
omek dostarczył Gosię kilka minut po siedemnastej. Gdy zajechali przed dom wyszliśmy na podjazd. Miałam na sobie kusą granatową sukienkę w duże białe groch. Zapinaną z tyłu na guziczki, przewiązana nad brzuchem szarfą. Jedną z nielicznych sukienek ciążowych, którą lubię. Założyłam ją bezpośrednio na ciało, za jedyna bieliznę mając czarne, delikatne pończoszki z szerokimi, ozdobnymi ściągaczami. Byłam w pantofelkach o płaskim podbiciu, chodzenie na wysokim obcasie, zwłaszcza po wyłożonym kamykami podjeździe nie jest już dla mnie.
Pierwszy z samochodu wysiadł Tomek, gdy witaliśmy się obserwowałam, jak za zaciemnionymi szybami Gosia zrzuca przez głowę sukienkę. Wyszła gdy mąż otworzył jej drzwi. Tak jak obiecała, w białym gorseciku, pończoszkach i półprzezroczystej bieliźnie. Włosy miała spięte z tyłu głowy w postrzępiony niesfornymi kosmyczkami włosów kok.
Pocałunek w czoło i jej dłoń została włożona w dłoń Roberta. Złożony na niej hołd ustami kontrastował z chwilą, gdy zapinano na jej szyi białą obrożę, i przypinano smycz. Trzymając ją na smyczy poprosił by oddała majteczki. Polecenie wykonała szybko i z gracją. Chowając je do kieszeni wyjął z niej cieniutką, czarna obrożę i drugą smycz. Rozmawiając z Tomkiem o wspólnych planach na weekend (tak dowiedziałam się, że w sobotę jesteśmy zaproszenie do nich na wspólną tresurę) założył mi ją na szyję. Nie przerywając rozmowy odwiązał szarfę, rozpiął guziczki sukienki i zsunąwszy mi ją z ramion, pozwolił by opadła na podjazd. Stałam na wprost Tomka, który z zaciekawieniem przyglądał się mojej nagości. Byłyśmy jak dwie klacze na wystawie. Uważnie oceniane, taksowane wzrokiem, dotykane wprawnymi dłońmi hodowców… Robili to tak naturalnie, że nawet przez chwile nie miałam wątpliwości co do swojej i Gosi roli. Byłyśmy posłuszne i powolne ich woli.
Panowie umówili się na odbiór Gosi na dziesiąta rano. Tomek dodał, że ciąża tylko podkreśliła moją figurę, i że bardzo żałuje iż to nie on wygrał zakład. Robert uśmiechnął się rzucając znaczące:
- W sobotę…
I pożegnał go krótkim, acz serdecznym:
- Do jutra.
Zanim odjechał położył mi palec na ustach, rozchylił je, dotknął języka a następnie powędrował nim w dół kreśląc ślad po piersi, brzuszku, łonie… Patrzaliśmy sobie w oczy, gdy wsunął go we mnie. Nie spuściłam wzroku, jak nakazywałaby sucza etykieta, gdy zlizywał z niego moją wilgoć.
- Do soboty kucyku.
Z zamyślenia nad jego słowami wyrwała mnie dopiero Gosia splatając palce swej dłoni z moimi. Trzymając się za ręce poszłyśmy za Panem do domu.
Nie mam czasu by ze szczegółami opisać przebieg służby. W jej trakcie dotarło do mnie, że w wiele rzeczy nie zostałam wtajemniczona. Nie wiedziałam o planowanym na weekend spotkaniu. O tym, że zostanę trofeum Tomka. Nie wiedziałam nic o ich wspólnych ustaleniach a Gosia podobnie do mnie miała tylko mgliste pojęcie co do panów naszych mężczyzn. Dowiedziałam się tylko tego, że spotkanie odbędzie się u nich, że na 24 godziny przed nim dowiem się szczegółów i będę mogła wybrać. Tego co będzie poddane pod mój wybór nie wiem, mam się dowiedzieć później.
Robert nie nadużywał swojej władzy. Nasza wspólna noc bardziej przypominała odważne swingowanie, niż sesję BDSM. Robert pozwolił by wypadki same kierowały naszym postępowaniem. Nie staraliśmy się w jakiś specjalny sposób doprowadzić do realizacji któregoś ze scenariuszy proponowanych przez Was a jednak gdy nadarzyła się okazja podążyłam jedną z zaproponowanych ścieżek…
Kochała się z Robertem zwrócona do niego plecami. Jak amazonka ujeżdżała go w leniwym rytmie powoli opadając i podnosząc się na jego członku. Gdy Robert zdecydował się na seks analny objęła mnie dłońmi za szyję i wtulona w moje ramiona nasunęła się odbytem na jego obficie zwilżony pal. Gdy dotknęła pośladkami jego podbrzusza wsunęłam pomiędzy jej uda dłoń. Po chwili leżała na Robercie odchylona do tyłu a moje usta ssały jej nabrzmiały srom. Wsunąwszy w nią palce czułam poprzez cienką ściankę pochwy tkwiący w niej członek. Delikatnie dozując intensywność pieszczot kochałam ją, i pośrednio Roberta, trzema a następnie czterema palcami. Leżąc w prawie absolutnym bezruchu poddali się mojej dłoni. Zwilżywszy obficie palce i nadgarstek zaczęłam wykonywać charakterystyczny taniec złożonymi w ‘dzióbek’ palcami. Gdy wsuwałam się w nią po kostki prężyła się jak kotka w rui. Za którymś razem jej ciało odrobinę mocniej naparło na moją dłoń a ta wsunęła się w nią nie napotkawszy większego oporu. Pieściłam ich zwiniętą w pieść dłonią. Rozwierałam ją by poprzez pochwę pieścić tkwiący w jej odbycie członek męża. Z kciukiem lewej dłoni na łechtaczce piąstkowałam ją w wielkim finale, a gdy rozedrgane ciało wygięło się w łuk ekstazy Robert pchnął kilkukrotnie i ściskając mocno jej piersi złożył w niej nasienie.
Sama najmilej wspominam poranek, gdy Gosia ofiarowała mi wyjątkową kombinację seksu oralnego i pieszczot palcami. Orgazm jaki wywołała obejmując ustami łechtaczkę równocześnie masując i rozciągając dwoma palcami perineum był iście nieziemskim przeżyciem.
Mam dziś umówione spotkanie w pracy. Nie mogę poświecić więcej czasu na opis. Szkoda, gdyż kilka technik zasługiwałoby na ciepły komentarz, czy refleksję… Z drugiej strony jestem odrobinę rozproszona. Nie mogę przestać myśleć o tym, co też Robert z Tomkiem zaplanowali na weekend.

