<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Satyr i Bachantka &#187; Ja i On</title>
	<atom:link href="http://namietnik.org/category/ja-i-on/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://namietnik.org</link>
	<description>libertyński model małżeństwa</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Feb 2012 06:20:57 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Wróciliśmy do Domu</title>
		<link>http://namietnik.org/2012-01-09/wrocilismy-do-domu/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=wrocilismy-do-domu</link>
		<comments>http://namietnik.org/2012-01-09/wrocilismy-do-domu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Jan 2012 08:11:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1940</guid>
		<description><![CDATA[&#160; uż po Nowym Roku, po raz trzeci, zostaliśmy rodzicami. Udało mi się dotrwać do 2012, choć jeszcze w 2011 przeżyliśmy fałszywy alarm. Wprawdzie nie doczekałam do zakładanej przeze mnie daty, jednak byłabym niewdzięcznicą, gdybym uważała to za jakikolwiek powód do marudzenia. Poszło szybko. Zdecydowanie szybciej niż w poprzednich ciążach. Nie mogę wprawdzie twierdzić, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/oral.gif" alt="" title="" width="500" height="224" class="aligncenter size-full wp-image-1941" /></p>
<p>&nbsp;<br />
<img class="caps" title="T" alt="T" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/t.gif" />uż po Nowym Roku, po raz trzeci, zostaliśmy rodzicami.</p>
<p>Udało mi się dotrwać do 2012, choć jeszcze w 2011 przeżyliśmy fałszywy alarm. Wprawdzie nie doczekałam do zakładanej przeze mnie daty, jednak byłabym niewdzięcznicą, gdybym uważała to za jakikolwiek powód do marudzenia.</p>
<p>Poszło szybko. Zdecydowanie szybciej niż w poprzednich ciążach. Nie mogę wprawdzie twierdzić, że byłam tym zaskoczona, jednak docierając do szpitala miałam już znaczące rozwarcie, a wody odeszły mi chwilę po tym jak znalazłam się w swoim pokoju. Rodziłam wspólnie z mężem. Maciuś przyszedł na świat szybko, zaledwie po kilkunastu minutach wspólnego wysiłku. Rodziłam w pozycji kucznej, wspierając się na Robercie. Nie chciałam od początku ani znieczulenia zewnątrzoponowego, ani środków przeciwbólowych jakie zaproponowano mi w późniejszej fazie porodu. Nie były potrzebne. Sam poród kojarzył mi się z orgazmem wywołanym intensywnym fistingiem.</p>
<p>Znacznie gorzej czułam się natomiast w kilka godzin po nim. Urodziłam szybko, więc moje ciało miało dość mało mało czasu na dostosowanie się do główki dziecka. Wprawdzie jak i przy poprzednich porodach nie doszło do pęknięcia, czy nacinania pochwy, jednak byłam po wszystkim mocno poobijana. Zauważyłam to dopiero gdy opadły emocje. Spora w tym zasługa Maciusia. Choć obie córeczki nie należały do małych, to Maciuś zdecydowanie pobił je obie wagą i długością. Moja śliczna kruszynka zdecydowanie wrodziła się do męża.</p>
<p>Po kilku dniach razem stwierdzam też, że je jak smok! W porównaniu do Martusi nie bawi się piersią, nie marudzi, że trzeba nad nią popracować, nie zniechęcał się gdy początkowo miałam mało pokarmu. Dzięki jego uporowi mam tak pełne piersi, że z trudem mieszczą się w poprzednich biustonoszach. Co ciekawe, odstawiona jakiś czas temu Martusia z powrotem zaczęła się domagać piersi. Jak zwykle bardziej dla zabawy i komfortu, niż z prawdziwej potrzeby. Niemniej mam teraz troje dzieci chętnych do ssania. Dwoje małych i jedno bardzo duże, które także marzy o zabawie moim biustem. Tylko Marysia zachowuje się rozsądnie, zainteresowana bardziej braciszkiem i okazją do przytulenia się do niego i mnie, niż tym by dobrać się do moich obolałych już brodawek.</p>
<p>We wtorek spodziewamy się przyjazdu moich rodziców. Tato zostanie dwa-trzy dni, mama chce zostać co najmniej dwa tygodnie, by pomóc mi przy dzieciach. Z początku rozważaliśmy pomysł mojej przeprowadzki do Wrocławia, do drugiego domu, jednak uznaliśmy to za szaleństwo. Musiałabym zabrać całą trójkę ze sobą, a tam nawet z pomocą mamy nie dałabym sobie rady bez Roberta. Poza tym nie mam zamiaru pozbawiać się towarzystwa męża. Nie wyobrażam sobie bym mogła skupić się tylko na dzieciach zaniedbując nasze wzajemne relacji.</p>
<p>Chwilowo o seksie nie mam co marzyć. Nawet jeśli czasami mam ochotę na pieszczoty, to szybko przechodzi mi ona gdy tylko próbuję się dotykać. Moje ciało jeszcze jest zbyt obolałe, bym mogła się cieszyć nawet najprostszą formą masturbacji. Przechodziliśmy z Robertem już przez to dwukrotnie. On wie, że w swoim czasie sama przyjdę do niego po pieszczoty, a ja nie zamykam się przed jego potrzebami. Gdy dziś nad ranem otworzył oczy po nieprzespanej nocy, spędzonej na ustawicznym przynoszeniu i odnoszeniu Maciusia do i z naszego łóżka, zadbałam, by nie poczuł się zapomniany. Wprawdzie przypominało to raczej randkę nastolatków, niż wyrafinowaną sztukę miłości, niemniej aż jęczał z rozkoszy gdy pozwoliłam mu pieścić moje piersi a następnie zwilżyłam języczkiem jego sterczący członek i zrobiłam mu dobrze dłonią. Zupełnie jakbyśmy mieli po &#8216;naście&#8217; lat. Tak właśnie wyglądał mój pierwszy &#8216;seks&#8217; z chłopakiem. Ściągnęłam z siebie bluzkę i biustonosz, pozwoliłam mu dotykać swoich piersi a gdy poprosił o więcej doprowadziłam go dłonią do orgazmu. Myślę, że poziom emocji jakie odczuwał wówczas mój chłopak był porównywalny dla dojrzałego mężczyzny z pikantnym stosunkiem z atrakcyjną, nową partnerką, czy pierwszym trójkątem z dwoma kobietami. Wprawdzie nie podejrzewam, by Robert odczuwał dziś rano podobnie silne emocje, jednak jestem pewna że i tak przerosło to jego marzenia&#8230; Moim największym w tej chwili jest przespać się, bez budzenia, sześć godzin. Zadowoliłabym się nawet czterema.</p>
<p>Robert pomaga jak może, po raz pierwszy wstaje w nocy do dziecka, a mimo to jestem wykończona&#8230; I niesamowicie szczęśliwa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2012-01-09/wrocilismy-do-domu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Weekend z Kochankiem we Wrocławiu</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-12-20/weekend-z-kochankiem-we-wroclawiu/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=weekend-z-kochankiem-we-wroclawiu</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-12-20/weekend-z-kochankiem-we-wroclawiu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Dec 2011 09:41:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bachanalia]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1922</guid>
		<description><![CDATA[iorąc pod uwagę nadchodzące Święta i termin mojego porodu, obecny tydzień jest dla mnie i Jacka czymś w rodzaju pożegnania przed dłuższa abstynencją. Spotykam się z nim dziś na mieście a jutro planuje pożegnalny trójkąt z Robertem. W Święta, aż do Nowego Roku, nie będzie już okazji do spotkania się. W poprzedni weekend zrobiłam mu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/Domina.jpg" alt="" title="Domina" width="500" height="540" class="aligncenter size-full wp-image-1924" /></p>
<p><img class="caps" title="B" alt="B" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/b.gif" />iorąc pod uwagę nadchodzące Święta i termin mojego porodu, obecny tydzień jest dla mnie i Jacka czymś w rodzaju pożegnania przed dłuższa abstynencją. Spotykam się z nim dziś na mieście a jutro planuje pożegnalny trójkąt z Robertem. W Święta, aż do Nowego Roku, nie będzie już okazji do spotkania się.</p>
<p>W poprzedni weekend zrobiłam mu niespodziankę zabierając go do Wrocławia. Korzystając z nieobecności rodziców mogłam bez skrepowania cieszyć się nim w pachnącym jeszcze remontem domu. Spędziliśmy cudowne chwile kochając się tak często, jak tylko to było możliwe. Sprawiłam mu tez niespodziankę zabierając go w niedzielę wieczorem na mocny pokaz bardzo wyrafinowanego seksu.</p>
<p>Długi dojazd zrekompensował naprawdę wyjątkowy show. Już wcześniej gościłam na podobnym z Robertem, jednak tym razem spektakl wyjątkowo skłaniał się ku różnym odmianom fetyszyzmu. Kiedyś oglądaliśmy kochające się pary, ale nawet wyuzdany seks w ich wykonaniu, czy pokaz miłości lesbijskiej, choć dobrze zaaranżowane nie wykraczały niczym poza to co uważa się za klasyczny seks.</p>
<p>Z Jackiem trafiliśmy na doskonały pokaz <em>femdom</em>. Mocny, zmysłowy, z piękną dojrzałą Dominą i dwoma atletycznie zbudowanymi niewolnikami. Jacek miał potężną erekcję i jestem pewna, że w przyszłości spróbuje wcielić się w rolę dominującej partnerki. Nawet zastanawiam się, czy po porodzie nie spróbować założyć mu męskiego pasa cnoty&#8230; Możliwe, że miałby na to ochotę.</p>
<p>Jakby kontynuacją pierwszego pokazu była <em>lekcja bukake</em>. Fascynujące widowisko z odwróconymi rolami. Dominująca młoda dziewczyna, najwyżej dwudziestolatka. Drobna, szczupła, wiotka, a małych piesiach i długich czarnych włosach dosłownie doprowadziła publiczność do ekstazy. Jacek był jednym z porwanych przez nią, spośród obecnych, mężczyzn. Chyba najmłodszym z całej piątki. Naprawdę było na co patrzeć, gdy pieszcząc ich członki umiejętnie doprowadziła ich prawie jednocześnie do orgazmu. Nasienie spływające po czarnym kostiumie z lateksu wyglądało zupełnie surrealistycznie. Jacek był zafascynowany, zawstydzony i dumy jednocześnie. Nieco mniejsze wrażenie zrobił trójkąt dziewcząt, choć gdy doszło do fistingu Jacek nie starał się nawet zamaskować potężnej erekcji. Sprawiło mi przyjemność obserwowanie jak walczy z podnieceniem jakie wywołała kochając się na naszych oczach trójka młodziutkich kobiet. Nie zostaliśmy dłużej. Mi również udzieliło się jego podniecenia. Całą drogę powrotną pieścił mnie pomimo ostrzeżeń, że to niebezpieczne. Wjeżdżając do garażu nie miałam na sobie bielizny, miałam rozpiętą bluzkę a sterczący z rozporka członek Jacka był owinięty moją pończoszką, którą go masturbowałam pod koniec drogi.</p>
<p>Kochaliśmy się tak jak na scenie. Przepasana straponen wbijałam się pomiędzy jego pośladki a on jęcząc masturbował się dłonią. Zanim pozwoliłam mu się dotykać, założyłam u nasady członka pierścień uciskowy. Kiedy strzelał był wielki, nabrzmiały i poprzecinany pulsującymi żyłkami. Długi wytrysk wyglądał raczej na powolny wyciek lawy niż na erupcje wulkanu. Opadliśmy z sił i dopiero po długim prysznicu wróciliśmy do miłosnych zapasów. To była dziwna noc. Kochaliśmy się prawie bez słów, a ja byłam zdecydowanie dominującą stroną, choć to mi zazwyczaj przypada rola uległego z dwojga partnerów.</p>
<p>Rano role się odwróciły. Wzięłam prysznic, umyłam włosy i odświeżana wślizgnęłam się z powrotem do łóżka. Spieszyłam się, gdyż miałam przed południem umówione spotkanie. Chciałam dać mu tylko buziaka na powitanie, a skończyło się na przyjemnie szorstkim seksie z trzymaniem za mokre włosy, klapsami i bardzo wyczerpującym fizycznie stosunku na pieska, po którym spuścił się w moje otwarte usta pozwalając by klika stożek trafiło także na piersi, twarz i we włosy.</p>
<p>To był dobrze spędzony czas. Szkoda, że nie mogliśmy zostać o jeden dzień dłużej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-12-20/weekend-z-kochankiem-we-wroclawiu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pomysł na 69</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-11-28/pomysl-na-69/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=pomysl-na-69</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-11-28/pomysl-na-69/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Nov 2011 19:41:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1912</guid>
		<description><![CDATA[[See post to watch Flash video] Pozycja w sam raz, gdy brzuszek przeszkadza kochać się w klasycznej 69. Podobna odrobinę do tej, jaka była kiedyś marzeniem Jacka. Jeśli mówimy o kochanku to mogę podsumować dzisiejszy dzień jednym zdaniem: Jacek stchórzył! Mieliśmy się dziś spotkać we trójkę z Robertem. Niestety w ostatniej chwili napisał, że nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[[See post to watch Flash video]
<p>Pozycja w sam raz, gdy brzuszek przeszkadza kochać się w klasycznej <em>69</em>. Podobna odrobinę do tej, jaka była kiedyś <a href="http://namietnik.org/2011-07-19/jego-erotyczne-fantazje/">marzeniem Jacka</a>.</p>
<p>Jeśli mówimy o kochanku to mogę podsumować dzisiejszy dzień jednym zdaniem:</p>
<blockquote><p>Jacek stchórzył!</p></blockquote>
<p>Mieliśmy się dziś spotkać we trójkę z Robertem. Niestety w ostatniej chwili napisał, że nie przyjdzie. Rozmawiałam z nim później. Po części go rozumiem, z drugiej strony cała sytuacja świadczy o tym, że nie dojrzał jeszcze do swojej roli. Szkoda mi tego zakochanego, słodkiego szczeniaka&#8230; Jeszcze nie podjęłam decyzji co dalej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-11-28/pomysl-na-69/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
<enclosure url="http://namietnik.org/wp-content/69-inaczej.mp4" length="21838653" type="video/mp4" />
		</item>
		<item>
		<title>Wspólna Noc z Jackiem</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-11-13/wspolna-noc-z-jackiem/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=wspolna-noc-z-jackiem</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-11-13/wspolna-noc-z-jackiem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Nov 2011 10:41:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bachanalia]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1901</guid>
		<description><![CDATA[&#160; am poważne zaległości w pisaniu. Miniony tydzień był dla mnie bardzo pracowity, co także odbiło się na moim życiu erotycznym. Jacek poszedł w prawie zupełną odstawkę, nie licząc jednego półgodzinnego spotkania w środę, jaki wyprosił w porze lunchu. W domu pracowałam do późna, a w nocy i rano byłam zbyt niewyspana, by się kochać. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/sukienka1.jpg" alt="" title="sukienka" width="500" height="437" class="aligncenter size-full wp-image-1902" /></p>
<p>&nbsp;<br />
<img class="caps" title="M" alt="M" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/m.gif" />am poważne zaległości w pisaniu. Miniony tydzień był dla mnie bardzo pracowity, co także odbiło się na moim życiu erotycznym. Jacek poszedł w prawie zupełną odstawkę, nie licząc jednego półgodzinnego spotkania w środę, jaki wyprosił w porze lunchu. W domu pracowałam do późna, a w nocy i rano byłam zbyt niewyspana, by się kochać. Przeżyłam tych kilka dni jak pustelnik. Pracowałam gdy domownicy już spali, kładłam się bardzo późno, a gdy wstawałam byłam znowu sama. Robert zajmował się dziećmi, Daga pomagałam mu w domu. Ja kilka dni spędziłam w biurze, lub nie wychylając nosa z pracowni. W ciągu tygodnia uprawiałam seks jedynie dwukrotnie. W środę z Jackiem, i w czwartek w nocy z mężem. Jak na złość brak okazji do seksu nie oznaczał wcale wyciszenia mojego temperamentu. Nigdy nie traktowałam masturbacji jako substytutu seksu, jednak w minionym tygodniu zmuszona byłam radzić sobie z własnymi potrzebami sama.</p>
<p>Wczoraj sprawy wróciły na swoje tory. W piątek poszłam spać zaraz po wczesnej kolacji, a rano byłam wyspana i bardzo nienasycona. Teoretycznie zgwałciłam męża, bo dosiadłam jego poranną erekcję zanim tak naprawdę zdołał się w pełni obudzić. Nie miał mi tego za złe i w trakcie dalszych miłosnych zapasów wykazał się wyjątkowym zapałem. Gdy dołączyła do nas Daga zrobiło się całkiem pikantnie. Niestety o wpół do dziewiątej w sypialni pojawiły się dzieci a razem z nimi pies.</p>
<p>Nie o tym jednak chciałam dziś napisać. Mam zaległą relację z zeszłotygodniowej nocy z Jackiem i obiecałam sobie, że wspomną o niej chociażby w kilku zdaniach.</p>
<p>W ubiegły weekend Robert wyjechał na wieczór kawalerski kolegi. Nie było go od piątku do poniedziałku, gdyż dwudniową imprezę zorganizowano w Pradze. W planach panowie mieli jeden &#8216;<em>specjalny</em>&#8216; nocleg w jakimś ustronnym <del>burdelu</del> pensjonacie na przedmieściach. Tą wiedzę jednak zachowam dla siebie, gdyż inne partnerki, czy żony uczestniczących w wieczorku panów na pewno nie są tak tolerancyjne jak ja. Oficjalnie była tylko popijawa, wizyta w nocnym klubie i niewinny streaptese z lapdance dla przyszłego pana młodego.</p>
<p>Wyjazd męża wykorzystałam by spędzić noc z kochankiem.</p>
<p>Dzieci nie mogłam podrzucić rodzicom męża, na szczęście Daga tym razem była pod ręką i mogła się nimi zająć.</p>
<p>Z Jackiem spotkałam się wyjątkowo nie w warszawskim mieszkaniu, a w wynajętym apartamencie. Chciałam by było to coś wyjątkowego&#8230; Wynajęłam apartament dla nowożeńców w dobrym hotelu pod miastem.</p>
<p>Jacek chyba nie miał okazji korzystać z podobnego pokoju. Mieliśmy do dyspozycji przestronny  apartament z wpuszczonym w podłogę jacuzzi, śliczną dużą łazienką i gigantyczną sypialnią z ogromnym, okrągłym łóżkiem nad którym umieszczono lustra.</p>
<p>Kolację zjedliśmy w hotelowej restauracji. Do pokoju zamówiliśmy deser, owoce i alkohol. W trakcie zabawy poprosiliśmy jeszcze o drobne zakąski, kawę, lody i bitą śmietanę. Śniadanie zjedliśmy za to w pościeli <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Nie mogę powiedzieć, że to co robiliśmy w łóżku było w jakiś sposób wyjątkowe, perwersyjne, czy niezwykłe. Seks był bardzo satysfakcjonujący, intensywny i urozmaicony, jednak nie mieliśmy ochoty na żadne specjalne eksperymenty. Jacek cieszył się tym, że ma mnie całą noc, a ja korzystała garściami z jego atencji. Oszczędnie gospodarowałam jego siłami, więc mogłam się cieszyć nim do późnej nocy.</p>
<p>Rano z zapałem przywitaliśmy dzień figlując ze zdwojoną energią. Jacek potrafi świetnie wczuć się w mój nastrój. Po przebudzeniu miałam ochotę na szybki, intensywny seks i dał mi dokładnie to czego pragnęłam. Gra wstępna i seks od tyłu były naprawdę ciekawe. Gdy kochaliśmy się w pozycji na amazonkę naprawdę doszliśmy do cwału a gdy zaczęłam galopować zrzucił mnie z siebie i odwrócił na plecy. Sprawnie podłożył pod biodra poduszkę, ujął moje nogi za kostki, rozłożył szeroko i wszedł we mnie mocnym pchnięciem. Finał był niesamowicie intensywny! Nie musiałam nawet pomagać sobie dłonią by dojść razem z nim. Potem długo leżeliśmy obok siebie, a gdy odpoczęliśmy na tyle by przestać dyszeć zamówiłam do pokoju śniadanie i udałam się z kochankiem do łazienki pod natrysk. Obsługa był świetna. Gdy wróciliśmy łazienki łóżko było zasłane, a śniadanie czekało obok. Zjedliśmy ze smakiem w pościeli, a po posiłku zrobiłam Jackowi bardzo specjalne fellatio połączone z seksem hiszpańskim i wielkim finałem na moich piersiach.</p>
<p>Cieszę się, że mogłam mu ofiarować tamtą noc. W minionym tygodniu, mimo obietnicy jaką mu  uprzednio złożyłam, bardzo go zaniedbałam.</p>
<p>Nie wiem, czy ten tydzień nie będzie naszym ostatnim. Nie mówiłam mu jeszcze o tym, ale koniec listopada spędzam we Wrocławiu. Coraz dotkliwiej też odczuwam zaawansowaną ciążę, więc prawdopodobnie nie będę w stanie wynagrodzić mu &#8216;straconego&#8217; czasu na początku grudnia. Zastanawiam się czy nie zaprosić go do siebie&#8230; Rodzice będą w tym czasie na wakacjach, a dzieci do Wrocławia Robert przywiezie dopiero w połowie tygodnia. Mogłabym mu zaoferować całe trzy dni razem. Może byłby to dobry pomysł na zakończenie naszej znajomości? Nie wiem tylko, czy naprawdę mam ochotę ją zakończyć&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-11-13/wspolna-noc-z-jackiem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wtorkowa Schadzka</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-11-05/wtorkowa-schadzka/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=wtorkowa-schadzka</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-11-05/wtorkowa-schadzka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Nov 2011 12:17:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bachanalia]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1898</guid>
		<description><![CDATA[&#160; ardzo chciałam napisać o wtorkowej schadzce jeszcze tego samego dnia, jednak nie dałam rady, a później spadło na mnie zbyt wiele obowiązków, by zając się aktualizacją naszej strony. Szkoda, bo wiele się od wtorku wydarzyło&#8230; Na przykład to, że minionej nocy kochałam się z Jackiem pod nieobecność męża&#8230; Właściwie powinnam pominąć milczeniem poprzednia schadzkę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/IMG_5108.jpg" alt="" title="IMG_5108" width="500" height="385" class="aligncenter size-full wp-image-1899" /></p>
<p>&nbsp;<br />
<img class="caps" title="B" alt="B" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/b.gif" />ardzo chciałam napisać o wtorkowej schadzce jeszcze tego samego dnia, jednak nie dałam rady, a później spadło na mnie zbyt wiele obowiązków, by zając się aktualizacją naszej strony. Szkoda, bo wiele się od wtorku wydarzyło&#8230; Na przykład to, że minionej nocy kochałam się z Jackiem pod nieobecność męża&#8230;</p>
<p>Właściwie powinnam pominąć milczeniem poprzednia schadzkę koncentrując się na bieżących sprawach, jednak szkoda byłoby nie wspomnieć o kilku pikantnych szczegółach wtorkowego spotkania.</p>
<p>We wtorek wszystko poszło inaczej niż planowaliśmy. Mieliśmy się spotkać w moim mieszkaniu, jednak Jackowi zepsuł się samochód i utknął w połowie drogi. Spóźnił się półtorej godziny. Nie byłam zła, gdyż rozumiałam jego kłopoty a także doceniałam to, że mnie o nich odpowiednio wcześnie uprzedził, i że dzwonił do mnie pięć razy, zanim w końcu się spotkaliśmy. Wiedząc o jego kłopotach i tym, że musi zaczekać na ściągnięcie samochodu postanowiłam spotkać się z nim w połowie drogi, w restauracji. Zamiast pospiesznego seksu miało być świetne sushi, rozmowa i odrobina alkoholu&#8230;</p>
<p>Zbałamucił mnie! Przekonał, bym odwołała spotkaniu z przyjaciółką i spędziła z nim wieczór. Nie wiem, czy afrodyzjakiem był alkohol, czy <em>maki</em>. W samochodzie pieścił dłonią wewnętrzną stronę mojego uda. Atmosfera była tak napięta, że po dojechaniu na miejsce zaczęliśmy się już kochać na klatce schodowej, a pod drzwiami, gdy zmagałam się z zamkiem byłam już w znaczącym negliżu.</p>
<p>Jacek chciał się ze mną kochać w przedpokoju, jednak zdecydowanie wolałam łóżko. Zaciągnęłam go na piętro, i dopiero tam uległam. Nie wiem czy docenił wybrany ogółem głosów komplecik bielizny. Ściągnął ją ze mnie tak szybko, że nie jestem pewna czy jej się dobrze przypatrzył. Zresztą wszystko działo się bardzo szybko. W pięć minut byliśmy nadzy a ja wtulona głową w poduszkę wypinałam ku niemu pośladki. Kochał mnie gwałtownymi pchnięciami a ja równie intensywnie pieściłam dłonią łechtaczkę. Równie szybko skończyliśmy. Po dłuższej chwili tulenia się do siebie Jacek rozpoczął delikatne pieszczoty. Tym razem nie spieszyliśmy się i zanim doszło do kolejnego stosunku spędziliśmy długie minuty zadowalając zmysły wyrafinowanymi pieszczotami. Może nie skończylibyśmy na tym, jednak zrobiło się strasznie późno i musiałam zakończyć nasze spotkanie.</p>
<p>Jacek chciał jeszcze figlować pod prysznicem, jednak nie miałam czasu na długie karesy mające przywrócić mu erekcję. Nawet w jego wieku niełatwo ją osiągnąć w pięć minut po drugim w ciągu półtorej godziny stosunku. Musiał się zadowolić chwilą seksu oralnego bez finiszu i obietnica spędzenia z nim w piątek nocy.</p>
<p>O wczorajszej schadzce i wspólnej nocy napiszę wkrótce&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-11-05/wtorkowa-schadzka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bielizna na Schadzkę z Kochankiem</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-11-01/bielizna-na-schadzke-z-kochankiem/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=bielizna-na-schadzke-z-kochankiem</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-11-01/bielizna-na-schadzke-z-kochankiem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Nov 2011 09:21:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bachanalia]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1895</guid>
		<description><![CDATA[&#160; am o piętnastej schadzkę z Jackiem i mały dylemat co do wyboru bielizny&#8230; Czarny komplecik Freya Taylor (biustonosz, szorty, pas do pończoch i pasujące do nich pończoszki) czy biustonosz Axami Duchess, stringi Axami Brasiliana z pończoszkami samonośnymi. Pierwszy bardzo klasyczny i świetnie się w nim czuję, jednak odrobinę zbyt oficjalny jak na erotyczne spotkanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/bielizna2.jpg" alt="" title="bielizna" width="500" height="155" class="aligncenter size-full wp-image-1897" /></p>
<p>&nbsp;<br />
<img class="caps" title="M" alt="M" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/m.gif" />am o piętnastej schadzkę z Jackiem i mały dylemat co do wyboru bielizny&#8230; Czarny komplecik <em>Freya Taylor</em> (biustonosz, szorty, pas do pończoch i pasujące do nich pończoszki) czy biustonosz <em>Axami Duchess</em>, stringi <em>Axami Brasiliana</em> z pończoszkami samonośnymi.</p>
<p>Pierwszy bardzo klasyczny i świetnie się w nim czuję, jednak odrobinę zbyt oficjalny jak na erotyczne spotkanie z młodym mężczyzną. Drugi odważniejszy, z przezroczystymi majteczkami (jestem wydepilowana, wyglądają na mnie ładnie) i chyba bardziej odpowiedni na tą okazję. Nie wiem czy mam ochotę być dziś bardziej dojrzałą, doświadczoną kochanką, czy też kokietką.<br />
<a href="http://www.freyalingerie.com/lingerie/taylor/aw11/short.aspx?colour=jet"><br />
<em>Freya Taylor</em></a><br />
<a href="http://www.axami.pl/pl/item,117.html"><em>Axami Duchess / Brasiliana</em></a></p>
<p>&nbsp;<br />
Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.</p>
<p>&nbsp;<br />
Głosować można do 14:00.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-11-01/bielizna-na-schadzke-z-kochankiem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Plany na Długi Weekend</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-11-01/plany-na-dlugi-weekend/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=plany-na-dlugi-weekend</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-11-01/plany-na-dlugi-weekend/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Nov 2011 09:08:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1893</guid>
		<description><![CDATA[&#160; a kilka dni mam urodziny a w tydzień po nich imieniny. Oznacza to, że nawet z wydatną pomocą męża będę miała pełne ręce roboty. W przyszły piątek wpadną do nas rodzice Roberta. Daga na szczęście wybiera się w długi weekend do rodziców, więc nie trzeba będzie jej organizować przeprowadzki do mieszkania w mieście. Poważniejsze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/razem-w-łozku.jpg" alt="" title="" width="500" height="333" class="aligncenter size-full wp-image-1894" /></p>
<p>&nbsp;<br />
<img class="caps" title="Z" alt="Z" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/z.gif" />a kilka dni mam urodziny a w tydzień po nich imieniny. Oznacza to, że nawet z wydatną pomocą męża będę miała pełne ręce roboty. W przyszły piątek wpadną do nas rodzice Roberta. Daga na szczęście wybiera się w długi weekend do rodziców, więc nie trzeba będzie jej organizować przeprowadzki do mieszkania w mieście.</p>
<p>Poważniejsze zamieszanie towarzyszyć będzie imieninom, gdyż tradycyjnie będziemy organizować dwa spotkania. W sobotę dla znajomych, a w niedzielę dla rodziny. Tym jednak zacznę się martwić po urodzinach, które mam zamiar spędzić poza miastem, tylko z najbliższą rodziną.</p>
<p>Choć w piątek mamy goście, to jeszcze tego samego dnia wyjeżdżamy na Mazury. Weekend spędzę z mężem, dziećmi oraz psem nad jeziorem. Jedziemy odpocząć i nacieszyć się sobą. Robert obiecał nie zabierać quada, nie grzebać przy domu, zostawić w Warszawie swój laptop i wyłączyć komórkę. Będziemy go miały z dziewczynkami tylko dla siebie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-11-01/plany-na-dlugi-weekend/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jacek</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-10-28/jacek/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=jacek</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-10-28/jacek/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Oct 2011 08:28:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1880</guid>
		<description><![CDATA[edwie dwa dni temu pogodziłam się z Jackiem, a już dziś mój kochanek zachowuje się jak dziecko skomlące o trzeci kawałek czekoladowego ciasta. Chce bym spędziła z nim dzisiejszą, lub sobotnią noc&#8230; Niestety mam zupełnie inne plany. Dziś jesteśmy z mężem zaproszeni na kolację do przyjaciół. Jutro mam zamiar spędzić czas z rodziną, a wieczorem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/IMG_5109.jpg" alt="" title="" width="500" height="337" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="L" alt="L" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/l.gif" />edwie dwa dni temu pogodziłam się z Jackiem, a już dziś mój kochanek zachowuje się jak dziecko skomlące o trzeci kawałek czekoladowego ciasta. Chce bym spędziła z nim dzisiejszą, lub sobotnią noc&#8230; Niestety mam zupełnie inne plany. Dziś jesteśmy z mężem zaproszeni na kolację do przyjaciół. Jutro mam zamiar spędzić czas z rodziną, a wieczorem pofiglować w trójkącie z Dagą i szybko odzyskującym siły małżonkiem. Kochanek niestety musi poczekać, przynajmniej do następnej środy.</p>
<p>Sam proces godzenia się z Jackiem przebiegł zgodnie z moimi oczekiwaniami. Pierwiastek męski okazał odpowiedni poziom skruchy i zażenowania głupotą swoich przyjaciół a w nagrodę element żeński pozwolił się oczarować, rozpieścić i zerżnąć.</p>
<p>Ponieważ po przemyśleniu całej sprawy doszłam do wniosku, że nieco na wyrost oceniłam winę Jacka wynagrodziłam mu to w formie, w jakiej mężczyźni najbardziej lubią być wynagradzani. Dobrze, że po lunchu nie miałam żadnych ważnych spraw do załatwienia, bo spotkanie z Jackiem zajął mi grubo ponad trzy godziny w tym bite dwie poświęciliśmy na godzenie się w pościeli i na milutką dogrywkę pod natryskiem. W sumie samego seksu nie było aż tak wiele, bo raptem kochaliśmy się dwa razy, jednak sporo czasu poświęciliśmy pieszczotom a mój kochanek wyjątkowo dbał, bym nie mogła narzekać na brak ekscytujących zdarzeń. I nie chodzi mi tylko o bardzo wyrafinowany seks oralny jakim mnie uszczęśliwiał, ale także o to, że w przerwie pomiędzy stosunkami zrobił nam espresso, które ze smakiem wypiliśmy w pościeli. Lubię gdy mamy czas nie tylko na seks, ale także na rozmowę i takie zwyczajne cieszenie się sobą nawzajem.</p>
<p>Zadowolona postanowiłam przydać nieco pikanterii naszemu spotkaniu, co miało także zrównoważyć nieco za słodką atmosferę odrobinę zbyt uległą postawę Jacka. Zabawę w pościeli skończył pode mną, z dłońmi przywiązany pończoszkami do ramy łóżka i z dużą wtyczką analną w pupie! Byłam okrutną Panią, która długo bawiła się jego podnieceniem. Umiejętnie pieszczony nie miał szansy na szybki finał i zgrabnie wymusiłam na nim by najpierw zaspokoił moje potrzeby, a dopiero potem zajęłam się jego bolesna wręcz erekcją. Kombinacja pieszczot dłońmi, ustami, seksu hiszpańskiego i krótkiej jazdy na oklep (niekoniecznie w tej kolejności) okazała się wybuchowa mieszanką. Choć wydawało mi się to niemożliwe jego pierwszy strzał poszybował poza łóżko, na podłogę.. Dopiero kolejne stróżki wylądowały tam gdzie planowałam, czyli na moim biuście i w ustach.</p>
<p>Odwdzięczył się pięknym za nadobne pod prysznicem, kiedy to intensywną palcówką i mocnymi jak lubię karesami piersi sprawił że posiusiałam się z rozkoszy. Wyglądał na bardzo zadowolonego z tego wyczynu.</p>
<p>To chyba naprawdę ostatnie chwile, gdy mogę sobie pozwolić na podobne zabawy na stojąco. Nawet oparta plecami o kabinę, nie byłam w stanie utrzymać się na nogach.</p>
<p>Następnym razem spotkamy się prawdopodobnie w środę, jednak najwyżej na godzinę. Może w przyszły weekend uda mi się wygospodarować więcej czasu dla Jacka. Obiecałam mu minimum dwa spotkania w tygodniu. Niby dużo, a jednak to tylko osiem, góra dziesięć schadzek jakie nam jeszcze zostały.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-10-28/jacek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Straight To Number One&#8221;</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-10-09/straight-to-number-one/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=straight-to-number-one</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-10-09/straight-to-number-one/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Oct 2011 08:49:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bachanalia]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1871</guid>
		<description><![CDATA[&#160; adzwonił kilka minut po dwudziestej drugiej. Byłam tak pochłonięta pracą, że prawi zapomniałam o tym, że ma dzwonić. Z odgłosów w tle domyśliłam się, że wciąż jest z przyjaciółmi w pubie, a tempo jego głosu zdradzało sporo wypitego alkoholu. Pozwoliłam mu poprowadzić tą rozmowę. Byłam ciekawa jak wybrnie z sytuacji do jakiej doprowadził nas [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/dla-jego-oczu.jpg" alt="" title="" width="500" height="333" class="center" /></p>
<p>&nbsp;<br />
<img class="caps" title="Z" alt="Z" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/z.gif" />adzwonił kilka minut po dwudziestej drugiej. Byłam tak pochłonięta pracą, że prawi zapomniałam o tym, że ma dzwonić. Z odgłosów w tle domyśliłam się, że wciąż jest z przyjaciółmi w pubie, a tempo jego głosu zdradzało sporo wypitego alkoholu. Pozwoliłam mu poprowadzić tą rozmowę. Byłam ciekawa jak wybrnie z sytuacji do jakiej doprowadził nas jego upór. Nie spodziewałam się ze względu na jego wiek, wypity alkohol i młodzieńczą buńczuczność wiele z tej rozmowy, jednak Jacek mnie zaskoczył. Zamiast krótkiej rozmowy i przeprosin jakich oczekiwałam spędziłam z nim ponad dwadzieścia minut słuchając jak wyznaje mi coś co mylił z miłością. Szczerość za szczerość. Powiedziałam mu co do niego czuję, co mogę, a czego nie potrafię mu ofiarować. Z jednej strony sprowadziłam go na ziemię, by stąpał po niej zamiast fruwać w chmurach, z drugiej czułam, że sprawiłam mu przyjemność tym, jak go postrzegam. Nie chodziło tylko o to, że jest mi z nim dobrze w łóżku. Jacek to naprawdę sympatyczny i poukładany młody mężczyzna i kiedyś ktoś będzie miał wiele radości ciesząc się jego towarzystwem. Ponieważ mówiliśmy bez ogródek, powiedziałam mu wprost, że rozstaniemy się ostatniego dnia listopada. Wolałam wyznaczyć sztywną, jasną granicę naszej znajomości, niż mówić oględnie miesiąc, może dwa. Był zasmucony, nawet nieśmiało prosił, czy nie moglibyśmy kontynuować naszego romansu bez wyznaczania żadnych dat, jednak twardo obstawałam za ustaloną datą. Poprosiłam go by nie traktował tej daty jak terminu egzekucji, a raczej uznał, że ofiarowuję mu blisko dwa miesiące w trakcie których spełnię jego każde marzenie, o ile nie będzie stało w konflikcie z ustalanymi przeze mnie zasadami. Ponieważ miało to trafić wyłącznie do męskich uszu dodałam wprost:</p>
<p>- <em>Będziesz mógł mnie rżnąc kiedy tylko będzie to możliwe, jak tylko sobie wymarzysz a ja pokażę ci rzeczy o których nawet nie śniłeś.</em></p>
<p>Chciał się ze mną kochać, jeszcze tej nocy. Może bym uległa podobnej prośbie, gdyby w grę wchodziła miłość i ukochany z którym spotykam się w tajemnicy przed obojętnym mi mężem&#8230; Niestety nie była to bajka o jakiej śnił. Jedyne co mogłam mu obiecać to seks-czat przez <em>Skype</em>, jeśli zdąży do domu przed północą. Tknięta bardzo, bardzo zdrożną myślą dodałam, że jeśli chce, to może zaprosić na pokaz któregoś ze swoich kolegów, lub nawet kilku z nich, jednak w tym wypadku nie zobaczy mojej twarzy. Zaskoczyłam go tą propozycją i długo przetrawiał, czy chce się mną pochwalić. W końcu zapytał, czy może pokazać mnie dwóm swoim przyjaciołom, którym o nas opowiadał. Zgodziłam się.</p>
<p>Miałam godzinę by wybrać bieliznę, czarną, obcisłą, sukienkę z dzianiny i pantofle. Zanim przebrałam się w jeden z najbardziej seksownych kompletów bielizny jaki mam przyniosłam z pracowni fotograficznej męża oświetlenie, chciałam by obraz był płynny i ostry. Specjalnie na ta okazję podłączyłam zewnętrzną kamerą, bo choć ta w moim MacBooku jest świetna, to ta używana przez Roberta do ma o wiele lepsze parametry.</p>
<p>Wszystko ustawiłam tak, by mogli widzieć mnie od szyi w dół bez względu gdy siedzę na skórzanym fotelu, czy stoję o kilka kroków od niego.</p>
<p>Dałam im sporo. Tej jednej nocy mogłam być dziwką, a Jacek zasłużył za szczerość na coś naprawdę specjalnego. Najpierw rozmawialiśmy a ja bez skrępowania przywitałam się z jego dwoma towarzyszami. Zabawnie było obserwować napięcie jakie wyrażały ich twarze, niepewność i chyba podniecenie, choć poza lubieżnie prężącym się pod sukienką biustem niewiele jeszcze widzieli. Rozmowę poprowadziłam tak, by nie wydawała się zdawkową i pozbawioną sensu wymianą grzeczności przed tym zanim pokażę im goły tyłek. O nie, to miało być coś więcej, niż cyber-seks z jakąś rówieśniczką na czacie. Jakby zapominając o obecności postronnych osób zapytałam mojego kochanka czy dobrze się dziś bawił, zrobiłam aluzję do tego jak się się ostatnio kochaliśmy i szczerze powiedziałam, że tęsknię i bardzo żałuję, że nie mogłam się z nim spotkać w mijającym tygodniu. Jacek był z początku odrobinę skrępowany tą intymnością, jednak szybko zapomniał, że nie jesteśmy sami. Później się rozebrałam.</p>
<p>Nie tak zwyczajnie. To był dobrze przemyślany, mam nadzieję, że równie sprawnie wykonany striptease do zmiksowanego w ponad dwudziestominutową pętlę kawałka <em>Straight To Number One.<span style="color:red;">*</span></em></p>
<p>Utrzymałam ich uwagę przez długich kilkanaście minut, podczas których powoli pozbywałam się kolejnych części garderoby. Obserwowałam wypieki na ich twarzach. Choć oni nie widzieli mojej ja postawiłam na początku warunek, że chcę ich wszystkich widzieć przez cały czas naszego połączenia.</p>
<p>Gdy siadłam ze skrzyżowanymi nogami na fotelu  zrobiłam to w taki sposób, by nie uronili niczego z mojej nagości. Byli podnieceni. Umiem odczytać to z twarzy mężczyzn, zwłaszcza tak młodych, nie umiejących jeszcze ukrywać pierwotnych odruchów za maską obojętnego zainteresowania. Gdy powiedziałam:</p>
<p>- <em>Mam ochotę popieścić się.</em></p>
<p>Ich podniecenie było aż nadto wyraźne. Zastanawiał się chwilę na ile mogę sobie pozwolić, i doszłam do wniosku, że warto zaryzykować. Zaproponowałam im by się masturbowali razem ze mną.</p>
<p>- <em>Chcę oglądać jak się pieścicie. Proszę!</em></p>
<p>A dla zachęty delikatnie rozchyliłam uda i dłonią zaczęłam bawić się kolczykiem. To chyba przeważyło, bo po chwili konsternacji i krępującego milczenia, wymianie kilku spojrzeń pomiędzy sobą i kolejnym</p>
<p>- <em>Proszę, naprawdę tego potrzebuję.</em></p>
<p>Pierwszy zareagował jeden z kolegów Jacka rozpinając rozporek. Pozostali nie czekali ani chwili dłużej i po krótkiej szamotaninie ze spodniami i bielizną mogłam oglądać trzy sterczące członki. Z nieskrywanym podziwem obserwowałam podobniejszego kolegę mojego kochanka. Przy całkiem przeciętnym, nawet powiedziałabym mizernym ciele miał bardzo dorodny członek i zdecydowanie zdawał sobie z tego sprawę, wręcz bezwstydnie prezentując go do kamery w pełnej krasie.</p>
<p>Naprawdę wciągnęła mnie ta zabawa, a orgazm jaki wyczarowałam po długich i wyszukanych pieszczotach, wspomagając palce moim <em>Hitach Magic Wand</em> i wielkim żelowym dildo nie był bynajmniej udawany. Chłopcy też nie symulowali zabawy, o czym dobitnie świadczyły trzy wytryski, jakie z przyjemnością obserwowałam zanim zdecydowałam się na wielki finisz.</p>
<p>Gdy ponownie skromnie siadłam przed kamerą zrobiłam jeszcze jedną rzecz, której nie planowałam jeszcze tego poranka. Powiedziałam dwa zdania, zanim się rozłączyłam, ale dały im one na pewno sporo do myślenia.</p>
<p>- <em>Kochanie, nie wspominałeś mi, że masz tak sympatycznych i przystojnych kolegów!</em></p>
<p>- <em>Może zaprosisz ich na kolejne spotkanie? Zawsze marzyłam o czymś takim.</em></p>
<p>A potem uniosłam na chwilę kamerę do góry, tak by mogli zobaczyć moją twarz i robiąc słodką minę dodałam:</p>
<p>- <em>Proszę!</em></p>
<p>I jeszcze:</p>
<p>- <em>Dobranoc kochanie, zadzwoń do mnie jutro rano.</em></p>
<p>- <em>Byliście naprawdę słodcy!</em></p>
<p>Po czym leciutko rozchyliłam uda, wsunęłam w siebie palec a cichy jęk i widok moich piersi przesłaniających kamerę był ostatnią rzeczą jaką słyszeli i widzieli zanim przerwałam połączenie.</p>
<p>Po nocnej i dzisiejszej rozmowie z Jackiem postanowiłam pójść na całość i zafundować mu w ciągu tych niespełna dwóch miesięcy coś, czego nie zapomni do końca życia.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color:red;">*</span> &#8211; Dreamcatcher &#038; Touch And Go &#8211; <em>Straight To Number One</em></p>
<blockquote><p>Ten&#8230; kiss me on the lips<br />
Nine&#8230; run your fingers through my hair<br />
Eight&#8230; touch me&#8230; slowly<br />
Seven&#8230; hold it! let`s go straight&#8230;</p>
<p>To number one</p>
<p>Six&#8230; lips<br />
Five&#8230; fingers<br />
Four&#8230; play<br />
Three&#8230; to number one</p>
<p>To number one<br />
Number one<br />
To number one</p>
<p>Kiss me on the lips<br />
Run your fingers to my head<br />
Touch me<br />
Let`s go straight to number one</p>
<p>To number one<br />
Number one</p>
<p>Touch and go to number one</p></blockquote>
<p><script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=4ih8ttQ6gFM&#038;login=yogotox&#038;width=500&#038;bg=ffffff"></script></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-10-09/straight-to-number-one/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nieudany Seks-Czat</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-10-08/nieudany-seks-czat/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=nieudany-seks-czat</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-10-08/nieudany-seks-czat/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 08 Oct 2011 08:36:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1869</guid>
		<description><![CDATA[&#160; odczas nocnej rozmowy na Skype Jacek przekonywał mnie usilnie do udziału w wypadzie do pubu z przyjaciółmi. Odmówiłam i naprawdę go tym zraniłam. Na nic się zdały moje tłumaczenia, że nie jest to dobry pomysł. Że nawet nie będzie wiedział jak mnie przedstawić przyjaciołom; jako kochankę, przyjaciółkę, mężatkę z którą ma erotyczną przygodę, czy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/nagi-czat1.jpg" alt="" title="nagi czat" width="500" height="375" class="center" /></p>
<p>&nbsp;<br />
<img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />odczas nocnej rozmowy na <em>Skype</em> Jacek przekonywał mnie usilnie do udziału w wypadzie do pubu z przyjaciółmi. Odmówiłam i naprawdę go tym zraniłam. Na nic się zdały moje tłumaczenia, że nie jest to dobry pomysł. Że nawet nie będzie wiedział jak mnie przedstawić przyjaciołom; jako kochankę, przyjaciółkę, mężatkę z którą ma erotyczną przygodę, czy też może jako swoją dziewczynę? Mówiłam, że obawiam się reakcji jego koleżanek i towarzyszących kolegom partnerek. Nie wyobrażałam sobie by zaakceptowali to co robimy. Może gdybym nie przyznawała się do małżeństwa, gdybym nie była w ciąży z mężem i gdyby nie dzieliło nas ponad dziesięć lat różnicy wieku. Niestety Jacek, jak się dowiedziałam w trakcie przesłuchania on-line, podzielił się już tymi informacjami z kolegami, a jestem pewna, że pocztą pantoflową dotarły one do wszystkich mniej lub bardziej zainteresowanych jego romansem stron. Parzcież dziewczyny by mnie zjadły.</p>
<p>Niekonstruktywna rozmowa na ten temat i upór mojego kochanka zupełnie zabiły nastrój erotycznego w zamierzeniu czatu. Nie miałam nastroju na striptease a tym bardziej by się dla niego masturbować przed kamerą. Generalnie nie lubię jak się to określa cyber-seksu i jeśli już coś takiego robię to tylko w szczególnych wypadkach. Na przykład gdy mąż jest tydzień na szkoleniu za granicą, lub gdybym chciała wynagrodzić kochankowi utratę schadzki spowodowana moimi problemami w domu. Niestety gdy prysł nastrój straciłam zupełnie ochotę. Był bardzo zaskoczony, gdy kolejne, coraz nachalniejsze próby nakłonienia mnie do zmiany decyzji przerwałam zdawkowym:</p>
<p>- <em>Jestem bardzo zmęczona, nie mam siły dalej cię przekonywać. Nie zmienię swojej decyzji!</em></p>
<p>- <em>Dobranoc</em></p>
<p>Po którym rozłączyłam się i dla pewności wyłączyłam telefon.</p>
<p>Ta decyzja podziałała na niego jak kubeł zimnej wody. Jeszcze zanim wyłączyłam komputer wysłał mi list, a gdy go czytałam nadeszły dwa kolejne. Postanowiłam pozwolić opaść emocjom. Nie odpisałam ani na jego wyrzuty, że przecież obiecałam mu przez telefon erotyczny pokaz, a on pragnął się masturbować patrząc jak się dla niego pieszczę. Nie odpisałam też na dwa kolejne, które pisane były w coraz to bardziej kojącym się tonie. Nie odpisałam także dziś rano, chociaż w skrzynce jaką stworzyłam specjalnie dla niego miałam kilka kolejnych listów, nie licząc kilkunastu SMS-ów jakie właśnie przeglądam.</p>
<p>Jednak się złamałam. Właśnie wysłałam mu SMS, by zadzwonił po dwudziestej drugiej. Dziś będę pracować do późna. Mam coś ważnego do skończenia, a przyszły tydzień będzie bardzo kłopotliwy ze względu na urodziny Marysi i przyjazd na trzy dni moich rodziców. Gdyby nie konieczność przeprowadzenia na ten czas Dagi byłoby o wiele łatwiej wszystkiemu podołać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-10-08/nieudany-seks-czat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolacja</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-10-07/kolacja-3/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kolacja-3</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-10-07/kolacja-3/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Oct 2011 21:19:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bachanalia]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1867</guid>
		<description><![CDATA[oberta rozpierała dziś radość i energia. Zdobył duży, jak na warunki firmy, kontrakt. Szczęśliwy zjawił się w domu tuż po piętnastej. Wpadł, wycałował, ogłosił dobrą nowinę i natychmiast przystąpił do przygotowywania uroczystej kolacji. Uwielbia gotować gdy jest szczęśliwy. Posłusznie wyniosłam się z kuchni. Z trzech powodów. Po pierwsze miałam jeszcze coś do skończenia w pracowni, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/sukienka.jpg" alt="" title="sukienka" width="500" height="700" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="R" alt="R" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/r.gif" />oberta rozpierała dziś radość i energia. Zdobył duży, jak na warunki firmy, kontrakt. Szczęśliwy zjawił się w domu tuż po piętnastej. Wpadł, wycałował, ogłosił dobrą nowinę i natychmiast przystąpił do przygotowywania uroczystej kolacji. Uwielbia gotować gdy jest szczęśliwy. Posłusznie wyniosłam się z kuchni. Z trzech powodów. Po pierwsze miałam jeszcze coś do skończenia w pracowni, po drugie Robert miał dziś prawo do swojej ulubionej fajki, a po trzecie tylko bym mu przeszkadzała.</p>
<p>Na górze zadzwoniłam do Dagi. Uprzedziłam ją, że dziś gotuje Robert. Dzieci położyłyśmy spać wcześniej. Zmęczone długa zabawą nie protestowały, a my miałyśmy jeszcze czas by się przebrać. </p>
<p>O wpół do ósmej siedliśmy do stołu. Nie będę się rozwodzić się nad kuchnią męża, ani nad tym, że gdyby gotował częściej to byłabym zmuszona odpokutować to intensywnie ćwicząc <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Było pyszne, a podlane dobrym winem wręcz wyśmienite. Nawet nie zauważyłam, kiedy Robert upił Dagę, która w świetnym nastroju raczyła nas sprośnymi opowieściami z wakacji. Prawdę mówiąc wspólnie opróżnili dwie butelki wina, a Robert nie zrezygnował z koniaku do kawy. Jak zwykle gdy jest w takim nastroju trudno jest go odwieść od czegoś, na co się uprze. Na moje nieszczęście, czy też szczęście założyłam króciutką sukienkę, która sprawiała wrażenie, że ledwo okrywa pośladki. Daga idąc w moje ślady założyła czarną mini. Nowa sukienka strasznie wpadła Robertowi w oko.</p>
<p>Osaczył mnie gdy wróciłam z moim wymarzonym espresso. To, że tak pieczołowicie przygotowana kawa poplamiła obrus zupełnie mnie nie obeszło, gdyż byłam bardzo zajęta bronieniem swojej własnej czci przed zakusami satyra. Po chwilowym oporze zdecydowałam jednak, że dzieci już śpią, a Daga nie takie rzeczy widziała. Uległam a on skwapliwie zsunął z moich pośladków bieliznę i przywarł do nich ustami. Prawie leżąc na stole poddałam się jego palcom gdy z wypraktykowaną sprawnością rozchyliły płatki warg by utorować drogę dla członka. Choć spodziewałam się tego mocne pchnięcie zrobiło na mnie spore wrażenie. Aż sapnęłam z rozkoszy gdy jednym płynnym ruchem wsunął we mnie potężnego kutasa. Kontemplując kolejne ruchy ułożyłam biodra by z każdym pchnięciem przyciskał moją łechtaczkę do rantu stołu. Nie potrzebowałam dodatkowej stymulacji by po kilku minutach intensywnego pompowania rozkrzyczeć się w przyjemnej fali orgazmu. Obok mnie na stole siedziała Daga i bezwstydnie przebierając nogami próbowała pozbyć się cieniutkich stringów. Robert mimo potężnej erekcji, po alkoholu potrzebowała więcej niż pięciu minut miłego dla zmysłów wysiłku, by zaznać rozkoszy. Gdy tylko skończył ze mną zabrał się do Dagi. Leciutko pijaną chwycił za uda, uniósł je do góry, rozłożył na boki i wszedł pomiędzy nie jak nóż w masło. Jęk jaki wydała przypomniał mi co czułam podczas inicjującej seks penetracji. Z góra sukienki poradził sobie po męsku, ściągając ją do pasa. Kochał się bez żadnych sztuczek ze zmianą rytmu, czy przeplataniem płytszych i głębszych pchnięć. Kochał ja szybkimi, mocnymi pchnięciami, a doświadczona w podobnych sytuacjach Daga pieściła wytrwale łechtaczkę wiedząc, że sama musi zadbać o własna rozkosz. Robert strzelił z dzikim okrzykiem, zamarł na chwilę a potem wykonał jeszcze dwa pchnięcia i wysunął się z Dagi. Ta będąc już prawie u celu masturbowała się dwoma dłońmi, a spomiędzy jej ud i z półsztywnego już teraz członka Roberta spływało na parkiet nasienie.</p>
<p>To było dobre rżniecie. Może nie aż tak romantyczne jakbym chciała, ale bardzo satysfakcjonujące w swej dzikiej, pozbawionej ogłady formie. Lubię gdy Robert od czasu do czasu zachowuje się jak samiec alfa <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Także dlatego, że jutro będzie pokorny i zawstydzony swoim wyczynem, a ja wykorzystam to w swój własny, przewrotny sposób. Znając Dagę, ta bez wstydu wślizgnie się rano do sypialni, by także skorzystać z szczodrze szafującego pieszczotami Roberta. Wim, że nawet nie zarumieni się, gdy jej przypomnę, jak pijana walczyła na stole z bielizna i jak bez skrepowania zrobiła przed twarzą męża niemalże pełen szpagat, otwierając mu drogę do miodu <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . </p>
<p>Za niecałą godzinę północ. Daga zataszczona przez męża na górę i rozebrana przeze mnie do samych pończoszek śpi twardym snem u siebie. Robert po wspólnym prysznicu i fellatio na dobranoc chrapie w sypialni, a ja przekomarzam się przez telefon z Jackiem, który prosi mnie bym na dobranoc pokazała mu co mam na sobie. Choć jeszcze się opieram to już od dobrych paru minut jestem gotowa do małego show na <em>Skype</em>. Przecież tylko dla niego przebrałam się w nowy komplecik bielizny i założyłam białą bluzeczkę do krótkiej spódniczki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-10-07/kolacja-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lekcja Straponu</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-10-05/lekcja-straponu/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=lekcja-straponu</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-10-05/lekcja-straponu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Oct 2011 08:07:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bachanalia]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1863</guid>
		<description><![CDATA[rzeszło tydzień temu udzieliłam mojemu młodziutkiemu kochankowi lekcji straponu. Specjalnie na tą okazję wygospodarowałam cztery godziny czasu, którego ostatnio tak bardzo mi brakuje. Zaczęliśmy od kolacji, by uczcić planowaną stratę &#8216;dziewictwa&#8217;, po której zjawiliśmy się w moim mieszkaniu. Zadbałam, by wypił dla rozluźnienia druga już tego wieczoru szkocką, a później rozebrałam go i zaciągnęłam do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/lekcja-straponu.jpg" alt="" title="lekcja straponu" width="500" height="270" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />rzeszło tydzień temu udzieliłam mojemu młodziutkiemu kochankowi lekcji straponu. Specjalnie na tą okazję wygospodarowałam cztery godziny czasu, którego ostatnio tak bardzo mi brakuje.</p>
<p>Zaczęliśmy od kolacji, by uczcić planowaną stratę &#8216;dziewictwa&#8217;, po której zjawiliśmy się w moim mieszkaniu. Zadbałam, by wypił dla rozluźnienia druga już tego wieczoru szkocką, a później rozebrałam go i zaciągnęłam do łazienki.</p>
<p>Nie spodziewał się lewatywy. Był na szczęście tak zaskoczony widokiem półlitrowej gruszki w moich dłoniach, że nawet przez myśl nie przyszło mu zaprotestować, gdy poleciłam mu położyć dłonie na brzegu jacuzzi i wypiąć do mnie swoją zgrabną pupcię. Sam zabieg zniósł dzielnie, choć troszkę krepował się gdy wytłumaczyłam mu, iż musi poczekać kilka minut, wypróżnić się i powtórzyć całą procedurę. By nie krepować go ponad miarę wyszłam z łazienki, jednak poprosiłam by mnie zawołał gdy będzie gotowy wziąć prysznic. Na ucho wyszeptałam mu co mam mu ochotę pod nim zrobić a on spłonił się jak dziewica <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Lubię tą jego wstydliwość. Na przykład uwielbia seks analny, jednak gdy o nim rozmawiamy poza sypialnią często się czerwieni. Tym razem zawstydziłam go plastyczną wizją fellatio z masażem odbytu trzema palcami. Jakbyśmy już tego nie robili!</p>
<p>Zawołał mnie po dwudziestu minutach. Stał pod natryskiem zadowolony i jakby rozluźniony. Nie tracąc czasu dołączyłam do niego i nie broniłam mu niczego, gdy łapczywie rzucił się na moje ciało. Był milutki w swoich poczynaniach więc zanim klęknęłam przed jego podbrzuszem miałam ekscytujący orgazm.</p>
<p>Lewatywa udał się znakomicie, a wypity alkohol zrobił swoje. Był czyściutki, gotowy do penetracji i rozluźniony jak lubię. Po delikatnym rozciąganiu odbytu bez trudu wsunęłam w niego trzy palce i pieszcząc ustami doprowadziłam do wyjątkowo obfitego wytrysku. Tak intensywnego, że mimo chęci nie udało mi się natychmiast przełknąć wszystkiego, a drugi strzał przepełnił moje usta. Widziałam w jego twarzy obraz triumfu, gdy patrzył jak nasienie spływa mi z ust na piersi. Uśmiechał się do mnie gdy niezrażona drobnym niepowodzeniem oblizałam wargi i zaczęłam spijać ostatnie kropelki ściekające wciąż z członka.</p>
<p>Dziewictwo stracił w sypialni. Bez strachu, wręcz z utęsknieniem obserwował jak rozplątuję tasiemki uprzęży, jak mocuje do niej żelowe dildo i jak przepasuje biodra moim jednorożcem. Zanim założyłam uprząż pozwoliłam mu wybrać jedną z trzech końcówek, jakie przyniosłam. Usłuchał mojej rady i wybrał dwudziestocentymetrowe, proste, żelowe dildo o obłej końcówce. Wydawało się niewielkie przy pozostałych, a i tak potrzebowałam sporej ilości gęstego J-lube, trzech prób i chwili pracy paluszkami by wsunąć je w odbyt Jacka. Wypięty ku mnie biodrami jęczał cichutko, gdy po raz pierwszy zagłębiłam je w jego ciele. Kiedy było już całe w środku przywarłam do jego pleców, na ile pozwalał mi brzuszek, i obejmując dłonią członek pieściłam go szepcząc mu jak bardzo mnie podnieca. Gdy uznałam że podniecenie osiągnęło odpowiedni poziom poruszyłam się w nim. Z początku moje ruchy były delikatne, jednak stopniowo nabierały rozpędu. Gdy chwycił dłonią za członek kochałam go już równymi, wyważonymi ruchami. Jęczał głośno ściskając sztywny członek a ja kontynuowałam pchnięcia. Strzelił z głośnym okrzykiem mocząc rozłożony pod nami ręcznik. Masturbował się jeszcze długo po orgazmie, a ja delikatnie pomagałam przebrzmieć jego rozkoszy leciutko poruszając biodrami.</p>
<p>Odświeżeni, na czystym prześcieradle zgrzeszyliśmy później na tyle sposobów, że trudno byłoby mi wszystkie wyliczać. Jakby chcąc udowodnić swą męskość dał mi trzykrotnie orgazm, pieszcząc ustami, palcami i dwukrotnie się ze mną kochając. Gdy skończyliśmy czułam się przyjemnie &#8216;wymęczona&#8217; i zaspokojona. Dopiero teraz Jacek opowiedział mi dokładniej o swoich wrażeniach z zabawy ze straponem. W tym co mówił wyczułam, że przed spotkaniem odrobinę obawiał się kwestionowania swojej męskości, jednak moje zachowanie najwyraźniej rozwiało jego obawy. Nie bez powodu cały czas tamtego dnia powtarzałam mu jak bardzo jest męski i jak silne budzi we mnie pożądanie</p>
<p>To była chyba najszczersza wspólna rozmowa o seksie. Miał sporo wątpliwości, a większość z nich dotyczył kwestii akceptacji dla podobnych zabaw. Zwierzył mi się, jak boleśnie przeżył, gdy była dziewczyna nazwała jego fantazje o pieszczotach odbytu zboczeniem. Nawet przede mną na początku udawał, że nie pociąga go tego typu stymulacja, i dopiero moja otwartość na seks analny i to jak spontanicznie ofiarowałam mu masaż prostaty sprawiły, że przestał się wstydzić. Rozmowa była na tyle szczera, że zadałam mu pytanie czy nie odczuwał kiedykolwiek pociągu do mężczyzn. Nie obraził się, nie najeżył. Zastanawiał się chwilę i przyznał, że choć nie uważa się za biseksualnego i nie czuje fizycznego podniecenie obserwując mężczyzn, to jednak gdy byliśmy w kinie porno miał niesamowitą erekcje obserwując jak dwóch mężczyzn pieści sobie nawzajem członki. Nie umiał tego lepiej wytłumaczyć, przebąkiwał coś o atmosferze jaka na niego podziałała a ja nie drążyłam tego tematu głębiej. Osobiście myślę, że nie jest biseksualny jak ja, jednak ma w sobie tą odrobinę z drugiego świata, wystarczającą by za sprawą ciekawością spróbować kiedyś seksu z mężczyzną. Od czasu tamtej rozmowy zastanawiam się, czy przed rozstaniem nie zapoznać go ze znajomym małżeństwem w którym oboje partnerzy są biseksualni. Nie chce jednak wybiegać za bardzo w przyszłość. Mamy z Jackiem przed sobą co najmniej miesiąc, lub dwa, zanim zmuszona będę się z nim rozstać. W ostatnim miesiącu ciąży kiepska byłaby ze mnie kochanka, a kiedyś trzeba będzie przeciąć pępowinę, która się między nami utworzyła. Na szczęście rozmowa nie potoczyła się ku takim rozważaniom, gdyż powróciliśmy do tematu straponu.</p>
<p>Jacek z zainteresowaniem wypytywał się o zastosowanie dwóch pozostałych kocówek, jakie przyniosłam. Ta największa odrobinę go przerażała wielkością, za to druga wzbudziła szczere interesowanie. Była niewiele grubsza od tej której spróbował, za to dużo dłuższa i o wiele bardziej elastyczna. Wytłumaczyłam mu, że przeznaczona jest do głębszej penetracji, a gdy wypytywana opowiedziałam mu o swoich doświadczeniach z głęboką penetracją odbytu i o fistingu jego podniecenie i ciekawość przeważyły nad nieśmiałością. Poprosił bym powtórnie kochała się z nim używając straponu, ale korzystając z dłuższej końcówki. Byłam w sumie zadowolona z takiego obrotu sytuacji, jednak postawiłam mu jeden warunek: że nie dotknie dłonią członka. Chciałam pokazać mu inny rodzaj orgazmu. Zgodził się, a ja dla pewności przywiązałam mu własnymi pończoszkami dłonie do ramy łózka. Nie by nie mógł ich wyswobodzić, ale by dodać do atmosfery odrobinę smaczku i by iluzoryczne raczej więzy przypominały mu ciągle o obietnicy.</p>
<p>Zużyłam sporo żelu żelu torując palcami drogę, a jeszcze więcej wcisnęłam mu w odbyt i nałożyłam na długie jak moje przedramię dildo. Po pięciu minutach bardzo intensywnego rozciągania, przy jego jęczącej aprobacie dla moich działań, bez trudu mieściłam w nim cztery palce. Przez chwilę kusiło mnie czy by nie spróbować szczęścia z fistingiem, jednak zostawiłam sobie to na kolejne spotkania. Gdy wsunęłam w niego potężne dildo aż sapną z rozkoszy. Jego pierwsze piętnaście &#8211; dwadzieścia centymetrów zniósł dzielnie, jednak gdy dotarłam do zakola odgradzającego odbytnicę od jelita grubego zaczął dyszeć w prawie panicznym odruchu. Pozwoliłam mu się uspokoić, a później delikatnie naparłam próbując sforsować przeszkodę. Końcówka straponu była na tyle plastyczna by móc się dostosować się do kształtu jego ciał i na tyle sprężysta by mogła pokonać zakole. Po pierwszej próbie odczekałam aż się nieco uspokoi i pomagając sobie dłonią odrobinę zluzowałam nacisk, by zaraz powrócić zdobywając kilka dodatkowych milimetrów. Jęczał w prawdziwej ekstazie kiedy szturmowałam w ten sposób, a gdy jego ciało ustąpiło wreszcie zawył z rozkoszy a z członka popłynęły krople bezbarwnej cieczy. Tkwiłam w nim na całą długość straponu. Zachęcona powodzeniem wysunęłam się niego zupełnie i natychmiast powróciłam po raz kolejny wsuwając się w niego aż do samego końca. Tym razem wsunęłam się jedynie odrobinę zwalniając gdy doszłam do zakola odbytu. Za kolejnym razem wsunęłam się już niemal płynnym, posuwistym ruchem. Wył z rozkoszy gdy jeszcze dwukrotnie zagłębiałam się w jego ciało na całe trzydzieści pięć centymetrów długości straponu. Orgazm był niesamowicie długi, jakby pozbawiony wytrysku gdyż nasienie ciekło z jego członka cienkim, jednostajnym strumyczkiem przez cały czas od pierwszej do ostatniej penetracji. Było niesamowicie lepkie, gęste, i przezroczyste. Gdy ostatecznie wysunęłam strapon z jego drżącego ciała naszła mnie obawa, czy przypadniemy nie sprawiłam mu bólu. Drżał, jednak gdy tylko uwolniłam mu dłonie wtulił się w moje piersi i całując je szeptał że jestem jego boginią, że przeżył coś niesamowitego, że chce poczuć w sobie moja dłoń i że kocha mnie. Urwałam dalsze miłosne wyznania obietnicą kolejnego spotkania z Kasią. Nie wiedział co to jest &#8216;Lucky Pierre&#8217; o którym wspomniałam. W dwie godziny po rozstaniu już się dowiedział, a ja dostałam tryskający entuzjazmem list.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-10-05/lekcja-straponu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odrobinkę Zapracowana</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-10-03/odrobinke-zapracowana/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=odrobinke-zapracowana</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-10-03/odrobinke-zapracowana/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Oct 2011 07:46:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1859</guid>
		<description><![CDATA[iestety jestem obecnie odrobinkę zapracowana a w domu mam lekko chore dziecko. Spotkanie z Jackiem planowane na wtorek odwołane bez ustalenia kolejnej daty na schadzkę&#8230; Ja za to mam wciąż zaległą opowieść o rozprawiczaniu jego dziewiczej pupci straponem Zdradzę dziś tylko tyle, że dzieciak absolutnie wpadł jak śliwka w kompot. Kocham go za ten zupełny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class='caps' title="N" alt="N"  src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/n.gif" />iestety jestem obecnie odrobinkę zapracowana a w domu mam lekko chore dziecko.</p>
<p>Spotkanie z Jackiem planowane na wtorek odwołane bez ustalenia kolejnej daty na schadzkę&#8230; Ja za to mam wciąż zaległą opowieść o rozprawiczaniu jego dziewiczej pupci straponem <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Zdradzę dziś tylko tyle, że dzieciak absolutnie wpadł jak śliwka w kompot. Kocham go za ten zupełny brak &#8216;męskiej wstydliwości&#8217;. Podobało mu się i nie krygował się, jak dziewica w noc poślubną, poprosić bym na zakończenie przeleciała go powtórnie!!! Robert do tej pory broni się przed moim słodkim jednorożcem na uprzęży.<br />
&nbsp;</p>
[See post to watch Flash video]
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-10-03/odrobinke-zapracowana/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
<enclosure url="http://namietnik.org/wp-content/strapon2.mp4" length="10100143" type="video/mp4" />
		</item>
		<item>
		<title>Na Jeźdźca</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-09-26/na-jezdzca/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=na-jezdzca</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-09-26/na-jezdzca/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Sep 2011 08:16:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1849</guid>
		<description><![CDATA[Rano Robert zapragnął odrobinę poleniuchować, więc wzięłam sprawy w swoje ręce. Kochaliśmy się &#8216;Na Jeźdźca&#8217;. Zaczęliśmy od wersji azjatyckiej tej pozycji A skończyliśmy klasycznym galopem Prosto, zwyczajnie, niesamowicie zmysłowo. Kocham taki seks. A teraz biorę się za pocztę. Postaram się dziś odpowiedzieć na wszystkie listy, a jest tego sporo.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/223.jpg" alt="" title="Na Jeźdźca" width="466" height="700" class="center" /></p>
<p>Rano Robert zapragnął odrobinę poleniuchować, więc wzięłam sprawy w swoje ręce.</p>
<p>Kochaliśmy się &#8216;Na Jeźdźca&#8217;.<br />
Zaczęliśmy od wersji azjatyckiej tej pozycji<br />
<img src="http://namietnik.org/wp-content/na-jeżdżca-wersja-azjatycka.gif" alt="" title="na jeźdźca wersja azjatycka" width="287" height="211" class="center" /></p>
<p>A skończyliśmy klasycznym galopem<br />
<img src="http://namietnik.org/wp-content/na-jeźdźca-wersja-klasyczna.gif" alt="" title="na jeźdźca wersja klasyczna" width="430" height="340" class="center" /></p>
<p>Prosto, zwyczajnie, niesamowicie zmysłowo. Kocham taki seks.</p>
<p>A teraz biorę się za pocztę. Postaram się dziś odpowiedzieć na wszystkie listy, a jest tego sporo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-09-26/na-jezdzca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krótka Schadzka</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-09-23/krotka-schadzka/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=krotka-schadzka</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-09-23/krotka-schadzka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Sep 2011 10:06:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1843</guid>
		<description><![CDATA[&#160; środę planowałam ofiarować mojemu kochankowi dwie godziny z wykradzionego rodzinie czasu. Niestety naszym planom na drodze stanęło przeciągnięte spotkanie z klientem. Zamiast o szesnastej zjawiłam się w mieszkaniu o siedemnastej. Uprzedzony SMS-em o spóźnieniu, i o tym, że nie będę w stanie wynagrodzić mu straconej godziny, Jacek czekał pod drzwiami. Ujął mnie uśmiechem, czułym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/oczekujac-kochanka.jpg" alt="" title="oczekując kochanka" width="500" height="514" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; środę planowałam ofiarować mojemu kochankowi dwie godziny z wykradzionego rodzinie czasu. Niestety naszym planom na drodze stanęło przeciągnięte spotkanie z klientem. Zamiast o szesnastej zjawiłam się w mieszkaniu o siedemnastej. Uprzedzony SMS-em o spóźnieniu, i o tym, że nie będę w stanie wynagrodzić mu straconej godziny, Jacek czekał pod drzwiami. Ujął mnie uśmiechem, czułym pocałunkiem na przywitanie i radością z mojego przyjścia. Nie uczynił mi absolutnie żadnej wymówki, ani nie żebrał o więcej czasu, którego i tak nie mogłabym mu poświęcić. Mieliśmy niecałą godzinę dla siebie i wykorzystaliśmy ją co do sekundy.</p>
<p>Ograniczeni czasem nie marnowaliśmy go a jednak udało się nam zachowywać naturalnie. Nie było biegu do sypialni, a Jacek nie okazał niecierpliwości gdy zdejmował ze mnie ubranie i pieścił ustami ciało. Czterdzieści minut w pościeli to dużo i mało jednocześnie. Wystarczająco by dał mi rozkosz, jednak odrobinę z krótko, bym mogła kochać się z nim tak długo, jakbym chciała.</p>
<p>Naprawdę żałowałam, że nie było czasu poeksperymentować, bo Jacek jest naprawdę otwarty na różnego rodzaju nowinki. Pod prysznicem ofiarowałam mu pożegnalny prezent. Choć po intensywnym wysiłku w sypialni miał ledwie częściową erekcję, to i tak potrafiłam dać mu kolejny orgazm, choć tym razem bez widocznego wytrysku. Bardzo podobało mi się jak reagował na fellatio połączone z masażem prostaty wykonywanym dwoma paluszkami, jak i na same rozciąganie odbyt. Podobała mi się tez jego reakcja gdy zaproponowałam, byśmy pobawili się w przyszłym tygodniu straponem. Myślę, że mu się spodoba i chyba odważę się zaproponować mu nieco bardziej intensywną wersję zabawy, niż planowałam pierwotnie. Już teraz pozwala mi wsuwać w siebie trzy palce, więc z pewnością doceni odrobinę większą, niż wstępnie chciałam użyć, końcówkę.</p>
<p>Rozstając się poprosił mnie o coś, a ja nie potrafiłam mu udzielić natychmiast wiążącej odpowiedzi. Zapytał się mnie, czy nie towarzyszyłabym mu za dwa tygodnie podczas spotkania z kolegami i ich dziewczynami w pubie. Naprawdę mnie zatkało i nie wiem co odpowiedzieć. Z jednej strony uważam za szaleństwo, by pokazał się z zamężną, ciężarną i ponad dziesięć lat starszą kochanką. Z drugiej strony czemu nie&#8230; Przecież nie wstydzę się jego, ani siebie, ani tym bardziej tego co razem robimy. Kusi mnie by przyjąć to zaproszenie, jednak wcześniej muszę nieco głębiej poznać pobudki które kierowały moim kochankiem, gdy złożył mi ta propozycje. Mam zamiar przepytać go we wtorek, kiedy będziemy mogli spędzić za sobą całe przedpołudnie i odrobinę popołudnia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-09-23/krotka-schadzka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ślub</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-09-15/slub/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=slub</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-09-15/slub/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Sep 2011 12:27:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1838</guid>
		<description><![CDATA[czoraj byliśmy na urodzinach naszego przyjaciela. Wydarzyły się podczas nich dwie istotne rzeczy. Po pierwsze ogłosił on oficjalnie zaręczynach z towarzyszącą mu od dwóch lat partnerką, a po drugie zostaliśmy zaproszeni na ich ślub w grudniu. Wiadomość spowodowała u nas szczerą radość i nadzieję. Nasz przyjaciel jest czterdziestosiedmioletnim wdowcem. Znałam jego żonę, można powiedzieć że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/krzywizny.jpg" alt="" title="krzywizny" width="500" height="746" class="aligncenter size-full wp-image-1839" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />czoraj byliśmy na urodzinach naszego przyjaciela. Wydarzyły się podczas nich dwie istotne rzeczy. Po pierwsze ogłosił on oficjalnie zaręczynach z towarzyszącą mu od dwóch lat partnerką, a po drugie zostaliśmy zaproszeni na ich ślub w grudniu. Wiadomość spowodowała u nas szczerą radość i nadzieję.</p>
<p>Nasz przyjaciel jest czterdziestosiedmioletnim wdowcem. Znałam jego żonę, można powiedzieć że się przyjaźniłyśmy, choć ze względu na różnicę wieku miałyśmy nieco różne grupy znajomych. Jej nagła śmierć cztery lata temu zaskoczyła nas wszystkich. Zmarła niespodziewanie i nagle na ostrą arytmię serca i nawet natychmiastowa reakcja domowników i wezwanie pogotowia nie zapobiegły tragedii. Tomek bardzo przeżył jej śmierć, podobnie jak dwóch dorosłych niemal synów. Przez jakiś czas obawialiśmy się o niego, gdyż zamknął się w sobie i odizolował od znajomych i przyjaciół.</p>
<p>Sytuacja zmieniła się dopiero, gdy dwa lata temu poznał swoja obecną narzeczoną. Z początku z obawą patrzyłam na ich kiełkujący związek. Głównie dlatego, że dzieliła ich spora różnica wieku, a w pamięci wciąż miałam naszego innego znajomego i jego romans, rozwód z żoną i ślub z młodziutkim, bezwzględnym i wyrachowanym bluszczykiem. Zakończony zresztą niedawno kolejnym rozwodem, na który jednak patrzyłam z całkowitą aprobatą i zrozumieniem.</p>
<p>Wracając jednak do Tomka. Jego wybranką jest młodziutka Ukrainka. Fizycznie absolutne przeciwieństwo zmarłej żony. Renata była czterdziestoletnią, wysoką, szczuplutką brunetką o smukłej figurze. Yana ma dwadzieścia dwa lata, jest średniego wzrostu blondynką o długich, przeważnie splecionych w warkocz włosach i o figurze pełnej kuszących kobiecych krągłości. Nie są to już rubensowskie kształty, jednak duże, pełne piersi, ładnie zaokrąglona linia brzuszka, bioderka i krągłe pośladki nieodmiennie przywodzą mi na myśl młodą, rumianą i hożą wieśniaczkę, którą chętnie by się wytarmosiło na sianie. Gdyby nie ten warkocz może nie wpadłoby mi do głowy takie akurat skojarzenie, gdy się po raz pierwszy spotkałyśmy. Yana po bliższym poznaniu okazała się bardzo sympatyczną kobietą. Kobietą, nie dziewczyną, bo była o wiele dojrzalsza od swoich rówieśniczek. Jakaś taka bardziej od nich poukładana, a przy tym wyciszona ale i też bardzo radosna. Tomasz zwierzył się mi, że Yana uwielbia zajmować się domem. Że odkąd z nim zamieszkała robi mu śniadania, czeka na jego powrót z obiadem a przy tym nie pozwala mu zrobić nic w domu, czy w ich ogrodzie, chyba że jest coś do naprawienia. Rozmawiając z nim odniosłam wrażenie, że bardzo odpowiada mu taka stabilizacja, tradycyjny podział ról i to w jaki sposób Yana uporządkowała mu życie. O ich pożyciu intymnym niewiele wiem, jednak z tego co sama wywnioskowałam z kilku oględnych wypowiedzi Tomka mam wrażenie, że jest satysfakcjonujące dla nich obojga. Więcej na pewno się nie dowiem. Yana jest bardzo dyskretna, a Tomek nie należy do mężczyzn rozpowiadających na prawo i lewo o swoich intymnych sukcesach, lub o ich braku.</p>
<p>Najważniejsze, że Yana została zaakceptowana przez synów Tomka. Kiedyś poradziłam mu, by nie stawiał ich przed faktami dokonanymi i by szczerze porozmawiał z nimi o swoich uczuciach i potrzebach. Z początku byli nieufni, jednak nigdy nie przejawiali wrogości czy niechęci względem Yany. Byli na pewno podejrzliwi względem jej motywów, jednak po dwóch latach doszli chyba do rozsądnych wniosków i zaakceptowali przyszłą macochę. Z pewnością dobrym posunięciem ich ojca było sporządzenie uczciwego, rozsądnego testamentu i omówienie z synami planów małżeńskich, a nawet szczegółów intercyzy jaką oboje maja zamiar podpisać. Nie znam jej szczegółów, jednak ze słów Tomasza wynika, że i testament i przyszła intercyza są bardzo rozsądne i niekrzywdzące dla żadnej ze stron.</p>
<p>Cieszą mnie też ich plany względem dzieci. Tomek oświadczył, że chciałby mieć jeszcze jedno, lub dwoje dzieci, a Yana wydawała się bardzo zadowolona z tego dictum. Zresztą rozumiem ją doskonale. Jaka kobieta, a zwłaszcza tak młoda, nawet po uszy zakochana w swoim partnerze jak Yana, zgodziłaby się zrezygnować z dzieci tylko dlatego, że jej partner ma już dwoje?</p>
<p>Słowem wiadomość o ich ślubie naprawdę mnie ucieszyła a jedynym zmartwieniem jakie mam teraz jest to, czy dam radę pojawić się na ich weselu. Odbędzie się bardzo blisko terminu mojego rozwiązania.</p>
<p>Z dobrych wiadomości podzielę się jeszcze tą, że znamy już płeć dziecka. Mamy chłopca <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Robert niby nie pokazywał, jak bardzo pragnie synka, jednak po ogłoszeniu nowiny i potwierdzeniu że to praktycznie pewna wiadomość naprawdę oszalał ze szczęścia. Ja również chciałam chłopca, ale prawdę mówiąc najbardziej obawiałam się o to, by dziecko było zdrowe. Wygląda, że rozwija się prawidłowo a wszelkie badania wypadają bardzo dobrze.</p>
<p>Na kolejną pociechę na pewno się nie zdecydujemy, no chyba że przydarzy się nam jakaś straszna wpadka, lub zgłupiejemy z nadmiaru rodzinnego szczęścia.</p>
<p>Przyjmujemy wśród rodziny zakłady, czy mały urodzi się w tym, czy w przyszłym roku. Termin mam na pierwszego stycznia <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> ! Zupełnie za to nie słuchamy sugestii co do imienia dla męskiego potomka i nie bierzemy udziału w żadnej ich giełdzie. Teściowa chce by dziecko miało imię pradziadka po linii męża, bo taka w jej rodzinie panuje tradycja&#8230; Próbowałam podważyć zasadę owej bezwzględnej &#8216;tradycji&#8217; jednak nie trafiłam na łatwą przeciwniczkę. Gdy doszła do mającego mnie pogrążyć argumentu, że tradycja jest niezmienna i basta palnęłam że chyba jednak nie, bo dziadek, a jej ojciec, w kuchni czy domu palcem nie kiwnął, a babcia usługiwała mu bez szemrania gdy tymczasem teść grzecznie odkurza co sobotę, zmywa podłogi, naczynia i gotuje w tygodniu&#8230; Chwilowo nie mam gdzie podrzucać córek i muszę poczekać aż teść oderwie się od kuchni, w której naprawdę uwielbia gotować, i huknie, że nie ma zamiaru nie oglądać wnuczek przez głupie babskie humory, dokładnie tak jak zrobił to podczas ostatniej naszej zwady. Za to go lubię <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Spokojny, do rany przyłóż, uwielbia obie wnuczki a starszą potrafi rozpuścić jak dziadowski bicz, jednak gdy ktoś mu wchodzi na głowę potrafi naprawę zdecydowanie walnąć pięścią w stół. Abstrahując od obecnych zawirować uważam, że razem z mamą Roberta stanowią co najmniej tak samo zgrane małżeństwo jak moi rodzice <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Inaczej zgrane, jednak bardzo pasujące do siebie i potrafiące prawie bezkonfliktowo koegzystować.</p>
<p>Roberta nasze pseudo-konflikty mało obchodzą, a w tej chwili pochłonięty jest całkowicie myślą o &#8216;dziedzicu&#8217; i wymianą końcówki światłowodu w mojej pracowni, uszkodzonej w czasie nie do końca rozsądnej zabawy. Dorosły facet a wlazł pod biurko jak napalony student by zrobić mi minetkę, choć proponowałam spacer do sypialni obok zaraz jak tylko skończę redagować dokument&#8230; Jeśli o mnie chodzi to może zaopatrzyć się w kilkanaście kolejnych łączników na wymianę i rwać je nawet codziennie. No może co drugi dzień, by nie wpaść w rutynę, fetyszyzm, czy jakieś inne natręctwo <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-09-15/slub/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kochanek</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-08-02/kochanek/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kochanek</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-08-02/kochanek/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Aug 2011 09:19:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1818</guid>
		<description><![CDATA[usze sama przed sobą przyznać, że wpadłam we własne sidła. Nie mogę dalej twierdzić, że nic nie czuję do Jacka, że jest dla mnie tylko zabawką, czy chwilowym kaprysem. Nasze relacje bardzo się zacieśniły, a ja czuję do tego chłopca sporo sympatii i ciepła. W sobotę szeptał mi Kocham Cię leżąc zmęczony kolejną porcją miłości. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/seks-hiszpański.jpg" alt="" title="seks hiszpański" width="500" height="490" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="M" alt="M" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/m.gif" />usze sama przed sobą przyznać, że wpadłam we własne sidła. Nie mogę dalej twierdzić, że nic nie czuję do Jacka, że jest dla mnie tylko zabawką, czy chwilowym kaprysem. Nasze relacje bardzo się zacieśniły, a ja czuję do tego chłopca sporo sympatii i ciepła. W sobotę szeptał mi <em>Kocham Cię</em> leżąc zmęczony kolejną porcją miłości. Nie broniłam mu podobnych wyznań. Wcześniej długo ze sobą rozmawialiśmy i wiem, że były to tylko miłe słówka. Że prościej było mu wyrazić co czuje ubierając to w kolory miłości, niż podziękować za to co mu ofiarowałam przed chwilą. Wielokrotnie słyszałam podobne wyznania i prawie zawsze nie znaczyły nic ponadto, że mojemu partnerowi podobał się właśnie zakończony seks. Mężczyźni często nadużywają słowa miłość nie potrafiąc, lub wstydząc się powiedzieć co naprawdę czują. A przecież nie uraziłby mnie mówiąc, że było mu wspaniale gdy dałam mu orgazm piersiami, czy że odleciał strzelając w moim gardle, gdy kochaliśmy się spleceni w 69. Powoli uczę go rozmawiać o seksie, jednak wciąż wstydzi się bardziej słów, niż czynów. Zabawne, ale nie potrafi na przykład powiedzieć mi wprost, że chciałby strzelić na moje piersi. Wstydzi się zapytać a gdy w końcu się odważy robi to niezgrabnie i cały się czerwieniąc. Uzyskawszy moją zgodę już bez uprzedniego skrepowania kończy na nich pomagając sobie własna dłonią.</p>
<p>Podobnie było z jego marzeniami. Od początku spotkania czuł się skrępowany, nawet wtedy gdy razem jedliśmy kolacje w mojej ulubionej restauracji. Rozluźnił się dopiero gdy tknięta przeczuciem opowiedziałam mu jak bardzo spodobał mi się jego pomysł na seks hiszpański (zabawne, nie znał tego określenia) i to by skończył w moich ustach kochając się ze mną w pozycji 69 tak jak na przesłanym mi filmie. Nie wpadłam wcześniej, że mimo mojej zgody wciąż obawiał się, że mogę mieć coś przeciwko takiej miłości. Szczęściem domyśliłam się przyczyny jego poddenerwowania i kolacja we dwoje udała się nad wyraz.</p>
<p>Spędziliśmy ze sobą cały wieczór i noc. Po kolacji zafundowałam mu bardzo mocne wrażenia. Zabrałam go do kina porno. Był zaskoczony, podniecony i odrobinę przestraszony panującą tam atmosferą. Zdecydowana większość klienteli stanowili mężczyźni, w znacznej mierze geje lub bi. Najpierw zwiedziłam z nim wszystkie sale ciągnąc go za rękę jak matka dziecko. Nie byłam pewna, czy zostaniemy tu na dłużej. Już wcześniej odwiedzałam z mężem i znajomymi to miejsce i widziałam w nim wielu bawiących się ze sobą mężczyzn. Bałam się że Jacek mógłby być skrepowany podobnym widokiem. Po zajrzeniu do wszystkich sal i salek wróciliśmy na główna salę, gdzie poza kilkoma  mężczyznami była jeszcze jedyna para. W sumie w tym małym kinie znalazłam tylko trzy kobiety włącznie ze mną, jednego transwestytę i więcej niż kilku mężczyzn wolących przeważnie towarzystwo innych panów. Przed powrotem do sali kinowej najdłużej przyglądaliśmy się parze kochającej się w małej salce pod podestem i ładnemu transwestycie całującemu się z młodym chłopakiem. Jacek był przekonany, że to kobieta i dopiero gdy wróciliśmy do apartamentu uświadomiłam mu że się pomylił. Na głównej sali oglądaliśmy jakiś całkiem sprawnie nakręcony film porno o bardzo mocnym charakterze, jednak naprawdę przyglądaliśmy się siedzącej nieopodal parze, która bez skrępowania uprawiała mocny petting. Z początku obawiałam się reakcji Jacka na to miejsce, jednak mój chłopiec mimo pewnego zaskoczenia i szoku zareagował silnym podnieceniem. Gdy dotknęłam dłonią wybrzuszonych spodni przywarł do mnie sięgając pod sukienkę. Miałam na sobie koronkowe bikini, które w jakiś dziwny sposób stawiało zacięty opór jego palcom. Gdy szarpał się z moimi majtkami starając się odsunąć w bok broniący mu dostępu do krocza pasek materiału ściskałam poprzez spodnie jego sztywny członek. Obok nas dziewczyna, na oko dwudziestoletnia, klęknęła pomiędzy udami swojego dojrzałego partnera. Burze jaj długich włosów zasłoniła nam widok gdy wsunęła go sobie w usta. Chcąc przerwać z góry przegraną walkę z moja bielizną szepnęłam mu by po prostu zerwał ją ze mnie. Krótki trzask pękającego materiału był prawie niesłyszalny, za to mój jęk gdy wsunął we mnie dwa palce zdecydowanie był. Nie przeszkadzało mi, że przyglądają się nam inni. Większość oczu i tak skierowana była na kochająca się obok parę. Mężczyzna ujął dłońmi jej włosy tak, by wszyscy mogli zobaczyć jak suwa ustami po członku. Zrobiło się wokół nas odrobinę ciasno a atmosfera wyraźnie się zagęszczała. Wiedziałam co zaraz nastąpi, bo widywałam już podobne sceny. Miałam własne plany więc zanim pierwszy mężczyzna wyciągnął ze spodni swojego członka ciągnęłam już Jacka do małej sali pod schodami. Była pusta, gdyż zwabieni odbywającym się na sali spektaklem ludzie tłoczyli się w głównej sali.</p>
<p>Był bardzo podniecony i całkowicie uległy. Zsunęłam my z bioder spodnie wraz z bielizną oparłam go o ścianę i wzięłam w usta. Ssąc jego śliski od preejakulatu członek pospiesznie rozpięłam sukienkę, wydobyłam na wierzch piersi i gdy tylko zaczął sapać z podniecenia objęłam nimi członek. Przyciskając je mocno do siebie pieściłam go zdecydowanymi ruchami nie dając żadnej chwili wytchnienia. Spuścił się szybko zalewając mi biust i szyję nasieniem. Nieopodal, w jaśniejszej plamie światła dobiegającej z wąskiego korytarza masturbował się mężczyzna. Zbliżył się do nas gdy skończyłam z Jackiem. Wymownie patrzył na mój nagi biust a gdy pokręciłam odmownie głową cofnął się dwa kroki i strzelił na ziemię. Wyszliśmy z dusznego pomieszczenia jak tylko doprowadziłam się do jako takiego porządku. Rozerwane majtki wylądowały w najbliższym koszu jednak po chwili zabrał je ten sam mężczyzna, który prosił mnie bym pozwoliła mu skończyć na moich piersiach.</p>
<p>Do mieszkania wróciliśmy taksówką. Przez całą drogę nie zamieniliśmy ze sobą żadnego słowa, jednak Jacek od wyjścia z kina nie wypuszczał mojej dłoni. Dopiero gdy zatrzasnęły się za nami drzwi do apartamentu przywarł do mnie ustami i po raz pierwszy tej nocy powiedział <em>Kocham Cię!</em>. Obawiałam się tego co powie. Bałam się, że uczyni mi wyrzut, że zabrałam go do tego ciemnego, dusznego i przesyconego zepsuciem miejsca. Choć ulżyło mi po części to jednak równie bardzo obawiałam się podobnych wyznań. Byłam trochę oszołomiona tym co usłyszałam a on całował mnie i rozbierał pospiesznie odpinając guziczki sukienki.</p>
<p>Wspólny prysznic zmył z nas lepką atmosferę porno-kina. Pościel była przyjemnie chłodna, podobnie jak schłodzone różowe wino. Nie potrafiłam sobie odmówić kieliszka ulubionego Mateus Tempranillo. Po burzliwych pieszczotach i cudownym finiszu jaki dal mi ustami Jacek zrealizował swoją drugą fantazję. Potem kochaliśmy się raz jeszcze. Długo, eksperymentując, zmieniając pozycje i przerywając stosunek seksem oralnym.</p>
<p>Było blisko północy, gdy nadzy posilaliśmy się owocami w łóżku. Dopiero teraz mieliśmy czas porozmawiać, a było o czym. Na spokojnie omówiliśmy to co nas połączyło. Nie chciałam go mamić , więc z naciskiem podkreśliłam, że za jakiś czas się rozstaniemy. Nie protestował, jednak prosił mnie bym zgodziła się na częstsze spotkania. Nie mogłam mu tego obiecać, jednak w zamian zaproponowałam, że za każdym razem będziemy robić coś nowego, coś równie szalonego jak wyjście do porno-kina. Nie zdradziłam się z planami zaproszenia Kasi na pierwszą lub drugą po powrocie z wakacji schadzkę. Delikatnie wybadałam jego preferencje, marzenia, fantazje. Nawet te, o których z początku wstydził się powiedzieć. Nakłoniłam go obiecując odpowiedzieć na każde pytanie jaki mi zada lub spełnić jakieś jego życzenie, o ile nie będzie stało w sprzeczności z zasadami jakie ustaliliśmy na początku. Dość długo wahał się co wybrać. Zapytał się mnie czy kiedyś spałam z kobietą. Powiedziałam mu, że przekona się o tym na następnej schadzce. Był strasznie ciekawy co mam na myśli, jednak milczałam jak grób. Niepocieszony zażądał dodatkowej szansy wyboru, a gdy się zgodziłam poprosił bym raz jeszcze popieściła go pomiędzy piersiami. Tym razem musiałam naprawdę się napracować, gdyż pomimo młodego wieku i świetnej sprawności Jacka miał już za sobą niejedną potyczkę tej nocy. Gdy dopięłam swego wykorzystałam go bez cienia litości. Chyba jeszcze żadna kobieta przede mną nie dosiadała jego twarzy okrakiem. Zadowolona zasypiałam wtulona w jego pierś mając cichą satysfakcję, że pomimo zmęczenia mój galop na jego ustach przyprawił go o monstrualną erekcję.</p>
<p>Rano jak dobra kochanka podałam śniadanie do łózka. Były tosty z dżemem, sok pomarańczowy, jogurt z owocami i kawa. Na deser była bita śmietana którą zjadł spomiędzy moich moich piersi i ud, oraz dziki seks analny na pieska, który rozpętał istna burzę w łóżku wodnym.</p>
<p>Do domu wróciłam przed jedenastą rano. Robert nie pytał się o nic, jednak niedzielną noc spędziłam na dobrym, czułym seksie w jego objęciach. Zawsze po rozłące, czy swingowaniu potrzebujemy takiego zbliżenia.</p>
<p>W najbliższą sobotę będziemy już się opalać we Francji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-08-02/kochanek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>25</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rocznica</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-08-02/rocznica/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rocznica</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-08-02/rocznica/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Aug 2011 08:02:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[BDSM]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1816</guid>
		<description><![CDATA[&#160; sobotę dwa tygodnie temu uczestniczyłam w bardzo klimatycznym przyjęciu zorganizowanym przez przyjaciół męża. Zastanawiałam się przez kilka dni czy o tym napisać, czy też pominąć wydarzenia ubiegłego weekendu milczeniem. Głównym powodem mojego wahania jest to, że do dziś nie wiem co sądzić o tym co widziałam i co przeżyłam. Mam mieszane uczucia. Wydaje mi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/lateksowa-bielizna.jpg" alt="" title="lateksowa bielizna" width="500" height="667" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; sobotę dwa tygodnie temu uczestniczyłam w bardzo klimatycznym przyjęciu zorganizowanym przez przyjaciół męża. Zastanawiałam się przez kilka dni czy o tym napisać, czy też pominąć wydarzenia ubiegłego weekendu milczeniem. Głównym powodem mojego wahania jest to, że do dziś nie wiem co sądzić o tym co widziałam i co przeżyłam. Mam mieszane uczucia.</p>
<p>Wydaje mi się, że już pisałam o moim i męża podejściu do BDSM, jednak w kontekście tego co chcę opisać powinnam pokrótce streścić nasze zapatrywania. Po pierwsze nie traktujemy BDSM poważniej niż dajmy na to swingowanie, czy naturyzm. Zdecydowanie nie jest dla nas sposobem na życie i podstawową formą realizowania naszych potrzeb seksualnych. W przeciwieństwie do prawdziwych wyznawców dyscyplinowania i bycia dyscyplinowaną BDSM jest dla nas tylko jedną z wielu zabaw jakich spróbowaliśmy i jakie od czasu do czasu lubimy. Pociąga nas w nim kilka rzeczy, jednak nie wszystkie i nie w takim stopniu jak prawdziwych zwolenników tej formy związków czy też miłości. Polubiłam bondage i fizyczną dominację. Odkryłam w sobie niemalże masochistyczne uwielbienie bólu graniczące, a właściwie będące równoważne z seksualną ekstazą. Umiejętnie potraktowana osiągam satysfakcję w trakcie chłosty, czy też podczas &#8216;tortur&#8217; piersi. Nasze wspólne sesje potrafią być bardzo intensywne, jednak nigdy nie rozciągają się na życie. Zwyczajnie nie umiem podporządkować się czyjejś woli, gdy to wykracza poza ramy wspólnej zabawy. Nie cierpię prób psychicznej dominacji i nie toleruję traktowania mnie przedmiotowo i z brakiem szacunku, o ile nie wpisuje się to we wcześniej ustalony i zaakceptowany scenariusz. Mogę bawić się w gwałt, być suką, zostać wychłostana czy oddana jako zabawka innemu Panu, czy Pani, ale tylko wtedy gdy mam na to ochotę i gdy sprawi ami to przyjemność. Nie potrafiłabym jednak żyć w związku opartym na relacji Pan/Pani – suka/niewolnica.<br />
Po tych wyjaśnieniach kilka słów o samym spotkaniu.</p>
<p>Zostaliśmy zaproszeni na obchody pierwszej rocznicy podpisania kontraktu regulującego obowiązki i przywileje Pana i jego suki pomiędzy przyjacielem Roberta a jego życiową partnerką. Poza nami zaproszone zostały jeszcze dwie pary żyjące w podobnych co nasi przyjaciele związkach. Spotkanie które z początku było zwykłą kolacją dla przyjaciół pod koniec przerodziło się w imprezę dla miłośników de Sade i von Sacher-Masocha.</p>
<p>Uważam, że tak naprawdę nie pasowaliśmy do reszty osób, a nasz udział w rocznicy Pawła i Natalii był nieco na wyrost. Zgodziłam się gdyż Robert bardzo nalegał i nie potrafiłam mu odmówić gdy chodziło o jego bliskiego przyjaciela.</p>
<p>Paweł jest rówieśnikiem Roberta. Równie jak mąż wysoki, szczupły szatyn o ciemnej karnacji. Natalia jest nieco młodsza ode mnie. Ma 28 lat, jest wysoką, jak na kobietę, szczupłą brunetką o nieco zbyt chłopięcej figurze ale o pięknych długich nogach. Umiejętnie wyeksponowane z powodzeniem przyciągają męski wzrok odwracając uwagę od płaskich pośladków i niewielkiego biustu. Natalia ma całkiem niezłe wyczucie dobierając stroje i wie jak podkreślić walory swojej urody. Na wysokich obcasach i w małej czarnej sukience wyglądała wprost oszałamiająco&#8230; Podobnie jak w szpilkach z piętnastko centymetrowym obcasem i lateksowych leginsach z otwartym kroczem, w których wystąpiła po kolacji.</p>
<p>Na kolację ubrałam się w dostosowaną do mojej obecnej figury sukienkę, a ponieważ i tak miałam się później przebrać nie siliłam się przy wyborze bielizny na żadne ekstrawagancje. To co miałam założyć po kolacji wybrał Robert. Do samego jej końca nie zdradził mi słowem swojego wyboru, a przyznam się, że byłam bardzo ciekawa. Dopiero później okazało się, że to także było elementem gry i żadna z obecnych na spotkaniu suczek nie wiedziała co dla niej przygotował Pan. W normalnej sytuacji stawiałabym na jeden z lateksowych kostiumów, jednak ze względu na mój spory już brzuszek wiedziałam, że nie dałabym rady się w nie wcisnąć.</p>
<p>Tak jak pisałam wcześniej. Rozpoczęliśmy kolacją podobną do dziesiątek innych, jakie jadłam z przyjaciółmi i znajomymi. Były życzenia dla solenizantów. Temat rozmów był może bardziej frywolny niż zazwyczaj, jednak nie różniło się to spotkanie niczym od innych do momentu gdy przyszło po deserze i kawie do wręczania prezentów naszym gospodarzom. Naszym była szeroka, skórzana packa z iminami solenizantów wytłoczonymi w skórze. Znajomi ofiarowała zestaw klamerek do brodawek wraz z magnetycznymi ciężarkami, a druga para oprawny w skórę ogromny album na ich specjalne zdjęcia. Nasi przyjaciele lubią uwieczniać specjalne chwile podobnym w działaniu do Polaroida aparatem z logo Fuji. Jak twierdzą, i chyba z racją, zdjęcia typu Polaroid maja specyficzny klimat&#8230; No a potem wszystko potoczyło się zgoła inaczej niż na zwykłych spotkaniach.</p>
<p>Najpierw nasi Panowie nas rozebrali. Tak jak stałyśmy w salonie, po kolei, na oczach pozostałych gości. Przykład dali gospodarze. Gdy przyszło do ubierania nas w klimatyczne stroje okazało się, że każdy z Panów ma swój specyficzny gust. Gospodyni ubrana została w niebotycznie wysokie szpilki i lateksowe leginsy z otwartym kroczem, a dopełnieniem jej ubioru była obroża z czterema przymocowanym do jej obwodu kółkami. Druga z obecnych pań założyła na siebie pełen lateksowy kostium z zamkami umieszczonymi we wszystkich strategicznych miejscach. Następnej mąż wybrał gorset odsłaniający piersi, pończoszki i sznurowane trzewiki za kostkę. Dla mnie Robert kupił zupełnie nowy strój. Biało-czarne futrzane getry i zarękawki, futrzane uszka na głowę i znany mi już z poprzednich zabaw puszysty ogon &#8216;mocowany&#8217; za pomocą dużej wtyczki analnej.</p>
<p>Wbrew oczekiwaniom czytających to właśnie osób nie doszło później do seksu <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Oj,nie. Panowie po prostu chwalili się nami przed sobą. Prowadzali nas po pokoju, czasami dla fantazji kazali którejś z nas pieścić się z koleżanką, jednak nie był to prawdziwy seks a jedynie gra dla ich oczu. No i była też chłosta, która chyba najbardziej podnieciła męska część towarzystwa. Mi się upiekło. Taka mieliśmy z mężem umowę. Kilka klapsów dłonią w pośladki okupiłam jedynie zaczerwieniona skórą i świadomością, że jestem bacznie obserwowana przez całe towarzystwo. Przyznaję, były to ojcowsko mocne klapsy i było ich sporo, jednak już następnego dnia o nich zapomniałam. Na pewno dłużej pamiętały swoje razy koleżanki. Gospodyni spróbowała naszej packi. Tylko kilka razy, za to z całej siły. Dwie pozostałe skosztowały palcaty i rattanu. Chłost rattanem zrobiła na mnie wrażenie. Dziewczyna była młoda, leciutko puszysta, miała szerokie biodra i wielkie piersi, których rozłożystość ładnie podkreślała dość szczupłą talię. Ściśnięta gorsetem opierała się dłońmi o siedzisko krzesła. Chłosta była bardzo mocna, a każde uderzenie zostawiało szkarłatną pręgę. Jej partner był bardzo doświadczony w tym co robił. Ani razu nie trafił w to samo miejsce i mimo siły uderzeń nie zrobił jej krzywdy. Jeszcze bardziej fascynował mnie wyraz jej twarzy. Zamiast bólu i krzyków słyszałam prawie namiętne westchnięcia, a jej twarz promieniałam autentyczną rozkoszą. Rozumiałam co czuła, bo samej zdarzyło mi się przeżyć rozkosz podczas chłosty. Podziwiałam ją za to, że potrafiła to osiągnąć z taką łatwością, bez długiego przygotowania jakiego sama potrzebuję, i przy tak intensywnych uderzeniach.</p>
<p>Poza chłostą jaka otrzymałyśmy całe spotkanie bliższe było zlotowi miłośników BDSM w jakimś publicznym lokalu, niż prawdziwej sesji. Naszych Panów jednak to bawiło, a my miałyśmy jedno tylko zadanie. Być posłuszne. Odmówiłam Robertowi jedynie powrotu do domu w moim stroju kotka ukrytym pod lekkim płaszczykiem. Zabawa, zabawą jednak nie chciałbym się tłumaczyć ze stroju gdyby coś się nam przydarzyło po drodze.</p>
<p>Razem z druga para opuściliśmy gospodarzy zanim wybiła dwudziesta trzecia. Druga para, ta z pulchną blondynką o wspaniałych, rozłożystych biodrach została. Robert twierdził, że prawdopodobnie przyjęła zaproszenie gospodarzy na wspólna sesję. Ja cieszyłam się że nie złożono nam podobnej propozycji. To naprawdę nie moje klimaty. Wole odrobinę ostrej zabawy z mężem, ewentualnie ze swingującymi przyjaciółmi. Prawdę mówiąc wracając ze spotkania zastanawiałam się czy poszłabym na nie, gdybym nie prosiła męża o noc z Jackiem, którą cieszyłam się w minioną sobotę (postaram się za chwile napisać o tym spotkaniu). Z perspektywy czasu wiem, że podjęłam słuszną decyzję <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-08-02/rocznica/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Adoracja</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-07-06/adoracja/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=adoracja</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-07-06/adoracja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Jul 2011 08:37:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1796</guid>
		<description><![CDATA[zisiejszego poranka mąż obudził mnie znacznie wcześniej niż zwykle. Do minionego weekendu czas porannych harców wyznaczały odwiedziny Dagi. Seks inicjowało jej wejście do naszego łóżka. Rytuał ten zazwyczaj powtarzał się z dużą regularnością a sam poranny seks zawsze był dla nas cennym źródłem radości. Także teraz, gdy na czas wakacji zostaliśmy sami, nie zmieniliśmy przyzwyczajeń. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/na-brzuszku.jpg" alt="" title="na brzuszku" width="500" height="175" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="D" alt="D" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/d.gif" />zisiejszego poranka mąż obudził mnie znacznie wcześniej niż zwykle. Do minionego weekendu czas porannych harców wyznaczały odwiedziny Dagi. Seks inicjowało jej wejście do naszego łóżka. Rytuał ten zazwyczaj powtarzał się z dużą regularnością a sam poranny seks zawsze był dla nas cennym źródłem radości. Także teraz, gdy na czas wakacji zostaliśmy sami, nie zmieniliśmy przyzwyczajeń. Kochamy się regularnie, jednak o często rożnych porach. Niekiedy jest to szybki seks następujący po wyłączeniu jego budzika, kiedy indziej kochamy się długo, zaczynając pieszczoty nawet półtorej godziny przed zaplanowanym budzeniem.</p>
<p>Robert przytulił się do mnie wyjątkowo wcześnie. Za oknem dopiero rozpoczynał się świt. Znając moją naturę i to, że uwielbiam się wysypiać był wyjątkowo delikatny w swoich pieszczotach. Leżałam na boku, odwrócona do niego plecami. Chciałam by wynagrodził mi tak wczesną porę. Długo nie reagowałam na jego dotyk. Wiedział, że nie śpię więc cierpliwie pieścił mnie samymi opuszkami palców i ustami. Najbardziej podobały mi się pocałunki w kark i ramiona i to jak delikatnie głaskał mój brzuszek poprzez jedwab koszulki. Kiedy wsunął pod nią dłoń byłam już w doskonałym nastroju. Nie przerywając pieszczot odwrócił mnie na brzuszek, zdjął ze mnie nocne okrycie i zasypał pocałunkami. Było mi tak dobrze, a jego czułości rozleniwiły mnie tak całkowicie, że postanowiłam zdać się w zupełności na jego aktywność i inwencję. Po długich minutach cudownych karesów zanurzył usta pomiędzy moimi udami, a ja nie potrafiłam się oprzeć nagłej fali rozkoszy. Choć lubię by długo ssać i lizać mój srom, to dziś eksplodowałam zaraz gdy tylko jego język wsunął się pomiędzy wargi. Orgazm wyssał ze mnie resztkę sił. Leżałam w tej samej pozycji w jakiej ułożył mnie na początku zabawy a on wtulony policzkiem w mój pośladek pieścił palcami plecy.</p>
<p>Wraz z uspokajającym się rytmem mojego oddechu na nowo zaczął pieścić moje ciało. Tym razem skoncentrował się na pośladkach, które zaczął namiętnie całować. Nie broniłam mu dostępu gdy zaczął całować rowek pomiędzy nimi, ani nie zacisnęłam ich gdy językiem zaczął badać mój odbyt. Było to nadzwyczaj przyjemnie, więc gdy zaczął wsuwać w moja pupę jego koniuszek rozluźniłam się najlepiej jak potrafiłam, a on po chwili zagłębił się we mnie cały. Nie sposób opisać uczucia jakie towarzyszy tego rodzaju pieszczocie. To strasznie podniecające i intensywne przeżycie. Sprawił, że mimowolnie zaczęłam się pieścić wsuniętą pode mnie dłonią. Gdy wysunął się ze mnie pragnęłam by wszedł ponownie. Zamiast języka poczułam jego palec wciskający w mój rozluźniony odbyt żel a po kilku sekundach żołądź jego członka dotykającą zwieracza. Chciałam go poczuć w sobie. Rozchyliłam dłońmi pośladki a Robert powolutku wsunął się we mnie na centymetr, może dwa. Długo bawił się właśnie w ten sposób. Wchodził odrobinkę w mój odbyt, a następnie się wycofywał. Było to strasznie przyjemne dla nas obojga. Instynktownie znalazłam biodrami pozycje, w której fragment kołdry ocierał się o łechtaczkę i dostroiwszy ruchy bioder do oszczędnych pchnięć zatraciłam się całkowicie w  budowaniu własnej rozkoszy. Jesteśmy ze sobą od tak dawna, że bez trudu wyczuł moment tuż przed moim orgazmem. Gdy zaczęłam cichutko pojękiwać, wraz z pierwszym wyrzutem bioder jaki miał dać mi orgazm pchnął. Wszedł we mnie cały, a ja eksplodowałam. Odbyt objął go ciasnym uściskiem, a on nie zważając na jego siłę wykonał kilka mocnych pchnięć, po których zwalił się na moje plecy z głośnym jękiem rozkoszy. Czułam jak pulsuje we mnie rozlewając nasienie i jak mój odbyt odpowiada mu mocnymi skurczami. To był najlepszy seks analny od dawna.</p>
<p>Byłam tak zadowolona, że nie wygoniłam go gdy wszedł do łazienki popatrzeć jak pozbywam się nasienia. Specjalnie dla niego kucnęłam nad ubikacją w ten sposób, by mógł zobaczyć jak się ze mnie wylewa. Pod prysznicem okazało się, że drzemią w nim jeszcze chęci i siły. Nie byłam tym wcale zaskoczona, gdyż Robert zazwyczaj nie zadowala się pojedynczym wytryskiem. Ponieważ rano to on głównie pracował więc teraz wzięłam sprawy w swoje ręce&#8230; I usta. Mąż uwielbia mocny petting z jednoczesnym ssaniem cześć członka i żołędzi. Jest tak wielki, że mogę ssać żołądź i górną część członka jednocześnie swobodnie masturbując go dłonią. Uwielbia to za drapieżną intensywność z jaką go pieszczę i za to że, zawsze patrzę mu w oczy gdy połykam nasienie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-07-06/adoracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Umowa</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-06-21/umowa/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=umowa</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-06-21/umowa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Jun 2011 09:19:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1785</guid>
		<description><![CDATA[wego czasu, gdy decydowaliśmy o pomyśle dobrania sobie kochanki czy kochanka do trójkąta, Robert przystał na pewien niepisany układ. Obiecał mi, że będąc w ciąży możemy zaprosić do trójkąta mężczyznę. O ile poprzednim razem miałam szczęście wyegzekwować swoje prawo, o tyle teraz sytuacja stała się odrobinę skomplikowana. Tworzymy już trójkąt z Dagą, i choć na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/rg.jpg" alt="" title="" width="500" height="408" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="S" alt="S" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/s.gif" />wego czasu, gdy decydowaliśmy o pomyśle dobrania sobie kochanki czy kochanka do trójkąta, Robert przystał na pewien niepisany układ. Obiecał mi, że będąc w ciąży możemy zaprosić do trójkąta mężczyznę. O ile poprzednim razem miałam szczęście wyegzekwować swoje prawo, o tyle teraz sytuacja stała się odrobinę skomplikowana. Tworzymy już trójkąt z Dagą, i choć na czas wakacji wypuszczamy ją spod naszych skrzydeł to jednak trudno byłoby nam teraz znaleźć odpowiedniego partnera by wypełnić lukę. Również Robert, który lubi sporadycznie zaspokajać mnie w trójkącie z drugim partnerem, nie za bardzo ma chęć na stałego kochanka dla mnie. W piątek poruszyłam ten temat w sypialni, gdy po wieczornym seksie Daga poszła spać do siebie. Robert nie miał ochoty na trójkąt z mężczyzną, zgodził się natomiast na to, bym szukając rozrywki na jedna noc, nie ograniczała moich łowów wyłącznie do samych kobiet.</p>
<p>W sobotę upolowałam pierwsze trofeum, jednak za wybór terenów łowieckich odpowiedzialna była Daga i to jej należy się cześć laurów.</p>
<p>Sobota była dla mnie nowym doświadczeniem. Daga, z którą od prawie samego początku naszej znajomości toczę spór na temat naszych gustów muzycznych, postanowiła przekonać mnie do techno. Jej głównym argumentem było to, że tego się nie słucha w domu, że to trzeba poczuć na parkiecie i że ważna jest atmosfera, by zatracić się w rytmie. Podchodząc sceptycznie do całego tematu dałam się jednak namówić na wyjście z nią do klubu. Powiem szczerze, że nie przekonałam się, że nie polubiłam tej muzyki i że nie trafiła do mnie atmosfera panująca na sali. Mówiąc wprost to nie moja muzyka i nie moje pokolenie się tam bawiło. I nie chodzi mi tylko o sam wiek. Niemniej spróbowałam, a nudząc się niesamowicie skorzystałam z udzielonej mi przez Roberta dyspensy by przeżyć coś szalonego a przy okazji&#8230; Jakby to powiedzieć? Wypełnić jedno z zadań jakie otrzymałam w trakcie erotycznej gry z pewnym znajomym-nieznajomym.</p>
<p>Dzięki Dadze nie wyróżniałam się specjalnie z tłumu, przynajmniej strojem. Tak jak większość dziewcząt wyglądałam jak roznegliżowana tirówka. Ani skromniej, ani wulgarniej niż inne. Odstawałam natomiast od średniej wiekiem, czego nijak nie dało się ukryć idiotycznie uczesanymi w kitki włosami, czy makijażem na jaki namówiła mnie Daga. Świecąca w ultrafiolecie szminka nie jest czymś co noszę, podobnie jak obcisła jasno błękitna bluzka, zmieniająca pod wpływem ciepła kolor na ciemniejszy. Mając na sobie delikatną Freyę Arabellę dawało to zadziwiające wyniki, zwłaszcza tam, gdzie pod biustonoszem znajdowały się brodawki.</p>
<p>Nie mogłam pić, co niejako na wstępie sprawiło, że do końca mojego pobytu zachowałam trzeźwą i dość negatywna ocenę całości. Najmniej podobała mi się oczywiście muzyka, co było chyba widać na mojej twarzy, bo właśnie o to zapytał mnie mój amant. Z początku nie miałam ochoty na rozmowę z przystojnym, acz bardzo młodym mężczyzną. Wprawdzie przyszłam z myślą o upolowaniu kogoś, jednak moje oczekiwania oscylowały wokół nieco starszej ofiary. Próbowałam zakończyć nasz niedoszły romans odpowiadając, że przyszłam tu z córką, jednak odniosło to odwrotny od oczekiwanego efekt. Albo trafiłam na amatora starszych kobiet, albo nie dano mi wiary. Nie drążyłam tematu, a ponieważ mój Romeo był w pewien sposób nieporadnie uroczy dałam mu szansę. Okazało się to świetnym wyborem. Nie ze względu na późniejszy, pospieszny seks, który był co najwyżej przeciętny, ale na to że nagle zaczęłam się świetnie bawić a muzyka przestał mi zupełnie przeszkadzać.</p>
<p>Nie spędziłam w klubie całej nocy, jak Daga. Wystarczyły mi w zupełności dwie – trzy godziny i to tylko dzięki Romeo. Jak twierdził był sam, jednak poznałam jakąś jego koleżankę, która najwyraźniej nie była zachwycona moją obecnością. Podobało mi się jego zmieszanie gdy mnie przedstawiał. Użyłam imienia zaczerpniętego po części od modelu mojego biustonosza a po części wymyślonego pod wpływem pewnej czeskiej bajki. Musiał czuć się bardzo nieswojo wymawiając definitywnie zmyśloną Arabellę i jeszcze głupiej udając, że się znamy.</p>
<p>Nagrodziłam jego starania pod koniec mojej bytności w przybytku odurzonej młodzieży. Najpierw w ciemnym korytarzyku do pomieszczeń gospodarczych zrobiłam mu loda o smaku truskawkowym (takie miałam prezerwatywy). W trakcie rewanżu przeszkodzono nam w dalszej konsumpcji, jednak za  drobną łapówką pozwolono skorzystać z męskiej toalety dla personelu. Małego, ciasnego, ale czystego pomieszczenia. Piętnaście minut to niewiele czasu, jednak nakręceni podnieceniem nie potrzebowaliśmy go więcej.</p>
<p>Sama nie potrafiłabym powiedzieć jak doszło do tego, że wylizał mnie w najdziwniejszej pozycji na jaką można byłoby wpaść w łazience. Nie chce opisywać szczegółów, ale do tej pory nie wiem co nami kierowało, gdy wspinałam się na niego. Szybkość wydarzeń sprawiła, że nawet nie zastanawiałam się gdy zaproponował seks. Dbałam tylko by założył prezerwatywę i o to, by otrzymać równowagę wypinając w mocnym skłonie pośladki. To że miałam orgazm było wyłącznie zasługą podniecenia jakie się tliło po seksie oralnym i uczuciu, że jestem prawdziwa kurewką zdolna dać nastolatkowi w toalecie.</p>
<p>Mógł mieć góra dziewiętnaście, dwadzieścia lat. Był uroczo nieporadny ale i dość przewrotnie perwersyjny. Odmówiłam mu gdy przed stosunkiem pytał, czy pozwolę mu skończyć w pupie. Prezerwatywa była bardzo cienka i nie wytrzymałyby podobnych ekscesów. Mimo to pod koniec  próbował zmienić dziurkę, a gdy dłonią nakierowałam go na właściwy otwór eksplodował zanim wszedł we mnie z powrotem.</p>
<p>Naprawdę był smutny, gdy zdecydowałam się wyjść i gdy nie uległam prośbom by zostać. Czasami w takich chwilach o wszystkim decyduje drobny gest, czy wyraz twarzy&#8230; Gdy poprosił podałam mu numer telefonu. Nie ten prywatny, czy broń Boże do pracy, ale ten, który anonimowo służy mi do takich celów. Zadzwonił po pięciu minutach od rozstania. Był zdziwiony, że odebrałam myśląc, że podałam mu zmyślony naprędce numer.</p>
<p>Mój układ z Robertem teoretycznie nie zabraniałby ponownego spotkania&#8230; Jeszcze nie podjęłam decyzji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-06-21/umowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urodziny</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-06-07/urodziny/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=urodziny</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-06-07/urodziny/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Jun 2011 13:17:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1782</guid>
		<description><![CDATA[&#160; weekend Robert miał urodziny. Z początku mieliśmy inne plany, jednak prawie w ostatniej chwili zdecydowaliśmy się spędzić ten dzień tylko we dwoje, na Mazurach. Dzieci podrzuciliśmy dziadkom, Daga została w Warszawie. Specjalnie na tą okazję kupiłam nowy komplecik bielizny. Pasujące do czarnej sukienki biustonosz, figi i pas z pończoszkami. Bardzo gustowny, stonowany, a jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/czarne-ponczoszki.jpg" alt="" title="" width="500" height="500" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; weekend Robert miał urodziny.</p>
<p>Z początku mieliśmy inne plany, jednak prawie w ostatniej chwili zdecydowaliśmy się spędzić ten dzień tylko we dwoje, na Mazurach.</p>
<p>Dzieci podrzuciliśmy dziadkom, Daga została w Warszawie.</p>
<p>Specjalnie na tą okazję kupiłam nowy komplecik bielizny. Pasujące do czarnej sukienki biustonosz, figi i pas z pończoszkami. Bardzo gustowny, stonowany, a jednak mający w sobie sporo z kusidełek jakich mam parę w bieliźniarce. Coś pomiędzy nimi a bielizną jaką noszę na co dzień. Czarny z delikatnymi wstawkami z przezroczystej siateczki w grafitowo-szare wzorki.</p>
<p>Zabraliśmy ze sobą oba motory. Robert miał ochotę pojeździć po okolicy, a ja postanowiłam mu towarzyszyć.</p>
<p>W sobotę wybraliśmy się na przejażdżkę a lunch zjedliśmy w plenerze. Po powrocie wspólnie wzięliśmy kąpiel a potem razem przygotowaliśmy uroczystą kolację. Na przystawkę była zupa grzybowa, później pstrąg pieczonego w glinie podany z pieczonymi ziemniaczkami i warzywami na parze a po nim Robert przygotował cieniutkie płatki wieprzowiny i wołowiny na koreańską modłę, smażone z boczkiem pieczarki i nadziewane pomidory. Na wieczór udzieliłam sobie dyspensy i pozwoliłam sobie na kieliszek wina i dwa małe espresso. Wspólne gotowanie zawsze sprawiało nam radość. Z deseru zrezygnowałam za to Robert z przyjemnością pochłonął dwa naleśniki z bitą śmietanę i sosem z leśnych owoców.</p>
<p>Po kolacji pozwoliłam mu wypalić fajkę i wypić kieliszek koniaku, a gdy się nimi delektował zrobiłam dla niego krótki striptease do bielizny, by w niej ofiarować mu specjalne, urodzinowe fellatio z finiszem pomiędzy piersiami. Po tak dobrym rozpoczęciu wspólnej nocy, już w sypialni, przypominaliśmy sobie prawie wszystko, co do tej pory udało się nam razem spróbować.</p>
<p>Wstaliśmy dopiero przed południem. Całą niedzielę leniuchowaliśmy. Częściowo razem, częściowo osobno. Noc była na pewno mniej intensywna niż poprzednia, niemniej bardzo satysfakcjonująca moją potrzebę intymnej bliskości. Był to uroczy rewanż męża za wczorajsze wysiłki, by sprostać jego wszelkim fantazjom.</p>
<p>Z weekendu we dwoje wróciliśmy w poniedziałek wczesnym popołudniem.</p>
<p>Dzisiaj Robert ma imieniny, jednak oficjalnie świętować będziemy w przyszłą sobotę i niedzielę, rozdzielając spotkanie z przyjaciółmi od tego z rodziną. Rano z Dagą złożyłyśmy mu specjalne życzenia.</p>
<p>Jutro jadę na dwa dni do Wrocławia, do rodziców. Niestety sama i z dziećmi. Robert nie może się wyrwać z firmy. Wracamy w piątek rano.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-06-07/urodziny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dawać [Dupy] Na Stojąco</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-06-03/dawac-dupy-na-stojaco/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=dawac-dupy-na-stojaco</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-06-03/dawac-dupy-na-stojaco/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Jun 2011 08:28:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Kosmate Myśli]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1780</guid>
		<description><![CDATA[[See post to watch Flash video] &#160; rzedwczoraj mieliśmy kilkoro przyjaciół na proszonej kolacji. W sumie tylko siedem osób, więc nazwałabym to kameralnym spotkaniem. Goście należeli do naszej grupy znajomych, która nie jest wtajemniczona w meandry naszego intymnego pożycia. Ot zwykli znajomi, nie osoby z którymi lądujemy w łóżku. Ze względu na spotkanie Daga przeniosła [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[[See post to watch Flash video]
<p>&nbsp;<br />
<img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />rzedwczoraj mieliśmy kilkoro przyjaciół na proszonej kolacji. W sumie tylko siedem osób, więc nazwałabym to kameralnym spotkaniem. Goście należeli do naszej grupy znajomych, która nie jest wtajemniczona w meandry naszego intymnego pożycia. Ot zwykli znajomi, nie osoby z którymi lądujemy w łóżku. Ze względu na spotkanie Daga przeniosła się do mieszkania w mieście.</p>
<p>Jak to zazwyczaj bywa na spotkaniach starych znajomych z czasem zaczęliśmy wspominać nieobecnych przyjaciół, szczególnie tych, którzy stanowili wdzięczny temat do plotkowania. Tak się złożyło, że jedna z par zna dobrze Iwonę, moją wspólniczkę. Leciutko podpita żona kolegi odrobinę za bardzo rozwiązała język i ustosunkowała się do burzliwego ostatnio życia intymnego mojej wspólniczki mówiąc:</p>
<blockquote><p>
Iwona zmienia facetów tak często, że chyba musi im dawać na stojąco, bo inaczej mogliby nie zdążyć jej przelecieć.
</p></blockquote>
<p>Takiego rodzaju plotkowania nie lubię, bo nie powinno się dyskutować publicznie w tak głupi i wulgarny sposób o pożyciu innych. Miałam ochotę utrzeć jej trochę nosa i pozbawić tej pełnej ironii w stosunku do innych pewności siebie. Nie zastanawiając się długo odparłam, że sama lubię TO robić na stojąco i że powinna kiedyś spróbować ile można mieć frajdy. Dopiero po chwili zrozumiałam, że być może bez złych intencji powiedziałam za wiele i że przesadziłam. Tak to już jest, gdy się mówi szybciej niż myśli. Nie pomyślałam&#8230; Wiedziałam, przecież poprzez Roberta, że Grzesiek zwierzył się iż w ich życie intymne wygląda nie najlepiej, że po urodzeniu bliźniaków Teresa przeprowadziła go do drugiej sypialni, że przestała dbać o figurę, i że prawie zupełnie straciła ochotę na seks.</p>
<p>Przez krótką chwilę panowała milcząca atmosfera, przerwana na szczęście przez moją bliską koleżankę, która zmieniając temat wybawiła mnie z niezręcznej sytuacji. Było mi głupio i to nawet pomimo tego, że nigdy z Teresą nie darzyłyśmy się szczególną sympatią, a gdyby nie Grzesiek prawdopodobnie mogłybyśmy zupełnie bezinteresownie się nie lubić.</p>
<p>No i najgorsze, że później w rozmowie w cztery oczy z Grześkiem zrobiłam coś jeszcze głupszego, co mam nadzieje nie będzie miało żadnych konsekwencji.</p>
<p>Już po spotkaniu Robert przypomniał mi moje słowa. Do ucha, tuląc się do pleców i podciągając ku górze dół opinającej biodra czarnej sukienki. Ponieważ poza biustonoszem ćwiartką, paskiem do pończoch i samymi pończochami nie miałam na sobie innej bielizny ochoczo przystąpił do sprawdzania jak bardzo lubię seks na stojąco. Był tak zdeterminowany, że nie dał mi okazji do zdjęcia sukienki. Zsunięta z ramion, podciągnięta ponad biodrach została strasznie zmaltretowana podczas naszej wędrówki od ściany, do stołu i z powrotem do ściany. Dopiero tam ściągnęłam ją z siebie by wspiąć się na męża. Trzymając go za szyję podskoczyłam i objęłam go udami tak, by jego dłonie podtrzymywały moje nogi w kolanach. Po długim pocałunku uniosłam biodra i pomagając sobie dłonią nabiłam się na sterczący członek. Odpychając się stopami od ściany poruszałam się na jego kutasie w tempie jakie narzucił podnosząc i opuszczając moje biodra. Kiedy odnaleźliśmy wspólny, dość szybki rytm wytrwaliśmy w nim aż do samego końca.</p>
<p>Odpoczywając żartował, że nie nie czul takiego zmęczenia ramion od czasu, gdy jako nastolatek masturbował się podglądając kąpiącą się, sporo młodszą on jego mamy, ciotkę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-06-03/dawac-dupy-na-stojaco/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
<enclosure url="http://namietnik.org/wp-content/22.mp4" length="5750771" type="video/mp4" />
		</item>
		<item>
		<title>Poranek</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-05-04/poranek-5/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=poranek-5</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-05-04/poranek-5/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 May 2011 10:15:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzinnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1758</guid>
		<description><![CDATA[ąż obudził mnie całując w kark. Leżałam na boku, plecami do niego. Całując ramie pieścił dłonią udo, suwał nią po podbrzuszu a w końcu, gdy był już pewny, że nie śpię podciągnął koszulkę ponad piersi. Prawidłowo odgadłam, że ma ochotę na szybki seks. Domyślając się w co gra zdałam się całkowicie na jego poczynania. Wiedziałam, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/od-tylu1.jpg" alt="" title="od tyłu" width="500" height="420" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="M" alt="M" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/m.gif" />ąż obudził mnie całując w kark. Leżałam na boku, plecami do niego. Całując ramie pieścił dłonią udo, suwał nią po podbrzuszu a w końcu, gdy był już pewny, że nie śpię podciągnął koszulkę ponad piersi. Prawidłowo odgadłam, że ma ochotę na szybki seks. Domyślając się w co gra zdałam się całkowicie na jego poczynania. Wiedziałam, że nie potrzebuje mojej pomocy, a jedynie uległej zgody na seks.</p>
<p>Dalej poszło według wielokrotnie wypróbowanego scenariusza. Gra wstępna ograniczona została do minimum, wystarczającego jednak by przygotować nasze ciała do zespolenia. Może minuta pocałunków w szyje połączonych z pieszczotami piersi, druga poświęcona umiejętnemu pettingowi krocza i trzecia w której jego palce zanurzyły się w moim pobudzonym i gotowym do zespolenia wnętrzu. Odwrócona na brzuszek poczułam na sobie dobrze znajomy ciężar. Instynktownie rozsunęłam uda i pomogłam mu trafić we mnie. Dopiero gdy wszedł zdałam sobie sprawę jak pełny mam pęcherz. To dodatkowe uczucie tylko bardziej mnie podnieciło. Leząc na brzuszku, z dłońmi pod sobą pieściłam się jak oszalała gdy kochał się ze mną szybkimi ruchami. Krzyczałam do poduszki szczytując przyszpilana jego dzikimi pchnięciami. Gdy opadł na moje plecy wciąż dyszałam z rozkoszy.</p>
<p>Rozłączywszy się leżeliśmy obok siebie dysząc. Drżały mi uda, gdy wtulałam głowę w spocony tors męża. Całując go bezwiednie pieściłam jego męskość do chwili, gdy zdałam sobie sprawę, że właśnie szykuje się nam mała dogrywka. Tym razem chciałam uniknąć sprintu. Nacieszyłam go na siebie, objęłam udami a piętami zmusiłam by wbił się we mnie do samego końca. Z początku kochaliśmy się całując, w niespiesznym rytmie. Po dłuższym cieszeniu się sobą przyspieszył rytm a ja wypuściwszy go z ramion pozwoliłam mu kochać mnie mocnymi pchnięciami. Oparty na dłoniach stopniowo przyspieszał a ja zgadując bliski już finał wygięłam odrobinę biodra tak, by mocniej stymulował łechtaczkę. Kochając się nie robiliśmy tego samolubnie, jak za pierwszym razem. Wczuwałam się w jego rytm, on obserwował moje reakcje. Dał mi odpowiednio dużo czasu bym przygotowała się na jego finał. Czując zbliżający się orgazm zaczęłam wychodzić biodrami naprzeciw jego pchnięciom, dłońmi objęłam jego szyję, zmusiłam by przywarł na powrót do mnie. Odczytawszy prawidłowo sygnały zaczął finiszować a zanim skończył eksplodowałam zaciskając na nim członki. Strzelił po kilku mocnych, spazmatycznych pchnięciach i wykonawszy jeszcze kilka chaotycznych, słabszych ruchów zamarł w moim uścisku. Nie chcąc budzić domowników tłumiłam krzyk, a mimo to miałam wrażenie że słyszano nas w całym domu, podobnie jak odgłos uginającego się pod nami łóżka. Ten zacny mebel nie skrzypi, nie trzeszczy, jest stabilny a świetny materac nie wydaje niechcianych odgłosów. Mimo to wydawało mi się że kilkukrotnie łóżko uderzyło w ścianę, a odgłosy towarzyszące naszej galopadzie nie mógł ujść uwadze postronnego obserwatora.</p>
<p>Miło zmęczona zasnęłam jeszcze na godzinkę. Poprzedniego wieczoru umówiliśmy się z rodzicami na późne śniadanie. Na wpół do dziewiątej. Nakładając po prysznic kosmetyki wsłuchiwałam się w  stłumione odgłosy z sypialni na dole. Ciche ale na tyle charakterystyczne by wiedzieć, że przy śniadaniu nie muszę się wstydzić, że ‘hałasowaliśmy’. Ja przynajmniej nie krzyczę imienia Pańskiego nadaremno w chwili euforii, a Robert nie wydaje podczas finału gardłowych okrzyków jak pijany pirat. Za każdym razem gdy gościmy rodziców powtarza się ta sama historia. My staramy się ‘wyciszyć’ podczas seksu, gdy moi rodzice jakby się tym zupełnie nie przejmowali.</p>
<p>I choć od taty nigdy nie usłyszałam i pewnie nie usłyszę żadnych aluzji, czy komentarzy do podobnych zdarzeń, to od mamy dowiedziałam się wszystkiego, gdy tylko zostałyśmy same. Ma dar mówienia bez skrepowania i wprost o podobnych sprawach. Często mam wrażenie, że jest w tym odrobina współzawodnictwa pomiędzy nami, a mama przypomina mi podobnymi zwierzeniami, że jest taka samą kobieta jak ja i że ma te same potrzeby, bez względu na różniące nas lata. Rodzice nigdy nie udawali przede mną pozbawionych namiętności wyidealizowanych i aseksualnych opiekunów. Odkąd pamiętam całowali się i obdarzali karesami przy mnie, a jako młodziutka nastolatka doskonale wiedziałam, że uprawiają ze sobą seks i było to dla mnie czymś jak najbardziej naturalnym. Dziwiłam się niezmiernie, gdy w trakcie dyskusji z przyjaciółkami większość koleżanek stwierdziło że ich rodzice nie uprawiają seksu, a przynajmniej one nie sadzą by to robili&#8230; Do tej pory nie wiem, czy rzeczywiście tak wielu z nich straciło pociąg do współmałżonków, czy też moje przyjaciółki chciały być na ten fakt ślepe. Dzieci często idealizują w ten dość dziwny sposób swoich rodziców. Nie zaszokowało mnie też, tak jak zszokowało moją najbliższą przyjaciółkę, gdy przypadkowo nakryła rodziców w intymnym momencie. Zamiast wpadać w panikę cichutko zamknęłam drzwi i poszłam przespacerować się godzinkę, by wrócić do domu tak jakbym miała ostatnią lekcję. No może trochę mnie zaskoczył fakt, że robili to na stole w salonie, na wpół ubrani i w pozycji o której w tamtych czasach nie miałam pojęcia. Wtedy inaczej wyobrażałam sobie seks, a to że ktoś może pragnąć się kochać na stole, od tyłu nie przyszło mi nawet do głowy.</p>
<p>O jedenastej rodzice wyjechali do siebie. Wieczorem wraca do nas Daga.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-05-04/poranek-5/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rękawiczki</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-04-30/rekawiczki/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rekawiczki</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-04-30/rekawiczki/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Apr 2011 11:41:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1751</guid>
		<description><![CDATA[&#160; piątek gościliśmy kilkoro znajomych na kolacji. Ze względu na kolację i dzisiejszy przyjazd rodziców z Wrocławia Daga już w wczoraj wyprowadziła się do naszego mieszkania w mieście. Kolacją podejmowaliśmy ludzi nie wtajemniczonych w nasze drugie życie, ale dość blisko z nami zaprzyjaźnionych. Nie było to jakieś nudne spotkanie, lecz naprawdę udane bawiliśmy się naprawdę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/rekawiczki.jpg" alt="Naga kobieta w czarnych, balowych rękawiczkach za łokcie" title="rękawiczki" width="500" height="750" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; piątek gościliśmy kilkoro znajomych na kolacji. Ze względu na kolację i dzisiejszy przyjazd rodziców z Wrocławia Daga już w wczoraj wyprowadziła się do naszego mieszkania w mieście.</p>
<p>Kolacją podejmowaliśmy ludzi nie wtajemniczonych w nasze drugie życie, ale dość blisko z nami zaprzyjaźnionych. Nie było to jakieś nudne spotkanie, lecz naprawdę udane bawiliśmy się naprawdę dobrze.</p>
<p>Gdy nas opuszczali, zaraz jak pożegnałam ostatnią parę udałam się na górę do sypialni. Zrzuciłam sukienkę, bieliznę, pantofel i ubrawszy długie, czarne rękawiczki od jednej z moich przeszłych noworocznych kreacji. Ukryta w gościnnej sypialni obserwowałam podjazd, a gdy ostatni samochód ruszył w dół, do bramy zeszłam na dół.</p>
<p>Roberta zastałam niedaleko drzwi. Był zdziwiony, ale nie zadawał pytań, gdy klękając przed nim rozpinałam mu spodnie. Zrobiłam mu najlepsza fellatio na jakie pozwalała klęcząca pozycja. Gdy przełknęłam ostatnią kropelkę nasienia i z powrotem zapięłam mu spodnie pochwycił mnie za ramiona, uniósł do góry i zmuszając do tego bym stanęła na palcach pocałował w usta.</p>
<p>Do sypialni trafiłam niesiona w jego ramionach. Kochaliśmy się dobre półtorej godziny, i do samego końca nie zdjęłam rękawiczek. Robert docenił szczególnie gdy kochając się z nim na amazonkę wplatałam ubrane w nie dłonie we włosy. Zdaje się, że pokochał już ich miedziany kolor. Tańcząc na nim, delikatna wsparta na dłoniach obejmujących piersi dokłusowałam do samego szczytu, by zjechać z niego galopem. Wyprzedziłam go o dobrych kilka długości, co jednak nie było dla nas żadnym problemem. Odczekał aż przebrzmi moja pieśń spełnienia, obalił mnie na bok, zagarnął pod siebie i zerżnął ciasno wtulony pomiędzy moje rozłożone uda. Drapieżnie, szybko i odrobinę brutalnie, a jednak tak jakby mówił &#8216;Kocham Cię&#8217;.</p>
<p>Spałam jak kamień. Dopiero rano, po wzajemnym pettingu, wspólnym prysznicu i śniadaniu w kuchni zabraliśmy się za sprzątanie. Nawet z pomocą obu zmywarek i naprawdę pomagającego mi męża dom wymagał nieco zachodu, by być gotowym na przyjazd rodziców.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-04-30/rekawiczki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wykorzystana</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-03-17/wykorzystana/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=wykorzystana</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-03-17/wykorzystana/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Mar 2011 18:46:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1726</guid>
		<description><![CDATA[rzed chwilą (dość już odległą) zostałam wykorzystana przez męża. Tak jak w kiepskich komediach, czy podrzędnych filmach pornograficznych. Od tyłu, w łazience dla gości, gdy wypięta nad wanną prałam jedwabna pidżamę. Sytuacja była wręcz groteskowa, jednak z głupich żartów szybko przerodziła się w wybuch prawdziwie niepohamowanej męskiej chuci. Otóż dysponując odrobiną wolnego czasu postanowiłam zająć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class='caps' title="P" alt="P"  src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />rzed chwilą (dość już odległą) zostałam wykorzystana przez męża. Tak jak w kiepskich komediach, czy podrzędnych filmach pornograficznych. Od tyłu, w łazience dla gości, gdy wypięta nad wanną prałam jedwabna pidżamę. Sytuacja była wręcz groteskowa, jednak z głupich żartów szybko przerodziła się w wybuch prawdziwie niepohamowanej męskiej chuci.</p>
<p>Otóż dysponując odrobiną wolnego czasu postanowiłam zająć się moją jedwabną pidżamą. Nie ufam pralce, nawet jeśli producent zapewnia, że delikatny cykl nie zniszczy jedwabiu. Poza tym płyn do wełny/jedwabiu za bardzo się pieni i nie nadaje się do użycia w skomputeryzowanym demonie czystości.</p>
<p>Ponieważ ochota na zabawę w praczkę naszła mnie podczas porządków byłam ubrana stosownie, jak kurze domowej wypada. Dopasowany golf, leginsy i spięte w kok włosy. Moczyłam sobie spokojnie kuszące nocne wdzianko w letniej wodzie z dodatkiem płynu. Moim błędem było niezamknięcie drzwi łazienki! Pochylona wystawiłam niechcący me wdzięki na pastwę wzroku, pałętającego się na górze, męża.</p>
<p>Koszmar polegał na tym, że paskuda nie dała mi żadnego wyboru, czy szansy obrony. Zero zalotów, komplementów, czy jakiejkolwiek gry wstępnej, nie licząc szamotaniny z moją odzieżą. Lekko popchnięta ku wannie nie mogłam uwolnić się z jego uścisku. Oparta dłońmi o jej spód zostałam wprawnie przytrzymana, zdarto ze mnie dolne partie odzienia (niszcząc bieliznę), uwolniono piersi przesuwając golf z biustonoszem ku górze i&#8230; I zerżnięto!!! Podstępnie i haniebnie, odbierając mi przeżytym orgazmem prawa do nawet udawanego oburzenia. Trzeba przyznać mężowi, że wykazał się rozwiniętym instynktem samozachowawczym znikając z łazienki gdy jeszcze targały mną spazmy rozkoszy. Wiedział, że zanim ochłonę po orgazmie i zanim doprowadzę się do porządku opuszczą mnie najkrwawsze pragnienia. Miał rację. Odurzona przyjemnością nie miałam siły by się za nim rzucić, a później, gdy już doszłam do siebie nie wyobrażałam sobie pogoni z gołymi pośladkami i udami mokrymi od jego nasienia. Po prysznicu i przebraniu zrobiło mi się żal moczącej się wciąż pidżamki&#8230; Gdy wreszcie wpadłam na niego obiecał mi kolacje dla trojga. Wybaczyłam skuszona wizją sałatki z krewetkami, pieczonej ryby z młodymi ziemniakami i kefirem oraz sashimi na przystawkę, gdy ryba będzie dochodzić w piekarniku.</p>
<p>Wybaczyłam, ale nie zapomniałam&#8230;</p>
<blockquote><p>Do Mnie należy pomsta i Ja odpłacę.</p>
<p><em><span style="font-size:0.75em">List do Hebrajczyków 10:30</span></em></p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-03-17/wykorzystana/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Razem czy Osobno</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-03-17/razem-czy-osobno/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=razem-czy-osobno</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-03-17/razem-czy-osobno/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Mar 2011 10:06:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1724</guid>
		<description><![CDATA[Mała dygresja na temat wspólnej, lub osobnych sypialni. &#160; hciałabym podzielić się kilkoma refleksjami na temat wspólnego sypiania. Nie w sensie uprawiania seksu, ale w tym dosłownym. W naszym życiu zagościła Dagmara. Nie jest to nasz pierwszy trójkąt, jednak tak jak i poprzednie nie przypomina w wielu aspektach tego, do czego przyzwyczaiło nas zdobyte uprzednio [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/w-lozku1.jpg" alt="" title="w-lozku" width="500" height="300" class="center" /></p>
<h2>Mała dygresja na temat wspólnej, lub osobnych sypialni.</h2>
<p>&nbsp;</p>
<p><img class="caps" title="C" alt="C" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/c.gif" />hciałabym podzielić się kilkoma refleksjami na temat wspólnego sypiania. Nie w sensie uprawiania seksu, ale w tym dosłownym.</p>
<p>W naszym życiu zagościła Dagmara. Nie jest to nasz pierwszy trójkąt, jednak tak jak i poprzednie nie przypomina w wielu aspektach tego, do czego przyzwyczaiło nas zdobyte uprzednio doświadczenie. Właśnie jej zachowanie, tak różne od zachowania naszej poprzedniej kochanki do pary, sprawiło, że naszły mnie myśli na temat dzielenia sypialni.</p>
<p>Retrospektywnie, od zawsze lubiłam sypiać ze swoimi partnerami, czy partnerkami. Lubie towarzystwo w sypialnia, a inna osoba w łóżku mi nie przeszkadza, a wręcz czyni sen spokojniejszym. Jestem z tych kobiet, które lubią wtulać się w partnera i nie uciekają na drugi koniec materaca w poszukiwaniu wolnego miejsca. Robert czuje podobnie, więc od początku naszego związku nigdy nie myśleliśmy o osobnych sypialniach a przecież powierzchnia naszego mieszkania, jak i obecnego domu nigdy nie były argumentem przeciwko takiemu rozwiązaniu.</p>
<p>Z Martą, pomimo tego, że miała własne miejsce do spania, <em>de facto</em> zawsze spaliśmy we troje, w naszej sypialni. Dagmara woli zachować pewną odrębność, której absolutnie się nie sprzeciwiamy. Śpi osobno, choć prawie codziennie gości w naszej sypialni. Ma to swoje wady i zalety, i nie jest pozbawione swoistego uroku. Lubię gdy przychodzi do nas rano, lub gdy po wieczornym kochaniu proponuje by spać z nami. Przeżywamy miodowy miesiąc naszego potrójnego partnerstwa, więc kochamy się sporo i raczej długo. Jak nasze sprawy łóżkowe będą wyglądały za jakiś czas, gdy nasycimy pierwszy głód poznania? Nie wiem, ale podejrzewam, że podobnie do tego co było pomiędzy nami a Marta, a przedtem Gosią. Dalej będziemy uprawiać satysfakcjonujący seks, i choć może odrobinę spadnie jego częstotliwość, to niewspółmiernie wzrośnie zakres wspólnego eksperymentowania.</p>
<p>Dla kontrastu nasi dobrzy przyjaciele, podobnie jak my swingujący i nie stroniący od eksperymentów z trójkątami, od dwóch lat śpią osobno i bardzo to sobie chwalą. Z początku jak my mieli wspólna sypialnię, jednak po kilku latach małżeństwa stwierdzili, że bardziej odpowiada im rozdzielenie spania od seksu. Śpią osobno i stwarza im to okazję do całkiem nowych gier erotycznych. Jak nam opowiadali powrócili do zalotów, seks stał się przyjemniejszy, mniej skażony rutyną, a mająca lekki sen przyjaciółka zaczęła się lepiej wysypiać.</p>
<p>Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie nas w podobnej sytuacji. Brrr!!! Zwłaszcza siebie samej, wiedząc jak niespokojnie sypiam w pustym łóżku. Co ciekawe, podczas sporadycznej popołudniowej drzemki zupełnie nie tęsknię za obecnością męża. Za to spędzając samotnie noc przewracam się z boku na bok nie mogąc zasnąć i dopiero po dłuższej sesji ,często dość wyrafinowanego, autoerotyzmu potrafię zamknąć oczy. Niestety nawet wtedy sen mam niespokojny i przerywany.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-03-17/razem-czy-osobno/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolacja</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-02-11/kolacja-2/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kolacja-2</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-02-11/kolacja-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Feb 2011 10:01:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1710</guid>
		<description><![CDATA[&#160; czwartek pracowałam. Od rana do późnego wieczoru. Martusia była u rodziców męża, Marysia w żłobku. Wieczorem dziećmi zajął się mąż, a mi udało się wrócić dopiero po dwudziestej. To był mój ostatni dzień w biurze przed wyjazdem. Było tak wiele spraw do załatwienia, że nie udało mi się wyrwać z pracy przed dziewiętnastą. Do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/na-stole1.jpg" alt="" title="na stole" width="500" height="325" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp;  czwartek pracowałam. Od rana do późnego wieczoru. Martusia była u rodziców męża, Marysia w żłobku. Wieczorem dziećmi zajął się mąż, a mi udało się wrócić dopiero po dwudziestej. To był mój ostatni dzień w biurze przed wyjazdem. Było tak wiele spraw do załatwienia, że nie udało mi się wyrwać z pracy przed dziewiętnastą.</p>
<p>Do domu wróciłam zmęczona ale i zadowolona z owocnego dnia. Dzieci spały, na dole panował miły półmrok a na środku salonu stał niewielki, okrągły stolik a przy nim dwa krzesła. Stół był nakryty, czekały na nim puste talerze, talerzyki, sztućce, kieliszki do wina i świece. Męża zastałam w kuchni. W garniturze, białej koszuli i pod krawatem. Marynarka wisiała na krześle opodal, a on sam był odziany w kuchenny fartuch. Doglądał czegoś w piekarniku, przygotowywał pieczywo i małe grzanki do zupy.</p>
<p>Zupełnie zapomniałam, że obiecał mi wczoraj kolację we dwoje.</p>
<p>Po pocałunku i wymianie czułości zapytałam się jak potrawy. Miałam jeszcze dwadzieścia minut. Mimo zmęczenia z ochotą pobiegłam na górę, do garderoby. Sukienkę wybrałam już rano, szybko dobrałam do niej bieliznę, pantofle i biżuterią. Ułożywszy wszystko na toaletce i łóżku zdjęłam z siebie kostium, bieliznę cisnęłam do kosza z rzeczami do praniem i udałam się do łazienki. Nie było czasu na kąpiel. Gumową gruszką zrobiłam sobie lewatywę, wymyłam zęby, chwilkę pomęczyłam się by pozbyć się wlewu i wzięłam krótki natrysk. Jeszcze tylko balsam na skórę, kropelka perfum roztarta pod piersiami, w pachwinach i w rowku pomiędzy pośladkami i mogłam się zacząć ubierać. Na dole byłam punktualnie po trzydziestu pięciu minutach, co mąż przywitał ze zdziwieniem, gdyż nie spodziewał się mnie wcześniej niż za dziesięć minut <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Kolację zjadłam z prawdziwym apetytem. Widząc że mąż przygotował moje ulubione wino przełożyłam z zamrażarki, do lodówki mleko dla Martusi. Zgodnie z przewidywaniami zmęczenie, posiłek i półtorej butelki wina wypitych we dwoje sprawiły, że byłam leciutko pijana. Nie na tyle by czuć się z tym źle, ale na tyle by nie w pełni panować nad sobą. Sprzątanie odłożyliśmy do jutra. Idąc na górę do sypialni rozbieraliśmy się nawzajem wśród przytłumionych śmiechów i żartów. Do łóżka dotarłam w pasie do pończoch i pończoszkach a Robert w samej tylko koszuli. Nie pamiętam co było dalej. To znaczy nie pamiętam wszystkiego i nie jestem pewna czy wszystko co zapamiętałam wydarzyło się dokładnie tak, jak to pamiętam. Nie pamiętam bym podczas seksu drapała czy gryzła Roberta. Ślady na plecach i ramionach męża świadczą jednak o czymś innym. Wiem, że kochaliśmy się analnie, że później braliśmy wspólny prysznic i że kochaliśmy się ponownie. Rano ze zdziwieniem odkryłam, że nie przejmowaliśmy się kwestią wcześniejszej niż planowana ciąży, a ślady we włosach i na ciele wyraźnie świadczyły, że poza sodomią i klasycznym stosunkiem próbowaliśmy kilku bardziej wysublimowanych sztuczek.</p>
<p>Chwała najwyższemu, że rano nie bolała mnie głowa. Robert miał mniej szczęścia, ale problem rozwiązał po swojemu. Tabletka od bólu głowy, dwie szklanki wody i intensywny wysiłek pomiędzy moimi udami. Kochając się w klasycznej, w odrobinę zmodyfikowanej pozycji misjonarskiej, miałam niesamowity orgazm. Po wyszukanych potrawach często mamy ochotę na klasycznego schabowego z  ziemniakami i surówką z kiszonej kapusty. Poranne danie smakowało wyśmienicie. Gdyby jeszcze córki zechciały pospać o pół godzinki dłużej. Efekt domina&#8230; Marysia w drodze do nas sprawdzała czy dzidzia śpi, więc po tym sprawdzaniu mieliśmy obie dziewczynki u siebie. Starsza pociecha była wniebowzięta mogąc pokarmić siostrę z butelki.</p>
<p>To chyba ostatni wpis przed powrotem z Alp. Wprawdzie zabieram ze sobą laptop i komórkę, to jednak wątpię czy znajdę czas na stronę. Chyba, że akurat będę miała dyżur przy dzieciach. Będziemy się dzielić ze znajomymi opieką nad ich i naszymi dziećmi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-02-11/kolacja-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na Śpioszka</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-02-04/na-spioszka/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=na-spioszka</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-02-04/na-spioszka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Feb 2011 08:27:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Autoerotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1697</guid>
		<description><![CDATA[ano mąż kochał się ze mną na &#8216;śpioszka&#8217;&#8230; Jest to jeden z wypracowanych w trakcie naszego małżeństwa kompromisów. Robert lubi kochać się po przebudzeniu. Ja też lubię poranny seks, jednak często nie zgadzamy się ze sobą co do definicji poranka. Niekiedy, jak dziś, mąż wstaje wyjątkowo wcześnie. Ja lubię spać do ósmej, więc jakoś trzeba [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/striptiz.jpg" alt="" title="striptiz" width="500" height="290" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="R" alt="R" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/r.gif" /> ano mąż kochał się ze mną na <em>&#8216;śpioszka&#8217;</em>&#8230; Jest to jeden z wypracowanych w trakcie naszego małżeństwa kompromisów. Robert lubi kochać się po przebudzeniu. Ja też lubię poranny seks, jednak często nie zgadzamy się ze sobą co do definicji poranka. Niekiedy, jak dziś, mąż wstaje wyjątkowo wcześnie. Ja lubię spać do ósmej, więc jakoś trzeba była pogodzić nasze przyzwyczajenia.</p>
<p>Ustaliliśmy, że jeśli mąż budzi się po szóstej, to może liczyć na poranny seks z moim twórczym i aktywnym udziałem. Lubię takie przebudzenie, po którym utulona orgazmem dosypiam poranek. Jeśli natomiast wstaje przed szóstą, to może liczyć tylko na <em>&#8216;śpioszka&#8217;</em>. Jak on wygląda? Na przykład tak jak dziś:</p>
<p>Obudziłam się czując że rozpina guziczki mojej koszulki.</p>
<p>- <em>Która godzina?</em>, zapytałam.</p>
<p>- <em>Czwarta trzydzieści.</em></p>
<p>- <em>Strasznie wcześnie!</em></p>
<p>- <em>Wiem, o drugiej muszę być we Wrocławiu. Mam ochotę na ciebie!</em></p>
<p>- <em>To wtul się na śpioszka.</em></p>
<p>Po czym wpuściłam męża pomiędzy rozchylone uda, a gdy wprowadził dłonią członek zamknęłam go w uścisku. To był prosty, w miarę szybki stosunek. <em>&#8216;Na śpioszka&#8217;</em> jest słowem kluczem, które oznacza, by nie przejmował się moją satysfakcją, nie rozbudzał mnie i skupił się wyłącznie na swojej rozkoszy. Podczas seksu <em>&#8216;na śpioszka&#8217;</em> sporadycznie mam orgazm, jednak nie jest on &#8216;gwarantowany&#8217;. Odczuwam za to zawsze zadowolenie z jego przyjemności i z tego, że po wytrysku tuli się do mnie, szepcze czułe słówka i troskliwie okrywa mnie do dalszego snu zanim wyjdzie z pościeli.</p>
<p>Rano, kiedy pojawiło się to miłe zadowolenie towarzyszące przeciąganiu się w łóżku i świadomości, że żadna z córek jeszcze nie domaga się uwagi, miałam czas zająć się swoimi potrzebami&#8230; Wybrałam numer męża i upewniłam się, że może mnie chwile posłuchać&#8230; Opowiedziałam mu z detalami o tym jak się rozbieram, jak układam w pościeli, w jaki sposób i gdzie się pieszczę&#8230; Gdy dalsza narracja stała się w moim stanie zbyt trudna położyłam telefon na poduszce i po dłuższym monologu westchnień i miłosnych uniesień wyczarowałam palcami cudowny, głośny orgazm, którego świadkiem był gdzieś w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego.</p>
<p>Tak przy okazji. Jestem do jutrzejszego wieczora słomiana wdową. Mąż po załatwieniu spraw związanych z naszym drugim domem spędzi w nim noc i wróci dopiero jutro.</p>
<p>O dwudziestej drugiej umówiliśmy się na video-rozmowę. Dziś w programie przewidziany jest striptiz i pokaz odrobinę wyuzdanej w formie autoerotyki <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-02-04/na-spioszka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Są takie dni&#8230;</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-12-21/sa-takie-dni/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=sa-takie-dni</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-12-21/sa-takie-dni/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Dec 2010 21:15:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biseksualnie]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1659</guid>
		<description><![CDATA[ą takie dni, że nic się nie dzieje. Rozleniwiające, wprawiające dusze w marazm codzienności z którego wyrywa nas coś czego się zupełnie nie spodziewaliśmy. Po bardzo nijakim w wydarzenia okresie wczorajszy dzień był jak grom z jasnego nieba. Choć spodziewałam się, że będzie inny niż poprzednie, bogaty w wydarzenia, nietuzinkowy, to i tak rzeczywistość przerosła [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/w-kuchni1.jpg" alt="" title="w kuchni" width="275" height="400" class="right" /><img class="caps" title="S" alt="S" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/s.gif" />ą takie dni, że nic się nie dzieje. Rozleniwiające, wprawiające dusze w marazm codzienności z którego wyrywa nas coś czego się zupełnie nie spodziewaliśmy.</p>
<p>Po bardzo nijakim w wydarzenia okresie wczorajszy dzień był jak grom z jasnego nieba. Choć spodziewałam się, że będzie inny niż poprzednie, bogaty w wydarzenia, nietuzinkowy, to i tak rzeczywistość przerosła wszystko, co mogłabym sobie wyobrazić.</p>
<p>Zaczęło się od zakupów, które popsuły mi humor. Już sam wyjazd zapowiadał się pechowo. Zaraz po wyjechaniu z garażu zdałam sobie sprawę, że mam przebitą przednią oponę po stronie pasażera. Nie spostrzegłam tego wsiadając do auta, i przejechałam na niej dobrych kilka metrów, zanim się zorientowałam. Sama nawet nie brałam się za wymianę. Po telefonie do męża zostawiłam auto na podjeździe, tam gdzie stało, a sama zabrałam się za ściąganie pokrowca z mojego kabrioletu, montowanie drugiego fotelika i przenoszenie małej. To jeszcze nie zepsuło mi humoru tak bardzo, jak późniejsze wydarzenia. Ktoś na parkingu uszkodził mi tylny zderzak. Nic wielkiego, ale wygląda paskudnie. Za mała robota by zgłaszać do ubezpieczenia. Tak twierdzi mąż, jednak ja uparłam się, że nie chcę jeździć z wgiętym i podrapanym ponad granice mojej tolerancji estetycznej zderzakiem. Oponę mąż naprawi jutro, po nowym roku drugi samochód zobaczy znajomy blacharz.</p>
<p>Po tym wszystkim nie miałam nastroju na babskie plotkowanie z Beatą, zwłaszcza że po urodzeniu Kubusia nie potrafiłyśmy się jakoś do siebie zbliżyć. Niby nie doszło do niczego, co mogłoby spowodować zmianę naszych relacji z bardzo intymnych na tylko przyjacielskie, a jednak między nami coś umarło. Najgorsze, że obie nie potrafiłyśmy o tym szczerze porozmawiać. Tak jakby dla mojej przyjaciółki nagle świat wywrócił się o 180° i jedynym co się dla niej obecnie liczyło było dziecko, dom i maż w takiej właśnie kolejności.</p>
<p>Spotkanie zapowiadało się podobne do wcześniejszych. Ot by pogadać o pierdołach, utrzymać przyjaźń, podtrzymać zaproszenie dla nas na kawę po świętach. Moje zdenerwowanie porankiem było wyczuwalne. Mała także przyczyniała się do frustracji uparcie nie mogąc się zdecydować, czy chce pierś, czy też tylko się nią bawić. Gdy zasnęła i dołączyła do grzecznego jak zwykle Kubusia znalazłam w końcu okazję, by zaparzyć kolejną porcje kawy.</p>
<p>Pochłonięta sobą, myśląc o fatalnie zaczętym dniu machinalnie obsługiwałam espresso nie wsłuchując się w ciszę jak nagle zapanowała w salonie. Trajkotanie Beaty ucichło a ja nawet nie usłyszałam wśród syków i prychań maszyny że weszła do kuchni. A potem przestała cokolwiek rozumieć.</p>
<p>- <em>Nie gniewaj się na mnie, ja też bardzo tęsknię.</em></p>
<p>Jej słowa nie niosły aż takiej energii jak to, że przytuliła się całą sobą do moich pleców. Późniejszy potok słów był tylko tłem dla ust, które zamknęły się na moich. Wciąż stojąc tyłem do niej całowałam jej ciepłe wargi. Wparta dłońmi w blat pozwoliłam dłoniom byłej kochanki wsunąć się od materiał spodni. Nie powiedziałam nic, jednak nie było takiej potrzeby. To ona mówiła za nas obie. Szepcząc do ucha, ssąc jego płatek masturbowała mnie dłonią wsuniętą w bieliznę, a że pamiętała lekcje jakich jej udzieliłam o własnym ciele robiła to tak, że nie umiałabym prosić ją by przestała. Nie miałam zresztą na to żadnej ochoty. Zanim zapomniałam się do końca zdobyłam się tylko na jeden gest, by wyłączyć ekspres, tak by spieniona woda przestała rozlewać się z postawionych pod nim filiżanek. Później nie było nic tylko jej usta, palce i spełnienie, które nadeszło szybciej niż pragnęłam. Kochałyśmy się niecierpliwie, jak kochankowie po długiej rozłące. Przejąwszy po orgazmie inicjatywę odwróciłam się do niej twarzą i całując w usta pospiesznie ściągnęłam z niej sweterek, zdarłam biustonosz i łapczywie całując biust zaczęłam rozpinać guziczki jej spodni. Uparte jeansy stawiały o wiele bardziej zaciekły opór niż moje szare spodnie. Niecierpliwość dodawał moim wysiłkom podniecającego odium, więc gdy po chwili zmagania się z jej bielizną zsunęłam ją w ślad za spodniami na uda była była bardziej niż gotowa. Nie bawiłam się w żadne gry wstępne. Wbiłam w nią dwa palce i kochając ją nimi i kciukiem doprowadziłam do słodkich drgawek po których jeszcze długo stałyśmy wtulone w siebie szepcząc sobie niemądre wyznania. Szczerze mówiąc musiałyśmy wyglądać dość malowniczo. Ja w czarnej pasie do pończoch, ze spodniami na kostkach i odsłoniętą jedną piersią. Ona ubrana jedynie w samonośne pończoszki i zsunięte do połowy ud spodnie. Na dodatek poplamione rozlaną na blacie kawą.</p>
<p>Stękanie Kubusia a później telefon od Roberta wyrwały nas z własnego świata.</p>
<p>Rozmowa była trudna, ale głównie dlatego, że pomimo nagłego przełamania lodu, ciągle daleko nam było do dawnej zażyłości. Trudna, gdyż rozmawiałyśmy o uczuciach, pragnieniach i lękach. Nie wiem jeszcze czy to co się stało przyniesie nam obu więcej dobra, czy zła.</p>
<p>W pracy czekały mnie równie wielkie niespodzianki. Nasza pracownica jest w ciąży. Musimy dostosować do niej plany, co w związku z planowaną własną ciążą nieco komplikuje sprawę. Większym zmartwieniem jest nasz grafik, który odejdzie po świętach. Niestety nie jesteśmy w stanie zatrzymać go dłużej. U nas nie ma szans rozwoju, odchodzi tam, gdzie może się rozwinąć. Polecił nam dwóch kandydatów na swoje miejsce. Rozmowy z nimi chcemy przeprowadzić jeszcze przed Nowym Rokiem. Do tego wspólniczka idzie na zwolnienie. Zapalenie oskrzeli, na które jak sama mi opowiedziała zapracowała jak należy. Sporo w tym mojej winy, gdyż to ja dałam jej klucze do domu na Mazurach, by zabawiła się w nim z kochankiem. Sama wizyta w saunie może by jej nie zaszkodziła, ale idiotyczny pomysł by wybiec z niej na śnieg i potem by wywalić się w niego złapana przez jej nowego ogiera był idiotyczny. Po intensywnym weekendzie odpocznie sobie w domu. No i jej kochanek będzie mógł ją doglądać, co chyba bardzo odpowiada Iwonie.</p>
<p>To tyle. Przynajmniej wizyta u kosmetyczki odbyła się bez niespodzianek. Robert zniósł tortury dzielnie, jednak poszedł spać żartując, że na dziś ma dość atrakcji. Zwłaszcza po tym, jak wieczorem poznęcałam się nad nim z pęsetką. Jutro dojdzie do siebie, a i ja nie mam ochoty dziś na figle. Muszę poczekać z dzień, pewnie dwa, zanim będę mogła pomyśleć o rozjaśnianiu pozostałego zarostu i jego farbowaniu na biało. Na dziś jestem zbyt podrażniona po depilacji. Nie jest to zbyt przyjemne uczucie, ale dziś sprawia mi swoiście masochistyczna przyjemność, gdy czuje jak pobudzona i wrażliwe na dotyk jest świeżo wydepilowana skóra.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-12-21/sa-takie-dni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Planujemy Kolejne Dziecko</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-12-21/planujemy-kolejne-dziecko/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=planujemy-kolejne-dziecko</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-12-21/planujemy-kolejne-dziecko/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Dec 2010 08:28:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1657</guid>
		<description><![CDATA[uż jakiś czas temu zdecydowaliśmy się na trzecie dziecko. Z jednej strony dlatego, że chcielibyśmy jeszcze chłopczyka, z drugiej troje wydaje się nam najbardziej optymalną ilością dzieci. Mimo że marzylibyśmy o chłopcu, to nie będziemy zawiedzeni kolejną córeczką. Nie sądzę też byśmy w razie pojawienia się trzeciej dziewczynki podejmowali jakiekolwiek próby dalszego powiększania rodziny. Omne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/w-poscieli.jpg" alt="" title="w pościeli" width="500" height="292" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="J" alt="J" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/j.gif" />uż jakiś czas temu zdecydowaliśmy się na trzecie dziecko. Z jednej strony dlatego, że chcielibyśmy jeszcze chłopczyka, z drugiej troje wydaje się nam najbardziej optymalną ilością dzieci. Mimo że marzylibyśmy o chłopcu, to nie będziemy zawiedzeni kolejną córeczką. Nie sądzę też byśmy w razie pojawienia się trzeciej dziewczynki podejmowali jakiekolwiek próby dalszego powiększania rodziny. <em>Omne trium perfectum</em> i basta! To przypomniało mi iż mamy wakat w naszym trójkącie&#8230; Anna odeszła, a my po raz któryś z rzędu straciliśmy partnerkę, czy też partnera za sprawą amora. Wakat pozostanie jakiś czas nieobsadzony, jednak gdy zajdę w ciążę pomyślimy o jego wypełnieniu. Raczej skłaniałabym się do najbardziej satysfakcjonującego mnie układu z drugim panem, jednak jeszcze nie rozmawialiśmy o szczegółach a tym bardziej nie mamy żadnych kandydatów.</p>
<p>Wracając do tematu.</p>
<p>Od końca połogu, myśląc o kolejnym dziecku, nie stosowaliśmy absolutnie żadnej antykoncepcji. Po wczorajszej wizycie u ginekologa zdecydowaliśmy się na zmianę planów.</p>
<p>Lekarz zalecił bym z kolejną ciążą poczekała jeszcze trzy, może cztery miesiące. Nie, by było coś nie tak. Doradził to, by dać organizmowi odpocząć i w pełni wrócić do równowagi. Skarcił mnie też delikatnie za zbyt szybki i jego zdaniem nadmiernie forsowny powrót do dawnej figury. Słowem pochwalił za postawę, ale poprosił bym nie szalała. Z drugiej strony radził nie zwlekać zbytnio z kolejnymi dziećmi. W sumie musiałam przyznać mu rację. Z jednej strony nie mamy już zbyt wiele czasu na dzieci, z drugiej nie ma sensu zachodzić w ciążę ledwie trzy miesiące po porodzie. Poczekamy zalecany okres, a potem zobaczymy co nam los przyniesie. Drobnym problemem będzie antykoncepcja. Nie cenimy za bardzo prezerwatyw, a z drugiej strony tabletki, spirala i inne metody chwilowo odpadają. Jakoś się przemęczymy z gumkami, jednak uważać nie musimy aż tak bardzo. Jeśli się coś przydarzy, to nie będziemy drzeć szat. Tak jak poprzednio będziemy pewnie częściej cieszyć się seksem oralnym, analnym i pettingiem, a gdy znudzą się nam akty przeciwko naturze zgrzeszymy stosując prezerwatywę. Swoją drogą mamy ich w domu sporą kolekcję. Właśnie kupiłam większą partię na noworoczną zabawę. Wbrew pozorom wymagało to wizyt w kilku miejscach. Goście mają różne preferencje, a sami też lubimy specyficzne produkty. Robert woli poliuretanowe kondomy, a znalezienie ich w rozmiarach XXL nie jest łatwe. Inni preferują je z lub bez środków plemnikobójczych, chcą by były wśród nich smakowe, żebrowane, opóźniające wytrysk, ultra-cienkie, czy grubsze do zabaw analnych, mające wymyślne kształty itd. Są do tego zróżnicowane i dość spolaryzowane preferencje co do specyficznych producentów. Słowem nawet tak trywialna czynność jak wybór z partnerką prezerwatywy, można zamienić w niezłą zabawę, gdy jest z czego wybierać. Specjalnie kupiłam kilka nowinek znalezionych w sklepie z akcesoriami erotycznymi. Niektóre są urocze, a ten z palczastymi wypustkami kusi by wypróbować.</p>
<p>Słowem szykujemy się na Nowy Rok. Wigilię spędzamy we Wrocławiu, a już drugiego dnia Świąt będziemy z powrotem w Warszawie, u rodziców Roberta. Końcówka Roku zapowiada się więc bardzo pracowicie. Podobnie jak dzisiejszy dzień. O dwunastej wpadnie na rewizytę Beata z Kubusiem, o czwartej mam być w biurze podpisać papiery. Będzie szybciej niż kurierem i przy okazji. Na wpół do szóstej mamy omówiona wizytę u kosmetyczki. Na mnie wystarczy pół godziny, jednak by całkowicie wydepilować męża będzie musiała zostać po godzinach. Mąż nie jest nadmiernie owłosiony, niemniej by zrobić go na niemowlaka potrzeba odrobinę wysiłku.</p>
<p>No czas na mnie. Robert zapomniał w sobotę kupić kawy na espresso a spodziewam się gościa. Trzeba też zahaczyć o pobliską cukiernię. Pobliska to taki eufemizm. Do najbliższych obiektów tego typu mamy kilka ładnych kilometrów z naszej głuszy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-12-21/planujemy-kolejne-dziecko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyznanie</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-11-15/wyznanie/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=wyznanie</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-11-15/wyznanie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Nov 2010 13:47:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1644</guid>
		<description><![CDATA[iekiedy mąż potrafi mnie zaskoczyć. Rano seks zajął nam odrobinę mniej czasu niż zwykle. Był jakby to powiedzieć&#8230; Chyba najlepiej agresywny. Oboje mieliśmy na coś takiego ochotę. Eskalowaliśmy działania aż do momentu, gdy wspólna miłość przypominała walkę dwóch rozjuszonych zwierząt. Mam odrobinę obolałe piersi i boleśnie pokąsane brodawki. Mąż może poszczycić się kilkoma zadrapaniami na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class='caps' title="N" alt="N"  src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/n.gif" />iekiedy mąż potrafi mnie zaskoczyć.</p>
<p>Rano seks zajął nam odrobinę mniej czasu niż zwykle. Był jakby to powiedzieć&#8230; Chyba najlepiej agresywny. Oboje mieliśmy na coś takiego ochotę. Eskalowaliśmy działania aż do momentu, gdy wspólna miłość przypominała walkę dwóch rozjuszonych zwierząt. Mam odrobinę obolałe piersi i boleśnie pokąsane brodawki. Mąż może poszczycić się kilkoma zadrapaniami na plecach i podbiegłym krwią śladem po zębach nad piersią.</p>
<p>Seks był dobry, miło męczący, i bardzo zadowalający.</p>
<p>Już &#8216;po&#8217; rozmawialiśmy leżąc obok siebie na plecach. Poruszaliśmy różne tematy. Zaczęliśmy omawiać nasze najbliższe weekendowe swingowanie, organizację kameralnego spotkania ze znajomymi w Sylwestra, listę gości. Zeszło na tematy poboczne, w tym na planowany na styczeń wypad Roberta na Śląsk, do kolegi ze studiów. Wypady te są jakby przeciwwagą dla moich krótkich romansów z kobietami. Mąż jedzie nie tylko odwiedzić najlepszego przyjaciela. Jedzie też na &#8216;młode dupcie&#8217;, które &#8216;wyrywają&#8217; z Andrzejem w jego klubie (słownictwo z listów wymienianych pomiędzy nimi). Stara tradycja, coś o czym wiedziałam jeszcze przed ślubem, coś w czym sporadycznie zdarzało się mi uczestniczyć i coś co akceptuję o ile zachowany zostaje umiar, ostrożność a cała przygoda traktowana jest jako czysto hedonistyczny wypad. Rozmawiając o jego planowanej podróży dowiedziałam się, że najbardziej lubią dzielić się zdobyczą. Gdy poprosiłam o wyjaśnienie usłyszałam w treściwych słowach ciekawą historię. Nie mam czasu opowiedzieć jej dokładnie. Spodziewam się gości. Według słów męża:<br />
Andrzej organizuje dziewczyny. Dwie. Spędzają z nimi wieczór w klubie, jednak tylko jedna z nich, ta którą wybiorą zapraszana jest do prywatnego mieszkania na górze. Dziewczyny wiedzą o ich zwyczajach, bo dla zainteresowanych nie są one żądną tajemnicą. Dziewczyna spędza z nimi noc, a oni dzielą się nią demokratycznie. Robert opowiadał, że najbardziej lubi być drugim&#8230; Wejść pomiędzy jej uda zaraz po tym jak skończy w niej Andrzej, i korzystając z tego że utorował mu drogę zerżnąć wkładając w to całą dostępną mu energię i siłę. Opowiadał, że najbardziej z całej nocy lubi właśnie tą chwilę. Po chwili jednak dodał, że czasami, w zależności od temperamentu i charakteru dziewczyny, lepiej bawią się później, gdy w pełni eksplorują możliwości jakie daje układ k+2m. Szczególnie gdy dochodzi do podwójnej penetracji.</p>
<p>Wymusiłam na mężu, że następnym razem, na wiosnę, odwiedzimy Andrzeja razem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-11-15/wyznanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sukienka</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-11-12/sukienka/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=sukienka</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-11-12/sukienka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Nov 2010 09:11:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1641</guid>
		<description><![CDATA[czoraj byłam u krawcowej i po raz pierwszy przymierzyłam sukienkę na najbliższe swingers-party. Zamówiona specjalnie na tą okazję jest najwierniejszą, jaką udało się nam zaprojektować, kopią kobiecego odzienia noszonego w latach &#8217;20 ubiegłego wieku. Sukienka będzie gotowa na początku przyszłego tygodnia, tak więc z pewnością wystąpię w niej 20-tego. Z jednej strony jestem zadowolona z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/dawna-erotyka.jpg" alt="" title="dawna erotyka" width="250" height="369" class="left" /><br />
<img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />czoraj byłam u krawcowej i po raz pierwszy przymierzyłam sukienkę na najbliższe swingers-party. Zamówiona specjalnie na tą okazję jest najwierniejszą, jaką udało się nam zaprojektować, kopią kobiecego odzienia noszonego w latach &#8217;20 ubiegłego wieku. Sukienka będzie gotowa na początku przyszłego tygodnia, tak więc z pewnością wystąpię w niej 20-tego. Z jednej strony jestem zadowolona z pierwszej przymiarki, z drugiej już wiem, że nijak nie będę się prezentowała w niej jak modelki na załączonej w jednym z poprzednich wpisów ilustracji&#8230; Nie mam drobnego biustu, ani figury chłopczycy. Sukienka musiała to uwzględnić i jej linia w okolicach piersi wyraźnie odbiega od tej, jaką uważano wtedy za najbardziej ponętną. By nie uwydatniać biustu zdecydowałam się nie zakładać pod nią biustonosza, czy miękkiego gorseciku. Sam materiał z jakiego została uszyta jest na tyle delikatny, że nieosłonięte bielizną piersi będą delikatnie widoczne zza odrobinę przezroczystej zasłony. Z pewnością będą widoczne spod materiału brodawki, jednak w danym przypadku jest to wręcz pożądany efekt.</p>
<p>Podczas przedwczorajszej kolacji we dwoje rozmawialiśmy o tegorocznym Sylwestrze i Nowym Roku. Mamy mały problem. Moi i Roberta rodzice będą świętować poza domem. Mówiąc bez ogródek, nie mamy z kim zostawić córeczek. Rozważaliśmy wynajęcie opiekunki, jednak nie mamy nikogo zaufanego, a obcej osobie, nawet z referencjami, nie chcemy powierzać dzieci. Generalnie też nie lubię obcych osób w domu. Z tego właśnie powodu nigdy nie uległam namowom Roberta, by skorzystać z pomoc do sprzątania. Wstępnie ustaliliśmy, że moglibyśmy zorganizować u nas kameralne, noworoczne swingers-party. Problem w tym, że obie najbardziej zaprzyjaźnione z  nami pary mają już zobowiązujące plany. Sam pomysł jednak na tyle się nam spodobał, że wysłałam zapytania do najbardziej lubianych przez nas par, czy mieliby ochotę spędzić Sylwestra swingując na kameralnym, prywatnym przyjęciu. Ponieważ planujemy zaprosić najwyżej trzy, cztery pary, zapytania wysłałam tylko do części osób z naprędce sporządzonej listy. Jeśli ktoś odmówi wyślę kolejne, aż zbierzemy chętnych. Na Annę nie mamy co liczyć <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Bawić się będzie ze znajomymi z uczelni.</p>
<p>Choć jeszcze nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi, listy wysłałam dopiero wczoraj wieczorem, zastanawiam się już jak wszystko zorganizować. Nie wiem jeszcze, jak zadbać o to, by nasze zabawy, świętowanie i późniejsze swingowanie nie przeszkadzały dziewczynkom spać. Oba pokoje dziecięce, podobnie jak wszystkie sypialnie na górze i nasze pracownie, mają dodatkową izolację akustyczną. Praktycznie słychać w nich tylko naprawdę głośne krzyki, lub wyjątkowo głośną muzykę, szczególnie gdy Robert podkręci za mocno subwoofery. O hałas się nie martwię. Muszę zapytać męża czy nie można jakoś sprytnie zorganizować monitoringu dzieci. W końcu to jego konik.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-11-12/sukienka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poranne Kochanie</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-11-10/poranne-kochanie/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=poranne-kochanie</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-11-10/poranne-kochanie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Nov 2010 09:48:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1638</guid>
		<description><![CDATA[azwyczaj poranek rozpoczynamy kochając się. Z wielu przyczyn poranny seks jest przeważnie szybki i w miarę prosty. Nie mogłabym powiedzieć że jest ubogi&#8230; Raczej jest on pozbawiony zbędnych ozdobników i ograniczony pewnymi ramami czasowymi. Odkąd Marysia podrosła także weekendowe poranki nie różnią się za bardzo od tego, czego doświadczamy w ciągu dni powszednich. Dba o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/sex-couple.jpg" alt="" title="" width="468" height="405" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="Z" alt="Z" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/z.gif" />azwyczaj poranek rozpoczynamy kochając się. Z wielu przyczyn poranny seks jest przeważnie szybki i w miarę prosty. Nie mogłabym powiedzieć że jest ubogi&#8230; Raczej jest on pozbawiony zbędnych ozdobników i ograniczony pewnymi ramami czasowymi. Odkąd Marysia podrosła także weekendowe poranki nie różnią się za bardzo od tego, czego doświadczamy w ciągu dni powszednich. Dba o to przyzwyczajona do porannego wstawania do żłobka córka. Zjawia się w naszej sypialni przeważnie przed ósmą, więc na dłuższe amory czasu nie ma.</p>
<p>To, że poranny seks jest szybki i prosty nie oznacza że jest on mniej satysfakcjonujący. Lubimy się kochać w klasycznych pozycjach. Bardzo cenię sobie pozycję misjonarską. Często kochamy się na jeźdźca, lub w pozycji bocznej. Rzadziej robimy to &#8216;na pieska&#8217;, czy pieszcząc się spleceni w 69. Niekiedy od pełnego stosunku wolimy seks oralny lub petting, a od czasu do czasu decydujemy się na miłość grecką.</p>
<p>Dziś rano mąż odszedł nieco od utartego scenariusza szybkiej miłości. Przebudzony wcześniej niż zwykle, wtulił się we mnie w łyżeczkę, i korzystając z tego, że po nocy koszulka podjechała mi pod sam biust zaczął delikatnie pieścić odsłoniętą skórę. Obudziła mnie dłoń wędrująca poprzez brzuch ku biodru, a dalej po udzie ku zgiętemu kolanu i łydce. Kiedy otwarłam oczy i poruszyłam się jego dłoń zawróciła i pokonując poprzednia trasę zakończyła swą podróż wsuwając się pod koszulkę,  pomiędzy piersi.</p>
<p>Nie było tradycyjnej gry wstępnej w postaci szybkiego seksu oralnego. Nie było gwałtownych ruchów, nie wszedł we mnie gdy wykazałam pierwsze oznaki podniecenia. Zamiast tego pieścił długo starannie omijając łechtaczkę. Sprawił, że całą sobą pragnęłam, by dotknął mnie w TYM miejscu. Czułam jak ciałko mojego groszka pręży się w euforycznej erekcji nie mogąc doczekać się jego uwagi. Jęczałam z podniecenia gdy wszedł we mnie palcem. Ta drobna pieszczota sprawiła, że nagle zapragnęłam cała sobą poczuć go w sobie. Rozpalona, na granicy orgazmu, sięgnęłam za siebie dłonią, rozpięłam guziczki rozporka jego pidżamy i wyciągnęłam jego pulsujący członek na zewnątrz. Wszedł we mnie a moje ciało przyjęło z wdzięcznością potężny członek. Przez chwilę kontemplowaliśmy nasze złączenie się w absolutnym bezruchu. Kiedy ponownie zaczął pieścić podbrzusze i piersi odwzajemniłam się za karesy rytmicznie zaciskając pochwę na wypełniającym mnie członku. Trwaliśmy tak ciasno wtuleni w siebie aż do momentu gdy się we mnie poruszył. Przyciskając dłonią podbrzusze, z palcem prawie dotykającym łechtaczki, wysunął się do połowy, by powrócić rozkosznie przyjemnym pchnięciem. Jedno, drugie, trzecie&#8230; Później kilka kolejnych, szybszych, mocniejszych, głębszych&#8230; Jego palce bawią się moim kolczykiem, czuję jeszcze jak  dolna kulka sztyftu wsuwa się pod kapturek łechtaczki i na nagle, już bez mojej świadomości czy woli przeżywam katharsis! Orgazm potężny jak wyzwolenie. Fala rozkoszy, która zamienia mnie na kilka sekund w drżący, łapiący spazmatycznie powietrze kłębek. Obudziłam się ciasno wtulona w jego pierś. Moje ciało pulsowało na wciąż wypełniający mnie członku. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że oddech Roberta jest równie niespokojny co mój, a uda i pośladki mam mokre od jego nasienia. Zrozumiałam, że mój własny wybuch spowodował lawinę, która pociągnęła go za mną w otchłań.</p>
<p>Trwaliśmy złączeni tak długo, aż z kontemplacji tej szczęśliwej chwili wyrwał nas pobrzękujący budzik. Wyłączyłam go zanim dźwięk alarmu przeszedł w świdrujący pisk. Odwróciłam się ku Robertowi twarzą i pocałowałam w usta. Naciągnął mnie na siebie a ja tuląc policzek do jego barku rozkoszowałam się palcami błądzącymi po moich plecach. Trwaliśmy tak aż do powtórnego przebudzenia się budzika. Dopiero gdy go wyłączyliśmy mąż złożył mi życzenia urodzinowe. Potem były kwiaty, prezent – kolejny drobiazg do mojego platynowego garnituru <em>Art Déco</em>, śniadanie do łózka i gorąca kąpiel. Mąż zrobił sobie dziś wolne&#8230; A o budziku, który tak nam rano przeszkadzał, zapomniał&#8230;</p>
<p>Wieczorem podrzucamy dzieci rodzicom męża, a sami idziemy na romantyczną kolację. Ze względu na Marysię po kolacji odbierzemy nasze pociechy. Tym razem nie spędzimy nocy w hotelowym apartamencie.</p>
<p>To był miły poranek a dzień zapowiada się jeszcze lepiej. W końcu mam dziś urodziny!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-11-10/poranne-kochanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przyłapani</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-11-05/przylapani/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=przylapani</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-11-05/przylapani/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Nov 2010 08:47:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1634</guid>
		<description><![CDATA[ziś rano Marysia przyłapała nas w trakcie miłosnych igraszek. Spostrzegliśmy ją późno, więc miała doskonałą okazję przyjrzeć się dokładnie temu, w jaki sposób się kochaliśmy. To moja wina, gdyż wracając z nocnego karmienia nie zamknęłam drzwi na zamek. Pocieszam się, że trochę w tym zasługi Roberta, gdyż uległszy moim narzekaniom nasmarował w ubiegły weekend skrzypiące [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/przylapani.jpg" alt="" title="przyłapani" width="500" height="300" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="D" alt="D" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/d.gif" />ziś rano Marysia przyłapała nas w trakcie miłosnych igraszek. Spostrzegliśmy ją późno, więc miała doskonałą okazję przyjrzeć się dokładnie temu, w jaki sposób się kochaliśmy. To moja wina, gdyż wracając z nocnego karmienia nie zamknęłam drzwi na zamek. Pocieszam się, że trochę w tym zasługi Roberta, gdyż uległszy moim narzekaniom nasmarował w ubiegły weekend skrzypiące zawiasy w drzwiach do naszej sypialni.</p>
<p>Marysia zobaczyła więc jak mama z dłońmi wplecionymi we włosy ujeżdża okrakiem tatę.</p>
<p>Zauważyłam ją dopiero, gdy podeszła do łóżka. Małej strasznie spodobało się jak nagle zniknęłam pod kołdrą, i myśląc że bawię się w chowanego, całkowicie lekceważąc starającego się okryć poduchą Roberta, wślizgnęła się do mnie. Mąż uciekł do łazienki i wrócił już ubrany. Marysia w tym czasie prowadziła śledztwo. Po pierwsze chciała wiedzieć, czemu jestem naga. &#8216;Bo jest gorąco&#8217; okazało się niezbyt fortunną odpowiedzią. Małej też się zrobiło &#8216;gorąco&#8217; i ledwo udało mi się ją przekonać, żeby się nie rozbierała. Już ubrana obserwowałam powrót taty. Rozbawiło mnie gdy mała radośnie krzyknęła na jego widok &#8216;konik&#8217;. Tatuś, pomimo zaskoczenia takim obrotem sytuacji, stanął na wysokości zadania. Opadł na kolana, zgiął się, podreptał pod łóżko i rżąc zaofiarował córce przejażdżkę. Marysia wykorzystała go aż do zajeżdżenia. Gdy koń opadł z sił i zaczął się uskarżać na bolące kolana wróciła do łózka, a dalsze zabawy przebiegały już utartym szlakiem.</p>
<p>Obiecałam sobie, że od dziś zanim zaczniemy się kochać sprawdzimy czy są zamknięte na zamek drzwi&#8230; Tak jak to robimy swingując, gdy Marysia śpi w domu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-11-05/przylapani/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nieprzespana Noc</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-11-04/nieprzespana-noc/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=nieprzespana-noc</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-11-04/nieprzespana-noc/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Nov 2010 12:24:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1632</guid>
		<description><![CDATA[ięliśmy z mężem ciężką noc. Ciężką o tyle, że gdy ledwo zmęczeni miłosnymi zapasami zasnęliśmy, obudził nas płacz Marysi. Córeczka czegoś się przestraszyła, jednak czego nie mogliśmy się dowiedzieć. Nie udało się jej uspokoić, więc chcąc nie chcąc, po kilku bezowocnych pielgrzymkach do jej pokoju pozwoliliśmy jej &#8216;spać&#8217; z nami. Słówko umieściłam w cudzysłowach, gdyż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/sypialnia.jpg" alt="" title="" width="250" height="262" class="right" /><img class="caps" title="M" alt="M" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/m.gif" />ięliśmy z mężem ciężką noc. Ciężką o tyle, że gdy ledwo zmęczeni miłosnymi zapasami zasnęliśmy, obudził nas płacz Marysi. Córeczka czegoś się przestraszyła, jednak czego nie mogliśmy się dowiedzieć. Nie udało się jej uspokoić, więc chcąc nie chcąc, po kilku bezowocnych pielgrzymkach do jej pokoju pozwoliliśmy jej &#8216;spać&#8217; z nami. Słówko umieściłam w cudzysłowach, gdyż ze snem nie miało to wiele wspólnego. Przynajmniej z naszym snem. Mała wprawdzie zasnęła, jednak przez całą noc rzucała się, ściągała z nas okrycie, kopała i wierciła się jak opętana. Dwukrotne próby wyniesienia śpiącej królewny nie dały pożądanych rezultatów. Wracała z płaczem i zabawa w &#8216;spanie&#8217; zaczynała się od nowa. Gdy dodać do tego karmienie młodszej siostrzyczki mogę powiedzieć, że noc mnie bardziej zmęczyła niż zrelaksowała. Rano najzwyczajniej zrejterowałam z łóżka. Zaraz po porannym karmieniu uciekłam prosto pod prysznic. Chłodny tusz orzeźwił, a to, że po chwili delektowania się strumieniem wody do kabiny wślizgnął się mąż, nadało porankowi wyjątkowo miłego charakteru.</p>
<p>Kochaliśmy się bez słowa, w milczeniu. Widać było po nim, że jest równie zmęczony nocą co ja. Nasz stan sprawił, że zazwyczaj pełen wigoru seks jaki lubimy oprawiać pod prysznicem zamienił się w długą sesję tulenia i pieszczot, zakończoną leniwym stosunkiem z ognistym akcentem podczas samego finału. Odwrócona do niego plecami przywarłam do ściany. Obejmując jedna dłonią jego biodra, drugą pieściłam się w rytm jego niespiesznych pchnięć. Czekał na mój orgazm, a gdy opadły ze mnie emocje chwycił dłońmi za biodra i skończył w lubieżnym, dzikim galopie.</p>
<p>Gdy wyszliśmy spod natrysku było jeszcze wcześnie. Rozbudzona już, szczęśliwa z nie wiadomo jakich powodów córka zmusiła nas, by położyć się ponownie do łóżka. Długo skakała po nas, tuliła się i wiła sobie &#8216;gniazdko&#8217;. Gdy przyniosłam Martusię przeżywała rozterki, w jaki sposób rozłożyć w łóżku nasza czwórkę. Nijak nie mogła znaleźć przynależnego tylko jej &#8216;środka&#8217;.</p>
<p>Śniadanie zjedliśmy wyjątkowo we czworo. Po nim, gdy mąż zabrał Marysie do żłobka wykorzystałam pierwszą drzemkę Martusi, by samej odespać zaległości. Nie spałam za długo, jednak po przebudzeniu zrozumiałam, jak bardzo tego snu potrzebowałam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-11-04/nieprzespana-noc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ambitny Plan</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-09-26/ambitny-plan/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=ambitny-plan</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-09-26/ambitny-plan/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Sep 2010 19:17:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1611</guid>
		<description><![CDATA[Zgłosiliśmy swój udział w swingers-party, które ma się odbyć w połowie listopada. To dość ambitny plan, a dla mnie wielka mobilizacja, by za miesiąc wyglądać lepiej niż przed ciążą. Waga nie jest problemem. Figura jak dawniej, piersi wyglądają nawet lepiej a brzuszek w ciągu tych kilku tygodni wróci z pewnością do dawnej formy. Już w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/orgia2.jpg" alt="" title="orgia" width="500" height="515" class="center" /></p>
<p>Zgłosiliśmy swój udział w swingers-party, które ma się odbyć w połowie listopada. To dość ambitny plan, a dla mnie wielka mobilizacja, by za miesiąc wyglądać lepiej niż przed ciążą. Waga nie jest problemem. Figura jak dawniej, piersi wyglądają nawet lepiej a brzuszek w ciągu tych kilku tygodni wróci z pewnością do dawnej formy. Już w tym moja głowa.</p>
<p>Wczoraj wieczorem wprowadziliśmy do naszego <em>ars amandi</em> seks analny. Było to ze wszech miar udane doświadczenie! Jutro wczesnym popołudniem wpadnie do nas Anna. Chyba zostanie na noc. W przyszły weekend zapraszam znajomych. W sobotę moje koleżanki, w niedzielę mają wpaść Adam i Rafał z dziewczynami.</p>
<p>Jestem zmęczona dzisiejszym dniem. Mała wyjątkowo źle spała i cieszę się, że w końcu zdecydowała się położyć na dobre. Sam idę w jej ślady.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-09-26/ambitny-plan/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jego Wysokość, Książę Rozkoszy &#8211; &#8216;Petting&#8217;</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-09-24/jego-wysokosc-ksiaze-rozkoszy-petting/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=jego-wysokosc-ksiaze-rozkoszy-petting</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-09-24/jego-wysokosc-ksiaze-rozkoszy-petting/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Sep 2010 08:12:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1609</guid>
		<description><![CDATA[&#160; &#160; naszym dość urozmaiconym małżeńskim ars amandi niezmiernie wiele uwagi poświęcamy wzajemnym pieszczotą. Nie stanowią one jedynie gry wstępnej, czy sposobu wyrażania sobie bliskości. Petting już dawno awansował do rangi niemalże równorzędnego stosunkowi sposobu uprawiania miłości fizycznej. Seks już od dawna nie kojarzy się nam wyłącznie ze stosunkiem. Ba nawet słowo seks nabrało nowego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/petting2.jpg" alt="" title="petting" width="500" height="375" class="center" /></p>
<p>&nbsp;<br />
<img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; naszym dość urozmaiconym małżeńskim <em>ars amandi</em> niezmiernie wiele uwagi poświęcamy wzajemnym pieszczotą. Nie stanowią one jedynie gry wstępnej, czy sposobu wyrażania sobie bliskości.</p>
<p>Petting już dawno awansował do rangi niemalże równorzędnego stosunkowi sposobu uprawiania miłości fizycznej. Seks już od dawna nie kojarzy się nam wyłącznie ze stosunkiem. Ba nawet słowo seks nabrało nowego wyrazu. Otóż zdarza się częściej, że kochamy się wyłącznie palcami i ustami niż decydujemy się na niepoprzedzony pieszczotami stosunek. Owszem, seks bez gry wstępnej, ograniczony do czystego, wręcz zwierzęcego w gwałtowności stosunku bywa miły. Lubie od czasu, do czasu taką odmianę.</p>
<p>Gdybym jednak była zmuszona wybierać pomiędzy samym stosunkiem a długim pettingiem, to zdecydowałabym się raczej na tą drugą opcje. Szczęściem nie muszę podejmować podobnych wyborów i mogę cieszyć się obiema drogami rozkoszy równocześnie.</p>
<p>Są sytuacje, jak na przykład połóg, gdy sztuka pettingu przydaje się jak rzadko kiedy. Jestem blisko dwa tygodnie po porodzie. Mimo świetnego samopoczucia o tym by uprawiać seks w klasycznym znaczeniu nie ma jeszcze mowy. W pewnych sprawach trzymam się ślepo zaleceń lekarzy. Zwłaszcza tak rozsądnych jak mój ginekolog. To, że przez kolejny miesiąc nie powinniśmy podejmować współżycia nie oznacza abstynencji i tego, że nasze małżeńskie łoże służy wyłącznie do spania.</p>
<p>Od kilku dni kochamy się. Bardzo delikatnie, bez penetracji, jednak nasze wzajemne pieszczoty nie sposób nazwać inaczej niż seksem. Choć chwilowo gry erotyczne są mocno ograniczone, to nie mogę powiedzieć, że nie są satysfakcjonujące. Są, i to bardzo! Robertowi wręczyłam atlas-podręcznik erotycznego masażu tantrycznego. Swoja drogą jeden z kilku wyjątkowo trafnych prezentów od moich rodziców, jakie z Robertem otrzymaliśmy. Mając już uprzednie doświadczenie z masażem tantrycznym, posiłkując się świeżym poradnikiem spędził półtorej godziny pieszcząc mnie na sposoby, o jakich nawet nie marzyłam. Z początku był to odprężający masaż, później erotyczna gra, a na końcu orgia doznań zwieńczona potrójnym orgazmem. W następnej godzinie mąż wyrównał mój wynik. Pierwszy płomień zgasił pomiędzy moimi zaciśniętymi udami, po raz drugi kochaliśmy się po hiszpańsku, a w dogrywce ofiarowałam mu moje usta i język.</p>
<p>Wcześnie rano, nie mogąc zasnąć po porannym karmieniu Martusi, zeszłam do kuchni na śniadanie. Przechodząc opodal sypialni rodziców usłyszałam coś, co sprawiło, że nagle poczułam się radosna. Kochali się! Rozmarzona jak to będzie pomiędzy mną i Robertem, gdy przekroczymy pięćdziesiątkę zajęłam się po cichu przygotowywaniem śniadania a syk pracującego espresso skutecznie zagłuszył wszelkie i tak już stłumione odgłosy&#8230; Gdy sprzątałam naczynia weszła mama. Promienna, radosna. Pocałowała mnie w policzek i zapytała co tak bosko pachnie. Zaparzyłam więcej kawy i zanim zjawili się w kuchni nasi panowie miałyśmy świetna okazje by porozmawiać ze sobą. Lubię sposób w jaki moja mama patrzy na Świat, małżeństwo i partnerstwo. Byłam ciekawa&#8230; Zapytałam się jak wygląda seks po tylu latach małżeństwa, po pięćdziesiąte. To była ciekawa rozmowa. Szkoda, że przerwana pojawieniem się Roberta. Musimy ją dokończyć, jeszcze dzisiaj, zanim wrócą w sobotę do siebie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-09-24/jego-wysokosc-ksiaze-rozkoszy-petting/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8216;Prosiak&#8217;</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-09-10/prosiak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=prosiak</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-09-10/prosiak/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Sep 2010 08:03:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bachanalia]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1601</guid>
		<description><![CDATA[&#160; uszę się czymś zająć. Odwrócić uwagę od patrzenia na zegarek, jak wiele czasu upłynęło od ostatniego skurczu. Spakowałam się już przedwczoraj, po pierwszym alarmie. Robert nie zdążył na szczęście wyjechać z domu. Załatwia teraz swoje sprawy przez telefon, wysyła pocztę i szykuje Marysie do wyjazdu do jego Rodziców. Tak jak się tego spodziewaliśmy pierwsze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/pamietny-1996.jpg" alt="" title="1996" width="420" height="560" class="center" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><img class="caps" title="M" alt="M" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/m.gif" />uszę się czymś zająć. Odwrócić uwagę od patrzenia na zegarek, jak wiele czasu upłynęło od ostatniego skurczu. Spakowałam się już przedwczoraj, po pierwszym alarmie. Robert nie zdążył na szczęście wyjechać z domu. Załatwia teraz swoje sprawy przez telefon, wysyła pocztę i szykuje Marysie do wyjazdu do jego Rodziców.</p>
<p>Tak jak się tego spodziewaliśmy pierwsze oznaki poczułam tuż po wspólnym, porannym seksie. Jeszcze w trakcie przebrzmiewania orgazmu. Skurcze są jeszcze rzadkie, ale wyraźnie wyczuwalne i pojawiają się w całkiem regularnych odstępach. Mamy jeszcze czas. Nie chce jechać teraz i czekać na poród kilka następnych godzin. Pojedziemy gdy akcja zacznie się rozwijać w nieco mniej ślimaczym tempie. Dzwoniłam do mojego ginekologa. Pojawi się jak tylko zdecydujemy się na podróż do szpitala.</p>
<p>Postanowiłam spędzić czas oczekiwania pisząc o pewnym epizodzie z przeszłości. Bez związku z dzisiejszymi wyrażeniami. Czymś, co pojawiło się w myślach w wyniku niewytłumaczalnych skojarzeń i przypadkowych wspomnień nimi wywołanych. Mam nadzieję, że zdążę.</p>
<p>Byliśmy po maturze. Jeszcze przed egzaminami na studia. Okres, gdy schodzi z człowieka napięcie, ale nie może się jeszcze odprężyć, zapomnieć o obowiązkach. Pojechaliśmy w dziewięcioro nad jezioro, pod namioty do Boszkowa. Chcieliśmy zostać tam cztery, góra pięć dni. Wiedzieliśmy, że piękna pogoda jaką zapowiadano na nadchodzący tydzień ma popsuć się gdzieś pod koniec planowanego wyjazdu.</p>
<p>Pięciu chłopaków i cztery dziewczyny. Dwie pary, ja z najlepszą klasową przyjaciółką, sympatyczni, czarnowłosi bliźniacy i On. Obiekt westchnień większości dziewcząt, w tym także mnie i mojej przyjaciółki. Adam i Łukasz, nasi bliźniacy, odpowiadali za transport. Mający do dyspozycji <em>passata</em> w wersji kombi zabrali całe nasze wyposażenie. Kiedy dotarliśmy pociągiem na miejsce kończyli już urządzać się na polu namiotowym. Gdy ja z przyjaciółką dopiero decydowałyśmy się gdzie konkretnie rozbić nasz namiot oni siedzieli już przed swoim, szykując miejsce pod małe ognisko. Ich namiot, w przeciwieństwie do naszych, był jeszcze po rodzicach. Ciężki, wykonany z płótna, na tradycyjnym stelaży. Był za to wielki, a ponieważ nie musieli go taszczyć na plecach nieco zazdrościłyśmy im przestrzeni jaka dysponowali a przede wszystkim dmuchanego materaca. Nie takiego jak nasze, rodzimej produkcji. Było to spore, dmuchane łóżko, wysokie na kilkanaście centymetrów i z pewnością nie przystosowanego do tego, by na nim pływać <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Jedynym aspektem który budził nasz śmiech i uszczypliwe komentarze na temat dwóch facetów w jednym namiocie był jego kolor. Różowy, stąd też nazwa jaka go ochrzciliśmy – &#8216;prosiak&#8217;.</p>
<p>Nie opisując całości naszego pobytu&#8230; Magdzie, mojej przyjaciółce udało się zdobyć zainteresowanie Tomka. Choć obie delikatnie go podrywałyśmy, to właśnie ona zwróciła jego uwagę. Przez cały czas pobytu lekceważyłam szczeniackie, choć sympatyczne zaloty naszych bliźniaków. Domyślałam się, że konkurowali ze sobą o to, któremu z nich uda się zwrócić moją uwagę. Byli prawie identyczni, jednak nie tacy sami. Różniły ich odrobinę charaktery, jednak nie były to diametralne różnice. Byli podobni do siebie jak&#8230; Jak bliźniacy, jednak obcując z nimi nie miało się wrażenia iż są swoimi klonami.</p>
<p>Ostatniej nocy padało.</p>
<p>Zanim deszcz wygonił nas do namiotów bawiliśmy się przy wspólnym ognisku smażąc kiełbaski, paląc w płomieniach chleb i pijąc paskudnie słodki likier malinowy lub w zależności od gustu ciepłe ciepławe piwo. Gdy zaczęło padać schowaliśmy się do namiotów. Pary uciekły do siebie, a reszta przez kolejną godzinę kontynuowała zabawę u Adama i Łukasza.</p>
<p>Wyszłam zaraz po mojej przyjaciółce. Byłam leciutko pijana i dopiero po chwili dotarło do mnie, że ona tę noc spędza z Tomkiem. Czułam leciutką zazdrość i nieco mocniejsze uczucie samotności. Jako jedyna zostałam sama. Grzmiało, było wilgotno a deszcz niepokojąco bębnił o tropik. Nie chciałam spędzić tej nocy wsłuchując się w odgłos spadających kropel. Cały czas przypominałam sobie słowa ośmielonych odrobiną alkoholu bliźniaków, którzy żartując bez większej nadziei w głosie prosili, bym z nimi została. Po chwili wahania wzięłam głęboki oddech i wyszłam z namiotu. Miałam na sobie koszulkę na ramiączkach, bawełniane majtki i klapki. Deszcz nieco ostudził moje zdecydowanie. Długo stałam przed wejściem ich namiotu nie mogąc zdobyć się na ten ostateczny krok.</p>
<p>Gdy weszłam do środka byłam zupełnie przemoczona. Mocując się z zapięciem wejścia musiałam ich obudzić. Może w ogóle nie spali? Błysnęła latarka. Snop jej światła długo spoczywał na mojej twarzy i piersiach. Mokra koszulka była zupełnie przezroczysta, a jej opięty na piersiach materiał więcej pokazywał niż zasłaniał. Musiałam mieć głupią minę, gdy zapytałam się czy mogę z nimi zostać. Nie wiem co w tedy myśleli. Czy spodziewali się tego co miało nastąpić, a może też sądzili iż tylko szukam suchego schronienia przed burzą? Gdy usłyszałam zdławione i bardzo zmieszane <em>Jasne</em> byłam już zdecydowana. Chciałam w jakiś sposób dać im jasno do zrozumienia po co przyszłam. Kosztowało mnie wiele wysiłku, by z uśmiechem, nie dając po sobie poznać jak bardzo sama jestem zdenerwowana zdjąć przez głowę koszulkę i jak najbardziej naturalnym ruchem zsunąć z bioder mokrą bieliznę. Stałam przez chwile nago uśmiechając się do nich po czym wtuliłam się pomiędzy nich mówiąc jak strasznie zmarzłam i zmokłam. Chowając się pod pośpiesznie złączone razem śpiwory z zadowoleniem dostrzegłam ich podniecenie. Gdy na  pytanie, czy maja prezerwatywy, rzucili się do plecaków w ich poszukiwaniu poczułam się ujęta i rozbawiona ich niezdarnością. Podobała mi się początkowa niepewność ich dłoni. Drżenie palców gdy odważyli się mnie dotknąć, chłopięca niezdarność ich pocałunków i reakcje ich ciał, gdy  wsunęłam dłonie w ich slipy.</p>
<p>Kochałam się z nimi na zmianę. Byli jak dzieci podziwiające nową zabawką. Zafascynowani nią, nie umiejący się jeszcze nią posługiwać, ale umierający z niecierpliwości by spróbować. Szczęście, że każdy z nich miał własną, nienapoczętą paczkę prezerwatyw. Gdy się skończyły jeden z nich wyszeptał z żalem, że szkoda iż nie mamy ani jednej gumki więcej. Był słodki! Uśmiechnęłam się, pocałowałam go w usta, przywarłam do jego piersi własnymi. Czując jak pręży się z podniecenia zsunęłam się w dół, a on aż jęknął gdy ustami musnęłam udo, gdy pocałowałam go w pachwinę. Jego członek dotykał mojego policzka a ja ocierałam się o niego jak kotka. Całując podążyłam ustami od podstawy ku górze. Zamknęłam na nim usta, a on machinalnie wplotły mi we włosy dłonie i delikatnie przyciskając głowę do krocza. Z uśmiechem, acz stanowczo ujęłam jego dłonie i odłożyłam na boki. Wbił palce w koc, a ja połknęłam go i nie wypuściłam z ust aż do samego końca. Gdy odpoczywałam pomiędzy nimi jego brat całował piersi ważąc je z uczuciem w dłoniach. Delikatnie pokierowałam jego głowę w dół, do przystrzyżonego w równy trójkącik złotego runa. Był pełen zapału, jednak odrobinę zbyt gwałtowny i bardzo niedoświadczony. Kierując jego głową, podpowiadając mu szeptem jak i gdzie ma mnie pieścić udzieliłam mu pierwszej w życiu lekcji kochania kobiety ustami, a że był pojętnym uczniem z przyjemnością odwdzięczyłam mu się podobną pieszczotą.</p>
<p>Przed świtem uciekłam do siebie. Moja przyjaciółka wślizgnęła się do namiotu niedługo potem. Rano wszyscy zachowywali się tak jakby tej nocy absolutnie nic się nie stało. Dopiero gdy się spakowaliśmy, gdy stałam samotnie na pomoście żegnając się z poszarzałym jak niebo jeziorem podszedł do mnie Łukasz. Nieśmiało, jakby zakłopotany wyznaniem, jednak w bardzo miły, naturalnie szczery sposób podziękował mi za prezent jaki zrobiłam mu i bratu poprzedniej nocy. Był słodki, a ja nie skłamałam mówiąc, jak dobrze mi było ubiegłej nocy.</p>
<p>Adam pojawił się chwile później i swoimi słowach powiedział to, co przed chwilą usłyszałam od brata. Pocałowałam go, i zawstydziłam opowieścią o rozkoszy jaka mi ofiarował. Choć lekko pokryty rumieńcem, to jednak nie dało się nie dostrzec, że moje słowa sprawiły mu radość.</p>
<p>Nigdy więcej nie kochałam się z żadnym z braci. Więcej też nie rozmawialiśmy o tym co się stało tamtej burzowej nocy.</p>
<p>Choć przeczuwałam, to dopiero po latach jeden z nich wyznał mi, że byłam dla nich obu pierwszą kobietą. Że wcześniejsze doświadczenia ograniczały się do nieśmiałych pocałunków i niewinnych obłapianek, a tamta noc była dla nich czymś tak nierealnym, że długo po niej nie mogli uwierzyć w to co się stało.</p>
<p>Nie jestem z tamtego wydarzenia ani dumna, ani się go nie wstydzę. Nie uważałam go później za coś przełomowego, czy wyjątkowo ważkiego. Owszem, zapadło mi ono w pamięci, jednak nie wiązało się z żadnym uczuciowym wzlotem, czy upadkiem. Bardziej przeżywałam rozstanie z kochankiem, czy miłość do pierwszej kobiety. Tamten epizod nie pozostawił tak intensywnych uczuć, a jednak zawsze uśmiecham się, gdy go wspominam. To było po prostu sympatyczne&#8230; Chyba tak powinno się pamiętać utratę dziewictwa i chyba tak zapamiętali to Adam i Łukasz. Wiem, że do tej pory nie rozmawiali o tamtej nocy z nikim poza naszą trójką. Nawet żona pierwszego i wieloletnia dziewczyna drugiego nie mają o niej pojęcia.</p>
<p>A pozostali&#8230; Obie pary rozpadły się gdzieś na początku studiów. Magda została z Tomkiem, jednak rozstali się gdzieś po dwóch latach od ich pierwszej nocy. Po kilku miesiącach zeszli się ponownie a półtora roku później wzięli ślub. Mają dwoje dzieci. Wyglądają na udane małżeństwo.</p>
<p>To mój ostatni wpis przed porodem. Jedziemy do szpitala. Poproszę Roberta, by dał znać jak się czujemy gdy będzie już po wszystkim.. Może w poniedziałek, lub wtorek będziemy już w domu?</p>
<p>Czuję teraz mieszaninę wyczekiwania, odrobiny strachu i dużej dozy radości, że już niedługo będę tuliła w ramionach moją córeczkę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-09-10/prosiak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odrobina Tresury</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-12/odrobina-tresury/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=odrobina-tresury</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-12/odrobina-tresury/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 08:53:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[BDSM]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1582</guid>
		<description><![CDATA[czorajszy poranek spędziłam w biurze. Wyjątkowo, zmuszona wczesnym terminem spotkania z klientem, wyjechałam przed Robertem i Marysią. Po powrocie, wchodząc poprzez sypialnię do garderoby zauważyłam na łóżku poukładane erotyczne gadżety. Zaintrygowana podeszłam bliżej. Na starannie złożonej przez męża pościeli leżała biała koperta a obok niej knebel do ust, skórzana obroża, szpicruta i wielka, czarna wtyczka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/knebel.jpg" alt="" title="knebel" width="275" height="217" class="left" /><br />
<img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />czorajszy poranek spędziłam w biurze. Wyjątkowo, zmuszona wczesnym terminem spotkania z klientem, wyjechałam przed Robertem i Marysią. Po powrocie, wchodząc poprzez sypialnię do garderoby zauważyłam na łóżku poukładane erotyczne gadżety. Zaintrygowana podeszłam bliżej. Na starannie złożonej przez męża pościeli leżała biała koperta a obok niej knebel do ust, skórzana obroża, szpicruta i wielka, czarna wtyczka analna zakończona długim końskim ogonem. Koperta zawierała liścik. Przemiłe wyznanie miłosne i prośbę, bym ubrała się dla niego w przygotowany na łóżku &#8216;strój&#8217;. Informował też, że &#8216;sprzedał&#8217; dziecko rodzicom i że zjawi się nieco po osiemnastej.</p>
<p>Nie zastanawiała się długo. Naga, zamknęłam się w łazience. Po starannej lewatywie wzięłam gorący prysznic, natarłam ciało balsamem, zaczesałam włosy w koński ogon a następnie delikatnie wcisnęłam paluszkiem w odbyt gęsty żel do zabaw analnych. Wtyczka była spora! Zanim udało mi się ją w siebie wsunąć konieczny był rozciągający masaż trzema paluszkami i dodatkowa porcja żelu. Chwila gdy czarny stożek wtyczki przesunął się poza napięty do bólu okrąg mięśni zwieracza była rodzajem erotycznej tortury. Lekki ból i uczucie niesamowitego wypełnienia mieszały się z ekstatycznymi doznaniami płynącymi z rozciągniętych do granic możliwości mięśni odbytu. Gdy uporałam się z wytyczą mogłam dokończyć toaletę, założyć obrożę i zapiąć na szyi uprząż knebla. Od siebie dodałam do stroju czarne, delikatne jak mgła pończoszki z szerokimi, koronkowymi ściągaczami i wąskie pantofelki na niskim obcasie. Czekałam w płaszczu kąpielowym wyglądając samochodu męża na drodze dojazdowej. Gdy spostrzegłam jak wjeżdża zrzuciłam z siebie płaszcz, wcisnęłam pomiędzy zęby czerwoną kulkę, dociągnęłam mocujące ją paski i zeszłam na dół ze szpicrutą w dłoniach. Gdy wjeżdżał na podjazd czekałam przed gankiem.</p>
<p>Wysiadł uśmiechnięty. Wziąwszy z moich dłoni szpicrutę obszedł mnie dookoła co jakiś czas muskając ciało jej skórzana końcówką. Tylko dwa razy poczułam mocniejsze smagnięcie. Raz w prawy pośladek, drugi raz gdy wysunąwszy szpicrutę spomiędzy moich ud naznaczył rumieńcem lewą pierś. Zadowolony wyciągnął z kieszeni smycz. Przyczepił ją do obroży i zaprowadził do domu.</p>
<p>W naszej zabawie w służenie i spanking więcej było adoracji, kontemplacji moich kształtów, krzywizn, czy sprężystości skóry, niż bólu. Byłam jego suczką podczas kolacji, spełniałam jego zachcianki, łasiłam się a gdy palił fajkę usłużyłam mu ustami. Prawdziwego bólu. Tego erotycznego, rozkosznego do granic wytrzymałości doznania zasmakowałam dopiero w sypialni. Po długiej zabawie szpicrutą i klamerkami wyjął z komody drewnianą packę. Ustawił mnie wypiętą przed łóżkiem. Przywiązał dłonie do jego ramy. Wypięta cierpliwie znosiłam niezbyt mocne uderzenia packą w pośladki. Z początku mocniej niż rumień skóry czułam podskakując w rytmie klepnięć ciężarki zapięte na brodawkach. Po jakimś czasie zapomniałam zupełnie o klamerkach, ciężarkach, bólu szczęki unieruchomionej kneblem, czy tkwiącej w pupie wtyczce. Pośladki paliły żywym ogniem, a Robert wciąż metodycznie opuszczał na nie packę. Był nagi, podniecony, stanowczy. Kontynuował aż wijąc się poczęłam unikać kolejnych klapsów. Miałam w oczach łzy, knebel dusił krzyk a pomiędzy udami narastało podniecenie. Pupa paliła pulsującym żarem. Wsunął pomiędzy uda lewą dłoń. Wbił we mnie dwa palce i unosząc odrobinę ku górze uniemożliwił dalsze uniki. Masując palcami pochwę, sprawiedliwie obdzielając pośladki klapsami doprowadził mnie do amoku. W kulminacyjnym momencie wysunął z mojej pupy wtyczkę i wszedł w mój odbyt jednym płynnym ruchem. Do samego końca! Czułam jak moje ciało dostosowuje się do jego kształtu, jak członek wypełnia odbyt, zanurza się głębiej niż zwykle, wchodzi poprzez zwężenie i zakręt aż do esicy. Eksplozja, rwąca rozkosz wypełniająca podbrzusze, jego dłonie kurczowo przyciskające biodra do podbrzusza, mój tłumiony kneblem krzyk rozkoszy i jego jęk ekstazy zlały się w jedno. Miałam powalający orgazm, a on wbity głęboko w mój pulsujący spazmatycznie odbyt wypełnił mnie nasieniem.</p>
<p>Byłam wykończona, i gdy tylko rozwiązał mi dłonie padłam na łóżko. Miałam zamknięte oczy gdy zdejmował klamerki z moich piersi, odpinał obrożę i knebel. Paliła mnie skóra pośladków, brodawki pulsowały gorącem a odbyt drgał konwulsyjnie powoli się zaciskając. Czekał na moje słowa. Przyciągnęłam jego usta do swoich. Zanim zamknęłam je w pocałunku wyszeptałam proste:</p>
<p>- <em>Dziękuję Kochanie</em></p>
<p>GW przerwie na oddech dodałam jeszcze cichutko:</p>
<p>- <em>Naprawdę mi tego brakowało&#8230;</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-12/odrobina-tresury/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poranek</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-04/poranek-4/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=poranek-4</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-04/poranek-4/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 07:27:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1580</guid>
		<description><![CDATA[ano obudziły mnie łapczywe usta męża i szarpnięcie za kołdrę odkrywające moje nagie ciało. Podparty na dłoniach wisiał nade mną całując piersi, ssąc i przygryzając brodawki. Zagarnęłam go, obaliłam na bok. Przywarłam ustami do jego szorstkich od świeżego zarostu policzków. Odszukałam usta. Całowaliśmy się a jego dłoń bezustannie krążyła po moim ciele. Od ucha, poprzez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/IMG_7921.jpg" alt="" title="siódmy miesiąc" width="500" height="275" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="R" alt="R" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/r.gif" />ano obudziły mnie łapczywe usta męża i szarpnięcie za kołdrę odkrywające moje nagie ciało. Podparty na dłoniach wisiał nade mną całując piersi, ssąc i przygryzając brodawki. Zagarnęłam go, obaliłam na bok. Przywarłam ustami do jego szorstkich od świeżego zarostu policzków. Odszukałam usta. Całowaliśmy się a jego dłoń bezustannie krążyła po moim ciele. Od ucha, poprzez ramię, pierś i dalej ku biodru. Gdy ścisnął mocno pośladek ugryzłam go w język. W odpowiedzi przygryzł mi dolna wargę a ja uwolniwszy się ugryzłam go w ucho. Wbił dłoń pomiędzy uda. Drapiąc plecy wtuliłam się w twarde ciało. Dłoń ścisnęła srom. Jęknęłam z podniecenia. Palcami wbitymi w jego włosy skierowałam głowę ku piersi. Ugryzł, a rozkosz rozlała się po mnie jak fala. Zęby znaczyły skórę, a gdy zacisnęły się na brodawce zawyłam. Odwrócił mnie na plecy, dłonią rozrzucił uda. Palcami roztarł po udach wilgoć. Ująwszy głowę w dłonie zamknęłam go w pocałunku. Wbił we mnie palce, naznaczyłam szyję karminowym wykwitem. Dłonią zgniótł pierś, palce weszły we mnie aż po kostki. Odepchnęłam go, powaliłam na plecy. Zęby zacisnęły się na drobnym sutku, dłoń uwięziła w uścisku jądra. Dyszał, gdy zacisnęłam palce, prężył się gdy dłonią zsunęłam w dół napletek. Leżymy na boku. Jego wargi na mojej szyi, dłonią suwam po twardym jak głaz członku, palce rytmicznie pulsują na łechtaczce. Zapominamy się w dzikim pettingu. Jęczy rozlewając nasienie. Ściskając w dłoni pulsujący członek z trudem łapię powietrze. Uwięziona w bezdechu rozkoszy walczę o każdy oddech.</p>
<p>Dyszący leżymy obok siebie. Spoceni, półprzytomni, odurzeni rozkoszą. Palce mimowolnie bawią się rozlanym na brzuchu nasieniem. Mijają długie minuty. Nieśmiałe z początku karesy wybuchają nowym żarem. Nachyla się nade mną. Całuje&#8230; Delikatnie, czule, namiętnie. Odwzajemniam pocałunek, wsuwam język w jego usta. Trwamy tak złączeni długie sekundy. Dłonie, wyjątkowo delikatne, czuło głaszczą mój mokry brzuszek. Odwracam się do niego pośladkami, ujmuję na wpół sztywny członek. Pomagam odszukać drogę. Kochamy się delikatnie falując. Czuję jak rośnie we mnie, jak mnie wypełnia. Jego biodra napierają mocniej, ruchy staja się bardziej zdecydowane. Przyciskam jego dłoń do podbrzusza. Czujemy ruszające się we mnie życie. Moje biodra podejmują taniec a jego ruchy staja się szybkie, rytmiczne, zdecydowane. Cichy jęk nad uchem, jedno, drugie, trzecie pchnięcie i nagle zamiera wbity w apogeum rozkoszy. Rozluźnia się, zaczyna ponownie oddychać. Czuję ciepło spływające pomiędzy udami. Przesuwam jego dłoń ku twarzy. Ujmuję środkowy palce, wsuwam go sobie w usta. Prawą dłonią rozchylam wargi, odciągam ku górze kolczyk z kapturkiem. Opuszka jego palca delikatnie dotyka łechtaczkę. Zapadam się w sobie, zaciskam uda. Ledwo uciskając twardy kamyczek kreśli nim małe kółka. Przyciskam pośladki do jego podbrzusza, zamykam oczy, kontempluję rozmiar ciągle tkwiącego we mnie członka&#8230; Gdy wracam do świadomości boli mnie podbrzusze. Znam, lubię ten rodzaj bólu. Kojarzy mi się on tylko z rozkoszą. Choć od orgazmu minęło kilkanaście sekund ciągle czuję spazmy przebiegające ciało. Pieści moje ramię tak długo, aż utulona jednostajnością ruchu zapadam w sen.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-04/poranek-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moje Pozycje Miłosne (w zaawansowanej ciąży)</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-03/moje-pozycje-milosne-w-zaawansowanej-ciazy/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=moje-pozycje-milosne-w-zaawansowanej-ciazy</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-03/moje-pozycje-milosne-w-zaawansowanej-ciazy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Aug 2010 09:09:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Autoerotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1578</guid>
		<description><![CDATA[estem w trzydziestym drugim tygodniu ciąży. Termin wypada prawie dokładnie za półtora miesiąca. Zaczyna się najtrudniejszy, pod względem fizycznym, okres ciąży. Brzuszek jest już naprawdę spory, przeszkadza w coraz to większej liczbie codziennych czynności. Coraz łatwiej meczę się, bolą mnie częściej plecy, łydki, stopy. Zaczynam odczuwać tak dobrze zapamiętane &#8216;parcie na pęcherz&#8217; jakie towarzyszyło ostatnim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/w-ciazy.jpg" alt="" title="w ciąży" width="250" height="417" class="right" /><img class="caps" title="J" alt="J" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/j.gif" />estem w trzydziestym drugim tygodniu ciąży. Termin wypada prawie dokładnie za półtora miesiąca. Zaczyna się najtrudniejszy, pod względem fizycznym, okres ciąży. Brzuszek jest już naprawdę spory, przeszkadza w coraz to większej liczbie codziennych czynności. Coraz łatwiej meczę się, bolą mnie częściej plecy, łydki, stopy. Zaczynam odczuwać tak dobrze zapamiętane &#8216;parcie na pęcherz&#8217; jakie towarzyszyło ostatnim tygodniom poprzedniej ciąży.</p>
<p>Jedyne co się nie zmieniło, to moje potrzeby seksualne i przyjemność jaka czerpię ze zbliżeń. Cóż, burząc może co poniektórym obraz matki-polki, mam ochotę na seks, a mój odmienny stan dodaje tylko pikanterii.</p>
<p>Sporo radości sprawia nam też poszukiwanie idealnych, dla mojego stanu, pozycji. Choć  przerabialiśmy już to podczas poprzedniej ciąży, to wciąż lubimy z tym eksperymentować.</p>
<p>W obecnym stanie niepraktycznym stały się wszelkie odmiany pozycji klasycznej. Po pierwsze nie czuję się dobrze leżąc dłużej na plecach, po drugie mąż nie może się na mnie położyć, a wszelkie ekwilibrystyki są dobre tylko na chwilę. Wspaniale sprawdzają się pozycje tylne, zwłaszcza boczna-leżąca. Byłoby jednak nudnym kurczowe trzymanie się jej, jedynie ze względu na wygodę.</p>
<p>Pozycja na pieska, która jeszcze niedawno sprawiała mi sporo radości, obecnie nie sprawdza się już tak dobrze. Rozmiary męża i zapał z jakim lubi szczytować sprawiły, że nieco zbyt mocno bódł mnie w sklepienie pochwy i szyjką macicy. Wole klęczeć na łóżku lekko pochylona ku ścianie, z dłońmi opartymi o ozdobną ramę łóżka. On klęczy za mną, i mimo, że pozycja zbliżona jest do poprzedniej, to jednak kąt penetracji i jej głębokość są inne. Taka modyfikacja sprawdza się też doskonale podczas seksu analnego.</p>
<p>Lubię pozycje stojące od tyłu, jednak kosztują mnie zbyt dużo wysiłku. Po stosunku mam nogi jak z waty.</p>
<p>Świetnie sprawdza się fotel męża. Półleżąc, z biodrami na jego brzegu kocham się z mężem klęczącym pomiędzy szeroko rozłożonymi udami. Z kolei gdy klęczę na siedzisku, odwrócona do niego tyłem, on może wejść we mnie w podobny sposób jak w omawianej wcześniej wariacji pozycji na pieska.</p>
<p>Lubimy seks na stole, przeważnie w pozycji bocznej. Zazwyczaj jestem ułożona na lewym boku. Lewą nogę mam podciągniętą ku sobie. Prawą, wyprostowaną, Robert przyciąga ku sobie &#8216;otwierając&#8217; mnie jak książkę. Pośladki odrobinę wystają poza krawędź stołu. Pozycja również sprawdza się przy miłości greckiej. Nieco rzadziej leżę na plecach, z pośladkami wysuniętymi odrobinę poza krawędź stołu. Przy takim ułożeniu ciała możemy kochać się na kilka wariantów. W jednym Robert trzyma mnie za kostki, szeroko rozchylając uda. W drugim przyciska rozłożone nogi do siebie, tak by stopy wystawały ponad jego ramionami. W kolejnym mam zaciśnięte uda a złożone razem nogi umieszczam na jednym z barków męża. W innym opieram stopy na jego piersiach.</p>
<p>Huśtawka&#8230; Można napisać cała epopeję, o możliwościach jakie stwarza. Korzystamy z niej obecnie tylko sporadycznie. Najlepiej sprawdza się gdy jestem ułożona w pozycji półsiedzącej, z nogami uniesionymi tak jak do badania ginekologicznego. Bardzo lubiana przez męża, nieco mniej przeze mnie.</p>
<p>Pozycja siedząca na wysokim stołku barowym. Stołek jest obrotowy, przytwierdzony na stałe do podłogi. Siadam wysuwając pośladki poza siedzisko. Piersi i twarz oparte o blat, mocno wyeksponowany odbyt. Pozycja wyłącznie do seksu analnego. Bardzo miłe, niecodzienne wrażenia. Uwielbiana przez Roberta!</p>
<p>Lubię pozycje na jeźdźca. Zarówno klasyczną, jak i jej azjatycką odmianę (gdy kobieta kuca nad partnerem) a także odwróconą, czy wariant w którym siedzę na mężu odchylona ku tyłowi, podparta na wyciągniętych za plecy dłoniach, ze stopami znajdującymi się w okolicach jego barków. Czasami mąż podpiera się na poduszkach, częściej jednak leży na wznak. Na chwile obecną pozycje te wymagają ode mnie odrobinę więcej wysiłku niż zazwyczaj, jednak wciąż sprawiają nam dużo radości. Robert lubi także wariant w którym podtrzymuje moje pochylone ku niemu ciało trzymając dłonie na piersiach.</p>
<p>Odkryliśmy na nowo seks w wodzie. Dotychczas problemem było odpowiednie nawilżenie pochwy. Woda szybko wypłukiwała śluz, jak i wszelkie dostępne nam środki poślizgowe. Odkąd odkryliśmy J-lube nawilżenie pochwy nie stanowi już przeszkody. Uwielbiam kochać się w większym z domowych jacuzzi.</p>
<p>Na znaczeniu zyskał seks oralny. Już nie jako wspaniała gra wstępna, kares, czy substytut stosunku. Po prostu mam na niego większą niż kiedyś ochotę i potrafię cieszyć się niem równie głęboko co stosunkiem. Robert ma wspaniałe pole do popisu a ja doceniam, gdy poświęca sporo swojego czasu temu rodzajowi pieszczot. Bardzo lubię gdy w ten sposób pieści mnie Anna!</p>
<p>No i na sam koniec&#8230; Uwielbiam się masturbować. Moja fascynacja autoerotyzmem jest  absolutnie niezależna od tego w jaki sposób i jak często uprawiam seks z mężem. Pieszczę się codziennie, nawet kilkukrotnie w ciągu doby. Robiłam to od zawsze a jedyną zmianą jaką zaobserwowałam ostatnio jest to, że masturbuje się w bardziej wymyślny sposób niż przed ciąża. Dawniej szukając odprężenia wystarczały mi przeważnie poślinione palce i pięć &#8211; dziesięć minut z samą sobą. Dziś częściej korzystam z erotycznych gadżetów, a samo pieszczenie się potrafi trwać nawet czterdzieści minut lub dłużej! Kiedyś szukałam odprężenia w orgazmie, dziś bardziej ciesze się napięciem, jakie towarzyszy balansowaniu na granicy spełnienia. Lubie włączać do moich autoerotycznych sesji elementy BDSM. Dziś na przykład masturbując się prysznicem miałam na brodawkach drewniane klamerki do bielizny&#8230; Kupione specjalnie w tym celu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-03/moje-pozycje-milosne-w-zaawansowanej-ciazy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Relaks na Mazurach</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-07-30/relaks-na-mazurach/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=relaks-na-mazurach</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-07-30/relaks-na-mazurach/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 07:24:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1571</guid>
		<description><![CDATA[d zeszłego weekendu jestem na Mazurach. Odpoczywam. Robert towarzyszył mi i Marysi tylko do poniedziałku, zostawiając nas same na resztę tygodnia. Dziś wczesnym popołudniem spodziewamy się jego powrotu, a wieczorem przyjazdu gości! Anna ciągle u rodziców, jednak udało mi się namówić Basię z Rafałem i Kasię z Adamem na przyjazd do nas. To będzie chyba [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/na-lace.jpg" alt="" title="na łące" width="250" height="350" class="left" /><br />
<img class="caps" title="O" alt="O" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/o.gif" />d zeszłego weekendu jestem na Mazurach. Odpoczywam. Robert towarzyszył mi i Marysi tylko do poniedziałku, zostawiając nas same na resztę tygodnia. Dziś wczesnym popołudniem spodziewamy się jego powrotu, a wieczorem przyjazdu gości! Anna ciągle u rodziców, jednak udało mi się namówić Basię z Rafałem i Kasię z Adamem na przyjazd do nas. To będzie chyba moja ostatnia okazja, przed porodem, do swingowania.</p>
<p>Liczymy na dobrą pogodę. Jeśli nie będzie burz, to z całą pewnością zorganizujemy ognisko, nocną kąpiel w jeziorze, a jeśli słońce dopisze także nagie plażowanie i piknik na naszej łące. Byłaby to dobra okazja do zabawy na łonie natury.</p>
<p>Jestem bardzo podekscytowana zbliżającym się weekendem. Po tygodniowym poście (niezbyt sumiennym, bo okraszonym bogatym wachlarzem autoerotycznych uciech) mam straszną ochotę na mężczyznę, a dokładniej na dwóch mężczyzn. Adam z Rafałem zrobili mi prezent zgadzając się towarzyszyć mi pierwszej nocy. Kasia z Basią nie miały absolutnie nic przeciwko nocy z Robertem i podzieleniu się na dwa tak odmienne w formie trójkąty.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-07-30/relaks-na-mazurach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyjazd</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-07-02/wyjazd/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=wyjazd</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-07-02/wyjazd/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 11:29:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1561</guid>
		<description><![CDATA[ziś wyjeżdżamy na Mazury. Wszystko już przygotowane i częściowo spakowane w samochodzie. Praktycznie czekam tylko na powrót Roberta i przyjazd Anny. To będzie jej pierwsza wizyta w naszej oazie ciszy i nieskrępowanego oddawania się naturyzmowi. Jeśli tylko będzie na tyle ciepło, by nie marznąc w stroju Adami i Ewy, to z pewnością skorzystam z okazji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/Karolina_Lato_2008.jpg" alt="" title="" width="500" height="333" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="D" alt="D" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/d.gif" />ziś wyjeżdżamy na Mazury. Wszystko już przygotowane i częściowo spakowane w samochodzie. Praktycznie czekam tylko na powrót Roberta i przyjazd Anny.</p>
<p>To będzie jej pierwsza wizyta w naszej oazie ciszy i nieskrępowanego oddawania się naturyzmowi. Jeśli tylko będzie na tyle ciepło, by nie marznąc w stroju Adami i Ewy, to z pewnością skorzystam z okazji by nieco poopalać się nago a być może też popływać. Nie mam pojęcia jak ciepła jest obecnie woda w jeziorze, ale zamierzam to sprawdzić.</p>
<p>Właściwie to żyję cały tydzień tym wyjazdem. Miałam bardzo pracowity okres, i mimo, że pracowałam z domu to i tak spędziłam o wiele więcej czasu w pracowni, niż bym sobie tego życzyła. Jestem jednak zadowolona z wyników, a wczoraj, kiedy popołudniem zamknęłam skończony projekt z czysta rozkoszą zrobiłam sobie odprężającą kąpiel.</p>
<p>Kiedy do domu wrócił Robert byłam już zrelaksowana, a odrobina autoerotycznej fascynacji własnym ciałem dała mi głębokie zadowolenie. Otulona w płaszcz kąpielowy delektowałam się nadprogramowym espresso. Przywitał mnie całując w kark. Tuląc się do pleców obejmował brzuszek, delikatnie głaskał piesi, wodził dłońmi po biodrach. Szeptał do ucha pytania, czy miałam dobry dzień, relaksującą kąpiel, czy w jej trakcie kochałam z samą sobą, o czym wtedy myślałam&#8230; Jego palce powoli podciągały w górę moje okrycie. Wyraźnie czułam poprzez materiał spodni jego twardą męskość. Byłam podniecona, biło mi szybciej serce, czułam wędrujący po ciele rumieniec. Oderwałam się od niego z trudem. Wyszeptałam <em>wieczorem</em> i całując go w usta zajęłam się Marysią. Właśnie sadzałam ją do kolacji, zapinając szelki jej fotelika, gdy za moimi plecami ponownie pojawił się Robert. Był ciągle podniecony, a wtulając się we mnie wyszeptał tylko jedno słowo: <em>proszę</em>. Nie był to rozkaz, a cicha prośba z nutą prawdziwego, wołającego o spełnienie pożądania. Odwróciłam się, uśmiechnęłam i całując poprosiłam by przygotował w kubeczku kakao. Nic więcej nie musieliśmy mówić. Gdy Marysia zaczynała dopiero wybierać pomiędzy kakaem, bananem, mandarynką i jogurtem, my już byliśmy w salonie, przy schodach na piętro. Dalej nie dotarliśmy. Robert przycisnął się do moich pleców zmuszając bym się zatrzymała. Jego dłonie w zdecydowany, a jednak delikatny, sposób pozbawiły mnie okrycia. Bez słów, kierowana delikatnymi podpowiedziami jego dłoni ułożyłam dłonie na oparciu sofy. Stałam pochylona, w szerokim rozkroku, gdy Robert pieścił mnie ustami. Jadł mnie łapczywie, zachłannie. Jego język przesuwający się pomiędzy wargami i pośladkami sprawiał mi intensywną przyjemność. Wszedł we mnie płynnym, zdecydowanym pchnięciem. Dłońmi obejmującymi biodra nadał tempo naszej miłości. Nie przerywając pchnięć wyprostował mnie przyciągając do siebie. Pieszcząc jedną dłonią piersi a drugą podbrzusze przyspieszył. Dyszałam z podniecenia, a gdy palcem odnalazł łechtaczkę poddałam się rozlewającej się po ciele rozkoszy. Przez jej fale czułam jak wykonuje cztery mocne, boleśnie przyjemne, pchnięcia. Jak zamiera na ułamek sekundy wbity we mnie&#8230; Czułam ciepło jego wytrysku, dłonie zaciśnięte na piesiach, biodra ciasno wtulone w moje pośladki. Trwaliśmy tak wtuleni przez chwilę, a gdy opadły nieco emocje poczułam jak znowu porusza się we mnie, szepcze mi wyznania miłości w ucho, całuje po karku, tuli naszą nienarodzoną córkę. Czułam stróżkę nasienia spływającą w dół uda, pulsowanie podbrzusza, sztywniejący we mnie członek i palce pieszczące nabrzmiałe i ciepłe brodawki. Odwzajemniając pocałunek delikatnie zsunęłam się z jego sztywnego członka. Pieszcząc go dłonią obiecałam poświęcić mu tyle nocy, na ile starczy mu sił. Po krótkiej wizycie w łazience wróciłam do kuchni.</p>
<p>Gdy Marysia zmęczona zabawą i długą kąpielą z kaczuszkami poszła spać spełniłam obietnicę. Robert tej nocy wolał dawać niż brać. Rozpieszczona do granic, rozkochana w jego dłoniach i ustach z prawdziwą przyjemnością zakończyłam tą noc kochając się z nim w sposób, na jaki miał ochotę. Po maratonie najdelikatniejszych pieszczot i karesów, gdy przestałam już liczyć który to raz daje mi rozkosz nadszedł czas na jego nagrodę. Kochałam go tak, jak miał na to ochotę. Dosiadając go na jeźdźca długo bawiłam się w amazonkę. Dokładnie tak jak lubi. Powoli, doprowadzając go do szaleństwa i przerywając umiejętnie by odwlec to co i tak nieuniknione. Gdy zbliżał się do orgazmu zsuwałam się z niego, zamierałam, bądź uciskałam palcami miejsce pomiędzy moszną a członkiem. Trzykrotnie rozpalałam go i gasiłam, a gdy miało się to zdarzyć po raz czwarty przyciągnął mnie do siebie, wyszeptał do ucha swoje marzenie a ja je spełniłam. Ciągle nabita na jego członek odchyliłam się do tyłu podpierając dłońmi Rozchyliłam uda, uniosłam biodra a on wysunąwszy się ze mnie naprowadził dłonią członek na moją druga dziurkę. Wsparty na poduszce obserwował jak z z rozłożonymi szeroko udami opadam na nim, jak niknie w moim odbycie. Nie lubię za bardzo tej niewygodnej pozycji, ale wiem jak wiele radości czerpie z niej Robert. Był mocno podniecona, więc nie trwało długo gdy zacisnął dłonie na moich udach, zmusił je do krótkiego acz szybkiego cwału i z głośnym jękiem odpłynął wypełniając mnie ciepłem swojej rozkoszy. Gdy opadł na poduszkę jeszcze chwile kołysałam biodrami czując jak wciąż we mnie pulsuje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-07-02/wyjazd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rodzinny Obiad</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-06-13/rodzinny-obiad/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rodzinny-obiad</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-06-13/rodzinny-obiad/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Jun 2010 18:44:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1552</guid>
		<description><![CDATA[estem po natrysku i przy drugiej i ostatniej dziś kawie, na tyle jedynie sobie pozwalam w ciąży, mam wreszcie czas by uaktualnić naszą stronę. Gościliśmy dziś na obiedzie teściów. Raczej nudne spotkanie rodzinne, które kręciło się wokół Marysi. Rozpieszczana i ponad miarę hołubiona nie wytrzymała tępa narzuconego przez mamę. Zasnęła zmęczona tuż przed ich wyjściem. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://namietnik.org/wp-content/H-2010-06-04.jpg"><img src="http://namietnik.org/wp-content/H-2010-06-04.jpg" alt="" title="" width="500" height="300" class="center" /></a></p>
<p><img class="caps" title="J" alt="J" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/j.gif" />estem po natrysku i przy drugiej i ostatniej dziś kawie, na tyle jedynie sobie pozwalam w ciąży, mam wreszcie czas by uaktualnić naszą stronę.</p>
<p>Gościliśmy dziś na obiedzie teściów. Raczej nudne spotkanie rodzinne, które kręciło się wokół Marysi. Rozpieszczana i ponad miarę hołubiona nie wytrzymała tępa narzuconego przez mamę. Zasnęła zmęczona tuż przed ich wyjściem. Podejrzewam, że poza ewentualną butelką o północy już się dzisiaj nie obudzi.</p>
<p>Gdy zostaliśmy sami mężowi wzięło się na amory. Może to nuda spotkania, może nowa sukienka, którą założyłam. Był zachłanny, łapczywy a mi spodobało się to co robi. Poza pocałunkami jego gra wstępna ograniczyła się do zsunięcia z moich bioder bielizny i wsunięcia dłoni pomiędzy uda. Sama również ograniczyłam się do minimum. Sprawnie wydobyłam go poprzez rozporek i po kilku mocnych uściskach dłonią wsunęłam go w siebie. Oparta pośladkami o stół oplotłam go udami a on całując rozpiął przód sukienki, zsunął ją do pasa i zdarł ze mnie biustonosz. To był szybki seks. Bez ozdobników, czułych słówek, odwlekania spełnienia. Strzelił ściskając dłońmi piersi tak mocno, że z brodawek pociekło kilka białych kropelek cieczy. Gdy skończył pozostał we mnie, i teraz już spokojniejszymi ruchami, kochał mnie pieszcząc kciukiem łechtaczkę. Orgazm przyszedł szybko i był satysfakcjonujący pomimo tak oszczędnej gry wstępnej i szorstkości samego aktu. Byłam zmęczona i zostawiłam męża, by zajął się zmywarką, a sama zdecydowałam się na prysznic. W zamian za to poświęcenie zrobiłam mu później espresso i pozwoliłam, by zapalił po kąpieli fajkę, którą uwielbia się relaksować w swoim fotelu.</p>
<p>Wartym małej wzmianki byłby jeszcze ubiegły weekend, gdyż odwiedzili nas znajomi. Było to spontaniczne, nieplanowane spotkanie. Wracali do siebie przejeżdżając przez Warszawę. Zadzwonili do nas na kilka dni przed podróżą, jednak ze względu na odwiedzającą nas kuzynkę nie było możliwości by wspólnie spędzić noc i mogliśmy im tylko zaproponować nocleg. Później jednak wpadłam na pewien pomysł. Zapytałam się kuzynki, czy miałaby ochotę zaprosić na weekend swojego chłopaka. Zanim zdążyła się zmieszać zaproponowałam jej nasze mieszkanie w mieście i obietnicę, że jej rodzice nie dowiedzą się o niczym. Z ochotą przystała na propozycję i w piątek odwieźliśmy ją do miasta. Była dla niej chyba pierwsza okazja, by być z nim tak długo samej i to mając zapewnione maksimum intymności. Nie zawsze pełnoletność wiąże się u nas z samodzielnością, zwłaszcza, gdy mieszka się z tak konserwatywnymi jak jej rodzicami.</p>
<p>Nasz weekend, podobnie jak i jej, by bardzo udany. Znajomi spędzili z nami noc z piątku na sobotę a pożegnaliśmy się po wczesnym obiedzie, tak, by jeszcze o rozsądnej porze dotarli do siebie na wybrzeże.</p>
<p>Wspólne swingowanie było pewnego rodzaju odmianą. Dominik z Helą mają nieco inne od naszych zainteresowania, i nie uczestniczą zbyt aktywnie w naszych wspólnych spotkaniach. Mają własny krąg przyjaciół i znajomych, co jednak nie zmienia faktu, że się lubimy i od czasu do czasu spotykamy. Dominika fascynuje <em>cookold</em>, czy jak sam woli to określać rogaczenie. Prawdę mówiąc nie mam pewności co tak naprawdę ich pociąga w &#8216;zdradzie kontrolowanej&#8217;. Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie, jednak do tej pory nie mam pełnego obrazu ich fascynacji tematem. Dominik jest oglądaczem, jednak nie tak do końca biernym. Helena zdecydowanie ma spore, może nawet wybujałe libido, jednak wątpię, czy akurat to jest przyczyną jej udziału w takim układzie. Ważne, że są ze sobą szczęśliwi, a sypialnia ich łączy, a nie dzieli. Patrząc na nich można odnieść wrażenie, że to rozmowna, wysoka, obfita Helena jest głową rodziny. My jednak wiemy, że to do niego należy zawsze ostatnie zdanie. Nawet jeśli nie dałoby się tego wyczytać w tym szczupłym, niezbyt wysokim i raczej cichym mężczyźnie.</p>
<p>Nie starając się dalej prowadzić domorosłej psychoanalizy powiem tylko, że bawiliśmy się doskonale, nawet jeśli bawiliśmy się w sposób nieco odmienny niż zazwyczaj. Trójkąt z Helą był upojnym doświadczeniem, a na wpół bierna obecność Dominika dodawała całości pikanterii. Mimo, że Helena mogłaby zastąpić swym temperamentem parę kochanków, to jednak z radością powitałam fakt, gdy po pasjonującym trójkącie Dominik zdecydował, że czas na czworokąt. No może nie klasyczny czworokąt, gdyż była to wymiana partnerów, jednak nie mogę powiedzieć bym miała powody do narzekania. Gdyby nie to, że dokładnie naśladował to, co obok nas robili Robert z Helą, to ten etap wspólnej zabawy nie różniłby się niczym, od nocy z początkującą w swingowaniu parą.</p>
<p>Rano wstałam wcześnie, a moje przebudzenie wyrwało ze snu Roberta i Dominika. Ponieważ mąż wglądał na zainteresowanego wtuloną w niego partnerką, zabrałam Dominika pod prysznic. Lubię go. Naprawdę! Za to, że z taką pasją kochał mnie w struchach wody ustami, za wyraz twarzy zakłopotanego ucznia, gdy pytał się czy może skończyć na moim okrągłym brzuszku i za wyraz fascynacji, który zagościł na jego obliczu gdy po wyjściu zastaliśmy Roberta ujeżdżającego od tyłu Helenę. By taki słodki, że wtuliłam się w jego plecy i dłonią wsuniętą pod połę płaszcza kąpielowego pieściłam go aż do finału, który nastąpił w kulminacyjnej fazie oglądanego przez nas spektaklu. Na szczęście nie był to nasz pierwszy wspólny raz, więc łatwo odgadywaliśmy swoje wzajemne potrzeby, bez zbędnych słów, czy wyjaśnień.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-06-13/rodzinny-obiad/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pidżamka</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-06-02/pidzamka/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=pidzamka</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-06-02/pidzamka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Jun 2010 08:25:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1550</guid>
		<description><![CDATA[odczas ostatniego wyjazdu służbowego mąż kupił kilka drobiazgów. Jednym z nich była błękitna jedwabna pidżamka. Jej premiera w sypialni nastąpiła podczas pobytu na Mazurach. Nauczenie męża, by umiał wybrać dobrą, zmysłową, ale nie wulgarną bieliznę zajęło mi blisko dwa lata. O ile nie miał przeważnie problemów z oceną wykonania, czy użytych materiałów, to już &#8216;styl&#8217; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/silk.jpg" alt="" title="silk" width="500" height="380" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />odczas ostatniego wyjazdu służbowego mąż kupił kilka drobiazgów. Jednym z nich była błękitna jedwabna pidżamka. Jej premiera w sypialni nastąpiła podczas pobytu na Mazurach.</p>
<p>Nauczenie męża, by umiał wybrać dobrą, zmysłową, ale nie wulgarną bieliznę zajęło mi blisko dwa lata. O ile nie miał przeważnie problemów z oceną wykonania, czy użytych materiałów, to już &#8216;styl&#8217;  nastręczał mu trudności. W międzyczasie stałam się właścicielką kilku kompletów bielizny, których jedynym realnym zastosowaniem mogła być sypialnia, lub swingers-party w gronie bliskich znajomych. Przyznaję, były to całkiem ładne fatałaszki, ale zupełnie nie nadające się do tego, by nosić je na co dzień. Później doszliśmy do konsensusu i kolejne prezenty nadawały się zarówno by je nosić, jak i by się w nich kochać.</p>
<p>Pidżamka zaliczała się właśnie do tej kategorii bielizny. Wykonana z jedwabiu, w kolorze delikatnego błękitu, z krótkim rękawkiem. Góra przypominająca kształtem kusą koszulkę nocną. Rozcięta z przodu, wiązana na trzy troczki. Dół stanowiły szorty z falbankami, których głównym zadaniem było maskowanie rozcięcia w kroku. O ile w pidżamce można się pokazać na śniadaniu, nie obawiając się demaskacji, to wystarczyłoby rozłożyć szerzej uda, by ukazać to co bielizna powinna ukrywać.</p>
<p>Pidżamka sprawdziła się świetnie w nocy, gdy Robert bez trudu mógł pieścić mnie dłonią wsuniętą w rozcięcie szortów, a także gdy nie zdejmując z bioder bielizny dosiadłam go na odwróconego jeźdźca. Rano, w tej samej pidżamie jadłam śniadanie, a kuzynka nie wyraziła zdziwienia moim strojem. Lubie tego rodzaju smaczki. Z podobnego powodu także wszystkie pidżamy Roberta maja rozporki. O wiele łatwiej rozpocząć grę wstępna wsuwając dłoń w rozporek, niż męczyć się z gumką u spodni. Niekiedy jednak wolę prostsze rozwiązania, i już na samym początku uwalniam męża i siebie z bielizny. Zresztą nic tak nie działa na Roberta jak widok mnie zrzucającej przez głowę koszulkę, zdzierającej z jego bioder spodnie i połykającej go tak łapczywie, jakby od tego jak szybko jego członek znajdzie się w moich ustach zależało nasze życie.</p>
<p>Wracając jednak do tematu. Nowa pidżamka często będzie gościć w naszej sypialni, przynajmniej do lata, podczas którego mam w zwyczaju sypiać nago.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-06-02/pidzamka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odrobina BDSM</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-05-17/odrobina-bdsm-2/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=odrobina-bdsm-2</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-05-17/odrobina-bdsm-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 May 2010 18:38:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[BDSM]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1537</guid>
		<description><![CDATA[tan błogosławiony na szczęście nie oznacza konieczności rezygnowania z mocniejszych wrażeń! Przy odrobinie umiaru, nawet w zaawansowanej ciąży można cieszyć się elementami BDSM, i to nawet bardzo intensywnie. W sobotę, chyba po raz ostatni w najbliższym czasie, wbiłam się w lateksowy kostium. Odrobina talku i pomoc męża przy dopinaniu na brzuszku zamka okazały się jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/klamerki.jpg" alt="" title="klamerki" width="250" height="360" class="left" /><img class="caps" title="S" alt="S" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/s.gif" />tan błogosławiony na szczęście nie oznacza konieczności rezygnowania z mocniejszych wrażeń! Przy odrobinie umiaru, nawet w zaawansowanej ciąży można cieszyć się elementami BDSM, i to nawet bardzo intensywnie.</p>
<p>W sobotę, chyba po raz ostatni w najbliższym czasie, wbiłam się w lateksowy kostium. Odrobina talku i pomoc męża przy dopinaniu na brzuszku zamka okazały się jednak konieczne. Kolację podałam przewiązana koronkowym fartuszkiem, z czerwoną kulką knebla pomiędzy ustami. Ciesząc się swobodą i nieobecnością w domu Marysi mogłam pozwolić sobie na podobny strój, a także na to, by Robert skorzystał od czasu do czasu ze szpicruty. Pacnięcie skórką, jaką jest zakończona, w opięty lateksem pośladek, lub pierś sprawiało, że szybciej krążyła mi krew.</p>
<p>Z kostiumu wyswobodził mnie po kolacji Robert. Zanim to jednak nastąpiło skorzystał z wszytego w kroku zamka, by posiąść mnie od tyłu, na pieska.</p>
<p>Po kąpieli, podczas której mu usługiwałam, był jeszcze seans zabawy klamerkami, zaciskami i próżniowymi kubeczkami. Półgodzinna zabawa moimi piersiami skończyła się, gdy chwytając w palce nabrzmiałe brodawki zmusił mnie do orgazmu. Usadowiona okrakiem na zwiniętej w wałek poduszce, z dłońmi spiętymi na plecach kajdankami, ujeżdżałam ją jak szalona. Doznania jakie dały mi jego palce można porównać tylko do rozkoszy tak intensywnej, że w swej mocy ocierającej się o ból. Lubię gdy bawi się moimi piersiami w ten sposób.</p>
<p>W rewanżu zrobiłam mu fellatio, połączone z delikatnym ściskaniem jąder. Mąż lubi, bym pieszcząc go ustami, jednocześnie delikatnie bawiła się jego klejnotami. Z czasem, gdy rośnie podniecenie pozwalam sobie na delikatne ich ściskanie, a podczas orgazmu na całkiem mocne, ale nie gwałtowne ich ściśnięte. Pieszczota ta wymaga sporej wprawy i znajomości jego reakcji. Zbyt słaba stymulacja nie sprawi mu żadnej przyjemności, a zbyt mocna popsuje ją całkowicie.</p>
<p>Zabawy z elementami BDSM były naszym pożegnaniem. Mąż do czwartku jest na szkoleniu z pracownikami. Po powrocie natomiast będziemy mieli dla siebie tylko jeden dzień&#8230; Przyjeżdża do nas kuzynka męża, by po maturze odpocząć i pozwiedzać stolicę. Jeśli pogoda pozwoli to spełnię jej marzenie i zabiorę dziewczynę do nas na Mazury, na konie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-05-17/odrobina-bdsm-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dziewczynka :)</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-05-05/dziewczynka/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=dziewczynka</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-05-05/dziewczynka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 May 2010 13:43:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1535</guid>
		<description><![CDATA[aczęłam dziewiętnasty tydzień ciąży. Brzuszek wyraźnie widoczny, choć ciągle mały. Niedługo powiększy się znacznie, jednak chwilowo wygląda delikatnie i uroczo. Lubie oglądać się nago w lustrze. Myślę, że mężowi podoba się zmiana mojej figury. Byłam dziś na badaniach. Mój lekarz zapytał się, czy chcę znać płeć dziecka. Szybki telefon do męża i zgoda na podanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/brzuszek.jpg" alt="" title="brzuszek" width="275" height="275" class="right" /><img class="caps" title="Z" alt="Z" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/z.gif" />aczęłam dziewiętnasty tydzień ciąży. Brzuszek wyraźnie widoczny, choć ciągle mały. Niedługo powiększy się znacznie, jednak chwilowo wygląda delikatnie i uroczo. Lubie oglądać się nago w lustrze. Myślę, że mężowi podoba się zmiana mojej figury.</p>
<p>Byłam dziś na badaniach. Mój lekarz zapytał się, czy chcę znać płeć dziecka. Szybki telefon do męża i zgoda na podanie informacji. Będziemy mieli dziewczynkę! Pomimo że jeszcze wcześnie na taka diagnozę lekarz był całkowicie pewien co do werdyktu. Oba ultrasonogramy, zarówno ten wykonany przez pochwę, jak i przez powłoki brzuszne nie pozostawiały podobno żadnej możliwości pomyłki. Wierze w diagnozę, jednak sama nigdy nie umiałabym wyciągnąć podobnych wniosków na podstawie podobnie nieczytelnych dla mnie zdjęć.</p>
<p>Robert nie był rozczarowany&#8230; Wiem, że sekretnie liczył na chłopca, ale jeszcze nic straconego. Już jakiś czas temu ustaliliśmy, że po porodzie natychmiast gdy to tylko możliwe decydujemy się na kolejne dziecko. Do trzech razy sztuka, ale widząc jak Robert kocha Marysię wiem, że bez względu czy będziemy mieli dwie dziewczynki i chłopca czy też trzy królewny, będzie spełnionym tatusiem. Byle ich tylko za bardzo nie rozpieszczał.</p>
<p>Wieczorem idziemy uczcić to wydarzenie kolacją we troje. Wczesną, bo Marysia wytrzyma najwyżej do dwudziestej. Czas wybrać imię. Podoba mi się mające skandynawskie korzenie <em>Dagmara</em>, czy łacińskie <em>Urszula</em>. Mam jednak kilka innych, równie  mocnych kandydatów na ładne imię dla dziewczynki. Czas wybadać męża.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-05-05/dziewczynka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A Może Jednak Mamy Niewinny Fetysz?</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-05-05/a-moze-jednak-mamy-niewinny-fetysz/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=a-moze-jednak-mamy-niewinny-fetysz</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-05-05/a-moze-jednak-mamy-niewinny-fetysz/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 May 2010 08:10:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1533</guid>
		<description><![CDATA[rzyznaję, może jednak seks analny jest naszym fetyszem! Przy wczorajszej kolacji opowiedziałam Robertowi o mojej rozmowie z przyjaciółką i o tym, jak przypisano nam łatkę fetyszystów. Mżą był wyraźnie rozbawiony, a gdy wstałam od stołu przytulił się do mnie i szepnął: - Wiesz, coś jednak w tym jest&#8230; Po chwili ssałam jego język w pośpiechu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/od-tylu.jpg" alt="" title="od tyłu" width="500" height="240" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />rzyznaję, może jednak seks analny jest naszym fetyszem!</p>
<p>Przy wczorajszej kolacji opowiedziałam Robertowi o mojej rozmowie z przyjaciółką i o tym, jak przypisano nam łatkę fetyszystów. Mżą był wyraźnie rozbawiony, a gdy wstałam od stołu przytulił się do mnie i szepnął:</p>
<p>- <em>Wiesz, coś jednak w tym jest&#8230;</em></p>
<p>Po chwili ssałam jego język w pośpiechu wyplątując ze spodni członek, gdy jego dłonie zsuwały z moich bioder bieliznę. Kilka minut gorących pieszczot na stojąco podgrzało atmosferę na tyle, że wszystko skończyło się nie w sypialni, ale na stole w jadalni. Ułożona na blacie oparłam złączone łydki na lewym barku męża a on wsunął w moja pupę mały kawałek przyniesionego z lodówki masła. Jęknęłam cicho gdy wcisnął je we mnie, głośniej gdy wszedł na całą długość swojego członka. Pierwsza runda zakończyła się na stole, druga odbyliśmy pod prysznicem a trzecią w pościeli. W porannej dogrywce przeszkodziło nam pojawienie się Marysi, jednak gdy mała zasnęła pomiędzy nami wymknęliśmy się do łazienki, gdzie pod prysznicem po raz kolejny oddaliśmy się fetyszystycznym praktykom. Dzięki niedawnemu odkryciu Roberta <em>J-lube</em>, seks analny w strugach wody, czy nawet wypełnionej wodą wannie nie stanowi już problemu. Nie mogę doczekać się, gdy wypróbuję ten nowy, sprzedawany w postaci proszku, środek poślizgowy podczas fistingu. Odpowiednio nałożony na skórę jest praktycznie niezmywalny przez wodę, bardzo śliski, nie schodzi ze skóry nawet przy intensywnym tarciu i jest całkowicie hypoalergiczny.  Choć opiera się wodzie to nie zostawia plam, a by się go pozbyć wystarczy jedynie trochę osolonej wody. Przy seksie analnym pod prysznicem sprawdził się wyśmienicie, znacznie lepiej niż stosowany kiedyś hypoalergiczny balsam do ciała <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-05-05/a-moze-jednak-mamy-niewinny-fetysz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na Kolanach&#8230;</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-04-14/na-kolanach/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=na-kolanach</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-04-14/na-kolanach/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Apr 2010 07:34:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1526</guid>
		<description><![CDATA[zy można dyktować warunki na kolanach? Tak, choć nie jest to zwykła forma perswazji, a korzystam z niej nieczęsto. Dziś jednak pozwoliła mi postawić na swoim! Dyskutowaliśmy plany na przyszły weekend. Robert chciał mieć go dla siebie, planując spotkanie z przyjaciółmi w sobotę i zabawę w ciemni na niedzielę. Ja pragnęłam odwiedzić we troje nasz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/seks-oralny.jpg" alt="" title="seks oralny, fellatio" width="275" height="367" class="left" /><br />
<img class="caps" title="C" alt="C" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/c.gif" />zy można dyktować warunki na kolanach? Tak, choć nie jest to zwykła forma perswazji, a korzystam z niej nieczęsto. Dziś jednak pozwoliła mi postawić na swoim!</p>
<p>Dyskutowaliśmy plany na przyszły weekend. Robert chciał mieć go dla siebie, planując spotkanie z przyjaciółmi w sobotę i zabawę w ciemni na niedzielę. Ja pragnęłam odwiedzić we troje nasz dom na Mazurach.</p>
<p>Negocjacje poszły całkowicie po mojej myśli. Robert dał się złapać w pułapkę przy śniadaniu.</p>
<p>Gdy poruszyłam temat weekendu Robert przedstawił mi swoją, znaną mi już, wizję tego, jak pragnie go spędzić. Nie udało mi się przekonać go perswazją do własnych planów. Ponieważ dalsza dyskusja wydał mi się bezcelowa, udając rezygnację, zmieniłam temat.</p>
<p>Po kilku minutach, dolewając mu kawy uśmiechnęłam się, siadłam mu na kolanach i wolno rozpięłam pidżamkę. W przeciwieństwie do mnie był już ubrany do pracy. Marysia jeszcze spała, gdyż obiecałam mu zająć się dziś jej odwiezieniem do żłobka. Dał się złapać jak dziecko. Pochłonięty pieszczeniem piersi nawet nie zastanowił się nad tym, czym sobie zasłużył na niespodziewane pieszczoty. Ugniatając przez spodnie członek szeptałam mu do ucha jak bardzo pragnę objąć go ustami. Szarpiąc pasek u spodni całowałam go w usta, a następnie odpinając guziczki koszuli powędrowałam ustami w dół. Spodnie ściągnęłam razem z bielizną i nie dając mu ani chwili wytchnienia połknęłam go natychmiast gdy tylko się ich pozbyłam.</p>
<p>To było specjalnie zaaranżowane fellatio. Zmysłowe, nieco perwersyjne ale wykonane z niesamowita dbałością o to, by przez cały jego czas pozostawała pod moją kontrolą. Rozpaliłam go, jednak nie pozwoliłam mu wymknąć się nawet na trochę spod kontroli. Przedłużałam pieszczoty w nieskończoność dbając by ciągle balansował na cienkiej linii oddzielającej niesamowicie mocne podniecenie od punktu z poza którego nie ma już powrotu. Poczekałam na chwilę gdy całym sobą pragnął finału. Dopiero gdy byłam pewna, że każdą pojedynczą komórką pragnie spełnienia ujęłam go mocno w dłoń i delikatnie, ledwo muskając ustami żołądź wróciłam do naszej dyskusji.</p>
<p>Był zaskoczony, jednak ja nie dałam mu szansy ochłonąć, czy przejąc inicjatywę. Drobnym ruchem nadgarstka sprawiłam, że jęczał, by po chwili wzmagając uścisk oddalić od niego nagrodę. Gdy oponował rozluźniałam uścisk a raz nawet wypuściłam go z dłoni. Z ulgą poczuł na sobie moje usta, a jego opór szybko topniał wraz z kolejnymi sekundami. Gdy nazwał mnie podstępną, rozpustą żmiją skapitulował. Weekend spędzimy we troje na Mazurach. Chwilę po kapitulacji zajęłam się nim tak, by przez cały pozostały do weekendu czas nie żałował ani przez chwilę swojej słabości. Powoli, delikatnie doprowadziłam go do szczytu podniecenia. Umiejętnie odwlekając spełnienie spotęgowałam jego rozkosz tak bardzo jak tylko powaliła na to zdobyta wiedza. Nie spytałam się jak ma ochotę skończyć, gdyż nie sądzę by w danym momencie zrozumiał pytanie. Pozwoliłam mu eksplodować głęboko w ustach, a gdy jęczał w ekstazie delikatnie ssałam jego członek pieszcząc dłońmi jego nasadę i jądra. Miał długi, z pewnością bardzo przyjemny i wyczerpujący orgazm. Z zadowoleniem przełykałam kolejne stróżki obfitego wytrysku, a gdy ustał jeszcze długo pieściłam go ustami. Odchylony, z zamkniętymi oczami mruczał a ja wypuściłam go spomiędzy warg dopiero gdy zwiotczał.</p>
<p>Już siedząc mu na kolanach zgodziłam się by do końca tygodnia budzić go w podobny sposób, pozwalając mu jednak wybrać czy skończyć w moich dłoniach, na piersiach, w ustach, czy też kochając się ze mną. Myślę, że była to uczciwa cena za zmianę jego weekendowych planów. Dalsze negocjacje utonęły w moim śmiechu, gdyż wciśnięta pomiędzy moje piersi, niezbyt dokładnie ogolono twarz łaskotała mnie w trudny do opanowania sposób. Cóż, próbował mojej sztuczki rozkładając mnie na stole, jednak skuteczną groźbą iż przeniosę się do poniedziałku do sypialni córki ustaliłam ostatecznie <em>status quo</em>. Nie rozpraszany rozmową zrobił z języka najlepszy w danej chwili użytek. Lubię, gdy kocham nie mim jednocześnie mocno rozchylając na boki uda. Podnieca mnie bycie całkowicie bezbronną, wyeksponowaną, wręcz bezwstydnie otwartą. Choć lubię mocniejsze pieszczoty przy seksie oralnym, to w takiej pozycji najbardziej cenię delikatność i fantazję. Nie brakło mu obu, a to co zrobił z moim kolczykiem i łechtaczką nazwałabym skończoną perfekcją i wirtuozją.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-04-14/na-kolanach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Telefon</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-04-13/telefon/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=telefon</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-04-13/telefon/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Apr 2010 09:28:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1524</guid>
		<description><![CDATA[obert lubi, dosłownie uwielbia seks w niecodziennym otoczeniu czy sytuacjach. Nie będę rozpisywać się o tym czego i gdzie spróbowaliśmy. Lista jest długa i nie w pełni nadająca się do upublicznienia. Wczoraj, w trakcie kolacji, jego natura i przewrotność dały ponownie o sobie znać. Jedliśmy wspólną, późną kolację. Pod jej koniec Marysia sennie grzebała w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/w-kuchni.jpg" alt="" title="w kuchni" width="500" height="328" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="R" alt="R" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/r.gif" />obert lubi, dosłownie uwielbia seks w niecodziennym otoczeniu czy sytuacjach. Nie będę rozpisywać się o tym czego i gdzie spróbowaliśmy. Lista jest długa i nie w pełni nadająca się do upublicznienia.</p>
<p>Wczoraj, w trakcie kolacji, jego natura i przewrotność dały ponownie o sobie znać.</p>
<p>Jedliśmy wspólną, późną kolację. Pod jej koniec Marysia sennie grzebała w swoim talerzyku, ja szykowałam deser i kawę. Telefon od przyjaciółki zastał mnie w kuchni. Ponieważ było to coś pilnego i jak mi się wydawało niezbyt długiego nie poprosiłam jej o oddzwonienie za kilka minut. Pochłonięta rozmową nie zauważyłam, gdy za mną wyrósł Robert. działał szybko, zdecydowanie, w sposób nie pozwalający nawet myśleć o sprzeciwie. Odwrócona twarzą do kontuaru zostałam wzięta z zaskoczenia.</p>
<p>Mocno obejmując za biodra odsunął mnie od blatu, pochylił i zmusił bym oparła się o niego łokciami. Ze zdziwienia wyrwał mnie głos przyjaciółki w słuchawce. Podpowiadając jej uległam jego żądzy. Spieszył się i nawet nie zadał sobie trudu zdjęcia ze mnie bielizny. Odsunął tylko w bok przeszkadzający mu skrawek materiału, rozpiął spodnie i wszedł we mnie. Szybko skończyłam rozmowę i mam nadzieję, że wypadło to naturalnie i wiarygodnie. Zdążyłam na czas. Jego ruchy stały się zdecydowane, a odgłosy jakie wydawał wchodząc we mnie nie dałyby się niczym zamaskować. Eksplodował gdy ledwo zaczynałam czuć zbliżające się podniecenie.</p>
<p>Gdy zbierał się by opuścić kuchnię odwróciłam się przytrzymując go za rękę. Był zdziwiony, gdy zsuwałam z siebie przemoczoną bieliznę. Jeszcze bardziej się zdziwił, gdy odsunęłam krzesło kuchennego stołu a sama ułożyłam się na jego skraju. Nie bawiłam się w dyplomację i okrągłe słówka.</p>
<p>- <em>Siadaj!</em></p>
<p>Gdy posłuchał odchyliłam się w tył, oparłam stopy o jego ramiona, rozchyliłam szeroko uda i nieco mniej władczym tonem, prawie zalotnie wyszeptałam:</p>
<p>- <em>Dokończ to co zacząłeś&#8230;</em></p>
<p>Sprawił się lepiej niż myślałam. Dał mi orgazm ustami i drugi gdy wszedł na mnie. Kochaliśmy się na stole dobrych kilka minut, a sporo czasu zajęło nam wysupływanie się z ubrań. Kończyliśmy w dziwnym negliżu. On w samych skarpetkach i rozpiętej koszuli, ja w pończoszkach, z owiniętą w pasie i zmiętą jak szmata spódnicą. Kochał mnie mocnymi pchnięciami trzymając się brzegu stołu. Moje głowa zwisała poza blat, a łydki oplatały jego ciało. Tym razem miałam orgazm tak jak lubię, na chwile przed jego finiszem tak, by jego zdwojona praca nad własną przyjemnością sprawiła, że powróci on do mnie drugą, a może i trzecią falą. Wczoraj skończyło się na drugiej fali, gdy opadł na mnie zmęczony akrobacjami. Miło zaspokojona leżałam tuląc mokre, słodko ciężkie ciało męża. Pewnie trwalibyśmy tak jeszcze chwilę, gdyby nie nagła myśl, co też porabia nasza córka.</p>
<p>Gdy półnaga wyjrzałam ostrożnie z kuchni spostrzegłam, że mała śpi. Jej miseczka leżała na podłodze. Jedzenie było dosłownie wszędzie, nawet na ścianie i we włosach. Najwyraźniej zabawa z zawartością miseczki wyczerpała ją ale i też sprawiła przyjemność. Uśmiechając się przez sen wyglądała jak niesamowicie umorusany aniołek. Pozwoliliśmy się jej zdrzemnąć godzinę, a gdy po prysznicu i przebraniu się w świeże ubranie posprzątałam kuchnie i jadalnię obudziłam ją delikatnie całując w czoło. Nie była szczęśliwa, jednak w takim stanie jedynym co mogłam zrobić to włożyć ją do wanny, a nie do łóżeczka. Mycie włosów wymagało naszej wspólnej asysty, za to po przebraniu do snu zasnęła zanim tatuś zdążył odszukać ulubioną żabkę.</p>
<p>Wieczór spędziliśmy oglądając film z porodu i pierwszego dnia życia Marysi. Siedziałam w kucki oparta plecami o siedzącego za mną męża. Mruczałam, gdy wsuniętymi pod obcisły golf dłońmi delikatnie masował mój biust. Zastanawialiśmy się, czy tym razem nie zdecydować się na poród w domu. Nie byśmy bardzo tego chcieli. Po prostu rozważaliśmy różne opcje, a że oboje czuliśmy potrzebę rozmowy i chęć obdarzania się podczas niej drobnymi karesami, to resztę wieczoru spędziliśmy na kanapie rozmawiając i oglądając filmy z minionego roku we troje. Chyba zdecydowani jesteśmy na trzecie dziecko. Bez względu na pleć obecnego będziemy się starać o następne zaraz, gdy tylko to będzie możliwe.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-04-13/telefon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

