<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Satyr i Bachantka</title>
	<atom:link href="http://namietnik.org/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://namietnik.org</link>
	<description>libertyński model małżeństwa</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Sep 2010 09:07:26 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Pszepraszam dzis nie moge moze w sobote zadzwonie jutro anna</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-09-02/pszepraszam-dzis-nie-moge-moze-w-sobote-zadzwonie-jutro-anna/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=pszepraszam-dzis-nie-moge-moze-w-sobote-zadzwonie-jutro-anna</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-09-02/pszepraszam-dzis-nie-moge-moze-w-sobote-zadzwonie-jutro-anna/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 09:07:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1598</guid>
		<description><![CDATA[asze kontakty z Anną wyewoluowały zupełnie inaczej niż na to początkowo liczyliśmy. &#160; Pierwotnie szukaliśmy stałej, mieszkającej z nami partnerki &#8211; kochanki. Trzeciej do pary. Chcieliśmy stworzyć bliskie ideałowi ménage à trois. Stabilny erotyczno – towarzyski związek trojga ludzi. Wyszło inaczej, a najtrafniejszym określeniem obecnego stanu naszych relacji byłoby amerykańske friends with benefits lub dosadniej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/saficzne-pieszczoty.jpg" alt="" title="saficzne pieszczoty" width="185" height="350" class="left" /><br />
<img class="caps" title="N" alt="N" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/n.gif" />asze kontakty z Anną wyewoluowały zupełnie inaczej niż na to początkowo liczyliśmy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pierwotnie szukaliśmy stałej, mieszkającej z nami partnerki &#8211; kochanki. Trzeciej do pary.</p>
<p>Chcieliśmy stworzyć bliskie ideałowi <em>ménage à trois</em>. Stabilny erotyczno – towarzyski związek trojga ludzi.</p>
<p>Wyszło inaczej, a najtrafniejszym określeniem obecnego stanu naszych relacji byłoby amerykańske <em>friends with benefits</em> lub dosadniej <em>fuck friends</em>.</p>
<p>Pisze to trochę rozżalona, wspominając wyjątkowy związek, jaki udało się nam stworzyć z Martą.</p>
<p>Piszę lekko zawiedziona po krótkiej wiadomości jaką dostałam SMS-em:</p>
<p>&nbsp;</p>
<blockquote><p>
Pszepraszam dzis nie moge moze w sobote zadzwonie jutro anna
</p></blockquote>
<p>Chyba z byt wiele oczekiwaliśmy, nawet wtedy gdy Anna szczerze i konkretnie określiła ramy naszych relacji. Czas się pogodzić z tym, że nie powtórzy się fenomen Marty. Z drugiej strony fenomen Anny jest także wart grzechu. Wpada zapowiadana najwyżej z jednodniowym wyprzedzeniem, roześmiana, tryskając energią, potrafiąca zarazić nas swoim dobrym nastrojem. Jest wspaniałą towarzyszką rozmowy, a podczas długich, celebrowanych przy winie kolacji jedną z najlepszych interlokutorek na jakie trafiłam. Elokwentna, niegłupia, mająca wyrobione zdanie, poglądy i przede wszystkim wiedzę. Lubie z nią dyskutować, gdyż wie o czym mówi. Nie wygłasza sądów o rzeczach, o których nie ma pojęcia. Własne ciało, wspólną nagość, erotyzm, czy seks traktuje z niewymuszona naturalnością i swobodą. Jest dobrą i pomysłowa kochanką. Potrafi czytać mowę ciała, odgadywać to co niepowiedziane, cieszyć się uniesieniami partnerów i być przy tym na tyle egocentryczną by umieć zadbać o własne przyjemności. Jest też niezależna&#8230; Bardzo, bardzo niezależna. Niezależność jest wręcz jej religią, a nam najpewniej przyjdzie się z tym pogodzić. Możemy bowiem zaakceptować ją taką jaka jest, lub też odrzucić. To jedyna alternatywa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-09-02/pszepraszam-dzis-nie-moge-moze-w-sobote-zadzwonie-jutro-anna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nieśmiałe Dyscyplinowanie</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-31/niesmiale-dyscyplinowanie/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=niesmiale-dyscyplinowanie</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-31/niesmiale-dyscyplinowanie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Aug 2010 08:21:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[BDSM]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1595</guid>
		<description><![CDATA[&#160;początku nasze weekendowe swingowanie miało się odbyć w konwencji BDSM. Panowie zaplanowali wymienić się suczkami, a następnie indywidualnie dyscyplinować je według własnej woli. Choć bardzo odpowiadałaby mi ta konwencja, to po namyśle musiałam poprosić o wyłączenie mnie z spod rygoru służby. Znam dobrze Tomka, lubię jego rękę, ale i zdawałam sobie sprawę, że w obecnym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/pupa.jpg" alt="" title="pupa" width="275" height="400" class="right" /></p>
<p><img class="caps" title="Z" alt="Z" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/z.gif" /> &nbsp;początku nasze weekendowe swingowanie miało się odbyć w konwencji BDSM. Panowie zaplanowali wymienić się suczkami, a następnie indywidualnie dyscyplinować je według własnej woli. Choć bardzo odpowiadałaby mi ta konwencja, to po namyśle musiałam poprosić o wyłączenie mnie z spod rygoru służby. Znam dobrze Tomka, lubię jego rękę, ale i zdawałam sobie sprawę, że w obecnym stanie nie podołałabym rygorowi. Tydzień temu myślałam, że dam radę. Teraz, gdy do terminu porodu zostały mniej niż trzy tygodnie, nagle poczułam się bardzo zmęczona ciążą. Nie, bym się źle czuła. Czuję się dobrze, jednak rozmiar brzucha, jego ciężar, aktywność dziecka, uczucie parcia na pęcherz i inne drobne dolegliwości i niewygody sprawiły, że nie potrafiłabym cieszyć się służbą ani służyć na tyle dobrze, by zadowolić tak wymagającego jak Tomek partnera.</p>
<p>Uwzględniając moja prośbę zmieniliśmy plany. Robert z Tomkiem postanowili że będziemy bawić się wspólnie, a ja będę traktowana z należyta ostrożnością. Gosia była zadowolona, że to właśnie na niej skupi się uwaga, gdy dojdzie od tresury a ja poczułam ulgę, że nie muszą się dalej zamartwiać tym, czy dam rade i czy spełnię pokładane we mnie oczekiwania.</p>
<p>Wyłączenie mnie z tresury nie oznaczało iż nie będę mogła cieszyć się ostrzejszymi przyjemnościami. W trakcie długiej nocy miała okazję kilkukrotnie otrzeć się o zabawy, które balansowały na granicy ostrzejszego swingu i BDSM. Choć czasami lekko irytowało mnie, gdy pytał się o zgodę, to jednak musiałam docenić troskę i delikatność jaką wykazał a także pomysłowość, jak urozmaicić naszą wspólną erotyczną przygodę.</p>
<p>Bardzo przeżyłam karesy zębami i ssanie sromu. Pieścił mnie całując i delikatnie przygryzając skórę, zwłaszcza na piersiach i po wewnętrznej stronie ud. W podobny sposób pieścił także mój srom. Ssał płatki warg, przygryzał je lekko, wciągał w usta. Po dłuższej chwili nabrzmiały krwią tak, jakbym powiększyła je za pomocą pompki. Podobnie brodawki. Ssane i przygryzane były jak dorodne wisienki. Tak czułe, że nawet skierowany na nie oddech wyrywał z moich ust jęk rozkoszy. To była długa sesja, którą przeżyłam z zamkniętymi oczami, prężąc się i jęcząc targana ambiwalentnymi doznaniami. Mistrzowski balejaż przyjemnego bólu i rozkoszy. Gdy skupił się na łechtaczce i sromie odjechałam. Do dziś noszę delikatne ślady zębów i ust na ciele.</p>
<p>O ile ja cieszyłam się raczej delikatnym seksem, o tyle Gosia była w swoim żywiole. Z przepaską na oczach, ze skrępowanymi piersiami, wciśnięta pomiędzy obu Panów rozkoszowała się nimi jednocześnie. Troszeczkę jej zazdrościłam obserwując jak uprawia z nimi seks w tak lubiany przeze mnie sposób.</p>
<p>Wczoraj rano, zaraz po przebudzeniu kochałyśmy się z sobą. Z początku żartowałyśmy próbując wzbudzić zazdrość w naszych mężczyznach, jednak szybko wygłup przerodził się w dobrą zabawę a ta w satysfakcjonuje pieszczoty. Gosia wspaniale reaguje na pieszczoty i potrafi czerpać z nich wiele radości. Uwielbia zabawy oralne, erotyczne gadżety, dilda, wibratory&#8230; Kocha zabawy ze straponem. Tym razem nie mogłam się z nią kochać w ten sposób, jednak myślę, że delikatny fisting sprawił jej równie wielką, jeśli nie większą, przyjemność.</p>
<p>Było uroczo i naprawdę żałowałam, że spotkanie z Gosią i Tomkiem było możliwe dopiero w niedzielę. Chętnie zamieniłabym tą noc na dwudniowy maraton <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-31/niesmiale-dyscyplinowanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sunie</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-24/sunie/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=sunie</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-24/sunie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Aug 2010 09:43:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[BDSM]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1593</guid>
		<description><![CDATA[omek dostarczył Gosię kilka minut po siedemnastej. Gdy zajechali przed dom wyszliśmy na podjazd. Miałam na sobie kusą granatową sukienkę w duże białe groch. Zapinaną z tyłu na guziczki, przewiązana nad brzuchem szarfą. Jedną z nielicznych sukienek ciążowych, którą lubię. Założyłam ją bezpośrednio na ciało, za jedyna bieliznę mając czarne, delikatne pończoszki z szerokimi, ozdobnymi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/suczka.jpg" alt="" title="suczka" width="500" height="355" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="T" alt="T" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/t.gif" />omek dostarczył Gosię kilka minut po siedemnastej. Gdy zajechali przed dom wyszliśmy na podjazd. Miałam na sobie kusą granatową sukienkę w duże białe groch. Zapinaną z tyłu na guziczki, przewiązana nad brzuchem szarfą. Jedną z nielicznych sukienek ciążowych, którą lubię. Założyłam ją bezpośrednio na ciało, za jedyna bieliznę mając czarne, delikatne pończoszki z szerokimi, ozdobnymi ściągaczami. Byłam w pantofelkach o płaskim podbiciu, chodzenie na wysokim obcasie, zwłaszcza po wyłożonym kamykami podjeździe nie jest już dla mnie.</p>
<p>Pierwszy z samochodu wysiadł Tomek, gdy witaliśmy się obserwowałam, jak za zaciemnionymi szybami Gosia zrzuca przez głowę sukienkę. Wyszła gdy mąż otworzył jej drzwi. Tak jak obiecała, w białym gorseciku, pończoszkach i półprzezroczystej bieliźnie. Włosy miała spięte z tyłu głowy w postrzępiony niesfornymi kosmyczkami włosów kok.</p>
<p>Pocałunek w czoło i jej dłoń została włożona w dłoń Roberta. Złożony na niej hołd ustami kontrastował z chwilą, gdy zapinano na jej szyi białą obrożę, i przypinano smycz. Trzymając ją na smyczy poprosił by oddała majteczki. Polecenie wykonała szybko i z gracją. Chowając je do kieszeni wyjął z niej cieniutką, czarna obrożę i drugą smycz. Rozmawiając z Tomkiem o wspólnych planach na weekend (tak dowiedziałam się, że w sobotę jesteśmy zaproszenie do nich na wspólną tresurę) założył mi ją na szyję. Nie przerywając rozmowy odwiązał szarfę, rozpiął guziczki sukienki i zsunąwszy mi ją z ramion, pozwolił by opadła na podjazd. Stałam na wprost Tomka, który z zaciekawieniem przyglądał się mojej nagości. Byłyśmy jak dwie klacze na wystawie. Uważnie oceniane, taksowane wzrokiem, dotykane wprawnymi dłońmi hodowców&#8230; Robili to tak naturalnie, że nawet przez chwile nie miałam wątpliwości co do swojej i Gosi roli. Byłyśmy posłuszne i powolne ich woli.</p>
<p>Panowie umówili się na odbiór Gosi na dziesiąta rano. Tomek dodał, że ciąża tylko podkreśliła moją figurę, i że bardzo żałuje iż to nie on wygrał zakład. Robert uśmiechnął się rzucając znaczące:</p>
<p>- <em>W sobotę&#8230;</em></p>
<p>I pożegnał go krótkim, acz serdecznym:<br />
- <em>Do jutra.</em></p>
<p>Zanim odjechał położył mi palec na ustach, rozchylił je, dotknął języka a następnie powędrował nim w dół kreśląc ślad po piersi, brzuszku, łonie&#8230;  Patrzaliśmy sobie w oczy, gdy wsunął go we mnie. Nie spuściłam wzroku, jak nakazywałaby sucza etykieta, gdy zlizywał z niego moją wilgoć.</p>
<p>- <em>Do soboty kucyku.</em></p>
<p>Z zamyślenia nad jego słowami wyrwała mnie dopiero Gosia splatając palce swej dłoni z moimi. Trzymając się za ręce poszłyśmy za Panem do domu.</p>
<p>Nie mam czasu by ze szczegółami opisać przebieg służby. W jej trakcie dotarło do mnie, że w wiele rzeczy nie zostałam wtajemniczona. Nie wiedziałam o planowanym na weekend spotkaniu. O tym, że zostanę trofeum Tomka. Nie wiedziałam nic o ich wspólnych ustaleniach a Gosia podobnie do mnie miała tylko mgliste pojęcie co do panów naszych mężczyzn. Dowiedziałam się tylko tego, że spotkanie odbędzie się u nich, że na 24 godziny przed nim dowiem się szczegółów i będę mogła wybrać. Tego co będzie poddane pod mój wybór nie wiem, mam się dowiedzieć później.</p>
<p>Robert nie nadużywał swojej władzy. Nasza wspólna noc bardziej przypominała odważne swingowanie, niż sesję BDSM. Robert pozwolił by wypadki same kierowały naszym postępowaniem. Nie staraliśmy się w jakiś specjalny sposób doprowadzić do realizacji któregoś ze scenariuszy proponowanych przez Was a jednak gdy nadarzyła się okazja podążyłam jedną z zaproponowanych ścieżek&#8230; </p>
<p>Kochała się z Robertem zwrócona do niego plecami. Jak amazonka ujeżdżała go w leniwym rytmie powoli opadając i podnosząc się na jego członku. Gdy Robert zdecydował się na seks analny objęła mnie dłońmi za szyję i wtulona w moje ramiona nasunęła się odbytem na jego obficie zwilżony pal. Gdy dotknęła pośladkami jego podbrzusza wsunęłam pomiędzy jej uda dłoń. Po chwili leżała na Robercie odchylona do tyłu a moje usta ssały jej nabrzmiały srom. Wsunąwszy w nią palce czułam poprzez cienką ściankę pochwy tkwiący w niej członek. Delikatnie dozując intensywność pieszczot kochałam ją, i pośrednio Roberta, trzema a następnie czterema palcami. Leżąc w prawie absolutnym bezruchu poddali się mojej dłoni. Zwilżywszy obficie palce i nadgarstek zaczęłam wykonywać charakterystyczny taniec złożonymi w &#8216;dzióbek&#8217; palcami. Gdy wsuwałam się w nią po kostki  prężyła się jak kotka w rui. Za którymś razem jej ciało odrobinę mocniej naparło na moją dłoń a ta wsunęła się w nią nie napotkawszy większego oporu. Pieściłam ich zwiniętą w pieść dłonią. Rozwierałam ją by poprzez pochwę pieścić tkwiący w jej odbycie członek męża. Z kciukiem lewej dłoni na łechtaczce piąstkowałam ją w wielkim finale, a gdy rozedrgane ciało wygięło się w łuk ekstazy Robert pchnął kilkukrotnie i ściskając mocno jej piersi złożył w niej nasienie.</p>
<p>Sama najmilej wspominam poranek, gdy Gosia ofiarowała mi wyjątkową kombinację seksu oralnego i pieszczot palcami. Orgazm jaki wywołała obejmując ustami łechtaczkę równocześnie masując i rozciągając dwoma palcami perineum był iście nieziemskim przeżyciem.</p>
<p>Mam dziś umówione spotkanie w pracy. Nie mogę poświecić więcej czasu na opis. Szkoda, gdyż kilka technik zasługiwałoby na ciepły komentarz, czy refleksję&#8230; Z drugiej strony jestem odrobinę rozproszona. Nie mogę przestać myśleć o tym, co też Robert z Tomkiem zaplanowali na weekend.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-24/sunie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Black or White?</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-22/black-or-white/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=black-or-white</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-22/black-or-white/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 08:15:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1587</guid>
		<description><![CDATA[ygraliśmy zakład ze znajomymi. Na jedną noc zyskujemy biseksualną, uległą, lubiącą odrobinę ostrzejsze traktowanie erotyczną niewolnicę. Do jutra, do 16 musimy zdecydować się w jakim opakowaniu ma zostać dostarczona na nasz podjazd. Ponieważ Robert wybrał inny niż ja strój zdecydowaliśmy się poddać oba ubiory pod głosowanie. Który strój powinniśmy wybrać? Czarny, czy biały? Aktualizacja @ [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class='caps' title="W" alt="W"  src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />ygraliśmy zakład ze znajomymi. Na jedną noc zyskujemy biseksualną, uległą, lubiącą odrobinę ostrzejsze traktowanie erotyczną niewolnicę. Do jutra, do 16 musimy zdecydować się w jakim opakowaniu ma zostać dostarczona na nasz podjazd. Ponieważ Robert wybrał inny niż ja strój zdecydowaliśmy się poddać oba ubiory pod głosowanie. Który strój powinniśmy wybrać? Czarny, czy biały?</p>
<div class="center">
<a href="http://namietnik.org/wp-content/black.jpg" rel="lightbox[BW]"><img src="http://namietnik.org/wp-content/black-150x150.jpg" alt="" title="black" width="150" height="150" class="aligncenter size-thumbnail wp-image-1587" /></a><a href="http://namietnik.org/wp-content/white.jpg" rel="lightbox[BW]"><img src="http://namietnik.org/wp-content/white-150x150.jpg" alt="" title="white" width="150" height="150" class="aligncenter size-thumbnail wp-image-1588" /></a>
</div>
Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.
<p><strong>Aktualizacja</strong> @ 2010.08.22 &#8211; 19:45<br />
Dodatkowa dyskusja nad ewentualnymi propozycjami scenatiuszy zabaw dla naszej trójki toczy się <a href="http://namietnik.org/2010-08-22/black-or-white/comment-page-1/#comment-321"><strong>tutaj</strong></a>.<br />
<em>Aga</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-22/black-or-white/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odmieniona</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-14/odmieniona/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=odmieniona</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-14/odmieniona/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Aug 2010 09:54:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1585</guid>
		<description><![CDATA[nną nie da się &#8216;sterować&#8217;. To niezależna, wolna dusza. Słodka, kochana, ale nie i zdrowo egocentryczna. Anna spędziła z nami minioną noc. Nie dała się namówić na wspólny weekend. Lubie jej zdecydowanie! To, że bez zakłopotanie, zażenowania czy śladów zmieszania potrafi na wstępie odrzucić propozycję wspólnego weekendu, a następnie uprawiać z nami seks przez cała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/strapon.jpg" alt="" title="strapon" width="500" height="330" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="A" alt="A" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/a.gif" />nną nie da się &#8216;sterować&#8217;. To niezależna, wolna dusza. Słodka, kochana, ale nie i zdrowo egocentryczna.</p>
<p>Anna spędziła z nami minioną noc. Nie dała się namówić na wspólny weekend. Lubie jej zdecydowanie! To, że bez zakłopotanie, zażenowania czy śladów zmieszania potrafi na wstępie odrzucić propozycję wspólnego weekendu, a następnie uprawiać z nami seks przez cała noc tak, jakby nie było jutra, by zniknąć po śniadaniu życząc nam dobrego weekendu&#8230; Kocham ją za to.</p>
<p>Zatytułowałam dzisiejszy wpis <em>&#8216;Obmieniona&#8217;</em>, gdyż taka spostrzegłam ją wczorajszej nocy. Nowa fryzura, perfumy, ubiór. Nie tyle nowe ubranie, co nowy dla Anny styl. Torebka, pantofle, sukienka a nawet pończoszki i bielizna. Ten sam uśmiech, ta sama kobieta a jakby inna. Podobały mi się jej nowe perfumy, szminka na ustach, uczesanie. Zmianie uległa także jej intymna fryzurka. Nie był to już przystrzyżony trójkąt naturalnego zarostu. Zastąpił go starannie uformowany, szeroki na dwa palce pasek włosów, którym pozwolono rozlać się na wargi. Miała starannie wydepilowaną przestrzeń pomiędzy pośladkami, a zarost na wargach został wymodelowany i przystrzyżony. Wyglądała świetnie, a stojąc w samych pończoszkach podtrzymywanych gustownym pasem wyglądała zarazem kusząco jak i dystyngowanie&#8230; Przypominała mi odrobinę pewną Francuzkę jaka zachwycałam się kiedyś na plaży riwiery.</p>
<p>Nie dociekłam co było powodem zmiany image&#8230; Nie było ku temu okazji, sposobności i odpowiedniej atmosfery sprzyjającej podobnym zwierzeniom. Ani podczas kolacji, ani w jacuzzi, ani czym bardziej w naszej sypialni.</p>
<p>Sam seks był nieco bardziej fizyczny niż dotychczas. Mam na myśli atmosferę, nie mechaniczność samego aktu. Mniej było czułych słówek, długich karesów, czy delikatnych pocałunków. Więcej za to potu, śmiechu i niemożliwego do rozróżnienia poplątania członków. Pierwszy  raz wyciągnęłyśmy z Anna prawie całą zawartość dwóch górnych szuflad mojej komody. Dilda, kulki, wibratory, strapony, żelowe motylki, wibrujące jajka&#8230; Nie ruszałyśmy jedynie rekwizytów do zabaw BDSM. Furorę zrobiła moja magiczna różdżka (Hitachi Magic Wand) i strapon, które to rzeczy były dla Anny prawdziwą nowością. Nie mogę powiedzieć, że Robert został zapomniany, jednak muszę przyznać, że były chwile, gdy na jakiś czas nie zwracałyśmy po prostu na niego uwagi. Z pewnością nie miał nam tego za złe sądząc po zainteresowaniu, z jakim obserwowała nasze zabawy, lub entuzjazmem z jakim w nich uczestniczył. W końcu zabawa podwójnym dildo nie miałby tego uroku, gdyby to nie jego wydatna pomoc.</p>
<p>Bawiłyśmy się świetnie. Anna przekonała się o mistrzostwie z jakim posługuję się magiczną różdżką, a ja miałam okazję osobiście docenić zdolną uczennicę, gdy na celujący zaliczała zajęcia z praktycznej obsługi straponu.</p>
<p>Robert miał swoją chwile rano. Ułożywszy nas na brzegu łóżka kochał się z nami obiema, wchodząc na kilka pchnięć pomiędzy moje uda, by za chwile zagościć pomiędzy szeroko rozchylonymi udami Anny. Leżałyśmy tak obok siebie pieszcząc się dłońmi. Gwoli sprawiedliwości, obdarzył nas po równi nasieniem tryskając najpierw na mój brzuszek, a kończąc wytrysk na brzuchu Anny. Kiedy strzepywał ostatnie kropelki życiodajnego płynu już odpoczywałam po wyzwolonej własnymi palcami rozkoszy. Obok Anna dopiero zaczynała wykrzykiwać swoją.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-14/odmieniona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odrobina Tresury</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-12/odrobina-tresury/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=odrobina-tresury</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-12/odrobina-tresury/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 08:53:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[BDSM]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1582</guid>
		<description><![CDATA[czorajszy poranek spędziłam w biurze. Wyjątkowo, zmuszona wczesnym terminem spotkania z klientem, wyjechałam przed Robertem i Marysią. Po powrocie, wchodząc poprzez sypialnię do garderoby zauważyłam na łóżku poukładane erotyczne gadżety. Zaintrygowana podeszłam bliżej. Na starannie złożonej przez męża pościeli leżała biała koperta a obok niej knebel do ust, skórzana obroża, szpicruta i wielka, czarna wtyczka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/knebel.jpg" alt="" title="knebel" width="275" height="217" class="left" /><br />
<img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />czorajszy poranek spędziłam w biurze. Wyjątkowo, zmuszona wczesnym terminem spotkania z klientem, wyjechałam przed Robertem i Marysią. Po powrocie, wchodząc poprzez sypialnię do garderoby zauważyłam na łóżku poukładane erotyczne gadżety. Zaintrygowana podeszłam bliżej. Na starannie złożonej przez męża pościeli leżała biała koperta a obok niej knebel do ust, skórzana obroża, szpicruta i wielka, czarna wtyczka analna zakończona długim końskim ogonem. Koperta zawierała liścik. Przemiłe wyznanie miłosne i prośbę, bym ubrała się dla niego w przygotowany na łóżku &#8216;strój&#8217;. Informował też, że &#8216;sprzedał&#8217; dziecko rodzicom i że zjawi się nieco po osiemnastej.</p>
<p>Nie zastanawiała się długo. Naga, zamknęłam się w łazience. Po starannej lewatywie wzięłam gorący prysznic, natarłam ciało balsamem, zaczesałam włosy w koński ogon a następnie delikatnie wcisnęłam paluszkiem w odbyt gęsty żel do zabaw analnych. Wtyczka była spora! Zanim udało mi się ją w siebie wsunąć konieczny był rozciągający masaż trzema paluszkami i dodatkowa porcja żelu. Chwila gdy czarny stożek wtyczki przesunął się poza napięty do bólu okrąg mięśni zwieracza była rodzajem erotycznej tortury. Lekki ból i uczucie niesamowitego wypełnienia mieszały się z ekstatycznymi doznaniami płynącymi z rozciągniętych do granic możliwości mięśni odbytu. Gdy uporałam się z wytyczą mogłam dokończyć toaletę, założyć obrożę i zapiąć na szyi uprząż knebla. Od siebie dodałam do stroju czarne, delikatne jak mgła pończoszki z szerokimi, koronkowymi ściągaczami i wąskie pantofelki na niskim obcasie. Czekałam w płaszczu kąpielowym wyglądając samochodu męża na drodze dojazdowej. Gdy spostrzegłam jak wjeżdża zrzuciłam z siebie płaszcz, wcisnęłam pomiędzy zęby czerwoną kulkę, dociągnęłam mocujące ją paski i zeszłam na dół ze szpicrutą w dłoniach. Gdy wjeżdżał na podjazd czekałam przed gankiem.</p>
<p>Wysiadł uśmiechnięty. Wziąwszy z moich dłoni szpicrutę obszedł mnie dookoła co jakiś czas muskając ciało jej skórzana końcówką. Tylko dwa razy poczułam mocniejsze smagnięcie. Raz w prawy pośladek, drugi raz gdy wysunąwszy szpicrutę spomiędzy moich ud naznaczył rumieńcem lewą pierś. Zadowolony wyciągnął z kieszeni smycz. Przyczepił ją do obroży i zaprowadził do domu.</p>
<p>W naszej zabawie w służenie i spanking więcej było adoracji, kontemplacji moich kształtów, krzywizn, czy sprężystości skóry, niż bólu. Byłam jego suczką podczas kolacji, spełniałam jego zachcianki, łasiłam się a gdy palił fajkę usłużyłam mu ustami. Prawdziwego bólu. Tego erotycznego, rozkosznego do granic wytrzymałości doznania zasmakowałam dopiero w sypialni. Po długiej zabawie szpicrutą i klamerkami wyjął z komody drewnianą packę. Ustawił mnie wypiętą przed łóżkiem. Przywiązał dłonie do jego ramy. Wypięta cierpliwie znosiłam niezbyt mocne uderzenia packą w pośladki. Z początku mocniej niż rumień skóry czułam podskakując w rytmie klepnięć ciężarki zapięte na brodawkach. Po jakimś czasie zapomniałam zupełnie o klamerkach, ciężarkach, bólu szczęki unieruchomionej kneblem, czy tkwiącej w pupie wtyczce. Pośladki paliły żywym ogniem, a Robert wciąż metodycznie opuszczał na nie packę. Był nagi, podniecony, stanowczy. Kontynuował aż wijąc się poczęłam unikać kolejnych klapsów. Miałam w oczach łzy, knebel dusił krzyk a pomiędzy udami narastało podniecenie. Pupa paliła pulsującym żarem. Wsunął pomiędzy uda lewą dłoń. Wbił we mnie dwa palce i unosząc odrobinę ku górze uniemożliwił dalsze uniki. Masując palcami pochwę, sprawiedliwie obdzielając pośladki klapsami doprowadził mnie do amoku. W kulminacyjnym momencie wysunął z mojej pupy wtyczkę i wszedł w mój odbyt jednym płynnym ruchem. Do samego końca! Czułam jak moje ciało dostosowuje się do jego kształtu, jak członek wypełnia odbyt, zanurza się głębiej niż zwykle, wchodzi poprzez zwężenie i zakręt aż do esicy. Eksplozja, rwąca rozkosz wypełniająca podbrzusze, jego dłonie kurczowo przyciskające biodra do podbrzusza, mój tłumiony kneblem krzyk rozkoszy i jego jęk ekstazy zlały się w jedno. Miałam powalający orgazm, a on wbity głęboko w mój pulsujący spazmatycznie odbyt wypełnił mnie nasieniem.</p>
<p>Byłam wykończona, i gdy tylko rozwiązał mi dłonie padłam na łóżko. Miałam zamknięte oczy gdy zdejmował klamerki z moich piersi, odpinał obrożę i knebel. Paliła mnie skóra pośladków, brodawki pulsowały gorącem a odbyt drgał konwulsyjnie powoli się zaciskając. Czekał na moje słowa. Przyciągnęłam jego usta do swoich. Zanim zamknęłam je w pocałunku wyszeptałam proste:</p>
<p>- <em>Dziękuję Kochanie</em></p>
<p>GW przerwie na oddech dodałam jeszcze cichutko:</p>
<p>- <em>Naprawdę mi tego brakowało&#8230;</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-12/odrobina-tresury/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poranek</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-04/poranek-4/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=poranek-4</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-04/poranek-4/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 07:27:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1580</guid>
		<description><![CDATA[ano obudziły mnie łapczywe usta męża i szarpnięcie za kołdrę odkrywające moje nagie ciało. Podparty na dłoniach wisiał nade mną całując piersi, ssąc i przygryzając brodawki. Zagarnęłam go, obaliłam na bok. Przywarłam ustami do jego szorstkich od świeżego zarostu policzków. Odszukałam usta. Całowaliśmy się a jego dłoń bezustannie krążyła po moim ciele. Od ucha, poprzez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/IMG_7921.jpg" alt="" title="siódmy miesiąc" width="500" height="275" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="R" alt="R" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/r.gif" />ano obudziły mnie łapczywe usta męża i szarpnięcie za kołdrę odkrywające moje nagie ciało. Podparty na dłoniach wisiał nade mną całując piersi, ssąc i przygryzając brodawki. Zagarnęłam go, obaliłam na bok. Przywarłam ustami do jego szorstkich od świeżego zarostu policzków. Odszukałam usta. Całowaliśmy się a jego dłoń bezustannie krążyła po moim ciele. Od ucha, poprzez ramię, pierś i dalej ku biodru. Gdy ścisnął mocno pośladek ugryzłam go w język. W odpowiedzi przygryzł mi dolna wargę a ja uwolniwszy się ugryzłam go w ucho. Wbił dłoń pomiędzy uda. Drapiąc plecy wtuliłam się w twarde ciało. Dłoń ścisnęła srom. Jęknęłam z podniecenia. Palcami wbitymi w jego włosy skierowałam głowę ku piersi. Ugryzł, a rozkosz rozlała się po mnie jak fala. Zęby znaczyły skórę, a gdy zacisnęły się na brodawce zawyłam. Odwrócił mnie na plecy, dłonią rozrzucił uda. Palcami roztarł po udach wilgoć. Ująwszy głowę w dłonie zamknęłam go w pocałunku. Wbił we mnie palce, naznaczyłam szyję karminowym wykwitem. Dłonią zgniótł pierś, palce weszły we mnie aż po kostki. Odepchnęłam go, powaliłam na plecy. Zęby zacisnęły się na drobnym sutku, dłoń uwięziła w uścisku jądra. Dyszał, gdy zacisnęłam palce, prężył się gdy dłonią zsunęłam w dół napletek. Leżymy na boku. Jego wargi na mojej szyi, dłonią suwam po twardym jak głaz członku, palce rytmicznie pulsują na łechtaczce. Zapominamy się w dzikim pettingu. Jęczy rozlewając nasienie. Ściskając w dłoni pulsujący członek z trudem łapię powietrze. Uwięziona w bezdechu rozkoszy walczę o każdy oddech.</p>
<p>Dyszący leżymy obok siebie. Spoceni, półprzytomni, odurzeni rozkoszą. Palce mimowolnie bawią się rozlanym na brzuchu nasieniem. Mijają długie minuty. Nieśmiałe z początku karesy wybuchają nowym żarem. Nachyla się nade mną. Całuje&#8230; Delikatnie, czule, namiętnie. Odwzajemniam pocałunek, wsuwam język w jego usta. Trwamy tak złączeni długie sekundy. Dłonie, wyjątkowo delikatne, czuło głaszczą mój mokry brzuszek. Odwracam się do niego pośladkami, ujmuję na wpół sztywny członek. Pomagam odszukać drogę. Kochamy się delikatnie falując. Czuję jak rośnie we mnie, jak mnie wypełnia. Jego biodra napierają mocniej, ruchy staja się bardziej zdecydowane. Przyciskam jego dłoń do podbrzusza. Czujemy ruszające się we mnie życie. Moje biodra podejmują taniec a jego ruchy staja się szybkie, rytmiczne, zdecydowane. Cichy jęk nad uchem, jedno, drugie, trzecie pchnięcie i nagle zamiera wbity w apogeum rozkoszy. Rozluźnia się, zaczyna ponownie oddychać. Czuję ciepło spływające pomiędzy udami. Przesuwam jego dłoń ku twarzy. Ujmuję środkowy palce, wsuwam go sobie w usta. Prawą dłonią rozchylam wargi, odciągam ku górze kolczyk z kapturkiem. Opuszka jego palca delikatnie dotyka łechtaczkę. Zapadam się w sobie, zaciskam uda. Ledwo uciskając twardy kamyczek kreśli nim małe kółka. Przyciskam pośladki do jego podbrzusza, zamykam oczy, kontempluję rozmiar ciągle tkwiącego we mnie członka&#8230; Gdy wracam do świadomości boli mnie podbrzusze. Znam, lubię ten rodzaj bólu. Kojarzy mi się on tylko z rozkoszą. Choć od orgazmu minęło kilkanaście sekund ciągle czuję spazmy przebiegające ciało. Pieści moje ramię tak długo, aż utulona jednostajnością ruchu zapadam w sen.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-04/poranek-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moje Pozycje Miłosne (w zaawansowanej ciąży)</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-03/moje-pozycje-milosne-w-zaawansowanej-ciazy/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=moje-pozycje-milosne-w-zaawansowanej-ciazy</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-03/moje-pozycje-milosne-w-zaawansowanej-ciazy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Aug 2010 09:09:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Autoerotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1578</guid>
		<description><![CDATA[estem w trzydziestym drugim tygodniu ciąży. Termin wypada prawie dokładnie za półtora miesiąca. Zaczyna się najtrudniejszy, pod względem fizycznym, okres ciąży. Brzuszek jest już naprawdę spory, przeszkadza w coraz to większej liczbie codziennych czynności. Coraz łatwiej meczę się, bolą mnie częściej plecy, łydki, stopy. Zaczynam odczuwać tak dobrze zapamiętane &#8216;parcie na pęcherz&#8217; jakie towarzyszyło ostatnim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/w-ciazy.jpg" alt="" title="w ciąży" width="250" height="417" class="right" /><img class="caps" title="J" alt="J" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/j.gif" />estem w trzydziestym drugim tygodniu ciąży. Termin wypada prawie dokładnie za półtora miesiąca. Zaczyna się najtrudniejszy, pod względem fizycznym, okres ciąży. Brzuszek jest już naprawdę spory, przeszkadza w coraz to większej liczbie codziennych czynności. Coraz łatwiej meczę się, bolą mnie częściej plecy, łydki, stopy. Zaczynam odczuwać tak dobrze zapamiętane &#8216;parcie na pęcherz&#8217; jakie towarzyszyło ostatnim tygodniom poprzedniej ciąży.</p>
<p>Jedyne co się nie zmieniło, to moje potrzeby seksualne i przyjemność jaka czerpię ze zbliżeń. Cóż, burząc może co poniektórym obraz matki-polki, mam ochotę na seks, a mój odmienny stan dodaje tylko pikanterii.</p>
<p>Sporo radości sprawia nam też poszukiwanie idealnych, dla mojego stanu, pozycji. Choć  przerabialiśmy już to podczas poprzedniej ciąży, to wciąż lubimy z tym eksperymentować.</p>
<p>W obecnym stanie niepraktycznym stały się wszelkie odmiany pozycji klasycznej. Po pierwsze nie czuję się dobrze leżąc dłużej na plecach, po drugie mąż nie może się na mnie położyć, a wszelkie ekwilibrystyki są dobre tylko na chwilę. Wspaniale sprawdzają się pozycje tylne, zwłaszcza boczna-leżąca. Byłoby jednak nudnym kurczowe trzymanie się jej, jedynie ze względu na wygodę.</p>
<p>Pozycja na pieska, która jeszcze niedawno sprawiała mi sporo radości, obecnie nie sprawdza się już tak dobrze. Rozmiary męża i zapał z jakim lubi szczytować sprawiły, że nieco zbyt mocno bódł mnie w sklepienie pochwy i szyjką macicy. Wole klęczeć na łóżku lekko pochylona ku ścianie, z dłońmi opartymi o ozdobną ramę łóżka. On klęczy za mną, i mimo, że pozycja zbliżona jest do poprzedniej, to jednak kąt penetracji i jej głębokość są inne. Taka modyfikacja sprawdza się też doskonale podczas seksu analnego.</p>
<p>Lubię pozycje stojące od tyłu, jednak kosztują mnie zbyt dużo wysiłku. Po stosunku mam nogi jak z waty.</p>
<p>Świetnie sprawdza się fotel męża. Półleżąc, z biodrami na jego brzegu kocham się z mężem klęczącym pomiędzy szeroko rozłożonymi udami. Z kolei gdy klęczę na siedzisku, odwrócona do niego tyłem, on może wejść we mnie w podobny sposób jak w omawianej wcześniej wariacji pozycji na pieska.</p>
<p>Lubimy seks na stole, przeważnie w pozycji bocznej. Zazwyczaj jestem ułożona na lewym boku. Lewą nogę mam podciągniętą ku sobie. Prawą, wyprostowaną, Robert przyciąga ku sobie &#8216;otwierając&#8217; mnie jak książkę. Pośladki odrobinę wystają poza krawędź stołu. Pozycja również sprawdza się przy miłości greckiej. Nieco rzadziej leżę na plecach, z pośladkami wysuniętymi odrobinę poza krawędź stołu. Przy takim ułożeniu ciała możemy kochać się na kilka wariantów. W jednym Robert trzyma mnie za kostki, szeroko rozchylając uda. W drugim przyciska rozłożone nogi do siebie, tak by stopy wystawały ponad jego ramionami. W kolejnym mam zaciśnięte uda a złożone razem nogi umieszczam na jednym z barków męża. W innym opieram stopy na jego piersiach.</p>
<p>Huśtawka&#8230; Można napisać cała epopeję, o możliwościach jakie stwarza. Korzystamy z niej obecnie tylko sporadycznie. Najlepiej sprawdza się gdy jestem ułożona w pozycji półsiedzącej, z nogami uniesionymi tak jak do badania ginekologicznego. Bardzo lubiana przez męża, nieco mniej przeze mnie.</p>
<p>Pozycja siedząca na wysokim stołku barowym. Stołek jest obrotowy, przytwierdzony na stałe do podłogi. Siadam wysuwając pośladki poza siedzisko. Piersi i twarz oparte o blat, mocno wyeksponowany odbyt. Pozycja wyłącznie do seksu analnego. Bardzo miłe, niecodzienne wrażenia. Uwielbiana przez Roberta!</p>
<p>Lubię pozycje na jeźdźca. Zarówno klasyczną, jak i jej azjatycką odmianę (gdy kobieta kuca nad partnerem) a także odwróconą, czy wariant w którym siedzę na mężu odchylona ku tyłowi, podparta na wyciągniętych za plecy dłoniach, ze stopami znajdującymi się w okolicach jego barków. Czasami mąż podpiera się na poduszkach, częściej jednak leży na wznak. Na chwile obecną pozycje te wymagają ode mnie odrobinę więcej wysiłku niż zazwyczaj, jednak wciąż sprawiają nam dużo radości. Robert lubi także wariant w którym podtrzymuje moje pochylone ku niemu ciało trzymając dłonie na piersiach.</p>
<p>Odkryliśmy na nowo seks w wodzie. Dotychczas problemem było odpowiednie nawilżenie pochwy. Woda szybko wypłukiwała śluz, jak i wszelkie dostępne nam środki poślizgowe. Odkąd odkryliśmy J-lube nawilżenie pochwy nie stanowi już przeszkody. Uwielbiam kochać się w większym z domowych jacuzzi.</p>
<p>Na znaczeniu zyskał seks oralny. Już nie jako wspaniała gra wstępna, kares, czy substytut stosunku. Po prostu mam na niego większą niż kiedyś ochotę i potrafię cieszyć się niem równie głęboko co stosunkiem. Robert ma wspaniałe pole do popisu a ja doceniam, gdy poświęca sporo swojego czasu temu rodzajowi pieszczot. Bardzo lubię gdy w ten sposób pieści mnie Anna!</p>
<p>No i na sam koniec&#8230; Uwielbiam się masturbować. Moja fascynacja autoerotyzmem jest  absolutnie niezależna od tego w jaki sposób i jak często uprawiam seks z mężem. Pieszczę się codziennie, nawet kilkukrotnie w ciągu doby. Robiłam to od zawsze a jedyną zmianą jaką zaobserwowałam ostatnio jest to, że masturbuje się w bardziej wymyślny sposób niż przed ciąża. Dawniej szukając odprężenia wystarczały mi przeważnie poślinione palce i pięć &#8211; dziesięć minut z samą sobą. Dziś częściej korzystam z erotycznych gadżetów, a samo pieszczenie się potrafi trwać nawet czterdzieści minut lub dłużej! Kiedyś szukałam odprężenia w orgazmie, dziś bardziej ciesze się napięciem, jakie towarzyszy balansowaniu na granicy spełnienia. Lubie włączać do moich autoerotycznych sesji elementy BDSM. Dziś na przykład masturbując się prysznicem miałam na brodawkach drewniane klamerki do bielizny&#8230; Kupione specjalnie w tym celu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-03/moje-pozycje-milosne-w-zaawansowanej-ciazy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ostatnie Tango na Mazurach</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-02/ostatnie-tango-na-mazurach/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=ostatnie-tango-na-mazurach</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-02/ostatnie-tango-na-mazurach/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 16:21:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1575</guid>
		<description><![CDATA[esteśmy już w domu. Po ponad tygodniu spędzonym poza jego murami czuję radość z powrotu, ciągnie mnie do pracy! Odpoczęłam, zrelaksowałam się, a w miniony weekend przeżyłam naprawdę niezapomniane chwile swingując z przyjaciółmi. Zasmakowaliśmy całkowitej swobody, która sprawiła, że od piątkowego wieczoru do poniedziałkowego poranka przeżywaliśmy nieustającą, hedonistyczną, prawdziwie libertyńską ucztą zmysłów. Nie sposób tego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/IMG_7112.jpg" alt="" title="IMG_7112" width="500" height="355" class="center" /><br />
<img class="caps" title="J" alt="J" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/j.gif" />esteśmy już w domu. Po ponad tygodniu spędzonym poza jego murami czuję radość z powrotu, ciągnie mnie do pracy!</p>
<p>Odpoczęłam, zrelaksowałam się, a w miniony weekend przeżyłam naprawdę niezapomniane chwile swingując z przyjaciółmi. Zasmakowaliśmy całkowitej swobody, która sprawiła, że od piątkowego wieczoru do poniedziałkowego poranka przeżywaliśmy nieustającą, hedonistyczną, prawdziwie libertyńską ucztą zmysłów. Nie sposób tego nazwać swingers-party. To było coś o wiele bardziej przyjemnego, wykraczającego daleko poza czysto fizyczny seks.</p>
<p>Po pierwsze nie było sztywnych reguł, ograniczeń co do miejsca czy czasu, a nasze poczynania limitowała jedynie wyobraźnia, wola, i akceptacja partnera, lub partnerki. Poza wcześniej zaplanowaną nocą z piątku na sobotę poszliśmy całkowicie na żywioł. Na dwa dni zupełnie rozluźniły się więzy, a my zanurzyliśmy się w czystej formie zmysłów. Większość weekendu spędziliśmy nago. Jedynie do posiłków, i wieczorami, zakładaliśmy na siebie jakieś stroje. Na takie okazje wdziewałam jedno z moich sari, wszelako dowolność strojów była dość duża. Kasia preferowała koszulki na wąskich ramiączkach i obcisłe szorty zakładane z pominięciem bielizny. Basia króciutką, letnią sukienkę a panowie przeważnie wybierali dłuższe szorty i koszulki polo. Na słońcu najlepiej czułam się nago, lub z biodrami przewiązanymi sarongiem. Sam seks był spontaniczny, zarówno co do wyboru partnera, jaki i czasu, czy miejsca. Mógł on mieć formę długich zalotów, jak w przypadku mnie i Kasi, gdy przez większość niedzieli flirtowałyśmy obdarzając się nawzajem delikatnymi karesami, a dopiero wieczorem, przed kolacją, nastąpiła ich kulminacja i zbliżenie. Mógł też być gwałtowny, sprokurowany chwilą, nagłą niewytłumaczalną na gruncie logiki eksplozją pożądania. Jak podczas pikniku, gdy po krótkim flircie z Adamem Basia usiadła mu na kolanach, pocałował w usta, a chwilę po tym oboje zbiegli za pagórek, w stronę niekoszonego od dawna fragmentu łąki.</p>
<p>Z minionego weekendu w pamięci najbardziej zapadła mi właśnie atmosfera swobody. Nieskrępowanej nagości, spontanicznego i radosnego uprawiania miłości. Drugą rzeczą &#8211; wydarzeniem była piątkowa noc jaka spędziłam w ramionach dwojga kochanków.</p>
<p>O ile pamięć weekendu rozmywa mi się setkami drobnych zdarzeń, uśmiechów, zabaw, pieszczot i nocami pełnymi miłego, acz chaotycznego w formie i plątaninie ciał seksu, to piątkowy trójkąt wypalił się w niej wyraźnym obrazem.</p>
<p>Było dość późno. Marysia położona przez Roberta spała od dobrych dwóch godzin. Rozmowa zapoczątkowana jeszcze przy kolacji toczyła się już zupełnie własnym życiem. Atmosfera dojrzała by zakończyć przedłużającą się chwilę. Poprosiłam moich panów, by pomogli mi posprzątać ze stołów i włożyć naczynia do zmywarki. Ponieważ do pomocy rzucili się wszyscy, stoły oprzątnęliśmy błyskawicznie. Kuchnia okazała się odrobinę za mała dla naszej szóstki, więc pożegnałam się z dziewczynami, które ochoczo zaciągnęły Roberta na dół do jacuzzi. Gdy z mężem dzieliliśmy się pokojami wybrałam dla siebie nasza małżeńską sypialnię. Głównie ze względu na ogromne łóżko i przestronną łazienkę. Robertowi do jego dyspozycji pozostały niezajęte przez przyjaciół sypialnie dla gości, sauna, jacuzzi i cały dół z przyległościami. Wtedy nie podejrzewałam nawet, że po jacuzzi pójdą popływać w jeziorze, a seks uprawiać będą na pomoście, w świetle gwiazd, okryci grubymi pledami zabranymi z altany.</p>
<p>Gdy posprzątaliśmy kuchnię przygotowałam dla moich partnerów po filiżance orzeźwiającego espresso. Podane w fotelach klubowych, z markową whisky miało osłodzić im dwadzieścia minut oczekiwania. O tyle poprosiłam udając się do łazienki. Tyle czasu potrzebowałam by wykonać oczyszczającą przed seksem analnym lewatywę. Byli punktualni. Gdy po dwudziestu minutach zapukali w drzwi łazienki byłam już w kabinie prysznicowej. Zaproszeni szybko do mnie dołączyli. Błogosławiony pomysł, by zainstalować obszerną kabinę z prysznicem wyposażonym w wielokierunkowe, boczne dysze. O ileż łatwiej uprawiać w nim seks, gdy woda nie leje się na włosy. Byłam zachwycona ich delikatnością, gdy myli mnie odzianymi w myjki dłońmi. Bogiem a prawdą, jeszcze nigdy tak dokładnie nie wymyto mi piersi, pośladków i wzgórka wenus, pomijając prawie zupełnie inne fragmenty ciała. Nie miałam jednak czasu się zastanawiać nad tą dysharmonią. Zamknięta w ciasnym uścisku ich ciał, z dłonią obejmującą szyję Adama, naprowadzając drugą jego palce na łechtaczkę czułam za plecami Rafała badającego opuszką palca odbyt. Szepnęłam mu, by użył balsamu do ciała z półki obok kabiny prysznicowej. Wcisnął we mnie odrobinę chłodnego kremu, nakierował dłonią członek i wszedł we mnie wyrywając mi z ust ciche westchnięcie. Z zamkniętymi oczami, ciesząc się każdym pchnięciem, każdym muśnięciem palca drażniącego mój srom. Mruczałam rozpieszczana i rozmarzona własną przyjemnością. Jego orgazm zaskoczył mnie gdzieś ledwie pośrodku długiej drogi ku spełnieniu. Czułam się boleśnie rozżalona gdy wysunął się ze mnie. Jednak jeszcze większym zaskoczeniem było, gdy delikatnym ruchem czworga dłoni zostałam odwrócona. To, że Rafał pocałował mnie w usta a Adam tuląc się do pośladków wszedł pomiędzy nie zajmując miejsce poprzednika. Musieli to wcześniej między sobą uzgodnić! Podniecenie szybko objęło mnie ponownie w swoje władanie. Tym razem, w sporej części za sprawą delikatnie pieszczącego moją łechtaczkę palca, nie dałam się przegonić. W trakcie orgazmu miałam ochotę paść na kolana. Gdyby nie pomoc obu panów, pewnie nogi same odmówiłby mi posłuszeństwa. Po zakończeniu wspólnej toalety, nadzy, ciągle pokryci kropelkami wody, znaleźliśmy się w łóżku. Przez następną godzinę królował seks oralny. Zmuszona do pasywności mogłam tylko im ulec, by cichutko pojękując cieszyć zmysły. Rozgrywali niezwykłą olimpiadę, prześcigając się nawzajem w wyrafinowanych sposobach sprawiania przyjemności. Każda kobieta twierdząca, że mężczyźni nie potrafią intuicyjnie pieścić kobiet tkwi w błędzie, i najwidoczniej nie trafiła na doświadczonego partnera! Byli wspaniali&#8230; Na swój sposób odrobinę samolubni, gdyż pieszczenie mnie wyraźnie ich podniecało. Gdy kończyli w moich ustach i na piersiach sama straciłam rachubę tego, ile razy spijałam boską ambrozję orgazmu.</p>
<p>Po dłuższym odpoczynku, w następstwie moich pracowitych zabiegów ponownie ponownie mogli poszczycić się erekcją godną siedemnastolatków. Miałam ochotę poczuć ich naraz w sobie, jednak dłuższą chwilę zastanawiałam się jak tego dokonać. Brzuszek skutecznie utrudniał to zadanie, wykluczając jednocześnie pozycje, w których byłabym przygniatana przez jednego z partnerów, lub leżałabym brzuszkiem na jednym z nich. Ostatecznie ujęłam mocniej ich członki, i zachęcając aksamitnym głosem ułożyłam ich tak, by ich członki stykały się ze sobą. Kucając nad nimi ujęłam je złączone w prawą dłoń, a lewą zaczęłam pieścić pochwę dwoma, trzema a następnie czterema palcami. Gdy uznałam, że jestem gotowa zwilżyłam ich śliną i opuszczając biodra nabiłam się na ich połączone pale. uczucie podobne fistingowi, mocne, głębokie, zapierające dech w piersi. Byłam w stanie wykonywać jedynie w miarę płytkie ruchy w górę i w dół, odrobinę kręcić biodrami na boki. Kochałam się czując wędrujące po ciele dłonie. Głaszczące plecy, ściskające piersi, badające kciukiem odbyt, drażniące kolczyk. Gdy przyspieszyłam czując zbliżający się orgazm poczułam w sobie eksplozję ciepła. Z jęków za moimi plecami domyśliłam się że to Rafał. Jeszcze jeden, dwa ruch i zatrzęsłam się jak w malignie. Fizycznie czułam jak pochwa obejmuje ich członki ciasnym uściskiem, jak pieści ich spazmatycznymi skurczami. Ból podbrzusza mieszał się z rozkoszą. Drżałam bezwolna gdy Adam ująwszy mnie w pasie nadał ponownie rytm moim biodrom. Po chwili podjęłam rytm, poczułam jak obejmuje mój biust, ściska mocno i ciepłe nasienie po raz wtóry rozlało się we mnie. Zsunąwszy się z nich odpoczywałam pijana orgazmem powoli pogrążając się w miłym otępieniu, zasypiając tulona dwoma parami delikatnych dłoni.</p>
<p>Świt przespałabym bez wyrzutów sumienia. Robert z dziewczynami miał jednak inne plany. Roześmiana, naga gromadka bachantek z Satyrem zjawiła się w naszej sypialnie tuż po siódmej. Łóżko choć spore, było jednak zbyt małe, by pomieścić szóstkę baraszkujących swobodnie osób. Pociągnęłam Roberta ku łazience zostawiając roześmiane dziewczyny, które wymieniwszy się partnerami ujeżdżały ich dosiadając okrakiem jak rasowe amazonki. Pod letnim, orzeźwiającym natryskiem, klęcząc przypomniał mi jak biegły i giętki jest jego język. Mój nie zdołał wykrzesać z niego nic, ponad wątłą stróżkę nasienia. Ssąc potężny, powoli wiotczejący w moich ustach członek podniosłam wzrok ku jego oczom. Musiał odczytać w moim spojrzeniu pytanie. Uśmiechnąwszy się wzruszył bezradnie ramionami rzucając krótkie, acz wymowne:</p>
<p>- <em>Jestem zupełnie wykończony Kochanie.</em></p>
<p>Nie musiał nic więcej mówić. Przez resztę dnia dzielnie broniłam go przed zakusami rozpasanych bachantek, by wieczorem samej zerwać pierwszy kwiat!</p>
<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/IMG_7156.jpg" alt="" title="IMG_7156" width="500" height="375" class="center" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-02/ostatnie-tango-na-mazurach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>twitter</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-07-30/twitter/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=twitter</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-07-30/twitter/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 08:40:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1574</guid>
		<description><![CDATA[ie wiem czemu założyłam konto na twitter.com. Byłam ciekawa jak to dział? Może pomyślałam, że tak częściej, bardziej regularnie będę mogła pisać? Naprawdę nie wiem! Jeśli polubię twitter, połączę go ze stroną. Na pewno istnieje jakaś odpowiednia wtyczka do WordPress. http://twitter.com/Bachantka]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class='caps' title="N" alt="N"  src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/n.gif" />ie wiem czemu założyłam konto na twitter.com. Byłam ciekawa jak to dział? Może pomyślałam, że tak częściej, bardziej regularnie będę mogła pisać? Naprawdę nie wiem! Jeśli polubię twitter, połączę go ze stroną. Na pewno istnieje jakaś odpowiednia wtyczka do WordPress.</p>
<p><a href="http://twitter.com/Bachantka"></p>
<p>http://twitter.com/Bachantka</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-07-30/twitter/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Relaks na Mazurach</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-07-30/relaks-na-mazurach/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=relaks-na-mazurach</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-07-30/relaks-na-mazurach/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 07:24:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1571</guid>
		<description><![CDATA[d zeszłego weekendu jestem na Mazurach. Odpoczywam. Robert towarzyszył mi i Marysi tylko do poniedziałku, zostawiając nas same na resztę tygodnia. Dziś wczesnym popołudniem spodziewamy się jego powrotu, a wieczorem przyjazdu gości! Anna ciągle u rodziców, jednak udało mi się namówić Basię z Rafałem i Kasię z Adamem na przyjazd do nas. To będzie chyba [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/na-lace.jpg" alt="" title="na łące" width="250" height="350" class="left" /><br />
<img class="caps" title="O" alt="O" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/o.gif" />d zeszłego weekendu jestem na Mazurach. Odpoczywam. Robert towarzyszył mi i Marysi tylko do poniedziałku, zostawiając nas same na resztę tygodnia. Dziś wczesnym popołudniem spodziewamy się jego powrotu, a wieczorem przyjazdu gości! Anna ciągle u rodziców, jednak udało mi się namówić Basię z Rafałem i Kasię z Adamem na przyjazd do nas. To będzie chyba moja ostatnia okazja, przed porodem, do swingowania.</p>
<p>Liczymy na dobrą pogodę. Jeśli nie będzie burz, to z całą pewnością zorganizujemy ognisko, nocną kąpiel w jeziorze, a jeśli słońce dopisze także nagie plażowanie i piknik na naszej łące. Byłaby to dobra okazja do zabawy na łonie natury.</p>
<p>Jestem bardzo podekscytowana zbliżającym się weekendem. Po tygodniowym poście (niezbyt sumiennym, bo okraszonym bogatym wachlarzem autoerotycznych uciech) mam straszną ochotę na mężczyznę, a dokładniej na dwóch mężczyzn. Adam z Rafałem zrobili mi prezent zgadzając się towarzyszyć mi pierwszej nocy. Kasia z Basią nie miały absolutnie nic przeciwko nocy z Robertem i podzieleniu się na dwa tak odmienne w formie trójkąty.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-07-30/relaks-na-mazurach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Weekend we Czworo</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-07-20/weekend-we-czworo/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=weekend-we-czworo</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-07-20/weekend-we-czworo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 08:36:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1568</guid>
		<description><![CDATA[azury są wspaniałą odskocznią od codzienności. Sama zmiana otoczenia odpręża, pozwala wymazać z głowy myśli krążące wokół spraw zawodowych, domu, trosk dnia codziennego. Mając za oknem sad, jezioro. Żyjąc w przestrzeni zamkniętej pomiędzy lasem, sadem, wodą i łąką zapomina się, że są wokół inni ludzie. Nie jest to takie trudne, gdyż najbliższe gospodarstwo jest oddalone [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/nad-jeziorem.jpg" alt="" title="nad jeziorem" width="500" height="500" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="M" alt="M" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/m.gif" />azury są wspaniałą odskocznią od codzienności. Sama zmiana otoczenia odpręża, pozwala wymazać z głowy myśli krążące wokół spraw zawodowych, domu, trosk dnia codziennego. Mając za oknem sad, jezioro. Żyjąc w przestrzeni zamkniętej pomiędzy lasem, sadem, wodą i łąką zapomina się, że są wokół inni ludzie. Nie jest to takie trudne, gdyż najbliższe gospodarstwo jest oddalone o naprawdę spory kawałek i na przestrzeni lat sporadycznie tylko ktoś zaglądał w nasze okolice.</p>
<p>Na Mazury wyjechaliśmy już w piątek, późnym popołudniem, gdy tylko dotarła do nas Anna. Dotarliśmy na miejsce późno. Marysia spała. Była tak zmęczona dniem i jazdą, że bez większych protestów i krzyków pozwoliła przenieść się z fotelika do łóżeczka, gdzie szybko ponownie zasnęła. Sama zostawiłam rozpakowanie samochodu Robertowi. Przygotowałam lekką kolację. Proste kanapki, ale za to wykonane z pieczywa, które czekało na nas w siatce przed domem. Zawsze gdy wybieramy się na Mazury prosimy gospodynię opiekującą się podczas naszej nieobecności domem, o zakup pieczywa. Jest po prostu świetne. Delikatne, wilgotne, z chrupiąca skórką.</p>
<p>Byliśmy naprawdę zmęczeni, więc bez ociągania wylądowaliśmy w łóżkach. Mając w perspektywie cały weekend we troje postanowiliśmy się wyspać. Anna spała tej nocy osobno, a nam przed snem wystarczyło tylko parę pocałunków i odrobina karesów, gdy naga wtulałam się plecami w piersi męża. Zasnęłam szybko pieszczona delikatnym dotykiem jego dłoni wodzącej leniwymi ruchami po ramieniu i biodrze. </p>
<p>Rano, o świcie, zapukała do nas Anna. Było wcześnie, jednak już nie spaliśmy. Dłuższy niż zazwyczaj sen sprawił, że rano górę wzięło przyzwyczajenie i obudziliśmy się o zwykłej dla nas porze.</p>
<p>Miała na sobie koszulkę, jednak widząc nas nagich zrzuciła ją przez głowę idąc ku nam. Nie byłam jeszcze  pełni rozbudzona gdy przywarła do moich ust. Choć wypoczęta, czułam się jeszcze odrobinę rozleniwiona snem. Było mi dobrze pomiędzy ich ciałami a leniwy rytm pieszczot odpowiadał mojemu nastrojowi. Poddałam się im. Zamknęłam oczy, oddałam się ich dłonią, otwarłam na usta. Była delikatna, figlarna, zmysłowa. Leżałam na boku, twarzą do niej. Całowała mnie, dłonią pieściła biodra, uda, srom. Maż gryzł delikatnie kark, dłońmi zagarniał piersi rozkosznie ściskając palcami brodawki. Jego prawa dłoń wsunęła się od tyłu pomiędzy moje uda. Palce roztarły wilgoć wzdłuż warg, odnalazły pochwę, kolczyk, łechtaczkę&#8230; Gdy Anna wsunęła twarz pomiędzy uda wbił we mnie dwa palce. Gdy ona zamykała w ustach kolczyk on delikatnie rozciągał mnie palcami. W chwile po tym, gdy wsunął we mnie trzeci, poczułam jak jej język odnajduje świętego Grala. Napięcie osiągnęło zenit, przez kilka długich sekund trwałam w ekstazie podniecenia które zdaje się nie może znaleźć zaspokojenie i nagle, gdy delikatnie objęła mój nabrzmiały groszek ustami nastąpiło spełnienie. Nie krzyczałam tylko dlatego, że nagle zabrakło mi powietrza w płucach. Rozkosz obezwładniła mnie, rozedrgała. Podbrzusze bolało rozkosznymi, pulsującym skurczami. Czułam jak ściskam w sobie palce męża, czułam żar promieniujący z muskanej samym koniuszkiem języka łechtaczki. Czułam trudną do opisania rozkosz i obezwładniającą ulgę, która rozlewała się po ciele wraz z odpływającym w niebyt orgazmem.</p>
<p>Odwrócona na plecy odpoczywałam ściskając w dłoni gorący, nabrzmiały członek Roberta, a lewą obejmując wnętrze uda kochanki. Trwaliśmy tak chwilę. Chciałam odwdzięczyć się im za rozkosz ale nie miałam zupełnie sił zdobyć się na ruch. Wtulili się we mnie, pocałowali nade mną a później zaczęli całować moje piersi. Pieściłam jej wilgotne krocze lewą dłonią, gdy prawą suwałam po członku męża. Trwali tak ssąc moje brodawki, więc nie przerywałam pieszczot aż do chwili gdy Robert lekko przygryzając prawy sutek strzelił wprost na przecierało. Wbiłam w Anne dwa palce, a ta opadła na moją dłoń i przyciskając ją do materaca zaczęła ocierać się o nią tak, jakby dosiadała mężczyznę. Oparta o materac na wyprostowanych rękach, jęcząc, wykonywała posuwiste ruchy biodrami ujeżdżając moja dłoń. Wsunęłam w nią trzeci palec i stymulując mocno przednią ściankę pochwy pieściłam ją czując jak spina się, drży, pręży i w końcu wybucha spełnieniem.</p>
<p>Dni spędzaliśmy leniwie, głównie odpoczywając. Sporo spacerowaliśmy we czworo, opalałyśmy się, pływałyśmy. Bawiłam się z Marysią, czytałam, dwukrotnie zajrzałam do komputera. Po domu, w obrębie naszego ogrodu, łąki, pomostu chodziliśmy nago. Gdy robiło się chłodniej zakładałam sari, do posiłków przewiązywałam biodra sarongiem, idąc gdzieś dalej zakładałam na nagie ciało zwiewną sukienkę. Anna z początku preferowała kostium, później chodziła topless a na końcu pożyczyła ode mnie jeden z sarongów.</p>
<p>Kochaliśmy się głównie wieczorami, gdy córka już spała a nas jeszcze nie dopadło zmęczenie. Chodziliśmy dość wcześnie spać. Spaliśmy w naszej sypialni, we troje. Przed snem kochaliśmy się długo celebrując każdą chwilę spędzoną na karesach. O poranku miłość była krótka, spontaniczna, szybka i intensywna. Wymuszona niejako sytuacją, gdyż Marysia budziła się z regularnością  zegarka.</p>
<p>Nie mogę powiedzieć byśmy uprawiali jakieś szczególnie fascynujące gry erotyczne, oddawali się wyuzdanym praktykom, czy nietuzinkowym zabawom. Zamiast tego był czuły, pasjonujący i satysfakcjonujący seks. Od tego co przyjęło się uważać za &#8216;zwyczajność&#8217; odróżniało go to, że kochaliśmy się we troje, oraz może to, że nie stroniliśmy od miłości greckiej.</p>
<p>Miło wspominam popołudniowy spacer z Robertem. Zostawiwszy śpiącą Marysię pod opieką Anny poszliśmy na naszą łąkę, za pagórek, do kępy brzóz. Tam rozmawialiśmy o planach na przyszłość, o trzecim dziecku, remoncie domu we Wrocławiu, o nas&#8230; Kochaliśmy się. Na trawie, w wątłym cieniu brzóz. Bez pośpiechu, tak zupełnie zwyczajnie, a jednak tak magicznie, jak tylko to możliwe z kimś, kogo się kocha całym sobą.</p>
<p>Anna zasymilowała się z nami tak, jakbyśmy od początku żyli w podobnym układzie. Ja z Robertem i Ona jako ta trzecia do pary. Lubię jej towarzystwo&#8230; Dotyk jej dłoni.</p>
<p>Wczoraj, zaraz po przebudzeniu musiałam iść do łazienki. Przed powrotem do łóżka postanowiłam wziąć prysznic, by się odświeżyć po nocnych igraszkach. Anna dołączyła do mnie pod natryskiem. Po chwili stałyśmy zwrócone do siebie twarzami, pieszcząc się dłońmi. Robert zjawił się gdy nasze oddechy przyspieszyły a pieszczoty przybrały już dość intensywną formę. Pocałował mnie, przywarłyśmy do niego i wtulone w jego pierś pieściłyśmy dłońmi członek i jądra. Gdy Anna ponownie przywarła do moich ust, a jej dłoń zanurzyła się pomiędzy moimi udami, Robert wszedł w nią od tyłu. Zamarła, jednak po chwili ożyła kochana mocnymi pchnięciami męża. Jej dłoń pieściła mnie bez przerwy. Miałam orgazm. Tuląc się sięgnęłam dłonią do jej pośladków. Ujęłam palcami członek Roberta, wysunęłam go z niej i skierowawszy na druga dziurkę, pomogłam mu wejść w jej odbyt. Z dwoma palcami w jej pochwie, kciukiem uciskającym łechtaczkę kochałam ją w rytmie niespiesznych pchnięć męża. Gdy przyspieszył szukając spełnienia wykonałam kilka ruchów, które wyzwoliły jej orgazm. Po chwili Robert wydał westchnięcie ulgi i strzelił w jej pupie. Zawsze lubił finiszować tuż po partnerce. Zwłaszcza kochając się analnie. Jak twierdzi, uczucie rytmicznie zaciskającej się na jego członku pochwy, czy mocniejsze skurcze odbytu sprawiają mu wyjątkową przyjemność, szczególnie podczas szczytowania.</p>
<p>Do domu wróciliśmy wczoraj. Niestety nic co doskonałe, nie może trwać w nieskończoność. Od dziś wracamy do obowiązków dnia codziennego&#8230; W nadchodzący piątek Anna wyjeżdża do rodziny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-07-20/weekend-we-czworo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Babcine Lustro</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-07-08/babcine-lustro/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=babcine-lustro</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-07-08/babcine-lustro/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Jul 2010 11:55:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Autoerotyzm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1565</guid>
		<description><![CDATA[d wczoraj jestem z córką we Wrocławiu, u moich rodziców. Dziadkowie zajęli się rozpieszczaniem wnuczki, a ja sprawdzaniem postępu prac przy przebudowie naszego domu. Choć wszystko idzie w miarę według harmonogramu, to nie wiem czy uda się zakończyć remont na początku jesieni. Zostało jeszcze sporo prac do wykonania, w tym pracochłonnej dłubaniny na przykład z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/Blumenfeld_Erwin-Faber-Nude_in_the_Mirror.jpg" alt="" title="Erwin Blumenfeld. Nude in the Mirror; Paris 1938. silver print, 11,5 x 9,5&quot;" width="275" height="344" class="right" /><img class="caps" title="O" alt="O" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/o.gif" />d wczoraj jestem z córką we Wrocławiu, u moich rodziców. Dziadkowie zajęli się rozpieszczaniem wnuczki, a ja sprawdzaniem postępu prac przy przebudowie naszego domu. Choć wszystko idzie w miarę według harmonogramu, to nie wiem czy uda się zakończyć remont na początku jesieni. Zostało jeszcze sporo prac do wykonania, w tym pracochłonnej dłubaniny na przykład z wykończeniem łazienek. Liczymy że dom będzie gotowy przed zimą.</p>
<p>Robert nie mógł przyjechać razem z nami, i spodziewamy się go dopiero w weekend. Zabrzmi to śmiesznie, ale czuję się bez niego samotna, zwłaszcza gdy nadchodzi wieczór. Kontakt telefoniczny, czy nawet rozmowa przez Skype to nie to samo, co wtulić się w ukochanego, poczuć jego ciepło, kochać się z nim.</p>
<p>Będąc samą więcej uwagi przywiązuję do autoerotyzmu. Masturbuję się zasypiając i budząc się. Wieczorem długo celebrowałam pieszczoty w swoim pokoju usadowiona w obszernym fotelu przed babcinym, antycznym lustrem w ruchomej oprawie. Ustawiwszy je tuż przed fotelem, pod odpowiednim kątem, powoli wcierałam w swoje ciało oliwkę Marysi. Z jedną nogą zarzucona na oparcie a druga przygiętą na siedzisku obserwowałam w odbiciu jak palce rozchylają płatki warg, delikatnie zsuwają kapturek z łechtaczki, kreślą kółka wokół trzeciej dziureczki, czy nikną w pochwie. Pokój był rozświetlony więc widziałam wszystko tak dokładnie, jak to tylko możliwe.</p>
<p>Podniecało mnie podglądanie samej siebie! Bawiłam się swoim ciałem, pieściłam je nie zapominając o podbrzuszu, wnętrzu ud, czy piersiach. To była długa autoerotyczna sesja obfita przemyślanie dozowanymi doznaniami. Cieszyłam się narastającym podnieceniem jak dziecko nową zabawką. Doprowadziła się do stanu euforycznego podniecenie, by spaść ze szczytu wprost w objęcia intensywnego, gwałtownego orgazmu, który przedłużyłam pieszczotami do granic mojej wytrzymałości. Nauczyłam się tej sztuki na początku liceum, gdy przeżywałam okres szczytowej fascynacji własnym ciałem. To właśnie wtedy polubiłam kochać się z sobą przy zapalonym świetle, przed lustrem, pilnie obserwując własne reakcje i eksperymentując do nieprzyzwoitości z różnymi formami samozaspokojenia. Robiłam to dokładnie w tym samym pokoju, przed tym samym lustrem. Od tamtej pory pokój zmienił się całkowicie, jednak lustro zostało to samo i zawsze przywodzi mi na myśl długie minuty spędzona przed nim na poznawaniu własnego ciał jak i przypomina wakacyjną miłość &#8211; chłopaka, z którym pewnego przedpołudnia kochałam się stojąc oparta dłońmi o jego ramę.</p>
<p>Poranne pieszczoty w niczym nie przypominały wieczornej sesji. Po przebudzeniu miałam ochotę na intensywną, choć nie aż tak wyrafinowaną jak wieczorna zabawę. Jeszcze nie przebudzona do końca pieściłam się dłonią wsuniętą pomiędzy rytmicznie ściskane uda. Gdy krew zaczęła szybciej krążyć dosiadłam okrakiem poduszkę i pieszcząc jedną dłonią piersi a drugą podbrzusze kołysałam się na moim zaimprowizowanym z pościeli kochanku rozkoszując się szybko narastającym podnieceniem. Orgazm powalił mnie zgiętą wpół na pościel. Leżąc na boku, z dłońmi pomiędzy mocno zaciśniętymi udami wiłam się drżąc z niesamowitej rozkoszy, jak rozlewała się po podbrzuszu. Wsuniętymi we mnie palcami czułam silne kontrakcje pochwy, która przyjemnie zaciskała się na nich potęgując i tak mocne doznania. Zmęczona długo leżałam w zmierzwionej pościeli nie mogąc zdobyć się na jakikolwiek wysiłek. Lubię czuć ten rodzaj zmęczenia, wsłuchiwać się jak uspokaja się oddech, rytm serca, jak całe ciało powoli wycisza się w cudownym odprężeniu. Idąc pod prysznic przystanęłam przy oknie by podnieść rolety, a później przed lustrem, gdzie w świetle poranka dokładnie obejrzałam własne ciało przeciągając się i wznosząc na palce. Podobały mi się nabrzmiałe piersi, sterczący, spory brzuszek i zaakcentowana przez ciążę mocno wygięta w „S” postawa. Zastanawiałam się, czy Robert, lub inny mężczyzna domyśliłby się patrząc na mnie iż właśnie przeżyłam orgazm. Ja wyraźnie widziałam rumieniec na skórze, powiększony, ciągle nabrzmiały krwią srom, błysk w oczach i ten wyraz twarzy, który tak często obserwowałam przed lustrem. Prawdopodobnie nie ukryłabym prawdy o poranku przed inną kobietą, ale nie jestem pewna, czy mężczyzna zwróciłby uwagę na takie szczegóły.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-07-08/babcine-lustro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trójkąt na Mazurach</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-07-05/trojkat-na-mazurach/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=trojkat-na-mazurach</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-07-05/trojkat-na-mazurach/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Jul 2010 10:36:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1563</guid>
		<description><![CDATA[yjazd spełnił nasze oczekiwania. Przede wszystkim odpoczęliśmy i to dobrze się bawiąc. Po drugie pogoda dopisała na tyle, że odważyłam się poopalać nago, a w moje ślady poszli pozostali, łącznie z Anną. W piątek oprowadzaliśmy Anne po naszej letniej oazie. Poza zwiedzeniem łąki, brzegu jeziora i kawałka lasu wybraliśmy się też do pobliskiej wsi, i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/w-jeziorze.jpg" alt="" title="" width="500" height="500" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />yjazd spełnił nasze oczekiwania. Przede wszystkim odpoczęliśmy i to dobrze się bawiąc. Po drugie pogoda dopisała na tyle, że odważyłam się poopalać nago, a w moje ślady poszli pozostali, łącznie z Anną.</p>
<p>W piątek oprowadzaliśmy Anne po naszej letniej oazie. Poza zwiedzeniem łąki, brzegu jeziora i kawałka lasu wybraliśmy się też do pobliskiej wsi, i do zaprzyjaźnionego gospodarza od którego wypożyczamy zazwyczaj konie. Gdy poszłyśmy na pomost, by pomoczyć nogi, Robert przygotował kolację z grilla. Trochę mięs i sporo warzyw, także gotowanych na parze. Lubię wieprzowinę i wołowinę na ostro, zwłaszcza gdy jest grillowaną przy użyciu węgla drzewnego a nie gazu.</p>
<p>Noc zapadła szybko. Nie mieliśmy ochoty jej przedłużać, więc zamiast planowanego wspólnego jacuzzi zadowoliliśmy się szybkim, wspólnym prysznicem i ucieczką do sypialni. Zmęczenie dało o sobie znać ledwie znaleźliśmy się w łóżku. Anna była równie zmęczona jak ja a Robert sam także czuł trudy tygodnia, jak i podróży. Zdecydowaliśmy się iść grzecznie spać, choć gdy już zgasiliśmy światło plan uległ niewielkiej zmianie. Nie wiem, które z nas sprowokował sytuację ale zanim na dobre zamknęłam oczy oddaliśmy się spontanicznemu seksowi oralnemu. Zupełnie chaotycznemu z początku, jednak po chwili i kilku zmianach pozycji zakończonego w ciasnym okręgu splecionych ciał. Wtulona noskiem w futerko Anny czułam w sobie język męża, a Anna z kolei obejmowała ustami członek Roberta. Właśnie to on pierwszy dostąpił spełniania, a ledwo Anna oderwała od niego usta sama zadrżała pod delikatnym <em>staccato</em> jakie wygrywałam na łechtaczce samą końcówką języczka. Dołączyłam do niej po kilku kolejnych sekundach, gdy Robert okrężnymi ruchami języka i ust zaczął odrobinę intensywniej pieścić mój intymny kolczyk, a później samą łechtaczkę.</p>
<p>Poranek przywitaliśmy drapieżnym, intensywnym seksem. Robert wziął mnie od tyłu, niemal brutalnie. Po chwili to ja dosiadałam go jak amazonka a Anna ujeżdżała jego twarz. Z pomocą jej dłoni doszłam tak szybko, że Robert nawet nie miał szansy skończyć. Zamieniłyśmy się miejscami i sytuacja powtórzyła się z tą różnicą że tym Razem Robert nie dał się wyprzedzić. Dalsze harce przerwała nam Marysia, która najpewniej obudzona naszymi hałasami, zjawiła się pod drzwiami sypialni. Było mi jej żal, gdyż zazwyczaj nie zamykamy się przed nią. Robimy to tylko goszcząc w naszej sypialni kochanków. narzuciłam na siebie wygrzebany naprędce z szafy T-shirt Roberta i razem poszłyśmy na śniadanie. Robert zjawił się chwile później, a Anna dopiero gdy wzięła prysznic. Mój strój zbyt bardzo prowokował męża, i gdy mała zajęła się śniadaniem uciekłam pod prysznic, by zejść przebrana w letnią, ciążową sukienkę wzutą na nagie ciało. Ann ubrana była w krótkie szorty i obcisłą koszulkę na ramiączkach założoną bezpośrednio na ciało. Jak później się zorientowałam nad wodą, pod szortami nie nosiła bielizny.</p>
<p>Sobotę odpoczywaliśmy. Poza plażowaniem miała czas poczytać książkę, odpowiedzieć na kilka listów, poczytać to co odkładałam na później. Obiad przygotowałyśmy wspólnie z Anną. A po nim wróciłyśmy do leniuchowania i całkiem ciekawej rozmowy o dysproporcji w postrzeganiu podbojów miłosnych kobiet i mężczyzn. Całkiem ciekawy temat, a Anna miał sporo w nim do powiedzenia. Wypłoszyło to skutecznie Roberta, który z gracja zabrał się za rąbanie pni na szczapy, które miały posłużyć w kominku i do przygotowania wieczornego ogniska.</p>
<p>O zmierzchu, zaraz po położeniu spać Marysi zainicjowaliśmy wspólną noc nagą kąpielą w jeziorze. Po chwili wspólnej zabawy odpłynęłam spory kawałek od brzegu, a gdy odpoczywałam na plecach podpłynęła do mnie Anna. Robert zajęty przygotowywaniem ogniska nie zwrócił uwagi, gdy z dala od brzegu Anna rozpoczęła najbardziej niesamowita przygodę, jaką kiedykolwiek przeżyłam w wodzie. Nie miałam pojęcia, że Anna tak świetnie pływa. Wystarczyło jednak popatrzeć jak pięknie płynie stylem klasycznym, czy delfinem, by domyślić się, iż stoi za tym dobry trening. Gdy podpłyneła była usmiechnięta, wesoła, pełna euforycznego zachwytu woda. Przyciągnęła mnie, pocałowała. Poczułam jej dłoń pomiędzy udami, dyga na piersiach. Po kolejnym pocałunku zniknęła pod woda a ja poczułam jej usta na moim brzuszku. Nie wiem jak to się wszystko odbyło. nagle znalazłam się na plecach, a Anna z głowa pod wodą przywarła ustami do mojego kolczyka. popychała mnie w głąb jeziora wynurzając głowę tylko by zaczerpnąć oddech. Czułam się pozbawiona wagi, odizolowana od świata w odgłosach chlupotania jakie woda niosła do moich uszu. Czułam żar między udami i bolesny skurcz marznących brodawek. Z zanurzona w wodzie głowa płynęłam w absolutnej ciszy znaczonej moim cichym pojękiwaniem i dopiero gdy przyszedł orgazm krzyknęłam z rozkoszy tak głośno, że aż zwróciłam tym uwagę Roberta. Po raz pierwszy żałował, że nie zabraliśmy ze sobą lornetki. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Nawet nie marzyłam, że coś takiego jest możliwe. Anna była zmęczona, ale jej oczy wyrażały radość. Nie potrafiłabym nawet zrobić czegoś podobnego do tego co mi właśnie ofiarowała. Pocałowałam ją, przywarłam do niej i kręcąc się w wokół naszej wspólnej osi wsunęłam dłoń pomiędzy jej uda. Była złakniona pieszczot, jęczała głośno gdy ja pieściłam, gryzła delikatnie mój język i wargi aż nagle zatrzęsła się w moich objęciach nabrała powietrza i z całej siły zaciskając uda na mojej dłoni wyprężyła się w niemej ekstazie. Trwała tak drżąc kilka sekund, by nagle westchnąć, zwiotczeć i kładąc się plecami na wodzie odpłynąć kawałek ode mnie. Byłam śmiertelnie zmęczona, więc przybrałam podobna do niej pozycję. Podpłynęła, zmienia pozycję, pocałowała mnie i powiedziała:</p>
<p>- <em>To było wspaniałe!</em></p>
<p>Zgodziłam się z nią. Nigdy niczego podobnego nie przeżyłam. Miałam tyle pytań, ale Anna położyła mi tylko palec na ustach szepcząc byśmy wracały. Robert czekał na nas z dwoma ciepłymi płaszczami kąpielowymi, które przyjęłyśmy z prawdziwa wdzięcznością. Gdy szykował się do zadania pytania uśmiechnęłam się szeroko kładąc mu palec na ustach. poszłyśmy się przebrać na ognisko zostawiając go w niepewności tego co się stało. Dopiero później, gdy wróciłyśmy dowiedział się wszystkiego.</p>
<p>Przy ognisku spędziliśmy długie godziny dyskutując na przeróżne i często odległe od siebie tematy. Pomagał sączony wolno alkohol, jak i cały rytuał związany ze smażenia kiełbasek, ryb w glinie oraz przygotowaniem ziemniaków pieczonych w popiele. Było dobrze po północy, gdy wylądowaliśmy w sypialni. Nie czuliśmy zmęczenia, a starannie budowana przez cały dzień atmosfera zaowocowała zupełnie nieprzespana nocą. Kochaliśmy się tak jak najbardziej to lubię. Spontanicznie, bez narzucanych z góry ograniczeń, czy robienia planów. Robiliśmy to co sprawiało nam przyjemność, szafowaliśmy pieszczotami ciesząc się z każdej reakcji partnera. Anna zupełnie zlała się z nami. Nie było nas i jej. Byliśmy we troje i tak też się kochaliśmy. Zasnęłam gdzieś przed świtem. Zmęczona, wtulona w Annę, kołysana dłonią Roberta głaszczącą moje biodro.</p>
<p>Rano Robert okazała się aniołem i zajął się Marysią, gdy ja i Anna odsypiałyśmy noc. Wstałyśmy tuż przed południem. Na tyle wyspane, że po kąpieli i zjedzeniu późnego śniadania przygotowanego przez męża miałyśmy siłę na spacer po lesie, wspólną kąpiel i przygotowanie  lekkiego obiadu. Zaraz po nim wróciliśmy do Warszawy. W sam raz, by zdążyć jeszcze przed zamknięciem lokali oddać swój głos. Żal nam było skracać tak uroczy weekend, jednak czułabym się źle, wiedząc, że nie zrobiłam nic, by zagłosować przeciw jednemu z kandydatów. Poza tym Anna miała ważne spotkanie z promotorem następnego dnia rano.</p>
<p>Jej terminarz nie przeszkodził jej zostać na noc. Robert był tak zmęczony, że zasnął dość szybko. Przed snem, wiedząc, że praktycznie nie spał poprzedniej nocy i że jest również zmęczony powrotem do domu ofiarowałyśmy mu relaksująca kąpiel a po niej masaż zakończony szczęśliwym finałem na naszych piersiach i w ustach. Spał gdy wróciłyśmy z łazienki. Same zmęczone również poszłyśmy za jego przykładem. Przed snem jednak, leżąc odwrócone do siebie twarzami całowałyśmy się pieszcząc nawzajem dłońmi wsuniętymi pomiędzy uda. Wolno, bez najmniejszego pośpiechu, bardzo delikatnie. Anna wykrzyczała swój orgazm ssąc mój język, po chwili ja drżałam zakneblowana jej ustami.</p>
<p>Rano obudził mnie dopiero odgłos odjeżdżającego samochodu. Byłam sama w pościeli, a mąż pojawił się dopiero gdy zdecydowałam się wstać. Półnagi, trzymając tace z parującą kawą, moim  ulubionym sokiem z porzeczek i jajecznicą na szynce z pieczarkami i pomidorami. Świerze grzanki smakowały wybornie z tym zestawem. Jak się później dowiedziała, Anna dostała podobny po przebudzeniu, jednak podany w kuchni, tak by mnie nie obudzić.</p>
<p>Miłym akcentem był e-mail, jaki otrzymałam od niej kilka sekund temu. Kilka ciepłych słów podziękowania za wspólny weekend i wyczytana gdzieś między wierszami sugestia, że może wspólne zamieszkanie nie jest aż tak nierealnym marzeniem, jak to z początku się wydawało. Moja odpowiedź była równie osobista i ciepła.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-07-05/trojkat-na-mazurach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyjazd</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-07-02/wyjazd/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=wyjazd</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-07-02/wyjazd/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 11:29:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1561</guid>
		<description><![CDATA[ziś wyjeżdżamy na Mazury. Wszystko już przygotowane i częściowo spakowane w samochodzie. Praktycznie czekam tylko na powrót Roberta i przyjazd Anny. To będzie jej pierwsza wizyta w naszej oazie ciszy i nieskrępowanego oddawania się naturyzmowi. Jeśli tylko będzie na tyle ciepło, by nie marznąc w stroju Adami i Ewy, to z pewnością skorzystam z okazji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/Karolina_Lato_2008.jpg" alt="" title="" width="500" height="333" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="D" alt="D" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/d.gif" />ziś wyjeżdżamy na Mazury. Wszystko już przygotowane i częściowo spakowane w samochodzie. Praktycznie czekam tylko na powrót Roberta i przyjazd Anny.</p>
<p>To będzie jej pierwsza wizyta w naszej oazie ciszy i nieskrępowanego oddawania się naturyzmowi. Jeśli tylko będzie na tyle ciepło, by nie marznąc w stroju Adami i Ewy, to z pewnością skorzystam z okazji by nieco poopalać się nago a być może też popływać. Nie mam pojęcia jak ciepła jest obecnie woda w jeziorze, ale zamierzam to sprawdzić.</p>
<p>Właściwie to żyję cały tydzień tym wyjazdem. Miałam bardzo pracowity okres, i mimo, że pracowałam z domu to i tak spędziłam o wiele więcej czasu w pracowni, niż bym sobie tego życzyła. Jestem jednak zadowolona z wyników, a wczoraj, kiedy popołudniem zamknęłam skończony projekt z czysta rozkoszą zrobiłam sobie odprężającą kąpiel.</p>
<p>Kiedy do domu wrócił Robert byłam już zrelaksowana, a odrobina autoerotycznej fascynacji własnym ciałem dała mi głębokie zadowolenie. Otulona w płaszcz kąpielowy delektowałam się nadprogramowym espresso. Przywitał mnie całując w kark. Tuląc się do pleców obejmował brzuszek, delikatnie głaskał piesi, wodził dłońmi po biodrach. Szeptał do ucha pytania, czy miałam dobry dzień, relaksującą kąpiel, czy w jej trakcie kochałam z samą sobą, o czym wtedy myślałam&#8230; Jego palce powoli podciągały w górę moje okrycie. Wyraźnie czułam poprzez materiał spodni jego twardą męskość. Byłam podniecona, biło mi szybciej serce, czułam wędrujący po ciele rumieniec. Oderwałam się od niego z trudem. Wyszeptałam <em>wieczorem</em> i całując go w usta zajęłam się Marysią. Właśnie sadzałam ją do kolacji, zapinając szelki jej fotelika, gdy za moimi plecami ponownie pojawił się Robert. Był ciągle podniecony, a wtulając się we mnie wyszeptał tylko jedno słowo: <em>proszę</em>. Nie był to rozkaz, a cicha prośba z nutą prawdziwego, wołającego o spełnienie pożądania. Odwróciłam się, uśmiechnęłam i całując poprosiłam by przygotował w kubeczku kakao. Nic więcej nie musieliśmy mówić. Gdy Marysia zaczynała dopiero wybierać pomiędzy kakaem, bananem, mandarynką i jogurtem, my już byliśmy w salonie, przy schodach na piętro. Dalej nie dotarliśmy. Robert przycisnął się do moich pleców zmuszając bym się zatrzymała. Jego dłonie w zdecydowany, a jednak delikatny, sposób pozbawiły mnie okrycia. Bez słów, kierowana delikatnymi podpowiedziami jego dłoni ułożyłam dłonie na oparciu sofy. Stałam pochylona, w szerokim rozkroku, gdy Robert pieścił mnie ustami. Jadł mnie łapczywie, zachłannie. Jego język przesuwający się pomiędzy wargami i pośladkami sprawiał mi intensywną przyjemność. Wszedł we mnie płynnym, zdecydowanym pchnięciem. Dłońmi obejmującymi biodra nadał tempo naszej miłości. Nie przerywając pchnięć wyprostował mnie przyciągając do siebie. Pieszcząc jedną dłonią piersi a drugą podbrzusze przyspieszył. Dyszałam z podniecenia, a gdy palcem odnalazł łechtaczkę poddałam się rozlewającej się po ciele rozkoszy. Przez jej fale czułam jak wykonuje cztery mocne, boleśnie przyjemne, pchnięcia. Jak zamiera na ułamek sekundy wbity we mnie&#8230; Czułam ciepło jego wytrysku, dłonie zaciśnięte na piesiach, biodra ciasno wtulone w moje pośladki. Trwaliśmy tak wtuleni przez chwilę, a gdy opadły nieco emocje poczułam jak znowu porusza się we mnie, szepcze mi wyznania miłości w ucho, całuje po karku, tuli naszą nienarodzoną córkę. Czułam stróżkę nasienia spływającą w dół uda, pulsowanie podbrzusza, sztywniejący we mnie członek i palce pieszczące nabrzmiałe i ciepłe brodawki. Odwzajemniając pocałunek delikatnie zsunęłam się z jego sztywnego członka. Pieszcząc go dłonią obiecałam poświęcić mu tyle nocy, na ile starczy mu sił. Po krótkiej wizycie w łazience wróciłam do kuchni.</p>
<p>Gdy Marysia zmęczona zabawą i długą kąpielą z kaczuszkami poszła spać spełniłam obietnicę. Robert tej nocy wolał dawać niż brać. Rozpieszczona do granic, rozkochana w jego dłoniach i ustach z prawdziwą przyjemnością zakończyłam tą noc kochając się z nim w sposób, na jaki miał ochotę. Po maratonie najdelikatniejszych pieszczot i karesów, gdy przestałam już liczyć który to raz daje mi rozkosz nadszedł czas na jego nagrodę. Kochałam go tak, jak miał na to ochotę. Dosiadając go na jeźdźca długo bawiłam się w amazonkę. Dokładnie tak jak lubi. Powoli, doprowadzając go do szaleństwa i przerywając umiejętnie by odwlec to co i tak nieuniknione. Gdy zbliżał się do orgazmu zsuwałam się z niego, zamierałam, bądź uciskałam palcami miejsce pomiędzy moszną a członkiem. Trzykrotnie rozpalałam go i gasiłam, a gdy miało się to zdarzyć po raz czwarty przyciągnął mnie do siebie, wyszeptał do ucha swoje marzenie a ja je spełniłam. Ciągle nabita na jego członek odchyliłam się do tyłu podpierając dłońmi Rozchyliłam uda, uniosłam biodra a on wysunąwszy się ze mnie naprowadził dłonią członek na moją druga dziurkę. Wsparty na poduszce obserwował jak z z rozłożonymi szeroko udami opadam na nim, jak niknie w moim odbycie. Nie lubię za bardzo tej niewygodnej pozycji, ale wiem jak wiele radości czerpie z niej Robert. Był mocno podniecona, więc nie trwało długo gdy zacisnął dłonie na moich udach, zmusił je do krótkiego acz szybkiego cwału i z głośnym jękiem odpłynął wypełniając mnie ciepłem swojej rozkoszy. Gdy opadł na poduszkę jeszcze chwile kołysałam biodrami czując jak wciąż we mnie pulsuje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-07-02/wyjazd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ménage à trois†</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-06-28/menage-a-trois/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=menage-a-trois</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-06-28/menage-a-trois/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Jun 2010 09:43:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1557</guid>
		<description><![CDATA[o roku od rozstania się z Marta ponownie stworzyliśmy trójkąt. Choć będzie on funkcjonował na raczej odmiennych niż poprzednio zasadach, to jednak jest nas obecnie troje. Po zastanowieniu się bardziej trafnym niż trójkąt określeniem byłoby para z dochodząca partnerką. Jednak zacznijmy od początku. Tydzień temu, w sobotę, spotkaliśmy się z Anną. Po raz pierwszy nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/Anna.jpg" alt="" title="Anna: Ménage à trois" width="500" height="500" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />o roku od rozstania się z Marta ponownie stworzyliśmy trójkąt. Choć będzie on funkcjonował na raczej odmiennych niż poprzednio zasadach, to jednak jest nas obecnie troje. Po zastanowieniu się bardziej trafnym niż <em>trójkąt</em> określeniem byłoby <em>para z dochodząca partnerką</em>. </p>
<p>Jednak zacznijmy od początku.</p>
<p>Tydzień temu, w sobotę, spotkaliśmy się z Anną. Po raz pierwszy nie na neutralnym gruncie, ale u nas w domu. Biorąc pod uwagę duże prawdopodobieństwo tego, że kolacja może się zakończyć wspólną nocą postaraliśmy się by Marysia trafiła pod opiekę dziadków.</p>
<p>Annę poznaliśmy jakieś trzy tygodnie temu. Nasza korespondencja była bardzo wyjątkowa i po ledwie kilku listach postanowiłyśmy porozmawiać telefonicznie. Szybko doszło do spotkania. Po kolejnym, w trakcie którego szczerze przedstawiliśmy sobie wzajemne oczekiwania, postanowiliśmy spróbować, czy do siebie pasujemy. Z początku nalegaliśmy na układ podobny do tego jaki mieliśmy z Martą. Anna wolała jednak pozostać bardziej niezależną niż to było w przypadku Mary, i nie zdecydowała się z nami zamieszkać. Doszliśmy do wspólnego wniosku, że zamiast starać się wszystko z góry ustalić powinniśmy spędzić ze sobą weekend, dwa i dopiero później zastanowić się nad dalszymi krokami i ewentualnymi planami.</p>
<p>Anna jest tylko kilka lat starsza od Marty, jednak jest zdecydowanie dojrzalsza i bardziej życiowo doświadczona. Rozwódka, kończąca doktorat, pracująca. Bardzo niezależna, pewna siebie, zdecydowana a przy tym naturalnie sympatyczna.</p>
<p>Jako kobieta tyle różna od naszej poprzedniej partnerki, co równie pociągająca. Kobieca, o pełnej figurze, z szerokimi biodrami, lekko wciętą talią i wąskimi ramionami. Zupełne przeciwieństwo szczuplutkiej, drobnej Marty. Dotychczas widywałam ja zawsze ubraną w sposób, który umiejętnie podkreślał jej figurę uwydatniając talię i podkreślając biust. Całkiem zresztą ładny. Raczej wydatny, choć nie za obfity. Zdecydowanie naturalny, o kształcie dwóch dorodnych łez spływających po jej ciele. Dodając do tego migdałowe oczy i burzę ciemnych lekko falujących włosów robiło to wszystko wrażenie.</p>
<p>Sama sobotnia kolacja nie została jakoś specjalnie utrwalona we wspomnieniach. Byliśmy lekko spięci, jak kochankowie przed pierwszą wspólna nocą. Z czasem rozluźniliśmy się a przy deserze zupełnie zapomnieliśmy o początkowym niepokoju.</p>
<p>Ponieważ nic nie wskazywało by Anna nagle zmieniła zdanie co do planów na wieczór Robert zaproponował wy z winem i deserem przenieść się na dół do jacuzzi. Anna rozebrała się w pokoju obok sauny, jednak wchodząc do wody naturalnie i bez wahania pozbyła się okrywającego ją płaszcza kąpielowego. Zrobiła na mnie wrażenie, gdyż mimo pełnej figury nie spostrzegłam, według mojej oceny, zbędnego tłuszczyku. Choć nie przypominała absolutnie modelki, to jednak wyglądała bardzo kusząco. Miała wydepilowane nogi i ręce, ale wzgórek i srom porastała naturalna, choć zadbana kępka ciemnych włosów. Osobiście uważam, że brunetkom, zwłaszcza o takich włosach jak Anna, do twarzy z intymnym zarostem. Śmieszą mnie opinie wygłaszane przez zdecydowaną większość młodych mężczyzn, że tylko gładko wydepilowana kobieta jest atrakcyjna. Z mojego punktu widzenia o wiele lepiej wygląda wypielęgnowane, naturalne futerko, niż odrastająca szczecina i skóra pokryta powrastanymi włoskami. Nie każda kobieta powinna się depilować, a to czy lepiej jej nagiej czy w naturalnym kożuszku to bardzo indywidualna cecha skóry i zarostu. Annie zdecydowanie było do twarzy z gęstym futerkiem uformowanym w szeroki trójkąt, który rozlewał się kuszącym dywanikiem na wargi.</p>
<p>Nasza pierwsza noc w zasadzie dała nam odpowiedź na nasze wątpliwości. Nie mogę powiedzieć, że zawsze rozumieliśmy się bez słów, jednak przez cały czas dobrze się bawiliśmy. Annie seks sprawiał autentyczną przyjemność, a my bawiliśmy się z nią doskonale. Oczywiście, tej pierwszej nocy była w centrum uwagi. Jej skromne, a właściwie nie istniejące w praktyce, doświadczenie z kobietami nie stanowiło przeszkody, by nieco je wzbogacić. Tylko odrobinę, gdyż na wszystko przyjdzie jeszcze czas. Pierwszej wspólnej nocy nie eksperymentowaliśmy i nie wypuszczałyśmy się na głębokie wody. Odrobina wspólnego seksu oralnego, delikatna palcówka, pomoc przy dosiadaniu Roberta, kilka pocałunków. Również Robert zrezygnował z eksperymentowania. Dla Anny był to pierwszy kontakt z moim mężem. Zawsze mamy delikatne obawy spotykając się z nową partnerką. Wbrew obiegowej opinii nie każda kobieta lubi seks z dobrze obdarzonym partnerem, zwłaszcza gdy dochodzi do pełnej penetracji. Dla Anny było to zupełnie nowe doznanie. Nauczeni doświadczeniem zaaranżowaliśmy to tak, by do pierwszego stosunku doszło w pozycji odwróconej. Anna odważnie dosiadła Roberta, jednak zajęło jej chwilę zanim zdecydowała się poczuć go całego. Przyjemnie było patrzeć na wyraz jej twarzy, gdy wszedł w nią cały, a później obserwować jak powoli rozkoszuje się nowymi doznaniami.</p>
<p>W ten weekend spotkaliśmy się ponownie, a Anna została z nami do dzisiejszego poranka. Tym razem eksperymentowaliśmy. Anna to naturalny talent. Nie chodzi mi o jej ars-amandi, ale o podejście do seksu. Otwarta, radosna, entuzjastycznie próbująca nowych rzeczy i przede wszystkim czerpiąca niesamowitą radość z seksu. Zaczynam na serio brać do serca powiedzenie, którym kiedyś podzielił się mój były partner, a mówiące, że spośród kobiet te o pełniejszych kształtach w sposób bardziej naturalnie i głębszy potrafią cieszyć się fizyczną stroną seksu. Coś w tym jest. Robert w każdym razie był zachwycony, gdy Anna sama, bez słowa zachęty skierowała jego członek na drugą dziurkę. Dobrze że w euforii nie zapomniał o konieczności nieco delikatniejszego podejścia do seksu analnego, niż to zazwyczaj ma miejsce w naszej sypialni. Ja mam już sporą praktykę, a Anna to niemalże dziewica.</p>
<p>W piątek planujemy wyjazd we czworo, licząc Marysię, na Mazury. Wracamy w niedzielę, by jeszcze mieć szanse zagłosować.</p>
<p>Oczywiście, poza całkiem udanym seksem z Anną jest jeszcze sporo spraw, które wymagają odrobiny pracy. Ciągle staramy się ją przekonać, by z nami zamieszkała. Anna pali. Szczęściem nie jak smok, jednak nie potrafi sobie odmówić papierosa do kawy, czy też po posiłku. Chwilowo, w ramach cichego porozumienia, korzysta z patio na parterze, lub tarasu na piętrze. Anna nie używa prezerwatyw. Jest uczulona na lateks i środki plemnikobójcze, a trójskładnikowe tabletki zaburzają jej wagę i libido. Sami preferujemy seks bez gumki, jednak odrobinę niepokoi nas pozostawianie antykoncepcji poza naszą kontrolą. Bardzo nie odpowiadałaby nam przypadkowa ciąża kochanki, co jest dość prawdopodobne przy stosowaniu mini-tabletki i zapominalstwie Anny, do czego sama się przyznała. Ten problem jednak będzie łatwy do rozwiązania, gdyż Anna nie ma uprzedzeń do wkładek. Jest to dla nas trojga istotna sprawa. W środę zabieram Annę do mojego ginekologa, a jeśli nie będzie przeciwwskazań wkładkę założy jej za jakieś dwa tygodnie, pod koniec okresu.</p>
<p>I jeszcze wiadomość z zupełnie innej beczki. Wybraliśmy imię dla dziecka – Marta. Ponieważ jednak jeszcze sporo czasu do września, to nie zarzekam się, że to ostateczny wybór.</p>
<p>&nbsp;<br />
<span class="postmetadata"><sup>†</sup> &#8211; <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/M%C3%A9nage_%C3%A0_trois">Ménage à trois</a></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-06-28/menage-a-trois/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po spotkaniu&#8230;</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-06-16/po-spotkaniu/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=po-spotkaniu</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-06-16/po-spotkaniu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Jun 2010 08:26:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1555</guid>
		<description><![CDATA[oże coś z tego będzie? Nie chcę zapeszać, ale wygląda że zaiskrzyło. Mamy się spotkać w sobotę, u nas&#8230; Bez szczególnych planów, jednak z opcją kolacji połączonej ze śniadaniem. Bez zobowiązań i presji. Kolacja, rozmowa a później Anna zdecyduje. My już podjęliśmy decyzję, więc tak naprawdę wszystko zależy od tego, co postanowi Ona . Uważamy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class='caps' title="M" alt="M"  src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/m.gif" />oże coś z tego będzie? Nie chcę zapeszać, ale wygląda że zaiskrzyło. Mamy się spotkać w sobotę, u nas&#8230; Bez szczególnych planów, jednak z opcją kolacji połączonej ze śniadaniem. Bez zobowiązań i presji. Kolacja, rozmowa a później Anna zdecyduje. My już podjęliśmy decyzję, więc tak naprawdę wszystko zależy od tego, co postanowi Ona . Uważamy, że warto spróbować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-06-16/po-spotkaniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trzecia?</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-06-14/trzecia/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=trzecia</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-06-14/trzecia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Jun 2010 14:03:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1554</guid>
		<description><![CDATA[ziś spotykamy się z młodą kobietą, która być może zostanie naszą przyjaciółką. Spotkanie w kawiarni, a potem późniejsza korespondencja i rozmowy telefoniczne były udane na tyle, że po tygodniu na namyślenie się poprosiła o kolejną rozmowę z nami. Zdecydowanie nie przypomina Marty, także charakterem. Mocna, zdecydowana, niezależna. Jutro napisze coś więcej.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class='caps' title="D" alt="D"  src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/d.gif" />ziś spotykamy się z młodą kobietą, która być może zostanie naszą przyjaciółką. Spotkanie w kawiarni, a potem późniejsza korespondencja i rozmowy telefoniczne były udane na tyle, że po tygodniu na namyślenie się poprosiła o kolejną rozmowę z nami.</p>
<p>Zdecydowanie nie przypomina Marty, także charakterem. Mocna, zdecydowana, niezależna.</p>
<p>Jutro napisze coś więcej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-06-14/trzecia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rodzinny Obiad</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-06-13/rodzinny-obiad/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=rodzinny-obiad</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-06-13/rodzinny-obiad/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Jun 2010 18:44:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1552</guid>
		<description><![CDATA[estem po natrysku i przy drugiej i ostatniej dziś kawie, na tyle jedynie sobie pozwalam w ciąży, mam wreszcie czas by uaktualnić naszą stronę. Gościliśmy dziś na obiedzie teściów. Raczej nudne spotkanie rodzinne, które kręciło się wokół Marysi. Rozpieszczana i ponad miarę hołubiona nie wytrzymała tępa narzuconego przez mamę. Zasnęła zmęczona tuż przed ich wyjściem. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://namietnik.org/wp-content/H-2010-06-04.jpg"><img src="http://namietnik.org/wp-content/H-2010-06-04.jpg" alt="" title="" width="500" height="300" class="center" /></a></p>
<p><img class="caps" title="J" alt="J" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/j.gif" />estem po natrysku i przy drugiej i ostatniej dziś kawie, na tyle jedynie sobie pozwalam w ciąży, mam wreszcie czas by uaktualnić naszą stronę.</p>
<p>Gościliśmy dziś na obiedzie teściów. Raczej nudne spotkanie rodzinne, które kręciło się wokół Marysi. Rozpieszczana i ponad miarę hołubiona nie wytrzymała tępa narzuconego przez mamę. Zasnęła zmęczona tuż przed ich wyjściem. Podejrzewam, że poza ewentualną butelką o północy już się dzisiaj nie obudzi.</p>
<p>Gdy zostaliśmy sami mężowi wzięło się na amory. Może to nuda spotkania, może nowa sukienka, którą założyłam. Był zachłanny, łapczywy a mi spodobało się to co robi. Poza pocałunkami jego gra wstępna ograniczyła się do zsunięcia z moich bioder bielizny i wsunięcia dłoni pomiędzy uda. Sama również ograniczyłam się do minimum. Sprawnie wydobyłam go poprzez rozporek i po kilku mocnych uściskach dłonią wsunęłam go w siebie. Oparta pośladkami o stół oplotłam go udami a on całując rozpiął przód sukienki, zsunął ją do pasa i zdarł ze mnie biustonosz. To był szybki seks. Bez ozdobników, czułych słówek, odwlekania spełnienia. Strzelił ściskając dłońmi piersi tak mocno, że z brodawek pociekło kilka białych kropelek cieczy. Gdy skończył pozostał we mnie, i teraz już spokojniejszymi ruchami, kochał mnie pieszcząc kciukiem łechtaczkę. Orgazm przyszedł szybko i był satysfakcjonujący pomimo tak oszczędnej gry wstępnej i szorstkości samego aktu. Byłam zmęczona i zostawiłam męża, by zajął się zmywarką, a sama zdecydowałam się na prysznic. W zamian za to poświęcenie zrobiłam mu później espresso i pozwoliłam, by zapalił po kąpieli fajkę, którą uwielbia się relaksować w swoim fotelu.</p>
<p>Wartym małej wzmianki byłby jeszcze ubiegły weekend, gdyż odwiedzili nas znajomi. Było to spontaniczne, nieplanowane spotkanie. Wracali do siebie przejeżdżając przez Warszawę. Zadzwonili do nas na kilka dni przed podróżą, jednak ze względu na odwiedzającą nas kuzynkę nie było możliwości by wspólnie spędzić noc i mogliśmy im tylko zaproponować nocleg. Później jednak wpadłam na pewien pomysł. Zapytałam się kuzynki, czy miałaby ochotę zaprosić na weekend swojego chłopaka. Zanim zdążyła się zmieszać zaproponowałam jej nasze mieszkanie w mieście i obietnicę, że jej rodzice nie dowiedzą się o niczym. Z ochotą przystała na propozycję i w piątek odwieźliśmy ją do miasta. Była dla niej chyba pierwsza okazja, by być z nim tak długo samej i to mając zapewnione maksimum intymności. Nie zawsze pełnoletność wiąże się u nas z samodzielnością, zwłaszcza, gdy mieszka się z tak konserwatywnymi jak jej rodzicami.</p>
<p>Nasz weekend, podobnie jak i jej, by bardzo udany. Znajomi spędzili z nami noc z piątku na sobotę a pożegnaliśmy się po wczesnym obiedzie, tak, by jeszcze o rozsądnej porze dotarli do siebie na wybrzeże.</p>
<p>Wspólne swingowanie było pewnego rodzaju odmianą. Dominik z Helą mają nieco inne od naszych zainteresowania, i nie uczestniczą zbyt aktywnie w naszych wspólnych spotkaniach. Mają własny krąg przyjaciół i znajomych, co jednak nie zmienia faktu, że się lubimy i od czasu do czasu spotykamy. Dominika fascynuje <em>cookold</em>, czy jak sam woli to określać rogaczenie. Prawdę mówiąc nie mam pewności co tak naprawdę ich pociąga w &#8216;zdradzie kontrolowanej&#8217;. Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie, jednak do tej pory nie mam pełnego obrazu ich fascynacji tematem. Dominik jest oglądaczem, jednak nie tak do końca biernym. Helena zdecydowanie ma spore, może nawet wybujałe libido, jednak wątpię, czy akurat to jest przyczyną jej udziału w takim układzie. Ważne, że są ze sobą szczęśliwi, a sypialnia ich łączy, a nie dzieli. Patrząc na nich można odnieść wrażenie, że to rozmowna, wysoka, obfita Helena jest głową rodziny. My jednak wiemy, że to do niego należy zawsze ostatnie zdanie. Nawet jeśli nie dałoby się tego wyczytać w tym szczupłym, niezbyt wysokim i raczej cichym mężczyźnie.</p>
<p>Nie starając się dalej prowadzić domorosłej psychoanalizy powiem tylko, że bawiliśmy się doskonale, nawet jeśli bawiliśmy się w sposób nieco odmienny niż zazwyczaj. Trójkąt z Helą był upojnym doświadczeniem, a na wpół bierna obecność Dominika dodawała całości pikanterii. Mimo, że Helena mogłaby zastąpić swym temperamentem parę kochanków, to jednak z radością powitałam fakt, gdy po pasjonującym trójkącie Dominik zdecydował, że czas na czworokąt. No może nie klasyczny czworokąt, gdyż była to wymiana partnerów, jednak nie mogę powiedzieć bym miała powody do narzekania. Gdyby nie to, że dokładnie naśladował to, co obok nas robili Robert z Helą, to ten etap wspólnej zabawy nie różniłby się niczym, od nocy z początkującą w swingowaniu parą.</p>
<p>Rano wstałam wcześnie, a moje przebudzenie wyrwało ze snu Roberta i Dominika. Ponieważ mąż wglądał na zainteresowanego wtuloną w niego partnerką, zabrałam Dominika pod prysznic. Lubię go. Naprawdę! Za to, że z taką pasją kochał mnie w struchach wody ustami, za wyraz twarzy zakłopotanego ucznia, gdy pytał się czy może skończyć na moim okrągłym brzuszku i za wyraz fascynacji, który zagościł na jego obliczu gdy po wyjściu zastaliśmy Roberta ujeżdżającego od tyłu Helenę. By taki słodki, że wtuliłam się w jego plecy i dłonią wsuniętą pod połę płaszcza kąpielowego pieściłam go aż do finału, który nastąpił w kulminacyjnej fazie oglądanego przez nas spektaklu. Na szczęście nie był to nasz pierwszy wspólny raz, więc łatwo odgadywaliśmy swoje wzajemne potrzeby, bez zbędnych słów, czy wyjaśnień.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-06-13/rodzinny-obiad/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pidżamka</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-06-02/pidzamka/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=pidzamka</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-06-02/pidzamka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Jun 2010 08:25:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1550</guid>
		<description><![CDATA[odczas ostatniego wyjazdu służbowego mąż kupił kilka drobiazgów. Jednym z nich była błękitna jedwabna pidżamka. Jej premiera w sypialni nastąpiła podczas pobytu na Mazurach. Nauczenie męża, by umiał wybrać dobrą, zmysłową, ale nie wulgarną bieliznę zajęło mi blisko dwa lata. O ile nie miał przeważnie problemów z oceną wykonania, czy użytych materiałów, to już &#8216;styl&#8217; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/silk.jpg" alt="" title="silk" width="500" height="380" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />odczas ostatniego wyjazdu służbowego mąż kupił kilka drobiazgów. Jednym z nich była błękitna jedwabna pidżamka. Jej premiera w sypialni nastąpiła podczas pobytu na Mazurach.</p>
<p>Nauczenie męża, by umiał wybrać dobrą, zmysłową, ale nie wulgarną bieliznę zajęło mi blisko dwa lata. O ile nie miał przeważnie problemów z oceną wykonania, czy użytych materiałów, to już &#8216;styl&#8217;  nastręczał mu trudności. W międzyczasie stałam się właścicielką kilku kompletów bielizny, których jedynym realnym zastosowaniem mogła być sypialnia, lub swingers-party w gronie bliskich znajomych. Przyznaję, były to całkiem ładne fatałaszki, ale zupełnie nie nadające się do tego, by nosić je na co dzień. Później doszliśmy do konsensusu i kolejne prezenty nadawały się zarówno by je nosić, jak i by się w nich kochać.</p>
<p>Pidżamka zaliczała się właśnie do tej kategorii bielizny. Wykonana z jedwabiu, w kolorze delikatnego błękitu, z krótkim rękawkiem. Góra przypominająca kształtem kusą koszulkę nocną. Rozcięta z przodu, wiązana na trzy troczki. Dół stanowiły szorty z falbankami, których głównym zadaniem było maskowanie rozcięcia w kroku. O ile w pidżamce można się pokazać na śniadaniu, nie obawiając się demaskacji, to wystarczyłoby rozłożyć szerzej uda, by ukazać to co bielizna powinna ukrywać.</p>
<p>Pidżamka sprawdziła się świetnie w nocy, gdy Robert bez trudu mógł pieścić mnie dłonią wsuniętą w rozcięcie szortów, a także gdy nie zdejmując z bioder bielizny dosiadłam go na odwróconego jeźdźca. Rano, w tej samej pidżamie jadłam śniadanie, a kuzynka nie wyraziła zdziwienia moim strojem. Lubie tego rodzaju smaczki. Z podobnego powodu także wszystkie pidżamy Roberta maja rozporki. O wiele łatwiej rozpocząć grę wstępna wsuwając dłoń w rozporek, niż męczyć się z gumką u spodni. Niekiedy jednak wolę prostsze rozwiązania, i już na samym początku uwalniam męża i siebie z bielizny. Zresztą nic tak nie działa na Roberta jak widok mnie zrzucającej przez głowę koszulkę, zdzierającej z jego bioder spodnie i połykającej go tak łapczywie, jakby od tego jak szybko jego członek znajdzie się w moich ustach zależało nasze życie.</p>
<p>Wracając jednak do tematu. Nowa pidżamka często będzie gościć w naszej sypialni, przynajmniej do lata, podczas którego mam w zwyczaju sypiać nago.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-06-02/pidzamka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Już w Domu</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-06-01/juz-w-domu-2/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=juz-w-domu-2</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-06-01/juz-w-domu-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Jun 2010 08:18:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kosmate Myśli]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1548</guid>
		<description><![CDATA[róciliśmy z Mazur. Zuza zachwycona końmi i nawet chłody jakie panowały, nie przeszkadzały jej w oswajaniu się z nimi. Do końca tygodnia korzystamy z uroków miasta. W planach zakupy, rozrywka i trochę nocnego życia. Chcąc odrobinę zdemoralizować naszą dorosłą podopieczną, mamy w planach wspólne wyjście do pubu i wysłanie jej na zabawę do dobrego klubu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class='caps' title="W" alt="W"  src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />róciliśmy z Mazur. Zuza zachwycona końmi i nawet chłody jakie panowały, nie przeszkadzały jej w oswajaniu się z nimi.</p>
<p>Do końca tygodnia korzystamy z uroków miasta. W planach zakupy, rozrywka i trochę nocnego życia. Chcąc odrobinę zdemoralizować naszą dorosłą podopieczną, mamy w planach wspólne wyjście do pubu i wysłanie jej na zabawę do dobrego klubu. Atrakcją specjalną jest planowana wizyta w nocnym klubie, najchętniej z programem &#8216;dla Pań&#8217;. Robert będzie musiał się obejść smakiem, gdyż plany dotyczą jedynie Zuzy i mnie. Dla niej będzie to &#8216;pierwszy raz&#8217; w takim przybytku. Muszę poszukać czegoś, co ją nie rozczaruje a jednocześnie nie spowoduje niesmaku. Szkoda, że nie ma u nas podobnych spektakli jakie oglądałam na przykład w Amsterdamie.</p>
<p>Przez cały pobyt w naszym letnim domu byliśmy niemoralnie wręcz grzeczni a najbardziej śmiałą rzeczą była sauna we troje (w ręcznikach) i wspólne jacuzzi (w strojach kąpielowych).</p>
<p>Tak więc jedyną erotyczna rzeczą, którą możemy się dziś podzielić są trzy krótkie filmiki, do których bądź mamy sentyment, bądź spodobały się nam w morzu tandetnej pornografii. Dziękujemy tajemniczemu duszkowi za odnośnik do trzeciego z nich <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . </p>
<p>&nbsp;<br />
Uroki swingowania z biseksualną partnerką:</p>
<div class="center">
[See post to watch Flash video]
</div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Seks oralny inaczej:</p>
<div class="center">
[See post to watch Flash video]
</div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Film jaki nam zarekomendowano (<strong>uwaga</strong>: film wyświetli się na stronie <em><strong>yuvutu.com</strong></em>):</p>
<div class="center">
<p><embed src="http://www.yuvutu.com/includes/utilities/embed.swf" width="320" height="240" allowscriptaccess="always" flashvars="id=423108"/></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-06-01/juz-w-domu-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
<enclosure url="http://namietnik.org/wp-content/petting.mp4" length="4567350" type="video/mp4" />
<enclosure url="http://namietnik.org/wp-content/seks-oralny-inaczej.flv" length="1815565" type="video/x-flv" />
		</item>
		<item>
		<title>Noc z Przyjacółmi</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-05-22/noc-z-przyjacolmi/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=noc-z-przyjacolmi</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-05-22/noc-z-przyjacolmi/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 May 2010 10:05:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1543</guid>
		<description><![CDATA[obert wyjechał właśnie na dworzec odebrać kuzynkę. Nasza wykończona maturami podopieczna spędzi z nami najbliższe półtora tygodnia. W czasie jej pobytu postaramy się być grzeczni. Profilaktycznie sprzątnęłam nawet zazwyczaj plączące się po sypialni zabawki erotyczne, które razem z kolekcja filmów Roberta i naszymi albumami ze zdjęciami wylądowały pod kluczem w &#8216;loszku&#8217; na poddaszu. Dziewczę jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/we-czworo-Hasselblad.jpg" alt="" title="we czworo" width="500" height="300" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="R" alt="R" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/r.gif" />obert wyjechał właśnie na dworzec odebrać kuzynkę. Nasza wykończona maturami podopieczna spędzi z nami najbliższe półtora tygodnia. W czasie jej pobytu postaramy się być grzeczni. Profilaktycznie sprzątnęłam nawet zazwyczaj plączące się po sypialni zabawki erotyczne, które razem z kolekcja filmów Roberta i naszymi albumami ze zdjęciami wylądowały pod kluczem w  &#8216;loszku&#8217; na poddaszu. Dziewczę jest ułożone, dość niewinne, ale jak każda kobieta ciekawskie. Wolę, być zapobiegliwa, niż znaleźć się w sytuacji, gdy &#8216;niechcący&#8217; znajdzie ona mój wibrator, knebel, lub obejrzy film z mocną treścią lub radosnym udziałem jej chwilowych opiekunów.</p>
<p>Jeśli malowniczo rozwijająca się powódź nie zakłuć naszych planów, to najbliższy weekend spędzimy z nią na Mazurach, gdzie może uda się pojeździć konno.</p>
<p>Wczoraj jednak zaszaleliśmy. Robert wrócił wieczorem ze szkolenia, a ja zorganizowałam na jego powitanie kolację z naszymi najbliższymi przyjaciółmi zakończoną nocą spędzoną we czworo.</p>
<p>Kasia i Andrzej wrócili już jakiś czas temu ze swojej podróżny poślubnej, a spotkanie było dobra okazją by wręczyć im pamiątkowy album ze wpędzonej we czworo nocy poślubnej. Kasia jest bardzo fotogeniczna, czego dowiodły też przywiezione przez nich z rajdu po Ameryce Łacińskiej slajdy. Oglądając je po raz kolejny doszłam do wniosku, że mimo doskonałej jakości jaka oferują obecnie dobre cyfrowe lustrzanki, to i tak nie dorównują temu co można osiągnąć za pomocą wysłużonego, manualnego Nikona załadowanego Velvią. Oglądając malownicze krajobrazy ze slajdów, czy bardziej osobiste zdjęcia wykonane techniką cyfrową, miło spędziliśmy czas po kolacji. Podjęłam mocne postanowienie, że gdy dzieci podrosną odrobinę pomyślimy o podobnej wyprawie.</p>
<p>Oboje wrócili opaleni, zadowoleni, szczęśliwi i z mnóstwem wspomnień. W jacuzzi, podziwiałam ładną opaleniznę Kasi, Gdyby nie delikatny biały trójkącik pozostawiony przez dół kostiumu byłaby idealna. Adam za to wyglądał, jakby opalał się w szortach i koszuli. Wyraźnie ciemniejsze ramiona i nogi kontrastowały z odrobinę mniej opaloną resztą ciała. Nowością za to było to, że poszedł w ślady żony i był całkowicie wydepilowany. Nie mówię tu tylko o członku, którym z należyta troską właśnie się zajmowałam, ale o całym ciele. Była to zdecydowana odmiana i nie powiem, bym miała coś przeciwko niej. Robert zrobił bardzo nieszczęśliwa minę, gdy zapowiedziała, że do lata pomogę zgubić mu trzy, cztery zbędne kilogramy, zadbam by regularniej odwiedzał naszą siłownie i umówię go przed sezonem z moja kosmetyczką, na dłuższą sesję. Po chwili zapomniał o czekających go wyrzeczeniach koncentrując się na siedzącej mu na kolanach Kasi.</p>
<p>Noc była nieprzespana. Wyposzczony na szkoleniu Robert, ja pragnąca odmiany po blisko tygodniu autoeorycznych praktyk i odrobinkę przesyceni sobą młodzi małżonkowie po miesiącu poślubnym to prawdziwie wybuchowa mieszanka! Miałam potrójny powód do zadowolenia. Nieczęsto zdarza się jednej nocy pasjonujący seks z dwoma mężczyznami, czy długa sesja wyrafinowanych pieszczot pod koniec której byłam najpierw na górze bawiąc się w amazonkę a zakończyłam ją jak prawdziwa bachantka rozkoszująca się greckim rodzajem miłości. Rzadko też obecnie poranki obfitują w przebudzenie ciepłem tulącego się do mnie kobiecego ciała, które to po chwili splata się w moim w cudownie leniwe 69.</p>
<p>Żałowałam, że oczekując kuzynki nie mogliśmy przedłużyć tych zabaw spędzając przedpołudnie w pościeli.</p>
<p>Lubie towarzystwo Adam i Kasi, ich przyjaźń. Chyba właśnie to przyjaźń sprawia, że wspólny seks smakuje lepiej&#8230; A poza tym lobię u Adama to, że podczas miłosnych uniesień potrafi całkiem naturalnie, bez skrępowania, czy wulgaryzmów powiedzieć mi, że ma ochotę na przykład na seks analny, a po chwili skomplementować &#8216;rozkoszną ciasnotę&#8217; mojej dziurki, kształt pośladków, wydatną obecnie krzywiznę brzuszka, czy poruszające się w rytmie pchnięć piersi. Większość mężczyzn ma kłopoty z artykułowaniem pragnień, czy obdarzaniem w trakcie seksu komplementami, a ja lubię słuchać&#8230; To wspaniały afrodyzjak i szkoda, że sporo osób nie docenia potęgi słowa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-05-22/noc-z-przyjacolmi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>/- -/</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-05-21/1542/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=1542</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-05-21/1542/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 May 2010 07:05:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1542</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[
<div class="ngg-galleryoverview" id="ngg-gallery-3-1542">


	
	<!-- Thumbnails -->
		
	<div id="ngg-image-27" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/01.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="01" alt="01" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_01.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-28" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/02.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="02" alt="02" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_02.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-29" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/03.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="03" alt="03" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_03.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-30" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/04.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="04" alt="04" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_04.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-31" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/05.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="05" alt="05" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_05.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-32" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/06.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="06" alt="06" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_06.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-33" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/07.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="07" alt="07" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_07.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-34" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/08.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="08" alt="08" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_08.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-35" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/09.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="09" alt="09" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_09.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-36" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/10.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="10" alt="10" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_10.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-37" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/11.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="11" alt="11" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_11.jpg" width="99" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-38" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/12.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="12" alt="12" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_12.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-39" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/13.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="13" alt="13" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_13.jpg" width="75" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-40" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/14.jpg" title=" " rel="lightbox[set_3]" >
								<img title="14" alt="14" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/2010-05-21/thumbs/thumbs_14.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class='ngg-clear'></div>
 	
</div>


]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-05-21/1542/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>/-/</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-05-20/1540/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=1540</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-05-20/1540/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 May 2010 05:08:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1540</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[
<div class="ngg-galleryoverview" id="ngg-gallery-2-1540">


	
	<!-- Thumbnails -->
		
	<div id="ngg-image-26" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://namietnik.org/wp-content/gallery/ona/ona.png" title=" " rel="lightbox[set_2]" >
								<img title="ona" alt="ona" src="http://namietnik.org/wp-content/gallery/ona/thumbs/thumbs_ona.png" width="180" height="120" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class='ngg-clear'></div>
 	
</div>


]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-05-20/1540/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odrobina BDSM</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-05-17/odrobina-bdsm-2/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=odrobina-bdsm-2</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-05-17/odrobina-bdsm-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 May 2010 18:38:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[BDSM]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1537</guid>
		<description><![CDATA[tan błogosławiony na szczęście nie oznacza konieczności rezygnowania z mocniejszych wrażeń! Przy odrobinie umiaru, nawet w zaawansowanej ciąży można cieszyć się elementami BDSM, i to nawet bardzo intensywnie. W sobotę, chyba po raz ostatni w najbliższym czasie, wbiłam się w lateksowy kostium. Odrobina talku i pomoc męża przy dopinaniu na brzuszku zamka okazały się jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/klamerki.jpg" alt="" title="klamerki" width="250" height="360" class="left" /><img class="caps" title="S" alt="S" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/s.gif" />tan błogosławiony na szczęście nie oznacza konieczności rezygnowania z mocniejszych wrażeń! Przy odrobinie umiaru, nawet w zaawansowanej ciąży można cieszyć się elementami BDSM, i to nawet bardzo intensywnie.</p>
<p>W sobotę, chyba po raz ostatni w najbliższym czasie, wbiłam się w lateksowy kostium. Odrobina talku i pomoc męża przy dopinaniu na brzuszku zamka okazały się jednak konieczne. Kolację podałam przewiązana koronkowym fartuszkiem, z czerwoną kulką knebla pomiędzy ustami. Ciesząc się swobodą i nieobecnością w domu Marysi mogłam pozwolić sobie na podobny strój, a także na to, by Robert skorzystał od czasu do czasu ze szpicruty. Pacnięcie skórką, jaką jest zakończona, w opięty lateksem pośladek, lub pierś sprawiało, że szybciej krążyła mi krew.</p>
<p>Z kostiumu wyswobodził mnie po kolacji Robert. Zanim to jednak nastąpiło skorzystał z wszytego w kroku zamka, by posiąść mnie od tyłu, na pieska.</p>
<p>Po kąpieli, podczas której mu usługiwałam, był jeszcze seans zabawy klamerkami, zaciskami i próżniowymi kubeczkami. Półgodzinna zabawa moimi piersiami skończyła się, gdy chwytając w palce nabrzmiałe brodawki zmusił mnie do orgazmu. Usadowiona okrakiem na zwiniętej w wałek poduszce, z dłońmi spiętymi na plecach kajdankami, ujeżdżałam ją jak szalona. Doznania jakie dały mi jego palce można porównać tylko do rozkoszy tak intensywnej, że w swej mocy ocierającej się o ból. Lubię gdy bawi się moimi piersiami w ten sposób.</p>
<p>W rewanżu zrobiłam mu fellatio, połączone z delikatnym ściskaniem jąder. Mąż lubi, bym pieszcząc go ustami, jednocześnie delikatnie bawiła się jego klejnotami. Z czasem, gdy rośnie podniecenie pozwalam sobie na delikatne ich ściskanie, a podczas orgazmu na całkiem mocne, ale nie gwałtowne ich ściśnięte. Pieszczota ta wymaga sporej wprawy i znajomości jego reakcji. Zbyt słaba stymulacja nie sprawi mu żadnej przyjemności, a zbyt mocna popsuje ją całkowicie.</p>
<p>Zabawy z elementami BDSM były naszym pożegnaniem. Mąż do czwartku jest na szkoleniu z pracownikami. Po powrocie natomiast będziemy mieli dla siebie tylko jeden dzień&#8230; Przyjeżdża do nas kuzynka męża, by po maturze odpocząć i pozwiedzać stolicę. Jeśli pogoda pozwoli to spełnię jej marzenie i zabiorę dziewczynę do nas na Mazury, na konie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-05-17/odrobina-bdsm-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dziewczynka :)</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-05-05/dziewczynka/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=dziewczynka</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-05-05/dziewczynka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 May 2010 13:43:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1535</guid>
		<description><![CDATA[aczęłam dziewiętnasty tydzień ciąży. Brzuszek wyraźnie widoczny, choć ciągle mały. Niedługo powiększy się znacznie, jednak chwilowo wygląda delikatnie i uroczo. Lubie oglądać się nago w lustrze. Myślę, że mężowi podoba się zmiana mojej figury. Byłam dziś na badaniach. Mój lekarz zapytał się, czy chcę znać płeć dziecka. Szybki telefon do męża i zgoda na podanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/brzuszek.jpg" alt="" title="brzuszek" width="275" height="275" class="right" /><img class="caps" title="Z" alt="Z" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/z.gif" />aczęłam dziewiętnasty tydzień ciąży. Brzuszek wyraźnie widoczny, choć ciągle mały. Niedługo powiększy się znacznie, jednak chwilowo wygląda delikatnie i uroczo. Lubie oglądać się nago w lustrze. Myślę, że mężowi podoba się zmiana mojej figury.</p>
<p>Byłam dziś na badaniach. Mój lekarz zapytał się, czy chcę znać płeć dziecka. Szybki telefon do męża i zgoda na podanie informacji. Będziemy mieli dziewczynkę! Pomimo że jeszcze wcześnie na taka diagnozę lekarz był całkowicie pewien co do werdyktu. Oba ultrasonogramy, zarówno ten wykonany przez pochwę, jak i przez powłoki brzuszne nie pozostawiały podobno żadnej możliwości pomyłki. Wierze w diagnozę, jednak sama nigdy nie umiałabym wyciągnąć podobnych wniosków na podstawie podobnie nieczytelnych dla mnie zdjęć.</p>
<p>Robert nie był rozczarowany&#8230; Wiem, że sekretnie liczył na chłopca, ale jeszcze nic straconego. Już jakiś czas temu ustaliliśmy, że po porodzie natychmiast gdy to tylko możliwe decydujemy się na kolejne dziecko. Do trzech razy sztuka, ale widząc jak Robert kocha Marysię wiem, że bez względu czy będziemy mieli dwie dziewczynki i chłopca czy też trzy królewny, będzie spełnionym tatusiem. Byle ich tylko za bardzo nie rozpieszczał.</p>
<p>Wieczorem idziemy uczcić to wydarzenie kolacją we troje. Wczesną, bo Marysia wytrzyma najwyżej do dwudziestej. Czas wybrać imię. Podoba mi się mające skandynawskie korzenie <em>Dagmara</em>, czy łacińskie <em>Urszula</em>. Mam jednak kilka innych, równie  mocnych kandydatów na ładne imię dla dziewczynki. Czas wybadać męża.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-05-05/dziewczynka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A Może Jednak Mamy Niewinny Fetysz?</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-05-05/a-moze-jednak-mamy-niewinny-fetysz/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=a-moze-jednak-mamy-niewinny-fetysz</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-05-05/a-moze-jednak-mamy-niewinny-fetysz/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 May 2010 08:10:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1533</guid>
		<description><![CDATA[rzyznaję, może jednak seks analny jest naszym fetyszem! Przy wczorajszej kolacji opowiedziałam Robertowi o mojej rozmowie z przyjaciółką i o tym, jak przypisano nam łatkę fetyszystów. Mżą był wyraźnie rozbawiony, a gdy wstałam od stołu przytulił się do mnie i szepnął: - Wiesz, coś jednak w tym jest&#8230; Po chwili ssałam jego język w pośpiechu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/od-tylu.jpg" alt="" title="od tyłu" width="500" height="240" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />rzyznaję, może jednak seks analny jest naszym fetyszem!</p>
<p>Przy wczorajszej kolacji opowiedziałam Robertowi o mojej rozmowie z przyjaciółką i o tym, jak przypisano nam łatkę fetyszystów. Mżą był wyraźnie rozbawiony, a gdy wstałam od stołu przytulił się do mnie i szepnął:</p>
<p>- <em>Wiesz, coś jednak w tym jest&#8230;</em></p>
<p>Po chwili ssałam jego język w pośpiechu wyplątując ze spodni członek, gdy jego dłonie zsuwały z moich bioder bieliznę. Kilka minut gorących pieszczot na stojąco podgrzało atmosferę na tyle, że wszystko skończyło się nie w sypialni, ale na stole w jadalni. Ułożona na blacie oparłam złączone łydki na lewym barku męża a on wsunął w moja pupę mały kawałek przyniesionego z lodówki masła. Jęknęłam cicho gdy wcisnął je we mnie, głośniej gdy wszedł na całą długość swojego członka. Pierwsza runda zakończyła się na stole, druga odbyliśmy pod prysznicem a trzecią w pościeli. W porannej dogrywce przeszkodziło nam pojawienie się Marysi, jednak gdy mała zasnęła pomiędzy nami wymknęliśmy się do łazienki, gdzie pod prysznicem po raz kolejny oddaliśmy się fetyszystycznym praktykom. Dzięki niedawnemu odkryciu Roberta <em>J-lube</em>, seks analny w strugach wody, czy nawet wypełnionej wodą wannie nie stanowi już problemu. Nie mogę doczekać się, gdy wypróbuję ten nowy, sprzedawany w postaci proszku, środek poślizgowy podczas fistingu. Odpowiednio nałożony na skórę jest praktycznie niezmywalny przez wodę, bardzo śliski, nie schodzi ze skóry nawet przy intensywnym tarciu i jest całkowicie hypoalergiczny.  Choć opiera się wodzie to nie zostawia plam, a by się go pozbyć wystarczy jedynie trochę osolonej wody. Przy seksie analnym pod prysznicem sprawdził się wyśmienicie, znacznie lepiej niż stosowany kiedyś hypoalergiczny balsam do ciała <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-05-05/a-moze-jednak-mamy-niewinny-fetysz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fetysz?</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-05-04/fetysz/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=fetysz</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-05-04/fetysz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 May 2010 08:29:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kosmate Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1530</guid>
		<description><![CDATA[kazuje się, że często nie wiemy jak postrzegają nas inni. Przynajmniej nie do samego końca. Otóż dowiedziałam się, że spora cześć naszej swingującej gromadki uważa nas za parę umiarkowanych fetyszystów. Raczej w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Dowiedziałam się tego przy okazji rozmowy z przyjaciółką. Słowo fetyszyści padło przypadkiem, ale pociągnęłam za język, z czystej ciekawości [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/bielizna1.jpg" alt="" title="bielizna" width="250" height="300" class="left" /><br />
<img class="caps" title="O" alt="O" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/o.gif" />kazuje się, że często nie wiemy jak postrzegają nas inni. Przynajmniej nie do samego końca. Otóż dowiedziałam się, że spora cześć naszej swingującej gromadki uważa nas za parę umiarkowanych fetyszystów. Raczej w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Dowiedziałam się tego przy okazji rozmowy z przyjaciółką. Słowo fetyszyści padło przypadkiem, ale pociągnęłam za język, z czystej ciekawości i dowiedziałam się więcej.</p>
<p>W tym co usłyszałam jest sporo prawdy, jednak jak na mój gust nieco przejaskrawionej. Nie do końca nazwałabym to fetyszyzmem. To raczej preferencje i przyzwyczajenia, niemniej grono znajomych uważa, że naszym wspólnym fetyszem jest seks analny a w moim także wymyślna bielizna. W sumie mogłabym się z tym zgodzić, ale daleko nam do prawdziwych fetyszystycznych zachowań. Po pierwsze seks analny nie jest absolutnie jedyna formą współżycia jaka nas podnieca. Prawdą jest natomiast, że oboje z mężem lubimy go, a swingując staramy się urozmaicić nim <em>ars amandi</em>. Co do bielizny, to nie mam do niej absolutnie zarzucanego mi podejścia. Jest ona tylko i wyłącznie odzieniem, w którym czuję się dobrze i które, mam nadzieję, dodaje mi powabu. To, że lubię zmysłowe, ale gustowne dodatki nie oznacza, że są one moim fetyszem. Także to, że czasami lubię kochać się w niepełnym negliżu, nie czyni ze mnie fetyszystki <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>O dziwo za fetysz nie uznano tego że lubię kochać się równocześnie z dwoma partnerami. Przyjaciółka nie nazwała tego fetyszem, jednak dodała iż krążą na ten temat pikantne opowieści. W sumie nie dziwię się zbytnio. Z grona swingujących mężczyzn tylko paru miało okazję skosztować owoców z tego drzewa a pozostali z pewnością mieliby na to ochotę. Problem tylko w tym, że tak naprawdę nie każdy partner potrafi zaakceptować bez zastrzeżeń drugiego mężczyznę w swojej intymnej strefie. Dla większości mężczyzn istnieje naturalna, niepisana i nie wypowiadana zasada, że swingując z inną parą, lub dzieląc się kobietą nie dotykają się i nie wchodzą sobie w drogę. Często w tego rodzaju trójkącie seks ogranicza się do zabawy kobiety i mężczyzny, w której co jakiś czas panowie zamieniają się miejscami. Najbardziej wyuzdaną formą wspólnego kontaktu są dość niewinne pieszczoty partnerki i stosunek „na pieska”, podczas którego drugi z partnerów otrzymuje fellatio. Większości kobiet odpowiada tego rodzaju zabawa, ja jednak oczekuję od moich mężczyzn znacznie więcej. Lubie poczuć ich obu w sobie, cieszyć się nimi jednocześnie, wspólnie dążyć do rozkoszy. Wielu mężczyzn podnieca marzenie o takiej zabawie, jednak w rzeczywistości większość nie umie odnaleźć się w sytuacji wymagającej bliższej obecności drugiego z partnerów&#8230; A ja lubię kochać się czując ich obu w pochwie&#8230; Lubię  różnorodność doznań jaką ofiaruje taki układ i rozkosz ofiarowywaną przez zgranych partnerów.</p>
<p>Nie byłabym sobą, gdybym nie wypytała się o inne pary. O to jak są postrzegane. Analizując to czego się dowiedziałam musiałam przyznać, że sama miałam podobne odczucia, choć raczej tkwiące w podświadomości, niż wyrażane publicznie. Wiem jednak, że takie opinie i publicznie wyjawiane preferencje odgrywają spora rolę w planowaniu spotkań. Niektóre pary pasują bardziej do siebie niż inne. Chyba głównie dlatego największa popularnością wśród nas cieszą się kameralne spotkania we czworo, sześcioro rzadziej ośmioro. Poza nimi jedynie odbywające się co mniej więcej pół roku duże swingers-party wykraczają ponad kameralną atmosferę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-05-04/fetysz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Najlepszy seks z dwoma partnerami</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-05-03/najlepszy-seks-z-dwoma-partnerami/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=najlepszy-seks-z-dwoma-partnerami</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-05-03/najlepszy-seks-z-dwoma-partnerami/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 May 2010 08:30:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1528</guid>
		<description><![CDATA[&#160; sobotę przeżyłam jedną z lepszych przygód z dwoma partnerami. Bawiliśmy we Wrocławiu. Swingowaliśmy z atrakcyjnym, choć sporo starszym od nas małżeństwem. Seks z doświadczoną partnerką był miły i bardzo bogaty we wrażenia. Gdy kochałyśmy się na oczach naszych mężczyzn nie podejrzewałam, że czeka mnie jeszcze coś bardziej podniecającego. Zawsze miałam szczęście&#8230; Nie zawsze umiałam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/na-dwa-baty.jpg" alt="" title="Podwójna penetracja" width="250" height="318" class="alignright size-full wp-image-1529" /><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; sobotę przeżyłam jedną z lepszych przygód z dwoma partnerami.</p>
<p>Bawiliśmy we Wrocławiu. Swingowaliśmy z atrakcyjnym, choć sporo starszym od nas małżeństwem. Seks z doświadczoną partnerką był miły i bardzo bogaty we wrażenia. Gdy kochałyśmy się na oczach naszych mężczyzn nie podejrzewałam, że czeka mnie jeszcze coś bardziej podniecającego.</p>
<p>Zawsze miałam szczęście&#8230; Nie zawsze umiałam dobrać do nas dobrych partnerów. Seks z dwoma mężczyznami sprawia mi ogromną przyjemność, a równoczesny, podwójny stosunek jest dla mnie wyjątkowo atrakcyjną formą miłości.</p>
<p>Przedwczoraj dano mi prawdziwą rozkosz. Nie chodzi jedynie o samo uczucie bycia penetrowaną dwoma członkami. Cała atmosfera spotkania, czułości, pieszczoty i gra wstępna z kobietą przygotowały mnie do prawdziwej orgii zmysłów. Podniecona, ujęta zmysłową delikatnością bez trudu mogłam oddać się obu partnerom. Wszystko stało się naturalnie, jakby samo z siebie. Z początku wchodzili we mnie na zmianę, by później wtulić się jednocześnie w moją szparkę. Kochaliśmy się spleceni, bez pośpiechu, często zmieniając rytm miłości. Gdy emocja osiągnęły szczyt wtuliłam się w piesi męża, a drugi partner wszedł pomiędzy moje pośladki. Kończyliśmy impulsywnym finałem&#8230; Najpierw Robert, później ja i po chwili On.</p>
<p>To było mocne przeżycie, prawie tak intensywne jak to, czego doświadczyłam w ubiegły weekend. Szkoda, że o tamtej przygodzie nie mogę napisać nic więcej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-05-03/najlepszy-seks-z-dwoma-partnerami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na Kolanach&#8230;</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-04-14/na-kolanach/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=na-kolanach</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-04-14/na-kolanach/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Apr 2010 07:34:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1526</guid>
		<description><![CDATA[zy można dyktować warunki na kolanach? Tak, choć nie jest to zwykła forma perswazji, a korzystam z niej nieczęsto. Dziś jednak pozwoliła mi postawić na swoim! Dyskutowaliśmy plany na przyszły weekend. Robert chciał mieć go dla siebie, planując spotkanie z przyjaciółmi w sobotę i zabawę w ciemni na niedzielę. Ja pragnęłam odwiedzić we troje nasz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/seks-oralny.jpg" alt="" title="seks oralny, fellatio" width="275" height="367" class="left" /><br />
<img class="caps" title="C" alt="C" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/c.gif" />zy można dyktować warunki na kolanach? Tak, choć nie jest to zwykła forma perswazji, a korzystam z niej nieczęsto. Dziś jednak pozwoliła mi postawić na swoim!</p>
<p>Dyskutowaliśmy plany na przyszły weekend. Robert chciał mieć go dla siebie, planując spotkanie z przyjaciółmi w sobotę i zabawę w ciemni na niedzielę. Ja pragnęłam odwiedzić we troje nasz dom na Mazurach.</p>
<p>Negocjacje poszły całkowicie po mojej myśli. Robert dał się złapać w pułapkę przy śniadaniu.</p>
<p>Gdy poruszyłam temat weekendu Robert przedstawił mi swoją, znaną mi już, wizję tego, jak pragnie go spędzić. Nie udało mi się przekonać go perswazją do własnych planów. Ponieważ dalsza dyskusja wydał mi się bezcelowa, udając rezygnację, zmieniłam temat.</p>
<p>Po kilku minutach, dolewając mu kawy uśmiechnęłam się, siadłam mu na kolanach i wolno rozpięłam pidżamkę. W przeciwieństwie do mnie był już ubrany do pracy. Marysia jeszcze spała, gdyż obiecałam mu zająć się dziś jej odwiezieniem do żłobka. Dał się złapać jak dziecko. Pochłonięty pieszczeniem piersi nawet nie zastanowił się nad tym, czym sobie zasłużył na niespodziewane pieszczoty. Ugniatając przez spodnie członek szeptałam mu do ucha jak bardzo pragnę objąć go ustami. Szarpiąc pasek u spodni całowałam go w usta, a następnie odpinając guziczki koszuli powędrowałam ustami w dół. Spodnie ściągnęłam razem z bielizną i nie dając mu ani chwili wytchnienia połknęłam go natychmiast gdy tylko się ich pozbyłam.</p>
<p>To było specjalnie zaaranżowane fellatio. Zmysłowe, nieco perwersyjne ale wykonane z niesamowita dbałością o to, by przez cały jego czas pozostawała pod moją kontrolą. Rozpaliłam go, jednak nie pozwoliłam mu wymknąć się nawet na trochę spod kontroli. Przedłużałam pieszczoty w nieskończoność dbając by ciągle balansował na cienkiej linii oddzielającej niesamowicie mocne podniecenie od punktu z poza którego nie ma już powrotu. Poczekałam na chwilę gdy całym sobą pragnął finału. Dopiero gdy byłam pewna, że każdą pojedynczą komórką pragnie spełnienia ujęłam go mocno w dłoń i delikatnie, ledwo muskając ustami żołądź wróciłam do naszej dyskusji.</p>
<p>Był zaskoczony, jednak ja nie dałam mu szansy ochłonąć, czy przejąc inicjatywę. Drobnym ruchem nadgarstka sprawiłam, że jęczał, by po chwili wzmagając uścisk oddalić od niego nagrodę. Gdy oponował rozluźniałam uścisk a raz nawet wypuściłam go z dłoni. Z ulgą poczuł na sobie moje usta, a jego opór szybko topniał wraz z kolejnymi sekundami. Gdy nazwał mnie podstępną, rozpustą żmiją skapitulował. Weekend spędzimy we troje na Mazurach. Chwilę po kapitulacji zajęłam się nim tak, by przez cały pozostały do weekendu czas nie żałował ani przez chwilę swojej słabości. Powoli, delikatnie doprowadziłam go do szczytu podniecenia. Umiejętnie odwlekając spełnienie spotęgowałam jego rozkosz tak bardzo jak tylko powaliła na to zdobyta wiedza. Nie spytałam się jak ma ochotę skończyć, gdyż nie sądzę by w danym momencie zrozumiał pytanie. Pozwoliłam mu eksplodować głęboko w ustach, a gdy jęczał w ekstazie delikatnie ssałam jego członek pieszcząc dłońmi jego nasadę i jądra. Miał długi, z pewnością bardzo przyjemny i wyczerpujący orgazm. Z zadowoleniem przełykałam kolejne stróżki obfitego wytrysku, a gdy ustał jeszcze długo pieściłam go ustami. Odchylony, z zamkniętymi oczami mruczał a ja wypuściłam go spomiędzy warg dopiero gdy zwiotczał.</p>
<p>Już siedząc mu na kolanach zgodziłam się by do końca tygodnia budzić go w podobny sposób, pozwalając mu jednak wybrać czy skończyć w moich dłoniach, na piersiach, w ustach, czy też kochając się ze mną. Myślę, że była to uczciwa cena za zmianę jego weekendowych planów. Dalsze negocjacje utonęły w moim śmiechu, gdyż wciśnięta pomiędzy moje piersi, niezbyt dokładnie ogolono twarz łaskotała mnie w trudny do opanowania sposób. Cóż, próbował mojej sztuczki rozkładając mnie na stole, jednak skuteczną groźbą iż przeniosę się do poniedziałku do sypialni córki ustaliłam ostatecznie <em>status quo</em>. Nie rozpraszany rozmową zrobił z języka najlepszy w danej chwili użytek. Lubię, gdy kocham nie mim jednocześnie mocno rozchylając na boki uda. Podnieca mnie bycie całkowicie bezbronną, wyeksponowaną, wręcz bezwstydnie otwartą. Choć lubię mocniejsze pieszczoty przy seksie oralnym, to w takiej pozycji najbardziej cenię delikatność i fantazję. Nie brakło mu obu, a to co zrobił z moim kolczykiem i łechtaczką nazwałabym skończoną perfekcją i wirtuozją.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-04-14/na-kolanach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Telefon</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-04-13/telefon/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=telefon</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-04-13/telefon/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Apr 2010 09:28:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1524</guid>
		<description><![CDATA[obert lubi, dosłownie uwielbia seks w niecodziennym otoczeniu czy sytuacjach. Nie będę rozpisywać się o tym czego i gdzie spróbowaliśmy. Lista jest długa i nie w pełni nadająca się do upublicznienia. Wczoraj, w trakcie kolacji, jego natura i przewrotność dały ponownie o sobie znać. Jedliśmy wspólną, późną kolację. Pod jej koniec Marysia sennie grzebała w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/w-kuchni.jpg" alt="" title="w kuchni" width="500" height="328" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="R" alt="R" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/r.gif" />obert lubi, dosłownie uwielbia seks w niecodziennym otoczeniu czy sytuacjach. Nie będę rozpisywać się o tym czego i gdzie spróbowaliśmy. Lista jest długa i nie w pełni nadająca się do upublicznienia.</p>
<p>Wczoraj, w trakcie kolacji, jego natura i przewrotność dały ponownie o sobie znać.</p>
<p>Jedliśmy wspólną, późną kolację. Pod jej koniec Marysia sennie grzebała w swoim talerzyku, ja szykowałam deser i kawę. Telefon od przyjaciółki zastał mnie w kuchni. Ponieważ było to coś pilnego i jak mi się wydawało niezbyt długiego nie poprosiłam jej o oddzwonienie za kilka minut. Pochłonięta rozmową nie zauważyłam, gdy za mną wyrósł Robert. działał szybko, zdecydowanie, w sposób nie pozwalający nawet myśleć o sprzeciwie. Odwrócona twarzą do kontuaru zostałam wzięta z zaskoczenia.</p>
<p>Mocno obejmując za biodra odsunął mnie od blatu, pochylił i zmusił bym oparła się o niego łokciami. Ze zdziwienia wyrwał mnie głos przyjaciółki w słuchawce. Podpowiadając jej uległam jego żądzy. Spieszył się i nawet nie zadał sobie trudu zdjęcia ze mnie bielizny. Odsunął tylko w bok przeszkadzający mu skrawek materiału, rozpiął spodnie i wszedł we mnie. Szybko skończyłam rozmowę i mam nadzieję, że wypadło to naturalnie i wiarygodnie. Zdążyłam na czas. Jego ruchy stały się zdecydowane, a odgłosy jakie wydawał wchodząc we mnie nie dałyby się niczym zamaskować. Eksplodował gdy ledwo zaczynałam czuć zbliżające się podniecenie.</p>
<p>Gdy zbierał się by opuścić kuchnię odwróciłam się przytrzymując go za rękę. Był zdziwiony, gdy zsuwałam z siebie przemoczoną bieliznę. Jeszcze bardziej się zdziwił, gdy odsunęłam krzesło kuchennego stołu a sama ułożyłam się na jego skraju. Nie bawiłam się w dyplomację i okrągłe słówka.</p>
<p>- <em>Siadaj!</em></p>
<p>Gdy posłuchał odchyliłam się w tył, oparłam stopy o jego ramiona, rozchyliłam szeroko uda i nieco mniej władczym tonem, prawie zalotnie wyszeptałam:</p>
<p>- <em>Dokończ to co zacząłeś&#8230;</em></p>
<p>Sprawił się lepiej niż myślałam. Dał mi orgazm ustami i drugi gdy wszedł na mnie. Kochaliśmy się na stole dobrych kilka minut, a sporo czasu zajęło nam wysupływanie się z ubrań. Kończyliśmy w dziwnym negliżu. On w samych skarpetkach i rozpiętej koszuli, ja w pończoszkach, z owiniętą w pasie i zmiętą jak szmata spódnicą. Kochał mnie mocnymi pchnięciami trzymając się brzegu stołu. Moje głowa zwisała poza blat, a łydki oplatały jego ciało. Tym razem miałam orgazm tak jak lubię, na chwile przed jego finiszem tak, by jego zdwojona praca nad własną przyjemnością sprawiła, że powróci on do mnie drugą, a może i trzecią falą. Wczoraj skończyło się na drugiej fali, gdy opadł na mnie zmęczony akrobacjami. Miło zaspokojona leżałam tuląc mokre, słodko ciężkie ciało męża. Pewnie trwalibyśmy tak jeszcze chwilę, gdyby nie nagła myśl, co też porabia nasza córka.</p>
<p>Gdy półnaga wyjrzałam ostrożnie z kuchni spostrzegłam, że mała śpi. Jej miseczka leżała na podłodze. Jedzenie było dosłownie wszędzie, nawet na ścianie i we włosach. Najwyraźniej zabawa z zawartością miseczki wyczerpała ją ale i też sprawiła przyjemność. Uśmiechając się przez sen wyglądała jak niesamowicie umorusany aniołek. Pozwoliliśmy się jej zdrzemnąć godzinę, a gdy po prysznicu i przebraniu się w świeże ubranie posprzątałam kuchnie i jadalnię obudziłam ją delikatnie całując w czoło. Nie była szczęśliwa, jednak w takim stanie jedynym co mogłam zrobić to włożyć ją do wanny, a nie do łóżeczka. Mycie włosów wymagało naszej wspólnej asysty, za to po przebraniu do snu zasnęła zanim tatuś zdążył odszukać ulubioną żabkę.</p>
<p>Wieczór spędziliśmy oglądając film z porodu i pierwszego dnia życia Marysi. Siedziałam w kucki oparta plecami o siedzącego za mną męża. Mruczałam, gdy wsuniętymi pod obcisły golf dłońmi delikatnie masował mój biust. Zastanawialiśmy się, czy tym razem nie zdecydować się na poród w domu. Nie byśmy bardzo tego chcieli. Po prostu rozważaliśmy różne opcje, a że oboje czuliśmy potrzebę rozmowy i chęć obdarzania się podczas niej drobnymi karesami, to resztę wieczoru spędziliśmy na kanapie rozmawiając i oglądając filmy z minionego roku we troje. Chyba zdecydowani jesteśmy na trzecie dziecko. Bez względu na pleć obecnego będziemy się starać o następne zaraz, gdy tylko to będzie możliwe.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-04-13/telefon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przebudzenie</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-04-06/przebudzenie/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=przebudzenie</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-04-06/przebudzenie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Apr 2010 08:27:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1521</guid>
		<description><![CDATA[ielkanoc spędziliśmy we Wrocławiu, u moich rodziców. W podróż wybraliśmy się późnym wieczorem, a na miejscu byliśmy nocą. Marysia poszła do łóżeczka prosto z samochodu. Nie obudziła się nawet przy zmianie pampersa. Po chwili ja byłam już po prysznicu i smacznie zasypiałam wtulona w pościel, nawet nie czekając na męża. Obudziłam się o trzeciej, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/plaszcz-kapielowy.jpg" alt="" title="W płaszczu kąpielowym" width="275" height="275" class="right" /><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />ielkanoc spędziliśmy we Wrocławiu, u moich rodziców. W podróż wybraliśmy się późnym wieczorem, a na miejscu byliśmy nocą. Marysia poszła do łóżeczka prosto z samochodu. Nie obudziła się nawet przy zmianie pampersa. Po chwili ja byłam już po prysznicu i smacznie zasypiałam wtulona w pościel, nawet nie czekając na męża.</p>
<p>Obudziłam się o trzeciej, a tym co mnie wyrwało z bardzo miłego snu na pograniczu jawy był mój własny orgazm. Musiałam być bardzo śpiąca, gdyż Robertowi udało się rozpiąć mój nocny strój o  kroju męskiej koszuli, rozebrać się pod kołdrą, doprowadzić mnie pieszczotami do podniecenia, a nawet wejść we mnie. Chyba właśnie ten ruch spowodował, że się obudziłam. Pamiętam ciepło, podniecenie, niesamowitą przyjemność gdy wszedł we mnie i dreszcz orgazmu jaki wywołał palcem wtulonym w moje krocze. Jestem pewna, że pieścił mnie długie minuty, zanim zdecydował się na ten ruch. To tłumaczyłoby abstrakcyjny, bezsensowny sen, którego śnienie sprawiało mi niewytłumaczalnie fizyczną przyjemność.</p>
<p>Nie miałam specjalnie intensywnego orgazmu. Był nieco ospały, niezbyt intensywny, jednak przyjemnie kojący. Sprawił mi sporo przyjemności tym, że w czasie gdy narastał, trwał i przemijał kochał się ze mną delikatnymi ruchami bioder, pieszcząc otwartą dłonią piersi. Był delikatny, nie wykonywał żadnych gwałtownych ruchów, a mimo to, gdy z mojej strony było już po wszystkim poczułam mocniejszy uścisk dłoni na piersi, nieco głębsze pchnięcie i cichy jęk po którym poczułam jak pulsując we mnie rozlewa ciepło. Zasnęłam zespolona z nim, czując delikatny dotyk jego palców pieszczących ciało od piersi do kolan.</p>
<p>Nad ranem kochaliśmy się już całkowicie świadomie. Po cichu, by nie obudzić córki. Leżałam na plecach z mocno rozchylonymi udami. Klęczał pomiędzy nimi i trzymając moje biodra dłońmi podłożonymi pod pośladki nasuwał mnie rytmicznymi pchnięciami na swój wielki, spragniony pieszczot członek. Wyprężona w łuk przyciskałam do twarzy mały jasiek. Gdy poczułam jego ciężar na sobie zagryzłam na nim zęby, oplotłam nogami i krzycząc w pierze zatopiłam się w rozkoszy. Zajęta sobą nawet nie spostrzegłam kiedy znieruchomiał. Leżeliśmy tak nieruchomo dobrą chwilę. Czułam pulsującą, powoli przemijającą rozkosz pomiędzy udami. Moje podbrzusze, uda i pośladki były mokre od jego nasienia. Podobnie zaplątana pode mną koszula. Otarłszy się nią poszłam prosto pod prysznic, a po nim, obwiązana w płaszcz kąpielowy, na śniadanie. Mama zjawiła się kilka sekund po mnie. Uśmiechnięta, z rumieńcem na twarzy i mokrymi włosami. Robiąc sobie filiżankę kawy stwierdziła bardziej, niż zapytała:</p>
<p>- <em> Widzę, że miałaś udany poranek.</em></p>
<p>Choć zarumieniłam się jak panna przyłapana z ukochanym, to jednak zdobyłam się na szczery uśmiech i słowa:</p>
<p>- <em> Robert był naprawdę kochany.</em></p>
<p>Uśmiechnęła się prężąc a ja dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że mamy podobne rumieńce na twarzy, a jej dekolt zdobi świeża malinka. Z góry dochodził przytłumiony szumem spływającej wody śpiew, a głos choć znajomy nie należał do mojego męża.</p>
<p>- <em> Mamo!</em></p>
<p>Jęknęłam w udawanym zdziwieniu, pomieszanym ze zgorszeniem i podziwem. Dostałam klapsa w pośladek i zostałam zagoniona do pomocy w przygotowaniu jajecznicy z grzybami. Czułam się jak  kilka lat temu, gdy zajrzawszy nad ranem do ich sypialni zdałam sobie sprawę z dwóch rzeczy. Że to nie ja odkryłam seks&#8230; I co ważniejsze, że jeszcze mogę się całkiem sporo nauczyć. A byłam już wtedy mężatką&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-04-06/przebudzenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prima Aprilis</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-04-01/prima-aprilis/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=prima-aprilis</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-04-01/prima-aprilis/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Apr 2010 14:24:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1517</guid>
		<description><![CDATA[rimaaprilisowe pomysły mojego męża, choć przeważnie śmieszne, mogą być też kłopotliwe&#8230; Dziś rano przekierował rozmowy z obu stacjonarnych linii na numer moich rodziców. Zorientowałam się dopiero koło południa, gdy zdziwiona mama zadzwoniła w końcu na moją komórkę, informując mnie, że od rana odbiera telefony do mnie, i te prywatne i te związane z firmą. Byłam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/t-shirt.jpg" alt="I just need to be spanked &amp; sent to bed early!" title="t-shirt: I just need to be spanked &amp; sent to bed early!" width="250" height="200" class="left" /><br />
<img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />rimaaprilisowe pomysły mojego męża, choć przeważnie śmieszne, mogą być też kłopotliwe&#8230; Dziś rano przekierował rozmowy z obu stacjonarnych linii na numer moich rodziców. Zorientowałam się dopiero koło południa, gdy zdziwiona mama zadzwoniła w końcu na moją komórkę, informując mnie, że od rana odbiera telefony do mnie, i te prywatne i te związane z firmą.</p>
<p>Byłam zła, a samo skasowanie przekierowania nie dało mi wystarczające satysfakcji, by wybaczyć psikus. Poświęciłam odrobinę czasu by założyć nową skrzynkę pocztową, a następnie umieściłam na kilku popularnych portalach i stronach oferty sprzedaży / kupna rożnych artykułów. Był do sprzedania okazyjnie samochód, ktoś chciał kupić szczeniaki, sprzedać telewizor, sprzęt AGD itd. Wszystko pilne, po bardzo atrakcyjnej cenie i tylko na telefon&#8230; Który należał do Roberta&#8230; Skapitulował po niecałych trzech godzinach a ja zadowolona, po przekupieniu mnie obietnicą wieczornego masażu, usunęłam ogłoszenia.</p>
<p>Przy okazji odrobinę popsułyśmy z kuzynką dzień jej byłemu narzeczonemu. W dość zbliżony, ale znacznie bardziej dotkliwy sposób. Minie kilka dni zanim ludzie dadzą mu spokój. Och&#8230; To był tylko żart, nie zaś wyrównanie rachunków. Małe preludium zbliżających się kłopotów.</p>
<p>Byłam dziś naprawdę niegrzeczna&#8230; Myślę że zasłużyłam na prę klapsów. Liczę wręcz na nie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-04-01/prima-aprilis/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Noc Poślubna we Czworo</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-03-30/noc-poslubna-we-czworo/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=noc-poslubna-we-czworo</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-03-30/noc-poslubna-we-czworo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Mar 2010 08:38:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1515</guid>
		<description><![CDATA[&#160; sobotę uczestniczyliśmy w ślubie Kasi i Adama. Nie było hucznego wesela, tylko skromna, cywilna uroczystość. Poza najbliższą rodziną uczestniczyło w nim paru najbliższych przyjaciół i przyjaciółek z obu stron. W sumie nie naliczyłam się więcej niż trzydziestu pięciu, może czterdziestu osób, łącznie z dziećmi. Coś na kształt wesela, a bardziej biesiady rozpoczętej obiadem a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/panna-mloda.jpg" alt="" title="Naga panna młoda" width="500" height="200" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; sobotę uczestniczyliśmy w ślubie Kasi i Adama. Nie było hucznego wesela, tylko skromna, cywilna uroczystość. Poza najbliższą rodziną uczestniczyło w nim paru najbliższych przyjaciół i przyjaciółek z obu stron. W sumie nie naliczyłam się więcej niż trzydziestu pięciu, może czterdziestu osób, łącznie z dziećmi. Coś na kształt wesela, a bardziej biesiady rozpoczętej obiadem a skończonej późną kolacją odbyło się w położonym za miastem hotelu. Zdecydowanie nie było to klasyczne wesele, jednak bawiliśmy się doskonale. Wieczorem, po jej zakończeniu cześć gości zdecydowała się wrócić do miasta, a jedynie kilka osób, głównie przybyłych spoza Warszawy, skorzystało z zarezerwowanych w hotelu pokoi.</p>
<p>O ile gości położono w odległym od apartamentu nowożeńców skrzydle, to nasz pokój znajdował się dokładnie po sąsiedzku. To był pomysł młodej pary. Z początku miałam obawy, czy wypada skorzystać z ich zaproszenia, by tę noc spędzić we czworo. W końcu była to ich &#8216;noc poślubna&#8217;. Kasia, jak i Adam jednak zapewniali nas, że właśnie tak chcieliby ją spędzić. Ze ich prawdziwie ważna noc odbyła się spory czas temu, a podczas zwiedzania Ameryki Południowej, będą mieli okazję być ze sobą tak często jak tylko tego zapragną. Zgodziliśmy się, a Adam zaplanował wszystko tak, by spotkanie odbyło się z zachowaniem należytej dyskrecji. Nikt z gości oczywiście nie miał bladego pojęcia co nas łączy i jak spędziliśmy tę noc.</p>
<p>Kasia była zachwycająca. Zarówno w stonowanej, odpowiedniej do cywilnej uroczystości sukni, jak i po jej zrzuceniu, gdy w samej bieliźnie stała pozując pośrodku pokoju. Robert zrobił całą masę zdjęć. To było specjalne życzenia młodych i dodatkowy prezent, który mogliśmy im ofiarować. Robert przywiózł ze sobą sporo sprzętu, a łącznie z oświetleniem stanowił on pokaźną porcję naszego bagażu. Wczoraj i dziś wybierałam te, które trafią do albumu, który będzie naszym podarkiem dla powracającej z miodowego miesiąca pary. Wybrałam dużo zdjęć, a wśród nich kilka na których jestem ja lub Robert. Najbardziej podoba mi się seria przedstawiająca mnie i Kasię kochające się na łóżku, jak i ta, gdy kocha się ona jednocześnie z obu naszymi mężczyzn. Z tych jestem najbardziej dumna, gdyż są mojego autorstwa. Zadowolona jestem też doskonałą jakością filmów, jakie zrobiliśmy aparatem. Rzadko korzystam z tej funkcji, jednak używając statywu, oświetlenia i jasnego obiektywu uzyskaliśmy wprost oszałamiający efekt. Przez najbliższy tydzień &#8211; dwa, wspólnie z Robertem, będziemy pracował nad zdjęciami i ich przygotowaniem do wydruku. Spory, profesjonalnie wydrukowany i oprawiony album będzie gotowy za trzy &#8211; cztery tygodnie. Powstanie jedynie w dwóch egzemplarzach, podobnie jak podwójne DVD z pełną galerią zdjęć i filmami.</p>
<p>Miło wspominam wspólną noc poślubną. Kasia, mimo młodego wieku, stała się wytrawną kochanką. Czułą, pomysłowa i bardzo zmysłową. kobietą zdającą sobie sprawę z własnej atrakcyjności i umiejącą ją wykorzystać. Sposób w jaki rozebrała mnie z sukni, i to jak pieściłyśmy się na oczach naszych mężczyzn było kunsztowną grą, zamieniona w czystą sztukę dawania rozkoszy, gdy splotłyśmy się ze sobą na łóżku. Później, oglądając fotografie zrobione gdy była  zamkniętą ciałami Adama i Roberta zachwycił mnie wyraz jej twarzy. Na niektórych z nich widać czystą ekstazę, gdy wyprężona, z odchyloną ku tyłowi głową trwa zespolona w lubieżnym trójkącie. Właśnie te wybrałam do albumu. Śmiałe, nawet bardzo śmiałe zważywszy na scenę, jednak piękne tym, co daje się wyczytać z jej twarzy. Cała seria wygląda wprost zachwycająco w czerni i bieli. Z tych kilku zdjęć które przeszły już przez ręce Roberta zapadło mi w pamięci zbliżenie na twarz. Wyostrzona na rozwartych, soczystych ustach fotografia ekstazy, której tłem jest rozmyty obraz klęczącego, wbitego pomiędzy jej wypięte pośladki mężczyzny.</p>
<p>Zdecydowanie poproszę w przyszłości Kasię o pozowanie. Może nawet wspólnie z Adamem. Chciałabym zaproponować im udział w czymś, co od dawna pragnę zrobić. Przygotowaniu prywatnego, wydanego jedynie dla uczestników sesji, ilustrowanego atlasu miłosnych pozycji. Może już w przyszłym roku, gdzieś późną wiosną lub wczesnym latem? Wiem, że kilka par chętnie wzięłoby udział w podobnym projekcie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-03-30/noc-poslubna-we-czworo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kuzynka</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-03-23/kuzynka/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=kuzynka</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-03-23/kuzynka/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Mar 2010 09:03:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1513</guid>
		<description><![CDATA[eekend spędziliśmy we Wrocławiu, u moich rodziców. Był to rodzinny wyjazd połączony jednak z interesami. Od kwietnia rusza generalny remont kupionego przez nas domu, więc sobotę spędziłam z mężem dość pracowicie. Dziadkowie cieszyli się w tym czasie wnuczką, która wykazała się wyjątkowo pogodnym i skorym do zabawy nastrojem. Niedziela był za to bardzo rodzinna, połączona [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/smutna-kobieta.jpg" alt="" title="smutna kobieta" width="230" height="280" class="right" /><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />eekend spędziliśmy we Wrocławiu, u moich rodziców. Był to rodzinny wyjazd połączony jednak z interesami. Od kwietnia rusza generalny remont kupionego przez nas domu, więc sobotę spędziłam z mężem dość pracowicie. Dziadkowie cieszyli się w tym czasie wnuczką, która wykazała się wyjątkowo pogodnym i skorym do zabawy nastrojem.</p>
<p>Niedziela był za to bardzo rodzinna, połączona z wizytą sporego grona rodziny. Dla mnie okazała się dodatkowo ciekawa za sprawą kuzynki, która poprosiła mnie o rozmowę.</p>
<p>Tak się złożyło, że w rodzinie, także tej ze strony męża, dałam się poznać jako osoba, która nie krzyczy <em>„O tempora, o mores!”</em> gdy któraś z młodszych latorośli ma kłopoty (głownie sercowe) a za to stara się pomóc i doradzić. Osobę, która potrafi wytknąć zapalczywej rodzicielce zrozpaczonej utratą dziewictwa córki fakt, że szanowna babcia szła do ślubu mając szesnaście wiosen i wielki brzuch i to, że często uświęconą tradycją stało się być przy nadziei krocząc ku ołtarzowi. Czym innym jest odkrycie że siedemnastoletnia córka bierze środki antykoncepcyjne a czym innym na gwałt przygotowywać ślub, zanim brzuch stanie się widoczny, lub co bardziej prawdopodobne, zanim odejdą wody. Dziwi mnie, że zamiast cieszyć się z rozsądku i zapobiegliwości dziecka, płacze się nad tym, że nie będzie panienką wydając się za mąż. A kogo to teraz obchodzi poza specyficznymi, podstarzałymi fetyszystami? Ci zresztą nie zamierzają się absolutnie wiązać z kimś, kto w minutę po konsumpcji straci dla niech cały urok.</p>
<p>Jeszcze bardziej niż hipokryzja kobiet, mierzi mnie jej męski odpowiednik. Nie chcę się wdawać w szczegóły życia intymnego samców, ale powszechnym jest pogląd iż zaliczanie kolejnych &#8216;dup&#8217; jest czynem chwalebnym i powodem do stroszenia się jak paw przed kolegami, jednak od małżonki wymagać się będzie dziewictwa.</p>
<p>Szczytem hipokryzji i czystym skurwysyństwem był natomiast postępek byłego &#8216;narzeczonego&#8217; kuzynki&#8230; Były, na szczęście, partner oświadczył jej że głęboka wiara i tradycyjne przekonania nie pozwalają mu wziąć za żonę kobiety nie będącej dziewicą, więc ich związek nie ma żadnej przyszłości. Całkiem miły powód zerwania zważywszy, że skurwiel trzy miesiące temu sam ją pozbawił tego cennego dla niego skarbu, błagając ją by zaufała jego miłości. Rozumiem, że zerwanie kwiatka nie zobowiązuje do ślubu! Mam jednak głębokie przekonanie, że zerwać ze sobą można w sposób kulturalny, pokorny, nie raniąc bez potrzeby. Nigdy nie lubiłam tego małego gnojka. Choć spotkaliśmy się ledwo dwu-trzykrotnie, to bez trudu wyrobiłam sobie o nim opinię. W sumie cieszę się, że moja kuzynka, którą bardzo lubię, uwolniła się od niego. Ma dopiero 21 lat i nie sądziłam, by miała powody spieszyć się przed ołtarz. Zwłaszcza z czymś takim jak jej były już partner. Z drugiej strony jego postępowanie było zwyczajnie podłe.</p>
<p>Z kuzynką długo rozmawiałam. Było mi jej szkoda, zwłaszcza, że jej pierwszy partner okazał się tak wyrachowanym człowiekiem. Szczęściem widziałam w niej złości i poczucie niezasłużonej krzywdy, nie zaś wątpliwości co do własnej wartości. Radziłam jej rozsądek. Żadnych prób powrotu, nawet gdyby o to prosił. Żadnych przygód by zapomnieć, czy innych szaleństw. No a kiedy ochłonie możemy wspólnie się zastanowić, czy puścić mu to w niepamięć&#8230; Obie jesteśmy skorpionami i nie wybaczamy tak łatwo, a zemstą jak wiadomo delektować się najlepiej na zimno.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-03-23/kuzynka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Spotkanie Na Trzy Pary</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-03-17/spotkanie-na-trzy-pary/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=spotkanie-na-trzy-pary</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-03-17/spotkanie-na-trzy-pary/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 10:26:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1511</guid>
		<description><![CDATA[iniony weekend spędziliśmy swingując w gronie dobrych znajomych. Było to małe spotkanie na sześć osób, które przeciągnęło się z sobotniego wieczoru aż do niedzielnego popołudnia. Poprzedni tydzień był dla mnie bardzo meczący i wypełniony nadspodziewanie licznymi obowiązkami, głównie zawodowymi. Pod jego koniec byłam tak wykończona, że z pewnym niepokojem myślałam o planowanym spotkaniu. Prawda jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/dziewczyny.jpg" alt="" title="dziewczyny" width="250" height="333" class="left" /><br />
<img class="caps" title="M" alt="m" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/m.gif" />iniony weekend spędziliśmy swingując w gronie dobrych znajomych. Było to małe spotkanie na sześć osób, które przeciągnęło się z sobotniego wieczoru aż do niedzielnego popołudnia.</p>
<p>Poprzedni tydzień był dla mnie bardzo meczący i wypełniony nadspodziewanie licznymi obowiązkami, głównie zawodowymi. Pod jego koniec byłam tak wykończona, że z pewnym niepokojem myślałam o planowanym spotkaniu. Prawda jest taka, że mimo niewątpliwej atrakcyjności swingowania z przyjaciółmi, samo spotkanie niesie też ze sobą perspektywę niewyspania i co by tu dużo nie mówić sporej aktywności fizycznej.</p>
<p>W piątek nie byłam pewna, czy chronicznie niewyspana i zmęczona znajdę siły i radość, by czerpać ze wspólnego seksu tak, jak to mam w zwyczaju. Obawiałam się także czy będę miała siły sprostać oczekiwaniom partnerów. Szczęściem Robert zajął się absolutnie wszystkimi przygotowaniami i organizacją weekendu. Mogłam się wyspać, śniadanie podano mi do łóżka, a wczesnym przedpołudniem zdrzemnęłam się na dwie godziny. Wieczorem, po kąpieli i toalecie byłam rześka i wypoczęta tak, jakbym cały zeszły tydzień nic innego nie robiła. Marysia była już u dziadków, nasza sypialnia została przygotowana na wieczór, a w kuchni skończono przygotowania do kolacji. Lubie gdy mąż gotuje. Choć zabrzmi to śmieszne, bardziej smakują mi potrawy stworzone bez mojego udziału, niż te nad których przygotowaniem musiałam pracować.</p>
<p>Kolacje zjedliśmy przy świecach, popijając ją sporą ilością wina. Kawę, słodycze i coś mocniejszego zostawiliśmy sobie na później, gdy po mile spędzonym czasie w jacuzzi wróciliśmy do salonu, by w płaszczach kąpielowych obejrzeć film pornograficzny z kolekcji Roberta. Tym razem była to kolekcja krótkich, czarno-białych filmów nakręcony na taśmie filmowej. Brak koloru i dźwięku nie przeszkadzał w odbiorze. Sprawiał nawet, że ta śmiała kolekcja scen z prywatnych orgii nabierała nawet bardziej wyuzdanego charakteru, niż gdyby towarzyszył jej kolor i dźwięk. Pod koniec projekcji panował wyjątkowo swobodny nastrój. Dość powiedzieć, że obok mnie Rafał  wtulał właśnie usta w piersi Kasi a Basia aktywnie pomagała naszemu zdolnemu operatorowi kamery odszukać pod połami płaszcza kąpielowego jego prężącą się męskość. Był najwyższy czas, by przenieść się do sypialni, gdzie do naszego łóżka dostawiliśmy dwa mniejsze, przyniesione z pokoi gościnnych.</p>
<p>Orgia trwała do późna w nocy. Bawiliśmy się zupełnie nieskrępowania, a wspólne zmagania były przerywane od czasu do czasu by się posilić, odświeżyć, czy popatrzeć w skupieniu jak dwie moje koleżanki kochają się z sobą tak, jakby poza nimi nie istniał świat. Sama z rozkoszą przypomniałam sobie czasy, gdy z Rafałem tworzyliśmy trójkąt. Dosiadając okrakiem byłego kochanka jęczałam z rozkoszy, gdy przytulony do moich pleców Robert wsuwał się we mnie. Nie obchodziło mnie to, że nasze zmagania obserwuje pozostała trójka. Że siedząc w kucki i popijając wino patrzą, jak dwoje moich partnerów równocześnie wtula się w moją pochwę, a później jak kocha mnie w ten wyrafinowany, intensywny i niesamowicie podniecający sposób. Uczucie dwóch członków pracujących raz w zgodnym a raz w przeciwstawnym w fazie rytmie było zbyt obezwładniające, bym myślała o czymkolwiek innym!</p>
<p>Rano przegapiliśmy poranek. Prawdę mówiąc wstaliśmy na dobre dopiero przed południem. Nigdzie się nam nie spieszyło, więc po przebudzeniu i skromnym śniadaniu panie udały się na wspólną kąpiel, a panowie zajęli sprzątaniem i przygotowaniem obiadu. Kiedy my plotkowałyśmy i omawiałyśmy ślubne plany Kasi, oni doprowadzili dom do porządku i pod komendą Roberta przygotowali obiad złożony z pieczonych ziemniaków, sałatki greckiej, pomidorów w śmietanie, faszerowanych bakłażanów i grillowanego w glinie pstrąga.</p>
<p>Właśnie to cenię najbardziej w spotkaniach z bliskimi przyjaciółmi. Umiemy się doskonale bawić przed, w czasie i po erotycznych hulankach. Nienawidzę, gdy wspólne swingowanie zredukowane jest wyłącznie do seksu, a poza łóżkiem nie można znaleźć ani jednego tematu do interesującej dyskusji.</p>
<p>Za niecałe dwa tygodnie spotkamy się ponownie z Kasią i Adamem&#8230; Na ich ślubie. Skromnej, cywilnej uroczystości dla niewielkiego grona rodziny i najbliższych przyjaciół. Następnego dnia po uroczystości &#8216;młodzi&#8217; wyjeżdżają w podróż by zwiedzić kraje Ameryki Południowej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-03-17/spotkanie-na-trzy-pary/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolacja</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-03-10/kolacja/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=kolacja</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-03-10/kolacja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Mar 2010 08:30:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1509</guid>
		<description><![CDATA[czoraj miałam nareszcie okazję by założyć nową sukienkę. Była nią kolacja dla dwojga, przy świecach, jaką przygotowałam dla męża. Kolacja to trochę złe słowo. Był to posiłek swoją obfitością i tym jak długo się go celebruje bliski kolacji jedzonej we Francji, czy w basenie Morza Śródziemnego. Przygotowałam kilka ulubionych przystawek Roberta. Była zupa pieczarkowa podana [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/strzel-na-moje-piersi.jpg" alt="" title="Proszę, skończ na moich piersiach..." width="500" height="320" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />czoraj miałam nareszcie okazję by założyć nową sukienkę. Była nią kolacja dla dwojga, przy świecach, jaką przygotowałam dla męża. Kolacja to trochę złe słowo. Był to posiłek swoją obfitością i tym jak długo się go celebruje bliski kolacji jedzonej we Francji, czy w basenie Morza Śródziemnego.</p>
<p>Przygotowałam kilka ulubionych przystawek Roberta. Była zupa pieczarkowa podana ze świeżymi bułeczkami, tosty z masłem czosnkowym, grillowane na bambusowych patyczkach płatki wołowiny w ostrym sosie (Pulgogi), sałatka grecka i w końcu danie główne: chińskie drożdżowe bułeczki nadziewane wieprzowiną (Cha Siu Bao). Przygotowanie tego dania zajęło mi kilka ładnych godzin. Kolacje planowałam już poprzedniego dnia, a zaraz po zrobieniu zakupów przygotowałam pierwsze składniki i zamarynowałam mięso. Same bułeczki wymagały jednak by poświęcić im sporo uwagi  tuż przed kolacją. Było warto, gdyż Robert wprost je ubóstwia. Całość popijana wyśmienitym <i>Vieux Magon &#8217;01</i> trzymanym na specjalne okazje. Mimo iż nie powinnam, skusiłam się na pół kieliszka. Inaczej straciłabym połowę przyjemności kosztując kończące ucztę sery.</p>
<p>Kolacja przeciągnęła się do późna. Gdy podałam kawę siadłam mu na kolanach. Lubie gdy powoli przesuwa dłonią po udzie, jakby sprawdzał gdzie kończą się moje pończoszki. Miałam dla niego jeszcze jedna niespodziankę. Wyszeptałam mu kilka słów do uch. Z figlarnym wyrazem pocałował mnie a potem zrobił to o co go poprosiłam. Rozpiął powoli guziczki sukienki i odchylając na boki materiał odsłonił mi piersi. Miałam na sobie biustonosz &#8216;ćwiartkę&#8217;. Nieco za ciasny, jednak tym bardziej uwydatniający piersi. Zawsze lubiłam patrzeć, jak bardzo Roberta podnieca widok piersi w tego rodzaju przemyślnym stelażu. Objęte od spodu, podniesione, wyeksponowane, z odkrytymi brodawkami. Całował je długo sporo uwagi poświęcając brodawką. Gdy wypościł mnie z objęć kleknęłam przed nim. Rozłożyłam pomiędzy jego udami serwetkę, wydobyłam na wierzch nabrzmiały już członek i wykonałam wzorcowe fellatio zakończone strzałem na odsłonięte piersi i krótką dogrywką w ustach.</p>
<p>Resztę wieczoru i sporą cześć nocy spędziliśmy bezsennie, tratując pościel z zapałem nowożeńców w noc poślubną.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-03-10/kolacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zmiany</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-03-09/zmiany-2/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=zmiany-2</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-03-09/zmiany-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Mar 2010 09:55:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1507</guid>
		<description><![CDATA[ak jak i poprzednim razem, ciąża wymusiła pewne zmiany. Zmiany w moich przyzwyczajeniach, zachowaniu, jak i w tym co dzieje się w domu. Postanowiłam sporządzić dwie listy. Jedną, obejmująca wyrzeczenia, drugą wyliczającą korzyści stanu błogosławionego. &#160; Najpierw wyrzeczenia i niedogodności: Zrezygnowałam z koni&#8230; Kocham jeździć konno, jednak postanowiliśmy z mężem nie ryzykować. Koniec biegania w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/czwarty-tydzien.jpg" alt="" title="Czwarty tydzień ciąży" width="500" height="333" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="T" alt="T" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/t.gif" />ak jak i poprzednim razem, ciąża wymusiła pewne zmiany. Zmiany w moich przyzwyczajeniach, zachowaniu, jak i w tym co dzieje się w domu. Postanowiłam sporządzić dwie listy. Jedną, obejmująca wyrzeczenia, drugą wyliczającą korzyści stanu błogosławionego.</p>
<p>&nbsp;<br />
<strong>Najpierw wyrzeczenia i niedogodności:</strong></p>
<ol>
<li>Zrezygnowałam z koni&#8230; Kocham jeździć konno, jednak postanowiliśmy z mężem nie ryzykować.</li>
<li>Koniec biegania w lesie za domem, w domu nie używam bieżni.</li>
<li>Tej zimy nie poszalałam na nartach.</li>
<li>Podobnie z łyżwami.</li>
<li>Stałam się abstynentką. Pozwalam sobie najwyżej na pół kieliszka wina.</li>
<li>Kawa &#8211; mój narkotyk, afrodyzjak, ambrozja. Tylko jedna o poranku, później tylko bezkofeinowy <em>ersatz</em>. Czasami ulegam i wieczorem przeżywam ekstazę drugiego <em>espresso</em>.</li>
<li>Koniec z ostrym BDSM. Mała strata gdyż i tak wolę łagodniejsze jego odmiany.</li>
<li>Poranne mdłości &#8211; prawie nie cierpię na nie, wymienione jedynie dla zasady.</li>
</ol>
<p>&nbsp;<br />
<strong>Bilans zysków:</strong></p>
<ol>
<li>Pływam &#8211; chodzę regularnie na basen. Z córką, zysk i radość dla nas obu!</li>
<li>Zdrowiej i regularniej jem.</li>
<li>Spędzam mniej czasu przed komputerami.</li>
<li>Więcej czytam.</li>
<li>Mam pretekst by wymienić zawartość mojej garderoby.</li>
<li>Mąż przejął cześć moich obowiązków domowych.</li>
<li>Mogę bezkarnie mieć drobne zachcianki, które są spełniane bez pytań, czy uniesienia brwi.</li>
<li>Mąż nie pali już fajki w domu.</li>
<li>Czuję się pełna energii.</li>
<li>Mam niesamowity apetyt na seks.</li>
<li>Nie musimy już używać prezerwatywy.	</li>
<li>Ponownie swingujemy.</li>
</ol>
<p>&nbsp;<br />
Oczywiście obie listy są dość niepełne i stworzone emocjonalnie i pomijają z pewnością kilka istotnych aspektów. Podsumowując jestem w 11 tygodniu ciąży, mam uroczo, lekko zaokrąglony brzuszek, jestem zadowolona i szczęśliwa. Z doświadczenia zdobytego przy okazji poprzedniej ciąży wiem, że będę budzić prawie fetyszystyczne zainteresowanie sporej grupy naszych stałych partnerów. Dla wielu swing z partnerką w zaawansowanej ciąży ma szczególnie podniecający smaczek.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-03-09/zmiany-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>One: Czyli o Trójce Kobiet z Jakimi Dzieliłam Niedzielę</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-03-08/one-czyli-o-trojce-kobiet-z-jakimi-dzielilam-niedziele/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=one-czyli-o-trojce-kobiet-z-jakimi-dzielilam-niedziele</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-03-08/one-czyli-o-trojce-kobiet-z-jakimi-dzielilam-niedziele/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Mar 2010 10:45:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1505</guid>
		<description><![CDATA[iedziele dzieliłam z trzema kobietami. W przenośni, bo tak naprawdę spędziłam ją głównie w domu, w towarzystwie męża i córeczki. Po pierwsze spędziłam chyba półtorej godziny rozmawiając z Iwoną. Moja wspólniczka w sobotę miała pierwszą w życiu randkę z kobietą. Całość ograniczona do spotkania, kawy z szarlotką, rozmowy i wieczoru spędzonego na dalszej rozmowie i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/drobne-piersi.jpg" alt="" title="Drobne piersi" width="500" height="360" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="N" alt="N" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/n.gif" />iedziele dzieliłam z trzema kobietami. W przenośni, bo tak naprawdę spędziłam ją głównie w domu, w towarzystwie męża i córeczki.</p>
<p>Po pierwsze spędziłam chyba półtorej godziny rozmawiając z Iwoną. Moja wspólniczka w sobotę miała pierwszą w życiu randkę z kobietą. Całość ograniczona do spotkania, kawy z szarlotką, rozmowy i wieczoru spędzonego na dalszej rozmowie i tańcu w klubie przyjaznym dla les. No i na pożegnanie pocałunek. Opowiadanie o tym zajęło półtorej godziny, co jak na ilość wrażeń było dość rozsądnym czasem. Wygląda, że moja wspólniczka zaczyna poważnie zastanawiać się nad sprawdzeniem własnej orientacji. Podchodzi do tego ostrożnie, co jednak nie zniechęca zainteresowanej nią dziewczyny. Wszystko wskazuje, że pierwsza randka była udana, co zdaje się potwierdzać następująca po niej wymiana telefonów i listów.</p>
<p>Druga moja niedzielna kobieta to Dominika. Otóż moja przyjaciółka, prawie rówieśniczka, postanowiła zwrócić się w stronę chirurgii plastycznej, by skorygować piersi. Przepraszam, nie skorygować &#8211; powiększyć. Decyzja wisiała długo w powietrzu. Nie jest to przypadek młodej dziewczyny, chcącej ze sporego biustu zrobić wielki. Dominika ma kształtne A. Ładne, zgrabne ale bardzo drobne piersi. Jej obecny partner nie ma z tą decyzją nic wspólnego. Znam Dominikę na tyle, by wiedzieć, że nie ma obsesji na punkcie skalpela i chęci skorygowania u siebie prawie wszystkiego. Do decyzji dojrzewała dwa lata, a pod dyskusję kilku przyjaciółek poddała ją tydzień temu. Nie miałyśmy wiele do powiedzenia, więc zrobiłam co mogłam najlepszego i udzieliłam jej wsparcia, jakie winna przyjaciółka przyjaciółce. Wie co robi, dobrze przemyślała wszystko, zdaje sobie sprawę z tego, że to nie wizyta u kosmetyczki&#8230; Nie potrzebowała głosu rozsądku tylko akceptacji. Moim skromnym, całkowicie prywatnym, zachowanym dla siebie zdaniem jej atrakcyjności nic obecnie nie brakuje. Mój punt widzenia jednak nie bierze pod uwagę jej samooceny i tego na co w kobiecie zwracają uwagę nasi kochani panowie. Wiem, trywialne, liczy się oczywiście wnętrze, ale zaraz za zgrabną figurą, ładną buzią i wielkim piersiami&#8230; Nie koniecznie w tej kolejności.</p>
<p>Była jeszcze Ania. Niestety w trakcie całego weekendu prześladowało mnie istne fatum w postaci męża, który skutecznie i w recydywie niweczył próby wymienienia wspólnie kilku myśli. W niedzielę, po kąpieli z Marysią i położeniu córeczki spać uciekłam z laptopem do sypialni. Nie zdążyłam nawet przelać kilku zdań na ekran, gdy po cichutku zakradł się do mnie, przytulił, zamknął laptop i pocałował w kark&#8230; Cóż mogłam zrobić? Miałam alternatywę by odrzucić zaloty i zrobić klasyczną scenę &#8216;Nie widzisz że jestem zajęta&#8217;, lub ulec, starając się bym sama miała z tego jak najwięcej korzyści. Z lekkim ukłuciem w sercu odłożyłam laptop&#8230; Postarałam się by w trójnasób wynagrodził mi zmianę panów i to, że nie odpisałam na ważny dla mnie list. Gdy dobrze po północy padł bez ducha przemknęła mi myśl, czy nie żałował, że oderwał mnie od komputera. Patrząc jednak na jego dziecięco szczęśliwą twarz wiedziałam, że pokonanie wysoko postawiona tej nocy poprzeczki sprawiło mu zdecydowanie więcej satysfakcji, niż zwyczajny seks na dobranoc. Spałam tej nocy jak aniołek. Długo i spokojnie, gdyż rano nie obudził mnie by tradycyjnie pofiglować o świcie.</p>
<p>Wstałam dobrze po dziewiątej. Mąż pojechał już do pracy, zabierając po drodze Marysię do żłobka. Na stoliku leżała mała koperta i paczuszka. Zapomniałam jaki dziś mamy dzień. Liścik był czuły i szczery ciepłem bijących z kilku linijek znajomego pisma. W paczuszce znalazłam śliczny wisior w stylu Art Déco. Sprawdziłam, pasuje do zegarka i broszy, jakie kupił mi przy poprzednich okazjach.</p>
<p><strong>Kocham Cię!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-03-08/one-czyli-o-trojce-kobiet-z-jakimi-dzielilam-niedziele/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Brązowa Sukienka</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-03-05/brazowa-sukienka/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=brazowa-sukienka</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-03-05/brazowa-sukienka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Mar 2010 09:38:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1503</guid>
		<description><![CDATA[idziałam wczoraj piękną sukienkę. W kolorze ciemnego, zgaszonego fioletu, z regularnym deseniem w drobne, postrzępione ciemno brązowe romby ozdobione ciemnożółtym akcentem w środku. Odrobinę przed kolan, z rękawkami ciut za łokieć. Ściągnięta pod biustem brązową, elastyczną wstawką. Właściwie nic wyjątkowego, gdyby nie ciało na jakim była opięta. Miała dwadzieścia pięć może trzydzieści lat. Owalna, niezbyt [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/sylwetka.jpg" alt="" title="sylwetka" width="160" height="300" class="right" /><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />idziałam wczoraj piękną sukienkę. W kolorze ciemnego, zgaszonego fioletu, z regularnym deseniem w drobne, postrzępione ciemno brązowe romby ozdobione ciemnożółtym akcentem w środku. Odrobinę przed kolan, z rękawkami ciut za łokieć. Ściągnięta pod biustem brązową, elastyczną wstawką.</p>
<p>Właściwie nic wyjątkowego, gdyby nie ciało na jakim była opięta.</p>
<p>Miała dwadzieścia pięć może trzydzieści lat. Owalna, niezbyt rzucając a się w oczy twarz, włosy sięgające za ucho u kolorze brązu. Spokojne, prawie że oszczędne uczesani, prosty sznur brązowych koralików z ceramiki na szyi. Prawie zwyczajna dziewczyna. Z małym ale. Jej figura była kobieca, pełna, obfita w krzywizny. Niezbyt duży, raczej jędrny biust ładnie współgrał z całością. Piękna krzywizna brzuszka, który podkreślała wyprofilowana w lekkie &#8216;S&#8217; sylwetka. Łagodnie ale wyraźnie wcięta talia wyraźnie dzieląca ciało na dwie cześć. Miała ślicznie, nie za duże,  krągłe pośladki i odpowiednio wyprofilowane biodra.</p>
<p>Zwykłą dziewczyna o ładnym, kobiecym ciele. Wyspa wśród wychudzonych, lub zbyt obfitych młodych kobiet. Ubrana tak, by strój podkreślał walory jej ciała i maskował to, czego nie zamierzała podkreślać. Podobało mi się w jaki sposób się poruszała, jak dobrze czułą się w swej kobiecej skórze.</p>
<p>Drugim powodem do radości był zakup sukienki na lato. Zwiewnej, czarnej w drobne białe groszki. Krótkiej, wykonanej z bardzo prześwitującego materiału przesłoniętego na biodrach mikroskopijną haleczką i osłoniętego na biuście wszytym pasem nieprzezroczystego materiału. Podobał mi się efekt, gdy pod światło było widać dokładnie uda, i to że halka zaczynała się dokładnie na linii pośladków stwarzając wrażenie, że przy odrobinie wysiłku da się obejrzeć bieliznę.<br />
Śliczny, elegancki i kuszący kawałek materiału na lato. Nie oparłam się pokusie zakupu czarnego kompleciku bielizny w drobne, białe groszki. Kupiłam do niego dwie dodatkowe pary majteczek. Stringi i bardzo płytkie szorty. Oryginalny komplecik skrojony był w stylu bikini.</p>
<p>Niestety tego lata nie będę mogła jej założyć&#8230; Kupiłam sukienkę jako nagrodę i motywację, by następnego wrócić do figury sprzed porodu <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Może się jednak zdarzyć, że przeleży w szafie aż dwa sezony. Z mężem ustaliliśmy dość ważną rzecz. Jeśli tym razem nie będziemy mieli chłopca, o którym marzy mąż, to natychmiast po połogu staramy się o kolejne dziecko. Do trzech razy sztuka <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Mi szczerze mówiąc najbardziej odpowiadałby drugi scenariusz. Nie oprę się jednak pokusie, by założyć nową sukienkę dla męża. Raczej nastąpi to szybko, bo brzuszek już lekko rysuje się pod materiałem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-03-05/brazowa-sukienka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biseksualna?</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-03-03/biseksualna/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=biseksualna</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-03-03/biseksualna/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 19:11:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biseksualnie]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Kosmate Myśli]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1500</guid>
		<description><![CDATA[ano mąż zniknął tak szybko, że ledwo zdążyłam się z nim pożegnać. Wyjechał na dwudniowe szkolenie, na które zdecydował się iść razem z pracownikami. Ubrałam się, zjadłam z córką śniadanie i pojechaliśmy do żłobka. Mała nie lubi zmian, więc pożegnanie było nieco zbyt płaczliwe, ale już po kilku chwilach córka zajęła się zabawą zapominając o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/biseksualna.jpg" alt="" title="Biseksualna?" width="500" height="333" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="R" alt="R" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/r.gif" />ano mąż zniknął tak szybko, że ledwo zdążyłam się z nim pożegnać. Wyjechał na dwudniowe szkolenie, na które zdecydował się iść razem z pracownikami. Ubrałam się, zjadłam z córką śniadanie i pojechaliśmy do żłobka. Mała nie lubi zmian, więc pożegnanie było nieco zbyt płaczliwe, ale już po kilku chwilach córka zajęła się zabawą zapominając o rozstaniu.</p>
<p>Ponieważ już wyciągnięto mnie z domu wstąpiłam do biura. Porozmawiałam z naszą asystentką, przejrzałam korespondencję, a gdy przyszła wspólniczka zostałam wyciągnięta na kawę, do pobliskiej kawiarni.</p>
<p>Oczywiście o firmie nie rozmawialiśmy. Iwona od jakiegoś czasu eksperymentuje ze swoją seksualnością. Partnerów zmienia dość często, a teraz została biseksualna. To znaczy wirtualnie jest biseksualna. Założyła sobie profil na jednym z polskich portali dla dziewcząt z branży i zaczęła się udzielać, zdobywać wirtualne przyjaciółki. No i stało się. Wciągnięta własną grą rozkochała w sobie jedną z nich. Ta proponuje spotkanie, poznanie przy kawie, a Iwona nagle zdał sobie sprawę, że jej biseksualność tak naprawdę nigdy nie była testowana i jest bardziej wytworem jej wyobraźni i marzeń niż realną orientacją. Z jednej strony rozbawiła mnie, z drugiej było mi jej żal a z jeszcze innej byłam na nią zła, gdyż właśnie takie zachowania psują dziewczynom bi opinię u tych les. Musiałyśmy przesiąść się w najdalszy, odludny koniec sali, by swobodnie porozmawiać. Choć Iwona nie ma pojęcia o naszych partnerach i swingowaniu, to jednak wie o tym że jestem biseksualna i że mam w tym względzie doświadczenie. To była ciekawa rozmowa. W gruncie rzeczy typu i chciałabym i boję się. Iwona liczyła na to, że podam jej gotowe rozwiązanie i powiem co ma robić. Niestety do łóżka w celu sprawdzenia jej seksualności zaciągnąć jej nie mogę, a rady niewiele jej mogły pomóc. Radziłam jej szczerość i wyznanie tej drugiej jak się ma sytuacja. Myślę, że jeśli zacznie się w taki sposób i jeśli odrzuci się od razu maskę, to nikogo się nie skrzywdzi i jeszcze może coś z tego wyniknie dobrego. W końcu Iwona nie myślałaby o kobietach, gdyby gdzieś wewnątrz coś jej tego nie podpowiadało.</p>
<p>Już wieczór, Marysia jest po kąpieli i bawi się w łóżeczku, a ja czuję się samotna w domu. Zawsze  mam kłopoty z zasypianiem w pustym łóżku. O dwudziestej trzeciej ma zadzwonić Robert i jeśli będą warunki połączymy się później za pomocą video-komunikatora. Nie żeby uprawiać tak zwany &#8216;wirtualny seks&#8217;, ale by zobaczyć siebie przed snem. W chwilach rozłąki doceniam ten typ komunikacji. Choć Robert czasami nadużywa go prosząc bym pokazała mu się nago, czy żebym odsłoniła piersi, to jednak nie potrafię się na niego gniewać. W końcu mężczyźni to wzrokowcy a on może potrzebować przed snem kilku świeżych obrazów w pamięci. Po męczącym dniu mam ochotę na relaks. Czas wziąć ciepłą kąpiel i odprężyć się w niej marząc o mężu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>P.S.</em><br />
Iwona postąpiła zgodnie z moją radą. Wywołało to lekką konfuzję, ale w sumie wyszło jej na dobrze. Jej interlokutorka dalej chce się spotkać, a Iwonie jakby ulżyło, że nie będzie musiała udawać kogoś innego i kryć się ze swoimi obawami. Wydaje mi się, że Iwona ma dużo szczęścia trafiając na partnerkę zainteresowaną jej osobą i nie liczącą od razu na łatwą zdobycz i szybki seks. Oczywiście jeśli rzeczywiście ma ochotę przetestować swoją seksualność. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-03-03/biseksualna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tantryczny Masaż</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-03-02/tantryczny-masaz/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=tantryczny-masaz</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-03-02/tantryczny-masaz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 09:22:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1498</guid>
		<description><![CDATA[o położeniu spać Marysi Robert został zagoniony do kąpieli. Gorącej, aromatycznej i niezakłóconej moją obecnością. Chciałam by się zrelaksował. Dołączyłam do niego dopiero po dwudziestu minutach, a pierwszą rzeczą którą zrobiłam było ogolenie członka, moszny i zadbanie o nieco rozrośnięty zarost powyżej. Po zakończeniu ablucji spłukaliśmy z siebie pianę i wylądowaliśmy w nieco lepiej niż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/moj-skarb.jpg" alt="" title="skarb" width="260" height="205" class="left" /><img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />o położeniu spać Marysi Robert został zagoniony do kąpieli. Gorącej, aromatycznej i niezakłóconej moją obecnością. Chciałam by się zrelaksował. Dołączyłam do niego dopiero po dwudziestu minutach, a pierwszą rzeczą którą zrobiłam było ogolenie członka, moszny i zadbanie o nieco rozrośnięty zarost powyżej. Po zakończeniu ablucji spłukaliśmy z siebie pianę i wylądowaliśmy w nieco lepiej niż zwykle podgrzanej sypialni. Przez następną godzinę wykonywałam masaż z użyciem olejków. Najpierw klasyczny, a później używając całego mojego ciała. Sam masaż zakończyłam &#8216;tantrycznym&#8217; masażem członka i jąder z finałem w mojej dłoni. Robert otrzymał wyjątkowo intensywny rodzaj stymulacji podczas finału. Po mocnym odciągnięciu napletka i odsłonięciu żołędzi ujęłam go mocno lewą dłonią. Prawą zwilżyłam obficie olejkiem, ułożyłam ją w czarkę i zaczęłam masować główkę penisa szerokimi, kolistymi ruchami. Ten jednostajny dość intensywny masaż sprawił, że mąż dosłownie zwijał się z emocji. Kiedyś opowiadając mi co się przy takim masażu czuje opisał swój odczucia jako podobne do tego co czuje podczas ejakulacji, ale bez wytrysku. Masowałam go dobrych pięć minut, często zwilżając dłoń olejkiem, a on jęczał i prężył się jakby rzeczywiście miał orgazm. Sam orgazm też wyglądał inaczej. Nie było gwałtownego wytrysku. Nagle mąż wyprężył się a z główki jego członka zaczęła lać się mlecznobiała ciecz. Uchwyt lewej dłoni, i prawie że zbyt mocna stymulacja żołędzi sprawiły, że nasienie wylewało się przez kilka dobrych sekund, a mąż miał jeden z tych niesamowicie długich orgazmów. Wypuściłam go z dłoni dopiero gdy zwiotczał i uciekł przed dalszą stymulacją.</p>
<p>Mąż odwdzięczył mi się podobnie intensywnym przeżyciem. Kombinacją masażu wewnętrznego pochwy dwoma palcami i stymulacją łechtaczki okrężnym masażem dwoma palcami. Tego typu pieszczoty potrafią rozpalić mnie od czerwoności. Gdy na koniec mąż delikatnie odciągnął kapturek z łechtaczki, eksponując ją w całej okazałości, zawrzałam. Nauczony mojej ulubionej techniki masturbacji zwilżył palec w oliwce i delikatnie przykładając go do obnażonego pulsującego ciałka zaczął kręcić nim delikatnie kółka. Gdy zbliżałam się do orgazmu przerywał koncentrując się na masowaniu ud, później wsuwał we mnie po dwa palce z każdej dłoni, i mocno rozciągał pochwę. Po kilku takich cyklach nastąpił finał. Byłam gotowa przyjąć jego dłoń. Wszedł we mnie, zwinął palce w pięść i zaczął delikatnie obracać nią i wykonywać posuwiste ruch. Orgazm przyszedł gdy chwycił pomiędzy palec wskazujący i kciuk łechtaczkę. Delikatnie ściskał ją w rytmie fistowania a ja nie umiałam już dalej odwlekać orgazmu. Uczucie pochwy spazmatycznie zaciskającej się na jego pięści zwaliło mnie z nóg.</p>
<p>Zabawa spowodowała, że miał ponownie potężną erekcję. Nie miałam siły się ruszyć, więc naciągnęłam go na siebie by najpierw kochał się w moich ustach, a później pomiędzy piersiami. Finał jednak miał miejsce w pupie, a kochaliśmy się w nieco zmodyfikowanej do potrzeb pozycji misjonarskiej. Lubię ją i nie wiem czemu tak niewiele osób uważa ją za odpowiednią do seksu analnego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-03-02/tantryczny-masaz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W Pośpiechu</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-03-01/w-pospiech/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=w-pospiech</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-03-01/w-pospiech/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Mar 2010 14:22:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1496</guid>
		<description><![CDATA[ano ciągle byłam pod wrażeniem weekendu. Zaspałam odrobinę i kiedy zeszłam do kuchni owinięta w jedwabny szlafroczek Robert był już ubrany. Dopijał kawę gdy przytuliłam się do niego. Smakował mocnym, porannym espresso. Byłam wyspana, zadowolona, w nastroju do psot. Nie broniłam mu rozchylić pól mojego szlafroczka. Gdy dłonie cieszyły się piersiami rozpięłam rozporek spodni by [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/fellatio4.jpg" alt="" title="fellatio" width="500" height="333" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="R" alt="R" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/r.gif" />ano ciągle byłam pod wrażeniem weekendu.</p>
<p>Zaspałam odrobinę i kiedy zeszłam do kuchni owinięta w jedwabny szlafroczek Robert był już ubrany. Dopijał kawę gdy przytuliłam się do niego. Smakował mocnym, porannym espresso. Byłam wyspana, zadowolona, w nastroju do psot. Nie broniłam mu rozchylić pól mojego szlafroczka. Gdy dłonie cieszyły się piersiami rozpięłam rozporek spodni by poszukać w środku mojego skarbu. Staliśmy tak przed sobą pieszcząc się nawzajem i zapominając zupełnie o Świecie. Dopiero wejście Marysi uświadomiło nam, że przecież nie jesteśmy sami. Nieco spłoszona przywarłam do niego, tak by miał szanse zasłonić się przewieszoną przez krzesło marynarką i wyjść. Zapinając szlafrok szybko włożyłam córkę w krzesełko, zapięłam szelki i podałam chrupki z mlekiem. Gdy mała z radosnym piskiem zaczęła wyjadać rączkami kakaowe kulki podążyłam za Robertem.</p>
<p>Czekał oparty o ścianę. Wszystko potoczyło się szybko, w pośpiechu. Z obnażonymi piersiami przywarłam do niego ściskając dłonią ciepły, sztywny członek. Jego dłonie sprawnie ogarnęły moje ciało. Palec bezbłędnie odnalazł czułe miejsce. Przez chwilę wahaliśmy się co dalej. </p>
<p>Wiedziałam, że za dziesięć minut muszą wyjść. Nie było czasu na seks. Z figlarnym uśmiechem spłynęłam w dół i patrząc mu w oczy połknęłam go. W trakcie intensywnego fellatio pracowałam także nad własnym orgazmem. Nabita na dwa palce, z kciukiem na łechtaczce szybko dogoniłam męża. On sam skończył na moich piersiach a ja po chwili wtulałam czoło w jego podbrzusze by przeżyć orgazm wywołany mocno przyciśniętymi do krocza dłońmi. Wtulona ponownie ujęłam ustami członek. Patrzyłam mu w oczy i delikatnie przygryzając go zębami zmusiłam by mi obiecał, że wieczorem będziemy kontynuować to co właśnie zaczęliśmy. Gdy zgodził się wsunęłam go sobie głęboko w gardło i wyssałam jak lizaczka. Wracając do Marysi nie dbałam o to, że szlafrok przykleił się do mojego biustu, a niesforna stróżka nasienia właśnie mija mój pępek. Mała była gotowa na czas. Gdy Robert zapalał silnik ja kończyłam przypinać ją do fotelika. Zdążyliśmy i poranna podróż do żłobka i pracy odbyła się bez zakłóceń.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-03-01/w-pospiech/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Romantyczny Weekend</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-03-01/romantyczny-weekend/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=romantyczny-weekend</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-03-01/romantyczny-weekend/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Mar 2010 14:11:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1494</guid>
		<description><![CDATA[&#160; miniony weekend maż mile mnie zaskoczył. W sumie zaskoczył mnie dwukrotnie w minionym tygodniu. Raz pod jego koniec, gdy mieliśmy poważną dyskusję na temat ewentualnego rozszerzenia grona osób z którymi swingujemy. I drugi raz gdy w ramach udobruchania mnie zorganizował romantyczny weekend. Mieliśmy małą różnicę zdań i jak to bywa z dwoma upartymi osobami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/nago-na-lozku.jpg" alt="" title="nago na łóżku" width="250" height="375" class="right" /><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; miniony weekend maż mile mnie zaskoczył. W sumie zaskoczył mnie dwukrotnie w minionym tygodniu. Raz pod jego koniec, gdy mieliśmy poważną dyskusję na temat ewentualnego rozszerzenia grona osób z którymi swingujemy. I drugi raz gdy w ramach udobruchania mnie zorganizował romantyczny weekend. Mieliśmy małą różnicę zdań i jak to bywa z dwoma upartymi osobami nie doszliśmy do porozumienia przy pierwszej próbie uzgodnienia wspólnego stanowiska.</p>
<p>W sobotę mąż sprzedał dziecko dziadkom a dla nas wynajął na wieczór apartament w hotelu. Na wstępie   zorganizował mi wizytę u kosmetyczki i masażysty. Popołudniem wybraliśmy się na kolację do dobrej restauracji, po niej poszliśmy do teatru. Wieczór zakończyliśmy krótką wizytą w nocnym klubie, gdzie pozwoliłam sobie na małego drinka. Późną nocą wróciliśmy do wynajętego na tą jedną noc hotelu. Nie był to apartament prezydencki, czy dla nowożeńców, ale i tak nie można było mu czegokolwiek zarzucić. Przestronny pokój, sypialnia z wielkim łóżkiem, spora łazienka z potężną wanną z hydromasażem. Przy wannie i łóżku świeże owoce, i schłodzony sok pomarańczowy. Szampan ze względu na mój stan nie wchodził w rachubę.</p>
<p>Kochaliśmy się całą noc. Bez pośpiechu, powoli. Robert wyjątkowo starał się, by była to moja noc. W takich chwilach pozwalam sobie na odrobinę egoistycznego egocentryzmu. Był słodki, i sprawił mi wielokrotnie przyjemność swoimi pieszczotami i karesami. Zupełnie nie dbał o swoje potrzeby, więc w końcu musiałam się o nie zatroszczyć.</p>
<p>Najpierw byłam amazonką, która w delikatnie, stępa poprowadziła swojego ogiera do ogrodu. Razem długo kłusowaliśmy pomiędzy drzewami, by po nasyceniu zmysłów wypaść galopem na drogę, gdzie w dzikim cwale oboje dostąpiliśmy spełnienia. Ta wyczerpująca jazda zostawiła nas spoconych, dyszących, szczęśliwych.</p>
<p>Drugi raz był mój gdy po prysznicu kładliśmy się spać. Na dobranoc wtuliłam się noskiem w jego pachnącą szczecinkę i powolutku, bardzo cierpliwie zajęłam się jego świeżo ogoloną moszną kryjącą dwie wielkie kule jąder. Połykając je delikatnie masowałam prężący się członek, a gdy pulsował już podnieceniem połknęłam go. Przeciągałam zabawę tak długo jak to tylko było możliwe. Gdy w końcu pozwoliłam mu trysnąć w moich ustach była tak podniecony oczekiwaniem, że strzelił z głośnym jękiem ulgi i spełnienia.</p>
<p>Zasnęliśmy wtuleni zaraz potem.</p>
<p>Rano śniadanie zjedliśmy w łóżku. Nawet nie kłopotałam się by coś na siebie założyć. Było mi obojętne co pomyśli obsługa. Okryta prześcieradłem czekałam aż odziany w puszysty płaszcz kąpielowy Robert, odprowadzi do drzwi kelnera. Po sprawdzeniu, czy na drzwiach dalej znajduje się wywieszka &#8216;nie przeszkadzać&#8217; zrzucił okrycie i nagi dołączył do pościeli.</p>
<p>Śniadanie było lekkie ale wystarczające. Tosty dobrze wypieczone i gorące a kawa naprawdę dobra i mocna.</p>
<p>Posilona wtuliłam się w jego pierś. Całując bawił się moimi piersiami. Po chwili leżałam na łóżku a jego usta pieściły mnie delikatnymi pocałunkami. Odwrócona na brzuszek otrzymałam istną orgię karesów. Jego język delikatnie wsunął się pomiędzy pośladki, a koniuszek mile drażnił odbyt. Byłam niesamowicie podniecona i miałam ochotę by wszedł głębiej. Rozluźniona zupełnie oddałam się jego karesom. Delikatnie zdobył mnie pokonując naturalny opór zwieracza. Gdy byłam całkowicie rozluźniona użył pozostałego po śniadaniu masła. Gdy wszedł we mnie zadrżałam. Był wielki i gdy wszedł do samego końca zmusił moje wnętrze by ustąpiło i wpuściło go dalej niż to ma zazwyczaj miejsce. Poprzedniej nocy nie kochaliśmy się ani razu w ten sposób. Zapomnieliśmy z domu środka nawilżającego, a seks analny bez niego nie jest aż tak przyjemny by przedkładać go nad inne pieszczoty. Teraz jednak, z drobną pomocą masła, zanurzyliśmy się w tak lubianej przez nas przyjemności. Tym razem role się odwróciły. Kochając się robiłam to dla niego. Choć był na górze, aj leżałam pod nim, to ja byłam aktywną stroną. Falując, kręcąc biodrami, ściskając odbyt kochałam go w dość wolnym, ale tak lubianym przez niego tempie. Bez pośpiechu zmieniliśmy, nie rozłączając się, pozycję na odwróconego jeźdźca. Później, kochaliśmy się na boku, a gdy nadszedł jego moment na pieska. Z początku stał za mną nieruchomo a ja prężąc się i kręcąc bioderkami pracowałam nad jego i szczerze mówiąc swoim podnieceniem. Gdy był na chwilę przed ekstazą wyjęczałam by zerżnął mnie. By zrobił to drapieżnie i mocno. Jego dłonie chwyciły mnie za biodra. Oparta czołem o poduszkę wsunęłam dłoń pomiędzy uda. Gdy pchnął zaczęłam pieścić łechtaczkę. Kochał mnie potężnymi, szybkimi pchnięciami. Sapał, ściskał biodra, pchał, nabijał mnie na siebie. Oboje skoncentrowaliśmy się na własnej rozkoszy. Gdy krzyknęłam on wykonał pięć potężnych pchnięć i zamierając we mnie wbity po samo podbrzusze podniósł mnie do pozycji klęczącej. Ciasno objęta, przyciśnięta plecami do jego piersi klęczałam drżąc jak osika. Miałam orgazm, a on zaciskając jedną dłoń na piersi a drugą obejmując łono rozlewał we mnie nasienie wykonując płytkie pchnięcia biodrami. Klęcząc jedno za drugim falowaliśmy w orgazmie aż ten pozbawiła nas sił rzucając na pościel. Ciągle wtuleni w siebie leżeliśmy. Lubię gdy po stosunku zostaje we mnie. Najprzyjemniejsze jest to gdy kochamy się analnie. Lubię czuć go w sobie gdy mój odbyt pulsuje mocno tuż po orgazmie i gdy później powoli uspokaja się na jego zanikającej erekcji.</p>
<p>Pod prysznicem zainicjowałam rozmowę i szybko uzgodniliśmy to, nad czym tak bezowocnie dyskutowaliśmy pod koniec tygodnia.</p>
<p>Zgodził się ze mną a ja z nim. Postanowiliśmy nic nie zmieniać. Nie ma sensu zmieniać tego, co tak dobrze się sprawdza, ani szukać nowych podniet, gdy nie potrafimy w pełni wykorzystać tych, które są nam obecnie dostępne.</p>
<p>Obiecałam mu, że po porodzie raz jeszcze wrócimy do tematu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-03-01/romantyczny-weekend/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na Mazurach z Rafałem i Basią</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-02-16/na-mazurach-z-rafalem-i-basia/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=na-mazurach-z-rafalem-i-basia</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-02-16/na-mazurach-z-rafalem-i-basia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Feb 2010 09:50:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1492</guid>
		<description><![CDATA[eekend spędziliśmy z najmłodszą stażem parą w kręgu znajomych swingujących przyjaciół. Rafał był jakiś czas temu naszym kochankiem, tym trzecim do pary. Teraz, gdy znalazł sobie wybrankę i gdy wprowadził ją do naszego towarzystwa mieliśmy w końcu okazję, by spotkać się ponownie. Trochę zmieniło się, od ostatniego razu. On nie był już singlem, a mi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/od-tylu-siedzac.jpg" alt="" title="" width="275" height="254" class="left" /><br />
<img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />eekend spędziliśmy z najmłodszą stażem parą w kręgu znajomych swingujących przyjaciół. Rafał był jakiś czas temu naszym kochankiem, tym trzecim do pary. Teraz, gdy znalazł sobie wybrankę i gdy wprowadził ją do naszego towarzystwa mieliśmy w końcu okazję, by spotkać się ponownie. Trochę zmieniło się, od ostatniego razu. On nie był już singlem, a mi udało się zajść w ciążę.</p>
<p>Zapraszając ich na Mazury żałowałam, że Basia nie zobaczy wszystkich atrakcji, jakie oferuje nasz letni dom. Pogoda sprawiła, że z bólem serca zrezygnowaliśmy też ze spaceru po okolicy. Latem, może jeszcze na wiosnę na pewno znajdzie się okazja, by nadrobić tą stratę. W miniony weekend za wszystkie atrakcje musiała wystarczyć nam sauna, jacuzzi i sypialnia z ogromnym łóżkiem, gdzie spędziliśmy większość czasu od sobotniego popołudnia do niedzielnego poranka.</p>
<p>Basia nie okazała ku naszemu zadowoleniu najmniejszej tramy, a że atmosfera przez cały czas była bardzo przyjacielska to i wspólne chwile okazały się wyjątkowo udane. Nie forsowaliśmy naszej nowej znajomości. Prawdę mówiąc przyjemność sprawiła nam już sama wymiana partnerów, oraz wypróbowanie kilku interesujących układów dla czworga. Drobny epizod sam na sam z Basią uznałam za milutki akcent nowej znajomości. Nie obchodzi mnie jak kobiety definiują swoją seksualność. Lubię za to, gdy potrafią udowodnić, że określenie biseksualna, nie oznacza jedynie tego, że tolerują drugą kobietę w tym samym łóżku co ich partner. Basia zdecydowanie miała pojęcie o miłości saficznej, a co najważniejsze czerpała z niej niewątpliwą radość.</p>
<p>W ciągu tego miłego spotkania pozwoliłam sobie tylko na jedną z moich słabości. Nie mogłam sobie odmówić przyjemności seksu z dwoma partnerami naraz. Basia sama nie zdecydowała się na podobny eksperyment, jednak gdy rozkoszowałam się dwoma twardymi członkami penetrującymi jednocześnie obie dziurki przyłączyła się do nas. Najpierw pieszcząc mnie i panów a później dosiadając twarzy swojego partnera.</p>
<p>Na pewno nie był to nasz najbardziej szalony swing, jednak zdecydowanie jeden z takich, który się z przyjemnością wspomina. Basia ma w sobie coś, co nie pozwala o niej zapomnieć. Coś na kształt melanżu dojrzałości kobiecego ciała połączonej z entuzjazmem, jaki raczej spotyka się u bardzo młodych ludzi. No i ta leciutko przerysowana, ale tak pociągająca figura. Gdy klęcząc na łóżku, pomiędzy udami Roberta, robiła fellatio nie mogłam się opanować, by nie wtulić ust pomiędzy jej piękne, krągłe pośladki. Po chwili pieszczot ułożyłam się na plecach, wsunęłam twarzą pomiędzy jej uda, objęłam dłońmi biodra i delikatnie opuściłam ją sobie na usta. Gdy do zabawy włączył się Rafał, nasze ciała utworzyły swoisty wąż. Głową był jęczący na poduszce Robert. Szyję stanowiła połykająca jego członek Basia, a tułowiem byłam ja, wtulona twarzą w jej łono. Rolę ogona pełnił Rafał, który uniósłszy ku górze moją lewą nogę kochał się ze mną w pozycji przypominającej nieco kamasutrowe &#8216;rozłupywanie bambusa&#8217; </p>
<p>To była naprawdę interesująca i długa noc.</p>
<p>Po powrocie, w niedzielny późny wieczór, miałam z mężem małą, erotyczną dogrywkę. Robert otrzymał swoją walentynkę. Coś specjalnego, tylko dla niego&#8230;</p>
<p>W poniedziałek zasłużenie odpoczywaliśmy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-02-16/na-mazurach-z-rafalem-i-basia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trójkącik</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-02-10/trojkacik/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=trojkacik</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-02-10/trojkacik/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 09:04:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1489</guid>
		<description><![CDATA[&#160; iedawno przefarbowałam włosy&#8230; Z &#8216;naturalnej&#8217; blondynki przeistoczyłam się w rudzielca. Nie całkiem, bo jasna, wytrawiona miedź nie jest spotykanym w naturze kolorem. W poniedziałek zafarbowała się ponownie&#8230; Tym razem między udami. Odrastające intymne kędziorki przybrały egzotyczny kolor. Po obiedzie mam spotkanie u kosmetyczki. W planach prawie całkowita depilacja. Prawi, bo mam zamiar pozostawić bardzo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1490" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://namietnik.org/wp-content/trojkacik-cale-zdjecie.jpg"><img src="http://namietnik.org/wp-content/trojkacik.jpg" alt="" title="trójkacik" width="500" height="230" class="centernoframe" /></a><p class="wp-caption-text">Trójkącik... Za parę godzin będę miała taki sam (zdjęcie można powiększyć do niekadrowanego obrazu klikając na nie)</p></div>
<p>&nbsp;</p>
<p><img class="caps" title="N" alt="N" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/n.gif" />iedawno przefarbowałam włosy&#8230; Z &#8216;naturalnej&#8217; blondynki przeistoczyłam się w rudzielca. Nie całkiem, bo jasna, wytrawiona miedź nie jest spotykanym w naturze kolorem. W poniedziałek zafarbowała się ponownie&#8230; Tym razem między udami. Odrastające intymne kędziorki przybrały egzotyczny kolor. Po obiedzie mam spotkanie u kosmetyczki. W planach prawie całkowita depilacja. Prawi, bo mam zamiar pozostawić bardzo malutki, symboliczny trójkącik włosków. Podobny do tego na załączonym u góry zdjęciu.</p>
<p>Do soboty moja skóra będzie gładka jak pupcia niemowlęcia. W weekend sprzedajemy córkę dziadkom, a sami jedziemy na Mazury by spędzić weekend z Rafałem i jego wybranką.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-02-10/trojkacik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niedzielna Lewatywa</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-02-08/niedzielna-lewatywa/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=niedzielna-lewatywa</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-02-08/niedzielna-lewatywa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 09:47:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[BDSM]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1487</guid>
		<description><![CDATA[iedzielę spędziliśmy wyjątkowo leniwie. Zabawa z córką, wspólne obejrzenie filmu, czas na książkę, godzina, może dwie spędzone odpowiadając na listy i przeglądając prywatne forum naszej swingującej gromadki. Słowem całkowite oderwanie się od codziennych obowiązków i rutyny. Późnym wieczorem Robert przyszedł do mnie do salonu. Siedziałam w jego fotelu zwinięta w kłębuszek, przykryta kocem, z filiżanką [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/lewatywa.jpg" alt="" title="lewatywa" width="280" height="240" class="right" /><img class="caps" title="N" alt="N" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/n.gif" />iedzielę spędziliśmy wyjątkowo leniwie. Zabawa z córką, wspólne obejrzenie filmu, czas na książkę, godzina, może dwie spędzone odpowiadając na listy i przeglądając prywatne forum naszej swingującej gromadki. Słowem całkowite oderwanie się od codziennych obowiązków i rutyny.</p>
<p>Późnym wieczorem Robert przyszedł do mnie do salonu. Siedziałam w jego fotelu zwinięta w kłębuszek, przykryta kocem, z filiżanką dobrej cejlońskiej herbaty i laptopem na kolanach. Przyłapał mnie na pisaniu maila do mojej wspólniczki. Usiadł przed fotelem, wsunął dłonie pod koc i delikatnie, acz stanowczo zaczął zsuwać z moich bioder leginsy. Ostatnie linijki listu pisałam pospiesznie. Trudno się jest skoncentrować, gdy ma się rozrzucone na oparciach fotela uda i ruchliwy język w pochwie.</p>
<p>Po zamienieniu się miejscami i odwzajemnieniu mężowi fellatio siadłam na jego kolanach. Zapytałam, na co miałby ochotę przed spaniem. Po chwili zastanowienia odpowiedział, że chciałby zrobić mi największą lewatywę jaką kiedykolwiek otrzymałam a później kochać się ze mną zanim pozwoli mi pozbyć się wlewu. Brzmiało ciekawie, a ja nie miałam lepszego pomysłu. Zajął się absolutnie wszystkim. Gdy w samotności szybko wykonałam dwa wstępne wlewy gruszką, on przygotował ciepły, izotoniczny roztwór wody i wszystko co potrzebne do lewatywy. Mąż kupił jakiś czas temu specjalną końcówkę do lewatywy, zaopatrzoną w dwa nadmuchiwane baloniki, mające za zadanie utrzymanie jej w odbycie nawet przy sporych wlewach. Była spora, ale posmarowana żelem z łatwością weszła we mnie. Samo pompowanie sprawiło miły dreszcz podniecenia.</p>
<p>Cała procedura odbyła się na łóżku zabezpieczonym ceratą na którą założył dwa grube prześcieradła frote. Na początku byłam ułożona na lewym boku w pozycji Simsa. Gdy Robert uzupełnił wodę w podwieszonym u wezgłowia zbiorniku zmieniłam ją na kolanowo łokciową. Miałam już w sobie dwa litry płynu, gdy mąż rozpoczął delikatny masaż podbrzusza. Trzeci litr przyjęłam leżąc na prawym boku, co ułatwiało wypełnienie najdalszych rejonów jelita grubego. Trzy litry to mój dotychczasowy rekord, jednak tym razem mąż na tym nie poprzestał. Kolejna porcja wody wypełniła zbiornik. Podwieszony odrobinę wyżej pozwolił mi zmieścić w sobie odrobinkę więcej płynu niż dotychczas. Uczucie parcia, wypełnienia i niesamowicie intensywnego ucisku gdzieś głęboko we mnie było wszechobecne. Mąż zamknął dopływ, zabezpieczył końcówkę, odpiła wężyk i z zadowoleniem stwierdził, że mam naprawdę znacząco zaokrąglony brzuszek. Konstrukcja końcówki wytrzymała mój orgazm, jaki wyzwolił ustami. Zdała też egzamin, gdy okrakiem dosiadłam go jak amazonka a także gdy opierając dłonie o wezgłowie kochałam się z nim na pieska. Zupełnie nie przeszkadzały mu sterczące z pomiędzy moich pośladków wężyki. Brał mnie z takim zapałem, że wyraźnie słyszałam chlupotanie rozlegające się z głębi własnego ciała. Ktoś, kto nigdy nie doświadczył uczucia towarzyszącego erotycznym igraszkom połączonym z dużym wlewem, nie zrozumie uczucia mu towarzyszącego. To tak jakby czyjaś dłoń pieścił mnie masując i uciskając moje wnętrzności. Mocno, na granicy omdlewającego melanżu bólu i przyjemności. Tym razem nie musiałam uciec się do własnych palców, by prawie równocześnie z jego orgazmem skoczyć samej w przepaść upajającego spełnienia.</p>
<p>Gdyby jeszcze po wszystkim nie było koniecznym spędzenie następnych czterdziestu minut na ubikacji&#8230; Cóż, za każdą przymilność trzeba zapłacić odpowiednią cenę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-02-08/niedzielna-lewatywa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rajstopy</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-02-07/rajstopy/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=rajstopy</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-02-07/rajstopy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Feb 2010 11:10:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1485</guid>
		<description><![CDATA[&#160; mojej bieliźniarce królują pończoszki i nie mam zbyt wielu rajstop. Jest kilka par, ale zakładam je na wyjątkowe okazje. Te grube, gdy w domu mam zamiar chodzić ubrana w długi sweter założony na nagie ciało. Są jeszcze opakowania cieniutkich jak mgiełka, czarnych rajstop Wolford. Najcieńszych jakie kiedykolwiek miałam na nogach. Niestety jednorazowych, i to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/wolford-aura-5-denier-tights.jpg" alt="" title="" width="220" height="308" class="left" /><br />
<img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; mojej bieliźniarce królują pończoszki i nie mam zbyt wielu rajstop. Jest kilka par, ale zakładam je na wyjątkowe okazje. Te grube, gdy w domu mam zamiar chodzić ubrana w długi sweter założony na nagie ciało. Są jeszcze opakowania cieniutkich jak mgiełka, czarnych rajstop <em>Wolford</em>. Najcieńszych jakie kiedykolwiek miałam na nogach. Niestety jednorazowych, i to z dwóch powodów. Po pierwsze zakładam je zawsze dla męża&#8230; A tego nie byłyby w stanie przeżyć absolutnie żadne rajstopy, nawet 60 den nie mówiąc już o delikatnych 5 den. Po drugie&#8230; Niestety sztuką jest założenie ich bez uszkodzenie delikatnego jak mgła oplotu.</p>
<p>W sobotnie popołudnie gościliśmy kilkoro naszych znajomych zaproszonych na kolację. Nic specjalnego. Zwykłą okazja by bez specjalnego planowania spotkać się, porozmawiać, wypić odrobinę alkoholu i cieszyć się kilkoma wyczarowanymi przeze mnie i Roberta potrawami.</p>
<p>Specjalnie dla męża założyłam świetnie dopasowaną, wręcz klasyczną &#8216;małą czarną&#8217;. Do niej pantofelki na dość wysokim, choć z pewnością nie ekstrawaganckim obcasie, komplet otrzymanych od niego pereł i cieniutkie rajstopki.</p>
<p>Gdy mijał mnie idąc przywitać zajeżdżających na podjazd pierwszych gości uniosłam wysoko sukienkę. Zatrzymał się a gdy byłam pewna, że dostrzegł przez nie stawiający wzrokowi żadnej przeszkody materiał to co miał dostrzec wyszeptałam, że gdy nasi znajomi rozjadą się już do domów, może zrobić z moją bielizną co zechce.</p>
<p>Przez cały wieczór i dobrą cześć nocy zachowywał się jak przystało na pana domu, męża i ojca. Gdy tylko odjechał sprzed domu ostatni samochód rzucił się na mnie. Porwał w ramiona i pokonując po dwa schodki zaniósł do sypialni. W podciągniętej do pasa sukience, z piersiami uwolnionymi spod materiału leżałam przed nim z rozchylonymi udami. Patrząc zrzucił marynarkę, buty, rozpiął rozporek i wyciągnął przez niego nabrzmiały członek. Jednym szarpnięciem rozdarł moje rajstopy w kroku. Choć łatwo uszkodzić ich delikatną osnowę, to jednak rozerwanie ich jednym ruchem wymaga sporej siły i wprawy. Nie miałam czasu rozpamiętywać jego kunsztu i determinacji w darciu mojej bielizny. Zajęta już byłam zaciskaniem odzianych w pantofle stóp na jego plecach.</p>
<p>Gdy na chwilę zaspokoił swoje i ku mojemu zadowoleniu także moje żądze, rozebrałam go, zrzuciłam sukienkę, pantofle i już bez większego pośpiechu oddaliśmy temu, co sprawiło że Ziemia drżała w posadach. Rajstopy były darte ponownie, gdy odwrócona na brzuszek rozkoszowałam się bezwstydnie sodomią w najczystszej postaci. Jakoś zupełnie nie przeszkadzało mi, że obok łóżka poniewierała się zmięta, poplamiona sukienka. Rachunek za jej czyszczenie będzie niezauważalny, gdy mężowi przyjdzie za jakiś czas uzupełnić mój zapas delikatnych rajstop. Ich darcie na mnie to naprawdę kosztowny fetysz.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-02-07/rajstopy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poranek</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-02-05/poranek-3/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=poranek-3</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-02-05/poranek-3/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 10:29:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1483</guid>
		<description><![CDATA[eszcze brakuje mi tchu. Po wieczornym mocnym akordzie Robert poszedł za ciosem i o poranku sprawił, że zabrakło mi oddechu. Kilkudniowa rozłąka w sypialni podziałała na niego jak wyjątkowo skuteczny afrodyzjak. Wieczorny seks może nie zachwyciłby nikogo wyrafinowaniem, jednak był dokładnie tym czego oczekiwałam. Mąż zna moje upodobania. Gdy szepczę mu by mnie zerżnął, to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/klasycznie-od-tylu.jpg" alt="" title="klasycznie od tyłu" width="500" height="260" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="J" alt="J" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/j.gif" />eszcze brakuje mi tchu. Po wieczornym mocnym akordzie Robert poszedł za ciosem i o poranku sprawił, że zabrakło mi oddechu. Kilkudniowa rozłąka w sypialni podziałała na niego jak wyjątkowo skuteczny afrodyzjak.</p>
<p>Wieczorny seks może nie zachwyciłby nikogo wyrafinowaniem, jednak był dokładnie tym czego oczekiwałam. Mąż zna moje upodobania. Gdy szepczę mu by mnie zerżnął, to wie, że nie mam ochoty na wyrafinowaną grę wstępną, czułe słówka, czy bogactwo doznań oferowanych przez seks oralny. Mam ochotę by po chwili pieszczot piersi zanurkował pomiędzy moje uda, zabawił tam kilka sekund potrzebnych by zawrzała we mnie krew a później wbił się we mnie swoim wielkim kutasem i zerżnął tak jakby miał ochotę wgnieść moje ciało w materac. Po chwili odpoczynku odwrócił mnie na brzuszek i po raz wtóry zaskoczył wytrwałością i siłą pchnięć. Byłam zmęczona i  zadowolona.</p>
<p>Rano kochaliśmy się odrobinę spokojniej. Sporo pocałunków, pieszczot. Wszedł we mnie stojąc przed łóżkiem, a ja opierając stopy na jego piersi rozkoszowałam się silnymi pchnięcia. Byłam  podniecona umiejętną grą wstępną, a sposób w jaki mnie kochał, plus palec delikatnie pieszczący łechtaczkę sprawiły, że orgazm przyszedł szybciej niż zwykle. Niezrażony moją przedwczesną euforią ujął mnie za kolana i odchylając je w bok i ku mnie ułożył je na łóżku mocno zarazem  skręcając biodra. Objęłam dłońmi kolana, przyciągnęłam ku sobie i leżąc na plecach wyeksponowałam pośladki. Przyciągnął mnie bliżej do krawędzi łóżka. Kleknął, pocałował jeden, później drugi pośladek. Poczułam muśnięcie ust wokół odbytu. Jedno, drugie, trzecie i nagle drgający ciepły język dotknął drugiej dziurki. Jego koniuszek wszedł we mnie delikatnie zagłębiając się do środka. Jęknęłam, a on wycofał się, i natarł ponownie. Po kilku chwilach sprawił, że rozluźniona nie stawiając oporu pozwoliłam by wsunął go we mnie tak głęboko, jak to tylko możliwe. Uwielbiam gdy w ten sposób inicjuje seks analny. Obficie zwilżona śliną i żelem uległam bez najmniejszego oporu, gdy wszedł aż po jądra. Musiał być wyjątkowo podniecony, gdyż po wtuleniu się i przyzwyczajeniu mojego ciała do jego kształtów skończył w serii dziesięciu, może dwudziestu dzikich pchnięć. Wyraźnie czułam ciepło rozlewającego się głęboko w pupie nasienia&#8230; Lubie to swoiste, jedyne w swoim rodzaju, uczucie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-02-05/poranek-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W Domu</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-02-04/w-domu/?utm_source=rss&amp;utm_medium=rss&amp;utm_campaign=w-domu</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-02-04/w-domu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Feb 2010 11:11:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1481</guid>
		<description><![CDATA[łaśnie wychodzę z lekkiego, zdaje się wirusowego, zapalenia oskrzeli. Na szczęście obyło się bez antybiotyków, których zwyczajnie boje się brać w pierwszym miesiącu ciąży. Jestem jeszcze słaba, zmęczona i lekko odcięta od świata. Przez tydzień nie działało nasze podłączenie do Internetu. Z bólem serca poprosiłam o przełożenie planowanego na weekend spotkania z Basią i Rafałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/masturbacja.jpg" alt="" title="masturbacja" width="300" height="225" class="right" /><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />łaśnie wychodzę z lekkiego, zdaje się wirusowego, zapalenia oskrzeli. Na szczęście obyło się bez antybiotyków, których zwyczajnie boje się brać w pierwszym miesiącu ciąży. Jestem jeszcze słaba, zmęczona i lekko odcięta od świata. Przez tydzień nie działało nasze podłączenie do Internetu.</p>
<p>Z bólem serca poprosiłam o przełożenie planowanego na weekend spotkania z Basią i Rafałem o tydzień. W nadchodzącym weekendzie nie mogłabym się cieszyć wspólnym seksem tak jakbym tego chciała.</p>
<p>Mimo choroby, a może właśnie ze względu na czas jaki spędzam w łóżku, wróciłam do intensywnej masturbacji. Nie, żebym kiedykolwiek przestała się pieścić. Zwyczajnie zamiast kochać się ze sobą raz, dwa razy dziennie zaczęłam robić to siedem, dziesięć, czasami nawet więcej razy na dobę. Gdy tylko poczułam się lepiej zaczęłam eksperymentować. Mając komfort i zacisze naszej kiedyś wspólnej sypialni (na czas choroby Robert przeniósł się do pokoju gościnnego) sprawiałam sobie orgazm na dobranoc, usypiał mnie on gdy przebudziłam się w nocy i budził do życia, gdy rano leniwie wracała świadomość. Żadnych ekstrawagancji, czy meczących sesji autoerotycznych. Prosta, ale w pełni satysfakcjonująca palcówka i jeden, czasami dwa odloty mile odprężające ciało.</p>
<p>Dziś rano posunęłam się nieco dalej. Po zjedzonym w pościeli śniadaniu poprosiłam męża, by sprawił mi rozkosz ustami. Bezpośrednio i bez zawoalowanych aluzji. Odrzuciłam kołdrę, rozchyliłam uda i powiedziałam, że mam ochotę na dobrą minetę. Gdy skończył swoja ciężką pracę, zadowolona naciągałam go na siebie. Całując pachnące mną usta wsunęłam dłoń w jego spodnie i kilkoma mocnymi uściskami doprowadziłam do erupcji. Może nie było to to, czego oczekiwał w nagrodę, jednak nie narzekał. Zwłaszcza gdy wyszeptałam mu do ucha, że wieczorem oczekuje solidnego rżnięcia i nie zadowolę się pojedynczym popisem jego umiejętności.</p>
<p>Chyba wracam do sił.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-02-04/w-domu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
