RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Rozwiązanie

Chciałbym podzielić się nowiną, że Maciuś przyszedł już na Świat. Agnieszka urodziła po Nowym Roku, a sam poród odbył się bez żadnych komplikacji. Oboje, dziecko i mama, czują się wyśmienicie i spodziewamy się ich w domu już pod koniec tygodnia.

Myślę, że Aga podzieli się większą ilością szczegółów po powrocie.

Robert

Podsumowanie Mijającego Roku

Ponieważ nie wiem, czy będę mogła to zrobić w okolicach Sylwestra, pokusiłam się podsumować mijający rok już dzisiaj.

Robiąc to jednym zdaniem…

To był bardzo dobry rok dla mnie i Roberta.

Rozwijając nieco moją poprzednią wypowiedź podsumuję najpierw sprawy zawodowe, gdyż to znacznie łatwiejsze zadanie.

Oboje z Robertem odnieśliśmy małe sukcesy. Mimo niewątpliwych trudności i wyzwań związanych z kryzysem Robert rozwinął swoją firmę. Choć inwestycje pochłonęły początkowo sporą część zysku, to w efekcie końcowym zamyka rok na dużym plusie. Mi ze wspólniczką poszło świetnie, choć prawdę mówiąc mam wyrzuty sumienia, że nie mogłam poświęcić się firmie tak bardzo jak w ubiegłych latach. Nadchodzący rok nie zmieni tej sytuacji. Szczęściem obu nam odpowiada obecne status-quo. Znaleźliśmy też wspaniałą współpracownicę. Jeśli nic się nie zmieni zaproponujemy jej partnerstwo. Tyle o sprawach zawodowych.

W życiu osobistym najważniejszym wydarzeniem jest trzecie dziecko, którego spodziewamy się lada dzień. Wymarzony przez męża chłopczyk. Mając już dwie cudowne córki, chyba poprzestaniemy na nim i nie będziemy dalej poszerzać rodziny, choć szczerze mówiąc nie mówimy stanowczego nie kolejnym dzieciom. Nic jednak nie planujemy. Naprawdę muszę odpocząć od rodzenia. Mam już ponad trzydzieści lat, za kilka kolejnych myślenie o dziecku stanie się lekko abstrakcyjnym. Na pewno nie zdecyduję się na nie po czterdziestce! Tak więc poprzestajemy na trójce, jednak za dwa lata przemyślimy z mężem tą kwestię raz jeszcze.

Nasze życie erotyczne w tym roku było bogate we wrażenia. Nie zdarzyło się nic takiego, czego byśmy żałowali po fakcie, choć podjęliśmy kilka ryzykownych eksperymentów. To naprawdę duży plus! Zyskaliśmy kochanka, straciliśmy kochankę. Poznaliśmy kilkoro nowych partnerów, utraciliśmy intymny kontakt z kilkoma innymi. Co cieszy zacieśniliśmy więzi z najbardziej lubianymi parami, odświeżyliśmy nieco nasz krąg najbliższych znajomych, spróbowaliśmy czegoś nowego.

Nie udało się nam natomiast uczestniczyć we wszystkich dużych swingers-party. Z czterech jakie się odbyły (licząc sylwestrowe) zaliczyliśmy tylko dwa. Obiecaliśmy sobie nadrobić zaległości w przyszłym roku, choć jeszcze nie wiemy, czy będę chciała uczestniczyć w pierwszym z planowanych na 2012 spotkań.

Porażką zakończyło się poszukiwanie stałej partnerki do trójkąta. Zależało nam na niezależnej, dojrzałej kobiecie w mniej więcej naszym wieku. Raczej nie typowej kochance a bardziej ‘przyjaciółce z benefitami’. Niestety nie spotkaliśmy takiej kobiety, a nasza dobra przyjaciółka, którą miałam początkowo na myśli w tej roli, zdecydowała się na związek z nowym partnerem. Szkoda, zważywszy jak dobrze wspominamy pojedynczy epizod jaki nam się przydarzył na Mazurach.

W nadchodzący rok patrzymy z optymizmem. Jakie mamy plany. Ja chcę utrzymać kochanka i partnera do trójkąta k+2m. Z Robertem planujemy dalsze poszukiwania kochanki do trójkąta, lub czworokąta z Jackiem. Zrewidowaliśmy nieco wcześniejsze plany i obecnie poszukujemy dziewczyny, która zastąpi nam Dagę, czy jeszcze lepiej Martę. Ponieważ to mój prezent dla Roberta, to on wybrał preferowany typ urody. Szukamy (zaczniemy gdy dojdę do siebie po połogu) szczupłej 20-24 letniej brunetki. Raczej wysokiej, o średnim lub drobnym biuście. Chętnie o długich włosach i ciemnej karnacji. Niezależnej, pracującej lub ewentualnie studiującej, chcącej z nami zamieszkać na rok, lub co najmniej pół roku. Otwartej na różne formy seksu, w tym swingowanie i BDSM.

Mam jeszcze jedno silne postanowienie! W marcu mam zamiar wyglądać świetnie w poniższym kompleciku:

Only HeartsWhisper Cropped Cami (oyster)


 
Only HeartsWhisper Thong (oyster)

Gdy skończę karmić zastanowię się nad ewentualną korektą biustu, jednak to już dotyczy 2013 roku.

Dziś odpoczywam po Świętach i Weselu przyjaciela. Jutro wybieram się na spotkanie z przyjaciółkami. Tymi samymi z którymi broiłam tuż przed Świętami. Nie powinnam o tym wiedzieć, ale to będzie moje ‘baby shower’. Liczę na dobrą zabawę, zwłaszcza, że Sylwestra mogę spędzić w domu lub nawet w szpitalu.

Wesołych Świąt

 

Chcielibyśmy życzyć wszystkim odwiedzającym naszą stronę Wesołych i Pogodnych Świąt.

 
Agnieszka i Robert

Poniedziałki to szczególne dni tygodnia. Przeważnie nie mam do nich sentymentu, jednak wczorajszy na pewno zapamiętam. Nie często zdarza mi się mieć orgazm w gabinecie stomatologicznym, czy uczestniczyć w podobnie udanym spotkaniu z przyjaciółkami.

Zaczynając od początku. Miałam wczoraj usuwany kamień z zębów. Nie lubię tego, choć nie jest to ani bolesne (no może tylko troszkę) ani uciążliwe. Zwyczajnie tego nie lubię i już. Leżąc na fotelu zaciskałam mimowolnie, w obronnym geście, uda. Nawet nie spodziewałam się tego, że okaże się to aż tak podniecające. Stres, stymulacja i odrobina wyobraźni sprawiły, że pod koniec krótkiej przecież procedury powstrzymywałam się przed orgazmem. Nie miałam odwagi zrobić tego na fotelu, przy moim stomatologu i dwóch asystentkach. Dopiero gdy skończyło się czyszczenie, jeszcze zanim uzgodniłam w recepcji następną wizytę, zamknęłam się w łazience i zasłaniając jedną dłonią usta drugą doprowadziłam się kilkoma oszczędnymi ruchami do orgazmu. To moja druga tego typu wpadka. Lata temu, gdy miałam usuwane zęby mądrości, miałam orgazm w chwilę po wybudzeniu się z narkozy. Przynajmniej tak to wglądało według przyjaciółki która mi towarzyszyła.

Wieczorem spotkałam się z czterema przyjaciółkami w mieszkaniu jednej z nich. To moje bardzo bliskie przyjaciółki i czasami zdarza się nam troszeczkę wspólnie narozrabiać. Wczoraj narozrabiałyśmy więcej niż odrobinę i wcale nie mam tu na myśli tego, że dwie z nas odrobinkę za dużo wypiły. Zgodnie stwierdziłyśmy na koniec, że było to najlepsze nasze spotkanie od co najmniej czterech lat!

Biorąc pod uwagę nadchodzące Święta i termin mojego porodu, obecny tydzień jest dla mnie i Jacka czymś w rodzaju pożegnania przed dłuższa abstynencją. Spotykam się z nim dziś na mieście a jutro planuje pożegnalny trójkąt z Robertem. W Święta, aż do Nowego Roku, nie będzie już okazji do spotkania się.

W poprzedni weekend zrobiłam mu niespodziankę zabierając go do Wrocławia. Korzystając z nieobecności rodziców mogłam bez skrepowania cieszyć się nim w pachnącym jeszcze remontem domu. Spędziliśmy cudowne chwile kochając się tak często, jak tylko to było możliwe. Sprawiłam mu tez niespodziankę zabierając go w niedzielę wieczorem na mocny pokaz bardzo wyrafinowanego seksu.

Długi dojazd zrekompensował naprawdę wyjątkowy show. Już wcześniej gościłam na podobnym z Robertem, jednak tym razem spektakl wyjątkowo skłaniał się ku różnym odmianom fetyszyzmu. Kiedyś oglądaliśmy kochające się pary, ale nawet wyuzdany seks w ich wykonaniu, czy pokaz miłości lesbijskiej, choć dobrze zaaranżowane nie wykraczały niczym poza to co uważa się za klasyczny seks.

Z Jackiem trafiliśmy na doskonały pokaz femdom. Mocny, zmysłowy, z piękną dojrzałą Dominą i dwoma atletycznie zbudowanymi niewolnikami. Jacek miał potężną erekcję i jestem pewna, że w przyszłości spróbuje wcielić się w rolę dominującej partnerki. Nawet zastanawiam się, czy po porodzie nie spróbować założyć mu męskiego pasa cnoty… Możliwe, że miałby na to ochotę.

Jakby kontynuacją pierwszego pokazu była lekcja bukake. Fascynujące widowisko z odwróconymi rolami. Dominująca młoda dziewczyna, najwyżej dwudziestolatka. Drobna, szczupła, wiotka, a małych piesiach i długich czarnych włosach dosłownie doprowadziła publiczność do ekstazy. Jacek był jednym z porwanych przez nią, spośród obecnych, mężczyzn. Chyba najmłodszym z całej piątki. Naprawdę było na co patrzeć, gdy pieszcząc ich członki umiejętnie doprowadziła ich prawie jednocześnie do orgazmu. Nasienie spływające po czarnym kostiumie z lateksu wyglądało zupełnie surrealistycznie. Jacek był zafascynowany, zawstydzony i dumy jednocześnie. Nieco mniejsze wrażenie zrobił trójkąt dziewcząt, choć gdy doszło do fistingu Jacek nie starał się nawet zamaskować potężnej erekcji. Sprawiło mi przyjemność obserwowanie jak walczy z podnieceniem jakie wywołała kochając się na naszych oczach trójka młodziutkich kobiet. Nie zostaliśmy dłużej. Mi również udzieliło się jego podniecenia. Całą drogę powrotną pieścił mnie pomimo ostrzeżeń, że to niebezpieczne. Wjeżdżając do garażu nie miałam na sobie bielizny, miałam rozpiętą bluzkę a sterczący z rozporka członek Jacka był owinięty moją pończoszką, którą go masturbowałam pod koniec drogi.

Kochaliśmy się tak jak na scenie. Przepasana straponen wbijałam się pomiędzy jego pośladki a on jęcząc masturbował się dłonią. Zanim pozwoliłam mu się dotykać, założyłam u nasady członka pierścień uciskowy. Kiedy strzelał był wielki, nabrzmiały i poprzecinany pulsującymi żyłkami. Długi wytrysk wyglądał raczej na powolny wyciek lawy niż na erupcje wulkanu. Opadliśmy z sił i dopiero po długim prysznicu wróciliśmy do miłosnych zapasów. To była dziwna noc. Kochaliśmy się prawie bez słów, a ja byłam zdecydowanie dominującą stroną, choć to mi zazwyczaj przypada rola uległego z dwojga partnerów.

Rano role się odwróciły. Wzięłam prysznic, umyłam włosy i odświeżana wślizgnęłam się z powrotem do łóżka. Spieszyłam się, gdyż miałam przed południem umówione spotkanie. Chciałam dać mu tylko buziaka na powitanie, a skończyło się na przyjemnie szorstkim seksie z trzymaniem za mokre włosy, klapsami i bardzo wyczerpującym fizycznie stosunku na pieska, po którym spuścił się w moje otwarte usta pozwalając by klika stożek trafiło także na piersi, twarz i we włosy.

To był dobrze spędzony czas. Szkoda, że nie mogliśmy zostać o jeden dzień dłużej.

« Nowsze Wpisy - Starsze Wpisy »

Strona 2 z 1141234567...306090...Ostatnia »