
początku nasze weekendowe swingowanie miało się odbyć w konwencji BDSM. Panowie zaplanowali wymienić się suczkami, a następnie indywidualnie dyscyplinować je według własnej woli. Choć bardzo odpowiadałaby mi ta konwencja, to po namyśle musiałam poprosić o wyłączenie mnie z spod rygoru służby. Znam dobrze Tomka, lubię jego rękę, ale i zdawałam sobie sprawę, że w obecnym stanie nie podołałabym rygorowi. Tydzień temu myślałam, że dam radę. Teraz, gdy do terminu porodu zostały mniej niż trzy tygodnie, nagle poczułam się bardzo zmęczona ciążą. Nie, bym się źle czuła. Czuję się dobrze, jednak rozmiar brzucha, jego ciężar, aktywność dziecka, uczucie parcia na pęcherz i inne drobne dolegliwości i niewygody sprawiły, że nie potrafiłabym cieszyć się służbą ani służyć na tyle dobrze, by zadowolić tak wymagającego jak Tomek partnera.
Uwzględniając moja prośbę zmieniliśmy plany. Robert z Tomkiem postanowili że będziemy bawić się wspólnie, a ja będę traktowana z należyta ostrożnością. Gosia była zadowolona, że to właśnie na niej skupi się uwaga, gdy dojdzie od tresury a ja poczułam ulgę, że nie muszą się dalej zamartwiać tym, czy dam rade i czy spełnię pokładane we mnie oczekiwania.
Wyłączenie mnie z tresury nie oznaczało iż nie będę mogła cieszyć się ostrzejszymi przyjemnościami. W trakcie długiej nocy miała okazję kilkukrotnie otrzeć się o zabawy, które balansowały na granicy ostrzejszego swingu i BDSM. Choć czasami lekko irytowało mnie, gdy pytał się o zgodę, to jednak musiałam docenić troskę i delikatność jaką wykazał a także pomysłowość, jak urozmaicić naszą wspólną erotyczną przygodę.
Bardzo przeżyłam karesy zębami i ssanie sromu. Pieścił mnie całując i delikatnie przygryzając skórę, zwłaszcza na piersiach i po wewnętrznej stronie ud. W podobny sposób pieścił także mój srom. Ssał płatki warg, przygryzał je lekko, wciągał w usta. Po dłuższej chwili nabrzmiały krwią tak, jakbym powiększyła je za pomocą pompki. Podobnie brodawki. Ssane i przygryzane były jak dorodne wisienki. Tak czułe, że nawet skierowany na nie oddech wyrywał z moich ust jęk rozkoszy. To była długa sesja, którą przeżyłam z zamkniętymi oczami, prężąc się i jęcząc targana ambiwalentnymi doznaniami. Mistrzowski balejaż przyjemnego bólu i rozkoszy. Gdy skupił się na łechtaczce i sromie odjechałam. Do dziś noszę delikatne ślady zębów i ust na ciele.
O ile ja cieszyłam się raczej delikatnym seksem, o tyle Gosia była w swoim żywiole. Z przepaską na oczach, ze skrępowanymi piersiami, wciśnięta pomiędzy obu Panów rozkoszowała się nimi jednocześnie. Troszeczkę jej zazdrościłam obserwując jak uprawia z nimi seks w tak lubiany przeze mnie sposób.
Wczoraj rano, zaraz po przebudzeniu kochałyśmy się z sobą. Z początku żartowałyśmy próbując wzbudzić zazdrość w naszych mężczyznach, jednak szybko wygłup przerodził się w dobrą zabawę a ta w satysfakcjonuje pieszczoty. Gosia wspaniale reaguje na pieszczoty i potrafi czerpać z nich wiele radości. Uwielbia zabawy oralne, erotyczne gadżety, dilda, wibratory… Kocha zabawy ze straponem. Tym razem nie mogłam się z nią kochać w ten sposób, jednak myślę, że delikatny fisting sprawił jej równie wielką, jeśli nie większą, przyjemność.
Było uroczo i naprawdę żałowałam, że spotkanie z Gosią i Tomkiem było możliwe dopiero w niedzielę. Chętnie zamieniłabym tą noc na dwudniowy maraton
.

