RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Przedpołudnie w Pościeli

Naga blondynka na łóżkuPierwszy raz miałyśmy dla siebie tak dużo czasu! Właśnie wróciłam od Beaty do domu. Spędziłam z nią ponad cztery godziny, większość w pościeli.

Czuje się szczęśliwa, utulona i głęboko zadowolona z seksu, jaki nam się dziś przydarzył. Był miły, finezyjny i bardzo rozbudzający zmysły. Przez blisko godzinę masowałam ją, pieściłam, całowałam balansując na granicy spełnienia. Starałam się odwlec moment orgazmu jak najdłużej. Udało się wspaniale. Dopiero po godzinie pozwoliłam jej na orgazm. Długi, wyczerpujący, powracający kilkoma falami zadowolenia. Zużyłam całą butelkę oliwki dla dzieci, jaką miała Beata. Obie miałyśmy świecącą od olejku skórę, a pościel była cała w oliwce.

Leżąc po jej orgazmie rozmawiałyśmy o naszych mężach. Beata żaliła się, że nie może liczyć w sypialni na zbyt wiele. Nie ma gry wstępnej, poza krótkim macaniem piersi i krocza na chwile przed stosunkiem. Sam seks trwa do piętnastu minut. Przeważnie obejmuje pozycje misjonarską, lub boczną, a kończy się na jeźdźca. Niekiedy jej maż lubi kochać się w pozycji na pieska, co już samo w sobie jest sporą odmianą. Seks oralny jest jednostronny. Ogranicza się do fellatio. Pupa i seks analny to tabu. Jeśli Beata nie ma orgazmu podczas stosunku, to już jej problem itd. Można by to streścić w trzech sentencjach: Włożyć, Spuścić się, Zasnąć. Do naszego spotkania jej świat erotyki ograniczały się do fantazji i masturbacji, często z użyciem oliwki dla dzieci, poduszki czy klasycznego ogórka (mniam, uwielbiam to warzywo w roli substytutu penisa).

Gdy odpoczęła zamknęła mi usta pocałunkiem, a potem kochała mnie. Palcami, ustami, językiem, całą sobą. Z zamkniętymi oczami leżałam na łóżku zaciskając dłonie na prześcieradle prężyłam się, jęczałam, drżałam z podniecenia, a wreszcie krzyczałam, gdy moje ciało przebiegł dreszcz spełnienia.

Potem kochałyśmy się jeszcze raz. Leżąc na boku, zwinięte w 69. Spokojnie, bez pośpiechu, starając się przeżyć wspólnie chwile uniesienia.

Było wspaniale. Szkoda, że przynajmniej chwilowo nie możemy zaprosić Beaty do trójkąta. Myślę, że polubiłaby możliwości, jakie daje taki układ a Robert pokochałby jej spontaniczność i głód erotycznej przygody.

Na koniec wylegiwania się w łóżku zdradziłam jej kilka szczegółów dotyczących Roberta i naszego pożycia. Myślę, że wizja, jaką roztoczyłam będzie łechtać jej ciekawość. Zwłaszcza, że dałam jej do zrozumienia, że Robert akceptuje moje kobiece przygody, a w przeszłości zdarzało się nam gościć w sypialni trzecia osobę lub inną parę.

Tym właśnie fragmentem moich zwierzeń najbardziej się zainteresowała. Mimo, że ciągnęła mnie delikatnie za język, nie powiedziałam jej dziś nic więcej ponad kilka ogólników. Wolę stopniowo rozbudzać jej wyobraźnię.

Kobiece Igraszki

Dwie nagie dziewczyny całujące się na łóżkuW poniedziałek Beata nie mogła spotkać się ze mną, a samej nie chciało mi się biegać. Miałam trochę pracy, trzeba było nadgonić z papierkowa robotą, wysłać do wspólniczki moja część pracy itd.

Byłam zajęta, a mimo to, co jakiś czas powracałam myślami do Beaty. Tak bardzo chciałam zadzwonić. Bałam się jednak, że nie wytrzymamy i zaczniemy rozmawiać o rzeczach, o których nie było bezpiecznie rozmawiać przy jej szpiegującym, podejrzliwym mężu.

Nie wytrzymałam i zadzwoniłam wieczorem. Oczywiście odebrał jej maż. Chwile porozmawiałam z nim. Przyznam, w rozmowie jest czarujący. Potem poprosiłam o przekazanie słuchawki żonie, bym mogła umówić się z nią na wtorek, na jogging. Zażartował, że ostatnio dużo czasu spędzamy biegając. Zaproponowałam, by się do nas przyłączył. Grzecznie podziękował twierdząc słusznie, że nie dotrzymałby nam kroku. Zaprosiłam go wobec tego, by po bieganiu przyjechał odebrać żonę a przy okazji napił się dobrej kawy. Zgodził się. Niebezpiecznie igrałam z losem. Z drugiej strony uspokoiło to jego podejrzliwość, że może Beata zamiast zemną spotyka się z kimś a wspólne bieganie jest tylko przykrywką. Dobrze, że wychowany w tradycyjnym poczuciu wartości nawet nie pomyślał, że dwie kobiety, żony, może łączyć intymny stosunek.

Przyjechałam po Beatę o dziesiątej. Karol miał wpaść w południe. Bieganie zostało zredukowane do wbiegnięcia z garaży na piętro do sypialni. Miałyśmy tylko niecała godzinę.

Beata zaskoczył mnie. Myślałam, że minie nieco czasu zanim odważy się na seks oralny względem kobiety. Gdy wbiegłyśmy do sypialni padłyśmy na łóżko w ubraniach do joggingu. Chwile turlałyśmy się po pościeli całując, a potem zaczęłyśmy się rozbierać. Leżąc na boku ssałam jej język. Dłońmi nawzajem pieściłyśmy się pomiędzy udami. Wyjątkowo szybko zrobiło mi się dobrze. Beata przewróciła mnie na plecy i całując po całym ciele zsunęła się pomiędzy moje rozchylone uda. Mimo, że po raz pierwszy całowała tak kobietę, jej język i usta sprawiły mi ogromną przyjemność.

By pokazać jej różne aspekty kobiecych figli przewróciłam ją na brzuszek. Siedząc obok niej, twarzą do nóg, zaczęłam masować jej ciało, całować je i delikatnie pobudzać ja dłońmi. Gdy zaczęła mruczeć pochyliłam się nad jej pośladkami. Dłońmi rozchyliłam uda i pocałowałam ja głęboko prosto pomiędzy rozchylone wargi. Wspaniale reagowała na pieszczoty. Kiedy wsuwałam w nią głęboko język prężyła się. Jęczała, gdy suwałam nim od pochwy ku łechtaczce, by wybuchnąć, gdy zaczęłam języczkiem muskać jej ukryta pod uroczym fałdkiem skóry łechtaczkę.

Szkoda, że nie miałyśmy czasu by poleżeć po wszystkim w łóżku tuląc się i głaszcząc po plecach.

Po błyskawicznym prysznicu przebrałyśmy się w zmienne rzeczy. Beata zmoczyła swój strój lekko wodą i zmięty w kolkę wrzuciła do torby z butami do biegania.

Karol był punktualny. Po przywitaniu powiedział, że wysiłek nam służy. Fakt wyglądałyśmy, z rumięcami jakbyśmy właśnie wróciły z długiego joggingu. Korzystając z okazji pokazałam mu nasza siłownię. Obszerne pomieszczenie w podpiwniczeniu wyłożone z dwóch stron lustrami. Komplet ciężarków i sztang Roberta. Ławeczka do wyciskania ciężarów, mój atlas, bieżnię i rowerek. Zapytał się, czemu biegam na dworze zamiast na bieżni. Śmiejąc się odparłam, że to nie to samo.

Przy kawie rozmawialiśmy jak starzy przyjaciele. Kiedy wrócił temat pracy w domu, żeby przekonać go, że to nie hobby a prawdziwa praca pokazałam mu pracownię. Spodziewał się pewnie biurka wciśniętego w kąt. Zobaczył obszerny, jasny pokój z ogromnym biurkiem, na którym stały dwa duże, panoramiczne monitory podpięte do dwuprocesorowego G5, tablet, ploter, deskę kreślarską, laptop i serwer plików. Myślę, że zrobiło to na nim odpowiednie wrażenie. Pracownia nie wyglądała jak miejsce do uprawiania hobby czy szperania po Internecie. Sporo zainwestowałam w nią, jednak było warto. Przyznam się bez bicia, że do dziś, mimo prawie dwóch lat zabawy z różnymi okienkami Mac’a nie jestem w stanie sama sobie ze wszystkim poradzić, gdy coś się popsuje, lub trzeba wprowadzić jakieś zmiany w systemie. Od tego mam Roberta. Mi wystarcza wiedza na temat potrzebnych do pracy programów. Jak zwykle na facetach komputery, monitory i mrugające na całej elektronice światełka zrobiły wrażenie.

Dla mnie najważniejsze było to, że Karol nie miał nic przeciwko moim spotkaniom z Beatą. Wspólnemu bieganiu, ćwiczeniom u mnie w siłowni, czy temu, że od czasu do czasu wypijemy razem u niej kawę. Nasz mały kobiecy romans zapowiadał się coraz lepiej. Jutro miałyśmy spotkać się u niej! Patrząc na Karola miałam na plecach ciarki myśląc, że za nieco więcej niż dwadzieścia cztery godziny, będę kochać się z jego żoną w jego sypialni. Miałam prawdziwą perwersyjna przyjemność myśląc o tym.

Zakupy i BDSM

Głowa kobiety z czerwonym kneblem w ustachWeekend spędziłam z Robertem na wielkich sobotnio-niedzielnych zakupach. Wiosna w pełni, nadszedł czas na odświeżenie jego garderoby. Dawno nie miałam okazji zaciągnąć mojego męża na zakupy.

Oczywiście kupowanie czegoś dla niego to koszmar. Jest marudny i wybredny jak dziecko. A to materiał nieodpowiedni, a to nieco za luźno w pasie, za ciasno itd.

Dwa dni koszmaru opłaciły się. Ma, w czym chodzić na najbliższy czas. Pod koniec niedzieli była jeszcze jednak przykra powinność. Wyrzucanie starych rzeczy. Robert bardzo przywiązuje się do ulubionych spodni, butów, czy koszul. Byłam twarda, pod koniec wspólnego przeglądania starej garderoby jego strona wieszaków świeciła pustkami. Całe szczęście, że mój mąż nie przywiązuje się aż tak bardzo do bielizny, skarpetek, czy garniturów. Tu bez problemu wprowadzam zmiany.

Stres zakupów zrekompensowała mu możliwość szybkiego numerku w przebieralni. W sobotę kochaliśmy się dwukrotnie w różnych sklepach. Raz o mało, co nas nie nakryto w trakcie.

Na koniec niedzielnej części zakupów odwiedziliśmy dwa sklepy erotyczne. Tak, by zobaczyć, czy coś nie wpadnie naw w oko. Kupiliśmy w końcu knebel. Od dawna planowaliśmy ten zakup, ale nigdy nie było takiego, jaki byśmy chcieli. Klasyczna czerwona kulka na skórzanej podwójnej uprzęży. Jeszcze tego samego dnia wypróbowaliśmy go.

Pasował idealnie. Nie za mały i nie za duży. Także uprząż okazała się lepsza od tej, jaka miał stary knebel. Może było więcej paseczków i bardziej przesłaniały twarz, jednak pewnie utrzymywały knebel w odpowiedniej pozycji. Poprzedni mogłam przy odrobinie wysiłku wypchnąć, w tym byłam całkowicie zdana na łaskę Pana.

Wieczorem zakuł mnie w kajdanki. Ubrana jedynie w czarne siatkowe pończochy i szpilki na niebotycznym obcasie zostałam skuta z dłońmi za plecami i zakneblowana. Kazał mi tak stać na środku pokoju przez dziesięć minut. Gdy wrócił trzymał w dłoni mocny, gruby szpagat. Odciął około metrowy odcinek a następnie zaplótł na obu końcach węzły szubiennicze. Podszedł do mnie i chwycił w palce brodawki. Piszczałam przez knebel, gdy tłamsił je w palcach. Było to trochę bolesne, ale w gruncie rzeczy podniecające doznanie. Po chwili moje brodawki były twarde i sterczące. Zacisnął na nich pętelki tak mocno, że aż poczułam łzy w oczach. Na sznurku pomiędzy brodawkami nanizane było małe metalowe kółeczko, do którego przyczepił smycz. Na koniec skrępował mi kostki tak, bym mogła wykonywać jedynie bardzo drobne kroki. Drobiąc nogami, ciągnięta za brodawki pokłusowałam za nim do stołu. Tam pochylona poczułam w swojej pupie ogromny przedmiot torujący sobie drogę. Nie zwracał ogóle uwagi na moje protesty. Kilka pchnięć i obrotów i potężna wtyczka analna zakończona końska kita tkwiła bezpiecznie w mojej pupie.

Traktował mnie jak klacz. Klepał po zadzie, zmuszał do galopu po pokoju, a na koniec pokrył mnie jak ogier wspinając się na moje plecy, gdy leżałam bezbronna piersiami na stole. Choć starałam się ukryć przed nim jak wielka mam przyjemność z tej zabawy, to moje wysiłki spełzły na niczym.

Nie mógł nie poczuć, że miałam orgazm. Wyraźnie czułam jak zaciskam się na jego suwającym się we mnie członku w spazmach rozkoszy. Uwielbiam seks z wtyczką analną. Duży przedmiot w pupie podczas stosunku dostarcza wyjątkowych doznań.

Po stosunku kazał mi stanąć przy schodach. Przywiązana za brodawki do balustrady musiałam stać na palcach. Od czasu do czasu bawił się napiętym szpagatem sprawiając, że piszczałam. Czułam się totalnie podporządkowana, bezwolna i bezradna. Kiedy starałam się stanąć jak najbardziej na palcach bawił się głaszcząc moje plecy i uda, po których spływało jego nasienie. Naszą sesję zakończył kilkoma mocnymi uderzeniami linijką w pupę i spód piersi. Bolało, ale w bardzo przyjemny sposób.

Rozkuta, rozwiązana, rzuciłam się na niego powalając wśród śmiechów na podłogę. Byłam tak rozpalona chłostą, że czułam mrowienie w całym podbrzuszu. Dosiadłam go okrakiem. To był chyba pierwszy raz, gdy kochałam się z nim na jeźdźca z wtyczką analną w pupie. Mój ogonek miotał się w rytmie galopu bioder, gdy pochylona nad nim szybko kochałam się. W końcu wtuliłam policzek w jego pierś, sięgnęłam dłonią pomiędzy uda i głaszcząc się nabiłam się na niego jęcząc w orgazmie. Kiedy wiłam się obezwładniona rozkoszą obrócił mnie na plecy i doszedł w kilku potężnych pchnięciach.

Po prysznicu miałam czas dla siebie. Gdy zjawiłam się późno w nocy w sypialni, już spał. Nie budziłam go. Oczywiście rano, jakby nic się nie wydarzyło wieczorem wziął mnie pod prysznicem spuszczając się prosto w moja pupę. Kochał się szybko i samolubnie. Wiedziałam, że sama muszę zadbać o swoją przyjemność. Gdy skończył odwróciłam się i wplatając dłonie w jego mokre włosy sprowadziłam go do parteru. Mimo, że o poranku lubi być samolubem, to wie też jak zrobić użytek z języka. Lizał mnie tak samo łapczywie jak kochał. Szybka rozkosz rozlała się po moim ciele. Już po chwili mydliliśmy się nawzajem. Nie mam nic przeciwko takim porankom. Zastanawia mnie tylko skąd on bierze siły na poranny seks po wieczornych ekscesach.

Jej Pierwszy Raz

Dwie całujące się kobiety leżące nago na łóżkuW sobotę poranny jogging był tylko pretekstem do spotkania z Beatą. Po kilku minutach byłyśmy już u mnie. Na początku chciałam zaproponować wspólny prysznic, jednak nie musiałyśmy się aż tak bardzo spieszyć. Zamiast niego przygotowałam kąpiel w obszernej wannie. Beata była nieco spięta. Kiedy wróciłam ze świeżym ręcznikiem dla niej siedział już w wodzie po brodę w pianie. Wyglądał tak niewinnie. Sama nie miałam zamiaru udawać skromnej. Rozebrałam się ze stroju do joggingu na jej oczach. Przez cały czas patrzyła na mnie. Gdy byłam już nago powiedziałam:

- Zapomniałam o czymś!

Wybiegłam w stroju Ewy z łazienki. Wróciłam po kilku chwilach z wiklinowym koszykiem w dłoni. Miałam w nim butelkę wyśmienitego Sherry, kieliszki, zimne, prosto z lodówki winogrona, talerzyk i kilkanaście małych świeczek. Nasza łazienka ma rolety. Po zapaleniu świeczek zasłoniłam je. Zrobił się miły półmrok. Leżąc naprzeciw Beaty w wannie nalałam nam wina. Włączyłam podgrzewanie wody a potem upiłam spory łyk zimnego, bursztynowego nektaru.

Była lekko spięta. Ne było zresztą w tym nic dziwnego. W piątek wszystko zdarzyło się niespodziewanie i spontanicznie, w sobotę było w naszych działaniach sporo planowania. Na szczęście wspólna odprężająca kąpiel bardzo rozładowała napięcie. Po kilku minutach leżałyśmy obok siebie całując się podobnie spontanicznie jak w piątek. Wszystko nagle zrobiło się łatwe. Nawet nie wiem, kiedy wsunęłam się na nią ocierając się łonem o jej podbrzusze. Reagowała instynktownie. Jej dłonie objęły mnie a uda rozwarły się wpuszczając moje biodra pomiędzy kształtne nogi mojej kochanki. Wanna to wspaniały poligon miłości. Cudowne miejsce do eksperymentowania i zabawy. Wolałam jednak, by nasz pierwszy raz odbył się w sypialni. Specjalnie na tą okazję przygotowałam kremowy, satynowy komplet pościeli. Śliski, zimny, dający miłe sensacje w kontakcie z naga skórą. Kiedy pieszczoty w wodzie zrobiły się nieco za intensywne wyciągnęłam Beatę z wanny. Nie dając jej ochłonąć całowałam i wycierałam jej zgrabne ciało. Dopiero teraz mogłam obejrzeć ją nagą. Podobał mi się jej świeżo ogolony wzgórek, zgrabne biodra i piersi, które przyprawiłyby Roberta o szybsze bicie serca. Niby tylko o rozmiar miseczki większe od moich, a jednak sporo większe. Pełne 75D, jędrne, ciężkie, o sporych różowych brodawkach.

Owinięte w ręczniki znalazłyśmy się w zaciemnionej sypialni. Skryte pod kołdrą ogrzewałyśmy się nawzajem tuląc szczelnie do siebie. Potem wszystko zamieniło się w coś w rodzaju transu na jawie. Delikatne pocałunki, dotyk palców, ciche jęki.

Była całkowicie odprężona. Nie czułam początkowego napięcia, gdy leżąc z zamkniętymi oczami prężyła się pod wpływem pieszczot. Wykorzystałam to. Pilnie obserwując jej reakcję powoli schodziłam ustami w dół jej ciała. Drżała, unosiła biodra ku górze, gdy całowałam ją tuż pod pępkiem. Kiedy zbliżyłam się do jej szparki rozchyliła szeroko uda ukazując mi ciepłe, wilgotne różowe wnętrze zapraszające mój język do środka. Skorzystałam z tego zaproszenia, a na efekt nie trzeba było czekać zbyt długo. Tuz po orgazmie wróciłam do niej na górę. Wtulona w moje piersi drżała starając się uspokoić zmęczone ekstazą ciało.

Gdy uspokoiła zmysły przywarła do mnie uśmiechnięta. Całując moje usta, szyje i piersi sięgnęła dłonią ku mojemu kroczu. Miała wyjątkowo delikatne palce, które delikatnie pieszcząc sprawiły, że zaczęłam dyszeć. Ssała moją brodawkę, gdy poczułam jak wsuwa we mnie dwa paluszki. Poczułam jak sięga nimi głęboko, odnajduje punk G. Poczułam jej kciuk na łechtaczce i po chwili cudownej stymulacji odleciałam.

Tuląc się do siebie na pościeli spędziłyśmy jeszcze dobra chwilę na delikatnych karesach. Nie miałyśmy już czasu na nic więcej. Beata musiała wracać do siebie. Kiedy brała prysznic leżałam obezwładniona miłym uczuciem zaspokojenia w pościeli. Było mi tak dobrze a jednocześnie już tęskniłam do jej delikatnych palców.

Zanim wypuściłam ją z domu wypiłyśmy jeszcze mocne espresso. Dostała buziaka na pożegnanie i „dziękuję” wyszeptane na ucho. Do wtorku nie będziemy miały okazji na spotkanie. Szkoda, że nie mogę napisać jej e-maila, lub zadzwonić by powiedzieć jej jak bardzo tęsknię. Przez chorobliwa zazdrość jej męża nie możemy nawet myśleć by mówić o takich rzeczach przez telefon, bądź by pisać do siebie intymne listy. Musi być jakiś sposób bym mogła się z nią bezpiecznie komunikować bez wiedzy jej męża!

Pierwszy Pocałunek

Dwie całujące się kobietyZadzwoniłam do Beaty zapraszając ją na kawę i ciasto. Chwilkę czekałam na zgodę jej męża. Zgodził się, ale poprosił, by była w domu przed dwudziestą.

Miałam niespełna godzinę do jej przyjazdu. Po powrocie z joggingu i prysznicu ciągle siedziałam w płaszczu kąpielowym i grubych skarpetach. Zajęta rozmyślaniem nie miałam ochoty przebierać się.

Musiałam się jakoś ubrać. Instynktownie sięgnęłam po delikatny, czarno-czerwony komplet bielizny, pończoszki i prostą sukienkę. Nic specjalnego. Coś w sam raz na spotkanie przyjaciółek.

Przyjechała punktualnie. Delikatny makijaż, włosy związane na karku, obcisłe spodnie i niedopita na piersiach bluzka z ładnym koronkowym kołnierzem, wszystko to sprawiało miłe dla oka wrażenie.

Siedziałyśmy przy mocnym espresso i delicjach przywiezionych od babci Roberta. Popijając to wszystko odrobina czerwonego Martini śmiałyśmy się, żartowałyśmy, rozmawiałyśmy.

Kuchnia. Ostatnie miejsce, które przyszłoby mi na myśl. Pomagała mi odkręcić zapieczony ekspres ciśnieniowy. Nasze dłonie zetknęły się z sobą. Mimo, że byłam odwrócona do niej plecami, czułam, że to coś więcej niż przypadkowy dotyk. Odwróciłam się do niej. Wyglądała jak przestraszone zwierzątko bojące się podejść bliżej. Ujęłam jej dłoń pociągając lekko ku sobie. Nie opierała się. Stała tak blisko, że czułam poprzez delikatny materiał sukienki jej ciepło. Ciężko jest oddać atmosferę tamtej chwili. Mimo, że nie padło żadne słowo, obie czekałyśmy w napięciu świadome tego, co po prostu musi nastąpić. Trochę nieśmiało objęła mnie. Stanęłam na palcach a nasze usta spotkały się w pół drogi. Całowałyśmy się ostrożnie, jakby badając nawzajem własne reakcje. Gdy po chwili odrywam się od jej ust drżała. Nieco speszona, może odrobinę zakłopotana, jednak wyraźnie podniecona tym, co się właśnie stało.

Obie byłyśmy pełne wątpliwości, obaw, pytań. Zamiast zastanawiać się, co dalej przywarłam ponownie do jej ust. Tym razem nasz pocałunek był długi i pozbawiony wstępnej nieśmiałości. Gdy wyciągnęła język z moich ust wyszeptała:

- Kocham Cię!

Nie byłam przygotowana na tak wielkie słowo. Na seks bez zobowiązań? Tak, na to byłam. Na wyznanie miłości. Nie!

Ni umiałam ukryć zaskoczenia. Widząc jak bardzo peszy ją moja reakcja przytuliłam się do niej i pocałowałam.

Przez resztę popołudnia leżała na moich kolanach na skórzanej kanapie. Całowałyśmy się, tuliłyśmy, rozmawiałyśmy. Udało się nam wyjaśnić parę rzeczy. Jednak byłam ślepa. Beata kochał się we mnie od dawna. Była słodka, a ja nie umiałam oprzeć się jej czarowi.

- Kocham Cię! – Wyszeptałam pod koniec.

Nie kłamałam. Była taka niewinna i szczera, że byłoby zbrodnia nie odwzajemnić uczucia. Oczywiście była to inna miłość niż ta, jaką czułam do Roberta. Coś bardziej na kształt przyjaźni okraszonej erotyką. Coś mniej głębokiego od bycia razem, a jednocześnie bardziej złożonego niż wspólny seks ze znajomymi.

Pocałunki, karesy, szepty. Była taka nieśmiała dotykając mnie. Nie spieszyłam się z odkrywaniem przed nią świat kobiecej erotyki. Wieczór spędziłyśmy na niewinnych pieszczotach. Rozstając się obie czułyśmy niedosyt. Powiedziałam jej, że w sobotę rano nie będzie Roberta w domu. Jak zwykle o dziewiątej miałyśmy spotkać się na jogging.

Robert zniósł rozwój sytuacji bardzo spokojnie. Był trochę zazdrosny, że nie planowałam dzielić się z nim moja zdobyczą. Z drugiej strony wiedział, że potrzebuję od czasu do czasu małego burzliwego kobiecego epizodu. Kiedy uśmiechał się, wiedziałam, że przyjdzie mi zapłacić za jego aprobatę dobrze oszacowaną cenę. Wiem, co chodzi mu po głowie i z przyjemnością mu to ofiaruję. Chyba to właśnie jest siła naszego związku. Umiemy nawzajem dawać sobie to, czego pragnie druga osoba.

« Nowsze Wpisy - Starsze Wpisy »

Strona 114 z 118« Pierwsza...306090...111112113114115116117...Ostatnia »