RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Nagroda


 

W  środę Jacek zasłużył na nagrodę. Miałam ochotę by mąż z kochankiem wsunęli się równocześnie do mojej pochwy. Chciałam poczuć jak się ruszają we mnie, jak ich pchnięcia splatają się, synchronizują, i znowu gubią wspólny rytm.

Wierzyłam, że poznałam na tyle Jacka, że nogę przewidzieć co jest w stanie zaakceptować. Nie pomyliłam się. W ogóle nie wahał się wciskając swój członek w zajętą przez penis Roberta dziurkę. Był niesamowicie podniecony i tak sztywny, że bez większego problemu utorował sobie drogę.

Korzystając z rozmiarów męża wybrałam pozycję półsiedzącą. Robert siadł na brzegu łóżka a ja dosiadłam go odwrócona do niego plecami. Kiedy odchyliłam się do tyłu Jacek wszedł pomiędzy moje szeroko rozłożone uda. W obecnym stanie była to jedyna wygodna pozycja, w jakiej mogliśmy się kochać w ten sposób, Ze względu na specyfikę wybranej pozycji Jacek był praktycznie jedyną aktywną stroną. Pochylony nade mną oparł dłonie o materac a ja zaplotłam ręce na jego szyi.

Dał mi niesamowity orgazm. Tak mocny, że moja pochwa ożyła ściskając ich w sobie. Świat zawirował. Jacek z głośnym jękiem strzelił we mnie a po chwili doszedł Robert unosząc mnie lekko ku górze i kończąc kilkoma mocnymi wyrzutami bioder. Gdyby nie brzuszek naciągnęłabym Jacka go na siebie, oplotła dłońmi i udami i trwała tak aż do uspokojenia się oddechu. Kiedyś na pewno tak zrobię. W środę mogłam go tylko zamknąć w ramionach, całować i szeptać w przerwach na oddech by ze mnie nie wychodził.

Tamtego wieczoru kochaliśmy się jeszcze tylko raz. Jacek niestety nie mógł zostać na noc.

Dziś spotykamy się ponownie. Gdy tylko przyjedzie wyruszamy do Wrocławia. Tylko ja i on. Jadę, bo mam coś tam do załatwienia w poniedziałek rano. Rodzice są na wakacjach, więc nie będę musiała ukrywać kochanka. Robert zostaje z dziewczynkami w Warszawie. Mamy z Jackiem aż, i tylko dwa dni dla siebie. Mam zamiar sprawić by je bardzo dobrze zapamiętał. Szykuje coś specjalnego.

Z Wrocławia wracamy dopiero we wtorek rano. To chyba ostatnia okazja na tego rodzaju wyjazd. Wprawdzie czuję się świetnie, to jednak praktycznie za niespełna dwa tygodnie mogę już rodzić w szeroko rozumianym ‘terminie’ (± 10 dni). Bardzo, naprawdę bardzo liczę na to, że to szczęśliwe wydarzenie nastąpi jednak po Świętach, planowanym w nie ślubie znajomego, i po Nowym Roku.

We Troje z Jackiem

 
Jestem bardzo zadowolona! Spotkanie Jacka z Robertem poszło dobrze, a nawet bardzo dobrze. Okazało się, że Jacek gra w bilard i to gra całkiem dobrze. Po kolacji musiałam uzbroić się w sporą dawkę cierpliwość, gdy panowie zaciekle bawili się kijami i bilami. W normalnych warunkach nie miałabym aż tak dużego zrozumienia, jednak okoliczności były szczególne, a mi zależało by się ze sobą w jakiś sposób zbliżyli. Whisky przy bilardzie przeciągnęło się do późna, a w międzyczasie zdążyłam zaparzyć obu moim ‘sportowcom’ kawę, zrobić przekąski, uśpić ponownie jedna z córek i przygotować do zabawy duże jacuzzi.

Przed północą moje pokłady zrozumienia uległy wyczerpaniu. Wzięłam prysznic i przebrana w płaszcz kąpielowy oświadczyłam, że czekam na nich w jacuzzi. Dołączyli po niespełna dziesięciu minutach. Nie mieli więc czasu na krygowanie się jak dziewice. Rozebrali się na moich oczach z gracją jaka jedynie dostępna jest brzydszej płci i po szybkim tuszu, nie zważając zupełnie na poskładanie rozrzuconych byle jak ubrań, wskoczyli do wody.

Prawdę mówiąc nie wytrzymaliśmy zbyt długo w kąpieli. Lubię pieszczoty w wodzie, nawet te intensywne, ale już sam stosunek zdecydowanie lepiej wychodzi na suchym lądzie. Po ledwie pół godzinnym figlowaniu byliśmy już u nas w sypialni.

Jak było? Z czysto egoistycznego punktu widzenia na pewno nie tak dobrze jak na przykład z Adamem, Rafałem, czy innym doświadczonym w układzie k+2m partnerem. Jacek był z początku odrobinę onieśmielony obecnością męża i zapewne także rozmiarem jego członka. Mój kochanek nie powinien mieć absolutnie żadnych kompleksów, jednak w męskiej naturze leży współzawodnictwo a na polu wielkości członka nie miał z mężem po prostu żadnych szans. Na szczęście wzięłam sprawy w swoje ręce, dosłownie, i po chwili miał zupełnie co innego w głowie.

Narzuciłam ostre tempo. Żadnych tantrycznych pieszczot, masowania stóp, czy karku, delikatnych pocałunków. Chciałam by mnie zerżnęli i powiedziałam im to wprost. Wystarczająco długo czekałam na tą chwilę. Odrobin w pełnym cieszeniu się seksem z dwoma partnerami przeszkadzał mi spory brzuszek, jednak i tak udało się mi totalnie odlecieć. Finał nawet przeszedł moje oczekiwania a Jackowi zupełnie przestał przeszkadzać fizyczny kontakt z mężem, którego tak starannie unikał do tej pory. Leżąc plecami na mężu wsunęłam go sobie w odbyt, a Jacek trzymając mnie za zgięcia kolan wszedł we mnie od przodu. Poza lekkim u niesieniem bioder, by umożliwić Robertowi swobodę ruchów i pieszczeniem łechtaczki podczas la grande finale pozostałam bierna pozwalając moim kochankom na pełną swobodę ruchów. Pierwszy doszedł Robert, ja tuż po nim a w chwilę po nas Jacek wypełnił mnie ciepłym nasieniem kończąc efektowną serią mocnych pchnięć. Podczas galopady jaka mi sprawił jego jądra uderzały o tkwiący w mojej pupie członek męża i nie wydaje mi się by Jacek odczuwał jakikolwiek dyskomfort z tego powodu. Po wspólnym prysznicu i małej przekąsce złożonej z serów i butelki świetnego czerwonego wina (zgrzeszyłam wypijając kieliszek) zaczęłam drugi akt od podwójnego fellatio po którym panowie nagrodzili mnie długą sesją seksu oralnego i pettingu krocza z użyciem olejku z pestek winogron. Po kilku orgazmach byłam miło zmęczona i wyczerpana. Panowie również opadli z sił. Leciutko pijana winem i uniesieniami poszłam spać. Jacek został na noc, jednak spał w gościnnej sypialni. Po pierwsze nie czułby się dobrze śpiąc z nami, przynajmniej jeszcze nie teraz. Po drugie nie wyobrażałam sobie przespanej nocy ściśnięta pomiędzy dwoma mężczyznami.

Wstałam wcześnie i mimo iż nie był to długi sen czułam się bardzo wypoczęta. Obudziłam Roberta pieszczotami i po chwili przekomarzania się zgodziłam się na układ śniadanie za fellatio. Co ciekawe, gdy odwiedziłam Jacka w jego sypialni, ten okazał się równie przewrotnym satyrem, choć mamiącym nie wizją jajecznicy na bekonie i szynce z pieczarkami i pomidorami a pięknymi słówkami. Cel jednak był dokładnie ten sam…

Cóż, dla mężczyzn fellatio jest zdecydowanie podprawione nutą dominacji i chęci posiadania. Wrażenie to chyba potęguje się szczególnie wtedy, gdy partnerka wykonuje je z uśmiechem i autentyczną przyjemnością, połykając na końcu nasienie. Przepraszam za tą lekko nie na temat dygresję ale akurat przypomniała mi się reakcja chłopaka z liceum, gdy na siedemnaste urodziny zrobiłam mu szczególny prezent, jak i reakcja poprzedzającego Roberta partnera, gdy po raz pierwszy kochałam go ustami. Obydwoje mieli przede mną partnerki i uprawiali z nimi seks oralny, jednak byli zaskoczeni tym, że dziewczyna może ‘zrobić loda’ bez dopraszania się o niego, z radością, a na końcu połknąć wszystko z uśmiechem na twarzy i otwarcie przyznawać się, że lubi ‘to’ robić. Myślę, że dobre fellatio jest naprawdę sztuką, której trzeba się nauczyć, i do której oboje partnerzy powinni dojrzeć… Nie ma prawie nic gorszego niż szczeniak zmuszający dziewczynę psychicznym szantażem do fellatio, a potem traktujący ją jak szmatę jedynie dlatego, że to zrobiła. Z drugiej strony pamiętam słowa kolegi, który powiedział że czuje się brudny, gdy na studenckiej imprezie został zaciągnięty do pokoju przez dziewczynę w której się od dawna podkochiwał, a ta bez żadnego wstępu, czy jednego pocałunku zrobiła mu loda i wyszła zostawiając go ze spuszczonymi spodniami.

Zostawiając wspomnienia. Spotykamy się ponownie jutro, także na noc. Mam ochotę by kochali mnie wtuleni równocześnie w moją pochwę. Zawsze lubiłam ta pozycję, nawet bardziej niż równoczesny stosunek w obie dziurki ;) . Chyba Jacek jest już na tyle oswojony z nami.

Dziś za to mamy Mikołajki. Po powrocie Roberta do domu dziewczynki dostaną drobne prezenty i czekoladowe mikołajki. Jedna z niewielu okazji, gdy pozwolę im spałaszować bezkarnie taka ilość czekolady i nie będę zła, gdy się nią upaprzą. Dla męża za to mam specjalny prezent. Wymieniłam intymny kolczyk na kółko do którego przyczepię wieczorem krótki łańcuszek z małym czerwonym dzwoneczkiem. Ma śliczny, czysty dźwięk.

Sobota we Troje


 
Naprawdę nie mamy szczęścia planując spotkanie z Jackiem.

Najpierw stchórzył mój kochanek, odwołując w ostatniej chwili spotkanie. Kiedy udało mi się wszystko naprawić i ustalić datę kolejnego spotkania spotkania rozchorowała się starsza z córek. Najpierw podejrzewałam problemy z brzuszkiem, potem rhinowirusa a skończyło się na anginie. Dziś nie mamy już wymiotowania i gorączki próbującej sprawdzić górny zakres skali na termometrze. Mała czuje się też lepiej i nawet zaczyna broić, co jest najlepszym znacznikiem poprawy jej stanu.

Ponieważ sytuacja wydaje się opanowana, zaprosiłam Jacka na sobotę, na późną kolację. Dziewczynki pójdą wcześniej spać, co nie będzie w obecnej sytuacji wielkim problemem, a my będziemy mieli chwilę czasu dla siebie.

Bardzo liczę, że wszystko tym razem pójdzie tak jak planuję.

Wymogłam na Robercie, że nie będzie się wygłupiał, czy wspominał o nieudanym pierwszym spotkaniu. Od rejterady kochanka mąż miał niezły ubaw i do dzisiejszego poranka żartował sugerując różne czarne scenariusze kolejnego spotkania. Nie będę opisywać wszystkich pomysłów męża, jak można by przekształcić kolację w wyjątkowo niekomfortową dla Jacka sytuację. Mąż sugerował na przykład wybuch zazdrości, chorobliwą ciekawość co do szczegółów naszego współżycia, sugerowanie erotycznego zainteresowania Jackiem, czy opowiadanie o urojonym fetyszyzmie polegającym na przykład na przebieraniu się w moją bieliznę, czy też oglądaniu mnie z kochankiem z pozycji widza w teatrze.

Najbardziej właśnie obawiam się pierwszego wrażenia jakie na sobie zrobią panowie. Nic nie wyjdzie z trójkąta, jeśli nie będzie między nimi jakiejś nici porozumienia i wzajemnego szacunku.

Pomysł na 69

Pozycja w sam raz, gdy brzuszek przeszkadza kochać się w klasycznej 69. Podobna odrobinę do tej, jaka była kiedyś marzeniem Jacka.

Jeśli mówimy o kochanku to mogę podsumować dzisiejszy dzień jednym zdaniem:

Jacek stchórzył!

Mieliśmy się dziś spotkać we trójkę z Robertem. Niestety w ostatniej chwili napisał, że nie przyjdzie. Rozmawiałam z nim później. Po części go rozumiem, z drugiej strony cała sytuacja świadczy o tym, że nie dojrzał jeszcze do swojej roli. Szkoda mi tego zakochanego, słodkiego szczeniaka… Jeszcze nie podjęłam decyzji co dalej.

Weekendowe Swingowanie

 
Kailka dni temu zrezygnowaliśmy z mężem z uczestnictwa w dużym swingers-party organizowanym na początku grudnia. Nie czułabym się na siłach wziąć w nim udziału. Ostatni tydzień z Dagą stał się dobrym pretekstem, by jednak nie do końca rezygnować z zabawy w poszerzonym gronie. W niedzielę zaprosiliśmy do nas Adama z Kasią organizując bardzo kameralne spotkanie dla pięciorga.

Właściwie nie wspomniałabym o tym spotkaniu nic więcej, gdyby zabawa w pacynki. Zainicjowała ją kiedyś Jola, a później pokazałam ją Kasi i jeszcze kilku innym lubiącym fisting partnerkom. Polega ona na fistingu jednej, lub dwóch partnerek równocześnie, które siadając okrakiem nasuwają się na wyciągnięte ku górze dłonie leżącej na łóżku osoby. Najlepiej korzystając z pomocy jeszcze jednej osoby. Jak to wyglądało w praktyce? Otóż leżąc na plecach rozchyliłam i zgięłam w łokciach ramiona, tak by zwinięte w kacze dzióbki dłonie celowały w sufit. Robert i Adam nasmarowali je obficie żelem, a później Kasia i Daga dosiadły ich okrakiem. Zanim to nastąpiło panowie intensywnie palcowali dziewczyny rozciągając je na tyle, że dość szybko byłam w stanie wsunąć dłonie w ich pochwy. Gdy obie pacynki były już nanizane zarzuciły dłonie na szyje kłaczących przed nimi partnerów i w pozycji podobnej do porodu w kucki zostały wyfistowane. Kasia do końca nie zmieniła pozycji wykorzystując pomoc Roberta w jej utrzymaniu. Daga po kilku wstępnych ruchach dłonią zapragnęła większej swobody. Sprawnie przeszła do pozycji klęczącej podpartej i od tej chwili, mocno pracując biodrami, brała aktywny udział w fistingu. W przeciwieństwie do prawie nieruchomej Kasi, która zupełnie zdała się na moją inwencję, stanowiło to istotną odmianę. Wbrew oczekiwaniom Kasia pierwsza osiągnęła rozkosz, w czym wydatnie pomógł jej Robert pieszcząc palcami łechtaczkę. Finał Dagi był za to dłuższy, fizycznie wyczerpujący i wymagający dużego nakładu energii, także z mojej strony. Szczęściem po finiszu Kasi mogłam się skoncentrować zupełnie na bardziej wymagającej kochance. Daga od początku narzuciła bardzo szybkie tempo a gdy zwinęłam tkwiącą w niej dłoń wpadał w amok zakończony mokrym, miażdżącym palce orgazmem. Adam był tak podniecony, że nie czekając na swoją kolej spuścił się kilkoma ruchami dłoni na moje podbrzusze. Robert uznał taki finał za świetny pomysł i po krótkim seksie oralnym skończył na moich piersiach.

Niestety nie mogłam w rewanżu poprosić Kasi o pełen fisting, jednak świetnie wykonana trzema palcami palcówka sprawiła mi bardzo dużo radości. Miałam ‘mokry’ orgazm. Po części za sprawą uciskającego pęcherz brzuszka, a po części ze względu na niesamowicie intensywną technikę pieszczot, jaką stosuje Kasia. Podobne ‘wypadki’ zdarzały mi się z nią nawet wtedy, gdy nie byłam jeszcze w ciąży. Prawdę mówiąc nawet je lubię… To całkiem przyjemne uczucie zrobić odrobinę siusiu w trakcie orgazmu. Bardzo intensywne, jednak wrażenia trudno wytłumaczyć, czy zrozumieć bez spróbowania samej. Niestety mężczyźni o ile wiem zostali pozbawieni przez naturę podobnych możliwości ;) . Jeśli zawierzyć opinii męża i jeszcze kilku parterów, panowie nie są w stanie oddać moczu podczas pełnej erekcji. Ja za to nie jestem w stanie go obecnie utrzymać, jeśli mam wyjątkowo silny orgazm.

« Nowsze Wpisy - Starsze Wpisy »

Strona 3 z 1141234567...306090...Ostatnia »