podczas naszych zabaw pozostawał generalnie nagi, nie licząc kilku wymyślnych dodatków którymi niekiedy przyozdabiałam jego ciało.

Gdybym miała opisać jednym słowem charakter naszych spotkań to wahałabym się pomiędzy słowami ‘intensywne’ i ‘perwersyjne’. Musząc wybierać jedno z nich zdecydowałabym się na ‘perwersyjne’.

Odkryłam w sobie Dominę. Okazało się, że z odpowiednim partnerem naprawdę potrafię nią być i wcale nie muszę grać, jak do najczęściej miało miejsce do tej pory. Uległość Jacka sprawiała mi przyjemność, a w trakcie zabawy odczuwałam intensywne podniecenie, porównywalne do tego jakie doświadczam podczas wyrafinowanej gry wstępnej.

Zadziwiające co można osiągnąć z uległym mężczyzną mając do dyspozycji skórzaną uprzęż na członka i jądra, smycz, szpicrutę, trochę konopnego sznurka, klamerki, ciężarki, zestaw wtyczek analnych i sporych rozmiarów końcówkę straponu.

Jacek naprawę lubi ostre klimaty, a ciasne wiązanie jąder i członka, czy delikatne podbijanie związanych jąder stopą wprowadzają go w erotyczny amok. Podobnie rzecz ma się z fistingiem, którego spróbowaliśmy wczoraj. Pierwszy raz byłam z mężczyzną, który wręcz błagał mnie bym deptała jego jądrach i członku stopami (oczywiście z wyczuciem, nie jak słonica). Pierwszy raz też mężczyzna spuścił mi się na stopy tylko dlatego, że wymierzyłam mu dłonią kilka klapsów w ciasno obwiązane sznurkiem jądra.

Najbardziej zdziwiony naszymi zabawami był oczywiście Robert. Mąż nigdy nie rozumiał takich potrzeb u mężczyzn i zawsze podchodził do nich z lekkim uśmiechem, choć bez zbędnych uprzedzeń. Robert po prostu nie potrafi sobie wyobrazić gdzie w tym wszystkim leży przyjemność. Choć trochę podśmiewał się gdy opowiedziałam mu jak się bawiliśmy, to mimo wszystko w jakiś sposób go to podnieciło. Musiałam mu się zaprezentować w tym samym stroju w jakim dominowałam Jacka, a on wykorzystał to na swój sposób. Po byciu przez kilka godzin Dominą miło było poczuć na pośladkach parę delikatnych klapsów, kojące ciepło ust całujących zaczerwienioną skórę a potem ulec mu na dywanie kochając się klasycznie i po grecku.

Spodobała mi się zabawa w Dominę… I to, że nagle Robert zaczął być odrobinkę zazdrosny. Tylko odrobinkę, w sam raz jednak by po prawie tygodniu spędzonym w pracy przypomnieć sobie o małżonce. No jestem troszkę złośliwa i niesprawiedliwa. Za to nasz dzisiejszy seks o poranku nazwałabym wyjątkowym. Obyło się bez wymyślnej gry wstępnej, wyrafinowanego seksu oralnego, czy tym podobnych ozdobników. Wystarczyło kilka pocałunków odrobina pieszczot i po chwili mogłam zapleść łydki na jego pośladkach ciesząc się z dobrego, klasycznego seksu… Trzykrotnie.

Poważna Rozmowa

Miałam odbyć z Jackiem „Poważną Rozmowę”… A skończyło się to mniej więcej tak.

Jacek jest jak cholerny kot ze Shrecka. Zrobi słodką minę, powie kilka banalnych komplementów z „tym” wyrazem twarzy i po raz kolejny lądujemy w łóżku. Samo w sobie nie jest to złe, jednak nie umiem z tym dzieciakiem postępować. Byłabym niewdzięczna gdybym nie przyznała, że to ustawiczne zaciąganie mnie do łóżka nie sprawia mi sporej satysfakcji.

Uwiedliśmy Przyjaciółkę

Uwiedliśmy przyjaciółkę.

W zeszłym tygodniu przyjechał do stolicy nasza dobra przyjaciółka. Kilka lat temu, wychodząc ponownie za mąż, przeprowadziła się do Niemiec. Choć nie straciłyśmy ze sobą kontaktu, to po raz ostatni widziałyśmy się ponad trzy lata temu, gdy razem z mężem odwiedzała Wrocław. Dla Karla była to ostatnia wizyta w rodzinnym mieście. Zmarł jakieś półtora roku po naszym spotkaniu. Był znacznie starszy od Gosi, która jest moją rówieśniczką. Gosię znam od dawna, mieszkałyśmy niedaleko siebie, razem chodziłyśmy do szkoły (ale nie do tej samej klasy), na basen i na konie. W liceum byłyśmy naprawdę blisko, a tuż przed maturą wspólnie przeżywałyśmy fascynację własną płcią i sobą nawzajem, co zaowocowało krótką, ale miło wspominaną przez nas obie przygodą (obie jesteśmy biseksualne).

W weekend zaprosiliśmy Gosię do nas do domu. Nie planowaliśmy tego, nie próbowaliśmy zaciągnąć jej do naszej sypialni, a ona chyba także nie miała w planach takiego scenariusza. Ot stało się i już. Trochę wspomnień, sporo alkoholu, wspólna sauna i jacuzzi w strojach Adama i Ewy, i w efekcie wydarzyło się co się wydarzyło. Gdybym miała już kogoś obwiniać, to obarczyłabym pełną odpowiedzialnością Roberta ;) . Gosia zawsze mu się podobała i chyba nigdy nie przeszedł obojętnie nad faktem, że kiedyś byłyśmy przyjaciółkami z benefitami. Zwyczajnie wykorzystał nadarzającą się okazję, by odrobinkę pomóc przypadkowi. Chyba obie nie mamy mu tego za złe.

To była miła przygoda i taką właśnie ją zapamiętamy.

Kiedy odprowadzałam Gosię na lotnisko ta wyszeptała mi na ucho kilka słów. Nieczęsto się rumienię, i równie rzadko ktoś mnie potrafi tak zupełnie zaskoczyć. Gosi udały się obie te sztuki. Całkiem przyjemne rumieńce spowodowało przypomnienie czegoś z naszych pierwszej i ostatniej nocy… Zaskoczeniem było coś co mi wyznała, a czego aż do tego momentu nawet się nie domyślałam. Życie czasami płata nam niespodzianki. Szczęściem ta była przyjemna, choć przez dobre pół dnia zastanawiałam się jak potoczyłyby się nasze losy, gdybym miała kiedyś świadomość tego co mi wyszeptała na ucho.

Jestem ciągle odrobinę oszołomiona ostatnimi wydarzeniami, a pod wpływem Gosi zaczynam się na serio zastanawiać, czy na pewno wiem co dzieje się z Jackiem? Choć wcale nie mam na to ochoty, może najlepiej byłoby gdybyśmy się rozstali, a on znalazłby sobie dziewczynę w której mógłby się z wzajemnością zakochać? Czy ja go czasem nie krzywdzę?

Ania 81: Agnieszko! Napisz proszę jak radzisz sobie z zapachami innych mężczyzn, czy nie przeszkadza Ci ich naturalny zapach, szczególnie w zabawach w większym gronie – typu gang-bang. Z moim chłopakiem próbowaliśmy ostatnio seksu w układzie 2m+1 – zainspirowani Twoimi wspomnieniami! :) – i właśnie rzeczą, która nie poprawiała mojego komfortu, był zapach nowego partnera, tak różny od zapachu mojego faceta…

Aniu,

Reakcja na zapach mężczyzny to chyba kwestia indywidualna kobiety. Mi samej generalnie nie przeszkadza zapach, ani smak innych mężczyzn.

Czasami jednak zdarza się, że spotykam mężczyznę którego zapachu zapachu/smaku nie lubię. Nie umiem tego wytłumaczyć, jednak to chyba kwestia hormonów i ewolucyjnych atawizmów związanych z doborem partnera. Kiedyś czytałam (źródła nie podam), że o doborze partnera decyduje także jego zapach. Ma się to dziać częściowo podświadomie.

A jak ja sobie z tym radzę? W najprostszy sposób… Dobieram partnerów spośród mężczyzn których polubiłam, a jeśli to ma być mój pierwszy kontakt z nowym partnerem to decyduję się na niego jeśli nie budzi we mnie negatywnych uczuć. Podczas swingu /gang-bang mam mniejszą kontrolę o ile sam na wybieram jego uczestników. W takich przypadkach angażuję się w różny sposób w seks z partnerami i nie każdemu pozwalam na tyle co innym ;)

Dla mnie większym problemem jest dobranie sobie partnerów, którzy akceptują seks w układach jedna kobieta, wielu mężczyzn. Spora cześć panów ma opory przed jakimkolwiek kontaktem z innym mężczyzną nie mówiąc już o kontakcie z nasieniem innego mężczyzny, na przykład gdy ma się ze mną kochać zajmując miejsce poprzedniego partnera. To chyba główna przyczyna tego, że najczęściej kochamy się w układzie 2m+k, a większe party udaje się zorganizować jedynie od święta.

Całusy,
Aga

« Nowsze Wpisy - Starsze Wpisy »

Strona 3 z 1181234567...306090...Ostatnia »