Satyr i Bachantka

forum strony 'namietnik.org'
Teraz jest 5 wrz 2010, o 20:17

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Witajcie
PostNapisane: 23 lip 2010, o 15:35 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 lip 2010, o 13:43
Posty: 5
Ciekawi mnie, co skłoniło Was do założenia tej strony. Skoro nie ma być sposobem na poszukiwanie swingersów, to jaki jest motyw jej powstania.
Czy czujecie "misję" uwolnienia ludzkości z okowów pruderii i zahamowań seksualnych ( ;) ), czy to kwestia lekkiego ekshibicjonizmu (nie pomyśl, że uważam to za coś złego), czy spełnienie literackiego hobby.
Ciekawi mnie też, ile w tym co opisujesz jest prawdy, a ile to "licencia poetica" (nikt, kto ma zacięcie literackie nie oprze się pokusie "ubarwienia" rzeczywistości). Oczywiście to ostatnie pytanie jest czysto retoryczne.
Tak czy owak mam jeszcze sporo do poczytania na tej stronie i w chwilach wolnych niewątpliwie będę tu zaglądał.

Życzę wszystkim miłego weekendu.

Pozdrawiam,
Kuba


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Witajcie
PostNapisane: 24 lip 2010, o 14:31 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 wrz 2008, o 17:17
Posty: 50
Lokalizacja: Warszawa / Wrocław
Co skłoniło nas do założenia strony... Nie mogę odpowiedzieć na to jakimś mocnym stwierdzeniem. To trochę narastało w nas, szczególnie we mnie. Trochę jest w tym buntu przed zakłamaniem i przed duszną mentalnością Pani Dulskiej, jaka krąży w społeczeństwie. Chciałam pokazać, że można żyć nieco inaczej, nie krzywdząc nikogo i czerpiąc z życia tak jak się lubi. Pokazać, że swing to nie spotkania z przygodnie poznanymi osobami z ogłoszeń, zakamuflowana prostytucja (sponsoring), zabawa niedojrzałych emocjonalnie młodych ludzi, samotnych erotomanów itd. Pokazać też, że BDSM może być częścią ars amandi a nie stylem i religią życia, jak zasugerowano mi na pewnej polskiej stronie poświęconej temu zagadnieniu. Chciałam pokazać, że erotyce można mówić bez zbędnych wulgaryzmów i infantylizmów a słowo seks pisać po polsku, bez obcego x na jego końcu.

Przede wszystkim jednak chciałam dać znać innym, podobnym do nas osobom, parom, że nie są samotni jak te jednorożce.

Ne mam poczucia misji uwalniani nikogo z okowów. Nie mam zacięcia literackiego, nie lubię pisać. Od zawsze wolałam matematykę nad językiem polskim. Moją pasją i hobby jest fotografia. Kocham książki, podróże. W miarę poprawne wyrażanie myśli na papierze to tylko narzędzie, podobnie jak znajomość angielskiego, po trochu francuskiego i niemieckiego z łaciną. To narzędzia ułatwiające życie, ale nie moje hobby, czy pasja. Staram się dość wiernie opisać fragmenty naszego życia, to jak funkcjonuje nasze małżeństwo. Oczywiście, nie piszę o męczącym dniu nad projektem, spuchniętych kostkach i bolącym ostatnio kręgosłupie. Nie piszę o wszystkim. Mam tendencje do koncentrowania się na tym co piękne, pomijając niekiedy to co przyziemne, trywialne lub zbyt fizjologiczne. Nie piszę o rodzinie, nie piszę o córce, pracy. A przecież te trzy obszary praktycznie wypełniają moje, nasze życie. Erotyzm naszego związku, który tak eksponuję na stronie, jest ważny, ale nie istnieje w próżni ;). Przed dzieckiem motorem mojego życia był mąż, nasza wspólna sfera intymna i praca. W tej kolejności. Teraz pomiędzy tymi dwoma bytami pojawiła się córka. Dostałam już raz po głowie na forum mamuś, gdy przyznałam, że mąż jest dla mnie ważniejszy niż dziecko... Kocham ich oboje, a Marysia jest prawdziwym szczęściem, jednak małżeństwo to związek z partnerem, nie układ matka-dziecko, z partnerem wyrzuconym na dalszą orbitę.

No i rozgadałam się ponad miarę. Mam nadzieję, że coś da się odczytać z tego bełkotu.

Pozdrowienia ze słonecznych Mazur, czas na późny obiad.

Aga


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Witajcie
PostNapisane: 27 lip 2010, o 09:23 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 lip 2010, o 13:43
Posty: 5
Jak na osobę, która nie lubi pisać, to całkiem sprawnie posługujesz się językiem ojczystym. Widać w tym solidne wykształcenie ogólne. Tak na marginesie to było i jest paru dobrych autorów książek, którzy z wykształcenia byli matematykami, fizykami, krótko mówiąc mieli wykształcnie w naukach ścisłych (przypadków odwrotnych, czyli humanistów spełniających się w np. matematyce - nie znam ;) ).
Jak napisałaś, można mówić o erotyce bez wulgaryzmów i infantylizmów. To jest właśnie to, co ujęło mnie w tym blogu. Powiedzmy szczerze, nie jest to częste zjawisko. Naogół jak już piszą, to z subtelnością bywalca bawarskiej piwiarni.
Nie przeczytałem wszystkich Twoich wpisów (jest tego całkiem sporo) więc być może pytam o rzeczy, o których już pisałaś, chciałbym jednak podrążyć parę tematów.
Na początek temat rzeka - miłość a seks (bez x :D )
Dla większości ludzi miłość jest związana z poczuciem własności i przynależności.
To zwierzę, które siedzi w każdym z nas, krzyczy: "nie ruszaj, to moje", na widok każdego osobnika, który może nam odebrać partnera - naszą własność, a przecież trudno o lepszy sposób na uwiedzenie kogoś niż seks.
Jak udaje Ci się unikać poczucia zarożenia czy zazdrości? Czy odpowiedzią jest całkowite oddzielenie miłości od seksu?

Życzę poprawy pogody na Mazurach :D .

Pozdrawiam
Kuba


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Witajcie
PostNapisane: 27 lip 2010, o 13:39 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 wrz 2008, o 17:17
Posty: 50
Lokalizacja: Warszawa / Wrocław
Jakubar napisał(a):
[...]Dla większości ludzi miłość jest związana z poczuciem własności i przynależności.
To zwierzę, które siedzi w każdym z nas, krzyczy: "nie ruszaj, to moje", na widok każdego osobnika, który może nam odebrać partnera - naszą własność, a przecież trudno o lepszy sposób na uwiedzenie kogoś niż seks.
Jak udaje Ci się unikać poczucia zarożenia czy zazdrości? Czy odpowiedzią jest całkowite oddzielenie miłości od seksu?[..]


Skłamałbym, gdybym napisała, że potrafię całkowicie oddzielić miłość od seksu, czy że nie jestem w jakiś sposób zazdrosna. Nie mogę też autorytatywnie wypowiadać się w imieniu męża, choć znam jego zapatrywania na ten temat. W końcu był on i ciągle jest obecny w naszych rozmowach.

Po pierwsze, i najważniejsze, jest ZAUFANIE. Ufamy sobie, wierzymy w siebie, nie podejrzewamy się nawzajem, nie mamy do siebie pretensji po swingowaniu itd.

Po drugie jesteśmy w stosunku do siebie szczerzy. Z początku było to coś, co wymagało odrobiny wysiłku. Zwłaszcza, gdy Robert poprosił mnie bym opowiedziała mu o moich partnerach i partnerkach przed nim. Jemu też nie było łatwo opowiedzieć o swoich. Nie dlatego, że były jakieś rzeczy do ukrycia, Raczej chodziło o otwarcie się i naruszenie własnej intymnej sfery. Także teraz, gdy zdarza się nam przygoda (za zgodą partnera) to nie jest ona tajemnicą.

Nie angażujemy się uczuciowo spotykając z innymi partnerami. Oczywiście jest miejsce na sympatię, pasję, fascynację, przyjaźń... Nie ma miejsca na głębsze uczucia jak miłość. Nie można kochać tak samo dwóch osób. Nawet żyjąc przez dłuższy okres z kochanką nie mieszaliśmy radości z kontaktów fizycznych, przyjaźni i sympatii z miłością. Marta była naszą kochanką, przyjaciółką. Fascynowała nas, podniecała, rozśmieszała... Nie kochaliśmy jej jednak, chyba, że w infantylnym sensie tego słowa wypowiadanego jako substytut pożądania.

Byłabym zazdrosna gdyby w grę wchodziły uczucia. Byłabym zazdrosna, gdybym dowiedziała się, że Robert ma romans, kochankę, lub swinguje bez mojej wiedzy. Robert byłby zazdrosny, gdybym miała innego mężczyznę. Jeśli mam ochotę na drugiego mężczyznę, to on zawsze ma w tej sprawie ostatnie słowo. Jest jednak bardzo otwarty, gdyż nie raz i nie dwa w naszej sypialni gościli panowie. W zasadzie mam wolną wolę, jeśli miałabym ochotę na krótki romans, jednorazową przygodę z kobietą... On jednak musi o tym wiedzieć.

Całość jest dość skomplikowana i opiera się na wielu niepisanych i niedopowiedzianych zasadach. Bardzo mocno wiąże nas z Robertem wspólne życie, dziecko, dom, podobne zainteresowania i seks, który uprawiamy prawie codziennie. Swingowanie nie jest dla nas ucieczką z małżeńskiej nudy, czy poszukiwaniem mocniejszych wrażeń. To raczej uzupełnienie ars amandi i najlepiej smakuje, gdy jesteśmy razem. Chyba najbardziej lubimy kochać się z drugą parą lub z dodatkową partnerką, partnerem. Jeśli kochamy się osobno to ja preferuję spędzić czas z kobietą, ewentualnie z parą gdzie kobieta ma silne biseksualne preferencje lub z kilkoma panami. Robert woli za to układy 2k+m lub 3k+m. Ale zbaczam chyba z tematu.

Całusy,
Aga


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Witajcie
PostNapisane: 3 sie 2010, o 08:50 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 lip 2010, o 13:43
Posty: 5
Uff... to były ciężkie dni. Kołomyja w pracy i wyczerpujący, choć jednocześnie bardzo przyjemny weekend na Mazurach - stąd moja dłuższa nieobecność na forum.
Wracając do naszej rozmowy, czyli kwestii zazdrości. Podejrzewam, że większość ludzi w skrytości ducha marzy o takim swobodnym, bez zahamowań seksie, o kochaniu się z wieloma partnerami, eksperymentach i nowych doznaniach.
Są dwie kwestie, które ich od tego powstrzymują (pomijam w rozważaniach tych, którzy wierzą, że za seks idzie się do piekła ;) ).
Pierwsza to środowisko, w którym żyjemy - "no bo co to będzie jeśli ktoś sie dowie". Z tym jest stosunkowo łatwo sobie poradzić.
Druga znacznie poważniejsza, to właśnie zazdrość, (czy też może poczucie własności). To jest problem nie do przeskoczenia dla większości ludzi. I chyba nawet bardziej istotny jest lęk przed tym, jak ja zareaguję. Czy poradzę sobie z zazdrością, która we mnie kiełkuje.
Oczywiście prowadząc te rozważania podstawowym przdmiotem badawczym na którym sie opieram, jestem ja sam.
Analizując moje własne wizje i fantazje - chyba najbardziej podniecającą jest dla mnie seks w układzie k+2m. Z drugiej strony jakoś nie mogę sobie poradzić z wizją mojej ukochanej małżonki, którą posiada inny facet. Kompletny obłęd.
Co zabawniejsze nie mam tego problemu z układem 2k+m. Tu zupełnie mi nie przeszkadza gdy kobieta dopieszcza moją drugą połowę.
Na marginesie, taki epizod nam się zdażył. Jak zwykle w takich przypadkach było to całkowicie spontaniczne. Wspominam to bardzo miło. Niestety, kwestia zazdrości dała o sobie znać. Nasza przyjaciółka nie jest już naszą przyjaciółką i nie utrzymujemy ze sobą kontaktu. Może problemem było to, że ona nie miała swojego mężczyzny a moja ukochana poczuła się mocno zagrożona. Tak czy owak, na powtórkę takiego epizodu nie mam szans, a "skoku w bok" nie biorę wogóle pod uwagę.
Być może trzeba mieć odpowiednią konstrukcję psychiczną by umieć sobie radzić z zazdrością.
A teraz pytanie.
Skoro zazdrość nie jest dla Was problemem, jak rozwiązaliście drugą kwestię - środowisko społeczne.
Nie oszukujmy się. Choć w skrytości ducha pewnie większość o tym marzy, to gros naszych rodaków nie akceptuje takiego stylu życia. Uważa je za niemoralne.
Czy ukrywacie to przed wszystkimi (np Waszą rodziną), dopuszczając do tajemnicy wąskie grono znajomych, czy też macie to szczęście żyć pośród ludzi, którzy akceptują Was takimi jacy jesteście?

Buziaki,
Kuba


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Witajcie
PostNapisane: 3 sie 2010, o 20:57 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 wrz 2008, o 17:17
Posty: 50
Lokalizacja: Warszawa / Wrocław
Jakubar napisał(a):
A teraz pytanie.
Skoro zazdrość nie jest dla Was problemem, jak rozwiązaliście drugą kwestię - środowisko społeczne.
Nie oszukujmy się. Choć w skrytości ducha pewnie większość o tym marzy, to gros naszych rodaków nie akceptuje takiego stylu życia. Uważa je za niemoralne.
Czy ukrywacie to przed wszystkimi (np Waszą rodziną), dopuszczając do tajemnicy wąskie grono znajomych, czy też macie to szczęście żyć pośród ludzi, którzy akceptują Was takimi jacy jesteście?

Buziaki,
Kuba


Kwestie środowiskowo-społeczną rozwiązaliśmy w bardzo prosty, właściwie jedynie możliwy sposób... Ukrywamy się.

Mamy trzy grupy znajomych i przyjaciół, z których każda wie o nas coś innego.

Nasza rodzina, jak i przyjaciele rodzin, znajomi z pracy, ze szkół itd. nie maja pojęcia o tym, że jesteśmy swingersami, ani nie znają żadnych intymnych szczegółów naszego pożycia.

Kolejną grupę znajomych stanowią osoby z którymi swingujemy. Ci z którymi jesteśmy blisko zaprzyjaźnieni wiedzą o nas dość sporo. Inni tyle ile sami zdradziliśmy.

Trzecia grupa to osoby, z które nie należą do żadnej z powyższych grup, a z którymi łączyły nas, lub ciągle łączą intymne stosunki. Przeważnie nie maja one pojęcia o poprzedniej grupie osób.

Wygląda to skomplikowanie, jednak sprawdza się w działaniu. Główna zasadą jest pomyśleć dwa razy zanim się coś komuś zdradzi. Nie mieszać grup znajomych. Używać różnych skrzynek poczty elektronicznej w pracy, w kontaktach z rodziną, z gronem swingersów i z osobami, które są gośćmi w naszej sypialni. Mamy tez różne numery telefonów dla rodziny/przyjaciół i dla osób z którymi swingujemy. Nie ogłaszamy się w sieci, nie publikujemy zdjęć itd.

O tym jak łatwo jest trafić na kogoś, kogo się zna niech świadczy przykład naszej kuzynki. Młode małżeństwo, dość atrakcyjne, miłe, ot zwykła młoda rodzina z małego miasteczka... Znaleźliśmy ich profil na portalu randkowo-swingerskim. Dla obcych byliby nie do rozpoznania. Mimo, że zdjęcie dziewczyny miało zamazaną twarz, a wnętrze było neutralne to jednak rozpoznałam ją. Po podanych informacjach, pierścionku, po figurze, małym pieprzyku. Wszystko pasowało.

Chcielibyśmy mieć szczęście żyć pomiędzy ludźmi, którzy akceptują nas takimi, jakimi jesteśmy. Wiem jednak, że to nierealne. Wystarczył mi niesmak i nauczka jaka otrzymałam na studiach, i potem, gdy rozstałam się w dość paskudny sposób z kochankiem. Łatwo przykleić łatkę wyuzdanej, lesby, czy otrzymać ocenę „kocha te klocki, dobrze ciągnie i lubi w kakao”. Z czymś taki nie tylko trudno żyć wśród ludzi, ale i potrafi to odbić się paskudnie na życiu zawodowym.

Pozdrawiam,
Aga


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: 15 sie 2010, o 21:21 
W Polsce prawdopodobnie ukrywanie się to jedyny wybór dla osób o tak bogatym życiu erotycznym jak Wasze, nawet bardzo postępowe i otwarte rodziny z pewnością miałyby problem z normalnym podejściem do Waszych preferencji pozbawionym niezdrowego moralizatorstwa i nietrafionych porad z podręczników dla panienek.

Gratuluję odwagi i wypracowania dobrych praktyk, które pozwalają Wam funkcjonować w skomplikowanych relacjach bez uszczerbku dla waszego związku i kariery.


Góra
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Witajcie
PostNapisane: 17 sie 2010, o 11:49 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 lip 2010, o 13:43
Posty: 5
Mam jeszcze jedno pytanie. W jaki sposób nawiązujecie nowe konakty?
Czy aktywnie poszukujecie osób o podobnych zapatrywaniach, czy poprostu delikanie sondujecie nowych znajomych, poznanych zwyczajnie, pod kątem ich zapatrywań na kwestie otwartego seksu.

Pozdrawiam
Kuba


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Witajcie
PostNapisane: 17 sie 2010, o 21:36 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 wrz 2008, o 17:17
Posty: 50
Lokalizacja: Warszawa / Wrocław
Jakubar napisał(a):
Mam jeszcze jedno pytanie. W jaki sposób nawiązujecie nowe konakty?[...]
[...]Pozdrawiam
Kuba


W chwili obecnej praktycznie obracamy się w tym samym gronie kilkunastu par rozsianych po całym kraju.

Zaczęło się od swingowania, jeszcze przed ślubem, ze znajomymi Roberta. Oni przedstawili nas kolejnej parze, a z czasem poznaliśmy w ten sposób kilka dalszych par. Większość swingujących z nami osób poznaliśmy dzięki swingującym znajomym. Są też osoby, które sami wprowadziliśmy do tego grona, jak na przykład dwie pary poznane na wakacjach. Wciągnęliśmy też dobrego przyjaciela domu z partnerką (obecnie żoną) jak i naszego kochanka do którego wkrótce dołączyła jego nowa znajoma. Jedną parę poznaliśmy dzięki ogłoszeniu.

Może jesteśmy dziwni, ale nie szukamy nowych par, zadowalając się tym co mamy. Są wśród swingersów generalnie dwie kategorie zachowań. Jedni poszukują wiecznie nowych partnerów, goniąc za tym dreszczykiem podniecenia, związanym z konsumowaniem świeżego związku. Innym sprawia radość wspólne cieszenie się sobą z partnerami, których się dobrze zna i którym się ufa. My należymy do tej drugiej kategorii. W praktyce swingujemy dość regularnie z jedynie kilkoma parami. Z resztą znajomych spotykamy się sporadycznie, przeważnie na dużych imprezach.

Wolimy nie wciągać do łóżka 'zwyczajnych' znajomych. Po pierwsze łatwiej zachować nasze swingowanie w tajemnicy, a po drugie gdyby coś poszło nie tak jak to sobie wyobrażamy, moglibyśmy łatwo ich stracić lub co gorsze zmienić we wrogów.

Do ogłoszeń na sieci podchodzimy sceptycznie. Owszem, próbowaliśmy swojego czasu, ale to nie to. Owszem, zdarzało się nawiązać poprzez sieć kontakt z wyjątkowymi ludźmi... Poznaliśmy tak dwie pary, jednak z osobistych względów (staraliśmy się o potomstwo lub byłam już w zaawansowanej ciąży) nie zdecydowaliśmy się przejść do intymnych relacji.

Chyba generalnie nie ma zasady jak dobrać partnerów. Dla nas najważniejsze jest to, by między nami iskrzyło, także poza sypialnią i by można nazwać tych drugich przyjaciółmi ;)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Możesz rozpoczynać nowe wątki
Możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL