<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Satyr i Bachantka &#187; We Troje</title>
	<atom:link href="http://namietnik.org/category/bachanalia/we-troje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://namietnik.org</link>
	<description>libertyński model małżeństwa</description>
	<lastBuildDate>Mon, 07 May 2012 12:25:53 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Trójkąt w Stylu Fem-Dom</title>
		<link>http://namietnik.org/2012-04-18/trojkat-w-stylu-fem-dom/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=trojkat-w-stylu-fem-dom</link>
		<comments>http://namietnik.org/2012-04-18/trojkat-w-stylu-fem-dom/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Apr 2012 12:13:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1991</guid>
		<description><![CDATA[&#160; czoraj z Kasią doprowadziłyśmy Jacka do czystej, zwierzęcej ekstazy. Jacek zdecydowanie skorzystał z obecność Kasi. Po raz kolejny sprawdziło się to co zauważył Casanova po przygodzie z Nanettą i Marią Savorgnan&#8230; Że nic tak skutecznie nie ośmiela kobiety, jak obecność drugiej partnerki lub rywalki Zaszalałyśmy. Najpierw zrobiłyśmy Jackowi kąpiel w przestronnej wannie, traktując go [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/starp-on.jpg" alt="" title="starp-on" width="500" height="290" class="aligncenter size-full wp-image-1992" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; czoraj z Kasią doprowadziłyśmy Jacka do czystej, zwierzęcej ekstazy. Jacek zdecydowanie skorzystał z obecność Kasi. Po raz kolejny sprawdziło się to co zauważył Casanova po przygodzie z Nanettą i Marią Savorgnan&#8230; Że nic tak skutecznie nie ośmiela kobiety, jak obecność drugiej partnerki lub rywalki <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Zaszalałyśmy.</p>
<p>Najpierw zrobiłyśmy Jackowi kąpiel w przestronnej wannie, traktując go prawie jak małe dziecko. Obie nagie, oblepione różaną pianą, myłyśmy go założonymi na dłonie myjkami. Gdy zbyt mocno okazywał podniecenie dostawał klapsa w pośladek, lub w niepokornie sterczący członek. Nie przewidziałyśmy tylko tego, że przy kolejnym klapsie w prężącą się męskość nasz kochanek eksploduje.</p>
<p>Za karę spędził następne trzydzieści minut przykuty do łózka. Siedząc oparty o poduszkę, z dłońmi przypiętymi kajdankami do wezgłowia mógł tylko obserwować jak się kochamy u jego stóp. Nie była to gra obliczona na jego podniecenie. Naprawdę się kochałyśmy i z początku prawie w ogóle nie zwracałyśmy na niego uwagi. Wtulone w siebie palcowałyśmy się całując i pieszcząc ustami. Dopiero gdy po cichutku każda z nas wyszeptała orgazm w usta drugiej zrobiłyśmy coś specjalnie dla niego. Jacek z prawie nabożnym skupieniem obserwował jak powolutku otwieram wypięta ku niemu Kasię, a moje palce po kolei znikają w jej ciele. Gdy wsunęłam w nią całą dłoń był tak podniecony, że obawiałam się iż po raz kolejny strzeli przed czasem. Zagroziłyśmy mu, iż jeśli powtórzy się sytuacja sprzed kilkunastu minut, to spędzi resztę wieczoru jako bierny obserwator jednak jeśli wytrzyma do końca naszej zabawy czeka go nagroda.</p>
<p>Po takim dictum Jacek przeżył naprawdę ciężkie chwile obserwując jak doprowadzam Kasię dłonią do orgazmu a następnie jak ona rewanżuje mi się długim masażem sromu i łechtaczki zakończonym bardzo sprawnym fistingiem.</p>
<p>W nagrodę pozwoliłyśmy mu possać nasze piersi a potem zrobiłyśmy mu wspólnie fellatio wielokrotnie opóźniając finał.</p>
<p>Rozkułyśmy go dopiero gdy z Kasią ubrałyśmy przygotowane zawczasu stroje. Pełne lateksowe body i czarne szpilki na wysokich obcasach. W sumie rozkułyśmy go tylko po to, by zaraz przykuć do łóżka ponownie, tym razem w pozycji na pieska z dłońmi unieruchomionymi u wezgłowia łóżka. Jacek prawie skręcił sobie kark, gdy patrzył jak ubieramy uprzęże i mocujemy do nich duże, gładkie dilda. Gdy Kasia paluszkami smarowała jego odbyt żelem ja ciasno związałam mu jądra sznurem oplatając go tak, by je rozdzielić i odsunąć od ciała.</p>
<p>Pierwsza zgwałciła go Kasia. Jej dildo było grube, ale dość krótkie. Pupa Jacka uległa dopiero po którejś próbie a jęk rozkoszy gdy Kasia wbiła się w niego był muzyka dla naszych uszu. Korzystając z potężnej erekcji kochanka rozszroniłam zamek w kroku i wsunęłam się pod niego wygodnie moszcząc na poduszce. Był zdany na naszą łaskę. Pomagając sobie dłonią wsunęłam go siebie a Kasia swoimi pchnięciami zapewniła nam obojgu niesamowitą jazdę aż do orgazmu. Jacek przeżył swój jak nigdy dotąd. Choć nie miał już tak obfitego wytrysku jak poprzednio, to chyba był bliski omdlenia w chwili rozkoszy. Podobnie ja.</p>
<p>Po dłuższej przewie wypełnionej karesami mającymi przywrócić erekcję zamieniłam się z Kasią miejscami. Tym razem rozkułyśmy Jacka zupełnie, gdyż ciężko mu było utrzymać się na wypiętych pośladkach Kasi. O jego statusie przypominał tylko knebel w postaci twardej ażurowej kulki. Osobiści pomogłam mu dłonią odnaleźć ciaśniejszą dziurkę Kasi a potem sama zajęłam miejsce za ich plecami. Moje dildo było skromniejszej średnicy niż to jakim zgwałciła go Kasia za to prawie trzykrotnie dłuższe. Po wsunięciu się w niego do końca Jacek był w istnym amoku. Do tej pory tylko jednokrotnie wsunęłam w niego dildo tak głęboko, sięgając daleko poza pierwszy zakręt odbytnicy. Gdy się kochaliśmy byłam praktycznie bierna, pozwalając by nasz kochanek sam wyznaczał tempo kochając się z Kasią. Pod koniec emocje wzięły górę nad zgranymi ruchami naszej całej trójki. Pieszcząca się palcami Kasia pierwsza odpłynęła do krainy rozkoszy. Prawie finiszujący Jacek został wypchnięty nagle z jej pupy silnymi skurczami odbytu. Ponieważ Kasia zwinęła się w orgazmie w mały embrion nie pozostało mi nic innego niż chwycić członek Jacka dłonią i kilkoma ruchami nadgarstka wzmocnionymi  mocnymi pchnięciami bioder wywołać u kochanka szalony orgazm. Gdyby nie wcześniejsze zabawy Kasia zapewne miałaby nasienie we włosach. Skończyło się jednak na kilku kropelkach białawej cieczy i lepkiej stróżce czegoś przezroczystego, która jeszcze długo sączyła się z członka kochanka gdy powolnymi ruchami bioder dogrywałam ostatnie akordy jego rozkoszy.</p>
<p>Przygodę zakończyliśmy w kąpieli. Byliśmy we troje tak zmęczenie, że po raz pierwszy Jackowi nie przyszły do głowy żadne figle, nawet gdy z Kasią ocierałyśmy się o jego twarz naszymi piersiami. Był naprawdę wykończony a my musiałyśmy zadowolić się kilkoma pocałunkami w piersi i brodawki. Prawdę mówiąc same nie miałyśmy ochoty na nic ponadto. Bawiliśmy się za to w zwierzenia. On chciał wiedzieć jak wyglądał mój i Kasi pierwszy raz z kobietą, my zapytałyśmy się go czy miał kiedykolwiek erotyczną przygodę z innym mężczyzną. Nie miał &#8216;pełnej przygody&#8217; ale nie byłam zaskoczona gdy opowiadał o tym jak wspólnie z obcym mężczyzną masturbowali się pod prysznicem na polu namiotowym. Ponieważ nie wyglądał na zakłopotanego tymi zwierzeniami troszeczkę pociągnęłyśmy go za język&#8230; Z ciekawym rezultatem. W zamian musiałyśmy odpowiedzieć na jego pytania. Nasze zwierzenia przeciągnęły się odrobinę i chyba zaowocowały pewnym intymnym zbliżeniem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2012-04-18/trojkat-w-stylu-fem-dom/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Święta</title>
		<link>http://namietnik.org/2012-04-12/swieta-4/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=swieta-4</link>
		<comments>http://namietnik.org/2012-04-12/swieta-4/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Apr 2012 08:41:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzinnie]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1988</guid>
		<description><![CDATA[&#160; &#160; tym roku Święta spędziliśmy we Wrocławiu&#8230; I na Mazurach. Dość rodzinnie, choć niezbyt tradycyjnie, przynajmniej jeśli chodzi o drugi dzień Świąt. We Wrocławiu zatrzymaliśmy się po raz pierwszy w naszym domu. Choć korzystałam już z niego wcześniej, to jednak nie spaliśmy w nim jeszcze całą rodziną. Po raz pierwszy też to u nas [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="center">
<img src="http://namietnik.org/wp-content/na-pieska1.gif" alt="" title="" width="500" height="282" class="aligncenter size-full wp-image-1989" />
</div>
<p>&nbsp;</p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; tym roku Święta spędziliśmy we Wrocławiu&#8230; I na Mazurach. Dość rodzinnie, choć niezbyt tradycyjnie, przynajmniej jeśli chodzi o drugi dzień Świąt.</p>
<p>We Wrocławiu zatrzymaliśmy się po raz pierwszy w naszym domu. Choć korzystałam już z niego wcześniej, to jednak nie spaliśmy w nim jeszcze całą rodziną. Po raz pierwszy też to u nas a nie w domu rodziców zjedliśmy wielkanocne śniadanie. Chrzest bojowy przeszło też jacuzzi na dole, które wypróbowaliśmy wspólnie z rodzicami w tradycyjnym już dla naszych wspólnych ablucji strojach Adama i Ewy. Akurat ten wieczór udał się nam znakomicie. Tato bawił się puszczając nam slajdy z mojej młodości, głównie z wycieczek po plażach Europy, a mama dogadzała Robertowi świetną drożdżówką. Jak do niej pasował koniak, którym raczyli się panowie nie wiem, gdyż wolałam pozostać przy półsłodkim Sherry. Słowem było miło i rodzinnie, choć nie do końca zgodnie z tradycją.</p>
<p>W poniedziałek nocowaliśmy już na Mazurach. Do wieczora bawiliśmy się z dziećmi, a gdy dojechał do nas Jacek urządziliśmy ognisko. Zaraz po ognisku, zmęczone długim dniem, dzieci poszły spać, a my po upewnieniu się iż śpią wylądowaliśmy w trójkę w głównej sypialni.</p>
<p>Po zabawie w Dominę z Jackiem nasza noc we troje była odświeżającą odmianą. Lubię to uczucie bycia wtuloną w dwa męskie ciała. Poczuć jak zamykają mnie w miłosnej pułapce a potem rozkoszować się nieosiągalnym w innych układach uczuciem przyjemnego wypełnienia, gdy obaj we mnie wchodzą. To była pracowita noc, więc nie byłam specjalnie zaskoczona, gdy obudziły nas dopiero  hałasy pod drzwiami. Jacek musiał skorzystać z tarasu, by dostać się do przyległej sypialni. Gdy Robert próbował zapanować nad świetnymi humorami naszej bandy trojga (obie dziewczynki i pies) ja uspokajałam piersią rozbudzonego krzykami sióstr Maciusia. Mały jeszcze nie przyzwyczaił się do tego rodzaju pobudek. Dwie drące się w wniebogłosy siostry i rozentuzjazmowany ich zachowaniem pies to naprawdę zbyt wiele jak dla naszego maluszka.</p>
<p>Szkoda, że trzeba było wracać. Miałam ochotę na jeszcze jeden wspólnie spędzony dzień i jeszcze jedna nie do końca przespana noc.</p>
<p>Od poniedziałku nie widziałam się z Jackiem. Spotykamy się dopiero w następnym tygodniu, za to planujemy z Kasią dla niego małą niespodziankę. Kasia ma wpaść dziś do mnie, by wspólnie ustalić szczegóły planowanej schadzki, sprawdzić, który z moich lateksowych kostiumów będzie na nią pasował i by wybrać niezbędne na <em>”Wieczór Dwóch Domin”</em> gadżety. Wciąż zastanawiamy się nad scenariuszem dla Jacka.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2012-04-12/swieta-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uwiedliśmy Przyjaciółkę</title>
		<link>http://namietnik.org/2012-03-13/uwiedlismy-przyjaciolke/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=uwiedlismy-przyjaciolke</link>
		<comments>http://namietnik.org/2012-03-13/uwiedlismy-przyjaciolke/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 09:06:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1974</guid>
		<description><![CDATA[Uwiedliśmy przyjaciółkę. W zeszłym tygodniu przyjechał do stolicy nasza dobra przyjaciółka. Kilka lat temu, wychodząc ponownie za mąż, przeprowadziła się do Niemiec. Choć nie straciłyśmy ze sobą kontaktu, to po raz ostatni widziałyśmy się ponad trzy lata temu, gdy razem z mężem odwiedzała Wrocław. Dla Karla była to ostatnia wizyta w rodzinnym mieście. Zmarł jakieś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/IMG_4881.jpg" alt="" title="IMG_4881" width="500" height="470" class="aligncenter size-full wp-image-1975" /></p>
<p>Uwiedliśmy przyjaciółkę.</p>
<p>W zeszłym tygodniu przyjechał do stolicy nasza dobra przyjaciółka. Kilka lat temu, wychodząc ponownie za mąż, przeprowadziła się do Niemiec. Choć nie straciłyśmy ze sobą kontaktu, to po raz ostatni widziałyśmy się ponad trzy lata temu, gdy razem z mężem odwiedzała Wrocław. Dla Karla była to ostatnia wizyta w rodzinnym mieście. Zmarł jakieś półtora roku po naszym spotkaniu. Był znacznie starszy od Gosi, która jest moją rówieśniczką. Gosię znam od dawna, mieszkałyśmy niedaleko siebie, razem chodziłyśmy do szkoły (ale nie do tej samej klasy), na basen i na konie. W liceum byłyśmy naprawdę blisko, a tuż przed maturą wspólnie przeżywałyśmy fascynację własną płcią i sobą nawzajem, co zaowocowało krótką, ale miło wspominaną przez nas obie przygodą (obie jesteśmy biseksualne).</p>
<p>W weekend zaprosiliśmy Gosię do nas do domu. Nie planowaliśmy tego, nie próbowaliśmy zaciągnąć jej do naszej sypialni, a ona chyba także nie miała w planach takiego scenariusza. Ot stało się i już. Trochę wspomnień, sporo alkoholu, wspólna sauna i jacuzzi w strojach Adama i Ewy, i w efekcie wydarzyło się co się wydarzyło. Gdybym miała już kogoś obwiniać, to obarczyłabym pełną odpowiedzialnością Roberta <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Gosia zawsze mu się podobała i chyba nigdy nie przeszedł obojętnie nad faktem, że kiedyś byłyśmy przyjaciółkami z benefitami. Zwyczajnie wykorzystał nadarzającą się okazję, by odrobinkę pomóc przypadkowi. Chyba obie nie mamy mu tego za złe.</p>
<p>To była miła przygoda i taką właśnie ją zapamiętamy.</p>
<p>Kiedy odprowadzałam Gosię na lotnisko ta wyszeptała mi na ucho kilka słów. Nieczęsto się rumienię, i równie rzadko ktoś mnie potrafi tak zupełnie zaskoczyć. Gosi udały się obie te sztuki. Całkiem przyjemne rumieńce spowodowało przypomnienie czegoś z naszych pierwszej i ostatniej nocy&#8230; Zaskoczeniem było coś co mi wyznała, a czego aż do tego momentu nawet się nie domyślałam. Życie czasami płata nam niespodzianki. Szczęściem ta była przyjemna, choć przez dobre pół dnia zastanawiałam się jak potoczyłyby się nasze losy, gdybym miała kiedyś świadomość tego co mi wyszeptała na ucho.</p>
<p>Jestem ciągle odrobinę oszołomiona ostatnimi wydarzeniami, a pod wpływem Gosi zaczynam się na serio zastanawiać, czy na pewno wiem co dzieje się z Jackiem? Choć wcale nie mam na to ochoty, może najlepiej byłoby gdybyśmy się rozstali, a on znalazłby sobie dziewczynę w której mógłby się z wzajemnością zakochać? Czy ja go czasem nie krzywdzę?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2012-03-13/uwiedlismy-przyjaciolke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Threesome i Gang-Bang</title>
		<link>http://namietnik.org/2012-02-11/threesome-i-gang-bang/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=threesome-i-gang-bang</link>
		<comments>http://namietnik.org/2012-02-11/threesome-i-gang-bang/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Feb 2012 09:08:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1962</guid>
		<description><![CDATA[&#160; ziś późnym wieczorem spotykamy się z Jackiem. Plany są proste. Lekki posiłek, odrobina alkoholu, kąpiel w większym jacuzzi na dole i seks we troje do późna. Dodatkowo cieszę się gdyż nie będziemy musieli już stosować prezerwatyw a także dlatego, że mam ochotę by obaj wzięli mnie równocześnie. Od dwóch dni zbieram mleko w zamrażarce. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/wiazanie-piersi.jpg" alt="" title="ciekawy sposób wiązania piersi" width="500" height="455" class="aligncenter size-full wp-image-1963" /></p>
<p>&nbsp;<br />
<img class="caps" title="D" alt="D" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/d.gif" />ziś późnym wieczorem spotykamy się z Jackiem. Plany są proste. Lekki posiłek, odrobina alkoholu, kąpiel w większym jacuzzi na dole i seks we troje do późna. Dodatkowo cieszę się gdyż nie będziemy musieli już stosować prezerwatyw a także dlatego, że mam ochotę by obaj wzięli mnie równocześnie. Od dwóch dni zbieram mleko w zamrażarce. Wieczorem mam ochotę by zaszumiało mi w głowie, a gdy to nastąpi chcę utonąć w ich ramionach.</p>
<p>Przypomniałam mężowi o obietnicy, jaką mi złożył na początku ciąży. Za dwa tygodnie planujemy zorganizować w domu spotkanie w stylu gang-bang. Ja, mąż, Jacek, Kasia z Adamem i troje znajomych panów. Opiekunka do dzieci zgodziła się już zająć całą naszą trójką od południa do późnego wieczora. Spotkanie planujemy na wczesne popołudnie. Wszystko już niemal dopięte na ostatni guzik. To będzie moja nagroda i sprawdzian, przed dużym swingers party organizowanym w tym roku nad morzem. Z Kasią od dawna planowałyśmy tego rodzaju imprezę. Najtrudniej było znaleźć panów, gdyż większość swingujących znajomych to pary z zasady bawiące się razem. Udało się dzięki temu iż Kasia z Adamem od prawie dwóch lat bawią się w <em>cuckold</em>, <em>wife swapping</em> i <em>hotwife</em> (chyba pisze się to razem?) obracając się w nieco innym towarzystwie niż my. Dzięki ich kontaktom poznaliśmy już Grześka (ich przyjaciela domu) a wkrótce poznamy dwoje a może nawet troje kolejnych <em>ogierów</em>.</p>
<p><em>À propos</em> wczorajszego wpisu. Po rozmowie przez Skype zdecydowaliśmy się nie angażować się w proponowaną znajomość. Choć dziewczyna okazała się naprawdę urocza, zdecydowana i odważna&#8230; Rozmowę z nami przeprowadziła w stroju Ewy, siedząc po turecku na łóżku (Robert miał naprawdę dobry widok na absolutnie wszystko, a ja byłam pod wrażeniem z jaką naturalnością i bez nadmiernej wulgarności zaprezentowała swoje wdzięki). Nie doszliśmy do porozumienia w kwestii innych jej partnerów i ich ilości. Uczciwie postawiła warunek, że będzie sypiała z innymi osobami będąc z nami i bylibyśmy to zaakceptowali, gdyby chodziło o jednego, czy dwóch stałych partnerów. Nie mogliśmy się za to zgodzić by byli to przygodni mężczyźni ani na to by było iż aż tak wielu. Rozważając to, odległość jak nas dzieli i kilka pomniejszych szczegółów zdecydowaliśmy się nie angażować dalej. Myślę, że to już uzależnienie, nawet nie od seksu, ale od zdobywania nowych partnerów, gdy w ciągu tygodnia sypia się średnio z trzema, czterema nowymi mężczyznami. Odniosłam też wrażenie, może niesłusznie, że bylibyśmy dla niej czymś na kształt egzotycznego trofeum – biseksualna <em>Libertynka</em> i jej <em>Satyr</em> z wielkim członkiem <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Obiecująco za to rozwija się inna znajomość. W sumie czemu nie rozegrać tej przygody w konwencji BDSM?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2012-02-11/threesome-i-gang-bang/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>M. &#8211; Czyli &#8216;Niemorlana Propozycja&#8217;</title>
		<link>http://namietnik.org/2012-02-10/m-czyli-niemorlana-propozycja/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=m-czyli-niemorlana-propozycja</link>
		<comments>http://namietnik.org/2012-02-10/m-czyli-niemorlana-propozycja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Feb 2012 10:05:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kosmate Myśli]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1958</guid>
		<description><![CDATA[20 lat niezależna Olsztyn bi, lekko faworyzująca mężczyzn (60/40) SM: zdecydowanie tak &#8211; uległa otwarta, lubiąca eksperymentować wegetarianka agnostyk jestem z kimś, bez zobowiązań &#160; Chyba najkonkretniejsza i najbardziej odważna propozycja spotkania w czwórkę (licząc Jacka), jaką do tej pory otrzymaliśmy. Dostaliśmy ją od wtajemniczonej w nasze plany pary.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/IMG_9882.jpg" alt="M." title="M." width="500" height="750" class="aligncenter size-full wp-image-1960" /></p>
<ul>
<li>20 lat</li>
<li>niezależna</li>
<li>Olsztyn</li>
<li>bi, lekko faworyzująca mężczyzn (60/40)</li>
<li>SM: zdecydowanie tak &#8211; uległa</li>
<li>otwarta, lubiąca eksperymentować</li>
<li>wegetarianka</li>
<li>agnostyk</li>
<li>jestem z kimś, bez zobowiązań</li>
</ul>
<p>&nbsp;<br />
Chyba najkonkretniejsza i najbardziej odważna propozycja spotkania w czwórkę (licząc Jacka), jaką do tej pory otrzymaliśmy. Dostaliśmy ją od wtajemniczonej w nasze plany pary.<br />
Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2012-02-10/m-czyli-niemorlana-propozycja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Weekend nad Jeziorem</title>
		<link>http://namietnik.org/2012-02-07/weekend-nad-jeziorem/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=weekend-nad-jeziorem</link>
		<comments>http://namietnik.org/2012-02-07/weekend-nad-jeziorem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Feb 2012 09:12:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1955</guid>
		<description><![CDATA[&#160; iałam serdecznie dość siedzenia w domu. W piątek wieczorem namówiłam Roberta na wyjazd do naszego domu na Mazurach. Miałam ochotę zmienić w weekend otoczenie. Mąż po wstępnym oporze zabrał się do pracy, tak że w sobotę rano byliśmy gotowi, spakowani, a na Mazurach czekał już na nas ogrzany dom i ciepła woda (zasługa pasji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/na-pieska.gif" alt="" title="" width="500" height="240" class="aligncenter size-full wp-image-1956" /><br />
&nbsp;</p>
<p><img class="caps" title="M" alt="M" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/m.gif" />iałam serdecznie dość siedzenia w domu. W piątek wieczorem namówiłam Roberta na wyjazd do naszego domu na Mazurach. Miałam ochotę zmienić w weekend otoczenie. Mąż po wstępnym oporze zabrał się do pracy, tak że w sobotę rano byliśmy gotowi, spakowani, a na Mazurach czekał już na nas ogrzany dom i ciepła woda (zasługa pasji męża, który w minionym roku podłączył system zdalnego monitoringu i zarządzania w obu pozawarszawskich domach).</p>
<p>Mój wkład w przygotowanie wyjazdu polegał na wygrzebaniu łyżew i biegówek, a także na telefonie do Jacka, który obiecał stawić się na Mazurach. Dziewczynki były uszczęśliwione wyjazdem, zaś Maciuś dopiero przy piersi przestał wyrażać niezadowolenie z porannego zamieszania. Dante (nasz dog) jak zwykle przyjął zamieszanie z iście zwierzęcą radością.</p>
<p>Gdyby nie odrobinkę za niska temperatura to wyjazd spędzilibyśmy głównie na dworze, bawiąc się z dziećmi i próbując sił na łyżwach i w przełaju przez pola do pobliskiej wioski. Tak ograniczyłam się jedynie do godziny z biegówkami na nogach, a po obiedzie wszyscy wyszliśmy na jezioro. Kiedy ja szykowałam obiad, mąż przygotowywał kawałek lodu do naszych zabaw. Byłam mu bardzo wdzięczna, bo już z własnej inicjatywy wytyczył i oczyścił całkiem sporą pętlę, byśmy mogli się pościągać z Jackiem. Jacek wygrał dwa z trzech wyścigów na czas. Ja zawsze kończyłam ostatnia, ale też jako jedyna używałam łyżew do jazdy figurowej, a nie przeznaczonych do agresywniejszej jazdy hokejówek. </p>
<p>Dla Marysi był to samodzielny debiut na jednośladowych łyżwach. Młodsza córka debiutowała za to na dziecięcych, mających po dwie płozy łyżwach przyczepianych do butów. Mimo zapału i zacięcia szybko się ich pozbyła zamieniając je na lekkie plastykowe sanki ciągnięte po lodzie przez Roberta. Marysia za to wolała jeździć ze mną za rękę, a posikała się z radości gdy Jacek z Robertem zrobili dziewczynkom &#8216;wyścigi&#8217; na sankach po lodzie. Ściganie było oczywiście na niby. Po pierwsze ze względów bezpieczeństwa małych, a po drugie każda para musiała przecież wygrać podobną ilość razy&#8230; Obie córy bardzo współzawodniczą w podobnych wypadkach.</p>
<p>Zmęczone popołudniowym szaleństwem na lodzie i śniegu dzieci poszły szybko i grzecznie spać. Wystarczyło po kolacji przygasić w domu światła, by panująca za oknem czerń przekonała je, że jest już środek nocy. Ostatnią dla dziewczynek atrakcją była wspólna kąpiel w wannie. Ten przynajmniej półgodzinny rytuał wspólnego moczenia się i chlapania na wszystkie strony jest ich przywilejem na wyjazdach. Robert spędził później sporo czasu przywracając łazienkę do stanu używalności, tak by później mogła posłużyć naszej trójce.</p>
<p>Po świetnym dniu i miłym wieczorze we troje zdecydowałam iż nie chcę dłużej ograniczać współżycia do pieszczot i seksu analnego. Gdybym miała uprawiać seks jedynie z Robertem, to pewnie zrezygnowałabym z prezerwatyw, uznając iż ryzyko zajścia w ciążę jest marginalne. Ponieważ zaprosiłam do sypialni także kochanka, panowie musieli solidarnie zaakceptować gumki, których jednak nie musieli zakładać jeśli decydowali się na miłość grecką.</p>
<p>Kochaliśmy się bez szczególnych ekscesów. Ponieważ nie czułam się jeszcze pewnie, nie spróbowaliśmy podwójnej penetracji, choć waśnie ten rodzaj stosunku cenię wyjątkowo mając do dyspozycji dwóch umiejących współgrać ze sobą panów.</p>
<p>Seks był satysfakcjonujący. Po dłuższej przerwie zdecydowanie doceniłam klasyczne pozycje, jednak nasyciwszy pierwszą ciekawość z radością powitałam inicjatywę Jacka, by po ściągnięciu kondoma skończyć w mojej pupie. Uczucie gdy rozlał we mnie nasienie było prawie tak samo przyjemne jak doznania towarzyszące wytryskowi w pochwie.</p>
<p>Zdecydowanie preferuję seks bez prezerwatywy i mam nadzieję, że już w następny weekend będę mogła kochać się bez nich. Dziś mam mieć założoną wkładkę domaciczną. Pamiętając jak wyglądało to u przyjaciółki i u Dagi, w nadchodzący weekend najprawdopodobniej będę mogła cieszyć się moimi mężczyznami bez żadnych ograniczeń.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2012-02-07/weekend-nad-jeziorem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mama, Jacek i cała reszta</title>
		<link>http://namietnik.org/2012-01-27/mama-jacek-i-cala-reszta/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=mama-jacek-i-cala-reszta</link>
		<comments>http://namietnik.org/2012-01-27/mama-jacek-i-cala-reszta/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Jan 2012 08:16:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1948</guid>
		<description><![CDATA[[See post to watch Flash video] &#160; owoli zaczynam wychodzić na prostą! Po pierwsze chciałabym podziękować za życzenia i przeprosić wszystkich, którzy bezskutecznie czekali aż odpowiem na ich listy. Powoli zabieram się za odpisywanie. Listy jakie przychodziły od końca grudnia utonęły w nawale spamu i potwierdzeń rejestracji na forum, generowanych przez jakiś złośliwy program. Mąż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="center">
[See post to watch Flash video]
</div>
<p>&nbsp;<br />
<img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />owoli zaczynam wychodzić na prostą!</p>
<p>Po pierwsze chciałabym podziękować za życzenia i przeprosić wszystkich, którzy bezskutecznie czekali aż odpowiem na ich listy. Powoli zabieram się za odpisywanie. Listy jakie przychodziły od końca grudnia utonęły w nawale spamu i potwierdzeń rejestracji na forum, generowanych przez jakiś złośliwy program. Mąż uporał się już z problemem forum, a ja po wykasowaniu setek próśb o rejestrację odkryłam parę zapomnianych listów.</p>
<p>W domu życie wraca na właściwie tory. Wypracowałam z Maciusiem plan dnia i nocy. Rutyna i konsekwencja dały dobre rezultaty. Karmienia przebiegają w mniej więcej ustalonych porach, w nocy mogę pospać z przerwą na karmienie, a dziecko nauczyło się spać we własnym pokoju a pierś nie jest konieczna do drzemki.</p>
<p>Na obiedzie spodziewam się taty. Przyjeżdża dziś odebrać mamę, która mi bardzo pomogła w początkowych tygodniach.</p>
<p>Moje dobre samopoczucie przekłada się na wiele aspektów życia, ale chyba najbardziej na to co się dzieje w sypialni. Choć Robert będzie musiał jeszcze poczekać tydzień, lub dwa zanim będę gotowa odbyć z nim klasyczny stosunek, to już od tygodnia cieszymy się z miłości greckiej a seks oralny urozmaicamy eksperymentując z miłością hiszpańską, trybadyzmem i elementami erotycznego masażu tantrycznego.</p>
<p>Zaprosiłam Jacka na kolację. Spotykamy się jutro. Jestem tym bardzo podekscytowana. Po raz pierwszy zobaczy mnie w innym niż błogosławiony stanie. Jeszcze nie jest to stan idealny&#8230; Choć już odzyskałam dawną figurę, to skóra na brzuszku dalej wymaga specjalnej troski. Zdecydowanie nie czuję się jeszcze gotowa wystąpić zupełnie nago, jednak w gorsecie wyglądam dobrze i czuję się atrakcyjna. Nie planujemy przeciągnąć kolacji z Jackiem aż do śniadania. To tylko kolacja, a na coś więcej przyjdzie czas za dwa-trzy tygodnie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2012-01-27/mama-jacek-i-cala-reszta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
<enclosure url="http://namietnik.org/wp-content/handjob.flv" length="20274759" type="video/x-flv" />
		</item>
		<item>
		<title>Nagroda</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-12-10/nagroda/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=nagroda</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-12-10/nagroda/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2011 09:18:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1919</guid>
		<description><![CDATA[&#160; &#160; środę Jacek zasłużył na nagrodę. Miałam ochotę by mąż z kochankiem wsunęli się równocześnie do mojej pochwy. Chciałam poczuć jak się ruszają we mnie, jak ich pchnięcia splatają się, synchronizują, i znowu gubią wspólny rytm. Wierzyłam, że poznałam na tyle Jacka, że nogę przewidzieć co jest w stanie zaakceptować. Nie pomyliłam się. W [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/double_vaginal.gif" alt="" title="" width="500" height="282" class="aligncenter size-full wp-image-1920" /><br />
&nbsp;</p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; środę Jacek zasłużył na nagrodę. Miałam ochotę by mąż z kochankiem wsunęli się równocześnie do mojej pochwy. Chciałam poczuć jak się ruszają we mnie, jak ich pchnięcia splatają się, synchronizują, i znowu gubią wspólny rytm.</p>
<p>Wierzyłam, że poznałam na tyle Jacka, że nogę przewidzieć co jest w stanie zaakceptować. Nie pomyliłam się. W ogóle nie wahał się wciskając swój członek w zajętą przez penis Roberta dziurkę. Był niesamowicie podniecony i tak sztywny, że bez większego problemu utorował sobie drogę.</p>
<p>Korzystając z rozmiarów męża wybrałam pozycję półsiedzącą. Robert siadł na brzegu łóżka a ja dosiadłam go odwrócona do niego plecami. Kiedy odchyliłam się do tyłu Jacek wszedł pomiędzy moje szeroko rozłożone uda. W obecnym stanie była to jedyna wygodna pozycja, w jakiej mogliśmy się kochać w ten sposób, Ze względu na specyfikę wybranej pozycji Jacek był praktycznie jedyną aktywną stroną. Pochylony nade mną oparł dłonie o materac a ja zaplotłam ręce na jego szyi.</p>
<p>Dał mi niesamowity orgazm. Tak mocny, że moja pochwa ożyła ściskając ich w sobie. Świat zawirował. Jacek z głośnym jękiem strzelił we mnie a po chwili doszedł Robert unosząc mnie lekko ku górze i kończąc kilkoma mocnymi wyrzutami bioder. Gdyby nie brzuszek naciągnęłabym Jacka go na siebie, oplotła dłońmi i udami i trwała tak aż do uspokojenia się oddechu. Kiedyś na pewno tak zrobię. W środę mogłam go tylko zamknąć w ramionach, całować i szeptać w przerwach na oddech by ze mnie nie wychodził.</p>
<p>Tamtego wieczoru kochaliśmy się jeszcze tylko raz. Jacek niestety nie mógł zostać na noc.</p>
<p>Dziś spotykamy się ponownie. Gdy tylko przyjedzie wyruszamy do Wrocławia. Tylko ja i on. Jadę, bo mam coś tam do załatwienia w poniedziałek rano. Rodzice są na wakacjach, więc nie będę musiała ukrywać kochanka. Robert zostaje z dziewczynkami w Warszawie. Mamy z Jackiem aż, i tylko dwa dni dla siebie. Mam zamiar sprawić by je bardzo dobrze zapamiętał. Szykuje coś specjalnego.</p>
<p>Z Wrocławia wracamy dopiero we wtorek rano. To chyba ostatnia okazja na tego rodzaju wyjazd. Wprawdzie czuję się świetnie, to jednak praktycznie za niespełna dwa tygodnie mogę już rodzić w szeroko rozumianym <em>&#8216;terminie&#8217;</em> (± 10 dni). Bardzo, naprawdę bardzo liczę na to, że to szczęśliwe wydarzenie nastąpi jednak po Świętach, planowanym w nie ślubie znajomego, i po Nowym Roku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-12-10/nagroda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>We Troje z Jackiem</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-12-06/we-troje-z-jackiem/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=we-troje-z-jackiem</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-12-06/we-troje-z-jackiem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Dec 2011 09:38:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1917</guid>
		<description><![CDATA[&#160; estem bardzo zadowolona! Spotkanie Jacka z Robertem poszło dobrze, a nawet bardzo dobrze. Okazało się, że Jacek gra w bilard i to gra całkiem dobrze. Po kolacji musiałam uzbroić się w sporą dawkę cierpliwość, gdy panowie zaciekle bawili się kijami i bilami. W normalnych warunkach nie miałabym aż tak dużego zrozumienia, jednak okoliczności były [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/IMG_2980.jpg" alt="" title="" width="500" height="750" class="aligncenter size-full wp-image-1918" /></p>
<p>&nbsp;<br />
<img class="caps" title="J" alt="J" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/j.gif" />estem bardzo zadowolona! Spotkanie Jacka z Robertem poszło dobrze, a nawet bardzo dobrze. Okazało się, że Jacek gra w bilard i to gra całkiem dobrze. Po kolacji musiałam uzbroić się w sporą dawkę cierpliwość, gdy panowie zaciekle bawili się kijami i bilami. W normalnych warunkach nie miałabym aż tak dużego zrozumienia, jednak okoliczności były szczególne, a mi zależało by się ze sobą w jakiś sposób zbliżyli. Whisky przy bilardzie przeciągnęło się do późna, a w międzyczasie zdążyłam zaparzyć obu moim &#8216;sportowcom&#8217; kawę, zrobić przekąski, uśpić ponownie jedna z córek i przygotować do zabawy duże jacuzzi.</p>
<p>Przed północą moje pokłady zrozumienia uległy wyczerpaniu. Wzięłam prysznic i przebrana w płaszcz kąpielowy oświadczyłam, że czekam na nich w jacuzzi. Dołączyli po niespełna dziesięciu minutach. Nie mieli więc czasu na krygowanie się jak dziewice. Rozebrali się na moich oczach z gracją jaka jedynie dostępna jest brzydszej płci i po szybkim tuszu, nie zważając zupełnie na poskładanie rozrzuconych byle jak ubrań, wskoczyli do wody.</p>
<p>Prawdę mówiąc nie wytrzymaliśmy zbyt długo w kąpieli. Lubię pieszczoty w wodzie, nawet te intensywne, ale już sam stosunek zdecydowanie lepiej wychodzi na suchym lądzie. Po ledwie pół godzinnym figlowaniu byliśmy już u nas w sypialni.</p>
<p>Jak było? Z czysto egoistycznego punktu widzenia na pewno nie tak dobrze jak na przykład z Adamem, Rafałem, czy innym doświadczonym w układzie k+2m partnerem. Jacek był z początku odrobinę onieśmielony obecnością męża i zapewne także rozmiarem jego członka. Mój kochanek nie powinien mieć absolutnie żadnych kompleksów, jednak w męskiej naturze leży współzawodnictwo a na polu wielkości członka nie miał z mężem po prostu żadnych szans. Na szczęście wzięłam sprawy w swoje ręce, dosłownie, i po chwili miał zupełnie co innego w głowie.</p>
<p>Narzuciłam ostre tempo. Żadnych tantrycznych pieszczot, masowania stóp, czy karku, delikatnych pocałunków. Chciałam by mnie zerżnęli i powiedziałam im to wprost. Wystarczająco długo czekałam na tą chwilę. Odrobin w pełnym cieszeniu się seksem z dwoma partnerami przeszkadzał mi spory brzuszek, jednak i tak udało się mi totalnie odlecieć. Finał nawet przeszedł moje oczekiwania a Jackowi zupełnie przestał przeszkadzać fizyczny kontakt z mężem, którego tak starannie unikał do tej pory. Leżąc plecami na mężu wsunęłam go sobie w odbyt, a Jacek trzymając mnie za zgięcia kolan wszedł we mnie od przodu. Poza lekkim u niesieniem bioder, by umożliwić Robertowi swobodę ruchów i pieszczeniem łechtaczki podczas <em>la grande finale</em> pozostałam bierna pozwalając moim kochankom na pełną swobodę ruchów. Pierwszy doszedł Robert, ja tuż po nim a w chwilę po nas Jacek wypełnił mnie ciepłym nasieniem kończąc efektowną serią mocnych pchnięć. Podczas galopady jaka mi sprawił jego jądra uderzały o tkwiący w mojej pupie członek męża i nie wydaje mi się by Jacek odczuwał jakikolwiek dyskomfort z tego powodu. Po wspólnym prysznicu i małej przekąsce złożonej z serów i butelki świetnego czerwonego wina (zgrzeszyłam wypijając kieliszek) zaczęłam drugi akt od podwójnego fellatio po którym panowie nagrodzili mnie długą sesją seksu oralnego i pettingu krocza z użyciem olejku z pestek winogron. Po kilku orgazmach byłam miło zmęczona i wyczerpana. Panowie również opadli z sił. Leciutko pijana winem i uniesieniami poszłam spać. Jacek został na noc, jednak spał w gościnnej sypialni. Po pierwsze nie czułby się dobrze śpiąc z nami, przynajmniej jeszcze nie teraz. Po drugie nie wyobrażałam sobie przespanej nocy ściśnięta pomiędzy dwoma mężczyznami.</p>
<p>Wstałam wcześnie i mimo iż nie był to długi sen czułam się bardzo wypoczęta. Obudziłam Roberta pieszczotami i po chwili przekomarzania się zgodziłam się na układ śniadanie za fellatio. Co ciekawe, gdy odwiedziłam Jacka w jego sypialni, ten okazał się równie przewrotnym satyrem, choć mamiącym nie wizją jajecznicy na bekonie i szynce z pieczarkami i pomidorami a pięknymi słówkami. Cel jednak był dokładnie ten sam&#8230;</p>
<p>Cóż, dla mężczyzn fellatio jest zdecydowanie podprawione nutą dominacji i chęci posiadania. Wrażenie to chyba potęguje się szczególnie wtedy, gdy partnerka wykonuje je z uśmiechem i autentyczną przyjemnością, połykając na końcu nasienie. Przepraszam za tą lekko nie na temat dygresję ale akurat przypomniała mi się reakcja chłopaka z liceum, gdy na siedemnaste urodziny zrobiłam mu szczególny prezent, jak i reakcja poprzedzającego Roberta partnera, gdy po raz pierwszy kochałam go ustami. Obydwoje mieli przede mną partnerki i uprawiali z nimi seks oralny, jednak byli zaskoczeni tym, że dziewczyna może <em>&#8216;zrobić loda&#8217;</em> bez dopraszania się o niego, z radością, a na końcu połknąć wszystko z uśmiechem na twarzy i otwarcie przyznawać się, że lubi <em>&#8216;to&#8217;</em> robić. Myślę, że dobre fellatio jest naprawdę sztuką, której trzeba się nauczyć, i do której oboje partnerzy powinni dojrzeć&#8230; Nie ma prawie nic gorszego niż szczeniak zmuszający dziewczynę psychicznym szantażem do fellatio, a potem traktujący ją jak szmatę jedynie dlatego, że to zrobiła. Z drugiej strony pamiętam słowa kolegi, który powiedział że czuje się brudny, gdy na studenckiej imprezie został zaciągnięty do pokoju przez dziewczynę w której się od dawna podkochiwał, a ta bez żadnego wstępu, czy jednego pocałunku zrobiła mu loda i wyszła zostawiając go ze spuszczonymi spodniami.</p>
<p>Zostawiając wspomnienia. Spotykamy się ponownie jutro, także na noc. Mam ochotę by kochali mnie wtuleni równocześnie w moją pochwę. Zawsze lubiłam ta pozycję, nawet bardziej niż równoczesny stosunek w obie dziurki <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Chyba Jacek jest już na tyle oswojony z nami.</p>
<p>Dziś za to mamy Mikołajki. Po powrocie Roberta do domu dziewczynki dostaną drobne prezenty i czekoladowe mikołajki. Jedna z niewielu okazji, gdy pozwolę im spałaszować bezkarnie taka ilość czekolady i nie będę zła, gdy się nią upaprzą. Dla męża za to mam specjalny prezent. Wymieniłam intymny kolczyk na kółko do którego przyczepię wieczorem krótki łańcuszek z małym czerwonym dzwoneczkiem. Ma śliczny, czysty dźwięk.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-12-06/we-troje-z-jackiem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sobota we Troje</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-12-02/sobota-we-troje/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=sobota-we-troje</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-12-02/sobota-we-troje/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Dec 2011 09:48:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1914</guid>
		<description><![CDATA[&#160; aprawdę nie mamy szczęścia planując spotkanie z Jackiem. Najpierw stchórzył mój kochanek, odwołując w ostatniej chwili spotkanie. Kiedy udało mi się wszystko naprawić i ustalić datę kolejnego spotkania spotkania rozchorowała się starsza z córek. Najpierw podejrzewałam problemy z brzuszkiem, potem rhinowirusa a skończyło się na anginie. Dziś nie mamy już wymiotowania i gorączki próbującej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/k+2m.jpg" alt="" title="k+2m" width="500" height="333" class="aligncenter size-full wp-image-1915" /><br />
&nbsp;<br />
<img class="caps" title="N" alt="N" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/n.gif" />aprawdę nie mamy szczęścia planując spotkanie z Jackiem.</p>
<p>Najpierw stchórzył mój kochanek, odwołując w ostatniej chwili spotkanie. Kiedy udało mi się wszystko naprawić i ustalić datę kolejnego spotkania spotkania rozchorowała się starsza z córek. Najpierw podejrzewałam problemy z brzuszkiem, potem rhinowirusa a skończyło się na anginie. Dziś nie mamy już wymiotowania i gorączki próbującej sprawdzić górny zakres skali na termometrze. Mała czuje się też lepiej i nawet zaczyna broić, co jest najlepszym znacznikiem poprawy jej stanu.</p>
<p>Ponieważ sytuacja wydaje się opanowana, zaprosiłam Jacka na sobotę, na późną kolację. Dziewczynki pójdą wcześniej spać, co nie będzie w obecnej sytuacji wielkim problemem, a my będziemy mieli chwilę czasu dla siebie.</p>
<p>Bardzo liczę, że wszystko tym razem pójdzie tak jak planuję.</p>
<p>Wymogłam na Robercie, że nie będzie się wygłupiał, czy wspominał o nieudanym pierwszym spotkaniu. Od rejterady kochanka mąż miał niezły ubaw i do dzisiejszego poranka żartował sugerując różne czarne scenariusze kolejnego spotkania. Nie będę opisywać wszystkich pomysłów męża, jak można by przekształcić kolację w wyjątkowo niekomfortową dla Jacka sytuację. Mąż sugerował na przykład wybuch zazdrości, chorobliwą ciekawość co do szczegółów naszego współżycia, sugerowanie erotycznego zainteresowania Jackiem, czy opowiadanie o urojonym fetyszyzmie polegającym na przykład na przebieraniu się w moją bieliznę, czy też oglądaniu mnie z kochankiem z pozycji widza w teatrze.</p>
<p>Najbardziej właśnie obawiam się pierwszego wrażenia jakie na sobie zrobią panowie. Nic nie wyjdzie z trójkąta, jeśli nie będzie między nimi jakiejś nici porozumienia i wzajemnego szacunku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-12-02/sobota-we-troje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolacja</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-10-07/kolacja-3/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kolacja-3</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-10-07/kolacja-3/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Oct 2011 21:19:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bachanalia]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1867</guid>
		<description><![CDATA[oberta rozpierała dziś radość i energia. Zdobył duży, jak na warunki firmy, kontrakt. Szczęśliwy zjawił się w domu tuż po piętnastej. Wpadł, wycałował, ogłosił dobrą nowinę i natychmiast przystąpił do przygotowywania uroczystej kolacji. Uwielbia gotować gdy jest szczęśliwy. Posłusznie wyniosłam się z kuchni. Z trzech powodów. Po pierwsze miałam jeszcze coś do skończenia w pracowni, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/sukienka.jpg" alt="" title="sukienka" width="500" height="700" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="R" alt="R" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/r.gif" />oberta rozpierała dziś radość i energia. Zdobył duży, jak na warunki firmy, kontrakt. Szczęśliwy zjawił się w domu tuż po piętnastej. Wpadł, wycałował, ogłosił dobrą nowinę i natychmiast przystąpił do przygotowywania uroczystej kolacji. Uwielbia gotować gdy jest szczęśliwy. Posłusznie wyniosłam się z kuchni. Z trzech powodów. Po pierwsze miałam jeszcze coś do skończenia w pracowni, po drugie Robert miał dziś prawo do swojej ulubionej fajki, a po trzecie tylko bym mu przeszkadzała.</p>
<p>Na górze zadzwoniłam do Dagi. Uprzedziłam ją, że dziś gotuje Robert. Dzieci położyłyśmy spać wcześniej. Zmęczone długa zabawą nie protestowały, a my miałyśmy jeszcze czas by się przebrać. </p>
<p>O wpół do ósmej siedliśmy do stołu. Nie będę się rozwodzić się nad kuchnią męża, ani nad tym, że gdyby gotował częściej to byłabym zmuszona odpokutować to intensywnie ćwicząc <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Było pyszne, a podlane dobrym winem wręcz wyśmienite. Nawet nie zauważyłam, kiedy Robert upił Dagę, która w świetnym nastroju raczyła nas sprośnymi opowieściami z wakacji. Prawdę mówiąc wspólnie opróżnili dwie butelki wina, a Robert nie zrezygnował z koniaku do kawy. Jak zwykle gdy jest w takim nastroju trudno jest go odwieść od czegoś, na co się uprze. Na moje nieszczęście, czy też szczęście założyłam króciutką sukienkę, która sprawiała wrażenie, że ledwo okrywa pośladki. Daga idąc w moje ślady założyła czarną mini. Nowa sukienka strasznie wpadła Robertowi w oko.</p>
<p>Osaczył mnie gdy wróciłam z moim wymarzonym espresso. To, że tak pieczołowicie przygotowana kawa poplamiła obrus zupełnie mnie nie obeszło, gdyż byłam bardzo zajęta bronieniem swojej własnej czci przed zakusami satyra. Po chwilowym oporze zdecydowałam jednak, że dzieci już śpią, a Daga nie takie rzeczy widziała. Uległam a on skwapliwie zsunął z moich pośladków bieliznę i przywarł do nich ustami. Prawie leżąc na stole poddałam się jego palcom gdy z wypraktykowaną sprawnością rozchyliły płatki warg by utorować drogę dla członka. Choć spodziewałam się tego mocne pchnięcie zrobiło na mnie spore wrażenie. Aż sapnęłam z rozkoszy gdy jednym płynnym ruchem wsunął we mnie potężnego kutasa. Kontemplując kolejne ruchy ułożyłam biodra by z każdym pchnięciem przyciskał moją łechtaczkę do rantu stołu. Nie potrzebowałam dodatkowej stymulacji by po kilku minutach intensywnego pompowania rozkrzyczeć się w przyjemnej fali orgazmu. Obok mnie na stole siedziała Daga i bezwstydnie przebierając nogami próbowała pozbyć się cieniutkich stringów. Robert mimo potężnej erekcji, po alkoholu potrzebowała więcej niż pięciu minut miłego dla zmysłów wysiłku, by zaznać rozkoszy. Gdy tylko skończył ze mną zabrał się do Dagi. Leciutko pijaną chwycił za uda, uniósł je do góry, rozłożył na boki i wszedł pomiędzy nie jak nóż w masło. Jęk jaki wydała przypomniał mi co czułam podczas inicjującej seks penetracji. Z góra sukienki poradził sobie po męsku, ściągając ją do pasa. Kochał się bez żadnych sztuczek ze zmianą rytmu, czy przeplataniem płytszych i głębszych pchnięć. Kochał ja szybkimi, mocnymi pchnięciami, a doświadczona w podobnych sytuacjach Daga pieściła wytrwale łechtaczkę wiedząc, że sama musi zadbać o własna rozkosz. Robert strzelił z dzikim okrzykiem, zamarł na chwilę a potem wykonał jeszcze dwa pchnięcia i wysunął się z Dagi. Ta będąc już prawie u celu masturbowała się dwoma dłońmi, a spomiędzy jej ud i z półsztywnego już teraz członka Roberta spływało na parkiet nasienie.</p>
<p>To było dobre rżniecie. Może nie aż tak romantyczne jakbym chciała, ale bardzo satysfakcjonujące w swej dzikiej, pozbawionej ogłady formie. Lubię gdy Robert od czasu do czasu zachowuje się jak samiec alfa <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Także dlatego, że jutro będzie pokorny i zawstydzony swoim wyczynem, a ja wykorzystam to w swój własny, przewrotny sposób. Znając Dagę, ta bez wstydu wślizgnie się rano do sypialni, by także skorzystać z szczodrze szafującego pieszczotami Roberta. Wim, że nawet nie zarumieni się, gdy jej przypomnę, jak pijana walczyła na stole z bielizna i jak bez skrepowania zrobiła przed twarzą męża niemalże pełen szpagat, otwierając mu drogę do miodu <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . </p>
<p>Za niecałą godzinę północ. Daga zataszczona przez męża na górę i rozebrana przeze mnie do samych pończoszek śpi twardym snem u siebie. Robert po wspólnym prysznicu i fellatio na dobranoc chrapie w sypialni, a ja przekomarzam się przez telefon z Jackiem, który prosi mnie bym na dobranoc pokazała mu co mam na sobie. Choć jeszcze się opieram to już od dobrych paru minut jestem gotowa do małego show na <em>Skype</em>. Przecież tylko dla niego przebrałam się w nowy komplecik bielizny i założyłam białą bluzeczkę do krótkiej spódniczki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-10-07/kolacja-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niespodzianka</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-10-07/niespodzianka-3/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=niespodzianka-3</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-10-07/niespodzianka-3/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Oct 2011 08:03:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1865</guid>
		<description><![CDATA[ano Daga zrobiła niespodziankę przychodząc do naszej sypialni. Od ponad dwóch tygodnie nie uprawialiśmy z nią seksu. Zaraz po powrocie z wakacji zdecydowała się na dawno wymarzony kolczyk w kapturku łechtaczki. Choć nie było to jakieś wielkie wkłucie, to jednak gojenie zajęło odrobinę czasu. Woleliśmy cierpliwie poczekać na jej decyzje o podjęciu współżycia, niż próbować [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/poranek.jpg" alt="" title="poranek" width="500" height="300" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="R" alt="R" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/r.gif" />ano Daga zrobiła niespodziankę przychodząc do naszej sypialni.</p>
<p>Od ponad dwóch tygodnie nie uprawialiśmy z nią seksu. Zaraz po powrocie z wakacji zdecydowała się na dawno wymarzony kolczyk w kapturku łechtaczki. Choć nie było to jakieś wielkie wkłucie, to jednak gojenie zajęło odrobinę czasu. Woleliśmy cierpliwie poczekać na jej decyzje o podjęciu współżycia, niż próbować w jakikolwiek sposób ingerować w jej oswajanie się z intymną ozdobą.</p>
<p>Zjawiła się rano, zanim zdążył zadzwonić budzik Roberta. Miałam na tyle czujny sen, że obudziłam się zaraz po tym, gdy otwarły się drzwi do naszej sypialni. Wchodząc Daga starannie zamknęła je za sobą na zamek. Po tym jak starsza z córek przyłapała mnie galopującą na Robercie uważamy na takie szczegóły. Byłam już przytomna gdy podeszła do łóżka, wyłączyła alarm w budziku i pełnym gracji ruchem zrzuciła przez głowę koszulkę. Naga wtuliła się pomiędzy mnie i męża a jej świeże usta przywarły do moich. Choć Robert był lekko zaskoczony takim przebudzeniem, to raczej nie żałował, że pozbawiono go kilku minut snu jakie pozostały do sygnału budzika. Mieliśmy dla siebie wystarczająco dużo czasu by się nie spieszyć. Maż zawsze nastawia budzik sporo wcześniej niż to konieczne, tak by zaczynając dzień od seksu nie kochać się w zbytnim pośpiechu.</p>
<p>Zanim pozwoliłam kochance zsunąć się ustami pomiędzy uda przypomniałam sobie jej ciało. Daga zmieniła się przez ostatnie miesiące. Kiedy namówiona przeze mnie zaczęła ćwiczyć i biegać jej figura nabrała ładnych kształtów a mięśnie sprężystości. Nie zgubiła przy tym nic ze swojej kobiecości. Piersi dalej były pełne i sterczące, brzuszek miał ładną krzywiznę a jego powierzchnia choć twarda, nie była poznaczona przerośniętymi mięśniami. Dalsze rozważania przerwało mi jej zniknięcie pod kołdrą, i dotyk języka sunącego w rozkosznie przyjemny sposób w dół brzuszka. Upajałam się jej języczkiem pieszcząc Roberta. Gdy emocje stały się silniejsze mąż odważnie zrzucił z nas kołdrę, zajął miejsce za biodrami Dagi i po chwili pieszczot zwilżył śliną członek po czym wszedł w nią od tyłu. Gdy dała mi orgazm Robert przyciągnął ją ku sobie. Kochali się klęcząc na łóżku a palce Robert delikatnie krążyły wokół jej piersi i w okolicach podbrzusza. Doszli prawie w tym samym czasie.</p>
<p>Nie wiem czy Martusię obudziły moje, czy jej krzyki. Kiedy nieco opadły emocje usłyszałam jak mała cicho puka do drzwi sypialni. Staramy się nie zaskakiwać dzieci widokiem dodatkowych osób w naszym łóżku. Pospiesznie osłaniając nagość wykonaliśmy dobrze wyćwiczony manewr taktyczny. Daga schowała się w garderobie, a Robert wpuścił małą, z którą po chwili pieszczot w łóżku poszłam na siusiu do łazienki. To wystarczyło by Daga wymknęła się do swojej sypialni, a Robert zmienił prześcieradło. I tak mieliśmy szczęście, gdyż mała mogła zjawić się w mniej dogodnym do przerwania zabawy momencie i to prowadząc młodszą siostrzyczkę i psa. Zanim Robert zaczął zbierać się do pracy mieliśmy w łóżku pozostałą dwójkę. Zdecydowanie bezpieczniej jest się kochać wieczorami <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> .</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-10-07/niespodzianka-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowy Kolczyk</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-09-20/nowy-kolczyk/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=nowy-kolczyk</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-09-20/nowy-kolczyk/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Sep 2011 08:13:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1840</guid>
		<description><![CDATA[&#160; &#160; niedzielę wróciła do nas po wakacyjnej przerwie Daga. Praktycznie cały poniedziałek spędziłam razem z nią zabierając ją rano, przy okazji własnej wizyty, do ginekologa i na badania, po których udałyśmy się z na duże, całodzienne zakupy. Po lunchu na mieście odwiedziłyśmy fryzjera i kosmetyczkę. Ostrzyżone i wydepilowane zakończyłyśmy dzień wizytą w salonie piercingu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/kolczyk.jpg" alt="" title="kolczyk" width="500" height="750" class="aligncenter size-full wp-image-1841" /><br />
&nbsp;</p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; niedzielę wróciła do nas po wakacyjnej przerwie Daga. Praktycznie cały poniedziałek spędziłam razem z nią zabierając ją rano, przy okazji własnej wizyty, do ginekologa i na badania, po których udałyśmy się z na duże, całodzienne zakupy. Po lunchu na mieście odwiedziłyśmy fryzjera i kosmetyczkę. Ostrzyżone i wydepilowane zakończyłyśmy dzień wizytą w salonie piercingu. Daga miała już dawno przyobiecane kółko w kapturku łechtaczki. Kolczyk kupiłyśmy jeszcze przed wakacjami, jednak jego założenie odłożyłyśmy na spokojniejszą chwilę. Daga dzielnie zniosła zabieg, jednak jest odrobinę obolała i nie powinna zbyt wiele chodzić, zwłaszcza w spodniach. Do rozpoczęcia zajęć ma blisko dwa tygodnie, więc ma wystarczająco dużo czasu by spokojnie wygoić wkłucie i nie odczuwać zbytniego dyskomfortu. Za miesiąc wszystko powinno być już zagojone bez śladu.</p>
<p>Robert kolczyk i wynikającą z jego założenia abstynencję przyjął ze spokojem, jednak nie powstrzymał się by nie skomentować ilości paczek, paczuszek, pudełeczek i reklamówek jaki przyszło mu wnieść do naszych sypialń. Z jednej strony dziwił się czemu co rusz potrzebujemy czegoś nowego, z drugiej aż zżerała go ciekawość by zajrzeć do paczek z bielizną. Na to jednak nie pozwoliłyśmy. Choć większość intymnej odzieży kupiłyśmy z myślą o sobie, to jednak wśród zakupów było kilka rzeczy nabytych na specjalne okazje i nie zamierzałyśmy psuć mu niespodzianki. Pozwoliłam mężowi zobaczyć jedynie dwie nowe koszulki nocne i pidżamkę, zakupione z myślą o nadchodzącej jesieni, choć po prawdzie kupiłam je raczej dla niego niż dla mnie. Wolę sypiać nago pod ciepłą kołdrą, wtulona w męża, niż ubierać ciepłe pidżamki, czy koszulki. Ciężko zresztą nazwać zimowymi absolutnie przezroczyste koszulki <em>Cosabella</em>, czy równie prześwitującą pidżamkę. Właśnie dla tych półprzezroczystych kusidełek zdecydowałam się wczorajszej wydepilować zostawiając szeroki na trzy palce, schodzący odrobinę na wargi, paseczek włosków. Zafarbowany na mahoniowy ciemny blond wspaniale prześwitują przez materiał, kusząc na równi z pobudzonymi palcami brodawkami. Z brzuszkiem jakoś mi bardziej do twarzy w intymnej fryzurce.</p>
<p>Od soboty mamy w domu także innego gościa, a właściwie nowego członka rodziny. Jest nim niespełna siedmiotygodniowe szczenię doga niemieckiego, które dostaliśmy prawie za darmo od znajomych amatorsko hodujących tą rasę. Szczenię jest niewystawowe ze względu na niepożądane umaszczenie, jednak poza tym to zdrowy, ładny, silny i bardzo towarzyski piesek. No nie taki mały piesek. Już jest całkiem spory, a za jakiś czas będzie naprawdę potężnym psem. Układaniem zajmie się mąż. Przed ślubem Robert miał mastifa neapolitańskiego, którego hodował od szczenięcia.</p>
<p>Jutro spotykam się z Jackiem, ale nie będę mogła mu poświecić więcej niż dwie godziny po pracy. Umówiliśmy się na szesnastą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-09-20/nowy-kolczyk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jego Pierwszy Trójkąt</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-09-11/jego-pierwszy-trojkat/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=jego-pierwszy-trojkat</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-09-11/jego-pierwszy-trojkat/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Sep 2011 16:35:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1833</guid>
		<description><![CDATA[ogoda raczej nie dopisywała wyjazdowi na Mazury. Było dośc chłodno jak na tę porę roku, niezbyt słonecznie, a temperatura jeziora odrobinę zniechęcała do kąpieli. Szkoda, bo lubię zabawy na łonie natury, a zwłaszcza figle po zmroku na niekoszonej łące. Niestety do takich uciech potrzeba odpowiedniej pogody, a tej nie było. Jacka porwałam jeszcze w piątek. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/pozycje-milosne.jpg" alt="" title="miłosne pozycje" width="500" height="520" class="aligncenter size-full wp-image-1836" /></p>
<p><img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />ogoda raczej nie dopisywała wyjazdowi na Mazury. Było dośc chłodno jak na tę porę roku, niezbyt słonecznie, a temperatura jeziora odrobinę zniechęcała do kąpieli. Szkoda, bo lubię zabawy na łonie natury, a zwłaszcza figle po zmroku na niekoszonej łące. Niestety do takich uciech potrzeba odpowiedniej pogody, a tej nie było.</p>
<p>Jacka porwałam jeszcze w piątek. Na miejscu byliśmy wczesnym popołudniem. Akurat by po rozpakowaniu się i włączeniu ogrzewania pojechać na małe zakupy do pobliskiego miasteczka a później zjeść wspólnie obiad w przydrożnej &#8216;karczmie&#8217;. Po powrocie mogliśmy się już cieszyć ciepłą wodą, co skrupulatnie wykorzystaliśmy figlując odrobinę w jacuzzi.</p>
<p>Do kolacji zdążyłam Jackowi pokazać większą część okolicy i jeziora, gdyż mój towarzysz zapalił się do wypłynięcia na nie kajakiem. Odrobinkę zziębnięci z chęcią wróciliśmy do domu, gdzie Jacek zajął się kopaniem gliny i przygotowywaniem ogniska. Była tradycyjna kiełbaska, smażona w glinie ryba, pieczone w popiele ziemniak, sałatka z kurczakiem i świetne miejscowe bułki, których szczerze zazdroszczę tubylczej ludności. To był wyjątkowo miły wieczór, który przeciągnął się przy blasku dogasającego ogniska do późna. W nocy kochaliśmy się długo, prawie do świtu. Nie było tej łapczywości, którą tak dobrze zapamiętałam z poprzedniego spotkania, ani młodzieńczego pośpiechu, jaki towarzyszył figlom w jacuzzi. Jacek miał mnie tylko dla siebie i nie zamierzał nigdzie się spieszyć a mi podobało się to co robił, a robił to całkiem zręcznie i z wielkim zapałem.</p>
<p>Wstaliśmy późno. Jacek nie obudził się nawet wtedy, gdy po ósmej wymknęłam się z łóżka do kuchni. Wstał dopiero gdy obudziłam go na śniadanie. Zrobiłam jajecznicę z pomidorami smażoną na bekonie, kiełbasie jałowcowej i cebulce. Do tego bułki, świeżo zrobione masło czosnkowe, kefir i gęste jak smoła espresso. Zjedliśmy w łóżku zupełnie nie przejmując się ani nagością, ani pościelą, którą i tak czekało tylko pranie.</p>
<p>Przy śniadaniu zdradziłam mu jaką mam dla niego niespodziankę. Długo zastanawiałam się jak powiedzieć mu o moich planach na trójkąt z Kasią. Miałam pewne obawy&#8230; Po prostu wiem, że nawet jeśli jest to skrytym marzeniem danego mężczyzny, niekoniecznie musi on zareagować euforią gdy zdecyduje się w tej kwestii za niego. Gdyby taka propozycja wyszedł od niego&#8230; Tak musiałam wybrać dobry moment i odpowiednio wyłuszczyć mu istotę planowanej niespodzianki. Poszło jak planowałam. Najpierw połechtałam go opowieścią jak wielkie wzbudził zainteresowanie mojej przyjaciółki, później uświadomiłam go, że łączą mnie z nią bardzo intymne relacje, a na końcu, gdy rozpaliłam już jego ciekawość oświadczyłam, że zaprosiłam Kasię na sobotę by sprawić mu niespodziankę. Kończyłam opowieść pod nim, gdy pochylony palcował mnie ssąc namiętnie brodawki. Miał gigantyczną erekcję i choć pragnęłam ku niej sięgnąć powstrzymałam się szepcząc mu, że musi zachować siły na później. Moje słowa pobudzały go do intensywniejszych pieszczot. Szeptałam do niego urywanym głosem aż orgazm zupełnie zdusił słowa. Jacek pozwolił mi przeżyć go w spokoju, a gdy mój oddech zaczynał wracać do normy kleknął pomiędzy moimi szeroko rozrzuconymi udami i masturbując się jak oszalały strzelił na mój wzgórek, srom i uda. Przyciągnęłam go do siebie, zamknęłam w sobie i wtulona w jego ciało długo całowałam ciepłe, wilgotne usta.</p>
<p>Podczas wspólnej kąpieli byłam zmuszona zaspokoić jego dziecięcą wprost ciekawość. Musiałam opowiedzieć o Kasi, o tym jak zorientowałam się, że jestem biseksualna, o moich wcześniejszych doświadczeniach z kobietami a nawet o tym czy wolę mężczyzn czy też kobiety. Rozmowę kontynuowaliśmy aż do przyjazdu Kasi, która szczęściem zjawiła się odrobinę wcześniej, niż początkowo planowałyśmy. Uratowała mnie od odrobinę męczącej ciekawości kochanka.</p>
<p>Celowo speszyłam go, pozwalając sobie na bardzo intymne przywitanie przyjaciółki. Długi, pełen kobiecego erotyzmu pocałunek zamknął mu w końcu usta. Kasia go onieśmieliła! Zapewne spodziewał się dojrzałej kobiety, a nie młodziutkiej dziewczyny. Miał wyraźne problemy ze skupieniem wzroku na jej twarzy, choć to akurat łatwo było zrozumieć. Kasia nie bawiła się w żadne subtelności, a jej starannie wyeksponowany biust i nieprzyzwoicie wręcz krótka sukienka zrobiły zamierzone wrażenie.</p>
<p>Jacek zasłużył sobie na duży plus. Szybko dostosował się do nowej sytuacji i już podczas przygotowywania do wspólnego obiadu całkowicie zapomniał o swojej początkowej nieśmiałości. Wprawdzie nie pozwalał sobie na żadne fizyczne spoufalenie z Kasię, jednak podjął ociekającą erotycznymi podtekstami rozmowę jaką wspólnie prowadziliśmy i z zachłanną uwagą obserwował, gdy od czasu do czasu ocierałyśmy się, lub przywierałyśmy do siebie.</p>
<p>Obiad minął nam przyjemnie, a ja pozwoliłam sobie na pół kieliszka wina, bez którego nie potrafię cieszyć się owocami morza. Przy kawie postanowiliśmy z Kasia wybrać się na wycieczkę, na drugą stronę jeziora. Jacek zajął się rowerami, a my pakowaniem niezbędnych rzeczy. Pogoda była w sam raz na przejażdżkę, a odpoczynek na leśnej polance okazał się świetnym pomysłem, zwłaszcza, że przezornie zabrałyśmy ze sobą wino, owoce, ciasto i kawę w termosie.</p>
<p>Wróciliśmy do domu przed zmrokiem. Odrobinę zmęczeni, ale w ten przyjemny, sprawiający radość sposób. Wykąpani i przebrani z prawdziwym apetytem zjedliśmy prostą kolację na którą złożyły się sałatka z kurczakiem, sałatka grecka, pieczywo, wędliny i spory wybór serów. Z żalem odmówiłam sobie wina, mocząc jedynie w nim usta. Uporawszy się przy kominku z kawą nalałyśmy Jackowi na dwa palce szesnastoletniego <em>Glenliveta</em>, usadziłyśmy go w skórzanym fotelu i w rytm melodii przygotowanego przeze mnie kiedyś kolażu piosenek (głównie z lat &#8217;80; Foreigner, Bee Gees, Eric Carmen, Billy Ocean, Heart, Toto itd.) zaczęłyśmy ze sobą tańczyć&#8230; Jacek obejrzał świetnie zaplanowany i wyreżyserowany pokaz wzajemnego stripteaseu i namiętnego seksu lesbijskiego. Myślę, że nie zrobiło mu różnicy to, że cały układ przygotowałyśmy i po raz pierwszy wykonałyśmy już dawno temu, dla naszych mężów i gości na jednym ze swingers-party. Wychowany na obrazie miłości lesbijskiej z filmów porno pewnie nawet nie zauważył, że to co robimy jest wyreżyserowane, na pokaz i ma służyć głównie jego podniecie. Choć nasze podniecenie, a także finał były prawdziwe, to jednak nigdy nie zobaczyłby czegoś takiego, gdyby chciał podejrzeć jak się kochamy bez świadków, w zaciszu sypialni. Zrobiłyśmy piorunujące wrażenie! Tak silne, że gdy nagie siadłyśmy po pokazie na jego kolanach spuścił się natychmiast po tym, gdy Kasia wsunęła dłoń za pasek jego spodni.</p>
<p>Tej nocy spaliśmy we troje a Jacek zachowywał się jak dziecko pozostawione na chwilę bez uwagi w sklepie z łakociami. Z początku pozwoliłyśmy mu się pobawić, a gdy zaspokoił pierwszą ciekawość zadbałyśmy by dobrze zapamiętał ten trójkąt. Gdy z nim skończyłyśmy nie był wstanie nie tylko osiągnąć erekcji, ale nawet utrzymać się na nogach. Zanim poległ na polu chwały dał nam sporo radości, a my w zamian spróbowałyśmy z nim rzeczy, których z pewnością nie miał okazji kosztować wcześniej jak i pokazałyśmy mu dobitnie, że seks można uprawiać nie tylko w łóżku <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Żegnając się z nim po powrocie do Warszawy nie wyznaczyłam mu kolejnej schadzki i nie obiecałam że jeszcze kiedyś spotkamy się z Kasią. Obiecałam zadzwonić, jednak po tak intensywnym weekendzie będzie musiał się stęsknić, by w pełni docenić kolejne spotkanie. Nie wiem za to co odpowiedzieć Kasi, która właśnie napisała mi, że chętnie przygarnie z mężem Jacka, gdy się nim już znudzę. Nie planowałam uwijać mu gniazdka, w którym mógłby pocieszyć się po rozstaniu. Nie wiem też czy Jacek jest na tyle dojrzały, by dzielić się w sypialni kobietą z innym mężczyzną.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-09-11/jego-pierwszy-trojkat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przyjaciel Rodziny</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-07-18/przyjaciel-rodziny/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=przyjaciel-rodziny</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-07-18/przyjaciel-rodziny/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jul 2011 08:53:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1807</guid>
		<description><![CDATA[obotni wieczór był pełen niespodzianek. Zaprosiliśmy do siebie Kasię i Adama oraz ich przyjaciela rodziny. Przed spotkaniem nie dowiedziałam się od przyjaciółki niczego istotnego poza tym, że ich przyjaciel jest przystojnym mężczyzną tuż po czterdziestce i że go znam. Zżerała mnie ciekawość, który z naszych dalszych znajomych jest ich partnerem. Odrzuciłam bliższych przyjaciół i rodzinę, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/we-troje6.jpg" alt="" title="We  Troje" width="500" height="327" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="S" alt="S" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/s.gif" />obotni wieczór był pełen niespodzianek. Zaprosiliśmy do siebie Kasię i Adama oraz ich przyjaciela rodziny. Przed spotkaniem nie dowiedziałam się od przyjaciółki niczego istotnego poza tym, że ich przyjaciel jest przystojnym mężczyzną tuż po czterdziestce i że go znam. Zżerała mnie ciekawość, który z naszych dalszych znajomych jest ich partnerem. Odrzuciłam bliższych przyjaciół i rodzinę, gdyż nie wyobrażałam sobie którekolwiek z nich w roli trzeciego do pary. Okazało się iż byłam w błędzie. Ich partner okazała się nie naszym znajomym, a moim dawnym klientem sprzed dobrych trzech lat. Zapamiętałam go głównie ze względu na jego ówczesną partnerkę i to jak kiedyś przepraszał moją wspólniczkę za jej zachowanie. Mimo nieprzyjemnego epizodu zapamiętałam go dobrze. Był wymagający, ale rzeczowy, uprzejmy i otwarty na nasze sugestie i propozycje. Pamiętam, że nie pasował do głupiutkiej, bezczelnej dziewczyny jaka towarzyszyła mu na jednym ze spotkań i to, że wstydził się za nią. Mniejsza z tym, najważniejsze, że nie pomyliłam się co do niego za pierwszym razem i z weekendu wyniosłam miłe wspomnienia.</p>
<p>Damian nie dość, że był czarujący to jeszcze okazał się świetnym kochankiem i oceniłabym go na siedem w dziesięciostopniowej skali. To chyba najwyższa ocena jaką kiedykolwiek przyznałam mężczyźnie na pierwszym spotkaniu. Myślę, że gdybym miała czas lepiej nauczyć go siebie bez trudu dostałby osiem. Skala jest subiektywna i dziesięć oznacza kogoś, kto zna moje ciało, to jak sprawiać mu rozkosz i umie mnie rozpalić tak jak Robert. Jacka na przykład oceniam w niej obecnie na góra sześć punktów, jednak gdy kochaliśmy się po raz pierwszy dostałby ledwo dwa-trzy. Adam ma siedem i pół, Kasia sześć, a Daga siedem. Do dziesiątki zbliżyła się tylko Marta i dwoje kochanków z dawnych lat.</p>
<p>Zostawiając oceny Damian należał do typu mężczyzny, który zawsze wzbudzał moje zainteresowanie. Wysoki, o zgrabnej, lekko atletycznej figurze. Ciemny blondyn o ładnych, brązowych oczach i męskich rysach twarzy. Lekko opalony, lub o naturalnie ciemniejszej kreacji. Owłosiony, jednak nie na całym ciele. Miał zgrabne pośladki, wygolony członek z moszną i przystrzyżone włosy powyżej. Sam członek był także interesujący. Gruby, o małej żołędzi, może odrobinę większy niż średnia za to wyraźnie zgięty w lewo. W zwodzie tworzył bardzo, bardzo mocny łuk. Tak mocny, że byłam pewna, iż poczuję różnicę. Poczułam i było to dość interesujące doznanie! Pierwszy raz miałam kochanka z tak krzywym członkiem.</p>
<p>Ponieważ w domu mieliśmy dzieci zaczęliśmy od późnej kolacji dla pięciorga. Nasi goście mieli zostać na noc, więc nie spieszyło się nam od stołu. Poza tym dobre jedzenie i ciekawa rozmowa są świetnymi afrodyzjakami. Było dość późno, gdy udaliśmy się do jacuzzi na dole. Była to dobra okazja do bardziej śmiałych rozmów i już bardzo śmiałych karesów. Pomimo iż stosunek w wodzie nie jest aż tak przyjemny jak większość osób sobie wyobraża to wspólna kąpiel jest świetną okazją do pieszczot! Właśnie temu służył czas spędzony w jacuzzi. Przewrotnie szybko porzuciłyśmy ramiona panów i klęcząc na środku basenu zaczęłyśmy się pieścić. Delikatnie, zaczynając od pocałunków i nieśmiałego dotykania się. Stopniowo pieszczoty stawały się bardziej intensywne a nasze podniecenie rosło razem z temperaturą tego co robiłyśmy. Naszą zabawę kończyłyśmy stojąc, przytulone do siebie, pieszcząc się nawzajem dłońmi pomiędzy udami. Pieszczoty zakończyłyśmy długim pocałunkiem nie decydując się jednak by dać sobie orgazm. Zamiast tego wtuliłyśmy się w naszych mężczyzn a ja z satysfakcją zaobserwowałam że Damian ma potężną erekcję.</p>
<p>Umówiłam się z Kasią, że zamienimy się partnerami. Choć zabawę rozpoczęliśmy wspólnie w naszej sypialni, to już po kilku minutach wspólnych pieszczot Kasia porwała Roberta do osobnego pokoju. Zostałam z Adamem i Damianem i od tej pory to ja dyktowałam warunki.</p>
<p>Po pierwsze musiałam wypróbować niezwykły kształt członka kochanka Kasi. Może nie wykazałam się wielką inwencją naciągając go na siebie, jednak chciałam poczuć go w sobie w najwygodniejszej ku temu pozycji. Jak dla mnie była to spora odmiana, zwłaszcza gdy kochał się ze mną wykonując mocne pchnięcia. Byłam na tyle zafascynowana nową gamą doznań, że nie oparłam się pokusie byśmy zakończyli w pozycji na pieska. Choć skoncentrowana odrobinę za bardzo na Damianie, starałam się nie zaniedbywać Adama pieszcząc go na początku dłonią a na koniec ofiarując mu swoje usta w klasycznej pozycji dla trojga: <em>spit roast</em>.</p>
<p>Po miłej sesji wspólnego seksu oralnego przywracającego wigor obu panom spróbowaliśmy tego co najbardziej lubię, czyli równoczesnego stosunku z oboma partnerami. Ponieważ kocham eksperymentować spróbowaliśmy kilku różnych pozycji. Najbardziej spodobał mi się układ w którym siedziałam na półleżącym na poduszkach Adamie mając jego członek w odbycie gdy Damian brał mnie od przodu. Bardzo przyjemny był też cunnilingus połączony z anilingusem jakim zaskoczyli mnie panowie pod prysznicem na koniec naszych miłosnych zmagań.</p>
<p>Tylko poranek nie był taki jakim być powinien. Położone spać wcześniej niż zwykle córki obudziły się zanim zdążyliśmy podnieść się z łóżek. Nie mając innego wyboru musiałam zostawić śpiących panów i zająć się nimi. Kiedy skończyłam karmić zastąpił mnie w obowiązkach Robert a ja mogłam wrócić na górę. Właśnie podnosili się z łóżka. Rozbawił mnie ich żebrzący wzrok. Dało się w nim wyczytać, że nie ma nic bardziej frustrującego niż obudzić się obok drugiego nagiego mężczyzny z erekcją i nie móc znaleźć swojej partnerki. Bez zastanowienie wskoczyłam pomiędzy nich mówiąc mamy piętnaście minut. I było to jedno z lepszych piętnastu minut, jakie miałam do tej pory okazję przeżyć po przebudzeniu.</p>
<p>Śniadanie zjedliśmy w jadalni, gdy Robert zabawiał córki w bawialni na dole. Nie chciałam by starsza widziała naszych gości. Choć jeszcze nie jest w wieku by mogła coś z tego zrozumieć to nie chcę by miała podobne wspomnienia.</p>
<p>To było dobre swingowanie. Na pożegnanie zapytałam się Kasi, czy nie miałaby ochoty poznać mojego chłopca. Opowiedziałam jej i Adamowi o Jacku w nadziei, że bawiący się w <em>cuckold</em> przyjaciele okażą zainteresowanie. Nie mam zamiaru im go oddawać, jednak chętnie zrobiłabym Jackowi niespodziankę zapraszając na którąś ze schadzek atrakcyjną przyjaciółkę&#8230; Chyba nie mylę się co do tego, że jest to jedno z częstszych marzeń erotycznych młodych, i chyba starszych też, mężczyzn. To może być całkiem ciekawe!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-07-18/przyjaciel-rodziny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Umowa</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-06-21/umowa/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=umowa</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-06-21/umowa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Jun 2011 09:19:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1785</guid>
		<description><![CDATA[wego czasu, gdy decydowaliśmy o pomyśle dobrania sobie kochanki czy kochanka do trójkąta, Robert przystał na pewien niepisany układ. Obiecał mi, że będąc w ciąży możemy zaprosić do trójkąta mężczyznę. O ile poprzednim razem miałam szczęście wyegzekwować swoje prawo, o tyle teraz sytuacja stała się odrobinę skomplikowana. Tworzymy już trójkąt z Dagą, i choć na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/rg.jpg" alt="" title="" width="500" height="408" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="S" alt="S" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/s.gif" />wego czasu, gdy decydowaliśmy o pomyśle dobrania sobie kochanki czy kochanka do trójkąta, Robert przystał na pewien niepisany układ. Obiecał mi, że będąc w ciąży możemy zaprosić do trójkąta mężczyznę. O ile poprzednim razem miałam szczęście wyegzekwować swoje prawo, o tyle teraz sytuacja stała się odrobinę skomplikowana. Tworzymy już trójkąt z Dagą, i choć na czas wakacji wypuszczamy ją spod naszych skrzydeł to jednak trudno byłoby nam teraz znaleźć odpowiedniego partnera by wypełnić lukę. Również Robert, który lubi sporadycznie zaspokajać mnie w trójkącie z drugim partnerem, nie za bardzo ma chęć na stałego kochanka dla mnie. W piątek poruszyłam ten temat w sypialni, gdy po wieczornym seksie Daga poszła spać do siebie. Robert nie miał ochoty na trójkąt z mężczyzną, zgodził się natomiast na to, bym szukając rozrywki na jedna noc, nie ograniczała moich łowów wyłącznie do samych kobiet.</p>
<p>W sobotę upolowałam pierwsze trofeum, jednak za wybór terenów łowieckich odpowiedzialna była Daga i to jej należy się cześć laurów.</p>
<p>Sobota była dla mnie nowym doświadczeniem. Daga, z którą od prawie samego początku naszej znajomości toczę spór na temat naszych gustów muzycznych, postanowiła przekonać mnie do techno. Jej głównym argumentem było to, że tego się nie słucha w domu, że to trzeba poczuć na parkiecie i że ważna jest atmosfera, by zatracić się w rytmie. Podchodząc sceptycznie do całego tematu dałam się jednak namówić na wyjście z nią do klubu. Powiem szczerze, że nie przekonałam się, że nie polubiłam tej muzyki i że nie trafiła do mnie atmosfera panująca na sali. Mówiąc wprost to nie moja muzyka i nie moje pokolenie się tam bawiło. I nie chodzi mi tylko o sam wiek. Niemniej spróbowałam, a nudząc się niesamowicie skorzystałam z udzielonej mi przez Roberta dyspensy by przeżyć coś szalonego a przy okazji&#8230; Jakby to powiedzieć? Wypełnić jedno z zadań jakie otrzymałam w trakcie erotycznej gry z pewnym znajomym-nieznajomym.</p>
<p>Dzięki Dadze nie wyróżniałam się specjalnie z tłumu, przynajmniej strojem. Tak jak większość dziewcząt wyglądałam jak roznegliżowana tirówka. Ani skromniej, ani wulgarniej niż inne. Odstawałam natomiast od średniej wiekiem, czego nijak nie dało się ukryć idiotycznie uczesanymi w kitki włosami, czy makijażem na jaki namówiła mnie Daga. Świecąca w ultrafiolecie szminka nie jest czymś co noszę, podobnie jak obcisła jasno błękitna bluzka, zmieniająca pod wpływem ciepła kolor na ciemniejszy. Mając na sobie delikatną Freyę Arabellę dawało to zadziwiające wyniki, zwłaszcza tam, gdzie pod biustonoszem znajdowały się brodawki.</p>
<p>Nie mogłam pić, co niejako na wstępie sprawiło, że do końca mojego pobytu zachowałam trzeźwą i dość negatywna ocenę całości. Najmniej podobała mi się oczywiście muzyka, co było chyba widać na mojej twarzy, bo właśnie o to zapytał mnie mój amant. Z początku nie miałam ochoty na rozmowę z przystojnym, acz bardzo młodym mężczyzną. Wprawdzie przyszłam z myślą o upolowaniu kogoś, jednak moje oczekiwania oscylowały wokół nieco starszej ofiary. Próbowałam zakończyć nasz niedoszły romans odpowiadając, że przyszłam tu z córką, jednak odniosło to odwrotny od oczekiwanego efekt. Albo trafiłam na amatora starszych kobiet, albo nie dano mi wiary. Nie drążyłam tematu, a ponieważ mój Romeo był w pewien sposób nieporadnie uroczy dałam mu szansę. Okazało się to świetnym wyborem. Nie ze względu na późniejszy, pospieszny seks, który był co najwyżej przeciętny, ale na to że nagle zaczęłam się świetnie bawić a muzyka przestał mi zupełnie przeszkadzać.</p>
<p>Nie spędziłam w klubie całej nocy, jak Daga. Wystarczyły mi w zupełności dwie – trzy godziny i to tylko dzięki Romeo. Jak twierdził był sam, jednak poznałam jakąś jego koleżankę, która najwyraźniej nie była zachwycona moją obecnością. Podobało mi się jego zmieszanie gdy mnie przedstawiał. Użyłam imienia zaczerpniętego po części od modelu mojego biustonosza a po części wymyślonego pod wpływem pewnej czeskiej bajki. Musiał czuć się bardzo nieswojo wymawiając definitywnie zmyśloną Arabellę i jeszcze głupiej udając, że się znamy.</p>
<p>Nagrodziłam jego starania pod koniec mojej bytności w przybytku odurzonej młodzieży. Najpierw w ciemnym korytarzyku do pomieszczeń gospodarczych zrobiłam mu loda o smaku truskawkowym (takie miałam prezerwatywy). W trakcie rewanżu przeszkodzono nam w dalszej konsumpcji, jednak za  drobną łapówką pozwolono skorzystać z męskiej toalety dla personelu. Małego, ciasnego, ale czystego pomieszczenia. Piętnaście minut to niewiele czasu, jednak nakręceni podnieceniem nie potrzebowaliśmy go więcej.</p>
<p>Sama nie potrafiłabym powiedzieć jak doszło do tego, że wylizał mnie w najdziwniejszej pozycji na jaką można byłoby wpaść w łazience. Nie chce opisywać szczegółów, ale do tej pory nie wiem co nami kierowało, gdy wspinałam się na niego. Szybkość wydarzeń sprawiła, że nawet nie zastanawiałam się gdy zaproponował seks. Dbałam tylko by założył prezerwatywę i o to, by otrzymać równowagę wypinając w mocnym skłonie pośladki. To że miałam orgazm było wyłącznie zasługą podniecenia jakie się tliło po seksie oralnym i uczuciu, że jestem prawdziwa kurewką zdolna dać nastolatkowi w toalecie.</p>
<p>Mógł mieć góra dziewiętnaście, dwadzieścia lat. Był uroczo nieporadny ale i dość przewrotnie perwersyjny. Odmówiłam mu gdy przed stosunkiem pytał, czy pozwolę mu skończyć w pupie. Prezerwatywa była bardzo cienka i nie wytrzymałyby podobnych ekscesów. Mimo to pod koniec  próbował zmienić dziurkę, a gdy dłonią nakierowałam go na właściwy otwór eksplodował zanim wszedł we mnie z powrotem.</p>
<p>Naprawdę był smutny, gdy zdecydowałam się wyjść i gdy nie uległam prośbom by zostać. Czasami w takich chwilach o wszystkim decyduje drobny gest, czy wyraz twarzy&#8230; Gdy poprosił podałam mu numer telefonu. Nie ten prywatny, czy broń Boże do pracy, ale ten, który anonimowo służy mi do takich celów. Zadzwonił po pięciu minutach od rozstania. Był zdziwiony, że odebrałam myśląc, że podałam mu zmyślony naprędce numer.</p>
<p>Mój układ z Robertem teoretycznie nie zabraniałby ponownego spotkania&#8230; Jeszcze nie podjęłam decyzji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-06-21/umowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sukkub</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-05-20/sukkub/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=sukkub</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-05-20/sukkub/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 May 2011 11:51:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1767</guid>
		<description><![CDATA[&#160; przeszły weekend wygrałam z Dagą zakład. Założyłyśmy się o dzień służby. Przez tydzień zastanawiałam się nad zadaniem dla Dagi. Długo rozważałam, czy nie polecić jej zostać ‘Sukkubem’. Zabawa w ‘Sukkuba’ nie jest mojego autorstwa. Poznałam ją na studiach, gdy związałam się z pewnym dojrzałym mężczyzną. Mój kochanek miał silne zacięcie do BDSM, preferując zwłaszcza [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/condom.jpg" alt="" title="condom" width="500" height="533" class="aligncenter size-full wp-image-1768" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; przeszły weekend wygrałam z Dagą zakład. Założyłyśmy się o dzień służby. Przez tydzień zastanawiałam się nad zadaniem dla Dagi.</p>
<p>Długo rozważałam, czy nie polecić jej zostać <em>‘Sukkubem’</em>.</p>
<p>Zabawa w <em>‘Sukkuba’</em> nie jest mojego autorstwa. Poznałam ją na studiach, gdy związałam się z pewnym dojrzałym mężczyzną. Mój kochanek miał silne zacięcie do BDSM, preferując zwłaszcza spanking i szeroko pojętą tresurę. Uwielbiał mnie sobie podporządkowywać, a nasze zabawy często obejmowały wykonywanie w ciągu dnia drobnych zadań. Czasami było tym pójście na wykład w ukrytym pod ubraniem oplocie bondage, czy spacer po mieście bez bielizny, w sukience, utrzymując w pochwie piłeczkę do golfa, lub mając w pupie wtyczkę analną. Kiedy indziej zadania były bardziej złożone i wymagały inwencji, zdecydowania i odwagi, by zrobić coś, na co normalnie nigdy by się nie zdobyło. Właśnie w ten sposób deprawował mnie, a gdy udawało mi się wypełnić któreś z zadań, a nie zawsze byłam w stanie im sprostać, nazywał mnie swoją małą kurewką i nagradzał jakimś miłym gestem, czy podarunkiem. Lubiłam chłodzić z nim do opery i teatru. Lubiłam kolacje w restauracjach, wspólne pikniki w lesie i nad wodą. Dla takich chwil bez wahania podejmowałam się rzeczy, których nigdy bym się inaczej nie podjęła.</p>
<p>Zabawa w <em>‘Sukkuba’</em> polegała na zdobyciu nasienia obcego mężczyzny&#8230; Wychodziłam w piątek, lub sobotę na jakąś większą studencką imprezę, wpadałam do klubów, byłam bywalczynią niektórych pubów. Przed wyjściem osobiście kąpał mnie, malował, wybierał dla mnie perfumy, bieliznę i cały ubiór. Przynosiłam do niego od siebie po trzy, cztery komplety strojów a on wybierał dla mnie ten, który mu najbardziej odpowiadał. Odwoził mnie pod bramę lokalu, wręczał paczkę prezerwatyw i całował w usta. Gdy byłam w środku obserwował mnie, a jeśli zdarzało mi się wyjść z kimś to śledził nas. Czasami wracałam z trofeum, kiedy indziej ponosiłam porażkę. Jeśli tryumfowałam przynosiłam jako dowód zawiązaną prezerwatywę z nasieniem przypadkowego partnera. Wtedy kochaliśmy się całą noc jak nam zostawała, a w następny weekend zabierał mnie gdzieś w nagrodę lub obdarzał drobnym, ale gustownym podarkiem. Jeśli nie mogłam pochwalić się trofeum byłam jego suczką aż do następnej próby.</p>
<p>Prowadził album. Wielki, staroświecki, oprawiony w sztywną, skórzaną okładkę album na zdjęcia. Czyste sztywne karty na które wklejał swoje polaroidy i które uzupełniał opisami kolejnych prób. Każdej zabawie w  <em>‘Sukkuba’</em> towarzyszyły trzy fotografie. Jednak pokazywała jak byłam ubrana wychodząc. Na drugiej trzymałam trofeum, lub stałam skruszona jego brakiem. Trzecia zawsze pokazywała mnie w jakiejś nieprzyzwoitej pozie, czy sytuacji. Mógł kazać mi rozłożyć przed nim nogi, sfotografować mnie podczas chłosty, gdy ssę jego członek, czy jak się masturbuje posłuszna jego rozkazowi. Same wpisy były lakoniczne. Data, miejsce, z kim, dwa-trzy zdania jak to się odbyło i proste tak / nie na pytanie czy miałam orgazm. Czasami do wpisu dołączał jakiś fant. Koronkę z podartych majteczek, guzik koszulki, pasemko włosów, czy rozdarte opakowanie po prezerwatywie, o ile je zachowałam. Zawsze coś innego, zawsze coś drobnego.</p>
<p>Był ‘kolekcjonerem’. Czasami zatrzymywał majteczki w których do niego przychodziłam, prosił mnie o inny fragment mojego stroju, czy o to bym ofiarował mu coś specyficznego, jak drewniany ołówek z gumką, który miałam wsunąć sobie do pochwy podczas zajęć.</p>
<p>Kiedyś pozwolił mi zobaczyć swoje fanty i albumy. Byłam zdziwiona oglądając na ich kartach kobiety w różnym wieku, i o rożnej urodzie. Nie miał wyraźnych preferencji co do wzrostu, koloru włosów, wielkości biustu, czy obfitości figury. Było trochę bielizny, drobnych osobistych przedmiotów, sporo listów i masa zdjęć zrobionych polaroidem. Potrafił opowiedzieć coś o każdym z nich. Były wśród nich zwykłe zdjęcia jak i najbardziej wyuzdana pornografia jakąkolwiek miałam okazję oglądać.</p>
<p>Myślałam czy nie dać takiego zadania Dadze. Zrezygnowałam. Mała jest zbyt delikatna, za mało doświadczona i jeszcze nie zepsuta na tyle, by mogła podołać mu odnajdując w nim przyjemność. Jeszcze nie teraz.</p>
<p>Wymyśliłam dla niej coś innego. Ciekawe jak się jej to spodoba.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-05-20/sukkub/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Analne Rozkosze</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-05-16/analne-rozkosze/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=analne-rozkosze</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-05-16/analne-rozkosze/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 May 2011 09:47:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bachanalia]]></category>
		<category><![CDATA[BDSM]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1765</guid>
		<description><![CDATA[dy chodzi o zabawy z drugą dziurką, ludzie przeważnie dzielą się na dwie wyraźnie zdefiniowane grupy. Tych, którzy lubią tego rodzaju stymulację i tych, którzy nie odnajdują w niej żadnych erotycznych aspektów. Naprawdę rzadko spotykam się z ludźmi mającymi obojętny, czy niezdecydowany stosunek do zabaw analnych. Od momentu spróbowania seksu analnego kojarzył mi się on [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/wypinajac-pupe.jpg" alt="" title="" width="500" height="320" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="G" alt="G" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/g.gif" />dy chodzi o zabawy z drugą dziurką, ludzie przeważnie dzielą się na dwie wyraźnie zdefiniowane grupy. Tych, którzy lubią tego rodzaju stymulację i tych, którzy nie odnajdują w niej żadnych erotycznych aspektów. Naprawdę rzadko spotykam się z ludźmi mającymi obojętny, czy niezdecydowany stosunek do zabaw analnych.</p>
<p>Od momentu spróbowania seksu analnego kojarzył mi się on zawsze z przyjemnością, podobnie zresztą jak i inne zabawy obejmujące stymulacją odbytu. Lubię to, a przyjemność jaką odczuwam zaliczam do wyjątkowo intensywnych. Poza seksem analnym wysoko cenię anlilingus, lewatywę, stymulację zwieracza dużymi wtyczkami, fisting w wykonaniu kobiety i głęboką penetrację, na przykład długim podwójnym dildo.</p>
<p>Mając szczęście do naprawdę delikatnych, doświadczonych partnerów i partnerek, którzy wprowadzili mnie w świat analnych doznań, sama staram się być równie delikatną i cierpliwą nauczycielką.</p>
<p>Daga była w tym aspekcie doświadczeń niemalże dziewicą. Niemalże, gdyż zgodnie z panującą obecnie modą próbowała stosunku analnego z jednym ze swoich przeszłych partnerów. Ze względu na to, że nie wyniosła najcieplejszych wspomnień, wyjątkowo delikatnie wprowadziliśmy ją w arkana miłości greckiej. Powoli, nie spiesząc się, delikatnie i małymi krokami. Okazało się, że seks analny, nawet z dobrze obdarzonym przez naturę partnerem, nie sprawia jej bólu. Że jest przyjemny, nieco inaczej niż tradycyjny stosunek, jednak nie mniej intensywnie. Że można mieć orgazm kochając się po grecku a odpowiednie przygotowanie sprawia, że wcale nie trzeba obawiać się ‘wypadków’. Słowem Daga polubiła seks analny, a my zachęceni tym jak reaguje rozszerzyliśmy spektrum zabaw daleko poza samo zbliżenie.</p>
<p>W sobotę po raz pierwszy Daga spróbowała czym jest naprawdę głęboka lewatywa, i jak wiele przyjemności może sprawić intensywna penetracją odbytu długim podwójnym dildo, czy dłonią.</p>
<p>Oczywiście nic bez wyrzeczeń. Dieta choć niecodzienna, nie była wcale uciążliwa. Niestety podobnie jak ja nie polubiła płynnej parafiny, a wstępne, poranne lewatywy, nie zabarwiane podtekstem erotycznym, traktowałyśmy obie bardziej jak obowiązek niż zabawę. We wstępnej fazie przygotowań Robert nie brał udziału. Po kilku wlewach i sporej części poranka spędzonej w łazience miałyśmy chwile odpoczynku, po czym mąż wykonał nam obu pierwszą erotyczna lewatywę. Jeszcze nie za pomocą długiego wężyka sięgającego daleko w głąb ciała, a przy użyciu końcówki podobnej do  kateteru Foleya, ale z dwoma nadmuchiwanymi i dużo większymi balonikami. O ile zwykłe końcówki do lewatywy sprawdzają się przy małych wlewach, to przy większych te zaopatrzone w nadmuchiwane baloniki są wprost nieocenione.</p>
<p>Podczas tej części zabawy byłyśmy ubrane w pończoszki i pantofle na obcasach. Ja miałam dodatkowo pas do pończoch, a Daga siatkowe rękawiczki do łokcia. Ponieważ dzieci sprzedaliśmy dziadkom, lewatywę otrzymałyśmy w salonie na dole. Rozpoczęłyśmy przełożone przez oparcie skórzanej kanapy. Wypięte byłyśmy pieszczone palcami a później kochałyśmy się z Robertem analnie. Nie tyle kochałyśmy, co zostałyśmy przez niego spenetrowane. Kilka pchnięć po których wsunął nam w pupy końcówki do lewatywy. Ja dostałam tą z większymi balonikami. Ten wewnątrz mnie miał maksymalną objętość aż 750 cm<sup>3</sup>. Po napompowaniu wypełnił całą odbytnicę, a uczucie było bardzo przyjemne. Jakbym miała w sobie gigantyczną wtyczkę analną ale wsuniętą bez uprzedniego rozciągania odbytu. Daga otrzymała nieco mniejszą końcówkę jednak i jej rozmiar zapewniał podobne wrażenia.</p>
<p>Zabawę z lewatywą rozpoczęłyśmy na podłodze, leżąc na owczych skórach, ułożone na lewym boku. Nowym elementem wystroju był też stojak wykorzystywany do podtrzymywania worków na wlewy. Mój miał pojemność dwóch litrów, Dagi litra. Oba worki były pełne, a wlew zrobiony był podgrzanym do 38 °C roztworu fizjologicznego soli. Gdy worek Dagi był już pusty przyjęłyśmy pozycję kolankowo-łokciową. Robert uzupełnił worek Dagi i mój kolejnym litrem płynu. Masując nam podbrzusza wlał w nas po trzy i dwa litry wlewu. Po lewatywie, która trwała około dwudziestu minut końcówki zostały zaślepione, a naszym zadaniem było przez następne dwadzieścia minut spacerować po domu, obowiązkowo pokonując też schody na piętro i z powrotem.</p>
<p>Ktoś, kto nie doświadczył nigdy tego rodzaju lewatywy i nie był zmuszony czekać z wypróżnieniem dwudziestu minut nie może sobie wyobrazić towarzyszącemu oczekiwaniu uczucia, które dodatkowo potęgowało chodzenie.</p>
<p>Moment w którym Robert pomógł mi, siedzącej na ubikacji, wysunąć końcówkę był tak rozkoszny, że prawie porównywalny z orgazmem.</p>
<p>Zabawę powtórzyliśmy jeszcze dwukrotnie. Przy ostatnim wlewie Robert zastosował zmiany w jego składzie. Mój trzylitrowy koktajl został wzbogacony o filtrowany napar z czterech łyżek stołowych mielonej kawy i 20 cm<sup>3</sup> spirytusu rektyfikowanego. Dadze zaaplikował dwa litry zaprawione wywarem z dwóch łyżek stołowych kawy i 60 cm<sup>3</sup> spirytusu<sup>†</sup>.</p>
<p>Gdy pozbyłyśmy się wody wzięliśmy wspólny prysznic i wylądowaliśmy w sypialni. Byłam lekko odurzona i tak pobudzona, że w przerwach pomiędzy seksem z Dagą i mężem masturbowałam się bez przerwy dużym dildo i zasilanym z kabla wibratorem Hitachi. Daga była pobudzona a jednocześnie pijana jak nigdy dotąd. Balansowała na granicy świadomości, a jednak to ona nadawała tempo naszej miłości. Dla mnie ostatnim akordem i wielkim finałem był orgazm gdy nabita na męża byłam jednocześnie fistowana przez Dagę. Czułam jak jej dłoń w odbycie stara się objąć tkwiący w pochwie członek męża. Odleciałam i było to najintensywniejsze przeżycie ostatnich miesięcy, przynajmniej do wieczornego fistingu. Dagi wielki finał odbył się w pozycji kolankowo-łokciowej gdy z twarzą wtuloną w krocze Roberta, ssąc go, była fistowana gdy trzema palcami drugiej dłoni rozciągałam jej odbyt.</p>
<p>Gdyby nie silna wola zasnęłybyśmy w zmierzwionej pościeli nie dbając o prysznic. Musiałyśmy się zmusić, by wziąć tusz, który na szczęście podziałał na nas orzeźwiająco. Niezbyt starannie osuszone ręcznikami zanurzyłyśmy się w świeżo przebranej przez Roberta pościeli. Zasnęłam szybko pokonana przez skutki gasnącej już euforii wywołanej kofeiną zmieszaną z alkoholem. Spałyśmy do późnego wieczora. Gdy wstałyśmy Robert przywiózł już dzieci od mamy. Leżąc obok równie jak ja nagiej Dagi nakarmiłam Martusię i dałam buziaka na dobranoc Marysi. Gdy Robert kładł córki spać zeszłam na dół okryta półprzezroczystym nocnym szlafroczkiem. Dadze dałam podobny. Kolacja składała się z soku i owocowej galaretki. Gdy córki zasnęły zrobiłyśmy Robertowi bardziej treściwą kolację, a same poszłyśmy przygotować naszą łazienkę i sypialnię do kolejnej odsłony naszych analnych eksploracji.</p>
<p>Do głębokiej lewatywy użyłam dość grubego, silikonowego wężyka skonstruowanego specjalnie do tego typu zabaw. Był bardziej elastyczny od tych jakie wykonane zostały z gumy, miał dwie dziurki po bokach obłej końcówki i jeszcze większe od poprzednich wymiary (40 Fr, 48&#8221; co po przeliczeniu daje średnicę 13.3 mm i imponującą długość 122 cm).</p>
<p>By przekonać Dagę, że można wsunąć w drobne ciało kobiety prawie metr rurki pierwsza poddałam się całej procedurze. Tym razem wlew był mniejszy bo tylko dwulitrowy, jednak w trakcie jego wykonywania Robert wsunął we mnie prawie całą rurkę. Zabrakło około 20 cm. Uczucie gdy przemieszczała się we mnie, gdy pokonywała kolejne zakręty jelita było na granicy rozkoszy i delikatnego bólu, jednak z rodzaju tych, które niosą erotyczny ładunek.</p>
<p>Gdy spędzałam czas w łazience Daga rozpoczęła swoją przygodę. Ostatnie dwadzieścia centymetrów rurki wprowadziłam w nią osobiści. Jak na pierwszy raz wynik był imponujący. Całe osiemdziesiąt centymetrów i dwa litry wlewu. Widząc jej podniecenie miałam ochotę pomóc jej palcem, jednak postanowiłam poczekać z tym do crème de la crème wieczoru – zabawy podwójnym dildo.</p>
<p>Oglądając poprzedniego dnia wybrane dla niej dildo Daga nie wierzyła, że zmieszczę w niej co najmniej trzy-czwarte jego długości, czyli około 80 cm. Założyłyśmy się, a zwyciężczyni zakładu miała wygrać przegraną na jeden dzień bezwzględnej służby.</p>
<p>Wygrałam i to ze sporym zapasem. Myślę jednak że Daga nie żałowała. Gdy wysuwałam z niej dildo jednostajnym ruchem miała cudowny orgazm przypominający odrobinę nagły atak epilepsji. W kilka minut po niej sama przeżyłam podobne sensacje. Celem niedzielnej zabawy byłą również edukacja Dagi. Nauczyłam ją jak manipulować dildo, by weszło we mnie całe, a później udzieliłam lekcji głębszego niż zazwyczaj fistingu analnego. Bardzo rzadko pozwalam sobie na stymulację odbytu całą dłonią. To coś na specjalne okazje, o wiele rzadsza przyjemność niż klasyczny fisting i jak do tej pory ograniczona jedynie do kobiecych fisterek o szczupłych dłoniach. Marta była mistrzynią w tym rodzaju stymulacji. Daga jest na najlepszej drodze do osiągnięcia tego.</p>
<p>Po kilku próbach, mojej wydatnej pomocy i dzięki nieocenionemu J-lube Dadze udało się wsunąć dłoń poza pierwsze zakole odbytnicy. Uczucie jest powalające potężną dawką rozkoszy zmieszanej z odrobiną miłego w podniecający sposób bólu. Orgazm nastąpił po chwili od pełnej penetracji i przez cały czas jego trwania jej dłoń tkwiła głęboko we mnie. Gdy było po wszystkim prawie zemdlałam z rozkoszy, gdy wysuwała się ze mnie.</p>
<p>To co się działo gdy przyszła jej kolej sprawiło, że obserwujący nas Robert strzelił na łóżko  strumieniem nasienia. Daga ma idealną pupę a po wydepilowaniu pomiędzy pośladkami jej kształtny odbyt kusi dziewiczą urodą. Jest bardzo elastyczny i przy odrobinie delikatności szybko akomoduje się do coraz to większej ilości palców. Sama penetracja zajęła mi chwilę, jednak nie męczyłam jej wieloma próbami. Sekret polegał na odrobinie wypitego alkoholu, dłuższej stymulacji z niezbyt intensywnym rozciąganiem i byciu zdecydowaną, przy zachowaniu delikatnego umiaru, gdy dochodzi do penetracji wszystkimi palcami. Daga uległą po krótkiej chwili, a gdy wsunęłam się w nią po nadgarstek przez chwilę czułam jak w panice jej odbyt próbuje wypchnąć mnie z jej wnętrza. Uspokoiłam ją delikatną stymulacją krocza. Jej pupa była wypełniona żelem, moja dłoń i przedramię nasmarowane gęstym żelem J-lube. Miałam tylko wąskie okno, w którym głębszy fisting był możliwy. Przeciągając zabawę sprawiłabym tylko, że jej rozciągnięty odbyt zacząłby się panicznie zaciskać a ja nie potrafiłabym już nad tym zapanować. Nie używamy żadnych &#8216;pomocy&#8217; farmakologicznych. Nie stosujemy żelów z lidokainą, czy środków na rozluźnienie mięśni, w tym tak popularnego w pewnych kręgach &#8216;poppersa&#8217;.</p>
<p>Gdy tylko opanowałam spazmy wywołane przejściem dłoni przez ciasne mięśnie odbytu uformowałam w niej dłoń w dzióbek i zaczęłam konsekwentnie wsuwać się głębiej. Daga reagowała pozytywnie, acz bardzo gwałtowni. Gdy palcami wsuwałam się w zakole odbytu jęczał głośno. Dyszała ciężko gdy rozchylając palce otwierałam go. Wsuwając dłoń na jej podbrzusze naparłam płynnym, stanowczym ruchem. Jej odbyt pozwolił dłoni wejść głębiej a palce wsunęły się do zakola. Drugie pchnięcie sprawiło, że weszłam w nią głębiej a dłoń przesunęła się przez zakole jej odbytnicy. Chciałam jeszcze raz naprzeć, by wejść w nią do łokcia, jednak Daga nie wytrzymała napięcia. Miała orgazm podczas którego na chwilę straciła świadomość. Czułam jak jej próbujący zmiażdżyć mi przedramię zwieracz nagle przestaje pulsować i rozluźnia się. Wykorzystałam tą chwilę by wysunąć z niej dłoń. Dochodząc do siebie drżała jak w febrze a pieszczony palcem odbyt zaciskał się na mnie jak oszalały. Podobało mi się jak po chwili wyłączenia się kontynuuje orgazm. W tym czasie Robert jęcząc strzelał w naszym kierunku. Po wszystkim, gdy już przebrane, umyte, leżące w świeżej pościeli czekałyśmy na biorącego prysznic Roberta dzieliłyśmy się własnymi odczuciami. Daga była obolała, twierdziła, że minie sporo czasu, zanim zdecyduje się ponownie na fisting, czy choćby seks analny, jednak przyznawała, że było to najintensywniejsze i najbardziej niesamowite doświadczenie w jej życiu. Cieszę się z tego.</p>
<p>By wynagrodzić naszemu obserwatorowi bierną rolę w naszym przedstawieniu zrobiłyśmy Robertowi specjalne fellatio z wszystkimi możliwymi atrakcjami, włącznie z seksem hiszpańskim, ssaniem jąder, pieszczotami odbytu i masażem prostaty. Nie wypuściłyśmy go z naszych ust i dłoni, dopóki dwukrotnie nie zaznał rozkoszy.</p>
<p>Rano ogłosiłyśmy tygodniowe moratorium na seks analny w jakiejkolwiek postaci. Robert nie protestował nawet słowem. To co dostał w zamian i co mógł obserwować zdarza się mniej niż trzy, cztery razy w roku.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p class="postmetadata"><sup>†</sup> &#8211; enemy z alkoholem mogą być bardzo niebezpieczne, ze względu na błyskawiczną absorpcję alkoholu poprzez śluzówkę odbytu. Większe ilości alkoholu mogą wywołać zgon, a zbyt duże jego stężenie we wlewie uszkodzić śluzówkę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-05-16/analne-rozkosze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przygotowania</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-05-13/przygotowania-3/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=przygotowania-3</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-05-13/przygotowania-3/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 May 2011 08:07:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[BDSM]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1762</guid>
		<description><![CDATA[d wczoraj przygotowujemy się z Dagą do małej sesji analnych eksperymentów. Niestety zabawa jaką chcę jej pokazać wymaga drobnego wyrzeczenia. Przez trzy dni nasza dieta składać się będzie wyłącznie z soków, płynów, bulionu i różnych galaretek. Nawet ją lubię, jednak nie przepadam za ostatnim przed lewatywami etapem &#8211; wypiciem małej porcji płynnej parafiny. To już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/orgia3.jpg" alt="" title="orgia" width="500" height="350" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="O" alt="O" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/o.gif" />d wczoraj przygotowujemy się z Dagą do małej sesji analnych eksperymentów. Niestety zabawa jaką chcę jej pokazać wymaga drobnego wyrzeczenia. Przez trzy dni nasza dieta składać się będzie wyłącznie z soków, płynów, bulionu i różnych galaretek. Nawet ją lubię, jednak nie przepadam za ostatnim przed lewatywami etapem &#8211; wypiciem małej porcji płynnej parafiny. To już dziś wieczorem. </p>
<p>Jutro zaczynamy serię dokładnych lewatyw. Daga jeszcze nie próbowała głębokiej lewatywy, czy lewatywy wykonanej większa niż litr objętością płynu. Będzie sporo zabawy nowymi doznaniami. Sama przyznam, że mimo sporej praktyki dalej robi na mnie wrażenie trzylitrowy wlew, a wrażenia jakie odczuwam są wyjątkowe intensywne.</p>
<p>W sobotę wieczorem powinnyśmy być już idealnie wyczyszczone i gotowe do eksperymentów z głęboką penetracją odbytu. Jestem pewna, że Daga polubi moje metrowe, podwójne dildo. Będzie to też wspaniała okazja do fistingu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-05-13/przygotowania-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Środa</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-04-28/sroda/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=sroda</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-04-28/sroda/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Apr 2011 08:02:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1747</guid>
		<description><![CDATA[czorajszy dzień zapowiadał się źle. Miałam spotkanie z dość kapryśnym i prawdę mówiąc upartym jak osioł a do tego przekonanym o swojej graniczącej z iście boską nieomylnością klientem. Najgorsze, że musiałam zabrać ze sobą Martusię, gdyż Robert za nic nie mógł się nią zająć. Daga, goszcząca na występach w rodzinnych stronach, wracała wieczorem, a nasza [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/sama-ze-soba.jpg" alt="" title="sama ze sobą" width="500" height="335" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />czorajszy dzień zapowiadał się źle. Miałam spotkanie z dość kapryśnym i prawdę mówiąc upartym jak osioł a do tego przekonanym o swojej graniczącej z iście boską nieomylnością klientem. Najgorsze, że musiałam zabrać ze sobą Martusię, gdyż Robert za nic nie mógł się nią zająć. Daga, goszcząca na występach w rodzinnych stronach, wracała wieczorem, a nasza sporadycznie wykorzystywana babysitterka miała już inne zobowiązania.</p>
<p>Spotkanie zaiste było meczące ale dość konstruktywne, gdyż w końcu coś ustaliliśmy i na coś się zgodziliśmy. Martusia była grzeczna a nasza asystentka nie miała problemów z jej przypilnowaniem. Mała spała grzecznie a nakarmiona po spotkaniu pozwoliła się porwać Iwonie, która zajęła się nią przez kolejne pół godziny, tak bym mogła w ciszy i spokoju własnego gabinetu sprawdzić pocztę, odpowiedzieć na kilka listów i zrelaksować się po rozmowie z klientem. Zabrzmi to samolubnie, ale chętnie pozbyłam się na chwilę małej, a cześć z ofiarowanego mi czasu poświęciłam na odrobinę pieszczot z samą sobą. Nic nie poradzę. Od dziecka relaksuję się i kontroluję stres poprzez masturbację, a nie widząc w tym niczego zdrożnego, czy szkodliwego, mam zamiar dalej tak postępować.</p>
<p>Wracając do domu zahaczyłam o sklep. Lodówka od powrotu świeciła pustkami a półki w spiżarce były już znacznie przetrzebione. Grzeczna w samochodzie mała dała pod koniec naprawdę szybkich zakupów koncert. Zmuszona dać jej ponownie piersi spędziłam w sklepie o wiele więcej czasu, niż zamierzałam. W domu byłam późno, później niż Robert. Mała została mimo protestów wykąpana, siłą przystawiona do piersi i uśpiona. Miała stresujący dzień a sen był w tym przypadku najlepszym rozwiązaniem.</p>
<p>Sama padłam ze zmęczenia. Klnąc na narzucone samej sobie restrykcję na kawę zadowoliłam się kąpielą a przez krótką chwilę zastanawiałam się czy nie sięgnąć ponownie po wypróbowany sposób na relaks. Ostatecznie decyzję podjęto za mnie. Drąca się na dole Marysia wymusiła na tatusiu, by iść do mamy. Przeważnie rozsądny mąż dał się nabrać na starą sztuczkę, a gdy mała zobaczyła mnie w wannie zaczęło się&#8230; Naprawdę nie miałam siły słuchać dalszych jęków i pozwoliłam by mała dołączyła do mojej kąpieli. W nagrodę za zburzenie mojego spokojnego królestwa Robert wymył nas obie. Niestety musiałam dać mu po łapach, bo zamiast zająć się pilnowaniem chlapiącej naokoło córki zajął się namiętnie szorowaniem moich piersi i podbrzusza. Rozumiem jego zapał, ale naprawdę dbam o higienę i nie trzeba mnie szorować, zwłaszcza w tych miejscach, aż tak dokładnie i tak długo. Dał się przekonać dopiero gdy poprosiłam, by swą energie zachował na masaż, jakiego zażądałam na wieczór. </p>
<p>Po kolejnym wyciu związanym z wyciąganiem małej, po dłuższej walce z ubrankiem i przeczytaniu bajki na dobranoc poczułam się głodna jak wilk. Szczęściem gdy męczyłam się z córeczką Robert i Daga zrobili kolację. </p>
<p>Posiłek zjedliśmy we troje. Piersi z kurczaka zapiekane z serem i ziołami, grzanki z masłem czosnkowym i warzywa gotowane na parze. Do tego zimne piwo, w którym jednak tylko umoczyłam usta.</p>
<p>Wieczorem mąż miał ręce pełne pracy. Okazało się, że chętnych na masaż kobiet ma dwie, i że nie zadowolimy się byle kilkoma chwilami zabiegów, po których pozwolimy mu na czysto erotyczne figle. O co to to nie! Masaż był jaki być powinien. Dokładny, staranny, delikatny, ale i nie za delikatny. Po spełnieniu naszych zachcianek miałam jeszcze tylko jedną, by zrobił mi minetę, a później pozwolił być jedynie bierną obserwatorką jego i Dagi ekscesów. Również z tego zadania wywiązał się z należytą starannością, a nawet z pasją, bo nie prosiłam o nic więcej jak o jeden orgazm, a otrzymałam dwa.</p>
<p>Zaspokojona przez chwile przyglądałam się jak uprawia zapasy z Dagą. Podziwiałam, choć bez zazdrości, jak zarzuciwszy nogi na ramiona kochała się z nim w pozycji ‘na pagonach’. Jak płynnie przeszła do ‘rozłupywanego bambusa’ a później lekko zmodyfikowanej, spleceniem nóg na jego plecach, pozycji misjonarskiej, by w końcu odwrócić się z nim by być na górze. Zasnęłam gdy ujeżdżała go siedząc na nim okrakiem. Odprężona i zaspokojona uległam nagle przypominającemu o sobie zmęczeniu i dałam się uśpić rytmicznemu kołysaniu towarzyszącemu ich miłości. Swoją drogą Daga ma śliczne, krągłe piersi. Nie za obfite, ale naprawdę kształtne i kuszące. Szczególnie, gdy wygięta w lekki łuk, podparta na wyciągniętych za siebie ramionach, pręży się suwając nabita na członek męża.</p>
<p>Rano obudziłam się obok męża. Daga jak zwykle spała u siebie, a my pozostawienie sobie mogliśmy cieszyć się poranną porcja karesów. Pół godziny pieszczot zakończyliśmy spleceni w 69, doprowadzając się nawzajem prawie do samego orgazmu.. Ten jednak woleliśmy przeżyć złączenie w klasycznej, choć przecież tak przyjemnej gdy dobrze podanej, pozycji misjonarskiej. Szczytując lubię czuć na sobie ciężar mężczyzny. Lubię rozkładać pod nim uda, gdy mocnymi pchnięciami zapowiada zbliżającą się rozkosz, i lubię gdy rozlawszy we mnie nasienie tuli się do mnie całym sobą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-04-28/sroda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Miły Poranek</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-04-06/mily-poranek-2/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=mily-poranek-2</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-04-06/mily-poranek-2/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Apr 2011 10:41:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1738</guid>
		<description><![CDATA[ni, w których mogę poleniuchować w łóżku do jedenastej należą do zjawisk równie częstych, co jednorożce. Wczoraj jednak zdarzyło się to co nieprawdopodobne! O pierwszej miałam ważne spotkanie w pracy, a Robert i Daga nie mogli zastąpić mnie w opiece nad młodszą z córek. Jak na złość wypróbowana babysiter miała już jakieś inne zobowiązania. Mając [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/karesy.jpg" alt="" title="karesy" width="500" height="330" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="D" alt="D" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/d.gif" />ni, w których mogę poleniuchować w łóżku do jedenastej należą do zjawisk równie częstych, co jednorożce. Wczoraj jednak zdarzyło się to co nieprawdopodobne!</p>
<p>O pierwszej miałam ważne spotkanie w pracy, a Robert i Daga nie mogli zastąpić mnie w opiece nad młodszą z córek. Jak na złość wypróbowana babysiter miała już jakieś inne zobowiązania. Mając do wyboru długi meeting z dzieckiem, lub powierzenie małej teściowej wybrałam to drugie. Ponieważ wszystko zdarzyło się dość nagłe wolałam by to Robert odwiózł małą do swoich rodziców. Zbyt często słyszę przy takich okazjach bardziej lub mniej zawoalowane aluzje, że miejsce matki jest przy dziecku, w domu, najlepiej w kuchni. Mniejsza z tym. Najważniejsze, że Robert musiał odwieźć małą rano, już o siódmej. Oczywiście wymagało to ode mnie wstania z pościeli, zajęcia się pakowaniem, ubieraniem, karmieniem, przydzieleniem baterii sterylnych butelek i mleka z zamrażarki. Gdy w końcu reszta rodziny opuściła dom zrobiło się miło i cicho. Zadowolona wróciłam do łóżka i spałam do dziewiątej.</p>
<p>Obudziła mnie Daga. Podobnie jak ja została w domu i podobnie jak ja miała wczesnym popołudniem coś ważnego na mieście, czy też na uczelni. Korzystając z nieobecności Roberta zrobiłyśmy to, co najbardziej nam o poranku odpowiada&#8230; Rozmawiałyśmy. Z początku o niczym szczególny, jednak szybko rozmowa przybrała intymny charakter. Daga zwierzyła mi się z pewnego epizodu ze swojej młodości. Całkiem barwnego i pikantnego. Zrewanżowałam się podobną opowieścią o pierwszych  erotycznych doświadczeniach z płcią przeciwną w postaci mojego rówieśnika. O tym jak podczas  wakacji u babci, na sianie, po raz pierwszy trzymałam w dłoni członek, o zaskoczeniu jakie przeżyłam obserwując ejakulację, wstydzie towarzyszącym jego prośbie by zobaczyć mnie nagą i przyjemności jaka sprawiła mi jego fascynacja moim ciałem.</p>
<p>Może poprowadziłabym opowieść dalej, do ukradkowych wizyt w mojej sypialni, podczas których odkrywaliśmy wzajemnie petting i nieśmiało próbowaliśmy seksu oralnego ale zamknęła mi usta długim pocałunkiem.</p>
<p>Odrzuciwszy kołdrę ściągnęła z siebie kusą koszulkę i naga, z figlarnym uśmiechem, zanurkowała pomiędzy moje uda. Byłam w pidżamce, jednak Dadze nie przeszkadzało to by zacząć mnie jeść przez cienki materiał, a robiła to z takim zapałem, że już po chwili byłam zupełnie pochłonięta przyjemnymi wrażeniami. Gdy w końcu zdecydowała się ściągnąć ze mnie spodnie byłam bliska orgazmu, półnaga, oparta o poduchę rozłożyłam się przed nią bezwstydnie a kiedy wsunęła we mnie język wplotłam dłonie w jej włosy. Lizała mnie tak rozkosznie, że już po kilkunastu sekundach wykrzyczałam mój orgazm.</p>
<p>Druga runda przypominała zapasy. Łączyłyśmy się ze sobą, przewracałyśmy, goniłyśmy w pościeli&#8230; Raz splecione w 69 po chwili całowałyśmy się w usta, by zaraz zapleść się udami o siebie, czy też powrócić do pieszczot oralnych. Jej orgazm przyszedł kiedy uprawiałyśmy wzajemny trybadyzm. Mój wyzwoliłam delikatną pieszczotą łechtaczki. Odpoczywałyśmy wtulone w siebie. Ja oparta o wysoko podniesiona poduszkę, ona z głowa złożoną na moich piersiach, zwinięta jak szykujący się do snu kotek. Okryte przywróconą do łask kołdrą zasnęłyśmy. Na krótko, bo niespełna dwadzieścia minut. Obudziłam ją pieszczotami, które z delikatnego, kojącego do snu dotyku niepostrzeżenie wyewoluowały w intensywne karesy. Przyjmowała je z nieskrywaną ochotą, pozostając jednak całkowicie pasywną. Wykorzystałam uległość Dagi by ułożyć ją na moim miejscu, unieść jej złączone nogi ku górze, nad głowę, tak by palcami stóp mogła zaczepić o wezgłowie łóżka. Zgięta w tej niecodziennej pozycji ukazywała krągłe pośladki i ślicznie wyeksponowany srom. Jej mięsiste, złączone wargi aż prosiły wy wsunąć pomiędzy nie język. Długo pieściłam delikatne ciało ustami. Bez pośpiechu, bacząc by podniecenie nie przekroczyło umownej granicy, poza która nie byłabym w stanie go kontrolować. Doprowadziwszy Dagmarę do białej gorączki weszłam w nią palcami. Ssąc łapczywie srom pobudzałam ją mocnymi, nakierowanymi na przednią ściankę pochwy, pchnięciami. Mój wysiłek został nagrodzony cudownym misterium wszechwładnego orgazmu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-04-06/mily-poranek-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Razem czy Osobno</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-03-17/razem-czy-osobno/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=razem-czy-osobno</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-03-17/razem-czy-osobno/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Mar 2011 10:06:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1724</guid>
		<description><![CDATA[Mała dygresja na temat wspólnej, lub osobnych sypialni. &#160; hciałabym podzielić się kilkoma refleksjami na temat wspólnego sypiania. Nie w sensie uprawiania seksu, ale w tym dosłownym. W naszym życiu zagościła Dagmara. Nie jest to nasz pierwszy trójkąt, jednak tak jak i poprzednie nie przypomina w wielu aspektach tego, do czego przyzwyczaiło nas zdobyte uprzednio [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/w-lozku1.jpg" alt="" title="w-lozku" width="500" height="300" class="center" /></p>
<h2>Mała dygresja na temat wspólnej, lub osobnych sypialni.</h2>
<p>&nbsp;</p>
<p><img class="caps" title="C" alt="C" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/c.gif" />hciałabym podzielić się kilkoma refleksjami na temat wspólnego sypiania. Nie w sensie uprawiania seksu, ale w tym dosłownym.</p>
<p>W naszym życiu zagościła Dagmara. Nie jest to nasz pierwszy trójkąt, jednak tak jak i poprzednie nie przypomina w wielu aspektach tego, do czego przyzwyczaiło nas zdobyte uprzednio doświadczenie. Właśnie jej zachowanie, tak różne od zachowania naszej poprzedniej kochanki do pary, sprawiło, że naszły mnie myśli na temat dzielenia sypialni.</p>
<p>Retrospektywnie, od zawsze lubiłam sypiać ze swoimi partnerami, czy partnerkami. Lubie towarzystwo w sypialnia, a inna osoba w łóżku mi nie przeszkadza, a wręcz czyni sen spokojniejszym. Jestem z tych kobiet, które lubią wtulać się w partnera i nie uciekają na drugi koniec materaca w poszukiwaniu wolnego miejsca. Robert czuje podobnie, więc od początku naszego związku nigdy nie myśleliśmy o osobnych sypialniach a przecież powierzchnia naszego mieszkania, jak i obecnego domu nigdy nie były argumentem przeciwko takiemu rozwiązaniu.</p>
<p>Z Martą, pomimo tego, że miała własne miejsce do spania, <em>de facto</em> zawsze spaliśmy we troje, w naszej sypialni. Dagmara woli zachować pewną odrębność, której absolutnie się nie sprzeciwiamy. Śpi osobno, choć prawie codziennie gości w naszej sypialni. Ma to swoje wady i zalety, i nie jest pozbawione swoistego uroku. Lubię gdy przychodzi do nas rano, lub gdy po wieczornym kochaniu proponuje by spać z nami. Przeżywamy miodowy miesiąc naszego potrójnego partnerstwa, więc kochamy się sporo i raczej długo. Jak nasze sprawy łóżkowe będą wyglądały za jakiś czas, gdy nasycimy pierwszy głód poznania? Nie wiem, ale podejrzewam, że podobnie do tego co było pomiędzy nami a Marta, a przedtem Gosią. Dalej będziemy uprawiać satysfakcjonujący seks, i choć może odrobinę spadnie jego częstotliwość, to niewspółmiernie wzrośnie zakres wspólnego eksperymentowania.</p>
<p>Dla kontrastu nasi dobrzy przyjaciele, podobnie jak my swingujący i nie stroniący od eksperymentów z trójkątami, od dwóch lat śpią osobno i bardzo to sobie chwalą. Z początku jak my mieli wspólna sypialnię, jednak po kilku latach małżeństwa stwierdzili, że bardziej odpowiada im rozdzielenie spania od seksu. Śpią osobno i stwarza im to okazję do całkiem nowych gier erotycznych. Jak nam opowiadali powrócili do zalotów, seks stał się przyjemniejszy, mniej skażony rutyną, a mająca lekki sen przyjaciółka zaczęła się lepiej wysypiać.</p>
<p>Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie nas w podobnej sytuacji. Brrr!!! Zwłaszcza siebie samej, wiedząc jak niespokojnie sypiam w pustym łóżku. Co ciekawe, podczas sporadycznej popołudniowej drzemki zupełnie nie tęsknię za obecnością męża. Za to spędzając samotnie noc przewracam się z boku na bok nie mogąc zasnąć i dopiero po dłuższej sesji ,często dość wyrafinowanego, autoerotyzmu potrafię zamknąć oczy. Niestety nawet wtedy sen mam niespokojny i przerywany.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-03-17/razem-czy-osobno/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W Domu</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-03-05/w-domu-2/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=w-domu-2</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-03-05/w-domu-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Mar 2011 21:20:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1718</guid>
		<description><![CDATA[róciliśmy do domu wypoczęci i zadowoleni z blisko dwutygodniowego białego szaleństwa połączonego ze swingowaniem w małej, pięcioosobowej komunie. Niewygody związane z podróżowaniem z małymi dziećmi były jedyną niedogodnością całego przedsięwzięcia. Pogoda dopisywała, warunki na stokach były wymarzone przez większość pobytu a my sami szybko dotarliśmy się. Martusia nie sprawiała kłopotów, a wyjścia na dwór sprawiały [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/na-sniegu.jpg" alt="" title="na śniegu" width="500" height="275" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />róciliśmy do domu wypoczęci i zadowoleni z blisko dwutygodniowego białego szaleństwa połączonego ze swingowaniem w małej, pięcioosobowej komunie. Niewygody związane z podróżowaniem z małymi dziećmi były jedyną niedogodnością całego przedsięwzięcia. Pogoda dopisywała, warunki na stokach były wymarzone przez większość pobytu a my sami szybko dotarliśmy się. Martusia nie sprawiała kłopotów, a wyjścia na dwór sprawiały jej sporo radości. Marysia nie dawała się utrzymać w domu i tylko towarzystwo dwójki nieco starszych pociech naszych gospodarzy potrafiło ją zatrzymać w czterech ścianach.</p>
<p>Dni spędzaliśmy leniwie, dzieląc czas pomiędzy narty, dzieci i sporadycznie wyjścia na kolacje. Z całego towarzystwa jedynie Ada wykazywała większą potrzebę urozmaicenia znajdując sobie grupkę rówieśników do wspólnego snowboardingu i &#8216;wakacyjną miłość&#8217;. Noce spędzaliśmy różnie. Czasami wspólnie, w piątkę, częściej jednak w parach i trójkątach. Przed przesytem broniliśmy się różnorodnością, a także tym, że nie swingowaliśmy codziennie. Dwa tygodnie to sporo czasu i łatwo się sobą znudzić, bądź też doprowadzić do jakiś konfliktów. Remedium była rotacja przy dzieciach i długie godziny spędzane poza domem.</p>
<p>Po powrocie życie nagle się rozpędziło. Nawał obowiązków i spraw zawodowych wymagał poświęcenia im dwóch pierwszych dni po przyjeździe. Kolejne, aż do dziś wypełniła nam Dagmara. Dziś zakończyliśmy jej przeprowadzkę do nas. Przedwczoraj byłam z nią u mojego ginekologa by założyć wkładkę, a dzisiaj rano zaciągnęłam ją do kosmetyczki. Wszystko było już zaplanowane ze szczegółami przed naszym wyjazdem, jednak i tak miałam wrażenie, że nagle znaleźliśmy się w wirze zdarzeń.</p>
<p>Dziś odpoczywaliśmy, jednak w ramach tego odpoczynku bawiliśmy się w gotowanie. Robert przygotowywał kolację na modłę kuchni koreańskiej, a Daga pomagała mi przy swojskich drożdżówkach i rogalikach z powidłami. Marysia dała się skusić na odrobinę ryżu i specjalnie dla niej nieprzyprawionej na ostro zupy, jednak wszystko to za sprawą obiecanych rogalików. Mała zadziwiająco ostrożnie podchodzi do nieznanych jej za dobrze potraw. My za to pozwoliliśmy sobie na odrobinę rozpusty. Choć nie jestem zwolenniczką czerwonego mięsa, to ostre płatki smażonej wołowiny i pikantna zupa sprawiły mi wiele przyjemności. Nie mam pojęcia czy w Korei piją do tego wino (raczej nie) ale z przyjemnością połączyłam egzotykę z kalifornijskim <em>Syrah</em>.</p>
<p>Teraz mam za to czas dla siebie i okazję by okazję by zająć się pocztą, kilkoma mniej pilnymi dokumentami i tym, by dać znak życia na stronie.</p>
<p>Jutro postanowię co dalej z projektem <em>Libertinus</em>.</p>
<p>I jeszcze jedno refleksja z wyjazdu&#8230; Seks na śniegu, nawet jeśli rozepnie się tylko dół jednoczęściowego kostium narciarskiego, grozi śniegiem za kołnierzem i w majtkach <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-03-05/w-domu-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poranek we Troje</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-02-11/poranek-we-troje/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=poranek-we-troje</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-02-11/poranek-we-troje/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Feb 2011 09:04:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1708</guid>
		<description><![CDATA[&#160; wtorku na środę gościliśmy Dagmarę, naszą trzecią do trójkąta. Skończyła właśnie sesję egzaminacyjną, szukała odprężenia i relaksu. Kolację przeciągnęliśmy do czasu, aż nareszcie obie pociechy zasnęły spokojnym, twardym snem. Dopiero wtedy skorzystaliśmy z sauny, jacuzzi i radosnej swobody obyczajów, jakiej oddaliśmy się w naszym obszernym łóżku. Rozluźnieni nieco za ciepłą jak na mój gust [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/d-luty-032.jpg" alt="" title="poranek" width="500" height="450" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="Z" alt="Z" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/z.gif" />&nbsp;  wtorku na środę gościliśmy Dagmarę, naszą trzecią do trójkąta. Skończyła właśnie sesję egzaminacyjną, szukała odprężenia i relaksu. Kolację przeciągnęliśmy do czasu, aż nareszcie obie pociechy zasnęły spokojnym, twardym snem. Dopiero wtedy skorzystaliśmy z sauny, jacuzzi i radosnej swobody obyczajów, jakiej oddaliśmy się w naszym obszernym łóżku.</p>
<p>Rozluźnieni nieco za ciepłą jak na mój gust sauną, rozleniwieni jacuzzi kochaliśmy się dość leniwie, bez zbędnych, czy kaskaderskich wyczynów. Ot, miły seks we troje, zadowalający, raczej skierowany na moje i Dagmary odprężenie niż na zdobywanie kolejnych szczytów w pocie i znoju. Pozwoliłyśmy by Robert prowadził a ten sprawiedliwie obdarzył nas swoją uwagą.</p>
<p>Poranek zastał nas w łóżku. Wyjątkowo Martusia nie zrobiła pobudki o wpół do szóstej a Robert nie spieszył się do pracy. Obudziła nas Dagmara odsuwając roletę w jednym z okien. Stała na tle okna naga, przeciągając się w pierwszych promieniach słońca. W połączeniu z panoramą lasu był to śliczny widok. Zgrabna, młoda dziewczyna oświetlona delikatną poświatą.</p>
<p>Nie było zimno, jednak gdy wróciła pod kołdrę jej skóra była chłodna w dotyku. Całując się nad Robertem zbudziłyśmy go a następnie bawiąc się w wyścig ustami zanurkowałyśmy pod przykrycie. Nasze usta spotkały się na członku męża. Całując z obu stron jego nasadę nasze usta łączyły się w pocałunku. Docierając do jego główki na zmianę połykałyśmy go by po chwili delikatnego ssania powrócić do pocałunków. Trwało to do momentu finału, podczas którego Daga ułożyła się na Robercie i spleciona w nim w 69 zajęła się jego wielkim, sterczącym członkiem. Ja w tym czasie wtuliłam głowę pomiędzy rozłożone uda i odszukawszy jądra połknęłam jedno ssąc delikatnie, tak jak lubi.</p>
<p>Finał nastąpił w ustach Dagi, a ja dołączyłam na czas jego trwania do adoracji tryskającego fallusa. Wtulone długo składałyśmy mu hołd bacząc, by nie uronić ani kropla nektaru. Później działałyśmy już w nieco bardziej egoistycznych zamiarach. Doprowadziwszy do kolejnej erekcji Daga dosiadła twarzy Roberta a ja nabiłam się na jego członek. Poruszając się w zgranym rytmie pieściłyśmy się nawzajem dłońmi wsuniętymi pomiędzy uda. Pierwsza do mety dobiegła Daga, tuż za nią Robert a po kilkudziesięciu sekundach dogalopowałam do nich zmęczona przyjemną jazdą na oklep.</p>
<p>Daga wyjechała do rodziców. My wyjeżdżamy w Alpy. Spotkamy się dopiero w marcu.</p>
<p>Myślę, że dokonaliśmy trafnego wyboru decydując się na trójkąt&#8230; Nie chodzi tu o urodę Dagi. Nie jest skończoną pięknością, nie ma zupełnie idealnej figury. Jest ładna, nie przeczę, ale nie wyjątkowa. Całkiem zgrabna jednak daleko jej figurze do ideału. Ma miłą twarz, z ładnym uśmiechem, ale osobiście preferuję odmienny typ kobiecej urody. Bardziej subtelny, o nieco mniej pociągłej twarzy i znacznie delikatniej zarysowanym podbródkiem. Słowem nie zauroczyła mnie jej uroda, a to, jak świetnie się rozumiemy. To rzadki dar. Od pierwszego spotkania byłam przekonana, że to ona. Teraz jestem tego prawie pewna. Tego, jak sprawdzi się nasz trójkąt w codziennym obcowaniu ze sobą dowiemy się już w marcu, po przeprowadzce Dagmary do nas.</p>
<p>Po powrocie z zimowego urlopu mamy sporo do zrobienia. Wizyty z kochanką u mojego fryzjera, kosmetyczki i ginekologa. Zakupu, przeprowadzka, urządzenie jej pokoju i awaryjnego lokum, ana wypadek wizyty jej, lub naszej rodziny. Jestem pewna, że warto podjąć ten wysiłek <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-02-11/poranek-we-troje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapowiada się ciekawy dzień!</title>
		<link>http://namietnik.org/2011-01-29/zapowiada-sie-ciekawy-dzien/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=zapowiada-sie-ciekawy-dzien</link>
		<comments>http://namietnik.org/2011-01-29/zapowiada-sie-ciekawy-dzien/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 Jan 2011 07:25:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biseksualnie]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1690</guid>
		<description><![CDATA[&#160; dziesiątej umówiłam się z Beatą na &#8216;zakupy&#8217;. Mężowie zostają z dziećmi, a my jedziemy do miasta. Plan już ustaliłyśmy. Do pierwszej załatwiamy nasze sprawunki, na lunch będzie sushi, a na deser skonsumujemy się nawzajem w warszawskim mieszkaniu. Przed piątą obie musimy wrócić do naszych domów. Wspólnie z mężem wydajemy dziś kameralną kolację dla kogoś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="center">
<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/palcowka.gif" alt="" title="nasz mały sekret" width="500" height="279" class="center" /></p>
</div>
<p><img class="caps" title="O" alt="O" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/o.gif" /> &nbsp; dziesiątej umówiłam się z Beatą na &#8216;zakupy&#8217;. Mężowie zostają z dziećmi, a my jedziemy do miasta.</p>
<p>Plan już ustaliłyśmy. Do pierwszej załatwiamy nasze sprawunki, na lunch będzie sushi, a na deser skonsumujemy się nawzajem w warszawskim mieszkaniu. Przed piątą obie musimy wrócić do naszych domów. Wspólnie z mężem wydajemy dziś kameralną kolację dla kogoś specjalnego&#8230; Kogoś, kto być może zostanie aż do jutrzejszego śniadania.</p>
<p>Po dość jałowym w wydarzenia tygodniu zapowiada się ciekawy weekend!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2011-01-29/zapowiada-sie-ciekawy-dzien/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie wchodzi dwa razy do tej samej rzeki?</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-12-22/nie-wchodzi-dwa-razy-do-tej-samej-rzeki/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=nie-wchodzi-dwa-razy-do-tej-samej-rzeki</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-12-22/nie-wchodzi-dwa-razy-do-tej-samej-rzeki/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Dec 2010 12:24:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1661</guid>
		<description><![CDATA[hyba nie nauczyłam się niczego od Heraklita. Większość czasu do teraz spędziłam na wydzwanianiu, pisaniu listów, wysyłaniu SMS-ów i ich odbieraniu. Dziewięćdziesiąt procent tego wszystkiego to komunikacja z Beatą. W natłoku spraw i przygotowań do wieczornego wyjazdu do Wrocławia nie mogłam spełnić jej prośby, by wyjść z dziećmi na miasto, by spotkać się, spędzić ze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/czarna-bielizna.jpg" alt="" title="czarna bielizna" width="275" height="400" class="left" /><br />
<img class="caps" title="C" alt="C" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/c.gif" />hyba nie nauczyłam się niczego od Heraklita.</p>
<p>Większość czasu do teraz spędziłam na wydzwanianiu, pisaniu listów, wysyłaniu SMS-ów i ich odbieraniu. Dziewięćdziesiąt procent tego wszystkiego to komunikacja z Beatą. W natłoku spraw i przygotowań do wieczornego wyjazdu do Wrocławia nie mogłam spełnić jej prośby, by wyjść z dziećmi na miasto, by spotkać się, spędzić ze sobą czas. Naprawdę miałam ochotę, ale nie mogłam. Mam nadzieję, że ona to czuła. Wie, że dziś wyjeżdżam i że od rodzinnych obowiązków będę wolna dopiero po Świętach.</p>
<p>Mimo rozmów i wyznań nie poruszyłyśmy do tej pory trzech istotnych kwestii:</p>
<p>Czego od siebie oczekujemy i na co nawzajem liczymy?<br />
Czy jest w tym co pomiędzy nami miejsce dla Roberta?<br />
Jaka będzie rola Karola?</p>
<p>Obie unikamy tych tematów. Może, gdybyśmy spotkały się w cztery oczy byłoby łatwiej nam się określić. Nie wiem co myśleć.</p>
<p>A jednak może już to wiem. Zadziwiające, jak lakoniczny, właśnie otrzymany SMS potrafi celnie odpowiedzieć na wszystkie trzy pytania.</p>
<blockquote><p>czy moze byc miedzy nami jak dawniej?!</p></blockquote>
<p>Czas na telefon od serca. Ciekawe czy uda mi się przed wyjazdem dokończyć ten wpis.</p>
<p>No i jesteśmy po szczerej i dość otwartej rozmowie. Właściwie po ich całej serii, gdyż w międzyczasie wciągnęliśmy do całej sprawy Roberta.</p>
<p>Beata zaproponowała nam powrót do <em>status quo</em> sprzed porodu. Dla niewtajemniczonych w całą otoczkę naszych poprzednich relacji przybliżę pokrótce ten dość skomplikowany układ. Najprościej mówiąc Beata była najpierw moją a później wspólną, moja i Roberta kochanką. Za jej namową i zgodą Roberta prowadziłam subtelna grę z nieświadomym naszych wzajemnych relacji mężem Beaty. Pozwoliłam Karolowi uwieść się. Zrazu odgrywałam  niedostępną i wierną, by w końcu pozwolić mu wciągnąć mnie w świat swoich fetyszystycznych fantazji. Piszę, że układ był skomplikowany, bo do końca nie wiem czy to ja manipulowałam Karolem, czy też on rozgrywał mnie wedle własnego scenariusza. Prawdę mówiąc nie byłam też pewna czy Beata naprawdę dopuszcza się zdrady, czy też robi to z jego błogosławieństwem, czy wręcz na jego polecenie. Możliwe, że była to jedna wielka gra pozorów, jednak dopóki wszyscy aktorzy grali swoje role, nie obchodzi mnie czy jest w tym drugie, czy nawet trzecie dno.</p>
<p>Wygląda więc, że wracamy do starej gry. Mam tylko niejasne uczucie, że wcale nie jestem już panią sytuacji. Przynajmniej nie mam już tak niezachwianej pewności, jak wtedy, gdy uwodziłam Beatę, bawiąc się jednocześnie jej mężem.</p>
<p>Może to nie przypadek, że od jakiegoś czasu przy każdej okazji Karol delikatnie wspomina nasz romans, i to, że nie przejmuje się moimi zapewnieniami, że to już minęło. Z drugiej strony zdaje sobie sprawę z władzy jaka mam nad nim. Wystarczyłoby słowo zachęty by przybiegł jak wierny pies. Kusi mnie igranie z ogniem.</p>
<p>Może zrobiłam głupstwo. Od trzech lat trzymam czarny komplecik bielizny, jaki mi kiedyś podarował. Płytki biustonosz, pończoszki, pas do nich. Czarna, delikatna siateczka w pionowe nieprzezroczyste pasy. O ile pamiętam nigdy nie podarował mi majteczek, prosząc bym zawsze nosiła go bez tego elementu bielizny. Przebrana w podarek założyłam pantofle na wysokim obcasie, upięłam włosy jak lubi i korzystając z tego że jestem sama spędziłam kilkanaście minut bawiąc się moim aparatem i pożyczonym z pracowni męża fleszem.</p>
<p>Na ostatni list Karola odpowiedziałam kilkoma zdaniami wymieniając kurtuazyjne uwagi i potwierdzając zaproszenie na kolację po Świętach. Na końcu dodałam niewinne:</p>
<blockquote><p>Pamiętasz tamten dzień?</p></blockquote>
<p>A pod spodem umieściłam zrobione właśnie zdjęcie.</p>
<p>Mam zamiar nie odpisywać i nie odbierać telefonów od niego przez całe Święta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-12-22/nie-wchodzi-dwa-razy-do-tej-samej-rzeki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bachanalia</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-10-09/bachanalia/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=bachanalia</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-10-09/bachanalia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Oct 2010 10:17:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bachanalia]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1616</guid>
		<description><![CDATA[&#160; biegłej nocy urządziliśmy sobie prawdziwe bachanalia. Oczywiście w miarę skromnych możliwości. Nie za głośno, by nie pobudzić dzieci, jednak z odpowiednią oprawą. Praktycznie rzecz biorąc zapomniałam już o połogu. No nie do końca. Ciągle pracuję nad brzuchem. Ciągle jeszcze nie jestem z niego zadowolona, ale to już drobny szczegół. Robert twierdzi, że nie widzi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/jacuzzi.jpg" alt="" title="jacuzzi" width="500" height="375" class="center" /></p>
<p>&nbsp;<br />
<img class="caps" title="U" alt="U" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/u.gif" />biegłej nocy urządziliśmy sobie prawdziwe bachanalia. Oczywiście w miarę skromnych możliwości. Nie za głośno, by nie pobudzić dzieci, jednak z odpowiednią oprawą.</p>
<p>Praktycznie rzecz biorąc zapomniałam już o połogu. No nie do końca. Ciągle pracuję nad brzuchem. Ciągle jeszcze nie jestem z niego zadowolona, ale to już drobny szczegół. Robert twierdzi, że nie widzi różnicy, jednak wystarczy, że ja ją widzę. Wracając jednak do głównego wątku, w mijającym tygodniu zniknęło ostatnie ograniczenie naszego życia erotycznego i zaczęliśmy współżyć, tak &#8216;po bożemu&#8217;. Jest jak dawniej, a seks sprawia mi niesamowitą przyjemność.</p>
<p>Wczorajszej nocy gościliśmy Annę. Dzielnie dotrwaliśmy z dziećmi do kolacji. Gdy maluchy w końcu zasnęły mogliśmy zając się tym co lubimy najbardziej, czyli rozpusta i hołdowaniem hedonistycznemu stylowi życia.</p>
<p>Wylądowaliśmy we troje w jacuzzi. Pierwszy raz od dziesięciu miesięcy pozwoliłam sobie na więcej niż symboliczną kropelkę wina. Prawdę mówiąc wypiłam kilka jego kieliszków. W samej kąpieli doszło do scen nieprzyzwoitych. Robert chłeptali wino ściekające z moich piersi, czy z łona Anny. My piłyśmy je spływające z podbrzusza Roberta. Robert bawił się kostkami lodu wodząc nimi po naszych ciałach, bawił się zjadając schowane w naszych ciałach winogrona i truskawki, a my zlizywałyśmy bita śmietanę prosto z jego potężnego kutasa. Idąc do sypialni zostawiliśmy za sobą iście nieludzki bałagan. W pościeli nie byliśmy wcale grzeczniejsi. Dwie butelki wina dalej, zużywając do zabaw dwa opakowania bitej śmietany, słoiczek nutelli i sporo owoców kochaliśmy się w owocowo-czekoladowej polewie w sposób godny najbardziej wyuzdanych orgii za czasów Ludwika XV. Anna z gracją ssała jądra Roberta gdy ja połykałam jego członek. Nabita na męża całowałam się z Anna gdy ta ujeżdżała jego język. Gdy Robert kochał się z nią analnie masturbowałam się patrząc jak wchodzi w nią po same jądra, a gdy skończył wsunęłam w nią dłoń, i czując poprzez cienką ściankę pochwy tkwiący w niej członek doprowadziłam ją do niekontrolowanego wybuchu rozkoszy.</p>
<p>Pościel po prostu wyrzuciłam. Po prysznicu i nakarmieniu małej zasnęłam jak zabita i nie obudziłam się nawet wtedy, gdy nad ranem Anna pożegnała się z Robertem, zamówiła taksówkę i uciekła do swoich spraw.</p>
<p>Pisząc to jestem ledwo po śniadaniu złożonym z soku pomarańczowego, dwóch kubków kawy i tabletki od bólu głowy. Półnaga, rozczochrana i zadowolona. Bardzo brakowało mi takiej odrobiny szaleństwa. Uśmiecham się też w duchu do myśli, że już za nieco ponad miesiąc będziemy uczestniczyć w wyjątkowym, jak się wydaje, swingers-party.</p>
<p>Nie zazdroszczę tylko Robertowi, który czyści jacuzzi. Jak się w jego trzewiach znalazł mój kolczyk nie mam pojęcia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-10-09/bachanalia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8216;Prosiak&#8217;</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-09-10/prosiak/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=prosiak</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-09-10/prosiak/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Sep 2010 08:03:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bachanalia]]></category>
		<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1601</guid>
		<description><![CDATA[&#160; uszę się czymś zająć. Odwrócić uwagę od patrzenia na zegarek, jak wiele czasu upłynęło od ostatniego skurczu. Spakowałam się już przedwczoraj, po pierwszym alarmie. Robert nie zdążył na szczęście wyjechać z domu. Załatwia teraz swoje sprawy przez telefon, wysyła pocztę i szykuje Marysie do wyjazdu do jego Rodziców. Tak jak się tego spodziewaliśmy pierwsze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/pamietny-1996.jpg" alt="" title="1996" width="420" height="560" class="center" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><img class="caps" title="M" alt="M" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/m.gif" />uszę się czymś zająć. Odwrócić uwagę od patrzenia na zegarek, jak wiele czasu upłynęło od ostatniego skurczu. Spakowałam się już przedwczoraj, po pierwszym alarmie. Robert nie zdążył na szczęście wyjechać z domu. Załatwia teraz swoje sprawy przez telefon, wysyła pocztę i szykuje Marysie do wyjazdu do jego Rodziców.</p>
<p>Tak jak się tego spodziewaliśmy pierwsze oznaki poczułam tuż po wspólnym, porannym seksie. Jeszcze w trakcie przebrzmiewania orgazmu. Skurcze są jeszcze rzadkie, ale wyraźnie wyczuwalne i pojawiają się w całkiem regularnych odstępach. Mamy jeszcze czas. Nie chce jechać teraz i czekać na poród kilka następnych godzin. Pojedziemy gdy akcja zacznie się rozwijać w nieco mniej ślimaczym tempie. Dzwoniłam do mojego ginekologa. Pojawi się jak tylko zdecydujemy się na podróż do szpitala.</p>
<p>Postanowiłam spędzić czas oczekiwania pisząc o pewnym epizodzie z przeszłości. Bez związku z dzisiejszymi wyrażeniami. Czymś, co pojawiło się w myślach w wyniku niewytłumaczalnych skojarzeń i przypadkowych wspomnień nimi wywołanych. Mam nadzieję, że zdążę.</p>
<p>Byliśmy po maturze. Jeszcze przed egzaminami na studia. Okres, gdy schodzi z człowieka napięcie, ale nie może się jeszcze odprężyć, zapomnieć o obowiązkach. Pojechaliśmy w dziewięcioro nad jezioro, pod namioty do Boszkowa. Chcieliśmy zostać tam cztery, góra pięć dni. Wiedzieliśmy, że piękna pogoda jaką zapowiadano na nadchodzący tydzień ma popsuć się gdzieś pod koniec planowanego wyjazdu.</p>
<p>Pięciu chłopaków i cztery dziewczyny. Dwie pary, ja z najlepszą klasową przyjaciółką, sympatyczni, czarnowłosi bliźniacy i On. Obiekt westchnień większości dziewcząt, w tym także mnie i mojej przyjaciółki. Adam i Łukasz, nasi bliźniacy, odpowiadali za transport. Mający do dyspozycji <em>passata</em> w wersji kombi zabrali całe nasze wyposażenie. Kiedy dotarliśmy pociągiem na miejsce kończyli już urządzać się na polu namiotowym. Gdy ja z przyjaciółką dopiero decydowałyśmy się gdzie konkretnie rozbić nasz namiot oni siedzieli już przed swoim, szykując miejsce pod małe ognisko. Ich namiot, w przeciwieństwie do naszych, był jeszcze po rodzicach. Ciężki, wykonany z płótna, na tradycyjnym stelaży. Był za to wielki, a ponieważ nie musieli go taszczyć na plecach nieco zazdrościłyśmy im przestrzeni jaka dysponowali a przede wszystkim dmuchanego materaca. Nie takiego jak nasze, rodzimej produkcji. Było to spore, dmuchane łóżko, wysokie na kilkanaście centymetrów i z pewnością nie przystosowanego do tego, by na nim pływać <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Jedynym aspektem który budził nasz śmiech i uszczypliwe komentarze na temat dwóch facetów w jednym namiocie był jego kolor. Różowy, stąd też nazwa jaka go ochrzciliśmy – &#8216;prosiak&#8217;.</p>
<p>Nie opisując całości naszego pobytu&#8230; Magdzie, mojej przyjaciółce udało się zdobyć zainteresowanie Tomka. Choć obie delikatnie go podrywałyśmy, to właśnie ona zwróciła jego uwagę. Przez cały czas pobytu lekceważyłam szczeniackie, choć sympatyczne zaloty naszych bliźniaków. Domyślałam się, że konkurowali ze sobą o to, któremu z nich uda się zwrócić moją uwagę. Byli prawie identyczni, jednak nie tacy sami. Różniły ich odrobinę charaktery, jednak nie były to diametralne różnice. Byli podobni do siebie jak&#8230; Jak bliźniacy, jednak obcując z nimi nie miało się wrażenia iż są swoimi klonami.</p>
<p>Ostatniej nocy padało.</p>
<p>Zanim deszcz wygonił nas do namiotów bawiliśmy się przy wspólnym ognisku smażąc kiełbaski, paląc w płomieniach chleb i pijąc paskudnie słodki likier malinowy lub w zależności od gustu ciepłe ciepławe piwo. Gdy zaczęło padać schowaliśmy się do namiotów. Pary uciekły do siebie, a reszta przez kolejną godzinę kontynuowała zabawę u Adama i Łukasza.</p>
<p>Wyszłam zaraz po mojej przyjaciółce. Byłam leciutko pijana i dopiero po chwili dotarło do mnie, że ona tę noc spędza z Tomkiem. Czułam leciutką zazdrość i nieco mocniejsze uczucie samotności. Jako jedyna zostałam sama. Grzmiało, było wilgotno a deszcz niepokojąco bębnił o tropik. Nie chciałam spędzić tej nocy wsłuchując się w odgłos spadających kropel. Cały czas przypominałam sobie słowa ośmielonych odrobiną alkoholu bliźniaków, którzy żartując bez większej nadziei w głosie prosili, bym z nimi została. Po chwili wahania wzięłam głęboki oddech i wyszłam z namiotu. Miałam na sobie koszulkę na ramiączkach, bawełniane majtki i klapki. Deszcz nieco ostudził moje zdecydowanie. Długo stałam przed wejściem ich namiotu nie mogąc zdobyć się na ten ostateczny krok.</p>
<p>Gdy weszłam do środka byłam zupełnie przemoczona. Mocując się z zapięciem wejścia musiałam ich obudzić. Może w ogóle nie spali? Błysnęła latarka. Snop jej światła długo spoczywał na mojej twarzy i piersiach. Mokra koszulka była zupełnie przezroczysta, a jej opięty na piersiach materiał więcej pokazywał niż zasłaniał. Musiałam mieć głupią minę, gdy zapytałam się czy mogę z nimi zostać. Nie wiem co w tedy myśleli. Czy spodziewali się tego co miało nastąpić, a może też sądzili iż tylko szukam suchego schronienia przed burzą? Gdy usłyszałam zdławione i bardzo zmieszane <em>Jasne</em> byłam już zdecydowana. Chciałam w jakiś sposób dać im jasno do zrozumienia po co przyszłam. Kosztowało mnie wiele wysiłku, by z uśmiechem, nie dając po sobie poznać jak bardzo sama jestem zdenerwowana zdjąć przez głowę koszulkę i jak najbardziej naturalnym ruchem zsunąć z bioder mokrą bieliznę. Stałam przez chwile nago uśmiechając się do nich po czym wtuliłam się pomiędzy nich mówiąc jak strasznie zmarzłam i zmokłam. Chowając się pod pośpiesznie złączone razem śpiwory z zadowoleniem dostrzegłam ich podniecenie. Gdy na  pytanie, czy maja prezerwatywy, rzucili się do plecaków w ich poszukiwaniu poczułam się ujęta i rozbawiona ich niezdarnością. Podobała mi się początkowa niepewność ich dłoni. Drżenie palców gdy odważyli się mnie dotknąć, chłopięca niezdarność ich pocałunków i reakcje ich ciał, gdy  wsunęłam dłonie w ich slipy.</p>
<p>Kochałam się z nimi na zmianę. Byli jak dzieci podziwiające nową zabawką. Zafascynowani nią, nie umiejący się jeszcze nią posługiwać, ale umierający z niecierpliwości by spróbować. Szczęście, że każdy z nich miał własną, nienapoczętą paczkę prezerwatyw. Gdy się skończyły jeden z nich wyszeptał z żalem, że szkoda iż nie mamy ani jednej gumki więcej. Był słodki! Uśmiechnęłam się, pocałowałam go w usta, przywarłam do jego piersi własnymi. Czując jak pręży się z podniecenia zsunęłam się w dół, a on aż jęknął gdy ustami musnęłam udo, gdy pocałowałam go w pachwinę. Jego członek dotykał mojego policzka a ja ocierałam się o niego jak kotka. Całując podążyłam ustami od podstawy ku górze. Zamknęłam na nim usta, a on machinalnie wplotły mi we włosy dłonie i delikatnie przyciskając głowę do krocza. Z uśmiechem, acz stanowczo ujęłam jego dłonie i odłożyłam na boki. Wbił palce w koc, a ja połknęłam go i nie wypuściłam z ust aż do samego końca. Gdy odpoczywałam pomiędzy nimi jego brat całował piersi ważąc je z uczuciem w dłoniach. Delikatnie pokierowałam jego głowę w dół, do przystrzyżonego w równy trójkącik złotego runa. Był pełen zapału, jednak odrobinę zbyt gwałtowny i bardzo niedoświadczony. Kierując jego głową, podpowiadając mu szeptem jak i gdzie ma mnie pieścić udzieliłam mu pierwszej w życiu lekcji kochania kobiety ustami, a że był pojętnym uczniem z przyjemnością odwdzięczyłam mu się podobną pieszczotą.</p>
<p>Przed świtem uciekłam do siebie. Moja przyjaciółka wślizgnęła się do namiotu niedługo potem. Rano wszyscy zachowywali się tak jakby tej nocy absolutnie nic się nie stało. Dopiero gdy się spakowaliśmy, gdy stałam samotnie na pomoście żegnając się z poszarzałym jak niebo jeziorem podszedł do mnie Łukasz. Nieśmiało, jakby zakłopotany wyznaniem, jednak w bardzo miły, naturalnie szczery sposób podziękował mi za prezent jaki zrobiłam mu i bratu poprzedniej nocy. Był słodki, a ja nie skłamałam mówiąc, jak dobrze mi było ubiegłej nocy.</p>
<p>Adam pojawił się chwile później i swoimi słowach powiedział to, co przed chwilą usłyszałam od brata. Pocałowałam go, i zawstydziłam opowieścią o rozkoszy jaka mi ofiarował. Choć lekko pokryty rumieńcem, to jednak nie dało się nie dostrzec, że moje słowa sprawiły mu radość.</p>
<p>Nigdy więcej nie kochałam się z żadnym z braci. Więcej też nie rozmawialiśmy o tym co się stało tamtej burzowej nocy.</p>
<p>Choć przeczuwałam, to dopiero po latach jeden z nich wyznał mi, że byłam dla nich obu pierwszą kobietą. Że wcześniejsze doświadczenia ograniczały się do nieśmiałych pocałunków i niewinnych obłapianek, a tamta noc była dla nich czymś tak nierealnym, że długo po niej nie mogli uwierzyć w to co się stało.</p>
<p>Nie jestem z tamtego wydarzenia ani dumna, ani się go nie wstydzę. Nie uważałam go później za coś przełomowego, czy wyjątkowo ważkiego. Owszem, zapadło mi ono w pamięci, jednak nie wiązało się z żadnym uczuciowym wzlotem, czy upadkiem. Bardziej przeżywałam rozstanie z kochankiem, czy miłość do pierwszej kobiety. Tamten epizod nie pozostawił tak intensywnych uczuć, a jednak zawsze uśmiecham się, gdy go wspominam. To było po prostu sympatyczne&#8230; Chyba tak powinno się pamiętać utratę dziewictwa i chyba tak zapamiętali to Adam i Łukasz. Wiem, że do tej pory nie rozmawiali o tamtej nocy z nikim poza naszą trójką. Nawet żona pierwszego i wieloletnia dziewczyna drugiego nie mają o niej pojęcia.</p>
<p>A pozostali&#8230; Obie pary rozpadły się gdzieś na początku studiów. Magda została z Tomkiem, jednak rozstali się gdzieś po dwóch latach od ich pierwszej nocy. Po kilku miesiącach zeszli się ponownie a półtora roku później wzięli ślub. Mają dwoje dzieci. Wyglądają na udane małżeństwo.</p>
<p>To mój ostatni wpis przed porodem. Jedziemy do szpitala. Poproszę Roberta, by dał znać jak się czujemy gdy będzie już po wszystkim.. Może w poniedziałek, lub wtorek będziemy już w domu?</p>
<p>Czuję teraz mieszaninę wyczekiwania, odrobiny strachu i dużej dozy radości, że już niedługo będę tuliła w ramionach moją córeczkę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-09-10/prosiak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pszepraszam dzis nie moge moze w sobote zadzwonie jutro anna</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-09-02/pszepraszam-dzis-nie-moge-moze-w-sobote-zadzwonie-jutro-anna/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=pszepraszam-dzis-nie-moge-moze-w-sobote-zadzwonie-jutro-anna</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-09-02/pszepraszam-dzis-nie-moge-moze-w-sobote-zadzwonie-jutro-anna/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 09:07:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1598</guid>
		<description><![CDATA[asze kontakty z Anną wyewoluowały zupełnie inaczej niż na to początkowo liczyliśmy. &#160; Pierwotnie szukaliśmy stałej, mieszkającej z nami partnerki &#8211; kochanki. Trzeciej do pary. Chcieliśmy stworzyć bliskie ideałowi ménage à trois. Stabilny erotyczno – towarzyski związek trojga ludzi. Wyszło inaczej, a najtrafniejszym określeniem obecnego stanu naszych relacji byłoby amerykańske friends with benefits lub dosadniej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/saficzne-pieszczoty.jpg" alt="" title="saficzne pieszczoty" width="185" height="350" class="left" /><br />
<img class="caps" title="N" alt="N" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/n.gif" />asze kontakty z Anną wyewoluowały zupełnie inaczej niż na to początkowo liczyliśmy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pierwotnie szukaliśmy stałej, mieszkającej z nami partnerki &#8211; kochanki. Trzeciej do pary.</p>
<p>Chcieliśmy stworzyć bliskie ideałowi <em>ménage à trois</em>. Stabilny erotyczno – towarzyski związek trojga ludzi.</p>
<p>Wyszło inaczej, a najtrafniejszym określeniem obecnego stanu naszych relacji byłoby amerykańske <em>friends with benefits</em> lub dosadniej <em>fuck friends</em>.</p>
<p>Pisze to trochę rozżalona, wspominając wyjątkowy związek, jaki udało się nam stworzyć z Martą.</p>
<p>Piszę lekko zawiedziona po krótkiej wiadomości jaką dostałam SMS-em:</p>
<p>&nbsp;</p>
<blockquote><p>
Pszepraszam dzis nie moge moze w sobote zadzwonie jutro anna
</p></blockquote>
<p>Chyba z byt wiele oczekiwaliśmy, nawet wtedy gdy Anna szczerze i konkretnie określiła ramy naszych relacji. Czas się pogodzić z tym, że nie powtórzy się fenomen Marty. Z drugiej strony fenomen Anny jest także wart grzechu. Wpada zapowiadana najwyżej z jednodniowym wyprzedzeniem, roześmiana, tryskając energią, potrafiąca zarazić nas swoim dobrym nastrojem. Jest wspaniałą towarzyszką rozmowy, a podczas długich, celebrowanych przy winie kolacji jedną z najlepszych interlokutorek na jakie trafiłam. Elokwentna, niegłupia, mająca wyrobione zdanie, poglądy i przede wszystkim wiedzę. Lubie z nią dyskutować, gdyż wie o czym mówi. Nie wygłasza sądów o rzeczach, o których nie ma pojęcia. Własne ciało, wspólną nagość, erotyzm, czy seks traktuje z niewymuszona naturalnością i swobodą. Jest dobrą i pomysłowa kochanką. Potrafi czytać mowę ciała, odgadywać to co niepowiedziane, cieszyć się uniesieniami partnerów i być przy tym na tyle egocentryczną by umieć zadbać o własne przyjemności. Jest też niezależna&#8230; Bardzo, bardzo niezależna. Niezależność jest wręcz jej religią, a nam najpewniej przyjdzie się z tym pogodzić. Możemy bowiem zaakceptować ją taką jaka jest, lub też odrzucić. To jedyna alternatywa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-09-02/pszepraszam-dzis-nie-moge-moze-w-sobote-zadzwonie-jutro-anna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sunie</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-24/sunie/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=sunie</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-24/sunie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Aug 2010 09:43:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[BDSM]]></category>
		<category><![CDATA[Swing]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1593</guid>
		<description><![CDATA[omek dostarczył Gosię kilka minut po siedemnastej. Gdy zajechali przed dom wyszliśmy na podjazd. Miałam na sobie kusą granatową sukienkę w duże białe groch. Zapinaną z tyłu na guziczki, przewiązana nad brzuchem szarfą. Jedną z nielicznych sukienek ciążowych, którą lubię. Założyłam ją bezpośrednio na ciało, za jedyna bieliznę mając czarne, delikatne pończoszki z szerokimi, ozdobnymi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/suczka.jpg" alt="" title="suczka" width="500" height="355" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="T" alt="T" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/t.gif" />omek dostarczył Gosię kilka minut po siedemnastej. Gdy zajechali przed dom wyszliśmy na podjazd. Miałam na sobie kusą granatową sukienkę w duże białe groch. Zapinaną z tyłu na guziczki, przewiązana nad brzuchem szarfą. Jedną z nielicznych sukienek ciążowych, którą lubię. Założyłam ją bezpośrednio na ciało, za jedyna bieliznę mając czarne, delikatne pończoszki z szerokimi, ozdobnymi ściągaczami. Byłam w pantofelkach o płaskim podbiciu, chodzenie na wysokim obcasie, zwłaszcza po wyłożonym kamykami podjeździe nie jest już dla mnie.</p>
<p>Pierwszy z samochodu wysiadł Tomek, gdy witaliśmy się obserwowałam, jak za zaciemnionymi szybami Gosia zrzuca przez głowę sukienkę. Wyszła gdy mąż otworzył jej drzwi. Tak jak obiecała, w białym gorseciku, pończoszkach i półprzezroczystej bieliźnie. Włosy miała spięte z tyłu głowy w postrzępiony niesfornymi kosmyczkami włosów kok.</p>
<p>Pocałunek w czoło i jej dłoń została włożona w dłoń Roberta. Złożony na niej hołd ustami kontrastował z chwilą, gdy zapinano na jej szyi białą obrożę, i przypinano smycz. Trzymając ją na smyczy poprosił by oddała majteczki. Polecenie wykonała szybko i z gracją. Chowając je do kieszeni wyjął z niej cieniutką, czarna obrożę i drugą smycz. Rozmawiając z Tomkiem o wspólnych planach na weekend (tak dowiedziałam się, że w sobotę jesteśmy zaproszenie do nich na wspólną tresurę) założył mi ją na szyję. Nie przerywając rozmowy odwiązał szarfę, rozpiął guziczki sukienki i zsunąwszy mi ją z ramion, pozwolił by opadła na podjazd. Stałam na wprost Tomka, który z zaciekawieniem przyglądał się mojej nagości. Byłyśmy jak dwie klacze na wystawie. Uważnie oceniane, taksowane wzrokiem, dotykane wprawnymi dłońmi hodowców&#8230; Robili to tak naturalnie, że nawet przez chwile nie miałam wątpliwości co do swojej i Gosi roli. Byłyśmy posłuszne i powolne ich woli.</p>
<p>Panowie umówili się na odbiór Gosi na dziesiąta rano. Tomek dodał, że ciąża tylko podkreśliła moją figurę, i że bardzo żałuje iż to nie on wygrał zakład. Robert uśmiechnął się rzucając znaczące:</p>
<p>- <em>W sobotę&#8230;</em></p>
<p>I pożegnał go krótkim, acz serdecznym:<br />
- <em>Do jutra.</em></p>
<p>Zanim odjechał położył mi palec na ustach, rozchylił je, dotknął języka a następnie powędrował nim w dół kreśląc ślad po piersi, brzuszku, łonie&#8230;  Patrzaliśmy sobie w oczy, gdy wsunął go we mnie. Nie spuściłam wzroku, jak nakazywałaby sucza etykieta, gdy zlizywał z niego moją wilgoć.</p>
<p>- <em>Do soboty kucyku.</em></p>
<p>Z zamyślenia nad jego słowami wyrwała mnie dopiero Gosia splatając palce swej dłoni z moimi. Trzymając się za ręce poszłyśmy za Panem do domu.</p>
<p>Nie mam czasu by ze szczegółami opisać przebieg służby. W jej trakcie dotarło do mnie, że w wiele rzeczy nie zostałam wtajemniczona. Nie wiedziałam o planowanym na weekend spotkaniu. O tym, że zostanę trofeum Tomka. Nie wiedziałam nic o ich wspólnych ustaleniach a Gosia podobnie do mnie miała tylko mgliste pojęcie co do panów naszych mężczyzn. Dowiedziałam się tylko tego, że spotkanie odbędzie się u nich, że na 24 godziny przed nim dowiem się szczegółów i będę mogła wybrać. Tego co będzie poddane pod mój wybór nie wiem, mam się dowiedzieć później.</p>
<p>Robert nie nadużywał swojej władzy. Nasza wspólna noc bardziej przypominała odważne swingowanie, niż sesję BDSM. Robert pozwolił by wypadki same kierowały naszym postępowaniem. Nie staraliśmy się w jakiś specjalny sposób doprowadzić do realizacji któregoś ze scenariuszy proponowanych przez Was a jednak gdy nadarzyła się okazja podążyłam jedną z zaproponowanych ścieżek&#8230; </p>
<p>Kochała się z Robertem zwrócona do niego plecami. Jak amazonka ujeżdżała go w leniwym rytmie powoli opadając i podnosząc się na jego członku. Gdy Robert zdecydował się na seks analny objęła mnie dłońmi za szyję i wtulona w moje ramiona nasunęła się odbytem na jego obficie zwilżony pal. Gdy dotknęła pośladkami jego podbrzusza wsunęłam pomiędzy jej uda dłoń. Po chwili leżała na Robercie odchylona do tyłu a moje usta ssały jej nabrzmiały srom. Wsunąwszy w nią palce czułam poprzez cienką ściankę pochwy tkwiący w niej członek. Delikatnie dozując intensywność pieszczot kochałam ją, i pośrednio Roberta, trzema a następnie czterema palcami. Leżąc w prawie absolutnym bezruchu poddali się mojej dłoni. Zwilżywszy obficie palce i nadgarstek zaczęłam wykonywać charakterystyczny taniec złożonymi w &#8216;dzióbek&#8217; palcami. Gdy wsuwałam się w nią po kostki  prężyła się jak kotka w rui. Za którymś razem jej ciało odrobinę mocniej naparło na moją dłoń a ta wsunęła się w nią nie napotkawszy większego oporu. Pieściłam ich zwiniętą w pieść dłonią. Rozwierałam ją by poprzez pochwę pieścić tkwiący w jej odbycie członek męża. Z kciukiem lewej dłoni na łechtaczce piąstkowałam ją w wielkim finale, a gdy rozedrgane ciało wygięło się w łuk ekstazy Robert pchnął kilkukrotnie i ściskając mocno jej piersi złożył w niej nasienie.</p>
<p>Sama najmilej wspominam poranek, gdy Gosia ofiarowała mi wyjątkową kombinację seksu oralnego i pieszczot palcami. Orgazm jaki wywołała obejmując ustami łechtaczkę równocześnie masując i rozciągając dwoma palcami perineum był iście nieziemskim przeżyciem.</p>
<p>Mam dziś umówione spotkanie w pracy. Nie mogę poświecić więcej czasu na opis. Szkoda, gdyż kilka technik zasługiwałoby na ciepły komentarz, czy refleksję&#8230; Z drugiej strony jestem odrobinę rozproszona. Nie mogę przestać myśleć o tym, co też Robert z Tomkiem zaplanowali na weekend.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-24/sunie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Black or White?</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-22/black-or-white/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=black-or-white</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-22/black-or-white/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 08:15:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1587</guid>
		<description><![CDATA[ygraliśmy zakład ze znajomymi. Na jedną noc zyskujemy biseksualną, uległą, lubiącą odrobinę ostrzejsze traktowanie erotyczną niewolnicę. Do jutra, do 16 musimy zdecydować się w jakim opakowaniu ma zostać dostarczona na nasz podjazd. Ponieważ Robert wybrał inny niż ja strój zdecydowaliśmy się poddać oba ubiory pod głosowanie. Który strój powinniśmy wybrać? Czarny, czy biały? Aktualizacja @ [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class='caps' title="W" alt="W"  src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />ygraliśmy zakład ze znajomymi. Na jedną noc zyskujemy biseksualną, uległą, lubiącą odrobinę ostrzejsze traktowanie erotyczną niewolnicę. Do jutra, do 16 musimy zdecydować się w jakim opakowaniu ma zostać dostarczona na nasz podjazd. Ponieważ Robert wybrał inny niż ja strój zdecydowaliśmy się poddać oba ubiory pod głosowanie. Który strój powinniśmy wybrać? Czarny, czy biały?</p>
<div class="center">
<a href="http://namietnik.org/wp-content/black.jpg" rel="lightbox[BW]"><img src="http://namietnik.org/wp-content/black-150x150.jpg" alt="" title="black" width="150" height="150" class="aligncenter size-thumbnail wp-image-1587" /></a><a href="http://namietnik.org/wp-content/white.jpg" rel="lightbox[BW]"><img src="http://namietnik.org/wp-content/white-150x150.jpg" alt="" title="white" width="150" height="150" class="aligncenter size-thumbnail wp-image-1588" /></a>
</div>
Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.
<p><strong>Aktualizacja</strong> @ 2010.08.22 &#8211; 19:45<br />
Dodatkowa dyskusja nad ewentualnymi propozycjami scenatiuszy zabaw dla naszej trójki toczy się <a href="http://namietnik.org/2010-08-22/black-or-white/comment-page-1/#comment-321"><strong>tutaj</strong></a>.<br />
<em>Aga</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-22/black-or-white/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odmieniona</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-08-14/odmieniona/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=odmieniona</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-08-14/odmieniona/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Aug 2010 09:54:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1585</guid>
		<description><![CDATA[nną nie da się &#8216;sterować&#8217;. To niezależna, wolna dusza. Słodka, kochana, ale nie i zdrowo egocentryczna. Anna spędziła z nami minioną noc. Nie dała się namówić na wspólny weekend. Lubie jej zdecydowanie! To, że bez zakłopotanie, zażenowania czy śladów zmieszania potrafi na wstępie odrzucić propozycję wspólnego weekendu, a następnie uprawiać z nami seks przez cała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/strapon.jpg" alt="" title="strapon" width="500" height="330" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="A" alt="A" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/a.gif" />nną nie da się &#8216;sterować&#8217;. To niezależna, wolna dusza. Słodka, kochana, ale nie i zdrowo egocentryczna.</p>
<p>Anna spędziła z nami minioną noc. Nie dała się namówić na wspólny weekend. Lubie jej zdecydowanie! To, że bez zakłopotanie, zażenowania czy śladów zmieszania potrafi na wstępie odrzucić propozycję wspólnego weekendu, a następnie uprawiać z nami seks przez cała noc tak, jakby nie było jutra, by zniknąć po śniadaniu życząc nam dobrego weekendu&#8230; Kocham ją za to.</p>
<p>Zatytułowałam dzisiejszy wpis <em>&#8216;Obmieniona&#8217;</em>, gdyż taka spostrzegłam ją wczorajszej nocy. Nowa fryzura, perfumy, ubiór. Nie tyle nowe ubranie, co nowy dla Anny styl. Torebka, pantofle, sukienka a nawet pończoszki i bielizna. Ten sam uśmiech, ta sama kobieta a jakby inna. Podobały mi się jej nowe perfumy, szminka na ustach, uczesanie. Zmianie uległa także jej intymna fryzurka. Nie był to już przystrzyżony trójkąt naturalnego zarostu. Zastąpił go starannie uformowany, szeroki na dwa palce pasek włosów, którym pozwolono rozlać się na wargi. Miała starannie wydepilowaną przestrzeń pomiędzy pośladkami, a zarost na wargach został wymodelowany i przystrzyżony. Wyglądała świetnie, a stojąc w samych pończoszkach podtrzymywanych gustownym pasem wyglądała zarazem kusząco jak i dystyngowanie&#8230; Przypominała mi odrobinę pewną Francuzkę jaka zachwycałam się kiedyś na plaży riwiery.</p>
<p>Nie dociekłam co było powodem zmiany image&#8230; Nie było ku temu okazji, sposobności i odpowiedniej atmosfery sprzyjającej podobnym zwierzeniom. Ani podczas kolacji, ani w jacuzzi, ani czym bardziej w naszej sypialni.</p>
<p>Sam seks był nieco bardziej fizyczny niż dotychczas. Mam na myśli atmosferę, nie mechaniczność samego aktu. Mniej było czułych słówek, długich karesów, czy delikatnych pocałunków. Więcej za to potu, śmiechu i niemożliwego do rozróżnienia poplątania członków. Pierwszy  raz wyciągnęłyśmy z Anna prawie całą zawartość dwóch górnych szuflad mojej komody. Dilda, kulki, wibratory, strapony, żelowe motylki, wibrujące jajka&#8230; Nie ruszałyśmy jedynie rekwizytów do zabaw BDSM. Furorę zrobiła moja magiczna różdżka (Hitachi Magic Wand) i strapon, które to rzeczy były dla Anny prawdziwą nowością. Nie mogę powiedzieć, że Robert został zapomniany, jednak muszę przyznać, że były chwile, gdy na jakiś czas nie zwracałyśmy po prostu na niego uwagi. Z pewnością nie miał nam tego za złe sądząc po zainteresowaniu, z jakim obserwowała nasze zabawy, lub entuzjazmem z jakim w nich uczestniczył. W końcu zabawa podwójnym dildo nie miałby tego uroku, gdyby to nie jego wydatna pomoc.</p>
<p>Bawiłyśmy się świetnie. Anna przekonała się o mistrzostwie z jakim posługuję się magiczną różdżką, a ja miałam okazję osobiście docenić zdolną uczennicę, gdy na celujący zaliczała zajęcia z praktycznej obsługi straponu.</p>
<p>Robert miał swoją chwile rano. Ułożywszy nas na brzegu łóżka kochał się z nami obiema, wchodząc na kilka pchnięć pomiędzy moje uda, by za chwile zagościć pomiędzy szeroko rozchylonymi udami Anny. Leżałyśmy tak obok siebie pieszcząc się dłońmi. Gwoli sprawiedliwości, obdarzył nas po równi nasieniem tryskając najpierw na mój brzuszek, a kończąc wytrysk na brzuchu Anny. Kiedy strzepywał ostatnie kropelki życiodajnego płynu już odpoczywałam po wyzwolonej własnymi palcami rozkoszy. Obok Anna dopiero zaczynała wykrzykiwać swoją.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-08-14/odmieniona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Weekend we Czworo</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-07-20/weekend-we-czworo/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=weekend-we-czworo</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-07-20/weekend-we-czworo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 08:36:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1568</guid>
		<description><![CDATA[azury są wspaniałą odskocznią od codzienności. Sama zmiana otoczenia odpręża, pozwala wymazać z głowy myśli krążące wokół spraw zawodowych, domu, trosk dnia codziennego. Mając za oknem sad, jezioro. Żyjąc w przestrzeni zamkniętej pomiędzy lasem, sadem, wodą i łąką zapomina się, że są wokół inni ludzie. Nie jest to takie trudne, gdyż najbliższe gospodarstwo jest oddalone [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/nad-jeziorem.jpg" alt="" title="nad jeziorem" width="500" height="500" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="M" alt="M" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/m.gif" />azury są wspaniałą odskocznią od codzienności. Sama zmiana otoczenia odpręża, pozwala wymazać z głowy myśli krążące wokół spraw zawodowych, domu, trosk dnia codziennego. Mając za oknem sad, jezioro. Żyjąc w przestrzeni zamkniętej pomiędzy lasem, sadem, wodą i łąką zapomina się, że są wokół inni ludzie. Nie jest to takie trudne, gdyż najbliższe gospodarstwo jest oddalone o naprawdę spory kawałek i na przestrzeni lat sporadycznie tylko ktoś zaglądał w nasze okolice.</p>
<p>Na Mazury wyjechaliśmy już w piątek, późnym popołudniem, gdy tylko dotarła do nas Anna. Dotarliśmy na miejsce późno. Marysia spała. Była tak zmęczona dniem i jazdą, że bez większych protestów i krzyków pozwoliła przenieść się z fotelika do łóżeczka, gdzie szybko ponownie zasnęła. Sama zostawiłam rozpakowanie samochodu Robertowi. Przygotowałam lekką kolację. Proste kanapki, ale za to wykonane z pieczywa, które czekało na nas w siatce przed domem. Zawsze gdy wybieramy się na Mazury prosimy gospodynię opiekującą się podczas naszej nieobecności domem, o zakup pieczywa. Jest po prostu świetne. Delikatne, wilgotne, z chrupiąca skórką.</p>
<p>Byliśmy naprawdę zmęczeni, więc bez ociągania wylądowaliśmy w łóżkach. Mając w perspektywie cały weekend we troje postanowiliśmy się wyspać. Anna spała tej nocy osobno, a nam przed snem wystarczyło tylko parę pocałunków i odrobina karesów, gdy naga wtulałam się plecami w piersi męża. Zasnęłam szybko pieszczona delikatnym dotykiem jego dłoni wodzącej leniwymi ruchami po ramieniu i biodrze. </p>
<p>Rano, o świcie, zapukała do nas Anna. Było wcześnie, jednak już nie spaliśmy. Dłuższy niż zazwyczaj sen sprawił, że rano górę wzięło przyzwyczajenie i obudziliśmy się o zwykłej dla nas porze.</p>
<p>Miała na sobie koszulkę, jednak widząc nas nagich zrzuciła ją przez głowę idąc ku nam. Nie byłam jeszcze  pełni rozbudzona gdy przywarła do moich ust. Choć wypoczęta, czułam się jeszcze odrobinę rozleniwiona snem. Było mi dobrze pomiędzy ich ciałami a leniwy rytm pieszczot odpowiadał mojemu nastrojowi. Poddałam się im. Zamknęłam oczy, oddałam się ich dłonią, otwarłam na usta. Była delikatna, figlarna, zmysłowa. Leżałam na boku, twarzą do niej. Całowała mnie, dłonią pieściła biodra, uda, srom. Maż gryzł delikatnie kark, dłońmi zagarniał piersi rozkosznie ściskając palcami brodawki. Jego prawa dłoń wsunęła się od tyłu pomiędzy moje uda. Palce roztarły wilgoć wzdłuż warg, odnalazły pochwę, kolczyk, łechtaczkę&#8230; Gdy Anna wsunęła twarz pomiędzy uda wbił we mnie dwa palce. Gdy ona zamykała w ustach kolczyk on delikatnie rozciągał mnie palcami. W chwile po tym, gdy wsunął we mnie trzeci, poczułam jak jej język odnajduje świętego Grala. Napięcie osiągnęło zenit, przez kilka długich sekund trwałam w ekstazie podniecenia które zdaje się nie może znaleźć zaspokojenie i nagle, gdy delikatnie objęła mój nabrzmiały groszek ustami nastąpiło spełnienie. Nie krzyczałam tylko dlatego, że nagle zabrakło mi powietrza w płucach. Rozkosz obezwładniła mnie, rozedrgała. Podbrzusze bolało rozkosznymi, pulsującym skurczami. Czułam jak ściskam w sobie palce męża, czułam żar promieniujący z muskanej samym koniuszkiem języka łechtaczki. Czułam trudną do opisania rozkosz i obezwładniającą ulgę, która rozlewała się po ciele wraz z odpływającym w niebyt orgazmem.</p>
<p>Odwrócona na plecy odpoczywałam ściskając w dłoni gorący, nabrzmiały członek Roberta, a lewą obejmując wnętrze uda kochanki. Trwaliśmy tak chwilę. Chciałam odwdzięczyć się im za rozkosz ale nie miałam zupełnie sił zdobyć się na ruch. Wtulili się we mnie, pocałowali nade mną a później zaczęli całować moje piersi. Pieściłam jej wilgotne krocze lewą dłonią, gdy prawą suwałam po członku męża. Trwali tak ssąc moje brodawki, więc nie przerywałam pieszczot aż do chwili gdy Robert lekko przygryzając prawy sutek strzelił wprost na przecierało. Wbiłam w Anne dwa palce, a ta opadła na moją dłoń i przyciskając ją do materaca zaczęła ocierać się o nią tak, jakby dosiadała mężczyznę. Oparta o materac na wyprostowanych rękach, jęcząc, wykonywała posuwiste ruchy biodrami ujeżdżając moja dłoń. Wsunęłam w nią trzeci palec i stymulując mocno przednią ściankę pochwy pieściłam ją czując jak spina się, drży, pręży i w końcu wybucha spełnieniem.</p>
<p>Dni spędzaliśmy leniwie, głównie odpoczywając. Sporo spacerowaliśmy we czworo, opalałyśmy się, pływałyśmy. Bawiłam się z Marysią, czytałam, dwukrotnie zajrzałam do komputera. Po domu, w obrębie naszego ogrodu, łąki, pomostu chodziliśmy nago. Gdy robiło się chłodniej zakładałam sari, do posiłków przewiązywałam biodra sarongiem, idąc gdzieś dalej zakładałam na nagie ciało zwiewną sukienkę. Anna z początku preferowała kostium, później chodziła topless a na końcu pożyczyła ode mnie jeden z sarongów.</p>
<p>Kochaliśmy się głównie wieczorami, gdy córka już spała a nas jeszcze nie dopadło zmęczenie. Chodziliśmy dość wcześnie spać. Spaliśmy w naszej sypialni, we troje. Przed snem kochaliśmy się długo celebrując każdą chwilę spędzoną na karesach. O poranku miłość była krótka, spontaniczna, szybka i intensywna. Wymuszona niejako sytuacją, gdyż Marysia budziła się z regularnością  zegarka.</p>
<p>Nie mogę powiedzieć byśmy uprawiali jakieś szczególnie fascynujące gry erotyczne, oddawali się wyuzdanym praktykom, czy nietuzinkowym zabawom. Zamiast tego był czuły, pasjonujący i satysfakcjonujący seks. Od tego co przyjęło się uważać za &#8216;zwyczajność&#8217; odróżniało go to, że kochaliśmy się we troje, oraz może to, że nie stroniliśmy od miłości greckiej.</p>
<p>Miło wspominam popołudniowy spacer z Robertem. Zostawiwszy śpiącą Marysię pod opieką Anny poszliśmy na naszą łąkę, za pagórek, do kępy brzóz. Tam rozmawialiśmy o planach na przyszłość, o trzecim dziecku, remoncie domu we Wrocławiu, o nas&#8230; Kochaliśmy się. Na trawie, w wątłym cieniu brzóz. Bez pośpiechu, tak zupełnie zwyczajnie, a jednak tak magicznie, jak tylko to możliwe z kimś, kogo się kocha całym sobą.</p>
<p>Anna zasymilowała się z nami tak, jakbyśmy od początku żyli w podobnym układzie. Ja z Robertem i Ona jako ta trzecia do pary. Lubię jej towarzystwo&#8230; Dotyk jej dłoni.</p>
<p>Wczoraj, zaraz po przebudzeniu musiałam iść do łazienki. Przed powrotem do łóżka postanowiłam wziąć prysznic, by się odświeżyć po nocnych igraszkach. Anna dołączyła do mnie pod natryskiem. Po chwili stałyśmy zwrócone do siebie twarzami, pieszcząc się dłońmi. Robert zjawił się gdy nasze oddechy przyspieszyły a pieszczoty przybrały już dość intensywną formę. Pocałował mnie, przywarłyśmy do niego i wtulone w jego pierś pieściłyśmy dłońmi członek i jądra. Gdy Anna ponownie przywarła do moich ust, a jej dłoń zanurzyła się pomiędzy moimi udami, Robert wszedł w nią od tyłu. Zamarła, jednak po chwili ożyła kochana mocnymi pchnięciami męża. Jej dłoń pieściła mnie bez przerwy. Miałam orgazm. Tuląc się sięgnęłam dłonią do jej pośladków. Ujęłam palcami członek Roberta, wysunęłam go z niej i skierowawszy na druga dziurkę, pomogłam mu wejść w jej odbyt. Z dwoma palcami w jej pochwie, kciukiem uciskającym łechtaczkę kochałam ją w rytmie niespiesznych pchnięć męża. Gdy przyspieszył szukając spełnienia wykonałam kilka ruchów, które wyzwoliły jej orgazm. Po chwili Robert wydał westchnięcie ulgi i strzelił w jej pupie. Zawsze lubił finiszować tuż po partnerce. Zwłaszcza kochając się analnie. Jak twierdzi, uczucie rytmicznie zaciskającej się na jego członku pochwy, czy mocniejsze skurcze odbytu sprawiają mu wyjątkową przyjemność, szczególnie podczas szczytowania.</p>
<p>Do domu wróciliśmy wczoraj. Niestety nic co doskonałe, nie może trwać w nieskończoność. Od dziś wracamy do obowiązków dnia codziennego&#8230; W nadchodzący piątek Anna wyjeżdża do rodziny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-07-20/weekend-we-czworo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trójkąt na Mazurach</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-07-05/trojkat-na-mazurach/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=trojkat-na-mazurach</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-07-05/trojkat-na-mazurach/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Jul 2010 10:36:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1563</guid>
		<description><![CDATA[yjazd spełnił nasze oczekiwania. Przede wszystkim odpoczęliśmy i to dobrze się bawiąc. Po drugie pogoda dopisała na tyle, że odważyłam się poopalać nago, a w moje ślady poszli pozostali, łącznie z Anną. W piątek oprowadzaliśmy Anne po naszej letniej oazie. Poza zwiedzeniem łąki, brzegu jeziora i kawałka lasu wybraliśmy się też do pobliskiej wsi, i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/w-jeziorze.jpg" alt="" title="" width="500" height="500" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />yjazd spełnił nasze oczekiwania. Przede wszystkim odpoczęliśmy i to dobrze się bawiąc. Po drugie pogoda dopisała na tyle, że odważyłam się poopalać nago, a w moje ślady poszli pozostali, łącznie z Anną.</p>
<p>W piątek oprowadzaliśmy Anne po naszej letniej oazie. Poza zwiedzeniem łąki, brzegu jeziora i kawałka lasu wybraliśmy się też do pobliskiej wsi, i do zaprzyjaźnionego gospodarza od którego wypożyczamy zazwyczaj konie. Gdy poszłyśmy na pomost, by pomoczyć nogi, Robert przygotował kolację z grilla. Trochę mięs i sporo warzyw, także gotowanych na parze. Lubię wieprzowinę i wołowinę na ostro, zwłaszcza gdy jest grillowaną przy użyciu węgla drzewnego a nie gazu.</p>
<p>Noc zapadła szybko. Nie mieliśmy ochoty jej przedłużać, więc zamiast planowanego wspólnego jacuzzi zadowoliliśmy się szybkim, wspólnym prysznicem i ucieczką do sypialni. Zmęczenie dało o sobie znać ledwie znaleźliśmy się w łóżku. Anna była równie zmęczona jak ja a Robert sam także czuł trudy tygodnia, jak i podróży. Zdecydowaliśmy się iść grzecznie spać, choć gdy już zgasiliśmy światło plan uległ niewielkiej zmianie. Nie wiem, które z nas sprowokował sytuację ale zanim na dobre zamknęłam oczy oddaliśmy się spontanicznemu seksowi oralnemu. Zupełnie chaotycznemu z początku, jednak po chwili i kilku zmianach pozycji zakończonego w ciasnym okręgu splecionych ciał. Wtulona noskiem w futerko Anny czułam w sobie język męża, a Anna z kolei obejmowała ustami członek Roberta. Właśnie to on pierwszy dostąpił spełniania, a ledwo Anna oderwała od niego usta sama zadrżała pod delikatnym <em>staccato</em> jakie wygrywałam na łechtaczce samą końcówką języczka. Dołączyłam do niej po kilku kolejnych sekundach, gdy Robert okrężnymi ruchami języka i ust zaczął odrobinę intensywniej pieścić mój intymny kolczyk, a później samą łechtaczkę.</p>
<p>Poranek przywitaliśmy drapieżnym, intensywnym seksem. Robert wziął mnie od tyłu, niemal brutalnie. Po chwili to ja dosiadałam go jak amazonka a Anna ujeżdżała jego twarz. Z pomocą jej dłoni doszłam tak szybko, że Robert nawet nie miał szansy skończyć. Zamieniłyśmy się miejscami i sytuacja powtórzyła się z tą różnicą że tym Razem Robert nie dał się wyprzedzić. Dalsze harce przerwała nam Marysia, która najpewniej obudzona naszymi hałasami, zjawiła się pod drzwiami sypialni. Było mi jej żal, gdyż zazwyczaj nie zamykamy się przed nią. Robimy to tylko goszcząc w naszej sypialni kochanków. narzuciłam na siebie wygrzebany naprędce z szafy T-shirt Roberta i razem poszłyśmy na śniadanie. Robert zjawił się chwile później, a Anna dopiero gdy wzięła prysznic. Mój strój zbyt bardzo prowokował męża, i gdy mała zajęła się śniadaniem uciekłam pod prysznic, by zejść przebrana w letnią, ciążową sukienkę wzutą na nagie ciało. Ann ubrana była w krótkie szorty i obcisłą koszulkę na ramiączkach założoną bezpośrednio na ciało. Jak później się zorientowałam nad wodą, pod szortami nie nosiła bielizny.</p>
<p>Sobotę odpoczywaliśmy. Poza plażowaniem miała czas poczytać książkę, odpowiedzieć na kilka listów, poczytać to co odkładałam na później. Obiad przygotowałyśmy wspólnie z Anną. A po nim wróciłyśmy do leniuchowania i całkiem ciekawej rozmowy o dysproporcji w postrzeganiu podbojów miłosnych kobiet i mężczyzn. Całkiem ciekawy temat, a Anna miał sporo w nim do powiedzenia. Wypłoszyło to skutecznie Roberta, który z gracja zabrał się za rąbanie pni na szczapy, które miały posłużyć w kominku i do przygotowania wieczornego ogniska.</p>
<p>O zmierzchu, zaraz po położeniu spać Marysi zainicjowaliśmy wspólną noc nagą kąpielą w jeziorze. Po chwili wspólnej zabawy odpłynęłam spory kawałek od brzegu, a gdy odpoczywałam na plecach podpłynęła do mnie Anna. Robert zajęty przygotowywaniem ogniska nie zwrócił uwagi, gdy z dala od brzegu Anna rozpoczęła najbardziej niesamowita przygodę, jaką kiedykolwiek przeżyłam w wodzie. Nie miałam pojęcia, że Anna tak świetnie pływa. Wystarczyło jednak popatrzeć jak pięknie płynie stylem klasycznym, czy delfinem, by domyślić się, iż stoi za tym dobry trening. Gdy podpłyneła była usmiechnięta, wesoła, pełna euforycznego zachwytu woda. Przyciągnęła mnie, pocałowała. Poczułam jej dłoń pomiędzy udami, dyga na piersiach. Po kolejnym pocałunku zniknęła pod woda a ja poczułam jej usta na moim brzuszku. Nie wiem jak to się wszystko odbyło. nagle znalazłam się na plecach, a Anna z głowa pod wodą przywarła ustami do mojego kolczyka. popychała mnie w głąb jeziora wynurzając głowę tylko by zaczerpnąć oddech. Czułam się pozbawiona wagi, odizolowana od świata w odgłosach chlupotania jakie woda niosła do moich uszu. Czułam żar między udami i bolesny skurcz marznących brodawek. Z zanurzona w wodzie głowa płynęłam w absolutnej ciszy znaczonej moim cichym pojękiwaniem i dopiero gdy przyszedł orgazm krzyknęłam z rozkoszy tak głośno, że aż zwróciłam tym uwagę Roberta. Po raz pierwszy żałował, że nie zabraliśmy ze sobą lornetki. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Nawet nie marzyłam, że coś takiego jest możliwe. Anna była zmęczona, ale jej oczy wyrażały radość. Nie potrafiłabym nawet zrobić czegoś podobnego do tego co mi właśnie ofiarowała. Pocałowałam ją, przywarłam do niej i kręcąc się w wokół naszej wspólnej osi wsunęłam dłoń pomiędzy jej uda. Była złakniona pieszczot, jęczała głośno gdy ja pieściłam, gryzła delikatnie mój język i wargi aż nagle zatrzęsła się w moich objęciach nabrała powietrza i z całej siły zaciskając uda na mojej dłoni wyprężyła się w niemej ekstazie. Trwała tak drżąc kilka sekund, by nagle westchnąć, zwiotczeć i kładąc się plecami na wodzie odpłynąć kawałek ode mnie. Byłam śmiertelnie zmęczona, więc przybrałam podobna do niej pozycję. Podpłynęła, zmienia pozycję, pocałowała mnie i powiedziała:</p>
<p>- <em>To było wspaniałe!</em></p>
<p>Zgodziłam się z nią. Nigdy niczego podobnego nie przeżyłam. Miałam tyle pytań, ale Anna położyła mi tylko palec na ustach szepcząc byśmy wracały. Robert czekał na nas z dwoma ciepłymi płaszczami kąpielowymi, które przyjęłyśmy z prawdziwa wdzięcznością. Gdy szykował się do zadania pytania uśmiechnęłam się szeroko kładąc mu palec na ustach. poszłyśmy się przebrać na ognisko zostawiając go w niepewności tego co się stało. Dopiero później, gdy wróciłyśmy dowiedział się wszystkiego.</p>
<p>Przy ognisku spędziliśmy długie godziny dyskutując na przeróżne i często odległe od siebie tematy. Pomagał sączony wolno alkohol, jak i cały rytuał związany ze smażenia kiełbasek, ryb w glinie oraz przygotowaniem ziemniaków pieczonych w popiele. Było dobrze po północy, gdy wylądowaliśmy w sypialni. Nie czuliśmy zmęczenia, a starannie budowana przez cały dzień atmosfera zaowocowała zupełnie nieprzespana nocą. Kochaliśmy się tak jak najbardziej to lubię. Spontanicznie, bez narzucanych z góry ograniczeń, czy robienia planów. Robiliśmy to co sprawiało nam przyjemność, szafowaliśmy pieszczotami ciesząc się z każdej reakcji partnera. Anna zupełnie zlała się z nami. Nie było nas i jej. Byliśmy we troje i tak też się kochaliśmy. Zasnęłam gdzieś przed świtem. Zmęczona, wtulona w Annę, kołysana dłonią Roberta głaszczącą moje biodro.</p>
<p>Rano Robert okazała się aniołem i zajął się Marysią, gdy ja i Anna odsypiałyśmy noc. Wstałyśmy tuż przed południem. Na tyle wyspane, że po kąpieli i zjedzeniu późnego śniadania przygotowanego przez męża miałyśmy siłę na spacer po lesie, wspólną kąpiel i przygotowanie  lekkiego obiadu. Zaraz po nim wróciliśmy do Warszawy. W sam raz, by zdążyć jeszcze przed zamknięciem lokali oddać swój głos. Żal nam było skracać tak uroczy weekend, jednak czułabym się źle, wiedząc, że nie zrobiłam nic, by zagłosować przeciw jednemu z kandydatów. Poza tym Anna miała ważne spotkanie z promotorem następnego dnia rano.</p>
<p>Jej terminarz nie przeszkodził jej zostać na noc. Robert był tak zmęczony, że zasnął dość szybko. Przed snem, wiedząc, że praktycznie nie spał poprzedniej nocy i że jest również zmęczony powrotem do domu ofiarowałyśmy mu relaksująca kąpiel a po niej masaż zakończony szczęśliwym finałem na naszych piersiach i w ustach. Spał gdy wróciłyśmy z łazienki. Same zmęczone również poszłyśmy za jego przykładem. Przed snem jednak, leżąc odwrócone do siebie twarzami całowałyśmy się pieszcząc nawzajem dłońmi wsuniętymi pomiędzy uda. Wolno, bez najmniejszego pośpiechu, bardzo delikatnie. Anna wykrzyczała swój orgazm ssąc mój język, po chwili ja drżałam zakneblowana jej ustami.</p>
<p>Rano obudził mnie dopiero odgłos odjeżdżającego samochodu. Byłam sama w pościeli, a mąż pojawił się dopiero gdy zdecydowałam się wstać. Półnagi, trzymając tace z parującą kawą, moim  ulubionym sokiem z porzeczek i jajecznicą na szynce z pieczarkami i pomidorami. Świerze grzanki smakowały wybornie z tym zestawem. Jak się później dowiedziała, Anna dostała podobny po przebudzeniu, jednak podany w kuchni, tak by mnie nie obudzić.</p>
<p>Miłym akcentem był e-mail, jaki otrzymałam od niej kilka sekund temu. Kilka ciepłych słów podziękowania za wspólny weekend i wyczytana gdzieś między wierszami sugestia, że może wspólne zamieszkanie nie jest aż tak nierealnym marzeniem, jak to z początku się wydawało. Moja odpowiedź była równie osobista i ciepła.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-07-05/trojkat-na-mazurach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyjazd</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-07-02/wyjazd/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=wyjazd</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-07-02/wyjazd/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 11:29:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ja i On]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1561</guid>
		<description><![CDATA[ziś wyjeżdżamy na Mazury. Wszystko już przygotowane i częściowo spakowane w samochodzie. Praktycznie czekam tylko na powrót Roberta i przyjazd Anny. To będzie jej pierwsza wizyta w naszej oazie ciszy i nieskrępowanego oddawania się naturyzmowi. Jeśli tylko będzie na tyle ciepło, by nie marznąc w stroju Adami i Ewy, to z pewnością skorzystam z okazji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/Karolina_Lato_2008.jpg" alt="" title="" width="500" height="333" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="D" alt="D" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/d.gif" />ziś wyjeżdżamy na Mazury. Wszystko już przygotowane i częściowo spakowane w samochodzie. Praktycznie czekam tylko na powrót Roberta i przyjazd Anny.</p>
<p>To będzie jej pierwsza wizyta w naszej oazie ciszy i nieskrępowanego oddawania się naturyzmowi. Jeśli tylko będzie na tyle ciepło, by nie marznąc w stroju Adami i Ewy, to z pewnością skorzystam z okazji by nieco poopalać się nago a być może też popływać. Nie mam pojęcia jak ciepła jest obecnie woda w jeziorze, ale zamierzam to sprawdzić.</p>
<p>Właściwie to żyję cały tydzień tym wyjazdem. Miałam bardzo pracowity okres, i mimo, że pracowałam z domu to i tak spędziłam o wiele więcej czasu w pracowni, niż bym sobie tego życzyła. Jestem jednak zadowolona z wyników, a wczoraj, kiedy popołudniem zamknęłam skończony projekt z czysta rozkoszą zrobiłam sobie odprężającą kąpiel.</p>
<p>Kiedy do domu wrócił Robert byłam już zrelaksowana, a odrobina autoerotycznej fascynacji własnym ciałem dała mi głębokie zadowolenie. Otulona w płaszcz kąpielowy delektowałam się nadprogramowym espresso. Przywitał mnie całując w kark. Tuląc się do pleców obejmował brzuszek, delikatnie głaskał piesi, wodził dłońmi po biodrach. Szeptał do ucha pytania, czy miałam dobry dzień, relaksującą kąpiel, czy w jej trakcie kochałam z samą sobą, o czym wtedy myślałam&#8230; Jego palce powoli podciągały w górę moje okrycie. Wyraźnie czułam poprzez materiał spodni jego twardą męskość. Byłam podniecona, biło mi szybciej serce, czułam wędrujący po ciele rumieniec. Oderwałam się od niego z trudem. Wyszeptałam <em>wieczorem</em> i całując go w usta zajęłam się Marysią. Właśnie sadzałam ją do kolacji, zapinając szelki jej fotelika, gdy za moimi plecami ponownie pojawił się Robert. Był ciągle podniecony, a wtulając się we mnie wyszeptał tylko jedno słowo: <em>proszę</em>. Nie był to rozkaz, a cicha prośba z nutą prawdziwego, wołającego o spełnienie pożądania. Odwróciłam się, uśmiechnęłam i całując poprosiłam by przygotował w kubeczku kakao. Nic więcej nie musieliśmy mówić. Gdy Marysia zaczynała dopiero wybierać pomiędzy kakaem, bananem, mandarynką i jogurtem, my już byliśmy w salonie, przy schodach na piętro. Dalej nie dotarliśmy. Robert przycisnął się do moich pleców zmuszając bym się zatrzymała. Jego dłonie w zdecydowany, a jednak delikatny, sposób pozbawiły mnie okrycia. Bez słów, kierowana delikatnymi podpowiedziami jego dłoni ułożyłam dłonie na oparciu sofy. Stałam pochylona, w szerokim rozkroku, gdy Robert pieścił mnie ustami. Jadł mnie łapczywie, zachłannie. Jego język przesuwający się pomiędzy wargami i pośladkami sprawiał mi intensywną przyjemność. Wszedł we mnie płynnym, zdecydowanym pchnięciem. Dłońmi obejmującymi biodra nadał tempo naszej miłości. Nie przerywając pchnięć wyprostował mnie przyciągając do siebie. Pieszcząc jedną dłonią piersi a drugą podbrzusze przyspieszył. Dyszałam z podniecenia, a gdy palcem odnalazł łechtaczkę poddałam się rozlewającej się po ciele rozkoszy. Przez jej fale czułam jak wykonuje cztery mocne, boleśnie przyjemne, pchnięcia. Jak zamiera na ułamek sekundy wbity we mnie&#8230; Czułam ciepło jego wytrysku, dłonie zaciśnięte na piesiach, biodra ciasno wtulone w moje pośladki. Trwaliśmy tak wtuleni przez chwilę, a gdy opadły nieco emocje poczułam jak znowu porusza się we mnie, szepcze mi wyznania miłości w ucho, całuje po karku, tuli naszą nienarodzoną córkę. Czułam stróżkę nasienia spływającą w dół uda, pulsowanie podbrzusza, sztywniejący we mnie członek i palce pieszczące nabrzmiałe i ciepłe brodawki. Odwzajemniając pocałunek delikatnie zsunęłam się z jego sztywnego członka. Pieszcząc go dłonią obiecałam poświęcić mu tyle nocy, na ile starczy mu sił. Po krótkiej wizycie w łazience wróciłam do kuchni.</p>
<p>Gdy Marysia zmęczona zabawą i długą kąpielą z kaczuszkami poszła spać spełniłam obietnicę. Robert tej nocy wolał dawać niż brać. Rozpieszczona do granic, rozkochana w jego dłoniach i ustach z prawdziwą przyjemnością zakończyłam tą noc kochając się z nim w sposób, na jaki miał ochotę. Po maratonie najdelikatniejszych pieszczot i karesów, gdy przestałam już liczyć który to raz daje mi rozkosz nadszedł czas na jego nagrodę. Kochałam go tak, jak miał na to ochotę. Dosiadając go na jeźdźca długo bawiłam się w amazonkę. Dokładnie tak jak lubi. Powoli, doprowadzając go do szaleństwa i przerywając umiejętnie by odwlec to co i tak nieuniknione. Gdy zbliżał się do orgazmu zsuwałam się z niego, zamierałam, bądź uciskałam palcami miejsce pomiędzy moszną a członkiem. Trzykrotnie rozpalałam go i gasiłam, a gdy miało się to zdarzyć po raz czwarty przyciągnął mnie do siebie, wyszeptał do ucha swoje marzenie a ja je spełniłam. Ciągle nabita na jego członek odchyliłam się do tyłu podpierając dłońmi Rozchyliłam uda, uniosłam biodra a on wysunąwszy się ze mnie naprowadził dłonią członek na moją druga dziurkę. Wsparty na poduszce obserwował jak z z rozłożonymi szeroko udami opadam na nim, jak niknie w moim odbycie. Nie lubię za bardzo tej niewygodnej pozycji, ale wiem jak wiele radości czerpie z niej Robert. Był mocno podniecona, więc nie trwało długo gdy zacisnął dłonie na moich udach, zmusił je do krótkiego acz szybkiego cwału i z głośnym jękiem odpłynął wypełniając mnie ciepłem swojej rozkoszy. Gdy opadł na poduszkę jeszcze chwile kołysałam biodrami czując jak wciąż we mnie pulsuje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-07-02/wyjazd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ménage à trois†</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-06-28/menage-a-trois/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=menage-a-trois</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-06-28/menage-a-trois/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Jun 2010 09:43:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1557</guid>
		<description><![CDATA[o roku od rozstania się z Marta ponownie stworzyliśmy trójkąt. Choć będzie on funkcjonował na raczej odmiennych niż poprzednio zasadach, to jednak jest nas obecnie troje. Po zastanowieniu się bardziej trafnym niż trójkąt określeniem byłoby para z dochodząca partnerką. Jednak zacznijmy od początku. Tydzień temu, w sobotę, spotkaliśmy się z Anną. Po raz pierwszy nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/Anna.jpg" alt="" title="Anna: Ménage à trois" width="500" height="500" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />o roku od rozstania się z Marta ponownie stworzyliśmy trójkąt. Choć będzie on funkcjonował na raczej odmiennych niż poprzednio zasadach, to jednak jest nas obecnie troje. Po zastanowieniu się bardziej trafnym niż <em>trójkąt</em> określeniem byłoby <em>para z dochodząca partnerką</em>. </p>
<p>Jednak zacznijmy od początku.</p>
<p>Tydzień temu, w sobotę, spotkaliśmy się z Anną. Po raz pierwszy nie na neutralnym gruncie, ale u nas w domu. Biorąc pod uwagę duże prawdopodobieństwo tego, że kolacja może się zakończyć wspólną nocą postaraliśmy się by Marysia trafiła pod opiekę dziadków.</p>
<p>Annę poznaliśmy jakieś trzy tygodnie temu. Nasza korespondencja była bardzo wyjątkowa i po ledwie kilku listach postanowiłyśmy porozmawiać telefonicznie. Szybko doszło do spotkania. Po kolejnym, w trakcie którego szczerze przedstawiliśmy sobie wzajemne oczekiwania, postanowiliśmy spróbować, czy do siebie pasujemy. Z początku nalegaliśmy na układ podobny do tego jaki mieliśmy z Martą. Anna wolała jednak pozostać bardziej niezależną niż to było w przypadku Mary, i nie zdecydowała się z nami zamieszkać. Doszliśmy do wspólnego wniosku, że zamiast starać się wszystko z góry ustalić powinniśmy spędzić ze sobą weekend, dwa i dopiero później zastanowić się nad dalszymi krokami i ewentualnymi planami.</p>
<p>Anna jest tylko kilka lat starsza od Marty, jednak jest zdecydowanie dojrzalsza i bardziej życiowo doświadczona. Rozwódka, kończąca doktorat, pracująca. Bardzo niezależna, pewna siebie, zdecydowana a przy tym naturalnie sympatyczna.</p>
<p>Jako kobieta tyle różna od naszej poprzedniej partnerki, co równie pociągająca. Kobieca, o pełnej figurze, z szerokimi biodrami, lekko wciętą talią i wąskimi ramionami. Zupełne przeciwieństwo szczuplutkiej, drobnej Marty. Dotychczas widywałam ja zawsze ubraną w sposób, który umiejętnie podkreślał jej figurę uwydatniając talię i podkreślając biust. Całkiem zresztą ładny. Raczej wydatny, choć nie za obfity. Zdecydowanie naturalny, o kształcie dwóch dorodnych łez spływających po jej ciele. Dodając do tego migdałowe oczy i burzę ciemnych lekko falujących włosów robiło to wszystko wrażenie.</p>
<p>Sama sobotnia kolacja nie została jakoś specjalnie utrwalona we wspomnieniach. Byliśmy lekko spięci, jak kochankowie przed pierwszą wspólna nocą. Z czasem rozluźniliśmy się a przy deserze zupełnie zapomnieliśmy o początkowym niepokoju.</p>
<p>Ponieważ nic nie wskazywało by Anna nagle zmieniła zdanie co do planów na wieczór Robert zaproponował wy z winem i deserem przenieść się na dół do jacuzzi. Anna rozebrała się w pokoju obok sauny, jednak wchodząc do wody naturalnie i bez wahania pozbyła się okrywającego ją płaszcza kąpielowego. Zrobiła na mnie wrażenie, gdyż mimo pełnej figury nie spostrzegłam, według mojej oceny, zbędnego tłuszczyku. Choć nie przypominała absolutnie modelki, to jednak wyglądała bardzo kusząco. Miała wydepilowane nogi i ręce, ale wzgórek i srom porastała naturalna, choć zadbana kępka ciemnych włosów. Osobiście uważam, że brunetkom, zwłaszcza o takich włosach jak Anna, do twarzy z intymnym zarostem. Śmieszą mnie opinie wygłaszane przez zdecydowaną większość młodych mężczyzn, że tylko gładko wydepilowana kobieta jest atrakcyjna. Z mojego punktu widzenia o wiele lepiej wygląda wypielęgnowane, naturalne futerko, niż odrastająca szczecina i skóra pokryta powrastanymi włoskami. Nie każda kobieta powinna się depilować, a to czy lepiej jej nagiej czy w naturalnym kożuszku to bardzo indywidualna cecha skóry i zarostu. Annie zdecydowanie było do twarzy z gęstym futerkiem uformowanym w szeroki trójkąt, który rozlewał się kuszącym dywanikiem na wargi.</p>
<p>Nasza pierwsza noc w zasadzie dała nam odpowiedź na nasze wątpliwości. Nie mogę powiedzieć, że zawsze rozumieliśmy się bez słów, jednak przez cały czas dobrze się bawiliśmy. Annie seks sprawiał autentyczną przyjemność, a my bawiliśmy się z nią doskonale. Oczywiście, tej pierwszej nocy była w centrum uwagi. Jej skromne, a właściwie nie istniejące w praktyce, doświadczenie z kobietami nie stanowiło przeszkody, by nieco je wzbogacić. Tylko odrobinę, gdyż na wszystko przyjdzie jeszcze czas. Pierwszej wspólnej nocy nie eksperymentowaliśmy i nie wypuszczałyśmy się na głębokie wody. Odrobina wspólnego seksu oralnego, delikatna palcówka, pomoc przy dosiadaniu Roberta, kilka pocałunków. Również Robert zrezygnował z eksperymentowania. Dla Anny był to pierwszy kontakt z moim mężem. Zawsze mamy delikatne obawy spotykając się z nową partnerką. Wbrew obiegowej opinii nie każda kobieta lubi seks z dobrze obdarzonym partnerem, zwłaszcza gdy dochodzi do pełnej penetracji. Dla Anny było to zupełnie nowe doznanie. Nauczeni doświadczeniem zaaranżowaliśmy to tak, by do pierwszego stosunku doszło w pozycji odwróconej. Anna odważnie dosiadła Roberta, jednak zajęło jej chwilę zanim zdecydowała się poczuć go całego. Przyjemnie było patrzeć na wyraz jej twarzy, gdy wszedł w nią cały, a później obserwować jak powoli rozkoszuje się nowymi doznaniami.</p>
<p>W ten weekend spotkaliśmy się ponownie, a Anna została z nami do dzisiejszego poranka. Tym razem eksperymentowaliśmy. Anna to naturalny talent. Nie chodzi mi o jej ars-amandi, ale o podejście do seksu. Otwarta, radosna, entuzjastycznie próbująca nowych rzeczy i przede wszystkim czerpiąca niesamowitą radość z seksu. Zaczynam na serio brać do serca powiedzenie, którym kiedyś podzielił się mój były partner, a mówiące, że spośród kobiet te o pełniejszych kształtach w sposób bardziej naturalnie i głębszy potrafią cieszyć się fizyczną stroną seksu. Coś w tym jest. Robert w każdym razie był zachwycony, gdy Anna sama, bez słowa zachęty skierowała jego członek na drugą dziurkę. Dobrze że w euforii nie zapomniał o konieczności nieco delikatniejszego podejścia do seksu analnego, niż to zazwyczaj ma miejsce w naszej sypialni. Ja mam już sporą praktykę, a Anna to niemalże dziewica.</p>
<p>W piątek planujemy wyjazd we czworo, licząc Marysię, na Mazury. Wracamy w niedzielę, by jeszcze mieć szanse zagłosować.</p>
<p>Oczywiście, poza całkiem udanym seksem z Anną jest jeszcze sporo spraw, które wymagają odrobiny pracy. Ciągle staramy się ją przekonać, by z nami zamieszkała. Anna pali. Szczęściem nie jak smok, jednak nie potrafi sobie odmówić papierosa do kawy, czy też po posiłku. Chwilowo, w ramach cichego porozumienia, korzysta z patio na parterze, lub tarasu na piętrze. Anna nie używa prezerwatyw. Jest uczulona na lateks i środki plemnikobójcze, a trójskładnikowe tabletki zaburzają jej wagę i libido. Sami preferujemy seks bez gumki, jednak odrobinę niepokoi nas pozostawianie antykoncepcji poza naszą kontrolą. Bardzo nie odpowiadałaby nam przypadkowa ciąża kochanki, co jest dość prawdopodobne przy stosowaniu mini-tabletki i zapominalstwie Anny, do czego sama się przyznała. Ten problem jednak będzie łatwy do rozwiązania, gdyż Anna nie ma uprzedzeń do wkładek. Jest to dla nas trojga istotna sprawa. W środę zabieram Annę do mojego ginekologa, a jeśli nie będzie przeciwwskazań wkładkę założy jej za jakieś dwa tygodnie, pod koniec okresu.</p>
<p>I jeszcze wiadomość z zupełnie innej beczki. Wybraliśmy imię dla dziecka – Marta. Ponieważ jednak jeszcze sporo czasu do września, to nie zarzekam się, że to ostateczny wybór.</p>
<p>&nbsp;<br />
<span class="postmetadata"><sup>†</sup> &#8211; <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/M%C3%A9nage_%C3%A0_trois">Ménage à trois</a></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-06-28/menage-a-trois/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po spotkaniu&#8230;</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-06-16/po-spotkaniu/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=po-spotkaniu</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-06-16/po-spotkaniu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Jun 2010 08:26:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1555</guid>
		<description><![CDATA[oże coś z tego będzie? Nie chcę zapeszać, ale wygląda że zaiskrzyło. Mamy się spotkać w sobotę, u nas&#8230; Bez szczególnych planów, jednak z opcją kolacji połączonej ze śniadaniem. Bez zobowiązań i presji. Kolacja, rozmowa a później Anna zdecyduje. My już podjęliśmy decyzję, więc tak naprawdę wszystko zależy od tego, co postanowi Ona . Uważamy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class='caps' title="M" alt="M"  src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/m.gif" />oże coś z tego będzie? Nie chcę zapeszać, ale wygląda że zaiskrzyło. Mamy się spotkać w sobotę, u nas&#8230; Bez szczególnych planów, jednak z opcją kolacji połączonej ze śniadaniem. Bez zobowiązań i presji. Kolacja, rozmowa a później Anna zdecyduje. My już podjęliśmy decyzję, więc tak naprawdę wszystko zależy od tego, co postanowi Ona . Uważamy, że warto spróbować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-06-16/po-spotkaniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trzecia?</title>
		<link>http://namietnik.org/2010-06-14/trzecia/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=trzecia</link>
		<comments>http://namietnik.org/2010-06-14/trzecia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Jun 2010 14:03:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1554</guid>
		<description><![CDATA[ziś spotykamy się z młodą kobietą, która być może zostanie naszą przyjaciółką. Spotkanie w kawiarni, a potem późniejsza korespondencja i rozmowy telefoniczne były udane na tyle, że po tygodniu na namyślenie się poprosiła o kolejną rozmowę z nami. Zdecydowanie nie przypomina Marty, także charakterem. Mocna, zdecydowana, niezależna. Jutro napisze coś więcej.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class='caps' title="D" alt="D"  src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/d.gif" />ziś spotykamy się z młodą kobietą, która być może zostanie naszą przyjaciółką. Spotkanie w kawiarni, a potem późniejsza korespondencja i rozmowy telefoniczne były udane na tyle, że po tygodniu na namyślenie się poprosiła o kolejną rozmowę z nami.</p>
<p>Zdecydowanie nie przypomina Marty, także charakterem. Mocna, zdecydowana, niezależna.</p>
<p>Jutro napisze coś więcej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2010-06-14/trzecia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Noc We Troje</title>
		<link>http://namietnik.org/2009-10-29/noc-we-troje/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=noc-we-troje</link>
		<comments>http://namietnik.org/2009-10-29/noc-we-troje/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Oct 2009 10:03:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1428</guid>
		<description><![CDATA[&#160; ubiegłą sobotę gościliśmy u siebie Rafała. Była to rzadka ostatnio okazja, by wspólnie spędzić noc. Ostatnio nasze kalendarze układają się w paskudnie niekorzystny sposób i już dawno nie mieliśmy wolnego weekendu w tym samym czasie. Tym razem udało się, a my z ochotą nadrobiliśmy wszelkie zaszłe zaległości . Ponieważ nie mieliśmy żadnych innych zobowiązań [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/pocalunek1.jpg" alt="pocałunek" title="pocałunek" width="500" height="330" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; ubiegłą sobotę gościliśmy u siebie Rafała. Była to rzadka ostatnio okazja, by wspólnie spędzić noc. Ostatnio nasze kalendarze układają się w paskudnie niekorzystny sposób i już dawno nie mieliśmy wolnego weekendu w tym samym czasie. Tym razem udało się, a my z ochotą nadrobiliśmy wszelkie zaszłe zaległości <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Ponieważ nie mieliśmy żadnych innych zobowiązań na weekend, zabawa nie ograniczyła się jedynie do wspólnej nocy. Spotkaliśmy się w sobotę późnym popołudniem. Wspólna kolacja, której przygotowanie zajęło mi nieco czasu, zaczęła się o osiemnastej i z małą przerwą na wymycie i położenie spać małej, trwała w najlepsze do późna. Gdy szliśmy do jacuzzi byłam we wspaniałym nastroju. Podniecona, rozochocona, odrobinę pod wpływem alkoholu. W wodzie nie wytrzymaliśmy długo, gdyż wanna nie wydawała się nam wymarzonym miejscem do wspólnych igraszek. Sypialnia okazała się o wiele wygodniejszym rozwiązaniem, a nasze harce przybrały tam formę tak gwałtowną, że nawet ogromne łóżko okazało się nieco za małe. Choć zazwyczaj mieści bez problemu i pięć osób, to tym razem część miłośnych zapasów miała miejsce na dywanie, pod ścianą, na krześle i zwyczajnie stojąc pośrodku pokoju.</p>
<p>Tamtej nocy wypróbowaliśmy chyba wszystkie możliwe sposoby, na jakie może złączyć się dwoje heteroseksualnych mężczyzn i kobieta. Było w naszym układzie wszystko to, co lubię w seksie z dwoma partnerami. Była brutalna drapieżność żądzy,szał pogoni za rozkoszą, intensywność podwójnej penetracji i radość z wzajemnego wyczerpania, gdy po kolejnej bitwie odpoczywaliśmy leżąc upojeni sobą nawzajem.</p>
<p>Miło wspominam rozpoczynający naszą noc wspólny petting połączony z seksem oralnym, gdy moi partnerzy głównie dawali, a ja egoistycznie koncentrowałam się na braniu. O szybsze bicia serca wprawił mnie też kończący noc maraton, podczas którego prześcigali się nawzajem w sposobach doprowadzania mnie do rozkoszy. Najmilej jednak wspominam wspólny seks, gdy leżąc na boku, twarzą do Rafała, a mając Roberta za plecami, mogłam po raz kolejny w naszym trójkącie rozkoszować się dwoma członkami jednocześnie penetrującymi pochwę. Mnogość i intensywność  stymulacji porównać można jedynie do fistingu. Dopiero podczas tego rodzaju zabawy można w pełni ocenić klasę partnerów i to jak dobrze potrafią ze sobą współpracować. Lubie czuć ich obu w sobie, zwłaszcza w taki właśnie sposób. Rozkoszować się ich ruchami. Raz zsynchronizowanymi w tej samej fazie, kiedy indziej poruszającymi się we mnie na zmianę, lub bez żadnej synchronizacji, w swoim własnym rytmie. Lubie czuć się ciasno zamknięta pomiędzy ich ciałami. Opleciona dłońmi, całowana, ściskana, pieszczona i kochana. Niby unieruchomiona a jednak tak ochoczo współpracująca całą sobą w tym węźle gorących ciał.</p>
<p>Zasnęłam nad ranem, a Robert podejmując się opieki nad Marysią i naszym gościem, pozwolił mi spać aż do południa. Potrzebowałam tego, gdyż w nocy nie zmrużyłam oka ani na chwilę. Wieczorem bawiłam się z małą i nie miałam za złe mężowi, że zasnął czytając w fotelu.</p>
<p>To było nasze ostatnie spotkanie tego typu. Przynajmniej do czasu&#8230; Zdecydowaliśmy się z Robertem na drugie dziecko. Skończyłam właśnie brać tabletki i przez najbliższy miesiąc, może dwa będziemy stosować prezerwatywy. Później, gdy już wrócę do naturalnego cyklu, zaczniemy pracować nad upragnionym celem. Rafał będzie musiał przyzwyczaić się w tym okresie do stosowania prezerwatyw, a ja będę miała nieco motywacji by wypróbować femidomy, choć nie jestem do nich za bardzo przekonana. A poza tym, seks przecież nie ogranicza się jedynie do stosunku, a on sam nie musi być tożsamy z wsuwaniem członka w jedną lub drugą dziurkę <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2009-10-29/noc-we-troje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Triumwirat</title>
		<link>http://namietnik.org/2009-09-07/triumwirat/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=triumwirat</link>
		<comments>http://namietnik.org/2009-09-07/triumwirat/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Sep 2009 10:28:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1387</guid>
		<description><![CDATA[ano wróciliśmy z Mazur. Spędziliśmy tam, w towarzystwie rodziców, calutki weekend. Wyjechaliśmy w piątek wieczorem. Poprzedniego dnia, w czwartek, spędziliśmy noc z Rafałem. Mam więc zaległe dwa wpisy, ale z braku czasu, by dzielić się wrażeniami na bieżąco, zmuszona jestem napisać o obu wydarzeniach z pewnym opóźnieniem. Zacznę od spotkania z kochankiem. Z Rafałem umówiliśmy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/we-troje5.jpg" alt="we troje" title="we troje" width="250" height="187" class="right" /><img class="caps" title="R" alt="R" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/r.gif" />ano wróciliśmy z Mazur. Spędziliśmy tam, w towarzystwie rodziców, calutki weekend.</p>
<p>Wyjechaliśmy w piątek wieczorem. Poprzedniego dnia, w czwartek, spędziliśmy noc z Rafałem. Mam więc zaległe dwa wpisy, ale z braku czasu, by dzielić się wrażeniami na bieżąco, zmuszona jestem napisać o obu wydarzeniach z pewnym opóźnieniem.</p>
<p>Zacznę od spotkania z kochankiem.</p>
<p>Z Rafałem umówiliśmy się na czwartkowy wieczór. Zjawił się po dziewiętnastej. Po kolacji położyłam spać małą, a gdy po krótkim boju zasnęła urządziliśmy sobie wspólną kąpiel w jacuzzi. Nie spieszyło się nam do sypialni. Pijąc wino i whisky rozmawialiśmy, żartowaliśmy, odrobinę świntuszyliśmy. Dopiero gdy alkohol mocniej zaszumiał w głowie, a nam znudziło się moczenie przenieśliśmy się do naszej sypialni.</p>
<p>Po długiej wymianie wzajemnych karesów Rafał delikatnie wsunął we mnie trzy a później cztery palce. Miałam ochotę. Rozluźniona, całując się z Robertem szeroko rozłożyłam uda pozwalając jego dłoni wsunąć się we mnie po nadgarstek. Jęczałam i wiłam się delikatnie fistowana, czując jak mąż pieści ustami piersi, wtul asie w nie, ssie, całuje, gryzie brodawki. Byłam bezwolna, całkowicie uległa i bezgranicznie otwarta na rozkosz jaka mi sprawiali. Nie opierałam się, lecz i nie spieszyłam kontemplując delikatne ruchy tkwiącej we mnie i zaciśniętej w pieść dłoni, kciuk pieszczący kolczyk i okolice łechtaczki, palce leciutko ściskające i kręcące jedną z brodawek i usta ssące drugą. Jęczałam cichutko i nagle poczułam zbliżającą się rozkosz. Prężąc się uniosłam biodra, jęknęłam i krzycząc rozedrgałam się w spazmach potężnego jak fale przypływu orgazmu. Fala za falą czułam skurcze miażdżące wciąż tkwiącą we mnie dłoń. Każdemu towarzyszył boleśnie przyjemny spazm macicy i uczucie jakbym opinała się na dłoni Rafała. Erupcja ciągnęła się kilka długich sekund słabnąc powoli i gdy już myślałam, że to koniec Rafał wysunął dłoń i natychmiast wsunął ją ponownie, aż poza nadgarstek. Kochał mnie dłonią. Raz za razem a ja powtórnie zaczęłam dyszeć. Dziko, szybko, coraz szybciej&#8230; Orgazm prawie pozbawił mnie świadomości. Czując porażająco przyjemna rozkosz zapadłam się w niej, dałam ponieść, odpłynęłam.</p>
<p>Byli rozpaleni. Podnieceni, niesamowicie sztywni. Miałam chęć odwzajemnić się im czymś równie niezwykłym. Posłusznie wykonali polecenie. Nie protestowali, nie dziwili się. Spleceni udami leżeli na plecach a ich członki prawie się stykały ze sobą. Chwyciłam je ściskając do siebie. Mocno, obu dłońmi.  Nie miałam żadnej szansy połknąć ich obu. Całowałam, lizałam, ssałam same koniuszki purpurowych z podniecenia główek. Gdy kucałam nad nimi ich dłonie starały się dotknąć moich piersi, pośladków. Pomagając sobie oboma dłońmi dosiadłam ich wsuwając oba członki w pochwę. Pozycja była niewygodna, a ich uda przeszkadzały mi w ruchach. W tamtej jednak chwili nie miało to dla nas żadnego znaczenia. Czując ich dłonie zaciskające się na moim ciele unosiłam i opuszczałam biodra. Jęk, po chwili drugi. Dłonie mocno wpijające się u talię  i piersi. Drżenie, grymas twarzy Roberta do którego byłam odwrócona twarzą i to uczucie ciepła rozlewającego się we mnie jak kojący balsam.</p>
<p>Byliśmy naprawdę zmęczeni. Rafał został na noc. Mieliśmy czas&#8230; Rano, jeszcze przed świtem, zanim obudziła się Marysia, kochaliśmy się ponownie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2009-09-07/triumwirat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Quicky†</title>
		<link>http://namietnik.org/2009-09-02/quicky%e2%80%a0/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=quicky%25e2%2580%25a0</link>
		<comments>http://namietnik.org/2009-09-02/quicky%e2%80%a0/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Sep 2009 08:45:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1383</guid>
		<description><![CDATA[o dłuższej przerwie spotkaliśmy się z Rafałem. Okazji nie było specjalnej. My wybraliśmy się do miasta na rodzinne zakupy, on wyraził chęć wypicia z nami kawy. Chcieliśmy omówić wspólne plany. W weekend, o ile dopisze pogoda, wybieramy się z moimi rodzicami na Mazury. Z Rafałem postanowiliśmy spotkać się w czwartek, u nas. Ponieważ pora naszego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/w-toalecie.jpg" alt="" title="" width="250" height="311" class="left" /><img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />o dłuższej przerwie spotkaliśmy się z Rafałem. Okazji nie było specjalnej. My wybraliśmy się do miasta na rodzinne zakupy, on wyraził chęć wypicia z nami kawy. Chcieliśmy omówić wspólne plany. W weekend, o ile dopisze pogoda, wybieramy się z moimi rodzicami na Mazury. Z Rafałem postanowiliśmy spotkać się w czwartek, u nas.</p>
<p>Ponieważ pora naszego spotkania na mieście była jakaś taka nijaka lokal świecił pustkami, a my mieliśmy sporo prywatności. Jak to bywa rozmowa szybko powędrowała do tematów, których nie przystoi poruszać publicznie. Nie przeciągając zeszło między innymi na nasze doświadczenia dotyczące seksu w miejscach publicznych. Było o czym opowiadać. Kiedy zmuszona naturalną potrzeba udawałam się do łazienki rzuciłam żartem, że nie mieliby odwagi zrobić tego ze mną w łazience, tutaj i teraz. Mieli. Obaj, zmieniając się jeden po drugim. Wszystko trwało nie dłużej niż siedem &#8211; dziesięć minut. No może dziesięć z małym hakiem, bo na końcu, gdy już zostałam sama musiałam własnoręcznie zadbać o swoją przyjemność. To był prawdziwy seks na chybcika &#8211; &#8216;quicky&#8217;. Pierwszy był Rafał. Wszedł we mnie na stojąco, od tyłu. Pochylona, dłońmi opartymi o ścianę amortyzowałam szybkie pchnięcia. Skończył szybko zostawiając mnie wypiętą, z opuszczonymi do kostek majtkami. Robert wziął mnie od przodu, opierając plecami o kabinę, unosząc wysoko ku górze moja lewą nogę. Tym razem było dość głośno, gdy mocnymi pchnięciami rzucał mną o ściankę kabiny i trwało to dłużej niż z Rafałem. Zniknął za to tak samo szybko jak Rafał, zostawiając mnie niezaspokojoną, ale na tyle podnieconą, że zdecydowałam się dokończyć sprawę palcami. Wychodząc minęłam się z dziewczyną mierząca mnie spojrzeniem zarezerwowanym dla prostytutek, kobiet upadłych i wszelakiego zepsucia obyczajów. Dopiero jadąc do rodziców Roberta po Marysię, oddaną na czas zakupów na przechowanie, dowiedziałam się, że dziewczyna weszła do łazienki w czasie gdy byłam tam z Robertem, a jej szybki powrót na salę świadczył, że nasza aktywność nie uszła jej uwadze. Ciekawe co sobie o naszej trójce pomyślała. Ja miałam wyjątkowo dobry nastrój&#8230; Niecodziennie traktowana jestem w rozmowie jak dama i rżnięta w toalecie jak kurwa. Lubię to brudne, lepkie uczucie satysfakcji towarzyszącej graniu dziwki.</p>
<p>† &#8211; definicja: <a href="http://www.urbandictionary.com/define.php?term=quicky">http://www.urbandictionary.com/define.php?term=quicky</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2009-09-02/quicky%e2%80%a0/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kulinarne i Erotyczne Frywole</title>
		<link>http://namietnik.org/2009-08-01/kulinarne-i-erotyczne-frywole/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kulinarne-i-erotyczne-frywole</link>
		<comments>http://namietnik.org/2009-08-01/kulinarne-i-erotyczne-frywole/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Aug 2009 10:19:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Autoerotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1348</guid>
		<description><![CDATA[czorajszy dzień był iście szalony, przynajmniej jego popołudniowo-wieczorna część. Byliśmy umówieni z Rafałem na osiemnastą. W drodze do jego mieszkania, mieliśmy podrzucić Marysię rodzicom Roberta. Umówiliśmy się, że odbierzemy ją nieco po dwudziestej drugiej. Mieliśmy około trzech i pół godziny dla siebie. Choć Robert nieco protestował zmusiłam go, by założył krawat i zapomniał o sportowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/podwojna-penetracja-pozycja-stojaca.jpg" alt="Podwójna penetracja - pozycja stojąca" title="Podwójna penetracja - pozycja stojąca" width="250" height="332" class="right" /><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />czorajszy dzień był iście szalony, przynajmniej jego popołudniowo-wieczorna część.</p>
<p>Byliśmy umówieni z Rafałem na osiemnastą. W drodze do jego mieszkania, mieliśmy podrzucić Marysię rodzicom Roberta. Umówiliśmy się, że odbierzemy ją nieco po dwudziestej drugiej. Mieliśmy około trzech i pół godziny dla siebie.</p>
<p>Choć Robert nieco protestował zmusiłam go, by założył krawat i zapomniał o sportowej marynarce. Spodnie i marynarka musiały pasować do mojej sukienki. Nie czułabym się dobrze, gdyby jego strój nie współgrał z moim. Zaszalałam! Założyłam bardzo oficjalną, długą, czarna suknię z odkrytymi plecami. Na tyle wyciętą, że jakikolwiek klasyczny biustonosz musiałby być widoczny na plecach. Oczywiście nie założyłam żadnego, rezygnując także z modelującej biust taśmy, czy samoprzylepnego biustonosza, jaki czasami używam do tego typu kreacji. Wyglądałam ładnie, a nieco nadmierną swobodę, z jaka falował osłonięty lekko prześwitującym materiałem biust, uznałam za wręcz pożądana w danej sytuacji. Z reszty bielizny nie rezygnowałam. Założyłam czarne jedwabne stringi wiązane po bokach na kokardki i delikatny pas do pończoch. Pończoszki wybrałam w tym samym co reszta bielizny kolorze. Cienkie, z delikatnym szwem z tyłu i ładnym wykończeniem u góry. Proste i zmysłowe. Poza pantoflami na obcasie, sznurem perełek i takimiż kolczykami miałam jeszcze mikroskopijną torebkę noszoną w dłoni i to wszystko. Nie zakładałam rękawiczek&#8230; Wyglądałyby nieco śmiesznie na taką okazję.</p>
<p>Rafał mieszkał w nowym, przestronnym mieszkaniu na jednym z ładniejszych osiedli. Mieszkanie sprawiało wrażenie jasnego i było urządzone z iście minimalistyczną manierą. Żadnych bibelotów, niepotrzebnych mebli, sprzętów. O tym, że ktoś tu mieszka świadczył pokój przerobiony na gabinet i doskonale wyposażona kuchnia.</p>
<p>Rafał przyjął nas uśmiechnięty w bardzo twarzowym kucharskim fartuchu. Gotował rzeczywiście wyśmienicie. Po kilku minutach spędzonych na rozmowie przy alkoholu, oczywiście w kuchni, gdzie obserwowaliśmy jak kończy wyczarowywać potrawy, siedliśmy do stołu. Zrobił pyszną zupę grzybową, która wspaniale komponowała się z pasztecikami nadziewanymi mięsem i kapustą z grzybami. Po przystawce nadszedł czas na duszone w sosie morelowo-pomidorowym polędwiczki podane z warzywami gotowanymi na parze i kuskusem. Deser, na który składało się tiramisu i prawdziwe cappuccino wprawił mnie w zakłopotanie i czarne myśli, o potrzebie dbania o linię. Odmówiłam sobie dokładki słodkości, ale za to poprosiłam o drugą filiżankę aromatycznej kawy ze spienionym mlekiem posypanym odrobiną prawdziwego kakao.</p>
<p>Przez większość czasu spędzonego przy stole prowadziliśmy dość sprośną rozmowę. Podczas posiłku siedziałam naprzeciw Rafała. Podczas deseru, delektując się druga filiżanką aromatycznego naparu, zsunęłam z nogi pantofel i lekko zasuwając się z krzesła dotknęłam stopą krocza mojego kochanka. Po chwili wyraźnie czułam go przez spodnie. Gdy skończyłam cappuccino zrobiłam pierwszy krok. Obeszłam stół i biorąc Rafała za dłoń poprosiłam go by wstał. Przytulając się do niego stanęłam na pacach i pocałowałam go w ust. Wtulona poczułam na biodrach dłonie męża. Patrząc Rafałowi w oczy sięgnęłam do zamka jego spodni. Rozpięłam pasek, guziczek, zamek rozporka, wysupłałam sztywny członek z bielizny. Nie odrywając oczu od jego twarzy pieściłam go gdy cztery dłonie sprawnie rozpięły moja sukienkę, która szybko dołączyła do leżących już na podłodze spodni. Poczułam jak napinają się zawiązane w kokardki troczki majteczek, jak chłodny materiał opada na ziemię. Stałam w samych pończoszkach i pasie. Pantofle leżały opodal kopnięte w bok. Był sztywny, ciepły, wielki a ja rozpalona pieszczotami, gotowa&#8230; Podskoczyłam sprawnie obejmując go za szyje. Splotłam łydki za jego plecami i pomagając sobie dłonią naprowadziłam go na cel. Wszedł głęboko a ja z prawdziwą przyjemnością kilkukrotnie podniosłam się na nim i opadłam rozkoszując się jego sztywnym, tkwiącym we mnie, członkiem. Wtulona cichutko jęczałam mu do ucha gdy mąż forsował moja drugą dziurkę. Kochając się z nimi drapałam mu plecy, by w amoku ostatniego aktu ugryźć go, nie za mocno, w szyję. Mój orgazm wyzwolił  galop partnerów. Trzymana w krzepkich dłoniach zatańczyłam w górę i w dół po to, by po chwili usłyszeć okrzyk rozkoszy z ust kochanka i gardłowy jęk męża zza moich pleców. Nadzy, po odświeżającym tuszu zakotłowaliśmy się w łóżku Rafała. Wprawdzie nie tak obszernym jak nasze, jednak wystarczająco wielkim, by pozwolić nam nawet na najwymyślniejsze akrobacje. Ograniczony czas i intensywność z jaka się kochaliśmy sprawiły, że po godzinie wszyscy troje leżeliśmy obok siebie bez tchu. Byłam mokra, zziajana, z włosami w nieładzie i ciałem poznaczonym śladami paznokci i zębów. Moje pośladki czerwieniły się od kilkunastu siarczystych klapsów a podbrzusze cięgle drgało pamiętając oszałamiająca rozkosz jaka wprawiła je w spazmy. W ciągu godziny i może piętnastu minut, jakie minęły od kolacji zmusili mnie czterokrotnie do krzyku rozkoszy, nie licząc ostatniego, podwójnego orgazmu, który odebrał mi resztkę sił. O tym jak wiele sprawiło im to przyjemności świadczyły moje mokre ich nasieniem uda, piersi i stopy. Rafał chyba nie miał okazji zapoznać się wcześniej z tym, jak niesamowicie sprawne i delikatne potrafią być kobiece palce u stóp <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Po Marysię spóźniliśmy się tylko piętnaście minut. W domu, podobnie jak córka, padłam zmęczona i słodko spałam do rana z jedną przerwą na nocne karmienie.</p>
<p>Odpocznę dopiero jutro. Teraz, gdy dopiję espresso, zabiorę się za ostatnie przygotowania do kolacji dla przyjaciół. Później wezmę długą, relaksującą kąpiel, w trakcie której odprężę się delikatnie dotykając i pieszcząc własne ciało. Lubię to robić zanurzona w pianie. Sama, niespiesznie, tak by powoli zanurzyć się w rozkoszy, która rozlewając się spełnieniem nie wyczerpuje a sprawia, że nagle czuję się bosko prężona i wyciszona. Robert wie, że nie należy mi przeszkadzać gdy masturbuję się w kąpieli. Po prostu czasami lubię być sama z sobą, a wanna daje ku temu idealna okazję.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2009-08-01/kulinarne-i-erotyczne-frywole/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po Weekendzie We Troje</title>
		<link>http://namietnik.org/2009-07-29/po-weekendzie-we-troje/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=po-weekendzie-we-troje</link>
		<comments>http://namietnik.org/2009-07-29/po-weekendzie-we-troje/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2009 12:27:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1342</guid>
		<description><![CDATA[&#160; poniedziałek odpoczywaliśmy. Nawet lubię takie poranki, gdy po intensywnym folgowaniu chuciom budzimy się rano poprzestając jedynie na tuleniu się do siebie i pocałunkach. Choć jego pieszczoty obudziły we mnie iskierkę namiętności, to jednak nie zdecydowałam się wyszeptać mu do ucha, by zrobił mi dobrze ustami. Wiedziałam, że jest wykończony po sobotnio-niedzielnych szaleństwach a ja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/pomiedzy-piersi.jpg" alt="stosunek pomiędzy piersiami" title="stosunek pomiędzy piersiami" width="500" height="300" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />&nbsp; poniedziałek odpoczywaliśmy. Nawet lubię takie poranki, gdy po intensywnym folgowaniu chuciom budzimy się rano poprzestając jedynie na tuleniu się do siebie i pocałunkach. Choć jego pieszczoty obudziły we mnie iskierkę namiętności, to jednak nie zdecydowałam się wyszeptać mu do ucha, by zrobił mi dobrze ustami. Wiedziałam, że jest wykończony po sobotnio-niedzielnych szaleństwach a ja także wolałam po prostu tulić się do niego.</p>
<p>Gdy razem jedliśmy śniadanie, w żartach, powiedział, że w weekend zajeździłam jego i Rafała wyciskając z nich obu wszystko co można było wycisnąć. Ciekawe, sprawdzając po śniadaniu pocztę znalazłam list, od Rafała, z podobnym stwierdzeniem. Musiałam coś odpisać. Moi obaj panowie R otrzymali pocztą podziękowania. Takie ciepłe, osobiste, leciutko zalotne. Naprawdę byłam pod wrażeniem ich dbałości o moje potrzeby i mogłam szczerze napisać, jak wielką przyjemność sprawiło mi kochać się nimi.</p>
<p>Resztę dnia spędziłam pracowicie, odpowiadając na listy, uczestniczyć w telekonferencji ze wspólniczką, nanosząc poprawki na projekt i zabierając się za nowy. Do tego jeszcze Marysia miała jeden z gorszych dni. Nawet bałam się przez chwilę, czy nie rozchoruje się. Nie chciała jeść, a przystawiana do piersi tylko bawiła się podgryzając mnie boleśnie. Popołudniem piersi były nabrzmiałe i tak pełne, że aż groteskowe. Chcąc nie chcąc musiałam ściągnąć pokarm ręcznie, skrzętnie mrożąc go na później. Zanim przystąpiłam do pompowania zrobiłam sobie zdjęcie, jak lekko pochylona mając na sobie jedynie rozpiętą męską koszulę pochylam się do kamery. Za piątym razem udało mi się dobrać warunki oświetlenia tak, że byłam zadowolona z efektu. Wysłałam je w czarno-białej wersji do mojego męża i kochanka. Obaj bardzo obrazowo opisywali w odpowiedzi jak bardzo mieliby ochotę spuścić się pomiędzy moim piersiami. Po uśpieniu Marysi, czytając ich listy po raz kolejny wsunęłam dłoń pod siebie. Delikatnie, prawie nie poruszając palcami doprowadziłam się do delikatnego orgazmu, rozlewającego się powoli po mym ciele falą cudownego odprężenia.</p>
<p>Wieczorem Marysia wrócił humor, a piersi szybko straciły pokarm.</p>
<p>Robert specjalnie czekał aż do rana, by o świcie wsunąć się pomiędzy twarde od pokarmu półkule. Jego wytrysk zmoczył je rozlewając się także na szyję i policzki. Zadowolony i odprężony opadł obok mnie pomagając mi wytrzeć się chusteczkami. Po chwili sprośnej rozmowy dokładnie i w szczegółach opisałam mu na co z kolei ja mam ochotę. Spisał się wyśmienicie, a jego usta delikatnie zajęły się nabrzmiałą łechtaczką.</p>
<p>W nadchodzącą sobotę nie możemy się spotkać z Rafałem. Urządzamy grilla i party dla naszych znajomych i przyjaciół, którzy poza Adamem i częściowo jedną z moich przyjaciółek, nie są wtajemniczeni w sekrety naszej alkowy. Adam po raz pierwszy przyprowadzi na podobne spotkanie Kasię . Wierzę, że zostanie zaakceptowana. Planujemy za to spędzić u niego piątkowe popołudnie na wczesnej kolacji. Bez nocowania, ale i też bez Marysi. Obiecaliśmy rodzicom odebrać ją przed dziesiątą. Rafał podobno świetnie gotuje, a wizja szybkiego numerku we troje kusi mnie lepką atmosferą pożądania towarzyszącego pośpiechowi. Zapowiada się ciekawy weekend.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2009-07-29/po-weekendzie-we-troje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kobieta Jest Jak Róża&#8230; *</title>
		<link>http://namietnik.org/2009-07-27/kobieta-jest-jak-roza/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kobieta-jest-jak-roza</link>
		<comments>http://namietnik.org/2009-07-27/kobieta-jest-jak-roza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Jul 2009 09:46:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1339</guid>
		<description><![CDATA[&#160; yciągnięcie z ukrycia uprzęży było wspaniałym pomysłem! Już w zeszły weekend bawiłam się z mężem w dość niekonwencjonalny i wysoce erotyczny sposób. W miniony przekroczyliśmy we troje z Rafałem wszelkie granice tego, czego się spodziewałam. Kochałam się z użyciem uprzęży z mężem, kochankiem, kochanką, w trójkącie z Martą&#8230; Robiliśmy to w pięcioro z naszą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/kocham-anilingus.jpg" alt="Kocham anilingus!!!" title="Kocham anilingus!!!" width="500" height="375" class="center" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />yciągnięcie z ukrycia uprzęży było wspaniałym pomysłem! Już w zeszły weekend bawiłam się z mężem w dość niekonwencjonalny i wysoce erotyczny sposób. W miniony przekroczyliśmy we troje z Rafałem wszelkie granice tego, czego się spodziewałam.</p>
<p>Kochałam się z użyciem uprzęży z mężem, kochankiem, kochanką, w trójkącie z Martą&#8230; Robiliśmy to w pięcioro z naszą byłą kochanką i zaprzyjaźniona parą, zdarzyło się nam kochać w czworokącie dwóch par wykorzystując aż dwie uprzęże, lecz jeszcze nigdy nie uczestniczyłam w <em>ménage à trois</em> z dwoma panami i huśtawką. Do minionego weekendu.</p>
<p>Było wspaniale! Banalne określenie. Często nadużywane pochopnie, ale chyba najlepiej oddające to jak się we troje bawiliśmy. Odniosłam wrażenie, że dla Rafała i Roberta użycie miłosnej huśtawki w naszych miłosnych zapasach urosło do fetyszu i działało na nich jak afrodyzjak. Dla mnie to tylko przedmiot, bezduszna plątanina pasków, klamerek, lin i tkaniny, która pozwala sięgnąć po ciekawe doznania erotyczne. Dla obu panów R zdaje się że było to coś więcej.</p>
<p>Zachowywali się jak młodzieńcy, którzy ledwo powstrzymując drżenie własnego podniecenia, wsuwają po raz pierwszy dłoń pomiędzy dziewczęce uda&#8230; Czułam to łapczywe podniecenie, słyszałam ich przyspieszone oddechy, widziałam jak silną mają erekcję, gdy szykowaliśmy się do popisowego przedstawienia.</p>
<p>Czułam się jak lata temu, gdy całując się z kolegą z klasy na piętrze jego domu pozwoliłam mu na odrobinę więcej niż zwykle. Gdy dłoń mojej sympatii nie poprzestała na pieszczeniu pod bluzką twardych piesi o pulchnych, nabrzmiałych brodawkach&#8230; Gdy całując położył dłoń na moim udzie, a ja nie broniłam mu wsunąć jej pod spódnicę. Leżeliśmy obok siebie. Miałam przymknięte oczy, nasze języki splatały się w pocałunkach. Był delikatny, nie robił niczego na siłę głaszcząc moje udo i pośladki. Było mi dobrze a gdy dotknął mojego brzuszka, tuż przy linii majteczek, uniosłam ku górze udo pozwalając mu wsunąć się w moją bieliznę. Nie miał doświadczenia, nie wiedział jak mnie dotykać, jednak mi wystarczyło tylko poczuć ciepło jego dłoni obejmującej łono, by załkać w orgazmie. Był prawie przerażony tym co się stało, jednak nie cofnął dłoni aż do końca moich spazmów. Gdy spąsowiała poprawiałam ubranie zauważyłam ogromną plamę na jego kroczu i to zakłopotanie w oczach mojego młodziutkiego kochanka. Nie wiem, ale chyba instynktownie uśmiechnęłam się, przytuliłam i mówiąc że go kocham (wielkie słowo dla nastolatki) wsunęłam dłoń w jego przemoczone spodnie. Wystarczyło bym dotknęła go by ożył. Ściskając i całując moje piersi zmoczył mi dłoń potężnym wytryskiem. To bardzo miłe wspomnienia i lubię do nich wracać. Miałam dużo szczęścia odkrywając siebie i jego. Nigdy nie posunęliśmy się poza wzajemne pieszczoty i prawie zawsze kochałam go dłonią wsuniętą w jego bieliznę. Bałam się zrobić coś więcej&#8230; Nie byłam na to jeszcze gotowa, jednak wspólny petting sprawiał nam obojgu niesamowitą satysfakcję. Podobną sprawiało moim panom dopinanie na mnie pasków uprzęży, mocowanie jej i wypróbowywanie czy wszystko jest na swoim miejscu. Później&#8230; Później nagle atmosfera jak podczas pettingu z kolegą przerodziła się w bardziej namiętną, gwałtowna i nastawioną na potęgowanie kolejnych doznań.</p>
<p>Seks z Rafałem w niecodziennej pozycji poprzedziła spora dawka pieszczot. Później, obracana przez Roberta, wirowałam nabita na Rafała aż do jego spełnienia. Jeszcze później zdziwiłam się jak wiele możliwości daje uprząż i dwóch zgodnych, silnych partnerów. Zabawę z uprzężą zakończyłam odbierającym zmysły orgazmem wisząc pomiędzy stojącymi partnerami. Kochana jednocześnie w obie dziurki, z nogami rozłożonymi w prawie doskonałym szpagacie Wyłam, gdy Robert kochał mnie przyciągając ku sobie za pośladki a Rafał penetrował obejmując od tyłu piersi.</p>
<p>Podczas wspólnego prysznicu stało się coś o wiele bardziej interesującego, jeśli chodzi o nasze wspólne &#8216;docieranie się&#8217;. Pierwszy raz zdarzyło się, że kochałam ich jednocześnie oralnie wsuwając w nich głęboko palce. Klęcząc, smagana ciepłą wodą, ssałam ich na zmianę wsuwając w ich pupy po jednym, a później po dwa i trzy palce. Byli rozpaleni do granic możliwości a ja żałowałam, że nie mogę zmieścić ich jednocześnie w ustach. Po wszystkim nie było na szczęście milczenia i odwracania spojrzeń, czego bałam się podejmując tą próbę. Nie było głupich uśmieszków i zakłopotania. Rafał zaskoczył mnie gdy po wzajemnym umyciu się i masie pocałunków kleknął za mną wsuwając język pomiędzy moje pośladki. Z Robertem nie mamy tu tabu, jednak nigdy nie proponuję partnerom sama, by kochali mnie w ten sposób. Miałam w sobie dwa języki!!! Choć to Robert dał mi spełnienie, pieszcząc łechtaczkę, to jednak język Rafała sprawił mi najwięcej przyjemność. Rozwierając dłońmi pośladki pieścił mnie prawie nieśmiało, liżąc rowek pomiędzy pośladkami i delikatnie krążąc koniuszkiem języka wokół odbytu. Zaczynając jęczeć pod wpływem pieszczot łechtaczki zawyłam z rozkoszy gdy Rafał delikatnie wsunął koniuszek języczka w odbyt. Zdecydowanie miał doświadczenie, nie był bynajmniej nieśmiały, a jego pieszczoty sprawił mi niewyobrażalną przyjemność gdy wciskając usta pomiędzy pośladki wszedł we mnie rozedrganym językiem.</p>
<p>W sypialni bawiliśmy się już bardziej klasycznie, uważając by nie było potrzeby ponownego spaceru pod prysznic. Po wyjściu spod natrysku zajęło mi czterdzieści minut usypianie wybudzonej Marysi. Panowi czekali na mnie cierpliwie, jednak po wejściu do sypialni wspólnie wsunęli w usta knebel, mocno zaciskając na głowie jego uprząż. Przydał się zdecydowanie. Zwłaszcza gdy galopowałam na nich smagana po piersiach i pośladkach szpicrutą, lub gdy odleciałam w rytmie finalnego <em>crescendo</em> pchnięć ich członków penetrujących równocześnie moją pochwę.</p>
<p>Rano nie byli w stanie ofiarować mi nic poza kilkoma kropelkami nasienia, gdy o poranku ofiarowałam im usta. Sama za to bezwstydnie skorzystałam z nad wyraz skorych do figli języków.</p>
<p>Ciekawym spostrzeżeniem z minionego weekendu jest to, że moi obaj panowie wykazują się o wiele większą otwartością na pewne sprawy, niż mogłabym się spodziewać. Nawet Robert, stroniący do tej pory od pieszczot &#8216;tam&#8217; więcej niż dwoma palcami jęczał z rozkoszy gdy wsunęłam w niego trzeci i wcale nie miał ochoty na tym poprzestać. Rafał za to zaskoczył mnie miło otwartością i szczerze mówiąc doświadczeniem, o którym nasi wspólni znajomi wcale nie wspominali <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color:red">*</span><span style="font-size:0.9em; color:grey"> &#8211; <em>Kobieta jest jak róża, nie ma przód ani tył.</em> Przypisywane anonimowemu Rabinowi, lub Szymonowi Kobylińskiemu (<em>Pasjans Erotyczny</em>). Słyszałam też wersję (nie pomnę autora) <em>Kobieta jest jak róża, nie ma przodu i nie ma tyłu</em>.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2009-07-27/kobieta-jest-jak-roza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sobotni Trójkąt</title>
		<link>http://namietnik.org/2009-07-07/sobotni-trojkat/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=sobotni-trojkat</link>
		<comments>http://namietnik.org/2009-07-07/sobotni-trojkat/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Jul 2009 14:08:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1330</guid>
		<description><![CDATA[asze sobotnie spotkanie we troje było równie udane co poprzednie. Teraz z prawdziwą niecierpliwością czekam na weekend na Mazurach. Wspólne swingowanie w pięcioro z Kasią i Adamem zapowiada się na bardzo ekscytującą przygodę. Smaczku dodaje fakt, że pierwszą noc rozpoczniemy orgią kochając się razem w jednym pomieszczaniu, bez formalnego podziału na pary czy trójkąty. Nadmiarowy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/IMG_7194.jpg" alt="IMG_7194" title="IMG_7194" width="500" height="344" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="N" alt="N" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/n.gif" />asze sobotnie spotkanie we troje było równie udane co poprzednie. Teraz z prawdziwą niecierpliwością czekam na weekend na Mazurach. Wspólne swingowanie w pięcioro z Kasią i Adamem zapowiada się na bardzo ekscytującą przygodę. Smaczku dodaje fakt, że pierwszą noc rozpoczniemy orgią kochając się razem w jednym pomieszczaniu, bez formalnego podziału na pary czy trójkąty. Nadmiarowy pan w pięciokącie gwarantuje dla mnie i Kasi sporo atrakcji <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Wracając jednak do minionej soboty. Po kolacji, podczas której panowie usługiwali mi do stołu, zarządziłam wspólną kąpiel w jacuzzi. Przy winie i whisky relaksowaliśmy się ciesząc nawzajem odrobina karesów i bardzo pikantna dyskusją.</p>
<p>Podczas kąpieli siadłam Rafałowi na kolanach. Choć jego członek sterczał zachęcająco nie zdecydowałam się go dosiąść. Był nieco zdziwiony, gdy siedząc do niego plecami sięgnęłam po przygotowane wcześniej cążki, radełko i pilniczek by zrobić mu manicure. Miał zadbanie paznokcie, jednak chciałam je odrobinę skrócić i opiłować przed lekcją fistingu. Był zaskoczony, a na pytanie co robię odpowiedziałam bez zająknięcie, że upewniam się że nie podrapie mnie podczas fistowania. Z przyjemnością kontynuowałam manicure czując jak jego członek prężąc się dotyka moje podbrzusze.</p>
<p>W sypialni zabawę zaczęliśmy seksem oralnego. Po pierwszym orgazmie połknęłam Roberta, gdy Rafał zaczął od nowa pieścić mnie ustami. Z głową przechyloną na skraju łóżka pozwoliłam mu spuścić się głęboko w moim gardle. Po chwili sama miałam orgazm. W nagrodę za wyjątkowo wytrwałą i subtelną pracę językiem i ustami Rafał zasłużył na specjalne potraktowanie. Chyba do tej pory nie miał okazji przeżyć czegoś podobnego. Fellatio połączone z intensywnymi pieszczotami jąder i masażem prostaty. Orgazm był jak eksplozja i nieco mnie zaskoczył. Jeszcze nie nauczyłam się Rafała i nie mam takiego wyczucia jak z mężem. Pierwsza stróżka zmoczyła mi twarz i włosy. Kolejne połknęłam wsuwając go sobie głęboko w usta.</p>
<p>Po odświeżającym prysznicu rozpoczęła się lekcja.</p>
<p>Robert skorzystał z okazji by zdobyć zgodę Rafała na zrobienie paru zdjęć dłoni mojego kochanka tkwiącej we mnie po nadgarstek. Dziś wydrukowałam je do naszego intymnego albumu. Całkiem ciekawe, zwłaszcza to pokazujące w zbliżeniu moją twarz gdy szczytuję. Nie oparłam się pokusie by jednemu z nich poświęcić nieco więcej czasu, wydrukować w formacie A4, podpisać, opatrzyć krótką dedykacją i nadać&#8230; Mam nadzieje, że dojdzie do Rafała jeszcze przed weekendem.</p>
<p>Rafał był bardzo pojętnym i chętnym uczniem. Podparta na poduszce pokazałam mu jak sama się fistuję, a gdy wyjaśniłam podstawowe tajniki miłości dłonią pozwoliłam mu eksperymentować. Poza kilkoma wskazówkami, i lekkim zachęceniu własną dłonią by nie bał się nieco mocniejszego nacisku podczas wchodzenia, nie potrzebował znaczącej pomocy by wsunąć się w e mnie po nadgarstek. Później jednak musiałam ze szczegółami opisywać i instruować co lubię i jak lubię <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Popularne, lub wyniesione z filmów porno, pojęcie o technice fistingu jest nieco mylące. Po kilku próbach nauczył się zwijać dłoń w pięść, obracać nią, pieścić szyjkę macicy (tak lubię to, choć nie każda kobieta toleruje taką pieszczotę), lekko fistować a przede wszystkim opanować sztukę szybkiego wsuwania się we mnie i wysuwania, tak by robić to płynnymi ruchami. Gdy uznałam że wie wystarczająco dużo ułożyłam się wygodnie na łóżku, zaprosiłam obu panów do mnie i ciesząc się ustami Roberta pozwoliłam by Rafał po raz pierwszy samodzielnie i bez żadnych wskazówek i sugestii fistował mnie. Był pojętnym uczniem, a udzielona mu lekcja nie poszła w las. Gdy szczytowałam pamiętał, że lubię by jego dłoń pozostała we mnie aż do końca orgazmu, bez względu jak bardzo moje ciało będzie starało się ją wypchnąć z pochwy. Jego pierwszy raz był zdecydowanie udany, a z biegiem czasu na pewno nauczy się mnie na tyle, by dać mi przedłużony, lub wielokrotny orgazm. Jak w każdej dziedzinie, by osiągnąć mistrzostwo potrzeba ćwiczeń <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Po chwili odpoczynku pozwoliłam moim obu ogierom wtulić się jednocześnie w moją pochwę. Po wstępnej grze pomiędzy panami zmieniliśmy pozycję. Dosiadłam Rafała w pozycji na odwróconego jeźdźca wsuwając go sobie w pupę. Kochaliśmy się na brzegu łóżka. Po chwili dołączył do nas Robert wbijając się w wolna dziurkę. Przy pomocy czterech silnych dłoni wpadłam w równy rytm nabijana na dwa członki. Pierwszy spuścił się Rafała a w kilkanaście sekund Robert doszedł kilkoma potężnymi pchnięciami.</p>
<p>Po kolejnym odświeżeniu się poprosiłam moich zmęczonych Ogierów o ostatnią przysługę&#8230; Wspólnie doprowadzili mnie do orgazmu ustami bym później, nabita na trzy palce Roberta, wpadła w trans kolejnych orgazmów wyzwalanych intensywnym masażem pochwy i delikatną stymulacją łechtaczki. Byłam nieco zmęczona, lecz mimo to trzykrotnie, raz za razem wspięłam się na szczyt. Zasypiałam zadowolona&#8230;</p>
<p>Rano pozwoliłam obu panom zdecydować jak mają ochotę rozpocząć dzień. Rafał pragnął bym była jego amazonką. Z dłońmi splecionymi na karku kochałam go, gdy on bawił się moimi pełnymi pokarmu piersiami. Robert za to zrobił &#8216;to&#8217; dokładnie pomiędzy nimi <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>W weekend świntuszymy w pięcioro!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2009-07-07/sobotni-trojkat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolacja na Pięcioro i Śniadanie dla Trojga</title>
		<link>http://namietnik.org/2009-07-01/kolacja-na-piecioro-i-sniadanie-dla-trojga/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kolacja-na-piecioro-i-sniadanie-dla-trojga</link>
		<comments>http://namietnik.org/2009-07-01/kolacja-na-piecioro-i-sniadanie-dla-trojga/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Jul 2009 08:41:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1326</guid>
		<description><![CDATA[o pierwsze, zanim przejdę do tego co działo się w miniony czwartek, chciałabym pochwalić mojego męża za najlepsze rżnięcie jakiego doświadczyłam w tym roku w układzie k+m. Dziękuję . Jeśli ktoś jeszcze raz napisze do mnie w liście, że nudzi się z mężem kochając w pozycji misjonarskiej, to powiem tylko że to nie wina pozycji. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/fellatio3.jpg" alt="fellatio" title="fellatio" width="275" height="206" class="left" /><img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />o pierwsze, zanim przejdę do tego co działo się w miniony czwartek, chciałabym pochwalić mojego męża za najlepsze rżnięcie jakiego doświadczyłam w tym roku w układzie k+m. Dziękuję <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Jeśli ktoś jeszcze raz napisze do mnie w liście, że nudzi się z mężem kochając w pozycji misjonarskiej, to powiem tylko że to nie wina pozycji. Wczoraj jęczałam, krzyczałam, drapałam i wyłam rozłożona klasycznie i &#8216;po bożemu&#8217; pod moim lubym. I jeszcze na koniec tej dygresji taka mała sugestia&#8230; Polecam seks analny w tej pozycji&#8230; Wystarczy tylko lekko podciągnąć nóżki na plecach partnera, a można przeżyć coś naprawdę nowego.</p>
<p>Wracając jednak do tematu.</p>
<p>Czwartkowa kolacja udał się znakomicie. Nie chodzi mi o jedzenie ale o cel, jaki miała spełnić. Kasia i Adam poznali na niej Rafała. Od początku wszystko szło w jak najlepszym kierunku, a Rafał został szybko zaakceptowany. Wszyscy też potwierdzili swoją chęć spotkania na Mazurach. Tak więc za tydzień bawimy się w pięcioro u nas nad jeziorem.</p>
<p>Omówiliśmy też najbliższe swingers-party organizowane przez parę z Gdańska. Spotkanie planowane jest na drugi tydzień września w wynajętej na weekend willi. Miejsce śliczne, blisko plaży. Szkoda, że Bałtyk to nie Morze Śródziemne i we wrześniu raczej będzie chłodny. Cieszyłam się, gdyż uczestnicy zgodzili się poznać Rafała, jako wprowadzonego przez nas singla. To chyba trzeci, czy czwarty przypadek wprowadzenia na jedną z naszych imprez samotnego mężczyzny. Myślę, że obecność dodatkowego pana tylko urozmaici planowane spotkanie. W trakcie ostatnich układy k+2m cieszyły się dość niespodziewanym powodzeniem, co może świadczyć o tym, że wśród naszych pań dominują kobiety lubiące realizować własne fantazje a panowie umieją się dostosować do ich pragnień. Spotkanie będzie spore, bo aż na 17 osób.</p>
<p>Wracając do kolacji&#8230; Rozmawiając z sobą dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy. To, że Rafał spędził dwa lata w Stanach na stypendium wiedziałam. Tego, że rozsmakował się tam w ciemnoskórych dziewczynach już nie. Porównując nasze własne skromne doświadczenia w tej materii zgodziliśmy się, że ciemnoskóre kobiety są wspaniałymi i pełnymi entuzjazmu kochankami. Zarówno on jak i my nie mieliśmy szczęścia, by skosztować Azjatek. Adam za to pochwalił się zdjęciami z Lazurowego Wybrzeża. Stwierdzam, że w Prowansji na plażach można zobaczyć sporo dojrzałych kobiet o nienagannych figurach i kształtnych piersiach. Kasia przywiozła, według słów jej partnera, idealną opaleniznę. Z czasem rozmowa stała się pikantna, a alkohol podany z kawą i ciastem świetnie służył jej podtrzymaniu. Na koniec pokazaliśmy serię slajdów i zdjęć cyfrowych z naszych wojaży po nagich plażach. W tym roku nie mogę pochwalić się opalenizną, jaką nasi goście mogli zobaczyć na poniektórych zdjęciach. Bawiąc się zasobami wspomnień natrafiłam na kilka slajdów ORWO zrobionych przez moich rodziców na jednej z niemieckich plaż naturystów. Nie pokazałam ich jednak podczas projekcji. To osobiste wspomnienia. Widok mnie opalającej się piętnaście lat temu nago obok mojej równie nagiej mamy zachowam dla siebie i męża. To chyba jedyna seria  nagich zdjęć, na których można zobaczyć jak wyglądałam zanim moje piersi osiągnęły swoje pełne rozmiary i zaczęłam się depilować. Muszę poprosić Roberta, by je zeskanował. Oryginały zrobiły się lekko pomarańczowe a chciałabym uchronić cenną pamiątkę przed zniszczeniem.</p>
<p>Kasia i Adam wyszli dobrze po dwudziestej drugiej. Marysia już dawno spała, byliśmy w dobrych humorach. Poprosiłam panów by posprzątali po kolacji i zapakowali obie komory zmywarki a sama poszłam na górę. Zrzuciłam z siebie sukienkę, zaplotłam włosy w dwa krótkie warkoczyki, wzięłam błyskawiczny prysznic i zeszłam na dół. Zmywarka pracowała mrucząc cichutko, światła były przygaszone a moi mężczyźni siedzieli w fotelach popijając koniak. Na ekranie telewizora trwał pokaz zdjęć. Nieco bardziej pikantnych, niż te z nagich plaż. Siadłam na środku kanapy i wyciągając ręce zaprosiłam moich partnerów by zajęli miejsca obok. To była ich noc. Delikatnie wślizgnęłam się dłońmi w rozporki ich spodni. Oboje byli tak sztywni, że by wydobyć ich członki z bielizny musiałam posiłkować się obojgiem dłoni. Pieszczeni powoli zaczęli odwzajemniać karesy. Po chwili przestali zwracać uwagę na serię zdjęć pokazujących jak masturbuję się w palcami pod prysznicem. Ich dłonie i usta zwarły się z moim ciałem, a ja ni e broniłam im absolutnie niczego.</p>
<p>Pierwszy raz zrobiliśmy to w salonie. Oparta dłońmi o kanapę ssałam Roberta, gdy Rafał kochał się ze mną na pieska. Przed finałem Robert naciągnął mnie na siebie. Nabita na niego w pozycji siedzącej, odwróconej ssałam stojącego przede mną Rafała. Trysnął w moich ustach, lecz kolejne stróżki wylądowały prosto na mojej twarzy. Gdy skończył Robert wysunął się ze mnie, wstał i zrobił dokładnie to samo co Rafał.</p>
<p>Po wspólnym, długim prysznicu podczas którego doprowadzili mnie palcami i ustami do ekstazy wylądowaliśmy w sypialni. Tej nocy miałam dosłownie pełne ręce pracy, starając się zaspokoić ich najlepiej jak tylko potrafiłam. Zabawa moimi brodawkami i klamerkami była udanym debiutem Rafała w świecie moich mocniejszych przyjemności, a Robert pokazał mu jak bardzo kocham poczuć szpicrutę na piersiach, gdy ujeżdżam go jak Amazonka.</p>
<p>Choć tamta noc należała do panów, to jednak nie okazali się oni zbyt samolubni, ofiarując mi szczodrze to co kocham w trójkątach z dwoma mężczyznami. Po raz pierwszy kochałam się z Rafałem bez prezerwatyw. Gdy wszedł w moją pupę czułam go zupełnie inaczej niż poprzednim razem a sam seks analny sprawił większą przyjemność. Był przyjemnie gruby a przy tym nie musiałam uważać, jak to mam miejsce z Robertem, na głębokość penetracji. Pierwszy raz poczułam jak strzela we mnie, a idąc po seksie analnym pod prysznic czułam, że mam w sobie jego nasienie. Lubię to!</p>
<p>Rafał został z nami do rana. O świcie doszło do szybkiego ale bardzo intensywnego seksu. Weszli we mnie leżącą twarzą do Rafała, jednocześnie penetrując członkami  pochwę. Mój orgazm zaczęłam na długo zanim skończyli, jednak trwał jeszcze chwilę po tym, gdy opadli z sił zmęczenie własną rozkoszą. To było najintensywniejsze doświadczenie całego spotkania.</p>
<p>Przy śniadaniu dowiedziałam się, że sprzątając naczynia ustalili taki scenariusz na przebudzenie. Większość mężczyzn ma opory przed tym, by ich członki ocierały się o siebie aż do orgazmu w kobiecie. Cieszyłam się, że moi panowie <strong><em>R</em></strong> byli ich pozbawieni. Rozmowa przy porannym posiłku była sprośna i zeszła na to co lubię a w potocznej opinii uważane jest za &#8216;zboczenie&#8217;. Omówiłam moją fascynację BDSM, wspomniałam o lewatywie, fistingu, seksie z kobietami&#8230; Obiecałam Rafałowi, że pokażę mu jak doprowadzić kobietę dłonią do amoku. Kasia chyba nie będzie miała nic przeciwko temu, by jej lekcja odbyła się przed naszymi mężczyznami. Swoją drogą Rafał ma całkiem zgrabne dłonie, jak na mężczyznę oczywiście. Przy odrobinie pomocy, wiedząc jak potrafi być delikatny, sam mógłby być dobrym fisterem <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>I tyle o tamtym wieczorze. Za tydzień, w sobotę będziemy mogli cieszyć się prawdziwym seksem grupowym w pięcioro. Najbliższą mamy zamiar spędzić we troje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2009-07-01/kolacja-na-piecioro-i-sniadanie-dla-trojga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Weekend</title>
		<link>http://namietnik.org/2009-06-22/weekend-3/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=weekend-3</link>
		<comments>http://namietnik.org/2009-06-22/weekend-3/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Jun 2009 17:31:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1318</guid>
		<description><![CDATA[asze weekendowe plany popsuła choroba Marysi. Planowaliśmy spędzić z Rafałem niedzielę, jednak zmuszeni byliśmy przełożyć nasze spotkanie na inny termin. Mała miała lekką gorączkę i kłopoty z brzuszkiem. Szczęściem, nic poważnego się nie rozwinęło i dziś Marysia czuje się znacznie lepiej. Swingowanie, gdy ma się dzieci nie zawsze jest tak łatwo zorganizować jak kiedyś. A [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/we-troje4.jpg" alt="seks we troje" title="seks we troje" width="500" height="360" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="N" alt="N" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/n.gif" />asze weekendowe plany popsuła choroba Marysi. Planowaliśmy spędzić z Rafałem niedzielę, jednak zmuszeni byliśmy przełożyć nasze spotkanie na inny termin. Mała miała lekką gorączkę i kłopoty z brzuszkiem. Szczęściem, nic poważnego się nie rozwinęło i dziś Marysia czuje się znacznie lepiej. Swingowanie, gdy ma się dzieci nie zawsze jest tak łatwo zorganizować jak kiedyś.</p>
<p>A propos swingowania. Za dwa tygodnie planujemy weekend na Mazurach. W pięcioro! Poza nami i Rafałem będzie Adam i Kasia. Małą sprzedajemy dziadkom. W ten czwartek urządzam zapoznawczą kolację dla naszej piątki. Uważam, że wspólny posiłek przeciągający się do późna to najlepsza okazja, by Kasia i Adam mieli okazję poznać Rafała. Wspólny seks nie został uwzględniony w planach. Kasia i Adam muszą mieć sposobność by dojrzeć do nowego partnera, a weekend na Mazurach będzie wprost idealny, by poznali się także z intymnej strony.</p>
<p>Co do naszej trójki, to po zakończeniu kolacji mamy zamiar spędzić wspólnie noc. Tym razem, jak obiecałam wcześniej, inicjatywa będzie należała do moich partnerów, a ja postaram się zaspokoić ich fantazje. Myśląc o tym robi mi się ciepło, gdy wyobrażam sobie siebie, jako ich seksualną niewolnicę. Jestem właśnie w trakcie pisania listu adresowanego do męża i Rafała. Bardzo specyficznego, w którym plastycznie opisuję jak bardzo mam ochotę służyć zaspokajając ich wszelkie zachcianki. Wplotłam w moją narrację odrobinę BDSM. Wydaje mi się, że Rafał także lubi podobne klimaty i nie będzie miał nic przeciwko małemu urozmaiceniu trójkąta pikantniejszymi zabawami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2009-06-22/weekend-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kwestia Zasad</title>
		<link>http://namietnik.org/2009-06-20/kwestia-zasad/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=kwestia-zasad</link>
		<comments>http://namietnik.org/2009-06-20/kwestia-zasad/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Jun 2009 09:06:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1316</guid>
		<description><![CDATA[ecydując się z mężem na przyjaciela domu ustaliliśmy dość szczegółowe zasady, jakich będziemy się trzymać. Choć sprawy intymne ciężko jest regulować postanowieniami, to oboje uważaliśmy, że w tym przypadku zasady muszą być określone jasno od samego początku. To nie swingowanie, podczas którego trzymamy się luźnych wytycznych. W przypadku naszego nowego przyjaciela domu wyglądają one następująco: [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/we-troje3.jpg" alt="we troje" title="we troje" width="500" height="210" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="D" alt="D" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/d.gif" />ecydując się z mężem na <em>przyjaciela domu</em> ustaliliśmy dość szczegółowe zasady, jakich będziemy się trzymać. Choć sprawy intymne ciężko jest regulować postanowieniami, to oboje uważaliśmy, że w tym przypadku zasady muszą być określone jasno od samego początku. To nie swingowanie, podczas którego trzymamy się luźnych wytycznych.</p>
<p>W przypadku naszego nowego <em>przyjaciela domu</em> wyglądają one następująco:</p>
<ol>
<li><strong>Wszystko robimy razem, za pełną wiedzą i akceptacją Roberta.</strong> Generalnie chodzi o to, że nie będę uprawiała z Rafałem seksu bez udziału męża. Nie będę się też z nim spotykała pod jego nieobecność, chyba że wcześniej ustalimy coś innego.</li>
<li><strong>Jesteśmy tylko przyjaciółmi.</strong> Przyjaźń to jedyne, co mogę zaoferować Rafałowi. To już jasno ustaliliśmy podczas pierwszego spotkania. Przyjaźń, seks, wspólna zabawa – TAK. Intymne, emocjonalne relacje – NIE.</li>
<li><strong>Intymne BHP.</strong> Rezygnujemy z przygodnych partnerów. Robimy badania, jesteśmy ze sobą szczerzy, jeśli zdarzyłaby się nam przygoda na boku. Stała partnerka dla Rafała, lub  intymne kontakty z naszymi dotychczasowymi partnerami są jak najbardziej dozwolone.</li>
<li><strong>Szanujemy swoją prywatność i dbamy o dyskrecję!</strong> Chyba nie wymaga wyjaśnień. Ani Rafałowi, ani nam nie wyszłoby na dobre upublicznienie naszych intymnych sekretów.</li>
<li><strong>Jesteśmy na siebie otwarci.</strong></li>
<li><strong>W łóżku panuje równouprawnienie.</strong></li>
</ol>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2009-06-20/kwestia-zasad/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A Panią Poprosimy do Środka&#8230; Czyli Kocham k+2m!!!</title>
		<link>http://namietnik.org/2009-06-15/a-pania-poprosimy-do-srodka-czyli-kocham-k-plus-2m/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=a-pania-poprosimy-do-srodka-czyli-kocham-k-plus-2m</link>
		<comments>http://namietnik.org/2009-06-15/a-pania-poprosimy-do-srodka-czyli-kocham-k-plus-2m/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Jun 2009 10:57:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1313</guid>
		<description><![CDATA[[See post to watch Flash video] omimo ogromnej dozy optymizmu, jaką dały mi wcześniejsze rozmowy i spotkanie z Rafałem czułam się jak na szpilkach, gdy punktualnie o osiemnastej jego samochód wtoczył się na podjazd domu. Tak, miałam tremę! Choć mamy bogate doświadczenia w najróżniejszych układach, to jeszcze nigdy nie byliśmy w sytuacji wybierania dla siebie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="center">
[See post to watch Flash video]
</div>
<p><img class="caps" title="P" alt="P" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/p.gif" />omimo ogromnej dozy optymizmu, jaką dały mi  wcześniejsze rozmowy i spotkanie z Rafałem czułam się jak na szpilkach, gdy punktualnie o osiemnastej jego samochód wtoczył się na podjazd domu. Tak, miałam tremę! Choć mamy bogate doświadczenia w najróżniejszych układach, to jeszcze nigdy nie byliśmy w sytuacji wybierania dla siebie przyjaciela domu. Poza tym zawsze czuję pewien niepokój połączony z podniecającym ssaniem w żołądku, gdy mamy &#8216;to&#8217; zrobić z nowym partnerem/partnerką/partnerami.</p>
<p>Rafał zrobił na mnie niezłe wrażenie swoją postawą. Był pewny siebie, ale w bardzo stonowany i szarmancki sposób. Ubrany na sportowo (mówię o sportowym garniturze i koszuli bez krawatu, a nie &#8216;dresie&#8217; i &#8216;adidasach&#8217;), pachnący nienachalną nutką KENZO. Sprawił mi przyjemność bukietem ślicznych róż a Roberta zaskoczył butelką bardzo dobrej szkockiej. Na tyle dobrej, że sama poprosiłam o odrobinę z wodą i lodem, gdy panowie napoczęli butelkę świętując nasze spotkanie.</p>
<p>Kolacja była dość międzynarodowa. Od greckich sałatek, francuskiego pieczywa do swojskiej zapiekanki z boczniaków i polędwiczki z rusztu. Wspólny posiłek był wspaniałą okazją do rozmowy, która z czasem i wraz z wypitym alkoholem robiła się przyjemnie pikantna. Pozwoliłam sobie na aż dwie lampki wytrawnego wina. Po pierwsze było wyborne i świetnie pasowało do potraw, po drugie sprawiło, że stałam się rozluźniona i całkowicie wyzbyta jakichkolwiek hamulców.</p>
<p>Kolację zakończyłam w dość nietypowy, nawet dla mnie sposób. Podziękowałam panom za miłą rozmowę, wstałam od stołu i zapraszając moich mężczyzn do jacuzzi oddaliłam się w stronę łazienki. Idąc rozpięłam sukienkę i pozwoliłam jej opaść na ziemię. Byłam pod nią naga, nie licząc czarnych pończoszek i pantofli na wysokim obcasie. Kierując się po schodach na górę czułam na sobie ich spojrzenia.</p>
<p>Jacuzzi w naszej łazience było miejscem nieco sprośnych rozmów i zdecydowanie sprośnych karesów. Z premedytacją, stopami, pieściłam ich członki, sprawiając, że prężyli się jak siedemnastolatkowie po przebudzeniu. Musiałam uważać, by nie przesadzić z karesami i nie popsuć sobie zabawy pozwalając im przedwcześnie rozładować napięcie.</p>
<p>Rafał miał ładne ciało. Mocno owłosiony, z przystrzyżoną intymną czuprynką i ogolonym członkiem i moszną. Nie mógł równać się z Robertem, ale myślę, że żadna z jego partnerek nigdy nie miała okazji do narzekań. Jego penis sprawiał wrażenie miło grubego i młodzieńczo sztywnego. Jądra za to były jednymi z większych jakie widziałam i nawet Robert, czy Karol nie mogli się równać z nim ich ciężarem i wielkością. Jak dwie dorodne mandarynki i co najważniejsze uwielbiające pieszczoty. Później, w sypialni miałam okazję possać jego rodzinne klejnoty i z zadowoleniem odkryłam, że należy do mężczyzn lubiących tego rodzaju pieszczoty.</p>
<p>Zabawy w jacuzzi skończyły się zaraz po tym, gdy zostałam zjedzona przez moje wygłodniałe wilki. Dalszą zabawę kontynuowaliśmy w sypialni. Moi obaj panowie R okazali się zgranym zespołem graczy. Po wstępnym dotarciu w boju, przez dwie bite godziny obdarowywali mnie pieszczotami, karesami i kochali się ze mną. Mimo, że mieli przewagę liczebną starałam się odwzajemnić ich staraniom najlepiej jak umiałam. Zmagania zakończyliśmy przed łóżkiem, gdzie siedząc okrakiem na Rafale wpuściłam Roberta od tyłu do mojej drugiej dziurki. Kocham to!!!</p>
<p>Była prawie trzecia, gdy pod prysznicem zaproponowałam Rafałowi, by zamiast korzystać z gościnnej sypialni został z nami w naszej. Nieco speszony ostrzegał nas o tym, że chrapie. Zapewniłam go jednak, że jestem przyzwyczajona. Panowie nie mieli problemów z zaśnięciem. Będąc w środku słuchałam chwilę jak leciutko chrapią przez sen, a później wtuliłam się w plecy Roberta zasypiając szczęśliwa.</p>
<p>Rano, z nawyku wyrobionego przez córkę obudziłam się nieprzyzwoicie wcześnie. Postanowiłam zrobić moim kochankom niespodziankę, podając śniadanie do łóżka. Była świeża kawa, sok pomarańczowy i jajecznica na szynce z pomidorami podana wraz z kilkoma plasterkami smażonego boczku i chlebem ze spieczoną skórką. Całkowicie ich zaskoczyłam, także tym, że serwowałam posiłek bezwstydnie nago.</p>
<p>Na deser, w podziękowaniu za noc pełną ciężkiej pracy pozwoliłam by popuścili wodzy fantazji. Moje pełne pokarmu piersi musiały podziałać jak lep na muchy <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Nawet nie podejrzewałam, że Rafał podobnie jak Robert lubuje się w &#8216;tym&#8217; rodzaju świntuszenia. W tej pozycji kochałam się po raz pierwszy. Rafał siedząc okrakiem nade mną kochał się pomiędzy moimi piersiami, a Robert, po odchyleniu na bok bioder wszedł we mnie od tyłu zaczynając tradycyjnie a spuszczając się w pupci. Cała poranna toaleta została zrujnowana w tym szybkim, drapieżnym akcie czysto hedonistycznej emanacji chuci.</p>
<p>Razem z Robertem myślimy, że znaleźliśmy, mamy nadzieję na stałe, partnera. Partnera, którego będziemy mogli przedstawić Kasi i Adamowi a później także reszcie naszych intymnych przyjaciół.</p>
<p>Ze swojej strony jestem bardzo zadowolona z telefonu, jaki miałam dziś o dwunastej. Zawarliśmy układ. Rafał zgodził się na nasze zasady. Jeszcze w tym tygodniu robimy niezbędne badania. Jeśli nic nie będzie stało na przeszkodzie to w następnym będziemy mogli zrezygnować ze stosowania prezerwatyw a także przedstawić Rafałowi Kasię i Adama. Oboje są wstępnie zainteresowani takim scenariuszem.</p>
<p>Na koniec jeszcze jedna refleksja&#8230; Nie sądziłam, że wszystko tak szybko się potoczy. Planując wspólną noc z Rafałem nie liczyłam, że już tej pierwszej nocy będziemy ze sobą tworzyć tak dobrany trójkąt. Nawet z Martą okres oswajania się z sobą trwał dłużej. Może jest coś z prawdy w teorii Roberta mówiącej, że o tym jak satysfakcjonujący będzie seks decyduje w 70% postawa kobieta a tylko w 30% nastrój i umiejętności partnera <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Jeśli to prawda to cieszę się, że poszłam zupełnie na całość&#8230; Zresztą, decydując się na seks z dodatkowym partnerem nie miałoby sensu grać świętoszki <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Nie byłam przecież cnotliwą oblubienicą w noc poślubą, tylko dojrzałą kobietą rozkoszującą się dwoma mężczyznami naraz. Gdyby Rafał poczuł się nieswojo w takim układzie oznaczałoby to tylko, że nie jest partnerem którego szukaliśmy. Cieszę się, że stało się inaczej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2009-06-15/a-pania-poprosimy-do-srodka-czyli-kocham-k-plus-2m/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
<enclosure url="http://namietnik.org/wp-content/kobieta-kocha-sie-z-dwojgiem-mezczyzn--podwojna-penetracja.mp4" length="1863175" type="audio/mp4" />
		</item>
		<item>
		<title>Rafał</title>
		<link>http://namietnik.org/2009-06-12/rafal/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rafal</link>
		<comments>http://namietnik.org/2009-06-12/rafal/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Jun 2009 11:40:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Swing]]></category>
		<category><![CDATA[We Troje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://namietnik.org/?p=1310</guid>
		<description><![CDATA[ygląda na to, że w sobotę będę miała przyjemność znaleźć się pomiędzy dwoma panami &#8216;R&#8217;. Obiecują sobie bardzo wiele po tym spotkaniu, i jeśli nie myli mnie intuicja, to nareszcie mam wymarzonego, drugiego partnera. Wracając jednak do początku&#8230; Robert obiecał mi dawno, dawno temu, że po dziewczynie do trójkąta zgodzi się na stałego, dochodzącego partnera. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://namietnik.org/wp-content/we-troje2.jpg" alt="we troje" title="we troje" width="500" height="259" class="center" /></p>
<p><img class="caps" title="W" alt="W" src="http://namietnik.org/wp-content/plugins/scs-decorative-caps/images/w.gif" />ygląda na to, że w sobotę będę miała przyjemność znaleźć się pomiędzy dwoma panami &#8216;R&#8217;. Obiecują sobie bardzo wiele po tym spotkaniu, i jeśli nie myli mnie intuicja, to nareszcie mam wymarzonego, drugiego partnera.</p>
<p>Wracając jednak do początku&#8230; Robert obiecał mi dawno, dawno temu, że po dziewczynie do trójkąta zgodzi się na stałego, dochodzącego partnera. Po odejściu Marty przypomniałam o obietnicy. Z początku, mimo ogromnego odzewu na dane w sieci ogłoszenie, miałam wrażenie, że poszukiwania odpowiedniego pana mijają się z celem. Najzwyczajniej nie mogliśmy znaleźć kandydata, który spełniał by nasze kryteria. Fakt ten tylko potwierdził moje głębokie przekonanie, że ogłoszenia zamieszczane w sieci mijają się z celem. Owszem, gdyby zależało mi wyłącznie na pokryciu mnie przez wygłodniałego samca, to miałabym w czym wybierać. Zależało mi jednak na kimś, kto zostałby przyjacielem domu i kogo moglibyśmy wprowadzić do kręgu znajomych swingersów.</p>
<p>Szczęście uśmiechnęło się po liście od znajomej pary z Łodzi, pytającym czy ciągle szukamy pana. Odpowiedziałam, że tak, i jeszcze tego samego dnia spędziłam dobrą godzinę rozmawiając z Olą przez telefon. Opis robił pozytywne wrażenie. Pracownik naukowy świeżo po przeprowadzce z Łodzi do stolicy. Doświadczony w swingowaniu, rozwiedziony, ale bez zobowiązań i lubiący podobne do nas klimaty. Chwilowo bez stałej partnerki. Wysoki brunet, nieco starszy ode mnie, ale młodszy od Roberta. Nie byłabym sobą gdybym nie zapytała wprost o to, czy mieli okazję z nim swingować. Mieli i polecali z całego serca. Z czysto egoistycznej ciekawości zapytałam się Oli o interesujący mnie szczegół budowy anatomicznej Rafała. Byłam zadowolona z opisu.</p>
<p>Ola obiecała nas skontaktować ze sobą i słowa dotrzymała. Po wymianie listów i dwóch telefonach spotkaliśmy się na mieście. Rafał okazał się naprawdę czarującym mężczyzną i o dziwo znalazł równie szybko wspólny język z Robertem, co ze mną. Zdecydowanie coś między naszą trójką zaiskrzyło. O swingowaniu rozmawialiśmy dość ogólnie. Tyle tylko, by zorientować się, czy mamy podobne oczekiwania, jednak starannie unikając wdawania się w szczegóły tego co każde z nas lubi.</p>
<p>Rozmowa przebiegła tak dobrze, że zdecydowaliśmy się zaprosić Rafała na sobotnie popołudnie. Robert, pod pretekstem tego, że chcemy spędzić ze sobą romantyczny wieczór we dwoje, załatwił z rodzicami by zaopiekowali się w tym czasie małą. Chętnie przystali na to życząc nam udanego wieczoru i nocy.</p>
<p>Tak więc w sobotę prawdopodobnie sprawdzimy, czy rzeczywiście coś z tego będzie. Zapowiada się obiecująco, jednak dopiero jutro okaże się, czy skończy się tak, jakbym chciała.</p>
<p>Rano byłam z Marysią w sklepie, a przy okazji kupiłam zapas prezerwatyw. Kilka paczuszek cienkich poliuretanowych kondomów, jak i nieco tych grubszych, lateksowych do seksu analnego. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie możliwość zrezygnować z tego sposobu zabezpieczania się. Zdecydowanie bardziej wolę seks bez gumki.</p>
<p>I jeszcze jedno, jeśli mogę tak zupełnie zmienić temt <img src='http://namietnik.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  . Dodałam kilka linków do stron z niebanalną fotografią (po prawej stronie). Polecam gorąco zdjęcia umieszczone na cierpko zatytułowanej stronie <a href="http://toys.tumblrist.com/imageview/afuckaday">&#8216;a fuck a day&#8217;</a>. Właśnie tego typu fotografię lubię!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://namietnik.org/2009-06-12/rafal/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

