
ierwszy raz miałyśmy dla siebie tak dużo czasu! Właśnie wróciłam od Beaty do domu. Spędziłam z nią ponad cztery godziny, większość w pościeli.
Czuje się szczęśliwa, utulona i głęboko zadowolona z seksu, jaki nam się dziś przydarzył. Był miły, finezyjny i bardzo rozbudzający zmysły. Przez blisko godzinę masowałam ją, pieściłam, całowałam balansując na granicy spełnienia. Starałam się odwlec moment orgazmu jak najdłużej. Udało się wspaniale. Dopiero po godzinie pozwoliłam jej na orgazm. Długi, wyczerpujący, powracający kilkoma falami zadowolenia. Zużyłam całą butelkę oliwki dla dzieci, jaką miała Beata. Obie miałyśmy świecącą od olejku skórę, a pościel była cała w oliwce.
Leżąc po jej orgazmie rozmawiałyśmy o naszych mężach. Beata żaliła się, że nie może liczyć w sypialni na zbyt wiele. Nie ma gry wstępnej, poza krótkim macaniem piersi i krocza na chwile przed stosunkiem. Sam seks trwa do piętnastu minut. Przeważnie obejmuje pozycje misjonarską, lub boczną, a kończy się na jeźdźca. Niekiedy jej maż lubi kochać się w pozycji na pieska, co już samo w sobie jest sporą odmianą. Seks oralny jest jednostronny. Ogranicza się do fellatio. Pupa i seks analny to tabu. Jeśli Beata nie ma orgazmu podczas stosunku, to już jej problem itd. Można by to streścić w trzech sentencjach: Włożyć, Spuścić się, Zasnąć. Do naszego spotkania jej świat erotyki ograniczały się do fantazji i masturbacji, często z użyciem oliwki dla dzieci, poduszki czy klasycznego ogórka (mniam, uwielbiam to warzywo w roli substytutu penisa).
Gdy odpoczęła zamknęła mi usta pocałunkiem, a potem kochała mnie. Palcami, ustami, językiem, całą sobą. Z zamkniętymi oczami leżałam na łóżku zaciskając dłonie na prześcieradle prężyłam się, jęczałam, drżałam z podniecenia, a wreszcie krzyczałam, gdy moje ciało przebiegł dreszcz spełnienia.
Potem kochałyśmy się jeszcze raz. Leżąc na boku, zwinięte w 69. Spokojnie, bez pośpiechu, starając się przeżyć wspólnie chwile uniesienia.
Było wspaniale. Szkoda, że przynajmniej chwilowo nie możemy zaprosić Beaty do trójkąta. Myślę, że polubiłaby możliwości, jakie daje taki układ a Robert pokochałby jej spontaniczność i głód erotycznej przygody.
Na koniec wylegiwania się w łóżku zdradziłam jej kilka szczegółów dotyczących Roberta i naszego pożycia. Myślę, że wizja, jaką roztoczyłam będzie łechtać jej ciekawość. Zwłaszcza, że dałam jej do zrozumienia, że Robert akceptuje moje kobiece przygody, a w przeszłości zdarzało się nam gościć w sypialni trzecia osobę lub inną parę.
Tym właśnie fragmentem moich zwierzeń najbardziej się zainteresowała. Mimo, że ciągnęła mnie delikatnie za język, nie powiedziałam jej dziś nic więcej ponad kilka ogólników. Wolę stopniowo rozbudzać jej wyobraźnię.





