
ając w ubiegłym tygodniu pochłoniętego sprawami firmy Roberta i cierpiącego na nadmiar wolnego czasu Jacka zabawiłam się w Katarzynę II Wielką.
Pomysł właściwie podsunął mi sam Jacek, a dokładniej jego łóżkowe preferencje w sytuacjach gdy jesteśmy ze sobą jedynie we dwoje. O ile w towarzystwie Roberta, lub gdy wspólnie swingujemy, zachowanie Jacka nie odbiega od tego co zazwyczaj obserwuje u innych mężczyzn, to gdy jesteśmy sami zmienia się ono diametralnie. W sytuacjach gdy jesteśmy jedynie we dwoje Jacek przejawia mocno fetyszystyczne pragnienie bycia uległym. Z początku jego zachowanie kładłam na karb różnicy wieku i doświadczenia, jednak z czasem i rosnącym zaufaniem coraz otwarciej prosił mnie o rzeczy, które jednoznacznie sugerowały potrzebę uległości a nawet zawierały fascynację kobiecą dominacją. Nie chodzi mi tylko o to, że lubi pieszczoty odbytu, uwielbia być kochany straponem, czy ma obsesję na punkcie moich stóp uwielbiając je lizać je jak i prosząc bym go nimi pieściła. Takie zachowanie nie byłoby aż tak niezwykłe na tle doświadczeń z niektórymi mężczyznami. Z Jackiem miałam wrażenie że pragnie czegoś więcej, choć obawia się o to poprosić. Zaryzykowałam i podczas jednej z intymnych schadzek zaproponowałam mu wspólne obejrzenie ‘niesamowicie podniecającego mnie’ filmu erotycznego. Film kupiłam zawczasu przez internet posiłkując się tematycznymi stronami/listami dyskusyjnymi. Die Alleinherrschaft Der Domina Hera było strzałem w dziesiątkę!!! Jacek był zafascynowany a mi wpadł do głowy pomysł na miniony tydzień.
Po pierwsze umówiłam Jacka z moją kosmetyczką na całkowitą depilację ciała z wyłączeniem członka i moszny. Tymi zajęłam się później sama używając wosku na zimno i pęsetki. Po drugie zaopatrzyłam się w kilka ciekawych gadżetów dla niego i dla mnie. Ponieważ dawno nie byłam na zakupach zaszalałam sprawiając sobie kilka par butów w tym wysokie szpilki o jakich w ciąży mogłam tylko pomarzyć. Znacznie mniejszym wydatkiem były dwa nowe, czarne komplet bielizny, pończoszki, dwa pasy do pończoch i miękki gorset spełniający też rolę pasa do pończoch. W domu, specjalnie z myślą o Jacku, odszukałam sznurowane kozaczki Vagabond sprzed kilku lat. Śliczne, ale sprawiające mi zawsze problemy ze znalezieniem okazji, na jaką mogłyby się nadawać. Częściej nosiłam je w sypialni niż na mieście.
Po kilku przymiarkach miałam gotowy strój dla siebie, a nawet dwa. Pierwszy zestaw składał się z gorsetu, płytkich, obcisłych szortów z prześwitującej koronki, pończoszek i sznurowanych kozaczków na dość wysokim obcasie. Dopełnieniem były długie balowe rękawiczki i szpicruta. Drugi komplecik to płytki biustonosz, satynowe stringi, samonośne pończoszki i szpilki na bardzo wysokim obcasie. Wszystko czarne. Dodatkiem do tego stroju była skórzana palcata.
Jacek podczas naszych zabaw pozostawał generalnie nagi, nie licząc kilku wymyślnych dodatków którymi niekiedy przyozdabiałam jego ciało.
Gdybym miała opisać jednym słowem charakter naszych spotkań to wahałabym się pomiędzy słowami ‘intensywne’ i ‘perwersyjne’. Musząc wybierać jedno z nich zdecydowałabym się na ‘perwersyjne’.
Odkryłam w sobie Dominę. Okazało się, że z odpowiednim partnerem naprawdę potrafię nią być i wcale nie muszę grać, jak do najczęściej miało miejsce do tej pory. Uległość Jacka sprawiała mi przyjemność, a w trakcie zabawy odczuwałam intensywne podniecenie, porównywalne do tego jakie doświadczam podczas wyrafinowanej gry wstępnej.
Zadziwiające co można osiągnąć z uległym mężczyzną mając do dyspozycji skórzaną uprzęż na członka i jądra, smycz, szpicrutę, trochę konopnego sznurka, klamerki, ciężarki, zestaw wtyczek analnych i sporych rozmiarów końcówkę straponu.
Jacek naprawę lubi ostre klimaty, a ciasne wiązanie jąder i członka, czy delikatne podbijanie związanych jąder stopą wprowadzają go w erotyczny amok. Podobnie rzecz ma się z fistingiem, którego spróbowaliśmy wczoraj. Pierwszy raz byłam z mężczyzną, który wręcz błagał mnie bym deptała jego jądrach i członku stopami (oczywiście z wyczuciem, nie jak słonica). Pierwszy raz też mężczyzna spuścił mi się na stopy tylko dlatego, że wymierzyłam mu dłonią kilka klapsów w ciasno obwiązane sznurkiem jądra.
Najbardziej zdziwiony naszymi zabawami był oczywiście Robert. Mąż nigdy nie rozumiał takich potrzeb u mężczyzn i zawsze podchodził do nich z lekkim uśmiechem, choć bez zbędnych uprzedzeń. Robert po prostu nie potrafi sobie wyobrazić gdzie w tym wszystkim leży przyjemność. Choć trochę podśmiewał się gdy opowiedziałam mu jak się bawiliśmy, to mimo wszystko w jakiś sposób go to podnieciło. Musiałam mu się zaprezentować w tym samym stroju w jakim dominowałam Jacka, a on wykorzystał to na swój sposób. Po byciu przez kilka godzin Dominą miło było poczuć na pośladkach parę delikatnych klapsów, kojące ciepło ust całujących zaczerwienioną skórę a potem ulec mu na dywanie kochając się klasycznie i po grecku.
Spodobała mi się zabawa w Dominę… I to, że nagle Robert zaczął być odrobinkę zazdrosny. Tylko odrobinkę, w sam raz jednak by po prawie tygodniu spędzonym w pracy przypomnieć sobie o małżonce. No jestem troszkę złośliwa i niesprawiedliwa. Za to nasz dzisiejszy seks o poranku nazwałabym wyjątkowym. Obyło się bez wymyślnej gry wstępnej, wyrafinowanego seksu oralnego, czy tym podobnych ozdobników. Wystarczyło kilka pocałunków odrobina pieszczot i po chwili mogłam zapleść łydki na jego pośladkach ciesząc się z dobrego, klasycznego seksu… Trzykrotnie.