Libertinus Wzywa!!!
16 marca, 2011 przez Agnieszka
Mama, Jacek i cała reszta
27 stycznia, 2012 przez Agnieszka
owoli zaczynam wychodzić na prostą!
Po pierwsze chciałabym podziękować za życzenia i przeprosić wszystkich, którzy bezskutecznie czekali aż odpowiem na ich listy. Powoli zabieram się za odpisywanie. Listy jakie przychodziły od końca grudnia utonęły w nawale spamu i potwierdzeń rejestracji na forum, generowanych przez jakiś złośliwy program. Mąż uporał się już z problemem forum, a ja po wykasowaniu setek próśb o rejestrację odkryłam parę zapomnianych listów.
W domu życie wraca na właściwie tory. Wypracowałam z Maciusiem plan dnia i nocy. Rutyna i konsekwencja dały dobre rezultaty. Karmienia przebiegają w mniej więcej ustalonych porach, w nocy mogę pospać z przerwą na karmienie, a dziecko nauczyło się spać we własnym pokoju a pierś nie jest konieczna do drzemki.
Na obiedzie spodziewam się taty. Przyjeżdża dziś odebrać mamę, która mi bardzo pomogła w początkowych tygodniach.
Moje dobre samopoczucie przekłada się na wiele aspektów życia, ale chyba najbardziej na to co się dzieje w sypialni. Choć Robert będzie musiał jeszcze poczekać tydzień, lub dwa zanim będę gotowa odbyć z nim klasyczny stosunek, to już od tygodnia cieszymy się z miłości greckiej a seks oralny urozmaicamy eksperymentując z miłością hiszpańską, trybadyzmem i elementami erotycznego masażu tantrycznego.
Zaprosiłam Jacka na kolację. Spotykamy się jutro. Jestem tym bardzo podekscytowana. Po raz pierwszy zobaczy mnie w innym niż błogosławiony stanie. Jeszcze nie jest to stan idealny… Choć już odzyskałam dawną figurę, to skóra na brzuszku dalej wymaga specjalnej troski. Zdecydowanie nie czuję się jeszcze gotowa wystąpić zupełnie nago, jednak w gorsecie wyglądam dobrze i czuję się atrakcyjna. Nie planujemy przeciągnąć kolacji z Jackiem aż do śniadania. To tylko kolacja, a na coś więcej przyjdzie czas za dwa-trzy tygodnie.
Spam na Forum
16 stycznia, 2012 przez Agnieszka

Od kilku dni walczymy ze spamem na naszym Forum.
W tej chwili aktywację nowych użytkowników przeprowadza administrator (ja lub Robert)… Automatycznie generowany list z prośbą o aktywowanie nowego konta przychodzi co 5-10 minut. W związku z tym, że czasami nie jesteśmy w stanie zweryfikować takiej prośby proszę by rejestrując się na Forum wysyłano do mnie (bachantka@gmail.com) dodatkowy e-mail z prośbą o aktywowanie konta.
Dziękuję,
Agnieszka
Sposób na Stres
11 stycznia, 2012 przez Agnieszka
o kilku mniej, lub bardziej udanych próbach dotykania się, zaczęłam się regularnie masturbować. Z początku trudno mi było odnaleźć dawną przyjemność z dotyku własnych palców, ale po kilku ‘treningowych’ sesjach moje ciało zaczęło reagować jak dawniej.
Bardzo tego potrzebowałam. Do tej pory właśnie w ten sposób radziłam sobie ze stresem. Gdy czuję silny stres najłatwiej jest mi go rozładować właśnie poprzez masturbację. Robię tak odkąd pamiętam. Co ciekawe, seks z partnerem/partnerką nie jest rozwiązaniem. By kochać się muszę być odprężona, gdyż inaczej trudno jest mi się całkowicie zatracić. Niejednokrotnie zdarzało się, że po ciężkim i stresującym dniu masturbowałam się tuż przed pójściem do łóżka, by móc w pełni cieszyć się urokami seksu.
Ten rodzaj masturbacji wymaga samotności i odpowiedniej oprawy. Tylko w ostateczności robię to na chybcika, na przykład siedząc w łazience na brzegu jacuzzi. Wolę zacisze sypialni, dotyk chłodnej satyny na nagim ciele i powolną wędrówkę zwilżonych oliwką palców.
Niekiedy lubię się pieścić w swojej pracowni. Wygodnie ułożona w fotelu, zrelaksowana cichym szumem komputerów, czy dźwiękiem pracującego właśnie plotera. Robert świetnie zna moje nawyki i wie, że są chwile gdy nie należy mi przeszkadzać. Gdy masturbuję się nie jest to zaproszeniem do seksu, czy okazją do pofiglowania. To moje kilka minut sam na sam ze sobą, w trakcie których odrywam się od rzeczywistości powracając do niej ukojona orgazmem.
Chwilkę temu obudziłam się po drzemce, jaką zakończyła się moja przedpołudniowa sesja autoerotycznego relaksu. Na nowo czuję się pełna energii, radosna i wypoczęta. Wieczorem chcę nauczyć Roberta jak powinien mnie teraz dotykać. Lubię go uczyć! Pokazać wpierw jak sama się pieszczę, a potem kierując jego dłonią podpowiadać jak silny, czy jak delikatny powinien być dotyk palców.
Od wczoraj są u nas rodzice. Mama jest nieocenioną pomocą. Tato również, choć jego samotna wyprawa na zakupy do hipermarkety wymagała kilkukrotnej konsultacji telefonicznej, który z produktów powinien kupić, gdy dawano mu zbyt skomplikowany wybór.
Poprosiłam Roberta by wieczorem zaprosił moich rodziców do sauny i jacuzzi. Sama z oczywistych względów nie będę im towarzyszyła. Szkoda, gdyż wspólny czas w saunie był zawsze świetną okazją do interesujących i szczerych rozmów. Przynajmniej później będę im mogła towarzyszyć w jacuzzi… Jedynie mocząc stopy, ale zawsze to już coś
. Będę się dziwnie czuła w płaszczu kąpielowym pośród kąpiących się nago osób. W domu jest dość ciepło, jednak nie na tyle, bym siedziała nago na brzegu basenu. No i jeszcze nie czuje się na tyle komfortowo by pokazać własne ciało. Wprawdzie nie muszę się wstydzić figury, czy biustu to jednak mój brzuszek wciąż przypomina balonik z którego właśnie spuszczono powietrze. Od przyszłego tygodnia mam zamiar zacząć ćwiczyć. Obiecałam sobie że przed końcem lutego wrócę do dawnego wyglądu.
Wróciliśmy do Domu
09 stycznia, 2012 przez Agnieszka

uż po Nowym Roku, po raz trzeci, zostaliśmy rodzicami.
Udało mi się dotrwać do 2012, choć jeszcze w 2011 przeżyliśmy fałszywy alarm. Wprawdzie nie doczekałam do zakładanej przeze mnie daty, jednak byłabym niewdzięcznicą, gdybym uważała to za jakikolwiek powód do marudzenia.
Poszło szybko. Zdecydowanie szybciej niż w poprzednich ciążach. Nie mogę wprawdzie twierdzić, że byłam tym zaskoczona, jednak docierając do szpitala miałam już znaczące rozwarcie, a wody odeszły mi chwilę po tym jak znalazłam się w swoim pokoju. Rodziłam wspólnie z mężem. Maciuś przyszedł na świat szybko, zaledwie po kilkunastu minutach wspólnego wysiłku. Rodziłam w pozycji kucznej, wspierając się na Robercie. Nie chciałam od początku ani znieczulenia zewnątrzoponowego, ani środków przeciwbólowych jakie zaproponowano mi w późniejszej fazie porodu. Nie były potrzebne. Sam poród kojarzył mi się z orgazmem wywołanym intensywnym fistingiem.
Znacznie gorzej czułam się natomiast w kilka godzin po nim. Urodziłam szybko, więc moje ciało miało dość mało mało czasu na dostosowanie się do główki dziecka. Wprawdzie jak i przy poprzednich porodach nie doszło do pęknięcia, czy nacinania pochwy, jednak byłam po wszystkim mocno poobijana. Zauważyłam to dopiero gdy opadły emocje. Spora w tym zasługa Maciusia. Choć obie córeczki nie należały do małych, to Maciuś zdecydowanie pobił je obie wagą i długością. Moja śliczna kruszynka zdecydowanie wrodziła się do męża.
Po kilku dniach razem stwierdzam też, że je jak smok! W porównaniu do Martusi nie bawi się piersią, nie marudzi, że trzeba nad nią popracować, nie zniechęcał się gdy początkowo miałam mało pokarmu. Dzięki jego uporowi mam tak pełne piersi, że z trudem mieszczą się w poprzednich biustonoszach. Co ciekawe, odstawiona jakiś czas temu Martusia z powrotem zaczęła się domagać piersi. Jak zwykle bardziej dla zabawy i komfortu, niż z prawdziwej potrzeby. Niemniej mam teraz troje dzieci chętnych do ssania. Dwoje małych i jedno bardzo duże, które także marzy o zabawie moim biustem. Tylko Marysia zachowuje się rozsądnie, zainteresowana bardziej braciszkiem i okazją do przytulenia się do niego i mnie, niż tym by dobrać się do moich obolałych już brodawek.
We wtorek spodziewamy się przyjazdu moich rodziców. Tato zostanie dwa-trzy dni, mama chce zostać co najmniej dwa tygodnie, by pomóc mi przy dzieciach. Z początku rozważaliśmy pomysł mojej przeprowadzki do Wrocławia, do drugiego domu, jednak uznaliśmy to za szaleństwo. Musiałabym zabrać całą trójkę ze sobą, a tam nawet z pomocą mamy nie dałabym sobie rady bez Roberta. Poza tym nie mam zamiaru pozbawiać się towarzystwa męża. Nie wyobrażam sobie bym mogła skupić się tylko na dzieciach zaniedbując nasze wzajemne relacji.
Chwilowo o seksie nie mam co marzyć. Nawet jeśli czasami mam ochotę na pieszczoty, to szybko przechodzi mi ona gdy tylko próbuję się dotykać. Moje ciało jeszcze jest zbyt obolałe, bym mogła się cieszyć nawet najprostszą formą masturbacji. Przechodziliśmy z Robertem już przez to dwukrotnie. On wie, że w swoim czasie sama przyjdę do niego po pieszczoty, a ja nie zamykam się przed jego potrzebami. Gdy dziś nad ranem otworzył oczy po nieprzespanej nocy, spędzonej na ustawicznym przynoszeniu i odnoszeniu Maciusia do i z naszego łóżka, zadbałam, by nie poczuł się zapomniany. Wprawdzie przypominało to raczej randkę nastolatków, niż wyrafinowaną sztukę miłości, niemniej aż jęczał z rozkoszy gdy pozwoliłam mu pieścić moje piersi a następnie zwilżyłam języczkiem jego sterczący członek i zrobiłam mu dobrze dłonią. Zupełnie jakbyśmy mieli po ‘naście’ lat. Tak właśnie wyglądał mój pierwszy ‘seks’ z chłopakiem. Ściągnęłam z siebie bluzkę i biustonosz, pozwoliłam mu dotykać swoich piersi a gdy poprosił o więcej doprowadziłam go dłonią do orgazmu. Myślę, że poziom emocji jakie odczuwał wówczas mój chłopak był porównywalny dla dojrzałego mężczyzny z pikantnym stosunkiem z atrakcyjną, nową partnerką, czy pierwszym trójkątem z dwoma kobietami. Wprawdzie nie podejrzewam, by Robert odczuwał dziś rano podobnie silne emocje, jednak jestem pewna że i tak przerosło to jego marzenia… Moim największym w tej chwili jest przespać się, bez budzenia, sześć godzin. Zadowoliłabym się nawet czterema.
Robert pomaga jak może, po raz pierwszy wstaje w nocy do dziecka, a mimo to jestem wykończona… I niesamowicie szczęśliwa.
Rozwiązanie
04 stycznia, 2012 przez Robert
Chciałbym podzielić się nowiną, że Maciuś przyszedł już na Świat. Agnieszka urodziła po Nowym Roku, a sam poród odbył się bez żadnych komplikacji. Oboje, dziecko i mama, czują się wyśmienicie i spodziewamy się ich w domu już pod koniec tygodnia.
Myślę, że Aga podzieli się większą ilością szczegółów po powrocie.
Robert

