RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Trójkąt na Mazurach

Wyjazd spełnił nasze oczekiwania. Przede wszystkim odpoczęliśmy i to dobrze się bawiąc. Po drugie pogoda dopisała na tyle, że odważyłam się poopalać nago, a w moje ślady poszli pozostali, łącznie z Anną.

W piątek oprowadzaliśmy Anne po naszej letniej oazie. Poza zwiedzeniem łąki, brzegu jeziora i kawałka lasu wybraliśmy się też do pobliskiej wsi, i do zaprzyjaźnionego gospodarza od którego wypożyczamy zazwyczaj konie. Gdy poszłyśmy na pomost, by pomoczyć nogi, Robert przygotował kolację z grilla. Trochę mięs i sporo warzyw, także gotowanych na parze. Lubię wieprzowinę i wołowinę na ostro, zwłaszcza gdy jest grillowaną przy użyciu węgla drzewnego a nie gazu.

Noc zapadła szybko. Nie mieliśmy ochoty jej przedłużać, więc zamiast planowanego wspólnego jacuzzi zadowoliliśmy się szybkim, wspólnym prysznicem i ucieczką do sypialni. Zmęczenie dało o sobie znać ledwie znaleźliśmy się w łóżku. Anna była równie zmęczona jak ja a Robert sam także czuł trudy tygodnia, jak i podróży. Zdecydowaliśmy się iść grzecznie spać, choć gdy już zgasiliśmy światło plan uległ niewielkiej zmianie. Nie wiem, które z nas sprowokował sytuację ale zanim na dobre zamknęłam oczy oddaliśmy się spontanicznemu seksowi oralnemu. Zupełnie chaotycznemu z początku, jednak po chwili i kilku zmianach pozycji zakończonego w ciasnym okręgu splecionych ciał. Wtulona noskiem w futerko Anny czułam w sobie język męża, a Anna z kolei obejmowała ustami członek Roberta. Właśnie to on pierwszy dostąpił spełniania, a ledwo Anna oderwała od niego usta sama zadrżała pod delikatnym staccato jakie wygrywałam na łechtaczce samą końcówką języczka. Dołączyłam do niej po kilku kolejnych sekundach, gdy Robert okrężnymi ruchami języka i ust zaczął odrobinę intensywniej pieścić mój intymny kolczyk, a później samą łechtaczkę.

Poranek przywitaliśmy drapieżnym, intensywnym seksem. Robert wziął mnie od tyłu, niemal brutalnie. Po chwili to ja dosiadałam go jak amazonka a Anna ujeżdżała jego twarz. Z pomocą jej dłoni doszłam tak szybko, że Robert nawet nie miał szansy skończyć. Zamieniłyśmy się miejscami i sytuacja powtórzyła się z tą różnicą że tym Razem Robert nie dał się wyprzedzić. Dalsze harce przerwała nam Marysia, która najpewniej obudzona naszymi hałasami, zjawiła się pod drzwiami sypialni. Było mi jej żal, gdyż zazwyczaj nie zamykamy się przed nią. Robimy to tylko goszcząc w naszej sypialni kochanków. narzuciłam na siebie wygrzebany naprędce z szafy T-shirt Roberta i razem poszłyśmy na śniadanie. Robert zjawił się chwile później, a Anna dopiero gdy wzięła prysznic. Mój strój zbyt bardzo prowokował męża, i gdy mała zajęła się śniadaniem uciekłam pod prysznic, by zejść przebrana w letnią, ciążową sukienkę wzutą na nagie ciało. Ann ubrana była w krótkie szorty i obcisłą koszulkę na ramiączkach założoną bezpośrednio na ciało. Jak później się zorientowałam nad wodą, pod szortami nie nosiła bielizny.

Sobotę odpoczywaliśmy. Poza plażowaniem miała czas poczytać książkę, odpowiedzieć na kilka listów, poczytać to co odkładałam na później. Obiad przygotowałyśmy wspólnie z Anną. A po nim wróciłyśmy do leniuchowania i całkiem ciekawej rozmowy o dysproporcji w postrzeganiu podbojów miłosnych kobiet i mężczyzn. Całkiem ciekawy temat, a Anna miał sporo w nim do powiedzenia. Wypłoszyło to skutecznie Roberta, który z gracja zabrał się za rąbanie pni na szczapy, które miały posłużyć w kominku i do przygotowania wieczornego ogniska.

O zmierzchu, zaraz po położeniu spać Marysi zainicjowaliśmy wspólną noc nagą kąpielą w jeziorze. Po chwili wspólnej zabawy odpłynęłam spory kawałek od brzegu, a gdy odpoczywałam na plecach podpłynęła do mnie Anna. Robert zajęty przygotowywaniem ogniska nie zwrócił uwagi, gdy z dala od brzegu Anna rozpoczęła najbardziej niesamowita przygodę, jaką kiedykolwiek przeżyłam w wodzie. Nie miałam pojęcia, że Anna tak świetnie pływa. Wystarczyło jednak popatrzeć jak pięknie płynie stylem klasycznym, czy delfinem, by domyślić się, iż stoi za tym dobry trening. Gdy podpłyneła była usmiechnięta, wesoła, pełna euforycznego zachwytu woda. Przyciągnęła mnie, pocałowała. Poczułam jej dłoń pomiędzy udami, dyga na piersiach. Po kolejnym pocałunku zniknęła pod woda a ja poczułam jej usta na moim brzuszku. Nie wiem jak to się wszystko odbyło. nagle znalazłam się na plecach, a Anna z głowa pod wodą przywarła ustami do mojego kolczyka. popychała mnie w głąb jeziora wynurzając głowę tylko by zaczerpnąć oddech. Czułam się pozbawiona wagi, odizolowana od świata w odgłosach chlupotania jakie woda niosła do moich uszu. Czułam żar między udami i bolesny skurcz marznących brodawek. Z zanurzona w wodzie głowa płynęłam w absolutnej ciszy znaczonej moim cichym pojękiwaniem i dopiero gdy przyszedł orgazm krzyknęłam z rozkoszy tak głośno, że aż zwróciłam tym uwagę Roberta. Po raz pierwszy żałował, że nie zabraliśmy ze sobą lornetki. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Nawet nie marzyłam, że coś takiego jest możliwe. Anna była zmęczona, ale jej oczy wyrażały radość. Nie potrafiłabym nawet zrobić czegoś podobnego do tego co mi właśnie ofiarowała. Pocałowałam ją, przywarłam do niej i kręcąc się w wokół naszej wspólnej osi wsunęłam dłoń pomiędzy jej uda. Była złakniona pieszczot, jęczała głośno gdy ja pieściłam, gryzła delikatnie mój język i wargi aż nagle zatrzęsła się w moich objęciach nabrała powietrza i z całej siły zaciskając uda na mojej dłoni wyprężyła się w niemej ekstazie. Trwała tak drżąc kilka sekund, by nagle westchnąć, zwiotczeć i kładąc się plecami na wodzie odpłynąć kawałek ode mnie. Byłam śmiertelnie zmęczona, więc przybrałam podobna do niej pozycję. Podpłynęła, zmienia pozycję, pocałowała mnie i powiedziała:

- To było wspaniałe!

Zgodziłam się z nią. Nigdy niczego podobnego nie przeżyłam. Miałam tyle pytań, ale Anna położyła mi tylko palec na ustach szepcząc byśmy wracały. Robert czekał na nas z dwoma ciepłymi płaszczami kąpielowymi, które przyjęłyśmy z prawdziwa wdzięcznością. Gdy szykował się do zadania pytania uśmiechnęłam się szeroko kładąc mu palec na ustach. poszłyśmy się przebrać na ognisko zostawiając go w niepewności tego co się stało. Dopiero później, gdy wróciłyśmy dowiedział się wszystkiego.

Przy ognisku spędziliśmy długie godziny dyskutując na przeróżne i często odległe od siebie tematy. Pomagał sączony wolno alkohol, jak i cały rytuał związany ze smażenia kiełbasek, ryb w glinie oraz przygotowaniem ziemniaków pieczonych w popiele. Było dobrze po północy, gdy wylądowaliśmy w sypialni. Nie czuliśmy zmęczenia, a starannie budowana przez cały dzień atmosfera zaowocowała zupełnie nieprzespana nocą. Kochaliśmy się tak jak najbardziej to lubię. Spontanicznie, bez narzucanych z góry ograniczeń, czy robienia planów. Robiliśmy to co sprawiało nam przyjemność, szafowaliśmy pieszczotami ciesząc się z każdej reakcji partnera. Anna zupełnie zlała się z nami. Nie było nas i jej. Byliśmy we troje i tak też się kochaliśmy. Zasnęłam gdzieś przed świtem. Zmęczona, wtulona w Annę, kołysana dłonią Roberta głaszczącą moje biodro.

Rano Robert okazała się aniołem i zajął się Marysią, gdy ja i Anna odsypiałyśmy noc. Wstałyśmy tuż przed południem. Na tyle wyspane, że po kąpieli i zjedzeniu późnego śniadania przygotowanego przez męża miałyśmy siłę na spacer po lesie, wspólną kąpiel i przygotowanie lekkiego obiadu. Zaraz po nim wróciliśmy do Warszawy. W sam raz, by zdążyć jeszcze przed zamknięciem lokali oddać swój głos. Żal nam było skracać tak uroczy weekend, jednak czułabym się źle, wiedząc, że nie zrobiłam nic, by zagłosować przeciw jednemu z kandydatów. Poza tym Anna miała ważne spotkanie z promotorem następnego dnia rano.

Jej terminarz nie przeszkodził jej zostać na noc. Robert był tak zmęczony, że zasnął dość szybko. Przed snem, wiedząc, że praktycznie nie spał poprzedniej nocy i że jest również zmęczony powrotem do domu ofiarowałyśmy mu relaksująca kąpiel a po niej masaż zakończony szczęśliwym finałem na naszych piersiach i w ustach. Spał gdy wróciłyśmy z łazienki. Same zmęczone również poszłyśmy za jego przykładem. Przed snem jednak, leżąc odwrócone do siebie twarzami całowałyśmy się pieszcząc nawzajem dłońmi wsuniętymi pomiędzy uda. Wolno, bez najmniejszego pośpiechu, bardzo delikatnie. Anna wykrzyczała swój orgazm ssąc mój język, po chwili ja drżałam zakneblowana jej ustami.

Rano obudził mnie dopiero odgłos odjeżdżającego samochodu. Byłam sama w pościeli, a mąż pojawił się dopiero gdy zdecydowałam się wstać. Półnagi, trzymając tace z parującą kawą, moim ulubionym sokiem z porzeczek i jajecznicą na szynce z pieczarkami i pomidorami. Świerze grzanki smakowały wybornie z tym zestawem. Jak się później dowiedziała, Anna dostała podobny po przebudzeniu, jednak podany w kuchni, tak by mnie nie obudzić.

Miłym akcentem był e-mail, jaki otrzymałam od niej kilka sekund temu. Kilka ciepłych słów podziękowania za wspólny weekend i wyczytana gdzieś między wierszami sugestia, że może wspólne zamieszkanie nie jest aż tak nierealnym marzeniem, jak to z początku się wydawało. Moja odpowiedź była równie osobista i ciepła.


Skomentuj

*
Proszę przepisać słowo z obrazka w pole 'Kod antyspamowy'.
Obrazek z 'Kodem antyspamowy'