RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Odmieniona

Anną nie da się ‘sterować’. To niezależna, wolna dusza. Słodka, kochana, ale nie i zdrowo egocentryczna.

Anna spędziła z nami minioną noc. Nie dała się namówić na wspólny weekend. Lubie jej zdecydowanie! To, że bez zakłopotanie, zażenowania czy śladów zmieszania potrafi na wstępie odrzucić propozycję wspólnego weekendu, a następnie uprawiać z nami seks przez cała noc tak, jakby nie było jutra, by zniknąć po śniadaniu życząc nam dobrego weekendu… Kocham ją za to.

Zatytułowałam dzisiejszy wpis ‘Obmieniona’, gdyż taka spostrzegłam ją wczorajszej nocy. Nowa fryzura, perfumy, ubiór. Nie tyle nowe ubranie, co nowy dla Anny styl. Torebka, pantofle, sukienka a nawet pończoszki i bielizna. Ten sam uśmiech, ta sama kobieta a jakby inna. Podobały mi się jej nowe perfumy, szminka na ustach, uczesanie. Zmianie uległa także jej intymna fryzurka. Nie był to już przystrzyżony trójkąt naturalnego zarostu. Zastąpił go starannie uformowany, szeroki na dwa palce pasek włosów, którym pozwolono rozlać się na wargi. Miała starannie wydepilowaną przestrzeń pomiędzy pośladkami, a zarost na wargach został wymodelowany i przystrzyżony. Wyglądała świetnie, a stojąc w samych pończoszkach podtrzymywanych gustownym pasem wyglądała zarazem kusząco jak i dystyngowanie… Przypominała mi odrobinę pewną Francuzkę jaka zachwycałam się kiedyś na plaży riwiery.

Nie dociekłam co było powodem zmiany image… Nie było ku temu okazji, sposobności i odpowiedniej atmosfery sprzyjającej podobnym zwierzeniom. Ani podczas kolacji, ani w jacuzzi, ani czym bardziej w naszej sypialni.

Sam seks był nieco bardziej fizyczny niż dotychczas. Mam na myśli atmosferę, nie mechaniczność samego aktu. Mniej było czułych słówek, długich karesów, czy delikatnych pocałunków. Więcej za to potu, śmiechu i niemożliwego do rozróżnienia poplątania członków. Pierwszy raz wyciągnęłyśmy z Anna prawie całą zawartość dwóch górnych szuflad mojej komody. Dilda, kulki, wibratory, strapony, żelowe motylki, wibrujące jajka… Nie ruszałyśmy jedynie rekwizytów do zabaw BDSM. Furorę zrobiła moja magiczna różdżka (Hitachi Magic Wand) i strapon, które to rzeczy były dla Anny prawdziwą nowością. Nie mogę powiedzieć, że Robert został zapomniany, jednak muszę przyznać, że były chwile, gdy na jakiś czas nie zwracałyśmy po prostu na niego uwagi. Z pewnością nie miał nam tego za złe sądząc po zainteresowaniu, z jakim obserwowała nasze zabawy, lub entuzjazmem z jakim w nich uczestniczył. W końcu zabawa podwójnym dildo nie miałby tego uroku, gdyby to nie jego wydatna pomoc.

Bawiłyśmy się świetnie. Anna przekonała się o mistrzostwie z jakim posługuję się magiczną różdżką, a ja miałam okazję osobiście docenić zdolną uczennicę, gdy na celujący zaliczała zajęcia z praktycznej obsługi straponu.

Robert miał swoją chwile rano. Ułożywszy nas na brzegu łóżka kochał się z nami obiema, wchodząc na kilka pchnięć pomiędzy moje uda, by za chwile zagościć pomiędzy szeroko rozchylonymi udami Anny. Leżałyśmy tak obok siebie pieszcząc się dłońmi. Gwoli sprawiedliwości, obdarzył nas po równi nasieniem tryskając najpierw na mój brzuszek, a kończąc wytrysk na brzuchu Anny. Kiedy strzepywał ostatnie kropelki życiodajnego płynu już odpoczywałam po wyzwolonej własnymi palcami rozkoszy. Obok Anna dopiero zaczynała wykrzykiwać swoją.


Skomentuj

*
Proszę przepisać słowo z obrazka w pole 'Kod antyspamowy'.
Obrazek z 'Kodem antyspamowy'